Szanowni Koledzy,
Chciałbym poruszyć temat pracy w zakładach, gdzie większość stanowią kobiety.
5 lat temu dostałem pracę w "budżetówce", gdzie, jako facet, w zasadzie jestem sam.
Pracowałem wcześniej w różnych zakładach, nie było problemu.
Nie chcę rzucać tej roboty, bo ją lubię, jest na miejscu (dla mnie duży + , dość się najeździłem po całej Polsce)
Nie wiem, czy ja się już starzeję, czy co, ale powoli kończy mi się cierpliwość.
Ciągłe narzekanie bab na swoich facetów. Jak się zlatują do pomieszczenia, w którym pracuję, powstaje istny "kurnik".
Dowiaduję się o upławach, o tym, że jak któraś ma okres, "to jej cyce stają dęba" i różne takie.
Myślałem, żeby zgłosić to Dyrekcji. Myślałem, że Dyrektorki "pogonią" te baby, żeby wziąć się do roboty - a tu się okazuje, że zaczęły wspólnie "gdakać".
Stanowisko mam techniczne (informatyk, jak już kiedyś pisałem) - i ciężko się przy takim jazgocie skupić.
Kupiłem słuchawki na uszy i niby szkoleń słucham, ale ten jazgot jest tak głośny, że musiałbym chyba zainwestować w takie, dla pracujących przy młocie pneumatycznym...
KIedyś użyłem aplikacji na Android i wyszło ponad 130dB - nosz kurka....
Ja też mam swoje obowiązki i też muszę się skupić...
Kupiłem sobie zatyczki do uszu - takie dedykowane - ale mam problem, żeby je wyciągnąć, za małe są
Najbardziej mnie irytuje to narzekanie na swoich facetów i ploty - już nie raz powiedziałem: "Ja Ci chłopa nie wybierałem"
Ale chyba, z tym nic nie da się zrobić...
Ma ktoś może podobne doświadczenia/rady?
Będę ogromnie wdzięczny