Bogactwo zaczyna się od:
- spłacone lokum (dom w lokalizacji jaka ci odpowiada lub duże mieszkanie w centrum dużego miasta)
- kilka źródeł dochodu (jakiś najem lokali, mieszkań, własna restauracja, pensjonacik, może własne gospodarstwo, pokitrane 1-2 bańki w ETF itp)
- czas dla siebie (pracujesz zadaniowo/strategicznie a nie wysiadujesz dupogodziny w korpo lub jakimś cuchnącym szpitalu na oglądaniu gnijących penisów i wagin, umierających na raka itp)
- jak chcesz to jedziesz na wakacje i możesz robić minimum w międzyczasie aby nic się nie zawaliło
- ty i twoja rodzina cieszycie się zdrowiem
- twój dochód jest wynikiem twojej inwencji a nie spadku
- nie masz nałogów
- masz poczucie, że wszytko jest ok. Nie jest tak, że jak zaczynasz mówić o czymś co ci nie odpowiada to zewsząd słyszysz „Jest w pyte, nie marudź”
- twój dochód nie jest funkcją liniową o postaci liczba godzin razy średnia stawka godzinowa
Powyższe warunki spełnia na oko pół promila społeczeństwa albo mniej.
Cała reszta, niezależnie czy zarabiasz 10 czy 50 miesięcznie jest tylko pewną formą wegetacji obarczoną ogromnym stresem, wysiłkiem, brakiem czasu, gonitwą w kołowrotku.