Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/09/2025 in all areas
-
Telewizja powstała do prania ludziom mózgów i doskonale się sprawdza. Television = tell them vison. Można wszystko wyreżyserować nawet to że nasz kraj to zielona wyspa, Ukraina wygrywa wojnę z Rosją, a przyjęcie starej rozjebundy pod dach z trójką małych mokebe to bardzo dobry uczynek za który idzie się do nieba. Po prostu kanały mają opłacane narracje przez odpowiedni kapitał w celu ogłupiania społeczeństwa. Nie ma sensu włączać pudełka w salonie bo to portal opłaconego kłamstwa i propagandy. Dlatego mówi się program — programowanie na kukola, mieso armatnie czy usłużnego obywatela lub królika doświadczalnego nowych szczepek.7 points
-
Tak właśnie dziś przypadkiem całkowitym rzuciłem okiem na fragment popularnego programu w TV na którą przecież wszyscy płacimy kupę kasy z udziałem p. O.Frycz i trzeciego już ojca jej dziecka. Rodzinka była przedstawiona w bardzo pozytywnym świetle. Fakt który nie może być pominięty, p. Olga ma 39 lat i dwoje dzieci z dwoma innymi ojcami, trzecie jest w drodze z trzecim mężczyzna 30 letnim p. Adrianem. W programie było użyte również stwierdzenie, że p. Adrian przysposobił dwójkę dzieci p. Olgi które zrobiła sobie z dwoma różnymi partnerami przed nim. Czy niefrasobliwie, ciężko stwierdzić. Pan Adrian jest przystojnym 30-letnim tancerzem z udzielam w programie TV. Pani Olga 39 letnia aktorka z dwójką dzieci każde innym, a za chwilę już z trójką dzieci każde z innym. Nie ukrywam i przyznaje się, że nie zachowałem się właściwie widząc tę tragedię i zacząłem się śmiać przez 5 minut, aż mi brakło tchu, domownicy patrzyli na mnie jak na wypuszczonego z Choroszczy. Nie da się nie zauważyć, że takich przypadków jest coraz więcej. Znam co najmniej kilka przypadków 30-kilku latkow biorących sobie na poważnie partnerki 40+ z nastoletnimi dziećmi. Znam nawet przypadek 30-kilku letni faceta i kobieta ok. 50-tki. Ostatnio też poznałem przypadek ok. 30-letniego dyrektora z IT który się rozwiódł, nie było dzieci z tego związku i wziął sobie 30+ z dwójką dzieci. Jest aż tak źle na rynku? Nie mam linku do wideo o którym mówię, tylko coś takiego. Resztę kto chce może sprawdzić w necie. https://www.facebook.com/share/p/1LPWvbwn1z/ https://pytanienasniadanie.tvp.pl/tag?tag=Olga+Frycz6 points
-
Mnie rozwala jak ona mówi, że Robert to ma talent, a ona na wszystko musiała zapracować. Tiaa4 points
-
Chociażby zdrowy konserwatywny model rodziny, która jest podstawą zdrowego społeczeństwa. No, ale w sumie kwik by był taki, że uszy by puchły gdyby, tak było. A tak cyk, promocja rozwiązłości i rozpadu rodziny, sklejanej później na taśmę klejąca. Przecież jak o. Olga może i jest szczęśliwa to czemu nie ja? 😁4 points
-
Wątek zamykam z racji tego, że jest to tylko przywitalnia. Rezerwatka łaskawie, w końcu się przywitała, czym wypełniła regulamin😏3 points
-
To element "antykultury" czyli celowych działań pewnych sił (domyślam sie jakich). Realizacja dziwnych chorych zamierzeń (jako rezultat zaniku zagrożenia zewnętrznego i nielimitowanego dostępu środków = dogadali sie (lub wyeliminowali element niebędący w porozumieniu) w ciągu ostatnich 20 lat + dowolne generowanie pieniądza (okradajac przy tym zjadacza chleba inflacją). Jeśli masz juz wszystjie pieniądze a co za tym idzie - władze to zostaje następny krok (abstrakcyjny dla normalnych ludzi) - nie wiem co to moze byc, ale sie domyślam (... religia).2 points
-
Ja już od dziesięciu lat nie oglądam telewizji.2 points
-
No ale kobietki nie brały gorszych tylko lepszych, a im więcej miały partnerów to tym bardziej nie nadają się do utrzymania związku, bo co jej przeszkodzi rzucić kolejnego? Kobiety gorszych gałęzi się nie chwytają, niestety, tak to nie działa. Mój kuzyn chad też miał 3 narzeczone, i co, wzięły przegrywa? Nie, szukały takiego jak mój kuzyn i stały się chad-widow.2 points
-
@Jorgen Svensson @Piter_1982 właśnie przez takich durniów nigdy nie wyjdziemy z tego bałaganu. Chociaż i tak jest lepiej, wiedza nieco przebija się przez beton, ale często jest tak, że jakiś koleś wie ocb ale nadal psychika blokuje w nim prawidłowe zachowania. Takie są skutki programowania łba.2 points
-
@Jorgen Svensson uważaj z takim pisaniem, że każde dziecko z innym tatusiem. Kiedyś jedna polska aktoreczka znana z jednego serialu, w którym zagrała, pozwała dziennikarza i ogłosiła walkę z hejterami w interneci. Powód - ma 4 dzieci z czego parę bliźniaków. Dzieci ma czworo, z trzema mężczyznami, więc pisanie: "każde z innym ojcem", to wg. niej celowe niszczenie jej dzieci. Kurtyna. Co do wymagań to już tyle słyszałem różnych rzeczy, że przestaje mnie to dziwić. Brat mojego kolegi - 33 lata, aktualnie spotyka się właśnie z matką z dwoma bombelkami. Często się widzimy, więc widziałem na przestrzeni lat rozwój relacji. Gość do bólu naiwny i zakochany w wizji rodziny jak z bajek Disneya. Marzenia o żonie, którą na rękach będzie nosił i bąbelkach, na które będzie zarabiał i czuł się jak mężczyzna. Za sobą dwa nieudane narzeczeństwa. Pierwszy związek od liceum do końca studiów. Miał być ślub, ale panna wybrała karierę na Instagramie. "Na razie" (od około 7 lat robi bartery na kosmetyki, itp.) panna rzeczywiście ciało wyrzeźbione na siłowni, tylko co z tego. Mam delikatne podejrzenia, że wspomaga się finansowo udostępniając swoje wyjątkowe towarzystwo panom z klasą. Mieszka z rodzicami. Druga, odeszła do gościa. Można powiedzieć, że klasyka z bogatej rodziny. W sumie to miał fart, został z ziemią, którą kupił pod wymarzone gniazdko i gotówką na rozpoczęcie jego budowy. Aktualnie spotyka się z rozwódką z dwójką dzieci, czuje się doceniony, na szczęście kumpel wybił mu z głowy żeniaczkę i dzieci z tą panną oraz większe angażowanie się finansowe. Oczy jedbaj coraz bardziej zachodzą młodemu łzawą mgiełką, jak opowiada o wybrance swojego serca i naprawdę ciężko zatrzymać siłę, która ciągnie młodego w otchłań. Do tego rodzice, poklepują go po plecach, okazują wsparcie i akceptację. Popychają, że najwyższy czas ustatkować się. Więc to naprawdę złożony problem. Nawet jak ktoś połknie czerwoną pigułkę, ale nie przebuduje wkoło życia, to jest jak alkoholik po terapii co wraca na melinę bo nie ma gdzie.2 points
-
A co ma promować Tuskowe TVP? Po tym jak, po postawieniu telewizji w stan likwidacji żeby zmienić zarząd i dosypaniu jej mld plnów, obsadzili ją desantem "dziennikażóff" z TVN czy innego onetu. Kiedy jest to program targetowany dla kobiet. Zapewne starszych niż 20-25 i siedzących w domu z bąbelkami.2 points
-
"Normik" to ogólne określenie na norniki, czyli niewielkie, roślinożerne gryzonie z rodziny chomikowatych, które żyją w norach i nie zapadają w sen zimowy. Charakterystyczne dla nich jest walcowate ciało, krótki ogon, niewielkie uszy i szybkie tempo rozrodu. Norniki są aktywne przez całą dobę i gromadzą zapasy pokarmu, głównie korzenie i bulwy, w swoich podziemnych tunelach. Cechy charakterystyczne Wygląd: Drobny gryzoń o walcowatym ciele, krótkim ogonie i niewielkich, dobrze widocznych uszach. Sierść na grzbiecie jest zazwyczaj szarawa lub żółtawoszarawa, a na brzuchu jaśniejsza. Tryb życia: Norniki są zwierzętami roślinożernymi, które kopią rozbudowane systemy nor. Żyją w koloniach lub grupach rodzinnych, ale mogą też występować samotnie. Rozród: Charakteryzują się bardzo wysoką rozrodczością, co pozwala im przetrwać wśród licznych drapieżników. Samica może wydawać na świat od kilku do kilkunastu miotów rocznie. Dieta: Żywią się głównie nasionami, korzeniami i bulwami. Aktywność: Są aktywne przez całą dobę, nie zapadają w sen zimowy i gromadzą zapasy na zimę w norach. Jak mawiał polskojęzyczny naukowiec z Berlina, mężczyzn dzielimy na chadów, bad boyów, normików i flepiarzy. Istnienie chadów da się dowieść matematycznie - skoro istnieją mężczyźni, którzy nie spodobają się żadnej kobiecie (pomijając błąd statystyczny), to istnieją tacy, którzy spodobają się wszystkim kobietom (również pomijając błąd statystycznych). Zacznijmy od źródeł. Jako zwierzęta z intelektem, kierujemy się głównie instynktem zwierzęcym, uwzględniając intelekt choć w dużo mniejszej proporcji. Nasz wyewoluowany mózg, w mgnieniu oka poznaje, czy dana osoba jest dla nas atrakcyjna czy nie. Tak jak zawsze się troszeczkę gwałci, zawsze musimy się spodobać, chociaż troszeczkę. Piszę na telefonie, i nie jest tak łatwo wkleić wykres, ale światem rządzą żelazne zasady. Instynkt > umysł. Im bardziej atrakcyjny mężczyzna, tym mniejszy wkład w starania. Im mniej atrakcyjny mężczyzna, tym większe starania musi włożyć w związek. Zupełnie nie atrakcyjny mężczyzna, pomimo starań nie stworzy związku poza błędem statystycznym. Wyjątki. Wyjątki są i będą. Nasz były prezydent, Lech Wałęsa wygrał dwa razy w totka. A 99.999999999999999999999999 procent osób grających regularnie nie wygra nic, albo wygra 10zł na jakiejś zdrapce, uprzednio ładując dużo więcej. Może się zdarzyć, że ktoś pierwszym strzałem coś zarobi, ale to promil. I opieranie się na takich wyjątkach to głupota, bądź w najlepszym razie niezrozumienie zasad rządzących światem. Czy można przeżyć upadek z samolotu? Można. Są takie przypadki. Opierając się na nich - droga wolna! Skaczcie z samolotów bez spadochronów, bo ktoś kiedyś przeżył. To głupota. Tak samo opieranie się na przypadkach typa z łuszczucą, który rucha jakąś przeciętną kobietę to deluzje. Analogicznie - przeciętny Szwajcar jest bogatszy od Polaka, to fakt, nie opinia. A to, że znacie szwajcarskiego menela z łuszczycą, czy Polaka który ma firmę i zarabia więcej niż typowy Szwajcar gówno znaczy. Wyjątki były, są i będą, i nie mają znaczenia dla ogółu praw rządzących światem. Nic nie jest stałe, oprócz zmian. Nasze życie zmienia się bardzo dynamicznie. Ostatnimi rzeczami które bardzo mocno wpłynęły na rzeczywistość w tym wieku, były m.in otwarcie granic i masowa emigracja kwiatu polskiego za granicę, smartfon i internet, plandemia i wojna oraz popularyzacja AI. Więc pewne rzeczy, mające pokrycie w innych latach nie koniecznie mają pokrycie w późniejszych. Tanie, proste i łatwo dostępne samochody polskiej produkcji, po wejściu do UE od 2005 masowo zaczęły kończyć żywot na złomach, a ludzie kupujący lepsze auta zachodnie byli w szoku, że pneumatyczne zawieszenie kosztuje tyle co używane auto, podobnie wymiana kompresora klimatyzacji na nowy oryginalny. Dziś sami jesteśmy świadkami takich zmian, wiele z praw ewoluowało bądź straciło na znaczeniu. Redpill vs blackpill. Ja się raczej nie szufladkuję w sztywnych ramach umysłu. Dla mnie wygląd jest nr 1. Przepraszam, nie dla mnie. Dla ludzkiej podświadomości. Co nie znaczy, że redpillowe prawa i skille są bezwartościowe! Każda skrajność jest zła. Użalanie się nad sobą, absorbowanie energii na negatywach i podejście its over dla chłopa, jak i deluzje, że flepiarz może mieć modelkę, wystarczy tylko zagadać patrząc na moje obserwacje i doświadczenia są nieprawidłowe. Nie chce mi się robić wykresów, ale. Wygląd definiuje wszystko. Jeśli się nie spodobacie, to sorry. A jeśli się spodobacie, to możecie być patologicznym typem i mieć młode mięso co wieczór. Jednakże, świat nie dzięki się tylko na chadów i fleparzy, ale także na bad boyów i normików. Chadów nie muszę wyjaśniać. Wg nauk rozgłośni berlińskiej to wyższy gatunek ludzki i nie potrzebuje pomocy. Flepiarze, o nich krótko. Przyczyny flepiarstwa - nieprawidłowe oddychanie, ustami zamiast nosem, postawa języka na brodzie, odżywanie, tj jedzenie miękkiego i dieta uboga w omega 3, brak profilaktyki - rodzice skupieni na walce o materialny byt zamiast na wychowaniu i uwadze skierowanej na potomstwo. Genetyka także jest ważna oczywiście, ale wg własnych obserwacji oraz stosowaniu zabiegów odflepiarzających, sam widzę u siebie regres i dużo lepszy wygląd, samopoczucie, skupienie itd. Patrząc na przyczyny, można w mniejszym lub większym stopniu cofnąć skutki flepiarstwa, ale prawdę mówiąc prędzej będzie się normikiem bądź coś w ten deseń, niż chadem. O bad boyach może niech się wypowie nasz kolega, który ma nick TYGRYS na portalu PLUSUJEMY, więc przejdźmy do następnego kroku. A teraz cloe programu, czyli normiki. Normików jest najwięcej. Oznacza to, że największe prawdopodobieństwo kobieta ma na związek z normikiem. I teraz prosto jak do dziecka. Mając do wyboru pierdylion normików, będzie dla kobiety bardziej atrakcyjny ten zadbany, z lookiem, "zaradny" i z fajnym autem, mający fajne hobby i mogący wkręcić w nie swoją myszkę, czy taki co siedzi na konsoli, pali, ma ubytku w uzębieniu, gada nieskładnie, jest pasywny w relacji z kobietami? Nasze życie się zmieniło oraz związku się zmieniły. Kiedyś konkurowało się z kilku, kilkunastoma kolesiami z okolicy. Dziś kobieta wyjmuje telefon, i na FB czy ig ma pełno zaczepek i powiadomień. To co działo przez dziesiątki lat, zmieniło się, a paradoksalnie portale randkowe zamiast pomóc, zupełnie utrudniły nawiązywanie relacji. Dysproporcja w ilości kobiet także jest ogromna - na imprezie 100 osób, 20 kobiet reszta kolesi, i jak ktoś normalny ma się "dopchać"? W Warszawie czy Krakowie jeszcze nie tak źle, ale to wyjątki na cały wielki obszar Polski. Problem - rozwiązanie. Czy kobieta jest, czy nie, warto iść ku lepszemu, dbać o siebie, dla siebie itd. Jeśli można poprawić choć 10 procent, to czemu tego nie zrobić? Zarabiać pieniądze i poprawiać swoje życie. Próbować poznawać ludzi w różnych miejscach, klubach sportowych typu siłowania, sztuki walk. Do takich miejsc przychodzą ludzie, z których łatwiej wytypować kogoś normalnego, kto wkręci do swojej "bazy danych". Różne kluby motocyklowe, driftingowe i ogólnie motoryzacja także spajają z sobą ludzi. Szukanie kobiet z innych krajów lub w innych krajach. Nie mówię żeby lecieć do dżungli po "małpiatki", ale przy okazji pracy w innym kraju łapać te okazje, a chyba wszędzie jest duuuużo łatwiej niż w Polsce. Jeśli ktoś odpuszcza, to nie będę od tego odwodził czy krytykował znając realia świata. Prostytutki są tanie i łatwo dostępne (przynajmniej w większej części Polski), a co najlepsze płacicie za nie tylko pieniędzmi, z tzw normalnymi kobietami trzeba płacić także czasem a tak idziesz, płacisz, robisz swoje i masz czas dla siebie. Wielu młodych przestałoby tak pragnąc związku, gdyby w nim pobyli dłuższy okres. Ewentualnie spojrzenie w przyszłość i dollpill. https://plusujemy.pl/news/64fb370d7095133867027c48 Gościu rucha lalki i ma gdzieś wszystko.2 points
-
Ziom, ona nie przebiera. To oni ja sobie uzywaja. I ta panna za 10 lat bedzie miala przebieg 100 I depresje, narzekajac ze dobrych facetow juz nie ma. Wiem co masz na myśli ale patrząc na to szerszym okiem to wygląda tak, że na takim tinderze do panny zagaduje 100 chłopa a ona wybiera 2 czy 3 z którymi się spotyka. Inna bajka jak pani pracuje w burdelu i czy przyjdzie 60 letni Mietek czy 20 letni Alvaro to musi ich "obsluzyc" bo płacą i wymagają. Tutaj no mówię miałem z nią wtedy kontakt pokazywała gości czy ich rozmowy no i byli to raczej twarzowi ludzie w dodatku z sianem. Była 7 lat z jednym więc powiedzmy nie skakała z kwiatka na kwiatek ale kilkumiesięczny pobyt na tinderze dał jej takie - fakt zapewne błędne wnioski - "skoro chcą mnie bogaci i nawet przystojni to na co mi zwyczajny". I wymagania rosną. Efekt końcowy będzie pewnie taki jak napisałeś depresja i kot. Ale na daną chwilę powoduje to, że przeciętnym facetom dużo ciężej poznać na dłużej "normalną" bo nawet jak są to za sprawą mediów społecznościowych im odbija. W sumie sam jestem ciekaw jak wyglądają statystyki ile % kobiet w przedziale 20-30 korzystało z tindera itp.2 points
-
Niczym się nie przejmuj i nie myśl, że będzie trwało to aż 10 lat bo nie będzie tyle trwało.. Nim się obejrzysz to totalnie zobojętniejesz na widok odpucowanej panci na ulicy gwarantuje Ci to. Niech się pucuje dla nowego gacha, niech robi z siebie najlepszą wersję bo generalnie jedynie tyle może.. Ty znasz tą osobę od środka i jedyne uczucie jakie możesz mieć w środku to współczucie dla nowego gacha za to w co się wjebał 😁 Każdy z nas jest inny, każdy przeżywa na swój sposób u jednych trwa to dłużej, u innych krócej ale jedno co jest pewne to to, że trzeba skupić się przede wszystkim na sobie. Stawiać sobie cele, zająć się pasją, dbać o siebie ale tylko i wyłącznie dla siebie, nie da innych. Bądź silny i nakurwiaj. Jako ciekawostkę powiem Ci, że po rozstaniu zdarzy się czasem, że jakiś znajomy który jest w związku podpyta, dlaczego tak się stało i wchodząc w dyskusję wychodzi, że u ludzi których masz za sąsiadow, widzisz na ulicy jako perfekcyjne pary jest dokładnie to samo bagno, z którego Ty już powoli wychodzisz2 points
-
Witajcie, bracia. Historie Wasze i wielu innych pokazują, że da się wyjść z najgorszego doła. Mam nadzieję, że będę mógł kiedyś doradzać innym w podobnej sytuacji. Jak na swoje możliwości robię sporo rzeczy, aby wypłynąć z szamba, w którym się znajduję, a w którym nie śniło mi się nigdy znaleźć. Kilkaset, czy tam ponad tysiąc chłopa rzuca się na linę, ale ja nie będę jednym z nich 😆. Przerobiłem w międzyczasie forum kilka razy, no i jestem mądrzejszy, ale co z tego. Rozum swoje, a serce swoje. Weekendy dają mocno w łeb, szczególnie dzisiaj, kiedy siedzę w chałupie wieczorem, bo jutro robota niestety. Ciężko mi oceniać mój stan, ale kilka osób mi mówiło, że dobrze wyglądam. Staram się dbać o wygląd i ubiór, fryzurę, itp. No ale wewnątrz rozpierdol jak w Doniecku po ataku ruskich Iskanderów. W głowie mam historię jednego z braci, który twierdzi, że dochodził do siebie 10 lat (!) po rozwodzie i wszedł w związek, który również się rozleciał po jakimś czasie. Wiem, że dla mnie to chyba koniec "miłości". Żaden, nawet najlepszy seks i bliskość nie są warte tego, co następuje po tym, jak myszka znajdzie sobie lepszą gałązkę. Mam za duży rozpierdol w głowie, żeby pakować się w związek, chociaż bardzo mi tego brakuje. Jestem chyba za wrażliwy, chociaż rzadko myszce dawałem sygnały, że tak jest. Niestety po takim czasie zdarza mi się płakać, co uważam za coś nienormalnego po takim czasie. Robię to w samotności, zazwyczaj zdarza mi się to po przebodźcowaniu (np. jestem zajęty większość dnia i nie mam czasu za dużo rozmyślać, a wieczorem następuje zjazd emocjonalny). Widziałem myszkę parę dni temu, jak odprowadzałem córkę (niestety to nie ułatwia). Nie patrzyła na mnie, ale ja zerknąłem, już powoli zapominam jak wygląda... W dodatku nie jest obiektywnie ładna, chociaż zauważyłem syndromy pucowania się dla nowego gacha. Pamiętam ją tylko z czasów, jak byliśmy razem, teraz jest zupełnie inną osobą. Wielu mi doradza znalezienie sobie plastra. One tak robią (nawet już wcześniej) i dobrze na tym wychodzą. Tylko czy będę w stanie tylko ruchać i obserwować? Nie sądzę 😆. Nie poddam się, mam córkę, rodzinę, którym na mnie zależy. Znajomi też jacyś są i staram się utrzymywać kontakty z ludźmi. Pozdrawiam Was, bracia, to forum jest naprawdę czymś, co powinni młodym chłopakom pokazywać w szkole na zajęciach. No i jeszcze jedno, nawet gdyby kiedyś się przytrafił jakiś związek, to na jakiekolwiek wspomnienie o ślubie zareaguję wybuchem śmiechu.2 points
-
Opowiem historię z poziomu mojego kumpla ktory jakiś czas temu poznał "prawie" - "idealny" egzemplarz. Nie na tinderze, nie na fb, na żywo - wydaje się sytuacja idealna. Młoda, ładna, ma wszystkie zęby. Na samym starcie już sam zauważyłem pełno redflagów u niej: -ma tindera -ma wielu wielu kolegów -znała bramkarzy w Sopockich klubach -wybrała się na studia z nadmorskiej wioski do Wawy -problemy z alko w rodzinie -delikatna mitomania którą wyłapałem kilka razy -chwali się że duzo facetów proponuje jej keks bez zobowiązań - moim zdaniem jeśli tak jest, musi im albo dawać do tego znaki, albo wyczuwają łatwą okazję. i pewnie więcej ale zapomniałem, pomimo to kumpel postanowił w to brnąć. Nie minęło ze 4 miechy już jest owinięty w okół palca. Szybko dosyć. Już ma jej zdjęcie na tapecie (XD). Odmawia juz wspolnych wyjsc w męskim gronie. W weekend udawał mocno chorego a później jego mery sprzedała się relacją że bawią się na kręglach. Wystawił ją mocno na piedestał. Potrafi w gronie powiedzieć tekst typu, że "kiepsko ją rucha" (nawet jeśli to żart, to wydaje mi się że średni, bo nikt się nie śmiał). Planuję akcję odbicia go od tego "idealnego", "młodego", "rudowłosego" egzemplarza. Odpowiadając na pytanie, moim zdaniem w przedziale wieku 19-25 próżno już szukać normalnego egzemplarza. Zryte głowy przez instagramy, samoocena windowana przez tindera. Może gdzieś na wiochach na podkarpaciu bo na pewno nie w dużych miastach. Znam kilka panienek w wieku ok 30 lat, które jeszcze przejawiają jakieś argumenty moralności i normalności, jednak mają już swój przebieg. Jak masz 20 parę lat to o laskę w twoim wieku konkurujesz z typami 50+,40+,30+. One tera nie szukają chłopaka tylko "mężczyzny" - czyt. kasa.2 points
-
Nietypowy przebieg miało spotkanie Donalda Trumpa z przedstawicielami firm farmaceutycznych w Gabinecie Owalnym. W trakcie wydarzenia dyrektor firmy Novo Nordisk Gordon Findlay zemdlał. Spotkanie zorganizowano, aby ogłosić porozumienie ws. obniżenia cen leków na otyłość. W wyniku porozumienia ceny niektórych z nich mają spaść z ponad 1000 do 149 dolarów miesięcznie. wp.pl kto by nie zemdlał po takiej obniżce ?2 points
-
Od dłuższego czasu, obserwując drastyczne zmiany dookólnej rzeczywistości w naszej ojczyźnie a stosując zasadę "po owocach poznacie", nie mam wątpliwości, że Ukraińcy zwyczajnie prowadzą z nami wojnę hybrydową. Czas już najwyższy przejrzeć na oczy, zdać sobie z tego sprawę i otwarcie przyznać. No bo nagle jakieś podpalenia, zatrucia wodociągów, zainstalowanie kilkumilionowej "piątej kolumny", podkopywanie na arenie międzynarodowej, organizujące się podziemne, przestępcze państwo w państwie, wycinanie i przejmowanie polskiego biznesu, przejęcie naszego uzbrojenia, spłacanie za nich giga-kredytów, wysyłanie rakiet do Przewodowa... Do tego można wyliczać i wyliczać niezliczone akty dywersji i sabotażu. Aż dziw, że nie siedzimy jeszcze w gettach, choć akurat o to zadba polskojęzyczny rząd w ramach postanowień Gangu Globalniaków. Przy tym wszystkim, "wojna hybrydowa" Białorusi, polegająca na zorganizowanym podrzucaniu nam "nielegałów", to jakiś śmieszek. A ten wpis dlatego ujrzał światło dzienne, że przelała mi się już czara goryczy po obejrzeniu tego materiału: Niby tajemnicą poliszynela było masowe leczenie Ukraińców przez polski system ochrony zdrowia, jakkolwiek medialnie próbowano ten fakt wepchnąć w ramki fake-newsów rozpowszechnianych przez "ruskie onuce" lub w łagodniejszej formie propagandy - zamilczeć. To polscy obywatele zbudowali sieć szpitali, wykształcili medyków, utrzymywali infrastrukturę i kupowali sprzęt medyczny za ciężkie pieniądze (inna sprawa - często "przewaloną" kasę) i nie mogą po ludzku z tego wszystkiego korzystać, ustępując pod rządowym przymusem własne podstawowe świadczenia Ukraińcom. Zresztą sam miałem ósemki do wyrwania i postanowiłem zrobić to "państwowo" na NFZ. Oj, napatrzyłem się na uśmiechnięte i rozgadane grupki Ukrów, którzy zgłaszali się z bólem, żeby być obsłużonym w trybie natychmiastowym, po czym leczyli sobie zęby za free i od ręki. Ja swoje ósemki musiałem w kilkutygodniowych terminach robić. Chyba ta słynna "pozytywna dyskryminacja" przeniosła się na kolejne poletko. Ukraińcy coraz bezczelniej przesuwają linię frontu a my co? Zapraszamy głębiej! Chyba trudno o bardziej jawny akt kapitulacji, skutkujący całkowitym serwilizmem wobec cichego najeźdźcy.1 point
-
Nikt normalny nie ogląda tego ścieku zwanego TVN1 point
-
Zakładam, że pani Olga jako kobieta silna, postępowa i niezależna nie bierze złamanego grosza od tych wrednych, wyrodnych ojców jej przychówku.1 point
-
Dobry przykład jak działa redpill. Odpowiedz na pytanie - czy Kalisz nie będąc znanym, wpływowym, bogatym politykiem, gdyby pracował w mięsnym lądując gazy w stołek, miałby choć jedną taką kobietę? Dobre pytanie, bo trudne pytanie. 1. Dużo można zmienić. 2. Zmiany mają ograniczenia. Z malucha nie zrobisz Ferrari. 3. Realia są trudne. Jak eksperyment ze szczurem, który się topi po 15 minutach. Ale jeśli go wziąć, wysuszyć, powtórzyć eksperyment, będzie pływał kilka razy dłużej. Piszę to z doświadczenia jako facet, którego w młodości koleżanki same zaczepiały, a później przyszły takie takie lata, że ciężko było poznać jakąkolwiek kobietę. Postaram się ująć to tak - walcząc, możesz wygrać, albo możesz przegrać. Nie walcząc - jesteś przegranym. Ja mam motocykle, i kobiety same mnie podrywały. Oczywiście że jeśli się spodobasz, fajne auto i lifestyle będzie plusem czy minusem? Dla Ciebie lepsza w miarę ładna kobieta, mająca hobby, własne pieniądze, umiejąca coś zrobić w kuchni, czy jest siostra bliźniaczka kupująca zupki z Lidla, której zainteresowanie to Netflix&chill? Oczywiście, niedobór kobiet w wieku produkcyjnym jest poważnym problemem, dodatkowo murzyni z Afryki wykorzystują spierdolony mindset p0lki zabierając mężczyznom zasoby. Dlatego uważam aplikacje randkowe za bezwartościowe, dodatkowo one mają na nas zarabiać, bo jak znajdą nam mięso to odejdziemy z portalu, a tylko można próbować tam znaleźć mięso na FWB lub ONS jak ktoś lubi grzebać w szambie. Flepiarz raczej będzie miał ciężko odbić komuś pannę, i tak, masz rację że zostają prostytutki oraz panie z innych krajów, nawet lokalne.1 point
-
Ponieważ nie dość, że sam się tu udzielasz najbardziej ze wszystkich, to jeszcze na dodatek nam tego nie zgłosiłeś XD1 point
-
Zalezy od zmii , sa bardziej i mniej jadowite.1 point
-
Olga Frycz i jej ojciec, Jan Frycz, to jedni z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów. Ona – przedstawicielka młodego pokolenia, on – legenda sceny i ekranu. Choć łączy ich więź krwi, przez wiele lat nie potrafili ze sobą rozmawiać. Gdy Olga miała dziewięć lat, ojciec odszedł od rodziny. Dla dziecka był to bolesny moment, który na długo wpłynął na jej życie. W wywiadach aktorka wspominała, że czuła żal i rozczarowanie. Po rozstaniu rodziców przez osiem lat nie widziała ojca, a przypadkowe spotkania kończyły się napięciem. Nie akceptował też jej marzeń o aktorstwie, próbował odwieść ją od tego zawodu, twierdząc, że to trudna droga pełna ryzyka. Mimo wszystko Olga nie zrezygnowała. Z uporem dążyła do celu i dziś sama należy do grona cenionych artystek. Schemat. Wychowana w rozbitej rodzinie sama powiela i robi swoim dzieciom to co było dla niej "bolesne".1 point
-
PaniGrażynka chyba weszła w fazę owulacji i zatęskniła za męskim zainteresowaniem.1 point
-
To jest zawsze kwestia indywidualna alle zależy bardzo od tego jak mocno będziesz kręcił się w sferze tych wspomnień i rozgrzebywał gówno na atomy. Czym szybciej ruszysz do przodu tym szybciej zostawisz ten syf za sobą. Ogólnie nie ma co się załamywać, jest świat przed Tobą, nawet lepszy niż ten, który zostawiłeś.1 point
-
Stało się. Po raz drugi zdecydowałem się odwiedzić ten sam kraj więcej niż jeden raz. Do tej pory tylko Estonia była odwiedzona dwukrotnie, chociaż to było bardziej "przy okazji". Część info przekazałem w moim poprzednim wpisie - w zajawce "Se(x)quela" do mojej poprzedniej podróży, tej z 2023. Pomimo, że teoretycznie odwiedziłem ten sam kraj i spędziłem w nim tyle samo czasu, to czuję się jakbym odwiedził totalnie inne miejsce z innymi ludźmi, inną pogodą. Wszystko to, co pamiętałem z 2023 było jakby nieobecne - być może spędziłem za dużo czasu w Jakarcie i przez to miałem inne wyobrażenia. Podróż Podróż zajęła mi ponad 30 godzin. Tak - 30 godzin z punktu A do B, a dokładniej licząc, tak jak przy Jakarcie - od momentu wyjścia z domu do wejścia do lokum na miejscu. Plan podróży był następujący: 1. Dostać się na lotnisko London Heathrow - ok 3h 2. Lot do Abu Dhabi - czekanie za lotem 3h + 7h lotu 3. Lot do Jakarty - czekanie za lotem 2.5h + 8.5h lotu 4. Lot do Makassar - czekanie za lotem ok 6h + 3h lotu 5. Transfer z lotniska - czekanie około 1.5h + 1h jazdy Jak widać, trochę się naczekałem za lotami/transportem w Makassar. Ten ostatni zależał akurat od korków, które z początku wyśmiewałem, a potem miałem ich naprawdę dosyć. Jeszcze kilka dni przed podróżą otrzymałem info, że mój lot w Indonezji został opóźniony o 2h. Anulowałem bilet ze 100% zwrotu, po czym kupiłem kolejny w linii Garuda - narodowego przewoźnika. Bilet był o tej samej porze co poprzedni lot przed opóźnieniem. Dawałem sobie 2-3h na transfer, bo z Jakarty wylatywałem tylko raz i nie bardzo pamiętałem to lotnisko. Od razu dodam - jest to spore, ale jednocześnie bardzo zorganizowane miejsce. Hala odlotów jest chyba moją ulubioną ze wszystkich lotnisk. Nie ma vibe galerii handlowej z funkcją lotniska, ale jest gdzie zjeść i napić się, kupić pamiątkę i przede wszystkim - nie zgubić się. Cała procedura wrzuciła mnie na lekki deficyt finansowy, bo opóźniona linia BatikAir miała 60 dni na zwrot pieniędzy. Zwrócili po 2 tygodniach, gdy jeszcze byłem w Indo, jednak mimo tego - byłem w plecy około £100 za pierwszy lot, a kupiłem kolejne 2 bilety (powrotny, którego nie miałem wcześniej) za ponad £200. O jak to się śmiesznie złożyło. Chciałem wydymać Freda, a to Fred wydymał mnie, bo mój lot linią Garuda...RÓWNIEŻ BYŁ OPÓŹNIONY, o czym dowiedziałem się dopiero na lotnisku. Loty były generalnie okej. Idzie się przyzwyczaić do tych długich lotów. Trzeba pamiętać, że economy w Qatar/Emirates/Etihad to nie economy z Ryanair/WizzAir i komfort podróży wzrasta. Lot Garudą był kiepskim doświadczeniem. Raz, że opóźniony, dwa - że byłem jedynym białaskiem w samolocie, trzy - że boarding to była męczarnia. Ludzie się rozpychali, obsługa w ogóle nie ogarniała co się dzieje. Jak jesteście przyzwyczajeni do (czasami zbyt nachalnego) kontrolowania ruchu/kolejek przy bramkach, to tam było "wszyscy na wszystkich". Co zaskoczyło - na krótkim locie dawano ciepłe posiłki. Z ciekawostek dodam, że w Etihad można zaznaczyć sobie jaki posiłek chcemy otrzymać. Oczywiście to nie wybór a'la carte, a bardziej wymagania żywieniowe - halal, dla cukrzyków, wegetariańska, bez tłuszczu, z niską ilością kalorii, etc. Ja z racji "sportowego trybu życia" wybrałem opcję low-calorie, czym okazały się bardzo proste posiłki - gotowane mięso i warzywa, prawie zero sosów/zalew/marynat. Mi tam smakowało, ale co było najciekawsze - specjalne posiłki zostają wydane PRZED wydawaniem posiłków dla reszty. Ja swój dostawałem czasami i z 30 minut przed regularnym serwisem. Nie wiem czy tak funkcjonują inne linie, ale jeśli tak (jak pomyślimy logistycznie), to jest to dobry "tip" dla osób chcących iść spać jak najwcześniej, lub ewentualnie iść na posiedzenie do WC i mieć spokój, bo każdy w tym czasie będzie jadł Pierwsza noc Pierwsza noc była mocno wyczekiwana. Nie dlatego, że miałem już ugraną towarzyszkę podróży, a po prostu ze zmęczenia i głodu. 35h w tych samych ciuchach daje we znaki. Zarezerwowany apartament przez AirBnB był nieco przepłacony. Nie chciałem brać klitki jak w Jakarcie ani też loftu 100m za miliony, więc zmuszony byłem wybrać apartament 2 pokojowy. Był on "w centrum", na 11 piętrze. Obok była ulica ze "spa barami", które chyba nie miały nic wspólnego ze Spa . Okolica przypominała mi nieco te z Jakarty - wiezowce na zamkniętym osiedlu, do tego basen, z którego jak poprzednio - nie skorzystałem i "siłownia", która okazała się dwiema bieżniami z lat 80-90 i jednym rowerkiem z podobnego okresu. Gdzieś w okolicy był też sklep spożywczy, dosyć dobrze zaopatrzony. Apartament średnio mi się podobał - wszędzie łaziły mrówki, płyta indukcyjna wywalała korki, prysznic wyglądał ładnie - taki "amerykański", ale nikt nie zrobił spadku przy kładzeniu płytek i woda po prysznicu była WSZĘDZIE. Towarzyszkę podróży poznałem jakiś czas wcześniej przez neta. Chodził mi po głowie wyjazd i odpoczynek, a że trafiła się Pani, to połączyłem przyjemne z pożytecznym. Mieliśmy fajny vibe, a do tego całkiem udane życie łóżkowe. Pańcia przywróciła mi wiarę w to, że rozpalona kobieta zajedzie Cię na śmierć i na chuju zagra jak potrzeba. Pani to połączenie moich poprzednich indonezyjskich przygód - szczuplutka, z cyckiem, a do tego krejzolka. Znajomość pierwszej nocy została skonsumowana jak należy. Makassar - pierwsze wrażenia Dzień rozpocząłem dosyć leniwie - pomimo, że raczej nie miałem jet-laga, bo spałem całkiem dobrze, to bywałem niesamowicie śpiący z rana. Potrafiłem przespać noc, a mimo to być zmulonym do 13-14. Kawa i cola jakoś ratowały. Pierwszego dnia nie miałem żadnych planów. Tak w ogóle, to ten wyjazd był w ogóle niekoniecznie zaplanowany. Podczas podróży w 2023 miałem jakiś obraz tego co chciałbym tam robić. Znalazłem fajne miejscówki na kilka miesięcy przed wylotem i planowałem co i jak. Teraz? Wiedziałem tylko o 3-4 miejscówkach, które powinno się zobaczyć i to tyle. Plusem była ich odległość - kilka miejscówek (Leang-Leang, Rammang-Rammang i Bantimurung) były dostępne autem w ciągu godziny, kilka innych (Rantepao/Lemo/region Toraja) było oddalonych o 8h busem. Tym razem nie popełniłem błędu co ostatnio - wziąłem bus nocny. Dzień pierwszy spędziłem na ładowaniu baterii do dronów/aparatu i szybkiej szamce w galerii handlowej. Tryb sportowy sprawił, że chciałem jeść jak najmniej ryżu, a jak najwięcej mięsa. Głównym daniem podczas całej podróży było Sate, czyli grillowane/pieczone kawałki kurczaka/wołowiny nabijane na patyczki. Do tego dobrałem zupę, która nawet nie wiem z czego była, ale smakowała jak polska grzybowa. Miasto samo w sobie było całkiem ok, chociaż bardzo nadgryzione duchem czasu. Jakarta trąciła myszką tylko w starych dzielnicach i slumsach. Makassar było w tym bardzo konsekwentne - wyblakłe budynki, poszarzałe od kurzu/brudu pomniki, design miasta trochę na lata 80. Na pewno widać, że miasto w latach swojej świetności wyglądało naprawdę ładnie. O mieście wiedziałem tylko tyle, że znajduje się w nim bardzo kolorowy meczet z 99-ma kopułami (99 dome Mosque) oraz, że jest znacznie mniej oblegane przez cudzoziemców niż Jakarta. To ostatnie odczułem, bo przez 12 dni widziałem tylko 3 cudzoziemców. Na wieczór chciałem coś ugotować. Tak jak wspomniałem - nie chciałem zatracić efektów treningów i diety (spoiler: po przyjeździe ważę tyle samo co przed). Zakupiłem produkty, chcę odpalić indukcję i nic...wciskam każdy przycisk - nie działa. Otwieram szufladę pod płytą - jest tam jakiś kabel, który nie jest podłączony do kontaktu. Wyciągam całą szufladę i znajduję gniazdko. Upewniam się, że kabel prowadzi do płyty. Ok - wszystko już podłączone, płyta działa. Kładę patelnię, odpalam, ustalam moc i ciach - w mieszkaniu ciemno. Pomyślałem, że może miałem za dużo urządzeń włączonych na raz: 2x klimatyzator, lodówka, ryżowar. Po telefonach do pracownika obiektu i administratora - elektryk włączył prąd. Pstryknął jakiś główny bezpiecznik na korytarzu, do którego nie miałem dostępu. Pomyślałem, że może użyłem złego garnka - wziąłem inny. Próba numer 2 - to samo... stwierdziłem do pańci, że pierdolę to gotowanie i jedziemy gdzieś zjeść. Wezwaliśmy elektryka po raz drugi i pojechaliśmy do galerii handlowej na jakieś żarcie. Właścicielka airbnb przepraszała ile mogła i powiedziała, żebym używał kuchenki turystycznej, która była schowana gdzieś pod zlewem. Myślę, że to nie pierwszy raz, gdy ta płyta wywalała korki. Odłączony kabel od gniazdka + prowizorka remontowa (łazienka) dała mi do zrozumienia, że ten remont robił jakiś bardzo bystry majster. No cóż, taki mamy klimat. Leang-Leang, Rammang-Rammang, Bantimurung Jest i pierwszy wyjazd. Drony naładowane, aparat też. Gdyby ktoś był zainteresowany fotografią i sprzętem, to mój foto-sprzęt na ten wyjazd wyglądał tak. Trochę "overkill", ale dodam ile razy go użyłem: - DJI Mini 3 Pro + 2 baterie (3-cią dokupiłem na miejscu, DJI ma ZNACZNIE niższe ceny w Indonezji vs UK, dla przykładu Mavic 4 Pro w wersji Creator - UK £3200, ID £2500). Zrobiłem nim spokojnie ponad 200 zdjęć. - DJI Avata 2 + FPV controller. Wziąłem dla zabawy, żeby trochę polatać i się odprężyć. Niestety nie byłem zbyt zaznajomiony z nagrywaniem, więc latałem tylko po plaży. - Canon R6. Główny aparat, zrobiłem spokojnie z kilkaset zdjęć. - Canon 70-300/4-5.6 L. Rzadko kiedy potrzebowałem 300mm, ale przydał się w kilku sytuacjach. Mogłem przycinać, ale co ciekawe - prawie w ogóle nie croppuje swoich zdjęć. Edycja owszem, jednak kadrowanie jest zawsze wewnątrz i niezwykle rzadko coś poprawiam. - Canon 24-105/4 L. Główny obiektyw, bardzo wszechstronny. - Canon 50/1.8 - użyłem do portretów kilka razy Do tego statyw + filtry. Statyw przydał się dwa razy. Nie waży dużo i stosuję zasadę - lepiej mieć i nie użyć, niż nie mieć i potrzebować. Ruszyliśmy późnym porankiem. Po wyjeździe z Makassar zostałem miło zaskoczony fajnym wiejskim klimatem. Nie doświadczyłem tego poprzednim razem. Taka prowincjonalna Indonezja miała niesamowity urok. Domki wzdłuż drogi, a za nimi pola ryżowe. Domki oczywiście robione z byle czego, bo bieda krzyczała na każdym centymetrze. Leang-Leang słynie z jaskiń, w których odkryto malunki na ścianach, datowane na około 40.000 lat temu. Co fajne - można zobaczyć te malunki z bliska. Prowadzi do nich dosyć nieciekawa droga, bo bardzo strome schody i do tego krótka wspinaczka, ale warto było. Nie było tłumów, w sumie to na całym terenie było może z 15 osób łącznie z obsługą. Dla zainteresowanych odsyłam do https://en.wikipedia.org/wiki/Caves_in_the_Maros-Pangkep_karst Bantimurung to park narodowy. Nie wchodziliśmy wgłąb zbyt daleko. Na wjeździe wita nas olbrzymia dekoracja w kształcie motyla, oraz rzeźba małpy. Te pierwsze były wszędzie, a do małp trzeba było dojść. Główną atrakcją przyciągającą lokalsów jest bieda-wodospad, w którym za opłatą można zjeżdżać na kole (nawet laski w burkach xD). Poza wodospadem - klasyk w postaci sprzedawców pamiątek czy fotografów robiących zdjęcia za kasę. Nagabywali mnie co parę kroków, żebym kupił plastikowego motyla w ramce lub jakieś przekąski. Moim faworytem była babka, która kręciła się w pobliżu bezpańskich kotów oferując...jedzenie dla tych kotów Poza tym to klasyczny motyw, który widziałem potem kilkukrotnie w innych miejscówkach - płacisz X za wejście, a potem na miejscu masz jeszcze pierdyliard pomniejszych atrakcji, dodatkowo płatnych. W tym przypadku - wypożyczenie kajaków, obserwowanie małp, zjazdy na pontonie/kole, a nawet miejsce piknikowe - dodatkowo płatne. Rammang-Rammang to ukryta wioska, do której dostać można się po przeprawie łodzią. Przewodnik niewiele mówił o samej wioseczce, bo był bardziej zainteresowany pokazaniem nam "ciekawszego miejsca" za niewielką dopłatą (£5). Razem z pańcią zdecydowaliśmy się na wersję z bonusem. Podczas przeprawy łódką natknęliśmy się na grupę turystów, którzy potem okazali się Polakami. Oni akurat poszli wgłąb tejże wioski. Obstawiam, że była to zorganizowana grupa wyprawowa, coś jak SuperTramp czy Torre. "Bonus" okazał się całkiem fajną formacją skalną, która z góry wyglądała jak skały wyrastające z drzew, a w środku - coś jak wyżłobione przez wodę korytarze. Na tym etapie podróży byłem jeszcze nieco powściągliwy z odpalaniem drona. Europejskie, rygorystyczne podejście do latania dronami zrobiło swoje. Miałem trochę problemów ze znalezieniem fajnych kadrów, ale cośtam się udało. Przygotowania do kolejnych wycieczek Kolejne dni minęły w miarę luźno. Ot - keks, jedzenie, keks, spanie. Pańcia jest z tych, co ma spore libido, znacznie większe niż moje, ale za to nadrabiam kondycją. Seksualnie na pewno w jakiś sposób się zgraliśmy. Myślę, że wspomnę o niej więcej w części 2, gdy jej jedna niewinna storka na Instagramie rozpętała totalne piekło, które trwa do dziś (a ja już jestem od paru dni w domu). Piekło, które gotuje jej nieporadny były chłopak. Oj śmiesznie było, miałem z gościa niezłą bekę, chociaż z drugiej strony - czym dłużej ta sraka związana z nim trwa, tym bardziej mnie to męczy. Znamy zakończenia takich dziwacznych historii, w której uczestnikami są: pańcia, jej ex i jej obecny. Całe szczęście, że jestem z dala od potencjalnej eskalacji, chociaż mimo to trochę martwię się o jej kondycję, bo gościu jest totalnym odklejeńcem - będzie o tym w części 3. Na weekend zaplanowaliśmy popłynięcie na polecaną wyspę Samalona. Znaleźliśmy dosyć przystępny trip - pięciogodzinna wycieczka z posiłkiem, snorkelingiem i czasem wolnym za około £7 za osobę. Przecież to jak za darmo. Zgłosiliśmy swój udział. Zbiórka w Sobotę o 7:30 rano. Mamy czwartek, co by tu porobić... Galerie handlowe, bo czemu by nie? Jedna rzecz, którą lubiłem w tamtejszych sieciówkach, to że ceny były przynajmniej 40% niższe niż w UK. Prosty przykład - koszulki Uniqlo DRY-EX, które zachwalałem w swoim wpisie o tripie po Skandynawii, w UK kosztują £19.99. W promocji uda się kupić za £12-13, ale wiadomo jak wtedy jest z dostępnością kolorów i rozmiarów - bierzesz co jest. W Indonezyjskim UNIQLO za te same koszulki płacisz £11.30. Kolorów i rozmiarów do wyboru. Byłem z tego małego faktu naprawdę zadowolony, bo chyba o to już powinno w moim życiu chodzić - żeby cieszyć się z małych rzeczy, ale w głębi dążyć do tych większych, tak myślę. Poza tym wciąż staram się zminimalizować swoją szafę, a takie funkcjonalne ciuchy do wszystkiego są na wagę złota. Do tego standardowo jakieś żarełko. Pańcia, która urodziła się i dorastała w tym mieście, znała większość restauracji, więc chodziliśmy do tych najciekawszych. Co mi zaimponowało - laska jeździła autem po totalnie zapierdolonym mieście bez nawigacji. Z ciekawszych potraw w pamięci zapadł mi Bubur, czyli kleik ryżowy z dodatkami, w miarę standardowymi jak na azjatyckie klimaty - jajko, trochę mięsa, niby-warzywa i prażynki. Troszkę fot jedzenia: Bubur Coto Makassar (wygląda tragicznie, ale to jedna z ciekawszych zup jakie jadłem) Mie Titi (Mie - makaron), który w tym przypadku był jeszcze dodatkowo smażony(?) do tego zalany dziwną mieszaniną jajek i mięsa. Było to zaskakująco dobre, a restauracja wygrywała miejskie konkursy na dania makaronowe. Sate Nasi Goreng (smażony ryż) w restauracji typu "zajeb + otwarta kuchnia + syf) Nasi Goreng w ciut lepszej restauracji Jak wspomniałem - w Makassarze jest ikoniczny meczet z kolorowymi kopułami. Nie mogłem tego przegapić i nie cyknąć kilku fotek. Przy budce z żarciem, z której braliśmy "Bubur", jest rzeka, a po drugiej stronie taki widok: Udaliśmy się tam w bardzo słoneczne południe, chyba w piątek. Nie zaglądałem do środka, bo nieszczególnie mnie interesował, a poza tym było strasznie gorąco. Pod wieczór udaliśmy się na plażę na zachód słońca. Całkiem fajna miejscówka, sporo lokalsów, budki z jedzeniem, dobry letni vibe. Próbowałem polatać DJI Mini, ale nie miałem filtrów ND, poza tym sceneria nie była zbyt ciekawa, udało się cyknąć tylko parę fotek pańci. Tego też wieczoru Pańcia popełniła jeden karygodny błąd - wrzuciła nasze zdjęcia na Instagram... Wyspa Samalona Wyprawę zaczęliśmy w porcie o godzinie 7:30. Byłem jedynym białaskiem na 50 osób uczestniczących w wycieczce. Zdążyłem się już przyzwyczaić, chociaż przez cały wyjazd czułem wzrok na plecach. Na całe szczęście ludzie nie byli tak natrętni jak w Jakarcie 2 lata wcześniej. Mało kto mnie zaczepiał. Przeprawa motorówką trwała około 15-20 minut. W myśl azjatyckiego BHP czy innych procedur nikt nie został wyposażony w kapok, no bo po co? Ja pływać umiem, ale pańcia już nie. Na szczęście morze nie było w żaden sposób wzburzone, o czym nie mogę powiedzieć podczas drogi powrotnej Wysepka bardzo sympatyczna. Było to moje pierwsze spotkanie z tego typu widokami - krystalicznie czysta woda mieniąca się na niebiesko, palmy, biały piasek, pełno muszli na plaży, a w niewielkiej odległości - rafa koralowa. O godzinie 9 wybraliśmy się kilkadziesiąt metrów od brzegu na snorkeling. Moja pańcia i kilka osób z naszej wycieczki zrezygnowało. Kapok, który dostałem był nieco za duży, a do tego (ledwo) trzymający się tylko na jednym paseczku zawiązanym na supeł Oglądanie kolorowych rybek i koralowców było czymś niesamowitym, chętnie bym to powtórzył, chociaż pewnie teraz wolałbym spróbować normalnego nurkowania. Kapok jakimś trafem się ze mnie zsunął, więc wrzuciłem go na motorówkę i pływałem bez niego. Prowizorka, tak jak to przewidziałem. Po powrocie na brzeg mieliśmy posiłek i czas wolny. Posiłek to niczym nie wyróżniający się zestaw indonezyjski - ryż, mikro kawałek kurczaka, 5 tysięcy sosów w samarkach i...prażynki. Nie byłem jakoś zbytnio głodny, wolałem spędzić ten czas na cykaniu fotek. Wylatałem dwie baterie w Mini i dwie w Avacie. Niestety, ale miałem problemy z nagrywaniem, więc po prostu polatałem wokół wyspy w ramach treningu. Pomimo prawie 30h w symulatorze FPV LiftOFF wciąż czułem niepokój latając swoim jedynym dronem fpv. Może fakt, że w rzeczywistości nie ma przycisku "reset", a jeden błąd (tym bardziej nad wodą...) i jesteś w plecy kilka tysięcy zł. Po powrocie wróciliśmy do standardowego trybu urlopowego - szwendanie się po jadłodajniach lub chillowanie w apartamencie. Zdarzyło się kilka spotkań towarzyskich z jej koleżankami. O kobietach w tamtych rejonach opowiem w innym wpisie. W skrócie - kobiety na wyspie Sulawesi podobały mi się dużo bardziej niż na wyspie Java. W Makassar większość chodziła w hijabach, ale już w innym regionie Sulawesi - Toraja, o którym będzie w cz.2, prawie żadna. Laski były tam takie dzikie i nieokrzesane, o ciekawych rysach twarzy. Do Rantepao (Toraja), mieliśmy wybrać się autem. Pomimo, że to 8h od Makassar, byłem gotów na taki długi wojaż. Zabrałem z domu międzynarodowe prawo jazdy, poza tym już na Islandii miałem prawie siedmiogodzinną trasę z Reykjaviku do Höfn z jedną przerwą na picie i szczocha. Do tego musielibyśmy wynająć samochód, ale że cenowo/terminowo to nie pasowało, zdecydowaliśmy się pojechać busem. Na miejscu w Rantepao mieliśmy ziomalkę mojej pańci, która wcześniej mieszkała w Makassar i nawet razem pracowały. Czego chcieć więcej? Baterie naładowane, prowiant kupiony, bus zamówiony. Za dwa bilety wyszło 500.000IDR (£25), oczywiście w jedną stronę. Hotel kosztował £13, a lokalny przewodnik + kierowca to kolejne £60. Ujdzie, tym bardziej, że bardzo mnie ciekawił rejon Toradżów. Słyszałem o ich nietypowych pogrzebach i wierzeniach wobec zmarłych. Potem odkryłem, że YouTuber OjWojtek (WiP Bros) odwiedził właśnie ten region. Dla zainteresowanych podlinkuję film: To tyle w części pierwszej. W części drugiej zdam relację z pogrzebu w jednej z wiosek w Toraja, a także pokażę naprawdę nietypowe miejsca pochówku. Nie zabraknie plot twistów.1 point
-
Typowa laska jest typowa. Nie wie gdzie jest i po co i czy są jakieś zasady czy nie, ale dla niej na pewno nie bo ma cycki i cipę. Mimo, że regulamin stoi jak trzeba tam gdzie ma stać i zapoznać z nim się warto. Pewnie w życiu prywatnym podpisuje umowy ich nie czytając, a potem się dziwi, że problemy, tylko zawsze jakiś tępy męski podnóżek w postaci zbawiciela się znajdzie, aby wyratować. Ale moment, przecież zawsze można zgrywać ofiarę, losu tym bardziej: Przecież ona jest z rezerwatu dzikich stworzeń.1 point
-
1 point
-
Ja ze swoja nie odpowiadamy sobie bajek o miłości, jest dobrze to dobrze, nie będzie dobrze to idziemy w swoją stronę. Ale w okresie demo rzeczywiście sam super ugotowane, po nieraz dwa dania i deser, a na dodatek jak jadę na extra roboty w weekend, wiele razy jeździmy razem i coś pomaga w swoim zakresie. Już tygodniowo na dwoje fajna kasa. Minusy też są, gdyż więcej czasu się spędzą razem niż samemu, no ale na tym to polega. Tak jak trzeba albo wlać do baku i zapłacić, albo jeździć rowerem. I jak tak sobie myślę, to najlepszy układ mieszkać osobno, widywać się wieczorami lub w weekendy.1 point
-
Wschodnia prasa, 2025r.: https://www.rp.pl/polityka/art43287381-grzegorz-braun-nagrodzony-na-bialorusi-za-obrone-praw-czlowieka „W dzisiejszym świecie, gdzie łamanie praw człowieka i ich lekceważenie stanowią niekiedy powszechny problem, Niezależna Nagroda Praw Człowieka im. Emila Czeczko staje się symbolem nadziei dla wszystkich walczących o sprawiedliwość. Wspiera, docenia i inspiruje obrońców praw człowieka, którzy w swojej działalności często spotykają się z trudnościami i zagrożeniami. Nagroda ta pomaga utrzymać silną społeczność odważnych i nieustraszonych obrońców praw człowieka”1 point
-
Ćwiczenia z dwójmyślenia "polskich" mediów: Ćwiczenie 1: Rosja podburza emocje wokół Wenezueli. Deklaruje, że dostarczy Maduro Orieszniki https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/rakiety-oriesznik-dla-wenezueli-rosja-ostrzega-usa/xemc7zb,79cfc278 Rosja grozi, że dostarczy Wenezueli rakiety zdolne do przenoszenia głowic nuklearnych https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/karaiby-na-krawedzi-rosja-ostrzega-usa-przed-rakietami-w-wenezueli/b5950zj vs USA pomogą Ukrainie wystrzelić rakiety Tomahawk w celu ataku na Rosję. https://www.fakt.pl/wydarzenia/usa-tomahawki-dla-ukrainy-moga-zmienic-przebieg-wojny-co-robi-putin/eqcllvr Wspaniałe wieści dla Ukrainy dochodzą ze Stanów Zjednoczonych, a dokładnie Pentagonu. https://geekweek.interia.pl/technologia/news-pentagon-dal-zielone-swiatlo-do-wyslania-tomahawkow-dla-ukra,nId,22449751 Broń zwycięstwa dla Ukrainy. Przełomowe rozmowy w USA o Tomahawkach https://geekweek.interia.pl/technologia/news-bron-zwyciestwa-dla-ukrainy-przelomowe-rozmowy-w-usa-o-tomah,nId,22431281 Ćwiczenie 2: Ośrodek badawczy Humanitarian Research Lab (HRL) przy Uniwersytecie Yale poinformował we wtorek, że analiza zdjęć satelitarnych sudańskiego Al-Fasziru wskazuje, że rebelianci z RSF dokonują w mieście "masakry". W środę rząd Sudanu oskarżył RSF o atakowanie meczetów i obiektów Czerwonego Półksiężyca. https://wiadomosci.wp.pl/rzez-na-ulicach-miasta-zdjecia-potwierdzaja-doniesienia-z-sudanu-7216155227531936a Sudańscy rebelianci zestrzelili samolot transportowy Ił-76 4 listopada, nad Babanusa w Kordofanie Zachodnim, paramilitarna milicja Sił Szybkiego Wsparcia (RSF) zestrzeliła wojskowy samolot transportowy Ił-76 należący do Sudańskich Sił Powietrznych. Załogę stanowili rosyjscy tzw. kontraktorzy cywilni, tj. najemnicy. Liczba ofiar pozostaje nieznana. https://www.onet.pl/informacje/nowa-technika-wojskowa/sudanscy-rebelianci-zestrzelili-samolot-transportowy-il-76/t2xxvdh,30bc1058 Ćwiczenie 3: Zachodnia prasa w latach 80tych: Zachodnia praca 30 lat później: PS Czego nie rozumiesz Winston? 2+2=5 Dwójmyślenie (ang. doublethink) – termin pochodzący z powieści George'a Orwella pt. Rok 1984, w nowomowie oznaczający demonstrowanie równoczesnej wiary w wiele poglądów sprzecznych pod względem logicznym. Stanowiła ścisły element angsocu i wiązała się ściśle z pojęciami takimi jak zmienność przeszłości, regulacja faktów, czarnobiał oraz negacja obiektywnej rzeczywistości. Dwójmyślenie oznacza przede wszystkim wyznawanie dwóch sprzecznych poglądów i wierzenie w oba naraz. Partyjny inteligent wie, kiedy powinien zmienić swoje wspomnienia, a zatem w pełni się orientuje, że przekręca fakty; równocześnie jednak, dzięki dwójmyśleniu, święcie wierzy, iż prawda nie została pogwałcona. Proces ten musi być świadomy, gdyż inaczej brakowałoby mu precyzji, a zarazem bezwiedny, aby człowiek nie zdawał sobie sprawy z faktu dokonania fałszerstwa, bo to mogłoby wywołać w nim poczucie winy. George Orwell: Rok 1984. Oficyna Literacka, 1993 Głównym celem dwójmyślenia w powieści Rok 1984 było uniemożliwienie obiektywnej oceny efektów działania Partii, a co za tym idzie — jakiejkolwiek skutecznej ich krytyki. Partia kontrolowała nie tylko historię (całościowa wymiana podręczników i publikacji historycznych), ale także język (cykliczna wymiana słowników nowomowy). Słowa płynnie zmieniały swoje znaczenie w zależności od bieżących potrzeb partii[1]. Koronną demonstracją dwójmyślenia były trzy główne hasła Partii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Dwójmyślenie1 point
-
Nie wiem jak to możliwe że puszczałem ich jakoś mimo uszu. Teraz się zasłuchuję ich wszystkimi płytami.1 point
-
1 point
-
Święta prawda. Wystarczy dodać, że ostatnio meksykański piłkarz stwierdził, że kobiety powinny poświęcać się rodzinie i wypełniać obowiązki domowe i został, w świecie lewackim, mocno skrytykowany. Dzisiejsi, współcześni mężczyźni, w większości osobniki słabe ( bez systemu wartości) biorą okruchy z pańskiego stołu, panny po przejściach, z dziećmi, z dużą liczbą partnerów seksualnych, bo na nic więcej ich nie stać. Mężczyzna z zasadami, z określonymi wartościami, nigdy za partnerkę nie weźmie sobie szona, gdyż wie, z czym to się wiąże. Kobiety wobec mężczyzn mogą mieć wymagania, z powodu ogromnej ilości desperatów, a mężczyźni muszą się zadowalać, tym co leci, czyli w większości przypadków, uszkodzonymi kobietami, wariatkami, samotnymi matkami itp.1 point
-
Kochać, tak jakbyś tego chciał, może tylko dziewczyna max 25 lat, a w przypadku niektórych nacji, u których to się dzieje szybciej max 22. Jeżeli takiej nie miałeś, to nic nigdy nie miałeś i pora się wziąć za siebie.1 point
-
Cóż u kobiety w okolicach trzydziestki. Każdy miesiąc związku to"lata" a lata to całe "eony". Sam zauważyłem że czym kobieta starsza. To czas tzw. "chodzenia"ulega skróceniu. Tak że mam złe wieści. Musisz się zdeklarować. :).1 point
-
To nie jest super kobieta, cipa Ci rozum przysłoniła. Jedyna zaleta czytając ten post to jej krocze a super seks na zachętę. Jakbym czytał post o mojej eks. Gdy się do niej wprowadzisz za pół roku usłyszysz, że po co dwa mieszkania utrzymywać skoro swoje możesz sprzedać i BĘDZIEMY mieć więcej pieniędzy. Za rok będzie chciała kaszojada. Nie będę się rozpisywać, ruchaj i nic poza tym. Gwarantuję Ci, w przeciągu roku będzie żałował, że w ogóle tę kobietę poznałeś. Wieczne męczenie dupy czemu za mało czasu jej poświęcasz, czemu za mało przytulasz, masz się zajmować tylko nią. Po pewnym czasie zapomnij o swoim hobby bo będzie foch że ten czas możecie razem spędzić. COKOLWIEK ZROBISZ ONA I TAK BĘDZIE NIEZADOWOLONA. Spuentuję to swojskim ale jakże dosadnym słowem. Spier*alaj jak najdalej.1 point
-
Kłamstwo na kłamstwie, kłamstwem podszyte. Witamy w prawdziwym świecie.1 point
-
- też dobra metoda, skoro żona taka religijna to idź do proboszcza, powiedz że macie problemy małżeńskie, opisz sytuację i umów się na rozmowę we 3 kę, dopiero wstydu się naje jak "duszpasterz" się dowie i będzie udzielał pomocy rodzinie @Brat Jan - co do szwagra (jak rozumiem to mąż twojej siostry) - możesz pogadać z siostrą (najlepiej przy nim, żeby później nie odkręcał kota ogonem) opisać sytuację, będzie na cenzurowanym, a w rodzinie tez się moment rozejdzie i twoja połowica i szwagier będą na cenzurowanym , te plotki, ta pogarda w oczach itp. te pretensje od żony w stosunku do niego1 point
-
Bo one wszystkie , a może inaczej każda z nich jest "inna i wyjątkowa". Alkohol zawsze rozluźnia obyczaje "dziewczyna pijana dupa sprzedana", nie piszę tego w formie usprawiedliwienia tylko osterzeżenia. Nie możesz tego tak zostawić, pomijanie tego milczeniem zaowocuje tylko i wyłącznie pogłębieniem patologii. Będzie myślała że może sobie na wiele pozwolić jak to tak zostawisz. Doradzam, opierdol i to ostry, nie przebieraj w słowach, że zachowała się jak ostatnia kurwa, że się zeszmaciła (jak zacznie beczeć niech beczy olej to). Embargo na alkohol, zero wyjść z "kolezankami" bo sam widzisz jak wyjścia mogą się skończyć pomyśl co będzie jak ciebie nie będzie, a pojawi się jakiś obcy facet. Jak chciała "wejść" na twojego szwagra to pomyśl do czego jest zdolna po kilku kieliszkach z facetem, którego nie znasz i gdy o niczym nie wiesz. Ze szwagrem, też pogadaj z nim, krótko i tematycznie powiedz co o tym myślisz. Bo może być tak że jak nie będzie zewnętrznej kontroli i nadaży się kolejna okazja to zkorzysta.1 point