Skocz do zawartości

Antares

Użytkownik
  • Postów

    97
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Donations

    50.00 PLN 

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia Antares

Kot

Kot (1/23)

84

Reputacja

  1. Jak to kończyć to z przytupem, walczyć jak Gladiator i wybić ile wlezie przed odejściem w glorii i chwale
  2. Dzięki za wyrokowanie mi przyszłości To ja wyrokuje Twoją - będziesz robił wszystko pod kobiety, zarabiał hajs i miał najlepsze laski jakie istnieją O czym my mówimy, to wciąż Europejki, a w dodatku ekonomiczni emigranci.
  3. Podejdę do tematu przekornie. Oczywiście żeby zaspokoić kobiece fantazje finansowe można mówić lekarz, prawnik czy informatyk ale po co się oszukiwać. Panowie, nie każdy jest inżynierem albo super fachowcem - to zdecydowana mniejszość. Szanujmy się. Jesteś budowlańcem, lubisz to co robisz to mów z dumą na twarzy i nie czuj się jakkolwiek poniżony. Jeśli laska tego nie akceptuje albo przewraca oczami, to krzyż na drogę. Odsiewasz te, które masz odsiać. Nie rozumie podejścia na zasadzie, muszę zarabiać żeby mieć super laski.. To droga na zatracenie. Zarabiać dla siebie, własnej satysfakcji i chęci poprawy bytu - ok ale z uwagi na kobiety - nigdy. Zmieniłem podejście do kobiet Polskich gdy poznałem te z Azji albo Ameryki Południowej, w których wciąż nacisk kładzie się na rodzinę. Nie chcę generalizować ale Polki, podobnie jak wiele kobiet "wyzwolonych" z zachodniej Europy ma już tak wyprane mózgi, że nie warto się z nimi obchodzić. Nic nie zrobisz, wolę te konserwatywne, nawet kościelne, które wciąż zachowały odrobinę wartości moralnych, a jako facet możesz je "rozbujać" w razie w. W tym świecie nie ma stabilności, jak masz kobitę to ciesz się czasem z nią, a jak się skończy to będzie następna.
  4. Jedź stopem, uczy pokory, chociaż w Polsce raczej idzie łatwo. Czasami wylądujesz w czarnej dupie za przeproszeniem ( wioska, noc ) i trzeba sobie poradzić. Mózg zaczyna pracować. Integruj się z ludźmi, rozmawiaj, naprawdę można poznać "przypadkiem" ciekawe osoby, nawiązać kontakty, pośmiać się, wypić spontaniczne piwko. Jedź tam gdzie czujesz, żeby jechać. Ze Śląska masz fajne pole manewru, czy to Tatry czy Beskidy ( polecam Niski, jeszcze odludny i spokojny ). Jura Krakowsko - Częstochowska. Jak nie to objazdówka po kilku miastach, czy miejscach. Nie zamykaj się na opcje, ludzie przy stopowaniu, potrafią zaprosić na kawę, zaproponować pole do spania etc... Posprawdzaj Coachsourfing, platforma na której możesz przekimać w domu u osoby, która Cię przyjmie. Dobrze działa w dużych miastach. Powodzenia ! Zawsze w drodze
  5. Tak się składa, że to kolejny owczy pęd. Spotkałem wiele pseudo podróżniczek, których wiedza o kraju lub miejscu w które chcą się uda jest zerowa. Nie zależy im na podróży samej w sobie lub walorach kulturowych czy zabytkach. Tu chodzi o status, fotkę na fejsbusia, fejm, nic więcej. To kolejny efekt mody na podróżowanie. Podróże kształcą ale wykształconych. Jak widzisz większość tych "podróżniczek" wrzuca fotki spod głównych zabytków, lub plaży. Wystarczy kilka zdań z taką paniusią i już wiadomo o co jej chodzi. Nie musisz nic przeskakiwać, Twoja wartość jest niepodważalna czy byłeś gdzieś czy nie. Kobieta nie może mieć negatywnego wpływu na Ciebie, nie może obniżać Twojego poczucia wartości.
  6. Jeśli Ci się auto podoba to po prostu jeździsz i nic inne się nie liczy..
  7. Są sadhu, którzy potrafią nie wychylać się ze swojej jaskini przez tygodnie, siedząc wysoko w himalajach tylko z garnkiem i przepaską. Medytując, zatracają się - dla mnie to jest ekstremum, wyjście poza życie, transcendencja w pozytywnym sensie. Oni nie chcą i nie potrzebują się tym dzielić, zarabiać na tym, żyją z jałmużny ( w świecie wschodu cieszą się dużym szacunkiem ) albo gotują to co znajdą na szlaku - korzonki ewentualnie zmajstrują papki ryżowe. Ważą po 40-50 kg, piją tylko wodę lub herbatki ziołowe. Jak dla mnie kasa i duchowość nie idą ze sobą w parze, to się gryzie. Trzeba wybrać. Bycie pośrodku daje średnie rezultaty. Kto był choćby w Indiach to pewnych fenomenów tego miejsca nie da się wytłumaczyć, bo z jednej strony brud, ubóstwo, smród, a z drugiej coś wisi w powietrzu czego nie da się opisać jeśli się tego nie doświadczy. Oczywiście, żeby nie było tak słodko jest tam również wielu szarlatanów, którzy udają, kradną i udają oświeconych. Jak oddzielić ziarno od plew ? Podzieliłbym też duchowość na świat zachodni i wschodni. Zachód w mojej opinii w porównaniu z krajami od Iranu i na wschód to dno duchowe na wielu płaszczyznach. Nasz guru ma również coś w tematyce forum : "If you have no money, you're basically nobody - deal with it" .
  8. @icman Masz pewnie racje, opieram to na własnym doświadczeniu. Ciężka orka ma się rozumieć duchowa
  9. Wydaje mi się, że każdy te "oświecenie" jakimkolwiek stanem to jest, odczuwa inaczej i próba przekazania tego ma się nijak, perspektywa inna. Jeśli robi rzeczy pozytywne,które pomagają rosnąć jednostce to jest ok - sprawdzać to trzeba wszelkich tych, którzy ciągną w dół. @Gromisek Co to za magia?
  10. @Metody Ciężko mi go ocenić, nie znając go ale jeśli nic nie ma dla niego znaczenia i zdaje sobie z tego sprawę - to fakt że jest milionerem również jest mu obojętny.( to naprawdę dziwnie brzmi w dzisiejszych czasach ) Teraz pieniądze jedynie pomogą mu zapewnić spokój i ciszę potrzebną do jeszcze większego rozwoju, a być może założy jakąś szkołę by przekazywać to do czego doszedł na drodze poznania. Problem z nauką w sferach duchowym jest taki, że one tylko otwierają klapki, a robotę musisz i tak sam wykonać. Nikt Cię nie oświeci za pomocą dotknięcia czarodziejską różdżką, to ciężka orka, która zdaje się nie mieć końca. Tak to widzę z mojej perspektywy. Obejrzę kilka odcinków to się wypowiem więcej co myślę o nim samym. ... a co do tych wszystkich dóbr materialnych - faktycznie jest to śmieszne, ale mimo wszystko robimy to, pędzimy jakby zaprzeczając samemu sobie.
  11. @Metody Interesuje się podobną tematyką od dłuższego czasu, mógłbym to nazwać "dążeniem do prawdy". Nie wiem co czuje ten goścu ale wydaje mi się, że im bardziej świadomy jesteś tym ciężej jest żyć w świecie "realnym" ( praca,dom,społeczeństwo) - wszystko przestaje w pewnym sensie mieć znaczenie, a dla poszukiwacza liczy się sama obecność. Człowieka w takim stanie, który musi przebywać i socjalizować się, nawet poprzez samo spotykanie na ulicy z osobami pokroju rafatusa to jak strzał w potylicę. Nie dziwię się więc wielkim mistrzom, którzy uciekali do jaskiń w himalajach albo chowali się w tajdze, by prowadzić mega proste życie i oddawali się WSZYSTKIEMU ( Kybalion ) Gościu z filmiku dla osób postronnych właśnie "zwariował". Będą mówić, że coś z nim jest nie tak, będą z niego szydzić i szkalować. Jego spokój, opanowanie i brak pożądania tak materialnego jak i fizycznego będzie im przeszkadzał. Dzięki za materiał, podchodzę sceptycznie ale przeanalizuję być może nasze ścieżki są blisko.
  12. Type Projector Strategy To Wait for the Invitation Not-Self Theme Bitterness Signature Success Definition Single Authority Splenic Profile Martyr - Heretic (3/5) Incarnation Cross Right Angle Cross of The Unexpected (41/31 | 28/27) Ciekawe...
  13. @Cortazar Akurat ludzkość bez przyjęcia niczego wygląda jakby miała potężny zjazd. Chaos i patologia, oglądamy to na co dzień. Wszystko wpływa na wszystko, nie uzyskasz stanu spokoju i szczęścia w głęboko chorym społeczeństwie, dopóki się całkowicie nie wyizolujesz. Przebywając z innymi ludźmi zawsze ktoś mniej lub bardziej wpłynie na Ciebie w zły sposób i wybije Cię z rytmu lub sam się wybijesz zjadając akurat coś co zmieni biochemię w Twoim mózgu. My tu mówimy o niekończącym się stanie błogości i euforii, który na tym padole jest nieosiągalny. Dążenie do niego owszem. Poza tym, mówiłem o abstrakcyjnym eksperymencie, który się nigdy nie wydarzy.
  14. Te stany euforii i błogości zazwyczaj są krótkie - niestety, po czym następuje zjazd. Coś jak kokainowy haj. Próba przedłużania tego stanu, jakkolwiek wiąże się z ogromnym udziałem energii, tylko skąd ją brać? . W swoim doświadczeniu dążę do jak najdłuższego utrzymywania dobrostanu ale nawet gdy wszystko robię "książkowo", nagle budzę się któregoś ranka i coś jest nie tak - i wiem, że nadszedł słabszy czas. Jak dla mnie stan euforii i błogości byłby tym faktycznym rajem. Pogrążenie w medytacyjnym transie, długotrwały orgazm, euforyczne stany po Metylenodioksymetamfetaminie, wszechogarniający spokój, niczym nie zmącona cisza, bycie w harmonii z dźwiękiem, pełne zespolenie w seksie tantrycznym. Proponuję przeprowadzić doświadczenie i każdemu rozdać po kilka pastylek MDMA, świat przez chwilę zmieni się w oazę miłości.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.