Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Mayki

Użytkownik
  • Zawartość

    199
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

528 Świetna

O Mayki

  • Tytuł
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

1469 wyświetleń profilu
  1. Mayki

    Samochód w leasing

    A kto dzisiaj jeździ jednym autem 10 lat? Po co Ci ten samochód po 3 latach, jak lada moment i tak będziesz go sprzedawał. Jak ktoś już wyżej napisał - fakt, że auto w świetle prawa nie jest Twoje może działać na Twoją korzyść. Po spłacie leasingu oddajesz auto "właścicielowi" i to już jego broszka aby to już używane auto sprzedać. Nie martwisz się naprawami, bo to też ogarnia "właściciel". Można w umowie ustalić, że nawet opon nie zmieniasz ty, tylko leasingodawca. Leasing jest dla osób, które: - mają firmę - są mało wymagające w kwestii mocy i wyposażenia auta - ma być nowe i w miarę ekonomiczne - nie mają czasu/nie znają się na mechanice/nie mają zaufanych mechaników i nie chce im się męczyć z ew. usterkami, szukać odpowiednich fachowców, liczyć, że cię nie oszukają itd. Ja się do tego nie łapię, więc wolę kupić używane 5-8 letnie auto za 30-40k, z dobrym wyposażeniem i mocnym silnikiem i sprzedać je po 2-3 latach, przy dobrych wiatrach przez te 2-3 lata takie auto straci na wartości ja wiem z 5-10k, to i tak dużo mniej niż traci auto wzięte w leasing. A takie 5-10 letnie auta wcale nie są jakoś strasznie wyciuchane.
  2. Generalnie dobrze jest użyć lekkiej sprytnej riposty, odbicia piłeczki, np. Kolega w towarzystwie żartuje, że niby ty jesteś ten, co kończy po 3 minutach. Wszyscy się śmieją, a ty odpowiadasz: - no oczywiście że tak, a co, ty niby to ten, co dłużej wytrzymuje, tak z godzinę nawet co nie? - no wiadomo... - to cienki z ciebie kochanek, skoro twoja dziewczyna musi czekać godzinę na orgazm. U mnie dziewczyny mają po 3 minutach, dlatego tak szybko kończę. I tu jest właśnie częsty problem, że jak kogoś ostrzej się zripostuje, to od razu foch i tekst "to tylko tak na żarty" Dlatego ja stosuję wobec kobiet zasadę lustrzanego odbicia. Wygląda to tak, że jak kobieta się ze mnie naśmiewa, to pokazuję dystans do siebie i się z tego śmieję. ALE kiedy tylko nadarzy się okazja, to ja naśmiewam się z niej. Wtedy jeśli ona zrobi spinę, to ja mam argument w łapie i walę tekstem "boże nie spinaj się tak, przecież to tylko żarty, w ogóle nie masz poczucia humoru". Jak dziewczyna wyjątkowo mnie wkurwia, dorzucam do pieca tekst "Asia, Kasia, Basia itd. jakoś się nie spinają, widać, że można z nimi sobie pożartować, a ty to jakaś taka dziwna".
  3. Jakby mi dziewczyna godzinę przed powiedziała, że spóźni się tak z 10-15 min i umówmy się na 20:40, to bym jej odpowiedział "to w takim razie ustalmy 21:30, tak na spokojnie". Jakby powiedziała, że trochę późno, że na 20:40 się wyrobi, to bym odpowiedział "szkoda mi czasu czekać w domu dodatkowe 15 min nicnierobiąc, to przy okazji skoczę jeszcze do koleżanki, bo miałem ważną sprawę z nią obgadać, więc umówimy się na 21:30, żebym się wyrobił". (zakładając, że faktycznie miałbym coś do załatwienia, w przeciwnym wypadku to dziecinna strata czasu przekładać spotkanie by po złośliwości panna sobie poczekała) I tak spóźniłbym się 10 min, "sorry, zagadałem się z koleżanką". Nie no żart, pewnie w ogóle by nie przyszła na spotkanie, fochając się, że koleżanka ważniejsza niż ona. I bym nie poruchał, całe życie wiatr w oczy
  4. Różnica polega na tym, że my faceci nie kryjemy się z tym, że czegoś od kobiet chcemy. Wszyscy to wiedzą. Kobiety natomiast wmawiają wszystkim, że kochają bezinteresownie. I stąd się bierze to "zdziwienie" - po latach programowania, że kobiety są wspaniałe i kochają tylko za charakter człowiek może poczuć przysłowiowy ból dupy, gdy zobaczy, że jest inaczej. Nawet kiedyś mi koleżanka zarzuciła, że jestem interesowny (powiedziałem, że jakbym poznał pruderyjną dziewczynę, to bym się z nią szybko rozstał), a kiedy odparłem, że każdy taki jest, ona* odrzekła "nieprawda, ja nie jestem" * ta koleżanka ma chłopaka, który zarabia coś koło 6k, jest 7 lat od niej starszy i ma 3 mieszkania na wynajem
  5. Mayki

    Wynajem mieszkania krótkoterminowy/ Airbnb

    W zasadzie najbardziej liczy się lokalizacja mieszkania + cena. Jak mieszkanie masz w centrum, ale nie przy głównej drodze, gdzie tramwaje i ciężarówki hałasują, to masz ruch przez cały rok, nawet w zimie. Czego się wystrzegać? Lokatorów jednodniowych - zostawiają największy syf, bo w tym syfie nie przychodzi im mieszkać - i tak rano wyjeżdżają. Najlepiej ustawić sobie, że czas pobytu to min. 2 nocki.
  6. Nie zgrywaj na siłę kozaka... Każdy z nas siedzi tutaj, bo chce postępować z kobietami w prawidłowy sposób. Tego się tutaj uczymy. Bez względu na to, że trzeba zająć się sobą, swoimi zainteresowaniami - każdemu z nas zależy na tym, by mieć jakieś powodzenie u płci przeciwnej. Popęd seksualny każdy ma. Nie uczysz się podrywać kobiet, bo ci się nudzi, tylko dlatego, by którąś wyrwać, by się jej spodobać. Ja całe życie byłem niewidoczny dla kobiet, popełniałem mnóstwo błędów, które mnie skreślały w ich oczach. Od wielu lat czytam mnóstwo tekstów o forumowej tematyce i spotkałem się z tak wieloma różnymi teoriami, że w wiele z nich po prostu nie wierzę. Tylko tyle. To nie jest tak, że zakładam maskę, by podobać się konkretnej dziewczynie, tylko testuję jednorazowo różne teorie, by sprawdzić, czy faktycznie działają. Bo to, że przyjdziesz tu na forum i powiesz "kobiety wykorzystują facetów" nic nie znaczy. Muszę to sprawdzić u siebie, na swoich znajomych, czy faktycznie tak jest. I tak jak większość wiedzy z forum mniej więcej pokrywa się z moimi obserwacjami, tak nie zawsze nasze wymuskane teorie sprawdzają się w życiu codziennym u konkretnej dziewczyny. Więc to, że u tej panny dostałem minusa to mnie to lotto, i tak nie jestem w jej typie, nie chciałem jej zaimponować, tylko sprawdzić czy zgrywanie niezainteresowanego faktycznie działa. Koleżanka zapytała się, ile dziewczyn do mnie zarywało, to jej odpowiedziałem, że tyle i tyle, ale z żadną w związek nie wszedłem.
  7. Temat shittestów jest złożony i często problematyczny, gdyż jak odróżnić shittest od zwykłej prośby/pytania. Mało tego - z własnego doświadczenia wiem, że często my faceci przykładamy zbyt wielką wiarę do teorii, która rozsypuje się w starciu z rzeczywistością i z konkretną panną. @jaro670 Dokładnie, często faceci interesujący się tematyką PUA i pochodnymi zbyt wiele analizują, co prowadzi tylko do frustracji, bo prędzej czy później panna zachowa się inaczej niż się spodziewaliśmy. Przykład z torebką zbyt dobry nie jest, bo co jak będę stał z kobietą w szczerym polu, wszędzie mokro od deszczu i pannie faktycznie coś wpadnie do buta? Mam się zachować jak dzikus i nie potrzymać torebki, bo inaczej wyjdę na beta frajera? Nie mam żadnego kolegi, który zachowywałby się w sposób taki jak przedstawił to @AR2DI2 i szokująco dziwnym trafem większość z nich ma dziewczyny, moja koleżanka modelka instagramowiczka 10/10 od liceum ma chłopaka pół alfa pół beta, ogólnie bardzo pewny siebie itd. ale jednak czasami zbyt dobry dla niej. I jak prosi go o cokolwiek - chłopak nie ripostuje jej, tylko spełnia jej prośbę. Według teorii to nie powinno mieć miejsca, bo hot 19 powinna tylko za badboyami latać. Miałem niedawno taką sytuację: tutaj na forum wielu braci pisało, by nie zdradzać pożądania do kobiety, by zgrywać niezainteresowanego, by pokazywać dziewczynie, że nie chcesz jej przelecieć. Tej ani innej, po prostu zlewka na kobiety. Postanowiłem więc to sprawdzić. W rozmowie z bardzo świadomą koleżanką (z większością rzeczy pisanych tu na forum się zgadza) napisałem jej, że gdyby obok mnie usiadła naga koleżanka, to kazałbym jej się ubrać. Myślałem, że mnie pochwali, że nie jestem desperatem, że się szanuję itd. Całkiem szczerze, bez podśmiechujek, zapytała się, czy może w takim razie nie wolę chłopców, skoro kobiety mnie nie podniecają. Odpisałem jej, że podniecają, tylko nie lecę jak pies z wywieszonym jęzorem do każdej, która się przede mną rozbierze, to mi odpisała, że ok, rozumie, ale jednak widok nagiej kobiety powinien podniecać zdrowego mężczyznę i że większość facetów zachowałaby się inaczej niż ja i że skoro nie jestem gejem, to może po prostu mam niskie potrzeby seksualne. A ponieważ ta dziewczyna bardzo lubi seks, a gejów traktuje jako świetny materiał na kolegów a nie partnerów - cała ta sytuacja najprawdopodobniej doprowadziła do tego, że dostałem u niej "minusa" jako facet z niskim poziomem testosteronu i niskim libido. Tym bardziej, że to nie pierwszy raz, gdy zarzuciła mi niskie potrzeby seksualne. Podobnie inna sytuacja - "pochwaliłem" jej się, że ostatnio paru dziewczynom dałem kosza. Strasznie się zdziwiła, zarzuciwszy mi wybredność. Kiedy jej odpisałem, że z byle kim do łóżka nie chodzę i że nie przeszkadza mi bycie samemu, stwierdziła, że widocznie mam niskie libido, bo jednak seks to naturalna potrzeba człowieka i gdy człowiek przez dłuższy czas nie uprawia seksu i trafia mu się okazja (chętna panna) to najczęściej z takiej okazji korzysta, bo wytrzymać nie może. Po czym dodała, że gdyby jej przytrafiła się 6miesięczna abstynencja, to z "desperacji" poszłaby do łóżka z byle kim, pierwszym chętnym byle tylko mieć ten seks. W tym przypadku trafił mi się egzemplarz z wysokim libido i takiej dziewczynie zagrywki "wolę być sam niż z byle kim" nie imponują i świadczą o niskich potrzebach seksualnych, a dla niej facet z niskim poziomem libido jest mało męski.
  8. Nie rozumiem was chłopaki. Przecież z tej opcji nikt nie będzie korzystał. No dobra, prawie nikt. Przez pierwsze parę dni kilka % kobiet sobie to włączy, aby zobaczyć jak to działa, ale później zorientują się, że przez włączenie tej opcji nikt do nich nie pisze i wyłączą to cholerstwo. Mało tego - gdyby Tinder wprowadził tę opcję przymusowo dla wszystkich, to raczej kobiety usuwałyby konta, bo nie od dziś wiadomo, że takie portale służą do pompowania ego i otrzymywania atencji, a która kobieta z wyjebanym w kosmos ego napisze pierwsza do faceta? Przecież to mężczyzna powinien się postarać i kreatywnie zagadać. Jakby Tinder zmusił panie do zagadywania mężczyzn - uciekłyby w popłochu, bo u większości kobiet to poniżej godności. A jakby już jakaś znalazła trochę odwagi - ich kreatywność zaczynałaby się od prostego "hej"... i w zasadzie na tym również kończyła
  9. Mayki

    Kino w pojedynkę

    Ja do kina zawsze chodzę z kimś, gdyż jestem bardziej introwertykiem i większość czasu spędzam sam, czasem całe dnie, więc dla mnie pójście na miasto, do kina czy pubu to rodzaj "odchamienia się" i spędzenia tego czasu w jakimś gronie i nie wyobrażam sobie spędzać w ten sposób czasu sam. Jednak jeśli ktoś woli iść do kina sam - nie widzę w tym nic złego, w kinie i tak zazwyczaj nie rozmawiasz.
  10. Mayki

    Dziewczyna sama idzie na imprezę

    No jak to co, to co prawdziwy mężczyzna powinien robić od samego początku związku
  11. Mayki

    Pudzian na temat instalacji LPG

    Ja też mam auto w LPG, trafiłem najlepiej jak można było (auto z dopiero co założoną instalacją, w dodatku znajomy zakładał, więc nie dość że nie musiałem bulić za instalację, to jeszcze była praktycznie nieużywana) Za każdym razem, jak tankuję pełen bak za 80 zł śmiać mi się chce z tych lamusów, którzy zatrzymali się w rozwoju 20 lat temu i myślą, że instalacja lpg to wciąż szmelc. Obecnie technologia poszła tak bardzo do przodu, że jedyną wadą takiej instalacji jest cena. Osobiście mam jedną z najnowocześniejszych instalacji obecnych na rynku i w ogóle nie zauważam jej działania, pełna automatyka, żadnego szarpania, zaniku mocy czy o co tam się oskarża lpg.
  12. A ja jako młodziak dorzucę swoje przemyślenia, może bardziej doświadczeni jakoś się do nich odniosą: Jak czytam sobie takie wątki, to aż człowiekowi odechciewa się tych wszystkich związków - ciągłe gierki kto pierwszy pęknie, komu bardziej zależy itp. Czy nie lepiej jest: 1. Dążyć do jak najmniejszej ilości zasad w związku - na dłuższą metę nie da się tego egzekwować, więc na propozycję panny postulującej zakaz spotkań z innymi odpowiadamy - jestem w związku, a nie więzieniu, więc żadnych zakazów przestrzegać nie będę. Jak chcesz to możesz przestrzegać tego zakazu, ja nie zamierzam. 2. Dążyć do ukarania kobiety w sposób umożliwiający szybkie wyegzekwowanie kary bez żadnych fochów, nie odzywania się X dni - dziewczyna pisze ci smsa, a ty udajesz, że go nie widzisz - dla mnie to dziecinada. Po wstępnych przeprosinach kobiety wyznaczasz jej jakąś karę, np. - "spodziewam się, że dziś wieczorem jakoś mi to wszystko wynagrodzisz" - "ok, przeprosiny przyjęte, ale na jutrzejsze urodziny do koleżanki idę bez ciebie. Nie chciałbym, żebyś zrobiła mi jakąś awanturę przy ludziach i narobiła mi wstydu" - "ok, skoro złamałaś zasadę, to przestaje ona obowiązywać. No i super, bo akurat koleżanka ze studiów chciała pogadać, wiesz która, ta Asia, z dużymi cyckami, co to w modelingu pracuje. Odmówiłem jej, ale skoro zakaz już nie obowiązuje, to napiszę jej, że jednak mogę się spotkać, świetnie". - informujesz ją, że nigdzie na Walentynki/Dzień kobiet/jej urodziny jej nie zabierasz I tyle, nadal z nią rozmawiasz, masz z nią kontakt, bez żadnego obrażania się, ale tego typu jedną okolicznościową karę stosujesz. Wydaje mi się, że dla niedoświadczonego jest to lepszy sposób niż karanie ciszą przez X dni, bo bardzo szybko po 2/3 dniach może serce zmięknąć i facet pęknie, tak jak to prawie się stało u autora tematu. A im krótsza i bezpośrednia kara (np. brak wyjścia w Walentynki) tym łatwiej ją wyegzekwować i tym trudniej kobiecie zmanipulować ciebie i grać ofiarę. 3. Zamiast karać ciszą i nie odzywaniem się, zabrać jej to, co jej dajesz - a więc normalnie z nią rozmawiasz, przeprosiny przyjęte, ale jesteś bardziej oschły, nie inicjujesz seksu, brak komplementów, rzadziej się z nią widujesz, koledzy ważniejsi, oszczędzasz na niej hajs - tak, aby ten związek kosztował Ciebie jak najmniej.
  13. Osobiście zrezygnowałbym z Walentynek. Kobieta odpierdala cyrki, a Ty ją gdzieś zapraszasz, i jeszcze wydajesz na to szekle? Po pierwsze - ona fatyguje się do Ciebie. Po drugie - Walentynki spędza u Ciebie na chacie z pełnymi ustami. Jak nie będzie chciała - powiedz "kochanie mam mętlik w głowie, nie jestem pewny czy mnie kochasz, duszę się w związku, dobrze że pojutrze jadę z chłopakami w góry, to sobie to wszystko przemyślę".
  14. @Ksanti Na pewno języki. Tłumaczenia, korepetycje, kursy, w ostateczności - praca w swoim zawodzie za granicą. Na pisaniu książek też można zarobić. Bardziej odrealniony przykład to praca ochroniarza jakiegoś szejka w Arabii, znajomy wujka dostał taką propozycję, kilkanaście tys. miesięcznie, samochód, mieszkanie. Kontrakt na 3 lata. Haczyk tkwi w tym, że taki szejk ma wrogów, a oni nie są grupką chuliganów rysujących mu samochody. Jak chce się taki dostać do konwojowanego auta, to najpierw pierdolnie z bazooki w auta ochroniarzy. Praca skrajnie ryzykowna, mało kto się na to godzi. Ten znajomy też odmówił.
  15. - stomatologia i pochodne - zarobki stomatologów, ortodontów są bardzo duże, ale żeby je mieć, trzeba nie tylko pójść na studia, ale i być jednym z najlepszych. Jeden implant kosztuje ok 5k, z czego kilkaset zł to koszt materiału, kolejne kilkaset to robocizna dla technika wykonującego koronę, cała reszta idzie do kieszeni tego co Ci implant zakłada. Jak nosisz aparat koszt 10-15min. wizyty w celu podkręcenia, wymiany gumek, drutów to 100-150 zł. - języki programowania, tworzenie stron internetowych, zarządzanie sieciami, oprogramowaniem itp. - robotyka i automatyka - praca po studiach praktycznie czeka, na start znajomy w fabryce w Zachodniopomorskim dostał 5k. Jak jesteś najlepszy to jeździsz po całym kraju doglądać maszyn w najlepszych fabrykach i zarabiasz pięciocyfrowe sumy. - architektura, arch. wnętrz - projekt wnętrza potrafi nawet 40 tys. kosztować, a ogarnia się go w miesiąc/dwa. Nie znam biednego architekta, a znam ich co najmniej kilkunastu. - grafika 3D, wizualizacje - za wizkę wnętrza w Polsce dostajesz 300-500 zł. Robisz ją w dzień. Za typowe zlecenie kilku ujęć np. mieszkania bierzesz 2-4 tysiące za 2 tygodnie roboty. Za granicą stawki są w dolarach i euro, w USA za jedno ujęcie dostajesz 800-1500$. Na jednym zleceniu jesteś w stanie spokojnie zgarnąć 15-20tys. zł za tydzień/dwa tygodnie pracy. Ale musisz być w tym dobry. - grafika 2D, compositing, animacje 3D - 60 sekundowa reklamówka koncernu motoryzacyjnego (np. https://www.youtube.com/watch?time_continue=19&v=dhb7ZrvH1Bo) to koszt ok. 80-140 000 € (60 dni roboczych x 1000€ jako stawka za 2-3 osobowy zespół + koszta produkcji w tym rendering + marża). Podziel to przez 3, odejmij % dla studia i przy sprzyjających wiatrach jako pracownik dostajesz 10 tys. € za miesiąc pracy przy czymś takim. Żeby być wykurwiście dobry i robić takie rzeczy, nie musisz nawet iść na studia - wystarczy siedzieć w domu i ćwiczyć latami. Jak zaczniesz w liceum to po studiach nie znajdziesz studia, które by Cię nie przyjęło. - Djka i produkcja muzyki - w Niemczech DJ grający w klubach zarabia tyle, że jest w stanie się z tego utrzymać i nie musi nigdzie indziej pracować. W Polsce z tym jest lipa, ale jak jesteś producentem muzyczym + DJem - sprawa jest inna. Obecnie jest tak wiele tutoriali, banków dźwięków itp. że w EDM wystarczy 2-5 lat uczyć się muzyki, by wydawać swoje utwory. Najbardziej znanym mi przypadkiem jest Nery, który uczył się produkcji pół roku i jego utwory w ASOT u Armina leciały, ale mu pomagał inny producent Soundlift, więc miał łatwiej. Nie musisz nawet umieć grać na instrumencie - istnieje program, który tworzy poprawne melodie, bez fałszowania, więc nie musisz nawet znać teorii muzyki. Większość znanych producentów takich jak Aly & Fila, Sean Tyas czy Simon Patterson zgarniają po 10-15k za jeden występ. Ale to trzeba być kurewsko dobry. - trener fitness, siłownia - dobry trener na siłce bierze 100 zł za godzinny trening. Do tego musisz mieć olbrzymią wiedzę na temat treningów, diety, funkcjonowania organizmu itp. - specjalista od elektryki, elektroniki, elektrotechniki, mechaniki, hydrauliki itp. - jak jesteś w tych branżach cholernie dobry, nie kupujesz domu na kredyt. Orlen zatrudnia fachowca, który sprawdza instalacje petrochemiczne. W Polsce ludzi o takim poziomie wiedzy jest chyba kilku, więc płacą mu za samą gotowość do pracy. Koleś za nicnierobienie zarabia 5 cyfrową sumę miesięcznie, raz na jakiś czas wybierze się w teren pokręcić śrubkami. - sprzedawanie wiedzy - wykłady, couching, książki, kursy - na tym też zarobisz więcej niż średnia krajowa, jeśli oczywiście jesteś w tym dobry, masz dobry PR i masę szczęścia. Póki co tylko tyle, bo z tymi branżami miałem styczność lub znam kogoś kto miał, więc co nieco wiem ile można tam zarobić. Ale to pewnie tylko wierzchołek góry lodowej pt. jak być bogaty. Na bukmacherce też możesz wyciągać kilka-kilkanaście tys. w miesiąc, ale tutaj poza sporą wiedzą potrzebna jest też gra u zagranicznych buków nienarzucających limitów (np. Pinnacle), a do tego siedząc w Polsce trzeba kombinowania, żeby Cię nie złapali. I kilkadziesiąt tys. zł budżetu. No i na koniec oczywiście ytuberka, taki Footroll napierdala filmiki o piłce nożnej, ma olbrzymią wiedzę o sporcie i na YT spokojnie zgarnia min. te 5k. Ostatnio w trakcie live'a typek przelał mu łącznie 8,5k dofinansowania. Absolutna racja, ja też tak byłem niestety wychowywany, dlatego sam musiałem wziąć się za siebie i przestać słuchać rodziców.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.