Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

nieidealny świat

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    314
  • Donations

    100.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

nieidealny świat last won the day on March 4

nieidealny świat had the most liked content!

Community Reputation

1072 Świetna

3 Followers

About nieidealny świat

  • Rank
    Kapral

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

4245 profile views
  1. Nie chodziło mi o ucieczkę fizyczną a o mentalną. Normalne, jest że powinieneś wybyć z domu. Im szybciej zaczniesz polegać tylko na sobie tym lepiej. Masz nie uciekać od podejmowania decyzji. Tak, decyzja by żyć z konsekwencjami decyzji innych, którzy mają Cię w dupie. Nie dzięki, wolę podejmować decyzje sam, bo choćby i była błędna - tak się właśnie uczę. Problem z tym jest taki, że postępując w ten właśnie sposób aktywnie oddajesz kontrolę nad swoim życiem "autopilotowi", który jest sumą całej indoktrynacji środowiskowej i kulturalnej jaką przeszedłeś. Cała ta papka serwowana Ci od czasów dzieciństwa, rodzinna, religijna, mass mediów, reklam w tle... To wszystko "siedzi" tam w Twojej podświadomości i podejmuje decyzje w Twoim imieniu, gdy ty się boisz lub nie chcesz podąć decyzji świadomie. Jasne, że łatwiej wrzucić problem w podświadomość czy zostawić "światu" a jak pójdzie nie po Twojej myśli zwalić na coś zewnętrznego. Ale to nie jest życie świadome, żyjąc w ten sposób nie doświadczasz chwili obecnej, nie rejestrujesz sytuacji wszystkimi zmysłami i nie uczysz się na swoich błędach - bo przecież to nie będzie Twoja wina jak się nie uda, coś gdzieś podjęło złą decyzję za Ciebie. Natomiast podejmując decyzję świadomie, trzymasz twardo lejce i bierzesz pełną odpowiedzialność za otrzymany rezultat. Jeśli podejmiesz złą decyzję to musisz się z jej efektami zmierzyć, wziąć to “na klatę”, wyciągnąć wnioski i iść dalej. Chcę Cię naprowadzić na to, żebyś gdy już uporasz się z problemem, który nagle wyrwał Cię z letargu życia podświadomością nie stwierdził, że problem został rozwiązany i możesz znów się przełączyć w tryb “stand by”. Żyjąc świadomie pracować będziesz nad sobą do końca życia. To nie jest coś co możesz odbębnić i przestać się tym przejmować, inaczej wrócisz do “matrixa” i przełączysz znów życie na autopilota zostając bezwiednym obserwatorem kolejnego durnego show w TV. Na tym polega wiara. Widzisz, ja wierzę, bo wiara ludzi łączy ale nie jestem religijny, bo religia ich dzieli. Nasze umysły są po prostu za małe by pojąć bezmiar wszechświata. Wedle tego co wiemy we wszechświecie istnieje 350 miliardów dużych galaktyk oraz 3,5 biliona galaktyk karłowatych. Wszystkie te galaktyki tworzą 25 miliardów grup galaktyk zawartych w 10 milionach supergromad galaktyk. Dla każdego człowieka na ziemi starczyło by galaktyki, a te przecież mają ogromne ilości gwiazd a te planet. Nic dziwnego, że ludzie wytworzyli sobie "siłę wyższą" by opisać to czego nie potrafią zrozumieć. Ale personalnie to czy Bóg nazywa się Ra, Jahwe czy Jezus jest dla mnie kwestą bardzo wtórną Nie uważam też, by jakakolwiek istota wszechmogąca - jeśli takowa istnieje - która to ten wszechświat stworzyła, potrzebowała jakiegokolwiek pośrednika między mną a nim Dobra ale wracając do meritum. Zrób tak żeby wylądować na swoim. Potem uczciwie "zresetuj" wszystko co "wiesz" i bazując na logice ustal co z Twojego życia, Twoich reakcji i przekonań jest tak naprawdę TWOJE. I warto jest się rozwijać, tak intelektualnie jak i fizycznie. Co ważniejsze obie te dziedziny życia idą ze sobą bardzo w parze i wzajemnie się uzupełniają. Dotleniony mózg podejmuje lepsze decyzje Układaj sobie ten bałagan po swojemu - ale rób to na bazie TWOICH wniosków i TWOICH doświadczeń. Powodzenia
  2. Przeczytałem "to". Pomijając fakt, że mógłbyś wcisnąć <enter> co jakiś czas i rozbić blok tekstu to nic nadzwyczajnego tam nie ma. Niedoświadczony chłopak prowadzany na smyczy friendzone Całkiem standardowa procedura Ukrainka dawała Ci popatrzeć na kość i trzymała na smyczy byś przypadkiem jej nie sięgnął I to Twoje niezadowolenie i wygarnięcie jej Ale ty jej musiałeś ego podbić.. Na kasie? To co to za studia? Turystyka? I co to znaczy słaby fizycznie? Zaczniesz pracować fizycznie to będziesz mocny fizycznie, będziesz tego unikać to zawsze będziesz wyglądać jak pizda I nie, nie sugeruję pracy fizycznej, sugeruję natomiast gówniany argument, który jest w tym znaczeniu niczym innym jak pieprzoną wymówką by się przypadkiem nie zmęczyć. W sensie cipki z bliska nie widziałeś a co dopiero smakowałeś. No dobra wiesz, że białorycerzysz - jest to jakiś plus. Zadałeś sobie trudu by zmusić swój mózg do znalezienia DLACZEGO się tak zachowujesz? Znaczy, że co, krzywy z ryja czy jak? Ile masz wzrostu? Bo skoro nie jesteś ani gruby ani pryszczaty wychodzi na to że niski Jesteś w takim wieku, że fapanie raz na jakiś czas to wręcz mus jeśli jesteś zdrowy Pytanie DO CZEGO fapiesz i czy nie przesadzasz Porno odstaw, jak już to wyobraźnia Twoim przyjacielem Widzę że usilnie chcesz obwinić coś lub kogoś za swoje niepowodzenia, padło na fapanie Np. tutaj jest niezły opcja do szukania przyczyny Jak dla mnie możesz sobie wierzyć w co tylko chcesz tak długo jak mi tego nie sprzedajesz pod przymusem Możesz mieć tylu zmyślonych przyjaciół ile zapragniesz, ale może warto było by się zastanowić nad wbudowanym w ten system poczuciu winy a potem przeanalizować czy i jak mogło to wpłynąć na Twoje życie. Ale ja tam nic nie wiem, nie znam się, może faktycznie oszczędzę sobie komentarza O tutaj masz następny dobry powód, który jeszcze masakrycznie wykręcasz do góry nogami twierdząc, że to dzięki matce wierzysz w "prawdziwą miłość". Po pierwsze brak silnego męskiego wzorca jest głównym powodem tego, że nie umiesz się przy kobietach zachować ani odnaleźć z sukcesem. Po drugie to właśnie matka wtłoczyła Ci gówniane wzorce, jakoby musisz być miły i grzeczny. Ustawiała ojca i ustawiała Ciebie. Jesteś dzięki niej uległym Nice Guy do porzygu. Po trzecie jak już wspomniałem, wierzyć możesz w co chcesz, ale to po prostu głupie jeśli nie potrafisz zakwestionować tego w co wierzysz. Przecież jeśli się nie mylisz to dojdziesz do logicznego wniosku, że wszystko jest w porządku Ty się po prostu boisz zakwestionować tego w co wierzysz bo obawiasz się, że wynik logicznego rozumowania będzie stać z tym w sprzeczności. Swoją drogą czyni Cię to jeszcze większym cipeuszem i tylko potwierdza całokształt. Już gorszego wzorca męskości nie mogłeś dostać. Mylisz "miłość" z "litością" Nie zostawiając go wyrządziła krzywdę sobie, jemu i Tobie. Sobie bo zrobiła z siebie "matkę polkę", jemu bo bez silnego wstrząsu nie miał szansy się ogarnąć i Tobie bo na to wszystko patrzyłeś i teraz jesteś miękką, rozlazłą kluchą w relacjach damsko-męskich i ogólnie międzyludzkich. Masz kompletnie popieprzone gdzie jest sufit a gdzie podłoga. I wcale nie chodziło o ostracyzm społeczny i tego, że jednak jakąś kasę do domu przynosił? Jak to staży mawiają "czasy były inne" i jest tym bardzo wiele prawdy, dzisiejszy model społeczeństwa a to co było choćby i 15 lat temu to kompletnie 2 różne światy. A jak ma się zachowywać skoro w jego domu więcej testosteronu ma jego żona Gość ma jaja w imadle i zniewieściał Ale Twoje racjonalizowanie i obwinianie go.... W Twoim życiu najważniejszy jesteś TY, potem rodzina, potem reszta świata. Ale NAJPIERW TY. Przestań żyć życiem matki i użalać się nad jej losem i niedolą, wiedziała w co wchodzi Mogła podejmować inne decyzje niż podjęła i NIC Ci do tego Chcesz się zająć czyimś życiem - zacznij od swojego. I kiedy zdaje się że widać jakieś światło w tunelu tej Twojej pizdowatości dopieprzasz czymś takim: Nawet nie wiem jak to skomentować. Ty może zamiast z Ukrainką to powinieneś z własną matką pójść na randkę. Nie chcesz przelotnych bo Ci wmówiono że to złoooo Lataj i szukaj tej jedynej, potem się w nią wpierdol po uszy bo nie będziesz mieć żadnego doświadczenia w obsłudze, we wszystkim wyręczaj i syp cebulionami, oświadcz pierścionkiem w kredyt, poślub w kredyt, zrób dzieciaka, weź mieszkanie w kredyt i za 5 lat przywitamy Cię tu z powrotem Na milion procent nie liznąłeś cipki. Pieprzysz jak ślepy o kolorach. No krwa. Byś był moim młodszym bratem to dostał byś po ryju z otwartej za robienie z siebie takiej beznamiętnej pizdy. Seks to nie start wahadłowca. Urodziłeś się z jednym elementem układanki, do zabawy potrzeba drugi. Na ziemi żyje 7,7mld ludzi z czego 3,8 mld kobiet. To dość spory i raczej bezpieczny zapas na znalezienie drugiej części układanki. Najpierw posprzątaj bałagan na strychu bo masz tam ostry rozpierdol. Potem zajmij się sobą, a w międzyczasie naucz się rozmawiać z kobietami bez miny cocker spaniela Doobry chłopiec, grzeczny chłopiec, SIAD! Tak Cię dupy tresują No shit sherlock. Trudno mieć znajomych skoro na bank nie masz nigdy własnego zdania i za wszelką cenę chcesz się dopasować - co zapewne wychodzi tak sztucznie, że ludzie się odsuwają. Nie to nie głupie. Wszyscy rodzimy się z podstawowym, głęboko nam zaprogramowanym celem jakim jest przedłużenie gatunku. Problem z tym jest taki, że przez postęp technologiczny połączony z "kapitanem państwo" podejmującym decyzje za ludzi traktując ich jak ostatnich debili - przestała działać selekcja naturalna. Głupi ludzie mnożą się na potęgę, mężczyźni niewieścieją bo nie muszą już polować i walczyć o swoje i potem pośrednim produktem takich eksperymentów socjologicznych na ludzkości jesteś ty. Wyprany z własnego zdania, z wtłoczonymi doktrynami, których nigdy nie odważysz się zakwestionować, wychowany w domu, w którym ojciec równie dobrze mógłby chodzić w spódnicy. A skąd to możesz wiedzieć, skoro z tego co piszesz wynika jasno, że w dupie byłeś i gówno widziałeś. Usiłujesz zrobić kurtyzanę z logiki i zracjonalizować sobie niepowodzenia z kobietami oraz zbudować sobie na tej podstawie gównianą i niczym nieuzasadnioną "moralną wyższość" stwierdzając, że ty to nawet nie wiesz czy warto z nimi być. Magicznym sposobem wyciągasz wniosek, że nie warto się przekonywać Jesteś gościem, który tu wpadł, przeczytał to jakie kobiety potrafią być "złe" gdy gra się nie znając zasad, wyciągnął same gówniane wnioski bo nie miał żadnych wartościowych własnych doświadczeń by to skonfrontować i teraz zgrywasz się na jakiegoś outsidera. No Way Jose. Tutaj to nie przejdzie. Chcesz poczuć, że żyjesz? Rozpędź się i przypierdol z dyńki w ścianę. Poczujesz bardzo mocno i szybko że żyjesz, mało tego skojarzysz życie z bólem i dobrze, trzeba organoleptycznie doświadczyć ograniczeń naszej ludzkiej powłoki. Życie NIE JEST łatwe. I nie będzie nigdy łatwiejsze jeśli będziesz bał się podejmować decyzje a nawet jeśli jakąś podejmiesz to potem uciekał od ich konsekwencji. Z mojej perspektywy obwiniasz kobiety o swoje niepowodzenia. Racjonalizujesz sobie przy tym wszystko na potęgę. Mało tego wyciągnąłeś daleko idące wnioski jakoby kobieta w życiu mężczyzny nie mogła pełnić żadnej roli i nie chodzi mi tylko o ruchanie. Wszystko co wyczytałeś na tym forum miało Cię zmusić do myślenia tak, byś gdy wchodzisz w tą grę między płciami - po prostu znał jej zasady oraz znał konsekwencje pewnych działań. Ty zamiast podjąć rękawicę wycofałeś się kompletnie i wykonałeś akrobatyczną ewolucję wciśnięcia głowy w dupę. Wszystko fajnie. Ale MASZ PROBLEM. I o ile powyższa idea jest prawidłowa, to w Twoim konkretnie wypadku jest NICZYM INNYM JAK UCIECZKĄ. Boisz się interakcji międzyludzkich. Nie masz pojęcia jak obsługiwać te śliczne stworzenia zwane kobietami. Obwiniasz je za SWOJE niepowodzenia. Wszystko to wynika z roli Twojej matki i wdeptaniu przez nią ojca w podłogę w domu rodzinnym Czyli nie ma sensu inwestować w siebie bo po co. Z takim nastawieniem to po co wstawać, przecież i tak trzeba będzie iść spać. Ciągnąc dalej ten zajebisty ciąg logiczny dojdziesz szybko do wniosku, że po co żyć Dobrze, nie można ufać ludziom, którzy na zaufanie nie zasłużyli. Ale czym innym jest nie dopuszczanie ich całkowicie do siebie i nie pozwalanie im by na takowe zaufanie mogli zapracować. Wszelkie kontakty miedzy ludzkie powinny się zaczynać z bilansem zerowym, ty natomiast jesteś UPRZEDZONY i zaczynasz ze 100pkt karnymi dla każdego kto raczy zauważyć, że istniejesz Ciekawe czemu nie masz znajomych albo przyjaciół... Tak więc DLACZEGO tak nie ufasz ludziom? CO w Twoim życiu to spowodowało? Bo, że było to na swój sposób traumatyczne przeżycie to widać już tylko po tym co napisałeś i jak to napisałeś Zawsze można coś zrobić Nie zawsze tanio, ale nie jest tak że nigdy nic się nie da zrobić Poza tym można nauczyć się przekładać swoje minusy w plusy. Kobiety wypracowały te sztukę do perfekcji. Z lewej ledwie 3 jak nie 2, z prawej nieomal 8 a przynajmniej 7 Nie krwa masz się nie malować by być jeszcze większą pizdą. Masz zakumać, że zrozumienie jakie masz karty pozwala Ci zrozumieć rozdanie. Potem pozostaje grać kartami, które masz tak by jak najwięcej dla siebie ugrać. Nie zawsze trzeba mieć silną rękę by wygrać w pokera. Czasem wystarczy robić dobrą minę Dobra kończę. Zmęczyło mnie czytanie i odkręcanie tej Twojej pokrętnej logiki Diagnoza: - samoocena leży i kwiczy - głębokie i nieprzepracowane problemy natury emocjonalnej - zdecydowanie złe wzorce wyniesione z domu - racjonalizujesz wszystko i próbujesz obwinić wszystko i wszystkich tylko nie siebie - masz absolutnie błędne rozumowanie jak funkcjonują kobiety Zalecenia podstawowe: - rozmowa ze specjalistą, mężczyzną - rozpisanie wszystkich traumatycznych momentów ze swojego życia - przepracowanie ich, zrozumienie jak się czułeś, dlaczego tak się czułeś i jak chcesz się z tym czuć - musisz to wszystko rozebrać na kawałki by zrozumieć KIM jesteś, bo tylko tak możesz skutecznie budować nowego siebie Zalecenia dodatkowe: - nie zaszkodziły by Ci jakieś sztuki walki, testosteron, interakcja z innymi ludźmi + każdy kiedyś tam zaczynał - wygląd Ci się nie podoba? TO COŚ Z TYM ZRÓB. Siłka/rower/bieganie co wolisz. Ale nakreśl harmonogram i rób to REGULARNIE. - wychodź do ludzi. Nowych ludzi spotyka się... Tam gdzie są ludzie. Dobrym sposobem jest właśnie aktywność fizyczna. W pokoju ich nie znajdziesz. - zacznij hodować sobie jaja i przestań bać się własnego cienia, naucz się stawiać sobie nowe wyzwania i je zdobywać Do przeczytania: - Pema Cziedryn - Kiedy życie nas przerasta - zyskasz właściwą perspektywę - Robert Glover - No More Mr Nice Guy - zrozumiesz fizykę związków i dlaczego powinieneś stawiać siebie na 1 miejscu - Stosunkowo dobry i Kobietopedia - mistrza Marka K. to zrozumiesz rolę mężczyzny i kobiety w związku A potem można zacząć dopiero rzeźbić i z Tobą rozmawiać. Opanuj ten burdel na strychu i poukładaj sobie wszystko od nowa, bo zostałeś na różnych etapach swojego życia oszukany i to nie przez nas. Dość uciekania. Naucz się podejmować decyzję i ponosić ich konsekwencję. Musisz zrozumieć że jeśli uciekasz od podjęcia decyzji to ktoś podejmie ją za Ciebie - i będzie miał na uwadze swój interes a nie Twój. Lepiej zatem podjąć ZŁĄ decyzję i żyć z jej konsekwencjami niż tkwić w "bezładzie" i żyć z konsekwencjami decyzji podjętych przez innych ludzi. Ogólnie zdajesz się dobrym chłopakiem, ale użalając się nad sobą i racjonalizując sobie w ten sposób dalej będziesz wiecznie nieszczęśliwy. To Twój wybór. Możesz coś zmienić, ale wtedy będziesz odpowiedzialny za swoje życie w 100%, albo możesz zaszyć się w swoim ciepłym kurwidołku i dalej fapać lub oszukiwać się, że jak przestaniesz fapać to Twoje życie się samo odmieni Pamiętaj, personalnie nic do Ciebie nie mam i życzę Ci jak najlepiej. Ale przestań zachowywać się jak dzieciak i zacznij zachowywać się jak facet. Tak, chwilę to potrwa, ale wyjdzie Ci na zdrowie. Peace.
  3. Nie, nie nie. Na nic się nie zgadzasz. Oświadczasz jakie masz stanowisko / niezadowolenie. I mówisz jej, rób jak uważasz, ale uważaj jak robisz. I tyle. Nie odgryzaj się, że też sobie gdzieś pojedziesz (bo to słabe). Po prostu jak wróci to sobie tydzień później pojedź gdzieś w pizdu Działaj zamiast gadać. I żadnego jej pieprzenia potem nie przyjmujesz. Ona zrobiła co uważała za słuszne, ty również. Zabranianie to automatycznie oblany shit-test. Ona mogła Cie takim pierdoleniem po prostu sprawdzać Poza tym dziecku możesz zabraniać. Ona ma się zastanowić jaka będzie Twoja reakcja. Ma zrozumieć, że jak będzie pogrywać to może Cię nie zastać po powrocie.
  4. Do Polskich kobiet w Polsce? Hiszpański, Francuski i Angielski Szczają po nogach, zawsze jak zaczniesz z hiszpańskiego a ona zacznie kaleczyć po angielsku i ciągniesz po angielsku Nie rozumiem. Z kobietą nie dyskutuję, nie ma to żadnego sensu, szkoda czasu i energii. Ja wyrażam swoje zdanie i rób co uważasz - ale uważaj jak robisz. Chce jechać z koleżaneczkami na weekend gdzieś? Wyraziłem swoje zdanie. Zignoruje? Ja znikam na tydzień i zapominam włączyć telefon. To bardzo proste i efektywne. Jeśli już mam dobry dzień i ochotę wysłuchiwać jaki to jestem zły - bo zauważ o problemach rozmawiacie tylko wtedy gdy problemy dotyczą Ciebie - to grzecznie i stanowczo nie pozwalam jej zejść z tematu nawet na pieprzony milimetr. Taktyka kobiet jest taka, żeby gdy przegrywają na argumenty zacząć się ciskać emocjonalnie i z rozmowy o nie opuszczaniu deski lądujecie na wszystkich Twoich byłych i tym, że raz 2 lata temu nazwałeś ją Ania Pozdro Tylko krótka piłka. Zgłasza pretensje, jeśli są słuszne oświadczam, że przyjmuję do wiadomości, jeśli nie to odbijam i nie pozwalam zejść z tematu. Jeśli taka rozmowa o "problemach" trwa dłużej niż te 5-10 minut to ją kończę. Nie mam na to czasu, bo to do niczego nie prowadzi. Jestem facetem. Problemy rozwiązuję natychmiast. Nie podoba się rozwiązanie? Zrób lepiej sama, albo tam są drzwi - ja jej nie chcę unieszczęśliwiać. Nie zrozumcie mnie źle, nie zachowuje się jak jakiś niedojebany cham i prostak. Jestem miły, uśmiechnięty i życzliwy podczas całego procesu W końcu ja dla wszystkich chcę dobrze. Po prostu nie zamierzam poświęcać siebie i swoich przekonań tak samo jak nie zmuszam jej do porzucania swoich. Sekret by nie być "przemocowcem mentalnym" polega na tym, by po prostu być sprawiedliwym. Nie oczekuj od niej niczego czego nie wymagasz od siebie i vice-versa. Jeśli baba jest zbyt durna by to pojąć, to prawdopodobnie jesteś ze złą babą.
  5. Ahh ten wiek.. No i stolyca.. Panie To miasto niekończących się możliwości, które najczęściej kończą się stosunkiem analnym Twojego portfela Żart sytuacyjny niezamierzony.. A może? Dobra, ale wyszedłeś na tym dużo gorzej, że zostałeś? Stolyca to jednak dość perspektywiczne miasto... Choć osobiście jej nie trawie To był jej pomysł prawda? A i to kogo i gdzie poznała to akurat nie ma żadnego znaczenia - ale do tego dojdziemy. Mmm taka niegrzeczna Pewnie lubi klapsy Lubie takie.. A tak serio, to o co niby walczyłeś? Nie jesteście razem - to nie, mogłeś sobie inną dupę stamtąd przygruchać - to byś zobaczył dopiero prawdziwe oblicze swojej ex Jeśli odszedłeś bo ona chciała zostać to... udowodniłeś jej, że dobrze postąpiła zostawiając Cię O to to to Wcisnąłeś cipkę na piedestał, postawiłeś się w roli podnóżka, a skoro tak - to jak podnóżek zostałeś potraktowany Była pewna, że jesteś, nie obawiała się, że potrafisz się na jej gówniany shit-test odwrócić na pięcie i odejść To kolejny czynnik. Miała Cię za pewnik. Gdybyś pokazał się jako samiec, który nie ma oporów gadać luźno z innymi dupami, niezobowiązująco je bajerując i sprawiając, że się do Ciebie uśmiechają - to czuła by jakąś konkurencję A tak... Rodzinę często warto wysłuchać. Ale nie można być co do zdania jej członków bezkrytycznym. Dotyczy do w zasadzie wszelkich kontaktów międzyludzkich. Im mniej mówisz tym więcej słyszysz. A jeśli jeszcze potrafisz skutecznie wybierać ważne informacje i rozpoznawać co one oznaczają dla Ciebie - świat i ludzie Przełamuj się, zagaduj do ludzi bo musisz się nauczyć interakcji i się ich nie bać, a z drugiej strony musisz umieć zadawać pytania i słuchać odpowiedzi Przyćpałeś endorfinki to i mózg na głodzie. Syndrom odstawienia Spokojnie, przejdzie Za każdym razem gdy tak pomyślisz - masz wstać, podejść do lustra, spojrzeć sobie w oczy i zdzielić się po ryju z otwartej powtarzając "NIE JESTEM PIZDĄ". Rzuciła Cię przede-wszystkim bo: 1. Byłeś uległy. 2. Zgadzałeś się na jej propozycje znacznie częściej niż ona na Twoje. 3. Wepchnąłeś ją na piedestał i przestałeś cokolwiek innego widzieć. Zaraz dojdziemy jak temu zaradzić. Uzależniłeś swoją wartość od obecności lub braku jakiejś przypadkowej cipki, która zrobiła dokładnie to do czego zaprogramowała ją ewolucja - wybrała bardziej perspektywicznego dla niej samca Widzisz jakie to jest głupie? Nigdy nie uzależniaj się emocjonalnie od kogokolwiek innego - inaczej dobrowolnie zgłaszasz się na zostanie zakładnikiem. Na Tinderze nie szuka się niczego innego prócz seksu. Wbiłeś dosłownie w jedyne miejsce gdzie by mieć 100% success ratio - trzeba być wyćwiczonym 2 metrowym atletą, po doktoracie z mechatroniki i jeżdżącym lambo lub przynajmniej jakimś bieda-amg Dziwisz się porażkom skoro zmatchowałeś a potem zanudzałeś dupę użalaniem się nad sobą? One potrzebują kilka wyrafinowanych żartów i ustawkę na netflixa w pościeli a nie jakichś płaczliwych opowieści słabego gościa o jakiejś jego ex. Paradoksalnie opowiadając jak to Cię dupa zostawiła utwierdzasz tą, z którą gadasz, że masz jakiś defekt bo inna Cie zostawiła. Sam sobie strzelasz w kolano Zachował byś się jak prawdziwy PR'owiec i zrobił pozytywny spin historii mówiąc, że: "rozstaliście się" bo panna nie potrafiła nadążyć za Tobą i Twoimi pasjami... A tak między nami to była mało kreatywna w sypialni.. Takim tekstem nie dość, że byś się nie podkopał to jeszcze ustawił byś jej challenge by Cię zadowolić i być lepszą niż poprzednia - jeśli by do tego doszło Lustro. Spojrzenie sobie w oczy. Zdzielenie się po ryju. W ramach terapii możesz sobie przykleić do tego lustra sentencję "wiele zyskał, kto kurwę stracił" Masz na myśli... Męskie? Nie musisz prosić, ale potrzebujesz ich CAŁE MNÓSTWO. Siłownia spoko ale duszpasterstwo? Wiesz zasadniczo nie mam nic do ludzi religijnych, każdy ma prawo wierzyć w co chce. Ja po prostu uważam, że ludzie mający wyimaginowanych przyjaciół mają coś nie tak pod sufitem - a już zdecydowanie mają problem z samooceną. Domyślam się też, że bardziej chodzi tu o znalezienie kolejnej grupy, do której możesz "przynależeć" i się dopasować... Do-pa-so-wać. D-O-P-A-S-O-W-A-Ć. Masz jakiś pomysł do czego biję? Podpowiem. Silny samiec idzie przed siebie. Robi swoje. Realizuje swoje plany nie oglądając się na innych. To inni chcą się do niego przyłączać i dopasowują się do niego. Coś świta? Dobra podsumowując, pomimo dość słabej jakości materiału źródłowego i pewnej dozy własnych założeń stwierdzam co następuje: 1. Samoocena leży i kwiczy. 2. W dodatku uzależniasz ją od obecności/akceptacji innych osób/grup. (to recepta na przegrane życie btw) 3. Stawiasz kobiety na piedestale. To nie są jakieś nadzwyczajne istoty. Pierdzą po fasoli tak samo jak ty i stawiają klocki. 4. Masz gówniane wzorce postępowania z kobietami. 5. Nie jesteś asertywny. Brak silnego wzorca męskiego? Co powinieneś wedle jakiegoś przypadkowego gościa, na przypadkowym forum zrobić? 1. To co zacząłeś, zadbać o wycisk fizyczny - zmęczone ciało to czysty umysł 2. Rozwijanie innych zainteresowań, stawianie sobie nowych celów. (np. nauka hiszpańskiego - ehh te latiny..) 3. Skup się. Ustal priorytety. Jesteś na studiach, jeśli chcesz je skończyć (i ma to sens, ale to inna dyskusja) to wszystko inne dzieje się w drugiej kolejności. 4. Odpuść sobie bieganie za dupami ALE naucz się je bajerować na co dzień. Na przystanku, w autobusie, w sklepie, na uczelni.. WSZĘDZIE ale bez jakiegokolwiek ciśnienia. Nic absolutnie nie tracisz, a możesz zyskać nową fajną znajomość 5. W relacjach z nowo poznanymi kobietami wchodzisz w świat marketingu, a produktem jesteś TY. Pokazuj rzetelnie swoje dobre strony a nie wady czy niepowodzenia związkowe. To tak na dobry początek. Do przeczytania masz też: - No More Mr Nice Guy - Robert Glover (zrozumienie fizyki związków) - Stosunkowo Dobry oraz Kobietopedia naszego mistrza ceremonii i arcykapłana sekty porywaczy ciał - Marka K. - Obudź w sobie olbrzyma - Anthony Robbins (motywacja, przejście do działania) - Kiedy życie nas przerasta - Pema Cziedryn (podejście do życia i przeciwności losu) I zapamiętaj. To jest Twoje życie. To Tobie ma w nim być dobrze. Piłka po Twojej stronie. Rusz dupę i przestań się nad sobą użalać. Nie masz na to czasu
  6. Jak to jest mieć świadomość, że zostaniesz wyruchany? Macie jakiś cennik ustalony? Za spust na twarz nowe buty a za przeoranie kakaowego weekend w spa? No raczej, dlatego na początku spytałem jak to jest mieć świadomość, że zostaniesz wyruchany? Teraz jeszcze wystarczy, że wmówią jej, że stać ją na kogoś lepszego I popłyyyniesz stary. Ona siedzi w domu, może sobie szukać bolca codziennie gdy siedzisz w pracy Powodzenia Jedyne co musisz wiedzieć, to to, że ona nie jest TWOJA. To tylko Twoja KOLEJ Dlaczego? Właśnie dlatego: Nie ma kobiety, której na poziomie emocjonalnym nie można zmanipulować by "czuła się nieszczęśliwa" Koleżaneczki są w tym absolutnymi kurwa mistrzyniami Pomimo iż uważam twoje wycenianie jej dupy i przeliczanie na to co możesz jej kupić - za zdecydowanie błędne traktowanie tematu ( w końcu sam uczysz ją grania dupą jako walutą.. ) to w aktualnej sytuacji przed koleżankami możesz się bronić tylko w jeden sposób. Kiedy następnym razem wróci i zacznie Ci prawić takie komplementy, to masz jej powiedzieć uśmiechnięty: "ale one to Ci muszą zazdrościć, że Ci tak pierdolą" Nie możesz walić w nie bezpośrednio, bo zacznie je bronić, wal w jej niepewność co do ich intencji Brak intercyzy to Twoja największa skucha. Ale nie do końca. Jeśli odpierdoli Ci w niedalekiej przyszłości konkretną jazdę to się "obraź" i jedynym sposobem by Cię udobruchać ma być podpisanie rozdzielności majątkowej i dziki sex, w tej kolejności. Zdecydowanie zrewiduj jak do niej podchodzisz, bo wychodzi to na relację sponsoringową z wyłącznością. Fakt, abonament na wolnym rynku niby droższy, ale opłata końcowa przy rozwodzie może to znacznie przebić Zastanów się czego chcesz od świata, od siebie i od niej - bo bałagan masz na strychu. I na bank wyczuwam "złamane serduszko" pod porysowaną zbroją białego rycerza. Ta mania kontroli i dominacji w Twoim wykonaniu trochę odstaje od naturalności. PS. To trochę naiwne sądzić, że dupa, której zdjąłeś sim-locka nie zapragnie nigdy spróbować innego kutasa
  7. My bad mate, ale koszt życia w Tajlandii nadal jest niższy niż w Polsce A ja Ci usiłuje wytłumaczyć, że może on się spełnia tam i wcale do Polski nie chce wracać? Gonić pieniądz to jedno a spełniać się to drugie. Fajnie jak idą w parze ale to jego priorytety nie Twoje On je sobie wartościuje i podejmuje decyzje... To że ty nie znajdujesz wartości w doświadczaniu siebie i świata nie oznacza, że takowej nie ma Lubie dyskutować na tematy filozoficzne, z Tobą jak widać nie mam o czym Ślub z finansowego punktu widzenia dla mężczyzny też nie ma sensu, to po co faceci go biorą? I skąd wiesz, że na tym finansowo lepiej nie wyjdzie? Znając chiński, tajski i angielski gdy trafi do właściwego korpo będzie Ciągnąć kasy jak lodu - jeśli zechce. Zdolności językowe można bardzo skutecznie sprzedawać Jeśli ktoś robi coś tylko po to by "odcisnąć" wspomniane piętno na świecie to cierpi na chorobliwy przerost ambicji. To właśnie tacy ludzie doprowadzali do wojen, w których ginęły miliony A wszystko dlatego, że chore ego nie mogło czegoś zdzierżyć Aha czyli po co inwestować w siebie, poznawać kultury, uczyć się języków. Pod warszawką wynajmiesz klitkę i będziesz żyć na lepszym poziomie. Co z tego, że stracisz 2-3h życia dziennie na dojazdach. Zrozum ja nikomu życia układać nie będę. Pokazuję szerszy obrazek a wnioski wyciągajcie sami. Bardzo się rozemocjonowałeś Chodziło o ruchanie studentek Po prostu pomysł chwycił... Jedyne do czego cukier się masturbował to do zdjęć koleżanek a nie nad swoim własnym ego jak to on zmieni świat. O to już prędzej, ale on nie robi tego by odcisnąć piętno tylko dlatego, że poznawanie, rozwój i postęp go napędza Jeśli mu się uda (kibicuję) to zostawienie śladu na historii ludzkości będzie konsekwencją działania a nie jak zakładasz pierwotnym celem. Tak, petenta oferującego zapłatę za wykonanie przeze mnie czynności. Od kwoty jaką płaci za moją pracę zależy moja skłonność do jej wykonania. Czyż nie? Tak! I mówię Ci to z obu perspektyw i byłem pracownikiem i byłem szefem, a w chwili obecnej jestem jednym i drugim. Traktując ludzi z szacunkiem nie trzeba im mówić że muszą zostać, oni to wiedzą, czują się z firmą związani, identyfikują się z jej porażką i sukcesem. Z innymi ludźmi nie współpracuję Trzeci raz piszę, że nie zachęcam go do zdrady, a nawet jakby się jej dopuścił to w obecnej sytuacji był bym ostatnim, który chciałby go za to oceniać. Jest rozumny, to jego sumienie, to on będzie żyć z konsekwencjami swoich decyzji. Współczuję Tobie i Twoim kobietom. Ja bym w życiu nie chciał żyć z kobietą, którą muszę zmuszać by robiła coś wbrew sobie Co innego zdecydować by unieszczęśliwić siebie w jakimś aspekcie i "przymknąć oko" na coś mało ważnego. Czymś zupełnie innym jest natomiast wymuszanie czegokolwiek na kimś innym. Moja pani ma powiedziane i zakodowane, że jeśli poczuje się w związku ze mną nieszczęśliwa to niech powie, ja jej nie chcę unieszczęśliwiać na siłę. I jakoś cholera nie chce mnie zostawić Za dużo się spinasz i analizujesz, spuść ciśnienie z jaj, ja się z Tobą na kutasy nie zamierzam mierzyć A doświadczenie? Zrozumienie siebie i swojej podświadomości? Nic? I bardzo dobrze, jeszcze tego by brakowało żeby wszystkich kilka mld ludzi interesowało co on tam w tej Tajlandii robi i za ile To jest jego życie. Przedstawiłeś perspektywę i alternatywę życia w kraju - fajnie, ale wychodzenie z założenia, że tylko Twoja perspektywa, Twój punkt widzenia i Twoja prawda jest najTwojsza i że wszyscy inni to idioci... Widzisz nawet nie muszę tego komentować Ty czytałeś ten wątek w ogóle? Jego związek to był na takim "poziomie", że teraz to jest on niemal w super funkcjonalnym związku - w porównaniu z tym jak tu przyszedł W normalnym związku mężczyzna robi to co mężczyzna powinien robić. Ja nie chcę kobiety która "rozumie", że mam potrzeby, ja chcę kobiety która nie chce ze mnie schodzić Przeczytaj ten wątek Ona robiła mu nie takie shit-testy drogi panie i ogarnął I zgadzam się, moim zdaniem tracił sporo energii usiłując ją wychować. Ale nie można do końca powiedzieć, że tracił czas - bo zyskał doświadczenie w obcowaniu z tymi ślicznymi i jakże diabolicznymi istotami Na pewno ma teraz znacznie mniej złudzeń niż gdy tu trafił Powodzenia w długim związku, jak nie będziesz potrafił zarządzać i utrzymać tego pogardzanego przez Ciebie zwierzęcego pożądania Czyli sex ma sie skończyć by to był wartościowy związek lub ewentualnie ona ma się zmuszać by dawać mi dupy bo "rozumie" i wtedy to jest ok Wybacz ale nie mam więcej czasu tłumaczyć Ci jak działa świat. Czytaj proszę to forum. Poczytaj trochę książek (to nie boli) i nie tylko o tym jak robić pieniądz czy jak wyrywać dupy ale np o tym kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. I proszę nie obrażaj się, nie bierz tego personalnie, nie reaguj agresją i nie próbuj mi za wszelką cenę udowodnić, że masz rację. Na chwilę obecną nie jesteś dla mnie partnerem do dyskusji na takie tematy po prostu - ale jak troszkę urośniesz w sferze wykraczającej poza to co możesz dotknąć i zobaczyć - chętnie podyskutuje Póki co czytaj, opanuj emocje, zbuduj dystans do siebie i do świata... Wyjdzie Ci na dobre Ps. Przestań polerować tego wewnętrznego biało-rycerza...
  8. Napisał 4,5k PLN a to prawie 38k baht - za tyle można sobie spokojnie tam żyć On żyje i funkcjonuje w tym państwie, więc jeśli tam zostanie to musi się skutecznie komunikować i nie być zależnym od humorów swojej dupy. Ale on mieszka w Tajlandii a nie w Polsce. Jak jesteś obrotny to 4x tyle i więcej zarobisz w UK i co? Już jesteś w samolocie? Gówniany argument. Bo facet musi mieć MISJĘ. To jego misja, nie Twoja. Jego misją (choć sprowokowaną przez dupę) jest życie w tamtym rejonie świata i w pewnym sensie mu trochę zazdroszczę bo poznaje obce kultury "od kuchni". Ja sobie do takiej Tajlandii wpadam na miesiąc, wydam hajs lekką ręką, pomedytuję w świątyni Szmaragdowego Buddy i spadam a on może tego doświadczać na zupełnie innym poziomie. Mnie osobiście Azja fascynuje, a Tajlandia zagościła w moim sercu na dobre Pomijam już fakt, że buddyzm i zen grają w moje czułe nutki Sprowadzanie tego pokroju życiowych doświadczeń do "a w Polsce zarobił byś więcej" to trochę spłycenie tematu nie uważasz? A ty zdobył byś się by przelecieć pół globu, wysiąść w zupełnie innym kulturowo, językowo i mentalnie świecie by się tam skutecznie odnaleźć? To nie wyprawa na magazyn do Anglii gdzie lot powrotny w razie czego masz za 19gbp To 14h lotu i dosłownie inny świat Czyli postawić się w roli petenta. Wziąć numerek, złożyć podanie i czekać na rozpatrzenie Powinien zrobić wprost przeciwnie - a mianowicie gdy mu odmówi, z uśmiechem powiedzieć, żeby uważała bo inna może mu nie odmówić i z uśmiechem kontynuować swój dzień Pisałem mu w tym wątku wielokrotnie by odpuścił tę pannę, ale to jego życie i zdrowie by się z nią szarpać. Jak widać on musiał sam przeżyć to o czym mu bracia pisali. W kwestiach, które dotykają nas w jakimś stopniu emocjonalnie, lub na których budowaliśmy swoje zrozumienie świata - nie nauczymy się na cudzych błędach i radach. Musimy sami przypierdolić z rozpędu w tę metaforyczną ścianę by się na własnej skórze przekonać, że ona istnieje. Ale ja mu nie karze zdradzać. W moim mniemaniu jeśli kobieta nie chce z Tobą kopulować lub jeśli kopuluje "z łaski" to już dawno jest po związku Nie każe mu iść i zapinać inne dupy, tylko przestać ograniczać sobie opcje! Czasem wystarczy by Twoja kobieta zobaczyła Cię na kawie z inną by od razu wróciło pożądanie i seks Oczywiście jak zignorujesz jej kręcenie dymu i będziesz kiwać z politowaniem głową Emocje >> pożądanie >> seks. Zasady to mogą mieć dwa silne samce względem siebie. I tak, jestem za tym by trzymać się zasad. SWOICH zasad - a nie wtłoczonych doktryn, akceptowanych bez żadnego zakwestionowania ich poprawności. A i kobiety nie znają koncepcji honoru, więc nie do końca rozumiem o co Ci chodzi Pokaż mi kobietę, która nie przeskoczyła na bardziej perspektywicznego, inteligentnego, czarującego i bogatego samca Chcesz rozmawiać o honorze? Zostaw w sypialni swoją kobietę z jej ulubionym aktorem Będziesz miał skondensowaną dawkę kobiecego honoru I jeszcze raz. Nie każe mu otwarcie zdradzać jego kobiety, tylko by nie ograniczał swoich opcji. Pogada, poflirtuje, a nóż zobaczy świat poza jedną cipką Pomijam przy tym całkowicie fakt, że to w większości faceci kończą związki PRZED wsadzeniem w inną dziurę, kobiety robią to w zdecydowanej większości PO fakcie, a w sporym % przypadków trzymają obie gałęzie tak długo aż transfer zostanie potwierdzony. Fakt, nadal słabo komunikuje swoje oczekiwania i nie wyciąga konsekwencji - a nie robi tego bo boi się (co sam przyznał), że zostanie w 3-cim świecie bez języka by cokolwiek w urzędzie załatwić. Widzisz @Tajski Wojownik ? Sam zakładasz sobie kaganiec na jaja więc nie dziw się, że nie rosną.. Dla mnie to ledwie wegetacja a nie życie i jeszcze musiałeś się nakombinować.. Ale rozumiem, ciułałeś kasę na własny kwadrat. Nie wiem tylko czemu cały czas: Ty byłeś gdziekolwiek poza naszym (jakże pięknym krajobrazowo) krajem? Zetknąłeś się z kompletnie innymi kulturami i światopoglądami (i nie mam na myśli imigranckich gett w europie)? Bo chyba nie potrafisz objąć umysłem że istnieje świat poza naszymi słupkami granicznymi. Dla niego codzienne życie jest jednocześnie wyzwaniem i przygodą. Jest zdany na siebie (i swoją Tajkę), jak będzie miał problem to musi go SAM rozwiązać. Z jednej strony nieświadomie pokonuje trudności, które innym ludziom nie mieszczą się w głowie a z drugiej nadal jedna konkretna cipka rzutuje na jego życie - coraz mniej ale nadal. To bardzo ładny wynik jak na 26 lat i kompletnie obce terytorium. Ale nie spoczywaj na laurach, ciśnij do przodu. Nie oglądaj się za swoją Tajką bo to Cię spowalnia. Nie da się przyspieszać z wykręconą do tyłu głową bo jedyne co masz w takiej sytuacji pewne to to, że przywalisz w słup. Cel, plan, realizacja. Jeśli nadąży za Tobą i będzie się angażować w Twoje plany i realizować przy tym swoje tak by Cię nie obciążać to świetnie, w przeciwnym wypadku powinieneś przełamać tę mentalną barierę i odejść. Czyli jesteś zdrowy, testosteron w normie Za każdym razem Następnym razem gdy coś takiego się wydarzy obserwuj bacznie swoje myśli i zacznij zadawać sobie pytania "dlaczego tak się czuję?", "jak chcę się czuć?", "jakie będą tego konsekwencje?" Badaj swoje reakcje to odkryjesz nowe, nieznane Ci zakamarki siebie. Dlaczego to robisz? Gdybyś był w związku szczęśliwy nie zastanawiał byś się nad tym. Mało tego, odwzajemnił byś uśmiech i przeszedł nad tym do porządku dziennego. Ty natomiast odczuwasz natychmiast poczucie winy. Przecież nic złego jeszcze nie zrobiłeś, dlaczego musisz sobie tłumaczyć że jesteś w związku? To ty tego nie wiesz? Wiesz doskonale, że jesteś w związku. A Twoje rozterki w takich chwilach wynikają z: - instynktu zwierzęcego - wziąłeś się za siebie, ćwiczysz, testosteron rośnie - czujesz się atrakcyjniejszy, panny to dostrzegają itd - niezadowolenia ze związku - powody wypisz sobie sam - "zmęczenia materiału" - bo nadal przerabiasz te same tematy tylko w nowych odsłonach - cały czas usiłujesz naprawić swoją Tajkę - ciągle masz ten pieprzony syndrom zbawiciela i czujesz się za nią odpowiedzialny (ciekawe jak długo ona została by z Tobą po odwróceniu ról i gdybyś to ty jej odpierdalał takie scenki ) Niczego nie musisz odmawiać. Nie musisz trzymać jaj w kagańcu a odmawiać powinieneś wtedy kiedy ty CHCESZ odmówić. Innymi słowy najpierw pogódź się sam ze sobą. Musisz wreszcie zaakceptować to gdzie jesteś, jaki jesteś, jaka ona jest... Gdy tylko zaakceptujesz to co Cię otacza i postanowisz, że będziesz szczery sam ze sobą i z resztą świata - doświadczysz błogiego uczucia - wolności. Przestań zmuszać się do egzystowania w czymś co Cię nie zadowala. Nie masz prawa wymagać by się dla Ciebie zmieniła - bo tak nigdy naprawdę się nie zmieni. Chcesz zmienić kogoś, zmień siebie. I sam już to powinieneś zauważyć. Gdy tylko wziąłeś się za siebie ona też zaczęła działać. Chciała za Tobą podążać, więc jeśli chcesz z nią być, dla jej i Twojego dobra - przestań się za nią oglądać. Rób swoje. Jeśli naprawdę żywi do Ciebie wartościowe uczucia to sama Cię dogoni, nie będziesz się musiał o nic prosić, tylko sama będzie Ci chciała to dać. Pamiętaj wszystko co ogranicza Cię w Twojej głowie.... istnieje tylko w Twojej głowie. Wszystkie kraty, mury i przeszkody kreujesz sobie sam i w ten sam sposób możesz kreować swoją drogę bez tych wszystkich czynników. Polecam posłuchać wykładów Alana Wattsa pochodzących z cyklu „Essential Lectures of Alan Watts” zwłaszcza te poświęcone buddyzmowi i zen. Odkrywa on tam tajniki filozofii Wschodu. Przedstawia jakie są metodologiczne podstawy buddyzmu - wypadało by to wiedzieć - w końcu mieszkasz w Tajlandii.. A po tym wykładzie zadaj sobie pytanie - Kim jestem? Zresztą Alana Wattsa posłuchać polecam każdemu Nie ma problemu, postawisz Singhe jak będę następnym razem w BKK i będziemy kwita
  9. Tajskiemu Wojownikowi jajeczka obrastają meszkiem Spory postęp, zwłaszcza w relacjach z Twoją ukochaną Tajką A dokładniej w Twoim rozumowaniu do czego w tym związku jesteś potrzebny Po prostu chwyciło mnie to za serce ❤️ Nieomal uroniłem łzę szczerej ojcowskiej radości widząc jak pociechy dorastają. No dobra koniec lizania się po chujach. Guma to dla Ciebie teraz dupochron i z niej nie rezygnuj. Ona chętnie by zaciążyła. Uważaj też by cię nie wkręciła, że już zaszła byś walił w nią bez Stary numer. Nie daj się też wkręcić w wychowywanie czyjegoś Ja wiem, że ona taka nie jest... Musisz się usamodzielnić. Ja wiem, że to inny świat i ich mentalność jest dla nas "specyficzna" o języku nawet nie wspominając, ale żyjesz w tamtych realiach, musisz się skutecznie komunikować i rozumieć czy nie opierdalają Ci dupy po tajsku gdy się do Ciebie uśmiechają Prawie. Masturbację zastąp seksem. Koniec zdania. Jeśli on ma go inicjować to lepiej niech sobie strzepie raz w miesiącu. Z drugiej strony jeśli może puknąć inną a z aktualną jak jest tak jest to niech próbuje. W najlepszym wypadku to on przeskoczy na inną samicę, która rozwiąże jego problemy z tłumaczeniem - w najgorszym skończy związek w którym i tak nie jest szczęśliwy Jest bo jest Męczy Cię to bo leniwa buła jesteś. Bycie asertywnym to nic innego jak DBANIE O SWÓJ PIEPRZONY INTERES. Nikt tego za Ciebie nie zrobi. Powinieneś z czcią celebrować swój silny charakter oraz fakt, że postawiłeś na swoim w ważnej dla Ciebie kwestii. A ty to traktujesz jak smutny obowiązek... Zupełne pomieszanie. Drzemka to max do 30 minut. Wszystko powyżej to już ingerencja w Twój schemat snu i funkcjonowania dziennego. Absolutnie żadnych drzemek na krócej niż 5-6h przed Twoją porą spania. Innymi słowy wiesz że się rozleniwiasz a potem nie wysypiasz więc... Przestań? Jest świetna przemowa motywacyjna Andy'iego Frisella, którą Ci tu wkleję - bo sam strzępił bym klawiaturę próbując oddać dokładnie to co tam jest. I nie oglądaj 1000 filmików. Tutaj masz esencję. Oglądanie motywacyjnych filmików na yt powoduje tyle, że masz motywację by coś zrobić tylko przed ekranem gdy to oglądasz. Tu chodzi o to BYŚ OD EKRANU WSTAŁ. Znacznie więcej sensu ma ściągniecie sobie tego w mp3 na słuchawki i słuchanie podczas treningu, czy robienia czegoś czego Ci się nie chce robić. Wtedy programujesz się tą gadką w trakcie tego czego Ci się nie chciało robić, odwracając od tego uwagę. Jeb i skończone. Oszukuj swoją podświadomość tak by pracowała dla Ciebie. Na tym polega ta gra.
  10. Wychodząc z pozycji przegranego nigdy nie wygrasz. Jest bardzo dużo prawdy w powiedzeniu: "przegrani myślą o zwycięzcach, zwycięzcy o wygrywaniu". Pomijam już fakt, że afirmacje działają dzięki powtarzaniu sobie pozytywnych faktów o sobie. Ty robisz dokładnie odwrotnie, znajdujesz i powtarzasz sobie tylko to co uważasz za negatywne. Innymi słowy dokonujesz automanipulacji i krypto-sabotażu swojej świadomości, a to wszystko zawarte jest już tylko w powyższym zacytowanym fragmencie. Nawet nick, który wybrałeś będzie Ci kodował w podświadomości za każdym razem gdy go wpiszesz, że inni mogą więcej niż ty. Łapiesz? To tylko świadczy o konstrukcji jaka została Ci wtłoczona. W żadnym wypadku stan posiadania (lub braku takowego) nie przeszkadza by w okresie dorastania mieć sporo znajomych czy być duszą towarzystwa. Wtłoczono Ci, że by się udzielać musisz MIEĆ a to nie jest prawda Zakodowano Ci na którymś etapie dzieciństwa, że w jakiś magiczny sposób Twoje życie ma mniejszą wartość niż przypadkowego Jacka - tylko dlatego, że ten chodzi w najaczach zamiast rebookach z rynku. Wydaje Ci się to kuriozalne gdy to czytasz? To poszukaj we wspomnieniach co to spowodowało - to ty podążałeś takim idiotycznym przekonaniem, nie ja. Kolejny gówniany wzorzec. Ludzie nie łapią, że nie trzeba się zachlewać by móc się socjalizować. Wystarczy być asertywnym i pewnym siebie. Jesteś dla ludzi "w porządku" i jednocześnie nie dajesz sobie wleźć na głowę to i ludzie będą Cię traktować w porządku i z szacunkiem. Brak silnego wzorca męskiego. To mówisz mu by wypierdalał z tym fajkiem bo mu go zaraz wpierdolisz w gardło i każesz zjeść. Chuchanie w twarz co do zasady to jawne okazanie lekceważenia i braku szacunku, co oznacza, że ludzie traktowali Cię jak pizdę. Czemu? Bo pozwoliłeś na to i zareagowałeś jak miękka faja to i pewnie się powtórzyło nie raz. Istnieją jeszcze... soczewki Rozumiem, że pewność siebie wzrosła Ci właśnie z powodu laserowej korekcji wzroku. W sam raz do zagospodarowania przez biedną dupę, która przerobiła już kutakaruzelę i chce się ustatkować Nie jesteś tylko dlatego, że nie chcesz być. Nikt Ci nie zabrania. Nikt Cię nie powstrzymuje. To był Twój wybór, że wolałeś grać niż obcować z prawdziwymi ludźmi. Sam się zapędziłeś podświadomie w ten narożnik. To nie jest samorozwój, gdy jesteś w ten czy inny sposób zmuszany. Samorozwój zachodzi wtedy gdy rozwijasz i przyswajasz coś z własnej chęci i zainteresowania. W samorozwoju TY wykazujesz inicjatywę. To co opisujesz to uraz do edukacji spotęgowany przez matkę i jej niską samoocenę - miałeś się dobrze uczyć by mogła się tym przechwalać i w ten sposób dowartościowywać. To nie odskocznia. To zbudowanie sobie ciepłego kurwidołka, z którego nie musiałeś się wychylać zwanego "strefą komfortu". Czy ty podejmowałeś jakieś ryzyko w swoim życiu? Zrobiłeś coś spontanicznego? Szalonego? Nie wiem, wracając do domu minąłeś go i pojechałeś w środku nocy na plażę w Sopocie? Mi się zdarzyło przejechać pół kraju nad morze w środku nocy, w środku tygodnia, bo.. czemu nie? Wystarczyło by wpisać literkę "x" w pasek adresu Twojej przeglądarki i byśmy mieli całkiem dobre zrozumienie sytuacji Pytanie czy wolisz xhamster czy xvideos? Rozumiem zatem, że jesteś prawiczkiem. Jeśli temat bezpieczeństwa Cię kręci to jest jeszcze masa rzeczy, które można robić "w cywilu" To za ile ktoś Cię gdziekolwiek zatrudni zależy tylko od 3 czynników: - jakie masz doświadczenie w danej materii - jakie masz nastawienie do pracy i czy jesteś zmotywowany - jakie masz wymagania płacowe Masz doświadczenie, jesteś zmotywowany - możesz mieć wymagania płacowe. Masz doświadczenie ale nie jesteś zmotywowany, nikt Ci nie zapłaci ile chcesz. Nie masz doświadczenia = nie możesz mieć prawie żadnych wymagań płacowych. I zdradzę Ci sekret. 90% dyplomów to można sobie co najwyżej w ramkę oprawić. Ani dyplom, ani nic innego Ci nigdy niczego "nie da" jeśli sam po to nie sięgniesz. Oczywiście wiadomo, że bez studiów inżynierskich nie będziesz projektować mostów czy leczyć ludzi, ale to WYMOGI PRAWNE do pełnienia danego zawodu. Zawodów, w których wymogów prawnych nie ma jest od groma. Sam możesz wykreować swoją rzeczywistość w praktycznie dowolnym kierunku. Można też wyjechać zdobywać wiedzę i szukać szczęścia gdzieś gdzie za minimalną krajową da się żyć - ale biorąc pod uwagą Twoją odwagę w podejmowaniu ryzyka, mogę Ci od razu napisać, że to NIE DLA CIEBIE - przynajmniej z takim mindsetem. Podsumowując: - przestań się nad sobą użalać, wszystkie Twoje "problemy" siedzą TYLKO w Twojej głowie - zalecałbym spotkanie z psychoterapeutą (facetem), warto było by przepracować i prześledzić co w Twoim życiu spowodowało taką bierność i wycofanie - przestań się nad sobą użalać, wszystkie Twoje "problemy" siedzą TYLKO w Twojej głowie - wyhoduj parę jaj, nie muszą być od razu wielkości strusich, ale do cholery coś większego niż 2 zasuszone orzeszki - przestań się nad sobą użalać, wszystkie Twoje "problemy" siedzą TYLKO w Twojej głowie - przełamuj swoje lęki i wyjdź do ludzi kurwa mać - przestań się nad sobą użalać, wszystkie Twoje "problemy" siedzą TYLKO w Twojej głowie - przydały by Ci się afirmacje Zbuduj siebie od nowa, bądź silnym, stanowczym i odważnym facetem, to i kobieta sama się przypałęta w moment A i byłbym zapomniał - przestań się nad sobą użalać, wszystkie Twoje "problemy" siedzą TYLKO w Twojej głowie. Bardzo celna rada i na wskroś uniwersalna. Mój ojciec zaszczepił mi za młodu jedną sentencję: ludzie dzielą się na twórców i odtwórców, pierwszych nie ogranicza nic a drugich strach, że zrobią coś źle. Wynika z tego nie mniej nie więcej tyle, że jeśli boisz się, że zrobisz coś źle - to idziesz czyimś śladem zamiast tworzyć własny.
  11. Nawet nie wiem gdzie zacząć Może zatem pierwsze z brzegu manipulacje matki na początek: - szantaż emocjonalny, wymuszanie płaczem wszystkiego (dawniej na moim ojcu, teraz na mnie) np. "nie tak Cię wychowałam, gardzisz kobietami" po czym ryk mający wpędzić w poczucie winy - wiktymizuje się i próbuje obarczać mnie winą za swoje życiowe niepowodzenia "przez Ciebie musiałam zrezygnować ze studiów prawniczych" Normalnie powinienem był dokonać aktu dywersji w nasieniowodzie ojca - o takich pierdołach i nieudolnej probie wjazdu na ambicje jak "kiedy będę bawić wnuki, nie wiesz jak to zrobić?" czy "oświadcz się jej, bądź mężczyzną" nie wspominając Gdybym słuchał rad mojej matki co do perspektywiczności moich partnerek jako potencjalnych żon to teraz był bym zapewne po 2 rozwodzie - zakładając, że bym się nie wyhuśtał po drodze. Przerobiłem "spore" ilości kobiet, z ciekawszych niech wam posłuży przykład tej zawodniczki (w skali spierdolenia moich stałych partnerek - gdzieś w połowie stawki) : - czekanie aż zasnę, by przepierdolić mi telefon (czasy blokady klawiatury "gwiazdka i ok" - gimby nie znajo) - próba napuszczania mnie na byłego "bo ją bił" o mnie później następnemu opowiadała to samo - próba wymuszania na mnie drogich prezentów "a bo koleżanki miś kupił jej taki ładny naszyjnik" - ta sama panna na początku związku nie chciała się przyznać, że jest dziewicą (no jak to, ona???) więc wkręcała że miała już 2 partnerów i by odwlec stosunek wymyśliła że nie może seksu bo ma "nadżerkę" Tego samego wieczoru zdjąłem jej simlocka po ówczesnym uleczeniu jej językiem - po roku biednych manipulacji (które jednak trochę mnie zajmowały) i zostawieniu jej, jeszcze tego samego dnia - "to ja go rzuciłam! nie zasługiwał na mnie!" Jej wyimaginowany status społeczny i towarzyski za bardzo by ucierpiał gdyby wyszło, że to ja ją odpaliłem Co by jej znajomi pomyśleli - potem wydzwanianie do mnie o 3 w nocy gdy jestem na nocce w klubie oddalonym o 120km, że "ktoś za nią łazi" w innym klubie, w którym kiedyś pracowałem i żebym "przyjechał ją ratować" (ściema, jeden telefon do managera i sprawdzili mi moment kamery, przyszła i wyszła z koleżanką, obie rozbawione) - tej samej nocy telefon ze spazmatycznym płaczem o 4:30 (ja zwijałem sprzęt - nadal 120km dalej), że "wysiadła z taksówki na rogu i w drodze do bloku (200m) ktoś chciał ją wciągnąć do samochodu ale ona się wyrwała a oni odjechali z piskiem opon".. (wykonałem kolejny telefon, dosłownie 5 minut później zaprzyjaźniona "ekipa interwencyjna" na miejscu, żadnych śladów opon ani tam ani nigdzie, świerszcze, przestałem na nią reagować) - po 3 miesiącach od zerwania, gdy dowiedziała się że spotykam się z młodszą, ładniejszą, z większą kasą i statusem - wiadomość na gg - "jestem w ciąży" - dość wygodne stwierdzenie gdy akurat była od 2 miesięcy w stanach i miała tam siedzieć kolejne 4... oczywiście pogratulowałem jej i spytałem kto jest ojcem (zapomniała, że zerwałem z nią gdy dostała okres) - gdy wróciła ze stanów obczaiła że świetnie się bawię z nową panną więc znów "nic sobie nie zrobiłeś z tego że byłam z Tobą w ciąży!" (urojonej ), "nie wiedziałam co robić i usunęłam!" - blokada Po latach gdy została sama na dłuższą chwilę, przypomniała sobie o moim istnieniu i odezwała się z tekstem "czy ty może pamiętasz dlaczego się rozstaliśmy?" nie odpisałem Dobra zawodniczka, nie? Zbiorę się kiedyś i opiszę pannę ze szczytu mojej listy spierdolonych partnerek ale to wymaga dokładnych cytatów, bo tego kunsztu manipulacji się moimi słowami nie da opisać Z momentów grozy wspominam jeszcze "ciekawie" absolutnie przypadkową, dopiero co poznaną, jednorazową pannę (18) którą orałem dość mocno i intensywnie by wreszcie zlany potem od poniewierania jej dokonać spustu... Wyciągam a tam guma w strzępach a z niej się ulewa bo zalałem pod korek W ferworze walki nie zauważyłem (a i trochę % w głowie). Wytrzeźwiałem momentalnie i trochę wytrącony z równowagi mówię, że załatwię jej pigułkę "po" na rano, a ta do mnie z rozbrajającą szczerością z tekstem "ale ja szukałam ojca" Dopiero wtedy do mnie dotarło, że panna to była dobrze wyglądająca ciężka PATOLA Bo przecież skąd mogłem wiedzieć... Dała dupy obcemu gościowi, którego dopiero co poznała przy wódce. Kto mógł to przewidzieć? Jak by to powiedzieć lub opisać- nie wiedziałem że włosy dęba mogą mi stanąć w tylu miejscach na raz Jak ta historia się skończyła? Następnego dnia przywiozłem jej pigułkę, a ta tępa dzida bez mrugnięcia okiem uzależniła wzięcie jej od "prezentu" w postaci mojego telefonu Połknęła komisyjnie a ja pilnowałem jej potem 3h (czas wchłaniania). Jak ja się cieszyłem, że mnie to tak tanio wyszło... Przez ten jeden dzień znów byłem wierzący To był ostatni raz w życiu gdy puknąłem dupę, z którą zamieniłem tylko kilka słów bo nawet nie zdań. Ehh ta młodość i głupota Ale nauczyło mnie to wtedy czegoś - nie pchaj dupy, której ojcem dzieci nie chciał byś w życiu zostać. Jak ja sobie czasem przypomnę co ja odpierdalałem to mi się nadal włosy jeżą
  12. Niewiele to zmienia, mogła by Cię urządzić bez problemu. Dyscyplinarka, pomówienie o gwałt. Wykorzystałeś, że jest wypita... Stary w sądzie by Cię zjedli. Też robiłem głupie akcje gdy pracowałem w klubach, ale ja wynosiłem dupy do auta i opuszczałem lokal Pomijając już całkowicie meandry związane z tym, że żeby mnie zwolnić to musieli by mnie najpierw oficjalnie zatrudnić... Kto pracował w rozrywce wie jak to działa Starsza dupa, klei się, nie szuka przypadkiem dawcy nasienia? Nic? Żadnej lampki ostrzegawczej? Zero refleksji? Atakuj! Na pewno jest tego warta.
  13. Jesteś perfekcyjnym przykładem gościa, który się aż prosi o proces za molestowanie w miejscu pracy. Pani wygrała by odszkodowanie i od Ciebie i od pracodawcy, po czym pracodawca pozwał by Cię za szkodę na wizerunku przedsiębiorstwa i zażądał rekompensaty więc zapłacił byś dwa razy. Mógłbyś też dostać w promocji wpis na listę przestępców seksualnych. Do niczego nie doszło? Jesteś niewinny? Pana policjanta na komendzie będzie to gówno obchodziło. Papier wszystko przyjmie. A wszystko przez starszą od Ciebie cipę, wartą nie więcej niż 200zł na wolnym rynku. Chcesz rżnąć dupy z pracy? RŻNIJ - poza pracą, miej choć trochę instynktu samozachowawczego i nie myśl tylko fiutem. Jeśli najebana dupa przychodzi sama i się łasi w takich okolicznościach to ja węszył bym wpierdalanie mnie na minę i szukał ukrytej kamery. (Polecam aliexpress, strasznie staniały pinhole [email protected] już za ~32gbp) Pomijając już, że dla zasady jak dupa przychodzi się łasić to ją odbijam, by musiała się trochę wysilić Mniej fiuta więcej mózgu.
  14. Będę delikatny, bo jechanie po Tobie to by było kopanie leżącego potrąconego przez tira. Jeśli wyglądasz i jesteś wysportowany to luzem i 22 możesz sobie brać Oczywiście jak znajdziesz sprytniejszą niż "tipsy" i "imprezy" Czyli jesteś w znacznie lepszej sytuacji niż większość samców "na rynku" - a zwłaszcza młodych - więc możesz im bezkarnie fajne dupy zwijać z przed nosa. Romanse w pracy opłacają się tylko jak wyruchasz szefową a ta da Ci podwyżkę i awans. I tak koniec końców będzie kwas. No ba robi to jakieś 8 lat dłużej niż ty (5 różnicy + 3 inicjacji bo dupy od 15 się rżną, ty zacząłeś mając 20 załóżmy więc, że ona mając 17 ). Weź znajdź lustro. Już? A teraz PRZYPIERDOL sobie z otwartej na otrzeźwienie. To ode mnie. A wiesz czemu? Bo reagowanie emocjami to kobieca przypadłość. Dałeś się sprowadzić na jej teren a na polu emocji kobieta zawsze wygra Pomijam fakt, że jest starsza, miała sporo bolcowników i jeśli nawet kiedyś nie umiała manipulować to teraz na pewno robi to perfekcyjnie i całkowicie bezwiednie nawet nie mrugając O właśnie, to jest ten perfekcyjny i bezwiedny przykład manipulacji. Najpierw DARMOWY seks, uwiązanie, budowa więzi emocjonalnej z nią i dzieciakiem oraz "ukierunkowanie" Cię na jej cel tak byś się jeszcze cieszył na nadchodzącą podróż. Ja wiem, że jak się to ogląda w pierwszej osobie i zakłada, że ludzie są z natury "dobrzy" to się takie sygnały wypiera, ale tutaj nawet ty powinieneś się połapać, że to misterna intryga żeby Cię zjeleniować. Dlatego kobiety najpierw rżną się jak złoto, byś potem poczuł "brak" i chciał to "naprawić". Podstawowa kobieca manipulacja grania dupą. Jest to nic innego jak czas wystawienia rachunku za to ruchańsko w krechę z początku znajomości Podpowiem Ci - to najwyższy czas na ewakuację. DDA - pierwsze ostrzeżenie. Kolejna powielająca schemat Disneya, która wymarzyła sobie białą suknię za młodu - drugie ostrzeżenie. Tym bardziej, że od tego czasu już dawno pozbyła się tej iluzji więc jest bardziej niebezpieczna Nie jednym, nie dwoma, i nie pięcioma. To wersja "do przełknięcia" dla Ciebie. Równie dobrze mogła być brana w pięciu na raz, nie raz. Zostawił klona, po co miał się z nią dalej użerać Bardzo możliwe też, że został w niego wmanewrowany, tak jak ona Cię usiłuje wmanewrować w dzieciaka z nią. Między bajki włóż. Gówno Cię to interesuje. Nie Twoje geny, nie Twój portfel. A potem: .... I tu tkwi podstawowy problem. NISKA SAMOOCENA. Pragnienie akceptacji, zrozumienia itp. itd. Ta pani pod 40tkę doskonale Cię wyczuła i grała w Twoje czułe nutki. Zostałeś ROZEGRANY. Robiłeś wszystko wedle JEJ planu i radzę się szybko ewakuować bo jak strzelisz jej dzieciaka to już seksu nie zobaczysz, ale dowiesz się za to na rozprawie o alimenty, że ją tłukłeś i że chce zakazu zbliżania i pełnej opieki. Następny. To dość popularne niestety zwłaszcza u zakompleksionych gości z niską samooceną z niskim przebiegiem. Też tak kiedyś miałem podobnie. "O boże kto inny będzie się w nią spuszczał i na samą myśl tego mnie wykręca...." Wiesz co? Nie ty ją pchałeś pierwszy i nie ty będziesz ją pchał ostatni. WBIJ to sobie do głowy raz na zawsze. Podsumuję zatem. - Zostałeś rozegrany wedle standardowego schematu "umisiowiania". - Jesteś o włos od wpierdolenia się w bachora z dupą, która po prostu chce 500+ i alimenty. - Cipka choćby nie wiem jak zadbanej 37 latki nigdy nie będzie smakować tak jak cipka 10 lat od niej młodszej studentki. Pytanie zatem brzmi - czy ta podstarzała dupa z bagażem to max na co Cię stać? Zalecenia: - End game natychmiastowy. - Przepracowanie swojego dzieciństwa i okresu dojrzewania pod kątem "niedowartościowania". - Praca nad sobą i swoją samooceną. Do przeczytania: - Stosunkowo dobry do przeczytania - Zakup i bardzo wnikliwa, wielokrotna lektura Kobietopedii. - No More Mr Nice Guy do przeczytania. ŻADNEJ DUPY DOPÓKI NIE PRZEROBISZ SKUTECZNIE POWYŻSZYCH POZYCJI. Jesteś po prostu za miękki i lepsza zawodniczka już dawno by Cię wpierdoliła w dzieciaka. A co do wieku doboru partnerek. Dla mnie akceptowalny wiek kobiety to twój wiek/2+7. Z odchyleniem +-2 z naciskiem na minus Dla Ciebie zatem to 32/2 + 7 = 23 czyli przedział 21-25 jak najbardziej w zasięgu. Młodsze trudniejsze ale skuteczniej się "układa" pod siebie, starsze będą bardziej skore do "poważnego" związku bo już zapewne pojeździły na kutakaruzeli ale może być trudniej "ukształtować" i będą też sprytniej Cię rozgrywać. Z tego też powodu - zawsze wybieraj młodsze od siebie. Z doświadczenia - absolutne minimum to 5 lat młodsza, łatwiej stawiać przy takiej różnicy ramę i ją utrzymać (zakładając, że przestaniesz być miękkim kapciem zapatrzonym w cipkę). Z równolatką już tak łatwo nie jest bo jest starsza, sprytniejsza i odrobiła więcej lekcji z manipulacji Do dzieła. PS. Jak za pół roku napiszesz tutaj o tej sytuacji + dziecku w drodze to nie spodziewaj się mojej odpowiedzi.
  15. 1. Ehh młody... 2. Mniej więcej o to chodziło, chciała się dowiedzieć czy przekraczasz status gołodupca, bo może poczuła by $ię bardziej zaintere$owana gdyby $ię okazało że ma$z jaki$ haj$. 3. Sypie czyli: popuszcza szpary, wypina dupy, rucha się i nie trzeba z nią chodzić Jaśniej? 4. Jakbyś coś do niej czuł to mógłbyś jej napisać co tylko chcesz, ale trafiła by Cię taką akcją bezbłędnie bo sam pokazałeś, że tu Cię zaboli 5. A co, przez kilku polskich sebixów wyruchaną już chcesz? Jaka jest różnica? Po polskim sebixie-patriocie to nie boli twojej podświadomości czy jak? 6. Trochę zatem nie rozumiesz znaczenia słowa "schematyczność". To czy to jest taka czy inna to nie ma znaczenia, jeśli "ogarniasz" jej świat i przewidujesz ruchy i zachowania to możesz go skutecznie kontrolować, nie musisz go lubić 7. Błąd. Wiesz czemu? Bo na LTR najczęściej znajdziesz w tym wieku dupy szukające jelenia na zostanie ojcem. To taki problem korzystać z sytuacji bez żadnej definicji i zobaczyć czy coś z tego wyjdzie? To tak jakbyś miał kupić auto i powiedział, że kategorycznie nie chcesz jazdy próbnej A nóż jej włożysz i się zakocha - i ona szczęśliwa i ty osiągniesz cel A jak nie to bez żalu.. 8. Jak mawiał mój "przyszywany" śp. dziadek "masz łeb i chuj - kombinuj". 9. Dobra dobra. Przy niektórych zawodnikach na tym forum to ty jeszcze od ziemi nie odrosłeś. 10. Dobry jak nie chcesz od niej nic i lubisz dostawać po ryju z otwartej Przeczytaj jeszcze raz co napisałem PO tym 11. Gardę trzymaj! Trzymaj gardę! 12. To zajrzyj czym prędzej. Kasa wydana na Kobietopedię arcykapłana i mistrza ceremonii tej sekty porywaczy ciał Marka K. to będzie najlepiej wydana kasa w Twoim życiu. 13. Masz ciśnienie. Bycie spiętym w każdym znaczeniu gra na Twoją niekorzyść. Dupy to odczytują, że jesteś "potrzebujący". Panna powiedziała Ci otwartym tekstem byś niczego nie oczekiwał a ty masz wydumane, że to musi być LTR albo wcale... (taka podpowiedź - to w tym momencie oszukujesz sam siebie, że jej podświadomie nie idealizujesz, bo ty chcesz by to był LTR z nią). Czytaj to forum i analizuj. Sporo wiedzy Ci brakuje by nie zostać wyruchanym przez samiczkę z idealną, nieskazitelną i najsmaczniejszą na świecie cipką ❤️
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.