Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/30/2025 in all areas
-
Btw.jestem teraz na Ukrainie, na ulicy stosunek kobiet do chłopa to 4:1, jak pijesz mniej niż Saszka i bijesz słabiej niż Iwan to już jesteś w top 10%6 points
-
Kort im. Równouprawnienia https://wykop.pl/link/7860483/najlepsza-tenisistka-swiata-przegrala-z-mezczyzna-ktory-jest-671-w-rankingu-atp6 points
-
Rzecz dla kogoś na keto niemal wymarzona, szczególnie jako dodatek smakowy. Ale nie powinna zaszkodzić również wyznawcom glutenu Choć według propagandy archeo-żywieniowej, zabije cię już jedna pajda ze smalcem, zatykając żyły, tętnice a nawet neurony do tego stopnia, że zanim umrzesz - doszczętnie zgłupiejesz. No więc jak to robię a robię już regularnie, żeby zawsze był dostępny w lodówce. Bywają sezony, że z @H wyżeramy na wyścigi. Przygotuj naczynia/pojemniczki/słoiczki w które zapakujesz ambrozję dla podniebienia. Wymyte, wyparzone etc. oczywiście. Ja stosuję pojemność do 350 ml. wówczas optymalnie tydzień są otwarte/rozszczelnione do wyjadania. Weź 2 kg słoniny i 30% jej wagi w postaci boczku wędzonego. Czyli w naszym przypadku 600 g. Boczek jak najbardziej mięsny z minimalnymi przerostami tłuszczu. Te 2 kg to umowne, po prostu więcej nie przechowamy a dla mniejszej ilości nie chce mi się myć maszynki Nie krój substratów w kostkę! To IMO "robota głupiego". Zamiast tego miel w maszynce - słonina na oczkach 8 mm a boczek oczkiem circa 4-6 mm. Naprawdę nikt nie rozróżni że nie było krojone nożem. Nie mam pojęcia po co się ludzie zniechęcają zajebaniem robotą. Rzecz jasna w zestawach z maszynką takich sit nie dołączają - trzeba (do)kupić oddzielnie. Duuuża cebula to już robota w kostkę dla nożownika. Ale to pryszcz nawet dla amatora. Smażymy każdy substrat oddzielnie z tym że cebulkę w miarę możliwości na maśle klarowanym. Cebulkę lekko solimy ale całej reszty już nie. Do smażenia cebulki dodajemy czosnek tak jak lubimy. Może być żywy albo w proszku. Ja daję różnie, raz taki raz taki. Jeśli mamy chudy boczek, dodajemy do smażenia trochę tłuszczu, bo nie ruszy. Masło klarowane albo smalec. Nawet ten z bieżąco wytapianej słoniny. Smażymy każdą frakcję (boczek, słonina, cebula) do stanu "prawie gotowe". Chodzi głównie o konsystencję skwarków boczku, ale też chrupka miękkość słoniny będzie wskazana. Boczek powinien być jeszcze miękki choć przyzwoicie wysmażony. Z garnka słoniny odlewany sam smalec. Najprościej jest zanurzyć sito i łyżką wazową z niego wybierać czysty "olej". Kapitalny materiał do smażenia na przyszłość. Wybieramy płyn tak długo, aż nie pozostaną same skwarki delikatnie opływające płynnym smalcem. Mi wychodzi nieco ponad 1L płynnego smalcu. Jak już mamy wszystkie substraty w stanie pożądanym z odcedzonym smalcem, pakujemy je wszystkie do jednego gara, solimy (ja dodaję 0.3% wagi kupionej słoniny, boczek i tak jest słony) solą kłodawską, niejodowaną, niearomatyzowaną, po prostu czystym kryształem bez żadnych dodatków, wrzucam trochę pieprzu i grzeję do stanu przed-ostatecznego. Zwyczajnie po przelaniu do słoików całość i tak w wysokiej temperaturze nadal "dochodzi". Jak już wyłączę "gaz" (czyli u nas indukowanie) to wsypuję suszony majeranek. Nie żałować ale też nie przesadzić - zależy od jego "starości" i stopnia zwietrzenia. Pozostaje tylko rozlać taką mieszaninę skwarków do słoików, zakręcić i czekać aż stygnąc zassają pokrywki. Proporcje płynu do masy nabieranej na łyżkę sami sobie dopasowujemy w zależności ile chcemy mieć białego smalcu w posiłku. Osobiście lubię przewagę skwarków. Jak wystygnie i postoi dobę w lodówce, smarujemy tym pajdę chleba, kładziemy na to kiszeniaka w plastrach i oszczędzamy 15 PLN od osoby na jarmarku świątecznym Przechowujemy w lodówce. No chyba że mamy polską zimę, to taras/balkon. Dla ambitniejszych smakoszy: Jak już mamy taki słoiczek gotowego produktu, to przed spożyciem możemy dodatkowo przesmażyć z wtartą odrobiną dobrego jabłka (duże oczka tarki). Nie robię tego dla całości bo ponoć źle się wówczas przechowuje i trzeba jeść "na świeżo". Nie wiem, ale na zimne dmucham. Smacznego! ps. Dodatek boczku naprawdę robi całą robotę. pps. Mam też opracowaną wersję a'la pasztet z dodatkiem karkówki. Jak chcecie do dodam. ppps. Idea jest taka, żeby słoniny niczym nie doprawiać do czasu odsączenia z płynnego smalcu. Do przyszłego smażenia na tym smalcu chcemy go w wersji bazowej.5 points
-
Teraz jest jeszcze gorzej. Algorytmizacja dopadla wszystko nie tylko socjal media. Ryzyko jest jeszcze wieksze, ze trafi sie do specyficznej banki informacyjnej i komor echa ani jednej komory. Dlatego to narzekanie na relacje jest takie jakie jest. Bo kazda z plci nieswiadomie funkcjonuje w swojej banieczce, nie chcac sie czuc gorsza podejmuje takie decyzje a nie inne pod wplywem programu. Dlatego odcinam sie od SM i jak juz to okazjonalnie przebywam w miejscach ktore mi szkodza. A w dobie „AI”, ta algorytmizacja bedzie jeszcze gorsza, dlatego kazdy. powinien kwestionowac kazda tresc. Nawet podcasty, ktorych sluchalem ze wzgledu na prowadzacych bedacymi ekspertami, porzucam, bo nagle tworza tresci ewidentnie nie w ich klimacie i robi to z nich tzw master of none. Nawet je pokochac powiedzialbym. Z jakiegos powodu to co ludzkie jest odrzucane i kreowane persony nijka sie nie maja do rzeczywistosci i na randkach spotykaja sie dwa awatary, ktore szukaja czego nie potrzebuja, tylko aby zaspokoic potrzebe sztucznego ego. To nie ograniczy„zalicznia” modelek, wrecz przeciwnie. Kiedy zaakceptuje sie siebie w pelni i pokocha kazdy aspekt siebie, nikt nie bedzie w stanie kogos takiego umniejszyc. Samoograniczające przekonania. Malo ludzi jest w stanie otorzyc glowe na inny punkt widzenia. Malo ci przykladow? . Statystyki to sa suche dane. Nie mowia nic o przyczynowosci. Nie ma badan co wplywa na rozwody, mozna sie domyslac. Sa badania, ze 70-80% ludzi na zachodzie pochodzi z rodzin dysfunkcyjnych. W Polsce przez wojny, okupacje, komunizm, ten odsetek moze byc jeszcze wiekszy - traumy pokoleniowe. Nadal placimy za czas wojen XX wieku. I teraz dwie osoby z brakami poslubiaja siebie, bo myla milosc z więzia oparta na traumie i kiedy jedna strona sobie to uswiadamia, czuje sie oszukana, przez sama siebie w najlepszym przypadku, w najgorszym bedzie obwiniac innych za swoje niepowodzenia i cyk mentalnosc ofiary. Dlatego trzeba probowac, zawsze. Zycie polega na doswiadczaniu i odrzucaniu zaprogramowanych zalozen. Ktos madry kiedys napisal, ze polowe zycia przyswajasz wiedze i madrosc innych, a druga spedzasz na oduczaniu sie tego i odrzucaniu falszywych dogmatow. Nie programujmy sie sami rzeczami, ktore nas ogranicza. Chcesz przebiec 50km, to przebiegniesz zalezy jaka nadasz temu wartosc w swoim zyciu. Jak ze wszystkim, trzeba najpierw wiedziec kim sie jest i czego sie naprawde pragnie. W punkt. Dodal bym jeszcze koncentracje na celu jakim jest znalezienie kobiety i jej „posiadanie” w negatywnym tego znaczeniu. Kobiety to wyczowaja jako desperacje. Kto chce byc wybranym przez desperatke - reka w gore. Bo trzeba. Programowanie pozytywne działa. To sie naukowo nazywa „budowanie dobrych nawyków” i porzucanie zlych. Co do fitness i z drowia, to zaraz zacznie sie miesiac sprinterow z postanowieniami noworocznymi. 99% odpadnie, kiedy regularnosc jest wazniejsza i lepiej zrobic 2 treningi co tydzien przez rok widzac male efekty, niz 20 w pierwszy miesiac. Juz 15% tkanki tluszczowej przy przyzwoitej masie miesniowej cie wrzuci do top 3% spoleczenstwa i pewnie do 0,1% w starszych kategoriach wiekowych. To osiaga sie konsekwencja w cwiczeniach, diecie i snie. Spojrzmy w lustro i zobaczmy kto tam jest i czy sie sam kieruje czy jest kierowany. Odlaczmy sie od urzadzen na jakis czas i stanmy ze soba w ciszy. Tej ciszy co pozwala myslom sie rozkrecic. Ile jestesmy w stanie tego zniesc? Nie badzmy swoimi najwiekszymi wrogami. Pozwolmy sobie siebie poznac, to najwazniejsza relacja jaka mamy w zyciu. Od tego wszystko sie zaczyna. Na to nigdy nie jest za pozno.5 points
-
Nawet u nas jest niewielki odsetek Kolumbijczyków, głównie ściągniętych do gówno prac przez januszy albo inne korpo syfy, a mimo to co rusz słychać o ich wybrykach. A to kogoś pobiją, a to gdzieś nożem kogoś zahaczą, ta zabita dziewczyna, której wydłubano oczy śrubokrętem tez padła ofiarą gościa z Ameryki Południowej. Skoro w obcym kraju, z dala od domu rodzinnego, na całkiem innym kontynencie, Kolumbijczycy potrafią odwalać takie numery to co dopiero musi być w samej Kolumbii. A dlaczego miałbyś zostać zjedzony? Pewnie przytłaczająca większość użytkowników tego forum nie miałaby nic przeciwko normalnej, zdrowej relacji, założeniu rodziny i rozwijaniu się w tym kierunku. To prawidłowe podejście, nie ma w tym nic złego. Krytyka jedynie jest adresowana wobec agresywnej próbie zdeptania podstawowej komórki społecznej pt. rodzina. W tym niestety duży udział ma sądownictwo, pasożyty w sejmie, idiotyczne prawo, ekonomia wysysająca każdą złotówkę i niszcząca każdy przejaw przedsiębiorczości i innowacyjności. Niestety, w tym deptaniu również duży udział mają ogłupione, współczesne "damy", które nie przewidują skutków własnych zachowań. To też jest tutaj piętnowane.5 points
-
A to bez problemu. By było. Ale jedna była w Pattaya a druga w Bangkoku. Janku coś ostatnio takie tematy zakładasz, że chyba pójdziesz bokiem. XD 🤣5 points
-
Powiem Wam że jak się to wszystko czyta, i do tego śledzi youtube, facebooki i instagramy, to człowiek się strasznie zniechęca i wchuj negatywnie nastawia. Wczoraj i dziś zrobiłem sobie detoks od neta, w sensie że znacznie ograniczyłem śledzenie portali informacyjnych, omijałem jakies rolki/treści co podpowiadają portale społecznościowe. I jakoś, lepiej na duchu się czuję, na spacer wyszedłem, to szedłem z nieświadomie ubranym, uśmiechem. Jak naczytasz się i naoglądasz medialnych treści, to np. widząc staruszkę myślisz o tym że bierze trzynastki/czternastki/piętnastki a widząc fajną kobietę, że pewnie szuka księcia i z Ciebie chciałaby zrobić betabankomat i wejść na głowę. Nie widząc drugiej strony medalu że ta staruszka może opiekuje się kilkoma wnukami i działa w lokalnych społecznościach, a ta kobieta może jest już młodą mamą. Mam na myśli - człowiek napierdoli sobie do głowy samych negatywnych przekonań, i przestaje nawet mieć chęć poznawać ludzi, ich punkty widzenia, by to skonfrontować. Do tego na internecie, ciągle się porównujesz do innych, ten ma lepszą sylwetkę, ten ciągle gdzieś podróżuje i imprezuje, awanse dostaje, dom buduje itd. Ja na pewno będę w najbliższym czasie jak najwięcej randkować i zagadywać. Poza chęcią poznania kobiet, to chcę też wyrobić sobie realną opinię w oparciu o rzeczywistość, a mniej o internet. No ale ja uparty jestem. Zawsze jednak ta upartość mi popłacała, z kobietami jakieś sukcesy były. Wydaje mi się że wielu mężczyzn którzy są zrezygnowani, próbowało zbyt mało, a rezygnacja wynika właśnie z takich konsumpcji mediów, oraz prób na Tinderze gdzie facet ma ciężko. Warto aby osoby wypowiadające się o kobietach same się zastanowiły, ile w ostatnich miesiącach poświęciły REALNIE czasu na poznawanie, zagadywanie, pracę nad pewnością siebie/radzenie sobie z odrzuceniem itd. Przecież to wygląda tak, jakby wejść na forum sportowe, i zakładać tematy po kilkanaście stron, pisząc dlaczego lepiej nie zaczynać treningu z ciężarami. Bo kręgosłup może boleć, bo to męczące, bo trzeba się znać, bo karnet na siłownię kosztuje a w domu panele zarysujesz itd., no i tak wypisywać ściany tekstu o (nie)treningu. Chcąc tak naprawdę trenować ale szukając racjonalizacji czemu się tego nie robi i upewniając się, że to dobrze, że się nie trenuje. Banały chyba piszę, no ale niektóre rzeczy warto powtarzać.5 points
-
@phonkers co to wgl za pytanie? Kwit powinien oddać jak najszybciej nawet przed sprzedażą i mieć święty spokój. Ludzie tu napierdalają na kobiety, że one takie czy siakie, a sami w chuja lecą nie lepiej. xD Także przekaż koleżce niech przestanie wypisywać wysrywy, odda kwit i zajmie się swoim życiem. Przedtem dla otrzeźwienia może też:4 points
-
@phonkers, skończy się tak, że laska weźmie sobie papugę, ten najpierw stwierdzi, że inflacja. I z tych 22tys bedzie miał do spłaty 25 za rok 27tys i tak dalej. Po drugie, nie wiadomo ile jest warte to auto, bo może kolega chce za dużo? Dobre auta czasem na komisie stoją dzień lub dwa, a nie rok. Po trzecie, może skończyć się tak, że papuga przekona sąd, że nie umie sprzedać auta, a brak wpisania daty to przekręt i ex została zmanipulowana. Każe wziąć kredyt, skoro nie ma hajsów. Albo auto przejmie komornik i wystawi w licytacji. Wtedy o licytacji dowiedzą się 3 osoby i kupią go za 20tys. Wtedy będziesz musiał dołożyć do auta. Powiedz przyjacielowi, że jak dziewczyna weźmie prawnika, to niech się szykuje na koszta swojego prawnika i koszty rozpraw sądowych do pokrycia. Jeżeli całość tej sprawy, z tego co czytam, rozbija się O BRAK DATY SPRZEDAŻY, to znaczy, że ten twój kumpel to nie cwaniak, który oszukał idiotkę, tylko głąb skoro nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji jaką mogą go czekać. I nie zna przepisów jakie znają prawnicy. Edycja: Prawnik może przekonać sąd, że należy uzupełnić umowę o date spłaty nawet w przypadku braku sprzedaży auta. Np. za 2 tygodnie. A po drugie, tak zwyczajnie po ludzku, to tak się nie robi.4 points
-
Zobaczcie jakie gwiazdy pracują w dziennikarskim ZERO😆 https://www.youtube.com/shorts/-2I-HPns540?feature=share Nic podobnego, cały czas nagranie jest, dodatkowo dzisiaj wstawione najlepsze momenty z tego nagrania, specjalnie jako forma odpowiedzi na propagandę kanału ZERO. Różnica jest kolosalna, każdy to widzi, tylko, że z obecnego prezydenta nie róbmy zbawcy, którym nie jest. Już podpisał przedłużenie pomocy Ukrainie, wyraził zgodę na oddanie migów w zamian za systemy dronowe😏 A ile przed nim ustaw do podpisania, niekorzystnych dla Polaków, zrobi to jak dostanie odpowiednie wytyczne. Na logikę, za obecnym rządem z Helmutem na czele, nikt się nie zgodzi pójść dobrowolnie na front ukraiński, walczyć za Ukraińców z białym niedźwiedziem. Przecież ten rząd to obciach, niekompetentni ludzie, wręcz dyletanci, którzy nigdy nie powinni sprawować władzy dla naszego wspólnego dobra. Natomiast za obecnym prezydentem, który ma świetny PR, to już chętni się znajdą, po co on tak sobie zjednuje różne grupy ludzi? Rozumiesz na czym to wszystko polega, za lewakami, neokomunistami nikt nie pójdzie, za to za prawicowym przywódcą, mężem stanu już tak. Jeszcze raz przeczytaj co wstawił @niemlodyjoda i wyciągnij sam wnioski. A teraz kolejne info, od stycznia nowe broszurki na poczcie. Zapewne przypadkowo tam trafią, tak jak z kondomami lepiej mieć niż nie mieć co? Niedawno na plusujemy takie info. Pokoju nie będzie. Rosja właśnie wymyśliła sobie nowy pretekst - blog Redakcja Nagranie Jackowskiego, który w wizjach mówi wprost, że jak nie dojdą do porozumienia, nie będzie pokoju, to 2026 dla Europy zwłaszcza od marca może być bardzo zły, a konflikt może się rozlać poza Ukrainę. Jak znajdę wstawię jeszcze info co planuje jaśnie panująca władza w PL, czyli masowe przeszkolenia Polaków, bodajże 230 tyś. A u Etera przypadkiem liczba 23 oznacza co ma swój początek ma swój koniec, popatrz jaka koincydencja. Na koniec, weszła nowa aplikacja ze schronami czytaj piwnicami i przejściami podziemnymi, które praktycznie nie istnieją🤡 Teraz wszystko zbierz do kupy, może zapali Ci się lampka ostrzegawcza, że nie jest tak różowo jak nas tutaj propaganda mediów, polityków co rusz okłamuje. Także jak to leciało cytat. "Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy"😏4 points
-
3 points
-
3 points
-
Jakie nielegalne? Który przepis w prawie tego zabrania? Rozumiem, że wolałbyś młodszą partnerkę, z perspektywą na długi związek lub założenie rodziny, przez co ważny jest dla ciebie jej wiek i przebieg, wychowanie. I bardzo dobrze. Mów o tym głośno i się nie przejmuj utyskiwaniem jakichś miernot albo przygłupów. Ja zawsze mówię to, na co mam ochotę, jak ktoś buczy to olewam albo stawiam go do pionu. Najczęściej w tego typu dyskusjach to ja mam rację, więc czego mam się tego wstydzić? Niech się wstydzą debile, że są tępi. To jest powód do wstydu. Ty rób to, na co masz ochotę. Myślisz, że nasze gwiazdy przejmują się tym, jak się zachowują? Mają to gdzieś więc ty też miej gdzieś ich płacze i jęki.3 points
-
No tak, internet wszedł w nasze życie tak daleko, że nawet nie zauważyliśmy, że każda wolna chwila to przeglądanie telefonu, siedzenie przed komputerem. Kiedyś człowiek szedł na spacer, pograć w piłkę, czytał książkę, teraz wchodzisz w internet i widzisz ten ma nowe auto, tamten szczęśliwy, tam przewijają się jakieś głupoty, tam kolejny coach daje życiowe rady. Ja rozważam całkowicie się odciąć od tego. Na przykład telewizji praktycznie wcale nie oglądam, nie oglądam kanałów informacyjnych zupełnie, nie wchodzę na plotkarskie portale. Tak, ja uważam, że trzeba szukać możliwości, ale też z zaznaczeniem, że czasami trzeba sobie po prostu pewne rzeczy odpuścić albo nie tyle odpuścić, ale zaakceptować swoje ograniczenia. Na przykład w siatkówce jeżeli masz 160 cm wzrostu, to można grać sobie rekreacyjnie dwa razy w tygodniu, nikt tego nikomu nie zabrania i to jest nawet lepsze niż siedzenie na kanapie, ale bądźmy szczerze, że szansa, że zostaniesz zawodowym siatkarzem jest mikroskopijna. Z drugiej strony masa osób gra poniżej swojego potencjału. Przykład z siłownią- nie wiem czy się ze mną zgodzisz, ale rok uczciwego treningu 2-3 razy w tygodniu i można zrobić formę lepszą od 80-90 procent społeczeństwa. To nie jest takie trudne, ale jakoś większość ma nadwagę. Temat przekonań to temat rzeka. Jak byłeś w dwóch pracach i miałeś fajnego szefa, to gdy powiesz komuś, kto miał szefa stosującego mobbing, to obaj tkwicie w swoich przekonaniach- Ty w przekonaniu, że każdy szef jest zajebisty, a kolega, że każdy szef stosuje mobbing. Jak obaj macie otwarte głowy, to przyjmujecie swoje argumenty wzajemnie i dopuszczacie, że druga strona może mieć rację. Nie można się zamykać też się na statystyki. Jeżeli przytoczymy statystyki dotyczące liczby rozwodów, to trudno mówić, że jest tak jak kiedyś. Nie jest tak, czy to powód, żeby nie próbować? Nie wiem. Jeżeli przytoczymy statystyki, że co któryś tam biznes tylko się udaje, to czy to jest powód, żeby nie próbować. Nie wiem tego, naprawdę. Każdy podejmuje ryzyko, i z jednej strony rację mają ci, którzy mówią, że nie trzeba uczyć się na swoich doświadczeniach i swoich błędach- nie trzeba wkładać ręki do ognia, żeby się przekonać, że to się źle skończy, z drugiej strony bliskie mi jest ostatnio to, że jednak trzeba słuchać w pewnych kwestiach samego siebie i samemu pewne rzeczy doświadczyć, żeby skonfrontować jak jest naprawdę. Jeden powie, że czegoś tam się nie da zrobić. Jak w to uwierzymy, to nawet nie podejmujemy prób, żeby to sprawdzić. Dziś mam jakieś przekonanie na dany temat, na przykład, że nie byłbym w stanie przebiec 50 km dystansu. Wydaje się to niemożliwe. Ale gdybym poszukał trenera, który zajmuje się takimi dystansami, zapytał czy w rok jestem w stanie to przebiec, ile bym musiał czasu poświęcić na trening, to nagle by się okazało, że pod pewnymi warunkami jest wysoce prawdopodobne, że mogłbym to przebiec. Przykład abstrakcyjny, bo zupełnie nie mam takiego celu, ale pokazuje pewien schemat.3 points
-
Przeczytałem tylko temat. Typ, ten Twój koleś wali w chuja. Odrazu po rozstaniu trzeba było to uregulować, oddać jej sos i sam się męczyć ze sprzedażą. A jego tekst: sama nie kiwnęłaś placem, chyba ksiądz go palcował. Ja pierdolę. A teraz czytam odpowiedzi.3 points
-
Chrystepanie, toto się rozmnożyło... I roztyło straszliwie... Oh welll... Zero niespodzianek.3 points
-
Miałem kiedyś okazję poznać tą panią. Bardzo wysoki poziom odklejki. Btw, to "piękne porsze" miało w momencie podarowania 300+k nalotu na szafie. Jakie ruchanie taka fura 😄3 points
-
Po pierwsze do autora tematu to uważam, że ważne jest najpierw pojechać tam gdzie chcesz na jakiś czas i zobaczyć jak sie czujesz. Jeśli nie byles poza starym kontynentem nigdy, to wszystko w takiej Azji jest o180 stopni inne. Zwykły sklep 7/11 jest ciekawostka turystyczna dla nas. Jedzenie, ludzie, zasady na drodze, zwierzęta, insekty, zachowania w metrze, sposób płacenia, rytm miasta... I można by tak wymieniać i wymieniać ale myślę, że warto pojechać ci zobaczyć jak człowiek sie czuję. Jeżeli jesteś tu na dłużej to nie jest problemem poznać laskę do związku. Kwestia oczywiście tego kim jest ta laska, co dla Ciebie może zrobić i jak głęboki jest to związek ale myślę że jest tu łatwiej niz w Pl . Jak znasz podstawy języka to game changer i pula się zwiększa kilkakrotnie. Uważam też, że jeżeli jedziesz tam na parę tygodni to nie ma co się w związki bawić, można na luzie wyrwać coś na wakacje jak pisze kolegą wyżej. Ja mam koło 35 lat ale jestem wysoki i myślę, że sporo lasek jest zainteresowanych czymś na dłużej. Mam 1 swoją dziewczynę 8 lat młodsza, niestety tajki sa bardzo charakterne i co jakiś czas jest wybuch ale tak to bardzo miła i pomocna dziewczyna. Tajki są bardzo zazdrosne. Co do kontaktu to tu jest zupełnie inna dynamika relacji i jest to opinia nie tylko moja. Tu nie ma small talku relacyjnego, jakiś podchodów itp. Spotykacie sie, laski zazwyczaj sa świadome swoich potrzeb łóżkowych. To że jest seks na pierwszej randce to ona wie że nie jest łatwa tylko ma jakieś potrzeby. Zresztą kiedyś wyczytałem przed wyjazdem na stronce pua ze jak myślisz ze możesz pocałować azjatke to znaczy że mogłeś dużo wcześniej. Dlatego też ważne aby europejskiego bialorycerstwa czy stulejarstwa tu nie przenosić3 points
-
Witam Braci, Na X właśnie wyskoczyło mi coś takiego: https://x.com/Warszawski_R/status/2005916699220988412 Jeżeli w naukach społecznych, czyli w socjologii, psychologii, pedagogice, politologii, ekonomii czy historii, w przeprowadzonych badaniach wyjdą jakiejś różnice w grupach ze względu na rasę, ze szczególnym uwzględnieniem różnic między płciami i okaże się, że kobiety są w czymś lepsze od mężczyzn to jest wszystko ok. Natomiast jeśli okaże się, że to mężczyźni są w czymś lepsi od kobiet i zostanie to opublikowane autor może liczyć na szybki koniec swojej kariery naukowej. Innymi słowy: jeśli nauka opowiada się za mężczyznami w pewnych aspektach, to jest to promowanie stereotypów patriarchalnych lub seksistowskich.2 points
-
Idziesz na imprezę, wyrywasz najgorszy pasztet imprezy, potem ruchasz tak długo, aż zajęczy. Pasztet, zajęczy.2 points
-
Podobno był klient za 45 tys. jak patrzę na model to cena przeciętna. Jak chce sprzedać dużo powyżej to powinien się dobrze do tego przygotować. Tu masz przykład jak gość uzasadnia wysoką cenę (4 krotność średniej ceny modelu): https://www.otomoto.pl/osobowe/oferta/alfa-romeo-gt-ID6FHPqJ.html?reason=listing Udokumentował przynajmniej w połowie tak prace? Jeśli nie, niech potraktuje to jak nauczkę. Nie wiem ile ma lat, ale praktycznie każdy kiedyś wtopił. Pytanie czy wyciągnie wnioski czy zacznie płakać, że tylko k... i z... mogą się czegoś dorobić w tym kraju. Jakby to była taka okazja to by już dawno zeszło. Znam dziesiątki ludzi co zrobili(by) interes życia, tylko inni nie pojęli ich geniuszu, ewentualnie koniunktura była niesprzyjająca, yen akurat podrożał, dolar spadł i była korekta na euro, a kursu bitcoin nie dało się przewidzieć. Z tego co rozumiem on nawet nie proponuje innego terminu. Tekst "sprzedam to oddam" jest żałosny - "skąd dam jak nie mam, cham się uprze i mu daj" - tak to wygląda z boku. Mnie by było wstyd. Niech jej odda po 6k co miesiąc. Na majówkę będzie miał z bani. Odda dług i zacznie od nowa. Sorki mógł przez rok po 2k odłożyć, żeby jej oddać, a on po prostu ma wywalone, bo mu tak pasuje. Teraz nagle szuka przez "kolegę" porady na forum jak przy pomocy kruczków uciec od odpowiedzialności, za to, że sobie źle poplanował biznes. Jak bym się dowiedział, że ktoś się tak zachowuje to nie miałbym ochoty auta od niego kupować, ani żadnego biznesu ubijać. Ludzie gadają, świat jest mniejszy niż myślisz, jeśli nie ma przewagi nad konkurencją w innych zakresach to ciężko widzę jego życie jako biznesmena. ps. Uniwersalne rady, przy planowaniu biznesu: 1. Warto zastanowić się co najgorszego może się zdarzyć (ludzie zwykle zakładają, że najwyżej się nie zarobi - patrz ostatnia jazdy z Olgą Malinkiewicz). Duuużży błąd. 2. Jak wyjść ze spółki. Niby banał, ale mało kto na początku myśli o ustaleniu zasad wyjścia.2 points
-
Ogólne wrażenie jakie odnoszę to opiniowanie tamtej sytuacji bez jej znajomości, według europejskich kryteriów na podstawie tego co słyszałem i widziałem w mediach. To zupełnie inaczej wygląda z bliska, ale nie będę teraz pisał pracy doktorskiej, bo u kolegi czeka maltowa whisky. Wypiję jednego za was w szczególności, lepszy świat w ogólności i zaprzyjaźnioną panienkę z BKK, która dziś o 5 rano przysłała mi życzenia noworoczne. Niech jej się dobrze powodzi. Muszę pomyśleć gdzie ją wpasować w te dywagacje jakie czytam. Jaką teorię ten fakt popiera a jakiej zaprzecza?2 points
-
Kraje Maghrebu raczej nie słyną z życia nocnego, więc jak na tamte standardy Agadir nie jest najgorszy. W Essaouira moge polecić klub Taros. Tunezja wypada jeszcze słabiej Nawet divy się zwinęły od czasu przyjazdu polskich Karyn. Egipt to totalna lipa. Dla europejczyków, ale jak to mówią miejscowi: " Łatwiej przespać się z Polką niż zwalić konia." Zabawne, źe podobne powiedzenie istnieje także w krajach hispańskojęzycznych .2 points
-
Państwo poważne: https://wiadomosci.onet.pl/swiat/zapytali-donalda-trumpa-o-poleglych-w-ukrainie-amerykanow-tak-zareagowal/56d81cd vs Państwo mało poważne: https://polskieradio24.pl/artykul/3092451,polacy-polegli-w-walkach-z-rosyjskim-najezdzca-na-ukrainie-zycie-oddalo-co-najmniej-pieciu-ochotnikow Zwracam uwagę na symbol Polski Walczącej zapewne wraz z flagą Ukrainy na ramieniu. Ciekawe czy mu tak gładko było też chodzić koło czarno-czerwonych flag XD2 points
-
Maroko nie jest jednolite. W Safi lub Marakeszu mieszkaja raczej tradycyjni mieszkańcy. Tam jest to dosyć ryzykowny pomysł. W latach 70 tych nadmorska Essaouira była Mekką hipisów z całego świata, przybywajacych tam palić doskonałej jakości haszysz. Hipisi wymarli badź wyjechali, luzacki charakter miasta pozostał. Kobiety bez chust i w legginsach to tutaj norma. Podryw uliczny działa zajebiście, tym bardziej w czasach tik-toka i instagrama. Dużo lasek na portalach randkowych. Alkohol i narkotyki na porządku dziennym. Źycie nocne poròwnywalne lub lepsze niż w Agadir. Bardzo wysokie SMV tutejszych kobiet. Poderwałem tu 19 letnią dziewice mając 43 lata.2 points
-
@zuckerfrei Miałem taki plan kiedyś, chyba warto to opisać.2 points
-
Wszystko hehe, dałem ściągawkę pytań, w poprzednim poście tam gdzie jest numeracja. No właśnie mam obrzydzenie do formalizowania relacji, ale fajnie by było kogoś znaleźć na stałe. Z mojego doświadczenia w PL laski co nie chcą ślubu lub dzieci to niestety sfeminizowane wariatki, o wybujałym ego lub narcyzmie. Zastanawiam się natomiast jak na to patrzą poza Europą, czy jest to uwalacz nawet w randkowych rajach. Chyba musiałaby to być jakaś modelka, albo atrakcyjna dziewica, aby mi odwaliło do tego stopnia, żeby chcieć się bawić w jakieś zakładanie rodziny i śluby. A z tym utrzymaniem rodziny samicy to jest patologia i niech takie spadają na drzewo. No nie jest to też takie proste, bo praca zdalna pracy zdalnej nierówna. Akurat kręcę się w IT, ale często dają hybrydę, albo ograniczenie do terytorium Polski. Nie odstrasza Cię Hiszpania do zasiedlenia jako siedlisko feminizmu? Coś mi się obiło o uszy, że ktoś może podłożyć narkotyki, a tam posiadanie jest karane śmiercią. Dla mnie problem z drinkami czy używkami jest abstrakcyjny, bo unikam takich rzeczy. Haha, no nieźle - ciekawe czy zmieniają płeć specjalnie po to, aby móc zarabiać na dupie jak kobieta, zamiast męczyć się pracą jak normalny człowiek. Niepokoi natomiast, że wiele Tajek przynajmniej tych online reprezentuje niższy poziom atrakcyjności, niż konie, ale może w realu jest inaczej. Poznałem kiedyś dwóch studentów z Kolumbii, jeden doktorat robił, takie spoko beciaki. No, ale te opowieści to mrożą krew w żyłach, tam nawet kobiety mogą okraść i doprowadzić do śmierci jakby nic się nie stało. Troszkę taki żarcik sytuacyjny, ale na social media mówienie takich rzeczy niestety jest nielegalne. Mamy ogromną cenzurę lub ostracyzm społeczny jeśli chodzi o kwestie różnicy wieku na korzyść mężczyzny czy przebiegu kobiet. Żyjemy w idealnej utopii gynocentrycznej, gdzie nawet mężczyzni stali się strażnikami tego panopticonu.2 points
-
@Ksanti Odwiedzone 65+ krajów. Podryw uliczny, 3 jezyki płynnie. Ostatnio Kolumbia, Arabia Saudyjska, Panama , Indie. Co chcesz wiedzieć?2 points
-
Hojność to widocznie Twoja dewiza.2 points
-
Można powiedzieć, że jestem stałym bywalcem sauny. Czekam teraz kiedy ktoś przyjdzie z telewizorem bo ostatnio widziałem typa co w saunie siedział z smartfonem.2 points
-
Ano żadna, pomoc dla Upadlińców jest? Jest, spotkanie w USA z ciasnymi czapaczkami wyznawcami świeczek było? Ano było, a co na nim było a któż to wie, w końcu to najważniejsze nie było jawne, ale miły dla upadliny jest chociaż jeszcze przed był twardy i wymiękł. To raczej ty dalej nie rozumiesz, że zawsze jest o Polsce bez polaków i dopóki to się nie zmieni to co za różnica która pacynka jest na jakim stanowisku plan i tak będzie wypełniony. P.S Dorośnij. P.S 2 co do Brauna ten chociaż rozumie że te małe czapeczki i odzyskanie niepodległości to problemy nr1 bez których reszta nie ma znaczenia, a to jak na razie jedyny taki który to pojął.2 points
-
W okolicach tuż przedświątecznych myślałem sobie, że cholera, zjadłbym taki smalczyk, ale w sumie to nigdy nie robiłem i jakiś fajny przepis by się nadał. I tak sobie myślę, jest na forum gość co wrzuca tutaj swoje przepisy na mięcho. A zapytam po świętach, może coś podrzuci. I nagle @Rnext wyskakujesz z przepisem. Wywołałem Cię podświadomie. Normalnie Prawo Przyciągania działa na pełnej.2 points
-
@Ramzes wersja a'la pasztet jest "a'la", bo nie zawiera jak tradycyjny pasztet żadnych podrobów. Ja wprawdzie bardzo chętnie bym ich użył ale ze względu na zawartą w nich bombę fosforanową raczej powinienem unikać. Zatem do dzieła! Wszystko pozostaje prawie jak wyżej, czyli słonina, boczek i proces obróbki substratów. Możemy dodać tylko więcej podsmażonej cebulki i czosnku na tym etapie, bo przybędzie nam trochę mięsa. Bierzemy znów 30% tym razem karkówki w stosunku do masy słoniny i kroimy jak na gulasz. Uwaga techniczna - jeśli nie będziemy przechowywać słoików w lekkim mrozie (lodówka/zamrażarka) to ja bym karkówkę jednak zapeklował solą peklującą. Może to i nie najczystsze/najzdrowsze ale wolę to od zatrucia botuliną (jad kiełbasiany). Ja mrożę w każdym razie, używając do zasolenia zwykłej kłodawskiej (bez niczego). Swoją drogą wiecie że dodatek zwany antyzbrylaczem to żelazocyjanek potasu? Ile soli? ja daję max 1.6% wagi karkówki. Na którym etapie ją dodacie to wszystko jedno (nie mówimy o peklosoli, której użycie wymusza wcześniejsze zapeklowanie karkówki). Karkówkę podsmażamy tak jak na gulasz uważając żeby koniecznie na jej powierzchni nastąpiła tzw. reakcja Maillarda! Koniecznie! (https://tinyurl.com/mw77af96) Więc spora temperatura i szybkie "ścięcie", uważając żeby ją smażyć a nie gotować. I dalej to już jak przy "dżemie", tyle że odlewamy max ile się da płynnego smalczyku, żeby skwarki słoniny w niczym już nie pływały. Do nich dorzucamy jeszcze na koniec karkówkę z resztą substratów i po wymieszaniu - mielimy całą masę na drobnych oczka w maszynce do mięsa. Tu proponuję doprowadzić ilością mieleń do konsystencji jaka nam na smarowidło odpowiada. Jednemu wystarczy lekko gruzełkowaty jeden przemiał a inny lubi konsystencję pasty do zębów. Więc do wyboru. Bajzel wokół maszynki i tak będzie Jak już mamy przemiał to przyprawiamy i mieszamy ręcznie lub robotem planetarnym. Na tym etapie można nawet dodać owe 1.6% należnej karkówce soli. Acha - do przemiału dodaję parę ziarenek ziela angielskiego (tzn. żeby się zmielił z całą masą), pieprz i startą gałkę muszkatołową. Tutaj mamy fajną rzecz, bo możemy na bieżąco próbować i kontrolować smak. Jak ktoś lubi takie potrawy bardziej grzybowe, to możemy użyć suszonych leśnych (po wcześniejszej obróbce typu namoczenie i przesmażenie z "gulaszem") i np. lekko doprawić oliwą truflową. Jak już mamy smakowo wyprowadzoną masę, to z powrotem do gara i "podgotowujemy" chwilę. Chodzi o nakładanie bardzo gorącej masy do słoików i ich zakręcanie. Niech się wieczka zassają podczas stygnięcia i do lodówki. Voila!2 points
-
Odpisałbym, że PRAWDZIWA kobieta nie upominałaby się o takie drobiazgi jak pieniądze.2 points
-
Jak dla mnie powinien jej oddać te pieniądze. Rok czasu na sprzedanie auta to chyba jednak sporo czasu.2 points
-
Dobrowolnie to Ci nawet własna żona nie da...2 points
-
Przecież czytając nawet na szybko to ona rację i to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Natomiast Ty przedstawiasz to trochę w dziwny sposób np. Cytat, że nagle zaczęła wypisywać dziwne wiadomości. Nie nie tylko po roku i nie dziwne tylko bardzo rzeczowe. Jeśli to są rzeczywiste, prawdziwe cytaty, to ona normalnie i kulturalnie się do niego zwraca, ma swoje konkretne argumenty. On nie potrafi przez rok sprzedać samochodu? Brzmi dziwnie. Zresztą mógłby jej po prostu wypłacić te 22k a z autem zrobić potem co chce. Prosta sprawa.2 points
-
Widzisz... Rzucasz się jak "gówno w smole", ale żeby naprawić rynek męsko-damski" trzeba właśnie wrócić do "transakcyjności relacji". Podobnego jak w islamie czy innych kulturach, gdzie młoda kobieta przechodzi spod opieki ojca pod opiekę męża. A przyszły mąż też ma niewiele do powiedzenia bo żonę wybierają mu rodzice. Założę się, że dla córy wolałbyś wybrać zamożnego Niemca z kultury chrześcijańskiej niż lokalnego gołodupca bez perspektyw, a jedynie mamiącego pannę słowami o miłości. Jeszcze przed II wojną można było przeczytać ogłoszenia matrymonialne prasie. Np "utalentowany krawiec pozna urodziwą krawcowa posiadającą własną maszynę do wspólnego szycia garniturów". Nie ma słowa o miłości!!! Jest za to perspektywa wspólnej drogi przez życie.2 points
-
Jest to możliwe, no problemo, ale musisz być na dłużej. Niestety jej historii nie zweryfikujesz, jeżeli komuś to przeszkadza. @Tajski Wojownik ma, @EmpireState też ma ciepło w nogach. Da radę. Jak chcesz wziąć z klubu gogo to około 5k batów + mają lepszy angielski częściej. Ale taka dziewczyna na tą noc jest bardzo oddana. (tylko z mojego doświadczenia) Tak z ulicy na godzinkę to około 2k, czasem 1.5k lub 1k, ale może być i więcej, plus godzinny hotel ok 300 batów. Z tym że to zależy od dziewczyny może będzie chciała do ciebie jechać i zostanie za stawkę godzinową całą noc. I moja strategia jest taka: że wybieram laskę, która psuje mi od stóp do głowy, biorę ją na godzinowy hotel, jak wzbudzę zaufanie to ona daje nr telefonu. I buduje taką pseudo relację dzięki temu mam lepszy sex i mogę ją „deptać” bardziej. Tak w ultra skrócie. Zobaczyłem co to, na loterii DNA wypadłem lepiej niż autor kanału. Bleee2 points
-
@Ksanti Zacznę od tego że to super pomysł! Serio. Jeśli masz możliwości (praca, finanse) to bym się nie zastanawiał tylko wchodził w to na maksa. Jeśli chodzi o pracę zdalną, to kwestia którą musisz rozpatrzyć jest to czy nie będzie przeszkadzała Ci (duża) różnica czasu. Wiadomo że róznica rzędu godzina -dwie to nie problem. Jednak już przy 7-8 godzinach trzeba brać to pod uwagę jeśli musisz się kontaktować z "centralą". Wybierzesz np. Azje. Różnica powiedzmy 7 godz. Gdy Ty byś już chciał kończyć pracę i mieć spokojny wieczór, Europa dopiero zaczyna pracować (maile, telefony itp). Tak samo w drugą stronę. Wybierzesz wspomnianą Kolumbię, Roznica 6 lub 7 godz. Gdy w Europie już kończą pracę Ty byś dopiero ją zaczynał (czyli opóźnienie w odpisywaniu na maile). Jeśli to jesteś w stanie pokonać, to całą resztą bym się nie przejmował. Bezpieczeństwo: Tutaj zdecydowanie prym wiedzie Azja. Wg mnie jest bezpieczniej niż w Europie Zachodniej. W większości krajów Azji turysta/ekspat ma specjalny status "ochronny". Bardziej bym się bał ew wypadku komunikacyjnego (trzeba przyzwyczaić się do chaosu na drogach) niż jakiegoś okradzenia czy pobicia. Ameryka środkowa i Południowa to już inna półka. Kraje typu Meksyko mają bezpieczne enklawy jak np. całe Cancun. Gdzie jest pełno turystów i klimat wręcz "europejskiego kurortu" i takie miejsca gdzie miejscowi nie radzą się zapuszczać. To też jest kwestia "zasady kontrastu" do czego porównujesz. Ja pamiętam swoją wyprawę. Start w Cancun, potem lądem w dół do Belize, Gwatemala, pętla i powrót wodą do Meksyku. Jak pierwszy raz przyjechałem do Chetumal na granicy z Belize, to przypomniały mi się wszystkie epizody serialu CSI. Hotel w którym zamieszkałem pewnie mógłby być miejscem akcji co drugiego zabójstwa z tego serialu. Ulice też nie wydawały się bezpieczne. Przyznam że byłem spietrany trochę. Gdy jednak zrobiłem rundkę po Gwatemali, gdzie większość sklepów typu Żabka miała ochronę w postaci gościa z shotgunem (lub inną długą bronią), to gdy wróciłem do tego samego miejsca, nagle poczułem się mega bezpiecznie. Uroda Pań: O gustach się nie dyskutuje, wiadomo jednak że warto się kierować swoim własnym gustem. Jeśli lubisz blondynki.....to Azja to słaby wybór. Tylko to też kwestia na co się nastawiasz. Może nie musisz od razu tam szukać partnerki życiowej. Może potraktujesz to jako przygodę, eksplorację. Przez kilka miesięcy sam sobie wyrobisz zdanie czy i ew który kraj Ci pasuje. To się tyczy każdego miejsca, czy Cię wywieje do Ameryki Południowej, czy może do Afryki, możesz się rozejrzeć, spotkać, ocenić. Obyś nie tracił głowy! Zerknij sobie np na ten kanał. Laska fajnie opisuje relacje z turystami "od kuchni": https://www.youtube.com/@SmartGirlPhilippines Wydaje mi się, że szybko sam ocenisz która nacja wpadnie Ci w oko. Tak jak pisałeś w Europie ciężko o dużą różnicę wieku (jeśli nie jest się celebrytą, albo mega majętnym facetem). Za granicą różnica rzędu 10-12 lat jest niemal naturalna. Język: Wydaje mi się że do podstawowego życia (zakupy itp) angielski spokojnie wystarcza. Pewnie @zuckerfrei i @Tajski Wojownik lepiej się tutaj na ten temat wypowiedzą, bo są tam dłużej. Jak będziesz celował w Amerykę Południową to podstawy hiszpańskiego są mile widziane. To też jednak kwestia gdzie lecisz. Im większe miasto, tym łatwiej o kogoś z angielskim. Im większa wiocha, tym trudniej. Nie przejmuj się tym jednak. Nie traktuj jako bariery na zasadzie "najpierw muszę jezyk ogarnąć a dopiero wtedy polecę. W obecnych czasem gdy masz smartfona i dobre translatory pod ręką, to kwestia tego żebyś sobie dobry mobilny interent skołował (nie bazował na samym WiFi) i już problem z głowy. Raz (lata temu) podróżowałem z lokalną Latynoską przez ponad tydzień nie znając prawie ani słowa po hiszpańsku i spokojnie dogadywaliśmy się za pomocą translatora (i to takiego co działał offline więc trzeba było pisać, nie analizował głosu) i dało się! Przy okazji powiem że to był fajniejszy wyjazd niż wcześniejsze z wieloma Polkami. (zero marudzenia, zero księżniczkowania, super klimat że razem pokonujemy przeciwności) Koszty pobytu: Jeśli wynajmujesz sobie mieszkanie na np. 1-3 miesiące z góry, to wynajem plus opłaty za prąd, internet mogą Cię wynieść połowę tego co w Polsce. Zobacz sobie np. na takie Cebu na Filipinach. Podobnie w Ameryce Południowej. Jedzenie to kwestia gdzie się będziesz stołował. Czy sam coś ogarniesz (super świeże fajne produkty), czy może jedzenie na straganach ulicznych (warto!). Chłopaki pewnie lepiej to opiszą (bo są aktualnie za granicą), ale idzie wydać mniej niż w Polsce przy oszczędnym podejściu. Religia: Tu ważny aspekt. Przy wyborze kraju w Azji kieruj się tym jak bardzo dominuje tam Islam. Szczególnie jeśli chcesz poznać jakąś lokalną piękność. Podobnie w Afryce (Kenia vs Tanzania). W Ameryce Południowej nie jest to problemem bo tam większość krajów jest chrześcijańska.2 points