Jump to content

canyon

Użytkownik
  • Content Count

    31
  • Joined

  • Last visited

  • Donations

    0.00 PLN 

Community Reputation

62 Świetna

About canyon

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

337 profile views
  1. Nie przypisuj mi opinii wg własnego uznania. Tematem jest konkretna sytuacja i związana z tym kwestia alimentów na dziecko, do tego też ograniczały się moje wypowiedzi. Tu nie ma 'abstrahując' – to jest właśnie powód wszystkiego, co wydarzyło się potem. Doskonale wiem, o czym mówię, wiem też ile kosztują dzieci i jaka się z tym wiąże odpowiedzialność, bo je mam (i nie narzekam). Spłodziłeś dziecko = zajmij się nim i/lub płać na jego utrzymanie (kwestią dyskusyjną i do indywidualnego rozstrzygania jest ile). Ale kto mówi o przymusie posiadania
  2. Na Twoim miejscu wyszedłbym z takiego układu. Koniec jakiegoś kolejnego rozdziału w życiu i tyle. Dorosła kobieta powinna sama umieć ogarnąć swoje emocje związane z Twoim dzieckiem - które ma biologiczną matkę, więc raczej nigdy nie będzie traktować innej kobiety należycie ‘poważnie’. Nie czekaj na jej decyzję, tylko zacznij się oswajać ze swoją decyzją – bo już ją podjąłeś:
  3. Dokładnie dlatego średnio mi się podoba zap......anie na alimenty dla dzieci samotnych matek, których tatusiowie bezrefleksyjnie się zabawili (tu oczywiście 50% odpowiedzialności matki), a potem wylecieli do ciepłego kraju, by niczym struś grzać głowę w piachu. Poza tym ucieczka to jedynie odroczenie kłopotów, a nie ich rozwiązanie. Z tego co wiem, to nawet dorosłe dziecko (bodajże do 21r.ż.) może pozwać rodzica o zaległe alimenty. Bynajmniej nie sugeruję też, by Autor wykrwawiał się w walce o dziecko, bo przy opisanym układzie ma znikome szanse, do tego dziecko małe i
  4. Zdumiewa mnie, a szczerze mówiąc mocno wq…a postawa tych z Was, którzy mieszkają w pl, a radzą Autorowi, by krył swoją d..ę w jakichś ciepłych krajach lub nie brał odpowiedzialności za dziecko*. Przecież to m.in. Wy @maroon i @SamiecGamma w tym kraju mieszkacie (a przynajmniej obecnie, jak wnioskuję z różnych wpisów), a z czyjej kasy zasilany jest fundusz alimentacyjny? Z czego opłacani są psychologowie i pedagodzy, którzy potem latami zajmują się źle zaopiekowanym (emocjonalnie) we wczesnym dzieciństwie dzieciakiem, jak u Autora? Z Waszych (i moich) podatków. Przy czym r
  5. Tu to jakieś pranie kasy odchodzi... Jakbyś był zdesperowany to zawsze możesz coś szepnąć skarbówce... Ściągnij jej na głowę jakąś pielęgniarkę środowiskową/położną - zadzwoń do przychodni rejonowej i powiedz, że matka nie radzi sobie z opieką/podejrzewasz depresję poporodową i martwisz się o zdrowie dziecka. Bo to nie jest normalne, żeby 1,5 miesięczny wcześniak płakał 6-7h na dobę, a matka sobie śpi do 15ej. Najpewniej na sm'ach siedzi, a nie śpi. Mam dzieci (chociaż już odchowane) i to co Twoja kobieta odstawia jest po prostu okrutne. @Ramaja Awant
  6. Powinieneś ją nagrywać i założyć w domu ukryte kamery - kobieta nie panuje nad agresją, kopie w wózek z niemowlakiem (!), za chwilę może odreaguje na dziecku w gorszy sposób. Jak po jakiejś akcji dziecko wyląduje w szpitalu, albo nawet pediatra dopatrzy się czegoś na rutynowym badaniu (a niemowlak to krucha istota i wiele nie trzeba do jakiegoś urazu) to będziesz współwinny, bo nie reagowałeś, kiedy matka znęcał się nad dzieckiem (w mediach przecież co chwilę jakaś podobna historia wypływa). Może po obejrzeniu zachowania córki na filmie jej ojciec też spuści z tonu.
  7. @ciekawyswiata Obecnie mało istotne jest, co ktoś kupił lub na jakiej stopie żyje – pytanie, czy jest wypłacalny? Ale niby po co ma za nimi gonić? Siostra z mężem wyznacza mu standardy życia? Jak polecą do Indii na spersonalizowany kurs jogi, to kumpel też zacznie odkładać na bilet? A jak oddadzą cały majątek biednym, to kumpel też tak zrobi? Nie, nie jest ciężko. Do tego to dużo łatwiejsze i mniej stresujące niż udawać milionera
  8. + Czyli ten mąż sąsiadki to bardzo odpowiedzialny człowiek Sprawdzone na własnych dzieciach: By móc budować fajną relację z ojcem, dzieci wcale nie potrzebują widzieć go kilka godzin na dobę - w rozumieniu, że ojciec w tym czasie ‘walczy’ o zasoby (ma większe możliwości zarobkowe, pracuje dłużej lub dalej od domu lub też nie jest na macierzyńskim/wychowawczym). Będąc ojcem wystarczy, że chwilę pogadasz/pobawisz się z dzieciakiem rano przed pracą, wieczorem przeczytasz bajkę, nadrobisz wspólny czas w weekend, wakacje itd. Do tego nie trzeba wiele
  9. Jak zapewne wiesz, żeby zmienić cokolwiek w sobie (zachowanie, przekonania, mindset, styl życia) trzeba sporo włożyć i nie osiąga się tego w krótkim czasie. I tu pytanie po kij w takim razie wchodziła w małżeństwo, skoro wiedziała jakim typem człowieka jest obecny małżonek? Wyobraźni zabrakło, że po urodzeniu dziecka człowiek nie rzuci z dnia na dzień siłowni? Szczególnie, że większość mężczyzn ma nikły talent (i chęci), by udawać kogoś, kim nie jest. Stąd nie ma we mnie żadnego współczucia, jak słyszę, że po ślubie ktoś zaczyna biadolić ‘A bo on/ona to… ’ (współczuć to mogę ich dzieciom)
  10. Uwielbiam to określenie Gdyby ta żona miała pomysł na siebie (chciałaby pójść pobiegać, poćwiczyć, poczytać coś sensownego, zrobić kurs etc.) to nie byłoby takiego problemu, bo każdy ogarnięty facet dostrzega korzyści z rozwoju (lub chęci rozwoju) swojej partnerki i znajdzie czas, by z taką kobietą pobyć (i wspierać ją). A ten ma pnącze w domu, więc ucieka. Więc poradź sąsiadce, by najpierw sama raczyła ‘wymyślić siebie od nowa’, by być interesującą dla innych – w tym wypadku męża. Może zapobiegniesz kolejnemu rozwodowi. Ale nie sądzę...
  11. Taaaa… A po trzech latach nowej Myszy też wyskoczy jakaś usterka fabryczna i next (wcześniej wizażysta i wymiana szafy). Kolejną nową Mysz też trzeba najpierw poddać różnym testom i próbom, by ocenić, czy geny warto mieszać. Lata lecą, a casting trwa - z przerwami na chirurgię plastyczną, by nadal dwudziestoparolatka móc udawać. I do usranej śmierci można się tak bujać... A wszystko rozbija się o STRACH. Że któregoś dnia zdradzi, odejdzie, strzeli focha, ograniczy seks, że będzie trzeba skorygować plany życiowe, może się przeprowadzić itd. itp. I jak tu da
  12. Czyli to temat bardzo dla Ciebie świeży - pożyj z nim kolejne tygodnie, a może i miesiące zanim podejmiesz decyzję co dalej (szczególnie jeśli planujesz dzieci). Poobserwuj dziewczynę i siebie - zobaczysz jak sobie radzisz z wiedzą o ilości jej ex, bo na razie widać, że mocno Cię to uwiera (i nie dziwię się). No i miej świadomość, że przy pierwszych schodach/konflikcie w przyszłości (a taki na pewno będzie, jak to w związku), pamięć wyrzuci Ci wszystkie negatywy na temat partnerki. Więc zastanów się, czy w dłuższej perspektywie dasz radę być ponad to, co o niej wiesz.
  13. Ale autor ma dzieci w wieku 9 i 10 lat. Na forum z jednej strony są liczne wątki lub wpisy z serii ‘dzieci z rozbitych rodzin mają pod górkę’, gdzie wszyscy jednym i tym samym głosem przemawiają i się lajkują, a z drugiej kiedy ktoś gubi się w swoim związku (z dziećmi) to pierwsza rada jaka pada to ‘rzuć ją’. Rzucić to w każdej chwili można Szczęśliwych po rozwodzie też wielu znam, ale to Ci, którzy wiedzieli czego chcą od życia. Lub zrozumieli dzięki sierpowemu, jaki zaliczyli od partnerki - a to dłuższy i bardziej bolesny proces. Tak czy inaczej - lepiej być r
  14. A w Powitaniu piszesz, że masz zaledwie 35 lat Takie postrzeganie siebie (postarzanie się) też świadczy o tym, że bardzo łatwo się w życiu poddajesz.
  15. @On_w_dylemacie Mężczyzna jest od budowania i dotyczy to też związku z kobietą. Ty zawaliłeś na całej linii. Sam przypiąłeś sobie krótką smycz i wręczyłeś ją swojej kobiecie radośnie merdając ogonkiem. Kochać drugą osobę (a kobietę w szczególności) trzeba z umiarem (to chyba Szekspir już pisał). Ty kochasz/kochałeś swoją żonę ślepo i bezwarunkowo. Symbioza Twojej żony z matką niczemu nie jest winna – winny jesteś Ty, że nie potrafiłeś postawić granicy i zaczęło to wpływać na Twoją relację z żoną (niczym czwarte dziecko zabiegałeś o uwagę żony). Powinieneś
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.