Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

RoNIN

Użytkownik
  • Content Count

    22
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

10 Dobra

About RoNIN

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

786 profile views
  1. Witam. Obecnie studiuje i zastanawiam się nad podjęciem takiej pracy przez ten 3 miesięczny okres. Jeśli zarobki i warunki będą dobre, być może zawieszę studia i po prostu postaram się tam jak najbardziej zarobić. Problem tkwi jednak w tym, że nie mam o takim wyjeździe zielonego pojęcia. Nie wiem gdzie mogę coś takiego załatwić bez znajomości, tak żeby wiedzieć na co się piszę i po prostu nie jechać w ciemno nawet gdy będzie to jakieś ogłoszenie z internetu.
  2. Nie wymyślam sobie tego tylko mówie z doświadczenia. Jeśli nie celujesz w zawodostwo to na treningach nie powinno dochodzić do takich urazów, przynajmniej mogą być tam jakąś rzadkością, wypadkiem tak jak w innych sportach kontaktowych.
  3. Jeśli nie zamierzasz przechodzić na zawodowstwo to treningi nie powinny odbić się na twoim zdrowiu. Po za tym, że kaski są nie wygodne w walce to prawdopodobnie zarobisz więcej ciosów i wyrobisz zły nawyk dystansu co zauważysz przy sparingu, nie daj boże walce bez kasku.
  4. Ciekawy cytat powiadasz. To teraz po proszę o ciekawy link do pracy, badania czegokolwiek opisującego w sposób naukowy istnienie bytu, JA mającego wpływ na swoje postępowanie.
  5. Na motoryzacji znam się bardzo słabo, ale e30 to piękny samochód. Sam celuje w e35, chociaż e30 bądź 33 też bym nie pogardził ^^ fajnie było by przy tym trochę podłubać. To jednak po szkole jak zacznę już zarabiać systematycznie. Dla mnie to bardzo proste. Nie ma żadnego centrum, jesteśmy biologicznymi maszynami. To o czym myślę wynika z tego co wrzucono mi do głowy i reaguje w odpowiedni sposób z moim mózgiem. Nie mam na to żadnego wpływu bo nie ma żadnego JA. To, że pojmuje to sytuacje wynika z inteligencji i tego jak zostałem nauczony pojmować oraz nazywać rzeczy, które mi się przytrafiają. Bez tej całej wiedzy, którą mamy w naszych głowach nie byli byśmy wstanie interpretować bodźców i nie było by mowy o świadomości. Temat jest bardzo ciekawy, ale jak dotąd pochłaniał mi zbyt dużo uwagi. Bo przecież mimo wszystko jest jeszcze życie, które mnie obowiązuje. Zauważyłem, że dobrze jest napisać po prostu o takich rzeczach, które w nas siedzą. Stanowi to swojego rodzaju ujście, wentyl bezpieczeństwa. To czy podejmę się studiowania zależy głównie od tego jakie opcje będą mi dane po szkole średniej. Jednak prawie na pewno nie pójdę po tym kierunku na którym obecnie jestem. Nie wiem jak by było z ewentualnymi studiami humanistycznymi jeśli moje rozszerzenia na maturze to matematyka i angielski. Muszę się w tym bardziej zorientować. Myślałem również nad własnym biznesem. W tym przypadku również muszę zrobić większe rozeznanie. Nigdy tym się nie interesowałem i musiałbym bardziej zagłębić ten temat.
  6. To nie tak, że nie mam znajomych, na to akurat nie narzekam. Sam ma podobny cel, ale mam strasznie słomiany zapał. Zdaje sobie sprawę z możliwości jakie mnie otaczają. Mógłbym teoretycznie wziąć się teraz za studiowanie jak ogarnąć dobry biznes itp, ale zwyczajnie jakoś mnie to przerasta. Wydaje mi się, że nie zwyczajnie nie dostałem odpowiedniego bodźca w postaci trzeba zacząć działać teraz albo potem to sobie możesz tylko powspominać jak miałeś okazje i ją zmarnowałeś. Z tobą boską iskrą nie potrafię się oszukiwać. Nie wierze w żadne JA, świadomość, podświadomość, dusze, wolną wolę i co tam ktoś jeszcze sobie wymyśli. Dla mnie człowiek to zwierze jak każde inne, tylko inteligentniejsze. Narodziliśmy z myśli, po za tym jest tylko organizm dla którego liczy się przetrwanie i ma gdzieś to całe szczęście oraz cała resztę wymysłów.
  7. Niczego nie usprawiedliwiam, stwierdzam fakt. Łatwiej żyje się osobą komunikatywnym, nie mającymi problemów z emocjami to chyba oczywiste. Napisałem dlatego bo być może ktoś miewa podobnie i sobie z tym jakoś poradził. Różnych mędrków Tolle, de Mello to pierwsi z brzegu, które większość kojarzy. U.G Krishnamurti trafił chyba do mnie najlepiej, chociaż żadnym guru nie jest. Ostatnio coraz lepiej rozumiem czym jest ta cała duchowość i dałem sobie z tym spokój, jednak pozostaje pewna pustka. Oczywiście, że można uczyć się na własną rękę przedmiotów, które uważamy za przydatne. Nie zmienia to faktu jednak, że duża część czasu jest marnowana na bzdury i tylko marnotrawi energie.
  8. W gimnazjum byłem bardziej poukładany. Wkurzałem się na to, że musiałem uczyć się jakiś bzdur itd, ale mimowszystko to robiłem. W technikum zacząłem zagłebiać sie w różnorakie nauki różnych mędrków i chyba trochę mnie to zgubiło. Z jednej strony dużo dowiedziałem sie o naturze ludzi i świata, z drugiej straciłem cel. Zawsze szukałem najwłaściwszej ścieżki i przez to chyba teraz nie mam żadnej. Duży wpływ ma na to neurotyczna osobowść z którą właśnie nie łatwo żyć w dzisiejszym świecie. Duża część tej osobowości to wytwór środowiska, a część to umysłowe predyspozycje.
  9. To nie to, że boje się zmęczyć. Na budowie zwyczajnie się nie odnajduje. Jestem typem humanisty. Z angielskim radze sobie dobrze, niemiecki olałem. Zdaje sobie sprawę, że nie tylko mnie dotyczy ten problem. Czasami jak myślę o tej pracy, to staram się postrzegać to jako lekcje, ale czasami się nie da. Z maturą sobie poradzę, ale nie jestem do końca zadowolony z rozszerzeń, które wybrałem. Nawet nie chce mi się tego komentować, bo obiektywnie patrząc na tą całą maturę i szkołę to po prostu jeden wielki konglomerat. Być może jakiś porządny życiowy wpierdol by coś poradził, ale do tego też nie jestem przekonany. Zamiast jednego konkretnego zainteresowania, mam kilka różnych i zwyczajnie nie potrafię się czemuś oddać, poświęcić coś mnie po prostu odtrąca, przywraca do równowagi. Być może dlatego, że przez większość życia żyłem sportem, treningi i różne duperele. Byłem w tym dobry myślę, że gdybym nie odpuścił to mógłbym nawet gdzieś dojść. Jednak byłem za słaby psychicznie, to też myślę jest moim głównym problemem, To nie filozofia, nie wynika z żadnych przemyśleń. Pisze właśnie dlatego, że zaczyna się to robić problemem i utrudnia zdrowe funkcjonowanie w tym świecie. Brzydzę się stwierdzeniami typu "uczę się dobrze, bo jestem ambitny", "ty to nawet ambicji nie masz" i innego typu pierdololo. Dla mnie to tylko jeden z przykładów marchewki na kiju. Jeśli lubię coś robić to nie potrzebna mi jest żadna ambicja, wychodzi to ze mnie i jest prawdziwe. Połączyłem Twoje posty, zgłaszaj następnym razem... A.
  10. Chciałbym móc w przyszłości utrzymywać się z tego co lubię robić. Tak żebym mógł również bez problemu robić inne rzeczy, które sprawiają mi przyjemność. Nie chce skończyć na budowie, czy innym zawodzie, w którym będę się męczył. Od pierwszej klasy technikum miesiąc wakacji poświęcam własnie na pracy na budowie. Nie jest to miejsce, w którym się widzę. Po prostu tam nie pasuję. Zarobki co prawda bardzo dobre, ale nie wyobrażam sobie wstawać pięć czasami sześć razy w tygodniu o 5 rano do miejsca, w którym nie chce przebywać. Kiedyś myślałem o medycynie, ale nie mógłbym znieść widoku wielu rzeczy, z którymi musiałbym mieć styczność. Neurobiologia w naszym kraju to raczej nieperspektywiczny kierunek w naszym kraju. Po awf też raczej nie ciekawie z kasą, podobnie z psychologią, nie mówiąc już o filozofii. Czasami myślę o wyjeździe za granice, zawsze chciałem zobaczyć Nowy Jork, ale nie chce zostawiać rodziny.
  11. Witam. Pisze, ponieważ szukam w zasadzie czegokolwiek co mogło by mi pomóc funkcjonować w tym świecie. Część mnie nie widzi sensu tego wszystkiego w co zostaliśmy wrzuceni, w czym egzystujemy. Druga cześć mimo wszystko chce przetrwać, żyć tu przyzwoicie i nie popełniać żadnego harakiri. Matura i inne egzaminy tuż tuż, a ja nie mam chęci do żadnej nauki. Chciałbym jedynie wyjść gdzieś z kumplami, porobić coś, poleżeć w łóżku co zresztą dzisiaj prawie przez cały dzień robiłem, bądź po prostu oddać się rzeczą, które sprawiają mi przyjemność. Z drugiej strony nie chce skończyć z najniższą czy nawet średnią krajową. Podczas gdy tak sobie leże szukam sposobów by zajęcia, które sprawiają mi przyjemność mogły w przyszłości przynosić także dobre zyski. Jednak nie wygląda to najlepiej. To o czego chce rozchodzi się z tym co jest w rzeczywistości. Czuje trochę tak jakbym tracił grunt. Potrzebuje czegoś stabilnego co pozwoli mi się jakoś utrzymać i przestać użalać nad sobą. W sumie można to zdiagnozować to jako dekadentyzm. Tyle, że zaczynam się utożsamiać z dekadentami, którzy podziwiali górali. Z jednej strony zdaje sobie sprawę, że tak jest skonstruowany mój mózg, zostałem wpakowany w takie ramy kulturowe nie inne, ale z drugiej strony nie chce mi się nad tym użalać i chciałbym móc po prostu działać i wyciskać nektar z tego życia. Czy ktoś z was miał podobnie albo znał osoby, które tak miały i sobie z tym poradziły?
  12. Z początku gdy czytałem/słuchałem de Mello czułem wyraźnie, że coś się zmienia. Przede wszystkim w głowie, dużą ilość energii, miałem wrażenie, że gdybym chciał to mógłbym ją wyzwolić i wtedy zaszłaby przemiana, ale poniekąd bałem się tego. Bywało tak, że miałem dużo energii, chęci do działania myślałem, że już to złapałem. Ogólnie mam w sobie dużo lęku, jednak w bardzo krótkim czasie przestałem go odczuwać. Z początku podobało mi się to, ale z biegiem czasu zacząłem zauważać jak wszystkie typu emocje, które tak na prawdę zwalczałem w sobie były nagromadzane. Z biegiem czasu czułem coraz mniej i złapałem tak jakby blokadę emocjonalną, zrobiłem się leniwy. Dałem sobie na jakiś czas spokój, potem zacząłem zagłębiać się w nauki Tolle. Tu nieco podobnie, ale z tym, że faktycznie potrafiłem nie myśleć, mimo to nie czułem zupełnie tej lekkości, ale tak jak w poprzednim przypadku miałem wrażenie, że te myśli się gdzieś tam kłębią a ja je blokuje. Zaowocowało to problemami z pamięcią, wysławianiem itp. Więc też dałem sobie spokój. Wszystko to opisałem oczywiście w skrócie. Z jednej strony możliwe, że podchodziłem do tego zbyt nadgorliwie, całymi dniami potrafiłem czytać i słuchać tych wszystkich nauk. Z drugiej słyszałem, że taka forma medytacji nie jest dla każdego i w niektórych przypadkach lepiej sprawdza się tai chi lub joga.
  13. Przede wszystkim wybierz dobry klub, bo jak się okazuje wcale nie tak łatwo taki znaleźć. Wielu trenerów powiela mity i ma pojęcie o biomechanice ciała co za tym idzie nauczają szkodliwych dla zdrowia technik. Osobiscie na twoim miejscu spróbowałbym wszystkiego po trochę i zobaczył w czym najlepiej się czuje.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.