Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Skyrr

Użytkownik
  • Content Count

    22
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

8 Neutralna

About Skyrr

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. I mieli rację koledzy co kazali zabezpieczać mienie. Podobno zemsta kobiety olanej jest straszna. A pomyśl, czy ona o Tobie nie wie czegoś czego byś nie chciał ujawniać. Trzeba by mieć w ręku coś porównywalnego.
  2. Dzizas Chłopie, co Ty przeżyłeś ? Jak to zrobiłeś, że tyle tych psychiatrów i wyroków i nadal tam byłeś ?
  3. It is happening ... Już widzę, że zniszczy dziecku psychikę Myśli tylko o swoim komforcie Szantażuje mnie, że zburzy jego i mój świat i wyniesie się gdzieś wpizdu. Warunek: ja mam zniknąć z domu(ale kasę dawać) Zero myślenia do przodu, kieruje się tym co emocje przyniosą. z zabawnych rzeczy: syn(7l) w kłótni ostatnio jej kazał się wyprowadzić jak jej coś nie pasuje tak jakby własną ręką sobie w ryj przyjebała :D:D:D Widzę też, że moja więź z synem jest i rośnie. Nie zniknie nawet przez głupią babę.
  4. true przynajmniej wcześnie się jajko stłukło a nie jak u mnie po 40ce i z dzieckiem 😕
  5. To jest problem tego forum, że stare rozczarowane zgredy (jak ja) tłumaczą 20latkom żeby sobie odpuścili kobiety. coś jak: Poco Ci te dramaty, lepiej skup się na sobie A jak ma PMS i coś warknie to ją spakuj do czarnych worków 120L ... Powiedział by tu jakiś facet, że ma wspaniałe dzieciaki, żona jest jaka jest, PMSy ma, stara już, ale nigdy by tego nie oddał. Tak samo mnie rażą teksty, że 30latek 180cm to już rucha co chce. Ja mam 185, miałem sylwetkę osy, kasę i co z tego. Mam taką aurę, że jak wchodzę do sklepu i mówię dzień dobry to się ludzie boją. Laski się mnie boją na sam widok, nie muszę nic mówić.
  6. Ja myślę, że skoro o pyskówkę się rozchodzicie to nic Was nie łączyło. Przyszłość niesie otchłań mega problemów, których taka relacja by nie wytrzymała.
  7. Ja właśnie stawiam na ewolucję i atawizm. Myślę, że to co mamy biologicznie wdrukowane to fizyczna potrzeba partnerki, domu, dzieci, pracy, przyjaciół i nie przykryjesz tego filozofią bo to biologia. Wtedy mamy poczucie bezpieczeństwa i spełnienia. A że ciężko z tym wszystkim wytrzymać? no cóż kiedyś ludzie żyli 30lat. Swoją drogą, to forum daje mi jakieś poczucie stada
  8. @Monktu mnie tknąłeś. Ta myśl tliła mi się od lat. Za każdą euforię, każde szczęście przychodzi grubo odpokutować. Może jakoś sami to prowokujemy, zaślepieni, czekamy do końca aż przywalimy w ścianę. Fredro pięknie napisał: "błąd zwykle za szczęściem krok w krok idzie" Panowie, brakuje mi w naszych dyskusjach wiedzy kto ile ma lat i jakie doświadczenia. Czasem mam wrażenie, że 25latek doradza 45latkowi. Nie ujmuję nikomu, ale mózg się zmienia z wiekiem, przychodzi zrozumienie siebie i świata, no i testosteron spada. Ja mam 42, kiedyś nie oddawałem pola laskom, wojna była o każdy cal. Dziś po tylu wojnach, które nic nie dały(no może poza zerwaniami), nie chce mi się nawet dyskutować. pozdro!
  9. Wkleję Wam coś na rozluźnienie. Znalazlem na kobiecym forum. Nie wiedziałem, że to wszystko jest tajnym planem jak z sexmisji. Bez tego gderania i czepiania się o pierdoły właśnie w chwili obecnej miałabyś siódemkę dzieci i byłabyś zapewne gwałcona przez swojego męża, nie mając żadnych praw własności, żadnego wykształcenia, żadnej możliwości samodzielnej pracy i żadnej sprawczości. Możesz sobie przeklinać, pracować, być na uczelni i śmiać się z wyjątkowo debilnych żartów dzięki pracy tych, którym się ich rzeczywistość nie podobała, czepiaki się i regularnie psuli humor wszystkim wokoło i sobie samemu.
  10. @Monk dzięki serdeczne. Nie mam znajomych którzy to przeszli, każde słowo doświadczenia to skarb. Masz niezłe wyczucie emocji. Wreszcie ktoś widzi co czuje ojciec. Nadal nie dociera do mnie co się dzieje i co będzie dalej. Tak się właśnie czuję pomiędzy. Stare odchodzi a nowego jeszcze niema. Muszę to zobaczyć swoimi oczyma. Dzialam teraz w trybie: ja już nic nie muszę. Siedzę z tą jendzą w domu i widzę jak coraz bardziej jest mi obca. To trwa już ze 2mce. Taka zimna wojna, bo ile można się wściekać. No ale w pn. mam dostać klucze, zobaczymy. Pozdrowienia! Ps. W takich chwilach rodzeństwo i bliska rodzina jest oparciem. A nigdy nie doceniałem rodzonych braci.
  11. @Pozytywniak, Stary, aż mi się ręce trzęsą po Twoim poście, czytam go w kółko i jeszcze minie zanim zrozumiem. Masz samą rację i uświadomiłeś mi masę rzeczy. To co jest przede mną, mnie po prostu przeraża, nie łatwo nawet w głowie podeptać to co się budowało. Może to mieszkanie obok będzie tylko na jakiś czas, a stamtąd wystrzelę gdzieś. Czuję się oszołomiony jak dziecko któremu powiedziano skąd się biorą dzieci !serdeczne dzięki! po takie rady tu przyszedłem @Kleofas, wiem, wyglądam jak łajza. Myślę o różnych wyjściach od dawna (i ona chyba też). Mógłbym pannę spłacić i może zostać z dzieckiem, ale więź matki i dziecka jest tak silna, że młody by mi płakał dzień i noc. Może za kilka lat to ze mną będzie mieszkał, ale 7latek to jeszcze prawie w brzuchu mamusi siedzi. Pierwsze moje odpowiedzi były właśnie takie jak Ty piszesz. Potem jak sobie pomyślałem, że ja zwycięsko zostanę sam w naszym mieszkaniu to mi mina opadła. No coż, jak widać teraz stać mnie tylko na niedaleką separację zawsze byłem mientki
  12. @GriTo, ostro mnie potraktowałeś a rad wielu nie widzę. Masz jakies doswiadczenie w temacie zwłaszcza dzieci/rozwodów, czy tak se chciałeś ulżyć ? Co by dalej nie było to zawsze będziemy rodzicami wspólnego dziecka i trzeba będzie się porozumieć. Tak, dałem sobie wejść na głowę, dla spokoju, młodszej dupci, nie bycia samemu, posiadania rodziny. Dzięki temu mam wspaniałego syna, a Ty masz ? Walczyłem i może coś zmieniałem, ale już się to skończyło i nie ma. Często tu widzę na forum taki kierunek: babę won z domu, zamknij się w pokoju, nofap, książki, pompeczki i samodoskonalenie. Chyba można tworzyć udany związek i rodzinę ? Czy etam nie warto próbować bo divy tańsze ? Jak pisalem, nie robię nagłego wyjebania, będę miał swoje miejsce gdzie zawsze mogę sobie wyjść. Myslę, że będę stopniowo tam zamieszkiwał. a robię to bo: -nie chcę tkwić we wrogiej atmosferze, szkoda mi życia i nerwów -wolę żeby dziecko było ze mną rzadziej ale bez wojny domowej -mogę -najbardziej wkurwiająca jest ta atmosfera zagrożenia. Nawet jak było spoko, to nigdy nie wiadomo kiedy bomba wybuchnie. Jak spanie na minie. -może gdyby nie covidowe siedzenie w domu od lutego, to by było inaczej, a może tylko później. Zresztą nie wiem jak się to skończy. Może tak się da żyć, dalej od siebie i bez wrogości. Myslę, że wielu chłopów wyjebuje jeździć TIRem w takiej sytuacji Gdyby ktoś miał doświadczenie w temacie rozpadu rodziny to chętnie zaczerpnę.
  13. @Turop, obawiam się, że wygrałeś aż za bardzo, z upokorzeniem przeciwnika. Lepiej bądź czujny, bo może być zemsta.
  14. Czołem Bracia. Jestem tu nowy, a historię mam długą i dramatyczną. Proszę o poważne odpowiedzi. w skrócie: Związek 15lat, dziecko 7lat. Ja 42lata, ona 37. Wyprowadzam się w odpowiedzi na jej usilne od kilu lat powtarzalne agresywne żądania. Żadnych akcji z mojej strony, za które mógł bym słusznie wylecieć. Po prostu ona już chce być sama z dzieckiem, no i mamusię sobie zaprosi do pomocy. Mieszkanie we wspólnym kredycie, finanse osobne, ślubu brak. Dla mnie to już koniec związku, nie gdybajmy o jego dalszym losie, ew. o współpracy przy opiece nad dzieckiem. całość: Pomijam całą naszą historię, bo za długo by było. Powiem tylko że po latach poniewierania powiedziałem sobie dość. A syn jak na to patrzy to ojcu wstyd. Ani się z nią kłócić ani przypierdolić. Wymyśliłem więc, że będę mieszkał blisko żeby dziecku choć trochę oszczędzić traumy. Wyprowadzam się, do mieszkania 200m obok. To samo osiedle, więc dzieciak może sam przyjść i wrócić nawet w nocy. Teraz to może być plus ze względu na dziecko, ale i minus gdybym chciał budować coś nowego. Robię to dla dziecka, które kocham i nie wyobrażam sobie zostawienia go. Nawet nie zrobił bym mu tego, żeby został z nią sam. Mam spore poczucie krzywdy, ale nie mogę się mścić bo krzywdził bym też dziecko. Niestety syn (7l) na to patrzy i się nas pyta czy już się pogodziliśmy, ale głupia pinda nie wie co robi chłopcu. Nie wie, że jego świat to mama i tata. KASA. To jest dla mnie szok. Wszelkie klapki mi opadły. Otóż oferta dla mnie jest taka (radziła się prawnika): - ja mam się wynieść (bo ona tak chce, ja nigdy nie miałem takich pomysłów, chciałem się dogadywać) wynajem chaty w pobliżu to 2000 minimum - mam jej zostawić mieszkanie tak jak jest, bez żadnych rekompensat dla mnie (wspólna własność). Mieszkanie jest wypas. Wynajem mógłby być za 4000zł - mam się odwalić i dawać jej na dziecko 2000zł Dla mnie to jest jakieś 5000zł w plecy. I powiedzcie mi, za co? Bo się panna rozmyśliła i tak ma być? I w dodatku zostanę rozdzielony z dzieckiem ? No kurwa wierzyć mi się nie chce. Dodam, że nie odjebałem żadnej akcji, za które można by mnie wyjebać z domu. Ostatnia wyjebka była po tym jak powiedziałem: „nie podoba mi się podział obowiązków w domu”. odp: „No to wynoś cię stąąąąąąd!!!!!!”. I to przy dziecku, które uciekło ze strachu do pokoiku. CHATA. Chcę żeby syn mieszkał tu gdzie teraz. Tu się wychowuje , tu ma kumpli, to jego świat. Dlatego nie zgodziłem się na wykup jej części mieszkania, bo by wyjebała gdzieś z dzieckiem wpizdu. A bez mojej zgody ona tego nie sprzeda ani nie wynajmie. Na nic swojego jej nie stać, nawet na wynajem trzeba by mieć etat. Trochę liczę na to że nasze stosunki się unormują i będziemy żyć niedaleko siebie i dziecko wychowywać, a to wymaga porozumienia. Parę dni temu odkryłem to forum, widzę dużo szczerości i doświadczenia, może mi ktoś coś podpowie. Żeby uszczuplić trochę komentarze, moje pytania do doświadczonych Braci najlepiej ojców po przejściach. Pytania: 1) Najważniejsze: Jak przeprowadzić to z dzieckiem. Co mu powiedzieć ? Ja, na teraz mam taki pomysł, że moja nowa chata będzie na początku do pracy. Biurko, komp, czajnik. Z czasem bym tam dokładał materac, ciuchy. I tak powoli bez szoku mógłbym go przyzwyczajać, że jestem dla niego, ale 200m obok. Nawet zabroniłem jej mówić inaczej niż - GABINET. Żeby nie sprzedać komunikatu, że tata mieszka u siebie a my tu. Jak przebrnąć przez święta, urodziny dziecka, wakacje i oszczędzić dziecku cierpień ? 2) Co ze mną dalej ? Na teraz nie wyobrażam sobie związku z żadną kobietą. Z drugiej mańki jestem już samotny, nie mam wielkiego grona znajomych, a tych co mam to w większości tatusiowie i kontakty ze mną są widziane jako zagrożenie dla rodziny (tak se myślę). Ludzi z pracy nie widuję, bo covid. Najbardziej chciałbym być w gronie przyjaciół i dobrze się z nimi czuć. Niestety czasy LO dawno minęły. 3) Jeśli jednak nowy związek, to mam 42l. Przez 15lat miałem o 5 lat młodszą i kobiety w moim wieku są dla mnie bardzo stare. Nie sądzę, żebym zdobył kobietę bez dziecka, a z dzieckiem to zupełnie inny temat, chyba niebezpieczny. Może jedynie na przyjaźń i okazyjne bzykanko. Sam mam przecież dziecko i nie będę full dostępny dla nikogo nowego. 4) Spodziewam po niej jeszcze gorszych akcji jak odebranie opieki nad dzieckiem, alimenty, jakieś oskarżenia z dupy. Przymierzam się do nagrywania jej mądrości, zbieram moje wydatki na dziecko i codziennie odbieram go ze szkoły. Wydatki na dziecko utrzymujemy po połowie. Wszystko zmyślą o spotkaniu w sądzie. Z jej strony nie będzie skrupułów, to już wiem. Już mi raz z nerwach powiedziała, że mam dziecko na 2dni w tyg. Sama jest po leczeniu depresji i zwolnieniu pół roku od psychiatry. Ogólnie ma problemy ze sobą i mógłbym kiedyś to wykorzystać. Ja jej zabierać dziecka nie chcę, ale i odsunąć się nie dam. Finansowo ja stoję lepiej, mam etat i dobre zarobki, ona dorabia na kontraktach i za godziny więc tu mam przewagę. 5) Czy warto rozmawiać z jej rodziną/znajomymi, opowiedzieć, że wyjebano mnie za nic ? Zastanawiałem się nad tym, ale nie mam ochoty. Z drugiej strony, kto nic nie powie ten ma to co inni się domyślą (standardowo: chuj coś odjebał to ma, za darmo nie wyleciał, facet to świnia) . Swoim znajomym opowiadam, ale większość znajomych jest jej lub wspólnych. 6) Finanse. Ile i za co płacić ? Jestem gotów nawet płacić 100% za dziecko, ale nie chcę dawać jej kasy do ręki. Chcę decydować ile i na co idzie. Może się ogarnie i sama będzie płacić za wspólne mieszkanie (skoro mnie wywaliła), jak nie to trudno, będzie tak jak teraz czyli po połowie. -- Historia jakich wiele, prawda? chyba nikt nie myśli, że i jemu się trafi.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.