Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Waginator

Użytkownik
  • Content Count

    196
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Waginator last won the day on February 9 2017

Waginator had the most liked content!

Community Reputation

263 Świetna

About Waginator

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

1465 profile views
  1. Parę razy się w to bawiłem, najdłużej nie fapałem bodajże przez 2 miesiące. Nigdy nie odczułem żadnych korzyści z tym związanych, ani lepsza koncentracja, ani decyzyjność, pewność siebie, większe powodzenie u kobiet, absolutnie nic. Jedyne co odczułem to znacznie zwiększone czucie w penisie i desperackie pragnienie kobiety przez co wszystkie działania były ukierunkowane na zdobycie ruchania, więc o żadnej większej sile woli i koncentracji nie mogło być mowy, wręcz przeciwnie. Znacznie lepiej czuję się przy regularnej masturbacji, raz dziennie i znika presja, mogę skupić się na swoich sprawach, a nie głowić się nad tym jak tu sobie ruchanie załatwić. Problemów z porno też nie odczuwam, bo w akademiku możliwości jego oglądania są ograniczone, więc zwykle raz na 2 miesiące przyjeżdżam do domu, patrzę sobie na 1-2 sesjach co nowego się dodało, a że zwykle jakieś gnioty to i później wracam do wyobraźni.
  2. @Ace of Spades "Bombarding love". Dokładnie takiego samego sformułowania użyli na jednym z forów jako metody na werbowanie nowych członków. Na początku wszyscy mili, otwarci, aż wszystko wygląda zbyt pięknie, żeby było prawdziwie i powoli dochodzą nowe fakty.
  3. Trochę Was rozczaruję, ale spotkania nie będzie, chociaż i tak pewnie nic by z niego ciekawego nie wynikło. Na początku myślałem, że ta yoga to po prostu jakiś odłam medytacyjny, ale zacząłem szukać i doszedłem m.in. do takich artykułów: http://www.kheper.net/topics/gurus/sahaja_yoga.htm?fbclid=IwAR1d6qsITUtKJMFr2UGzdffiSCJnq4JryZXr0L2S5Ln-ZEKOMIsaWPU177I http://www.sahajacult.com/?fbclid=IwAR1PRBNLHGIDfQXxz7_xdPHkspFvs0bLvE37RzgH3K9l56WbTW4x2OuoAUg I stwierdziłem, że na cholerę mam pakować się w jakiś syf, tylko dodatkowych kłopotów mi brakuje w życiu. Wygarnąłem jej ten fakt, trochę się burzyła, ale po pokazaniu tych artykułów zmiękła i stwierdziła, że się przez ostatni rok studiowania "oddaliła" od tej grupy. Stwierdziła także, że napisała do mnie, bo ona "nie chce znajomego na jeden raz tylko na poważnie", czyli szukała sobie bety, który dobrze rokuje. Powiedziała też, że jest osobą, która chce uczynić każdego szczęśliwego i nie ranić innych ludzi. Czyli indoktrynacja działa. Jednakże gdyby było tak super to nie szukałaby chłopa przez facebooka. Dzięki Bracia za pomoc Chociaż czuję, że nie da za wygraną i jeszcze będzie pisać.
  4. @Posejdon @zuckerfrei Kurwa, faktycznie teraz czytam więcej o tej grupie i są jakieś powiązania z sektą. Teraz zaczynam myśleć czy jednak się nie wycofać, Niezależnie od tego jaka by nie była nie chciałbym w przyszłości ściągać na siebie jakichś bolków, bo coś pannie nie pasowało. https://en.wikipedia.org/wiki/Sahaja_Yoga#Cult_allegations @zuckerfrei Możesz coś więcej opowiedzieć o tym koledze?
  5. To nie jest ta sama osoba. Moja ma inne inicjały (EH). To już byłby niezwykły zbieg okoliczności, gdyby napisała do dwójki ludzi z forum.
  6. @Marek Kotoński Niestety, ale prowadzimy rozmowę w "systemie mailowym", czyli wysyłamy po 5-10 wiadomości na różne tematy co kilka godzin, więc będzie mogła to sprawdzić. Mogę jednak spytać się o to na żywo to będę miał wtedy czarno na białym czy faktycznie tam studiuje. @SaiyanPrince Pierwsze zdjęcia były wstawione 7 lat temu, więc wątpię, że ktoś znajomy sobie jaja robi. Nie przyjedzie no to adios. Akurat napalony szczególnie nie jestem, nie widziałem jej, a także ta cała sytuacja niepewności jakoś nie wpływa pozytywnie na popęd w jej kierunku.
  7. Generalnie myślę, że dyktafon w życiu mi się jeszcze niejednokrotnie przyda, ale może faktycznie lepiej kupić coś lepszego niż jakiś złom na prędko. Jeszcze mi przyszedł do głowy taki scenariusz, że jej matka pracuje w centrum medycznym, prawdopodobnie dobiera tam okulary i ma kontakt z wieloma lekarzami tam pracującymi. Być może nagadała córce, żeby znaleźć sobie studenta medyka i ustawić się w życiu. Ale tego już nigdy nie potwierdzę. Spotkam się i dam znać w czwartek wieczorem czy coś szczególnego z tego wynikło.
  8. Dobra rada. Wiesz, gdzie można na szybko kupić taki dyktafon? Z internetu nie zdążą mi dosłać, a z komórki w kieszeni ledwo co słychać w pokoju, a co dopiero na mieście. Pewności nigdy nie ma, że to nie jest postać fikcyjna, ale raczej wątpię. Ma dużo zdjęć swojej osoby od 2012 roku, a jej matka pracuje w salonie optycznym w jej mieście, nawet dawała wywiad do jakiejś gazetki internetowej. Ona i matka mają też konto na nk. To na pewno, ale nawet z wyglądu przypomina taką szarą myszkę. Trochę z wyglądu jak te bogobojne dziewczyny na górskich wycieczkach religijnych - uśmiechnięte, ze skromnym makijażem. Aczkolwiek żadnych religijnych treści mi nie przemycała. Myślałem nad tym, ale nic nie wspominała o bachorze. Ze zdjęć też ciężko stwierdzić, bo wysyłała w spódnicy. Zastanawiam się też czy sobie po prostu nie zrobiła castingu i nie napisała w ten sposób do np. 5 gości. Świadczyłoby o tym to wielokrotne powtarzanie się o tym jak się jej super gada, chyba z raz lub dwa spytała się o coś o co pytała wcześniej i ogólnie jej odpowiedzi czasami zalatują takimi truizmami, poprawnością i brakiem wychylania się z opinią, że na początku się zastanawiałem się czy to nie jest jakiś wyrafinowany bot. Jak uważasz, posuwać relację do przodu czy tylko jakaś gadka i bez szaleństw? No właśnie niepokoi mnie jej motywacja, żeby jechać 2 godziny do obcego typa w jedną stronę. Sam bym się na to nie porwał, nawet gdybyśmy się mieli spotkać w połowie to z pewną niechęcią bym na to poszedł. Z niską samooceną by sama pisała do gościa na fejsie? I też nie wierzę w zdesperowane laski w wieku 20 lat - wygląda wystarczająco dobrze, żeby mieć dziesiątki chętnych na tinderze.
  9. Potwierdzam. Rok temu jak zaczynałem pić mleko sojowe to smakowało jak tektura, a bardzo smakowało mi mleko krowie. Teraz mleko sojowe mi bardzo smakuje, a krowie jak kiedyś próbowałem smakowało jakby ktoś łyżkę cukru tam wsadził, było dla mnie za słodkie.
  10. Kiedyś jadłem chleby pszenno-żytnie. Potem powoli zacząłem kupować chleby pełnożytnie i żytnie bez drożdży. Kolejnym etapem był chleb razowy, a ten co teraz jem to razowy bez drożdży i był on strzałem w dziesiątkę. Jest tak dobry, że mogę pół bochenka zjeść na sucho na raz. Pozostałe żytnie i z drożdżami już takie średnie w smaku. Niby mógłbym do nich wrócić, jak i do białego, ale zwyczajnie nie czuję potrzeby, ten razowy mi wystarcza. Tak więc w dużej mierze to kwestia przyzwyczajenia i dobrania właściwego chleba, który smakuje. Aczkolwiek do bułek czasem mnie ciągnie.
  11. Bracia, potrzebuję spojrzenia z zewnątrz na pewną sytuację. Mianowicie jakieś 2 tygodnie temu napisała do mnie na fejsie panna. Nigdy jej wcześniej nie widziałem, żadnych wspólnych znajomych, inne studia, ale to samo miasto studiowania. Napisała coś w stylu "hej, pojawiłeś mi się w propozycjach znajomych (jakim cudem patrząc na powyższe?), zaintrygował mnie twój profil, więc pomyślałam, że napiszę". Okej, ja tam sytuacji nie marnuję, więc w to wchodzę. Dziewczyna 3 lata młodsza, studiuje prawo, zwyczajna z urody (na podstawie zdjęć), ani dupy nie urywa, ani tragedii nie ma, z charakteru i tego co opowiada wydaje się taka szara myszka. 2 tygodnie gadki szmatki, niby wszystko fajnie, ale... Cały czas mam poczucie, że coś nie pasuje, idzie wszystko za prosto. Jak przez całe moje życie laski miały na mnie wywalone, a ostatnie dłuższe rozmowy z kobietami na fejsie miałem ze 3 lata temu, tak teraz wypisuje do mnie przez cały dzień randomowa laska, która oględnie mówiąc wchodzi mi w dupę. Ciągle mi przytakuje, komplementuje wygląd, napisała 4 albo 5 razy jak to się jej super ze mną rozmawia (według mnie zwyczajna rozmowa, może nawet trochę zbyt sztywna i poważna, ale to raczej ona ją prowadzi, ciągle jakieś pytania zadaje). A nawet mnie na żywo nie widziała. Generalnie jest to tak jaskrawe, że aż jebie po oczach, a ja mam zwarcie styków. W czwartek mam się z nią spotkać, ona przyjeżdża specjalnie w tym celu jadąc 150 km ze swojej miejscowości. Sama to zaproponowała. Jeszcze zrobiła wywiad mniej lub bardziej bezpośrednio o to czym się zajmuję, czy mam dziewczynę i ile mam wzrostu. Co więcej, przeglądając jej profil odkryłem dodatkowe dziwne fakty. Niby studiuje to prawo, ale w zasadzie nie znalazłem u jej znajomych innych studentów prawa. Ma też na profilu całą masę wpisów od jakichś Hindusów, połowa jak nie więcej życzeń urodzinowych czy lajków pod profilowym jest od Hindusów. Wypisują oni ciągle w komentarzach i wstawiają zdjęcia jakiejś Shri Mataji, która jest guru jakiejś hinduskiej jogi. Trochę to jak kult wygląda. Jak się spytałem o jej powiązania z tymi ludźmi to powiedziała, że kiedyś dużo podróżowała i poznała ich na jakichś wycieczkach, ale to raczej prawda nie jest, bo ma zdjęcia z nimi już jak była mała, a matka też coś z tym ma wspólnego. No i matka ma na profilu wpisane, że singielka. Nie wiem, może szukam dziury w całym, za dużo się forum naczytałem, ale po prostu sytuacja jest dziwna, okoliczności też, jej zachowanie także przesadzone. Ktoś się kiedyś spotkał z podobną sytuacją? Napisała do kogoś kiedyś randomowa laska na fejsie czy innym portalu?
  12. Skąd założenie, że osoby tutaj piszące nic nie robią i nie próbują? To, że ktoś nie ma powodzenia i winy upatruje w wyglądzie nie oznacza automatycznie, że siedzi całymi dniami przed laptopem, a z kobietą ostatnio rozmawiał w zeszłym miesiącu, bo musiał bułki kupić. Ja sam byłem wczoraj na imprezie kończącej rok akademicki, obtańczyłem kilkanaście dziewczyn, z wieloma rozmawiałem, ale i tak gówno z tego wynikło jak na większości imprez. Nie zmienia to faktu, że się dobrze bawiłem, ale bawiłbym się lepiej, gdybym nie miał poczucia, że tańczą ze mną z przyzwoitości, nie spierdalały po pierwszym utworze i chociaż przez chwilę się popatrzyły na mnie, a nie na boki. Jak nie widziałem oznak zainteresowania nigdy nic z takiej relacji nie wynikało, z kolei jeśli takowe było widać to dosłownie można sięgnąć ręką po wszystko czego się chce od kobiety, a cały "podryw" jest prosty, przyjemny i nie trzeba żadnego super charakteru (inna sprawa to sfinalizować taką relację w postaci ONSa, gdzie często trzeba już trochę ogarnięcia). Po prostu są tu na forum osoby, przyjmijmy umownie 7/10 i dostają takie zainteresowanie od 1-2 dziewczyn na każdej imprezie, a są osoby, powiedzmy 4/10, które dostają takie oznaki raz na rok (jak np. ja). I niewiele z tym faktem można zrobić. Ja stosuję taktykę, którą kiedyś ładnie opisał brat @Bonzo, czyli wystrzelaj cały magazynek uzi, któryś pocisk w końcu trafi Tak więc bywam w różnych miejscach, imprezach, wydarzeniach, zagaduję i poznaję ludzi i ogólnie się rozwijam (może na koniec studiów założę zbiorczy temat o tym jak dużo można osiągnąć w ciągu kilku lat studiowania). Ogólnie chuja to daje, ale póki co jestem za młody, żeby olać temat, a jeśli się nie uda i zdążę się wypalić to zawsze zostają divy i kobiety, które polecą na mój przyszły hajs. Inna sprawa to znam ludzi charakternych, przebojowych, których określono by tu mianem "alfa", którzy wcale szczególnego powodzenia nie mają. Ale jak pewna dziewczyna nazywała jedną z tych osób "brzydki Adam" to w sumie przestało mnie to dziwić. Jeszcze inna kwestia to życzę powodzenia w ewentualnej zmianie charakteru. Nie znam osoby, która się jakoś szczególnie zmieniła na przestrzeni lat. Imprezowicze dalej są imprezowiczami, wygadani goście są dalej wygadani, a cisi dalej są cisi. Istotne zmiany w tej materii wymagałyby potwornej ilości czasu i wysiłku, a korzyści są dość kontrowersyjne. Mamy tak naprawdę mały wpływ na takie aspekty jak wygadanie, nastrój, emocje (czyli potencajalne czynniki, które mogą uatrakcyjnić naszą osobę). Gdyby to było takie proste to ludzie nie ćpaliby, nie pili na każdej imprezie dużych ilości alkoholu, nie zażywali masy antydepresantów, a PUAsi mieliby świetną skuteczność. A okazuje się, że naturalsi radzą sobie lepiej, czemu w takim razie PUAsi nie popracują nad tym charakterem, żeby ich doścignąć? W końcu z tego żyją, powinni być jak najlepsi. Ale może to nie jest takie proste. Tak więc mówienie, żeby wziąć się za siebie i poprawić coś też niewiele wnosi.
  13. Ja myślę, że to jest przyczyną nieporozumień w tym temacie. Po prostu jedni tych sygnałów dostają dużo, inni czasem, a jeszcze inni prawie wcale. Jest grupa facetów, którzy uśmiechną się, zagadają i wywiąże się fajna rozmowa, a może i znajomość, a są tacy faceci, którzy zrobią to samo i nic z tego nie będzie. I to jest spór pomiędzy jednymi, a drugimi i rady tych pierwszych się w ogóle nie sprawdzą. Gadka, pewność siebie i uśmiech? Takie porady to mi koledzy w liceum sprzedawali i o ironio sami takich cech nie wykazywali, a laska to ich sama wyrwała, a nie odwrotnie. Nie powiem, że jest to bez znaczenia, ale to forum między innymi odsłania, że dla kobiet liczy się coś więcej - wygląd i status. I te chociaż faktycznie są udowodnione, że mają znaczenie. Jak się ma sygnały zainteresowania to faktycznie interakcja z kobietą jest miła i przyjemna. Ja takie zgarniam może raz na rok (takie nawiązanie do @PatZz, że uśmiechów od kobiet wcale można nie zgarniać). Gdyby było chociaż raz na miesiąc to byłbym zadowolony i bym nie narzekał. To i tak nie jest tragedia, bo chociaż średnio raz do roku sobie coś podziałam, jednak znam ludzi, którzy są na tyle szpetni, że zamiast obojętności spotykają się z obrzydzeniem ze strony kobiet. I jak słyszę jak kobiety cisną sobie z nich bekę i jak się negatywnie o nich wyrażają to naprawdę mi ich szkoda, bo niedługo stuknie im 3 z przodu, a nagą kobietę to widzieli pewnie tylko na pornolu. I dla takich ludzi zasoby i status to często jedyna nadzieja. Bo skoro przez ostatnie 10 lat było chujowo to dlaczego mają myśleć, że coś się magicznie zmieni? Bo polepszą gadkę i zaczną zagadywać na przystanku? Ja nie ukrywam, sam będę liczył na zasoby, kobiet nie było w liceum, nie było ich na pierwszych latach studiów i nie ma ich na ostatnich. I gdybym siedział na dupie i grał w gry to jeszcze mógłbym stwierdzić - sam jesteś sobie winny. Jednak tak nie było. Ktoś pisał, że te ładne dziewczyny są z przeciętnymi chłopakami. A ja powiem, że nie wiadomo tak naprawdę jaki jest między nimi układ. Mnie też można było spotkać przez jakiś czas z dziewczyną pod rękę. Tylko co z tego, skoro nie byłem ani trochę zadowolony z jakości tych relacji i za długo one nie potrwały. Odkąd mieszkam w akademiku zobaczyłem dużo nt. jakości związków. Wielu facetów ma bzykanie może raz w miesiącu. Wielu z nich chętnie, by zmieniło dziewczynę, ale nie ma innych chętnych. Więc sądzą, że lepiej siedzieć w takim związku niż być samemu. Jeden kolega rozstał się z dziewczyną, bo myślał, że sobie znajdzie inną. Po kilku miesiącach intensywnego imprezowania i szukania w końcu... wrócił do tamtej, bo widział, że rynek wcale łatwy nie jest. Inny jak go panna rzuciła to potrzebował 1,5 roku naprawdę intensywnego szukania zanim znalazł kolejną. Czasem ktoś ma po prostu szczęście, że kogoś znalazł, a jak się rozstaną to nagle się okazuje, że tak samemu to ciężko coś ogarnąć. Dodatkowym problemem jest nierówność potrzeb seksualnych. Jak patrzę po facetach to większość odczuwa potrzebę seksu oraz związku i gdyby się nadarzyła okazja to chętnie by skorzystali. Natomiast jest sporo kobiet, które mają jakichś orbiterów, ale w żadnej relacji (jawnej) nie były od lat. Mają po prostu tak niskie potrzeby w tym zakresie albo tak wysokie wymagania, że wolą pozostawać same. I niby jest stosunek 50/50 (chociaż tak naprawdę facetów jest nieco więcej), ale jest zaburzony przez fakt, że więcej facetów chciałoby wejść w relację z kobietą niż odwrotnie. Jest to jeden z powodów dlaczego kobiety mają tyle atencji i orbiterów, a faceci są coraz bardziej sfrustrowani. Ten problem jest dodatkowo pogłębiony przez to co napisałem akapit wyżej (faceci zajmujący kobiety pomimo, że związek kuleje) oraz że przystojniacy przerabiają kobiety w większych ilościach. Jakby się przyjrzeć to w dużej mierze facetów można podzielić na: 1. Faceci, którzy nigdy nie mieli kobiety 2. Faceci, którzy mieli 1-3 kobiety, bo akurat im się trafiło (większość) 3. Faceci, którzy mieli kobiety w ilościach dwucyfrowych i tylko wymieniają je w związkach albo mają ONSy Tak naprawdę większość facetów walczy o tę 2. kategorię, żeby trafić na jakąś w miarę normalną kobietę do związku i później małżeństwa. Większość nigdy nie będzie ruchaczami i nie będzie miała przebiegu dwucyfrowego, choćby nie wiem jak się starała. Co więcej, większość wcale nie znajdzie tej kobiety, tylko to ona ich znajdzie.
  14. O to to. Podpisuję się pod tym całkowicie. U mnie też są takie konkretne dziewczyny tylko, że jest ich bardzo mało. A druga sprawa to faceci do takich kobiet lgną jak muchy do gówna. Naprawdę, gdy kobieta jest chociaż odrobinę ładna, uśmiecha się i aktywnie, przyjaźnie prowadzi rozmowę to faceci walą drzwiami i oknami. Tak obliczam, że połowa mojego piętra (50 osób) przez cały rok akademicki pewnie nie rozmawiała ani razu z osobami spoza swojego pokoju, a konkretnych kobiet się trafia 1-2 sztuki. Przez długi czas myślałem, że to specyfika ludzi na mojej uczelni, ale coraz bardziej się utwierdzam, że to rzeczywistość ludzi w moim wieku. Zawsze uważałem, że akademik jest przede wszystkim miejscem do poznawania ludzi i zawierania znajomości w swoim zawodzie na przyszłość, a nie żeby siedzieć i się izolować. Cóż, ja wycisnąłem ile się dało z ostatnich 5 lat życia, a reszta myślę, że będzie prędzej czy później żałować swojej bierności.
  15. Ja akurat autora rozumiem w kwestii podejścia, bo sam mam podobne doświadczenia, może nie z randek, gdzie akurat kobiety dosyć się starały w rozmowie, ale już w miejscu gdzie żyję to i owszem. Każdego roku, gdy wprowadzam się w październiku do akademika czekam z niecierpliwością, żeby poznać nowe osoby, które się wprowadzą. I co roku w przeciągu miesiąca przeżywam rozczarowanie odnośnie tego kogo spotykam. Kobiety (90% mieszkańców) są po prostu niekomunikatywne. I nie jest to tylko mój przypadek, ale też obserwacje innych i relacje innych facetów, którzy również już sobie dali z tym spokój. Ja to nazywam autyzmem, kolega (swoją drogą z niezłą gadką i wysoką motywacją do poznawania ludzi) betonem. Gdy o czymś opowiadasz, z drugiej strony jest kompletna cisza, ewentualnie jakieś "haha", "aha", "fajnie" itp. Żadnego pytania, żadnych własnych refleksji, nic. Jak sam zadajesz pytanie to dostajesz jakąś krótką odpowiedź na odpierdol. O jakiejś inicjacji i zmianie tematu nawet nie ma co wspominać. I mowa ciała sugerująca kompletne wyjebanie. Coś w stylu "nie mam odwagi, żeby ci powiedzieć spierdalaj, ale nie mam też chęci podtrzymywać tej rozmowy". Jak skończysz mówić to będzie cisza, ona nic nie powie, więc w zasadzie rozmowa przypomina monolog. Ile można tak mówić samemu do siebie? 5-10 minut? Nie dość, że tematy zaczynają się kończyć to najzwyczajniej w świecie człowiek czuje się głupio przy takim zerowym feedbacku, jak jakiś sprzedawca, który usiłuje coś sprzedać i wie, że druga osoba jest wkurwiona tą rozmową, ale jest zbyt uprzejma, żeby to powiedzieć. To analogiczna sytuacja jak na komunikatorze, gdy ty się produkujesz, a laska odpisuje "super", "fajnie" albo sama emotikona. Przecież tego nawet na siłę nie da się ciągnąć. Pewnie przyczyną tego jest po części wygląd jak pisał @Słowianin, ale myślę, że zdecydowanie bardziej jest to nadmiar atencji. Miewałem kobiety wyraźnie zainteresowane z takim samym poziomem wysławiania się i tylko pozytywne sygnały niewerbalne zachęcały mnie do dalszej komunikacji. Z drugiej strony brzydkie kobiety często są zdecydowanie bardziej chętne do rozmowy. Muszę jednak przyznać, że miałeś dużego pecha, że 3 pod rząd tak nie podpasowały, bo z reguły sytuacja jeden na jeden je nieco stresuje i się w miarę starają. Być może to były mocniejsze zawodniczki z dużym stażem w randkowaniu i nie czuły potrzeby się zbytnio wysilać. Tak więc @PatZz polecam się przyzwyczajać, bo większość kobiet tak się zachowuje i nie Ty jeden masz z tym problem. Możesz próbować je "przełamać" dłuższym monologiem lub szukać tych bardziej rozmownych, bo takie też się zdarzają. Aczkolwiek tutaj bym uważał, bo często takie kobiety mają ogromne rzesze adoratorów i wcale nie muszą być szczególnie ładne, żeby to osiągnąć.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.