Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Klapaucjusz

Starszy Użytkownik
  • Ilość treści

    78
  • Donations

    1.000,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    1

Klapaucjusz wygrał w ostatnim dniu 16 Luty 2017

Klapaucjusz ma najbardziej lubianą zawartość!

Reputacja

134 Świetna

O Klapaucjusz

  • Ranga
    Kot
  • Urodziny 17.08.1976

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość:
    Stulejówek

Ostatnio na profilu byli

2613 wyświetleń profilu
  1. Parę lat temu byłem w podobnej sytuacji. Nie mieliśmy dziecka, SMV żony zmalało drastycznie, a moje wzrosło i pojawiło się kilka ciekawych opcji, o których tylko mogłem marzyć mając 20 lat. Męczyłem się ponad rok, bo tak jak ty nie chciałem przyznać się do tego, że nic już między mną a ówczesną żoną nie ma, choć wcale się nie kłóciliśmy i seks dość przyzwoity też był. Co chwila myślałem o rozwodzie, ale miałem ogromne poczucie winy, że zostawię biedną myszkę i sobie w życiu nie poradzi, bo przecież jestem całym jej światem 🤮 Gdybyście mieli dziecko, uspokoiłoby to twoją burzę hormonów - mężczyznom spada testosteron po urodzeniu, przynajmniej na kilka lat. Z mojej perspektywy, straciłem rok w strasznych psychicznych męczarniach i myślę, że lepiej będzie jeśli zakończysz to jak najszybciej. Jeśli masz wątpliwości, to spróbuj separacji, ale z tego co piszesz wynika, że wcale tęsknić nie będziesz. Może to po prostu twoja urażona duma nie pozwala ci przyznać się do porażki, jaką okazał się twój związek? Moim zdaniem wystarczy zmienić optykę i uwolnić się od matriksowych schematów typu "miłość na całe życie" i przyjąć że rzeczy się kończą z powodów, na które nie zawsze mamy wpływ.
  2. Bezpośrednio może i jej "wina", ale nie nazywałbym tego dodatkowym kosztem. Czy byś ją poznał, czy nie, powinieneś był iść na tę terapię, żeby prędzej czy później nie stać się celem jakiegoś pasożyta. I nie tylko o związki damsko-męskie tu chodzi, bo jak masz niską samoocenę, możesz dać sobie wejść na głowę w pracy, w biznesie, w relacjach rodzinnych itp.
  3. Klapaucjusz

    Terapia małżeńska

    Jeśli jakakolwiek terapia, to powinieneś się na nią sam udać i to koniecznie do mężczyzny, choć i to niczego nie gwarantuje jak trafisz do białorycerza. Tylko nie mów o tym małżonce, bo tylko zyska dodatkową amunicję, czy to w codziennych kłótniach czy w sądzie. Warto też w ramach szeroko rozumianej terapii zacząć trenować sztuki walki. Sam kiedyś byłem bardzo nerwowy i pełen kompleksów, nie wiem czy nie więcej niż wszyscy terapeuci razem wzięci nie pomogły mi treningi boksu z trenerem, który wyglądał na niezłego zakapiora, klasycznego badboya. Nie znaczy to oczywiście, że zacząłem się zachować jak on, bo sprawiał wrażenie nieco zagubionego, ale stałem się zdecydowanie mniej grzeczny i bardziej zdecydowany. Terapia par to kompletna porażka, a im większe miasto tym większa. Mężczyzn terapeutów par jest jak na lekarstwo, a co druga terapeutka to jeśli nie zdeklarowana, to co najmniej kryptofeministka. Raz udało mi się trafić na sensowną terapeutkę, ale specjalnie szukałem kobiety przynajmniej 50-letniej, ze względu na mniejsze ryzyko zarażenia feminizmem. Mimo jej najszczerszych chęci i obiektywizmu i tak przerwałem trwającą pół roku terapię, bo zmiany na lepsze były krótkotrwałe i po kilku miesiącach nasilonych awantur, kiedy to wielokrotnie nocowałem poza domem, udało mi się samodzielnie naprostować relacje z partnerką. Przypuszczam, że dla wielu kobiet pójście na terapię oznacza, że jesteś słaby i stanowi dodatkowy argument, żeby się ciebie pozbyć.
  4. No to koniec z kupowaniem czegokolwiek z tego koncernu. Za utożsamianie męskości z przemocą, seksizmem i wszystkim co najgorsze, oczywiście tylko o białą męskość chodzi bo ta ciemniejsza jest całkiem fajna i postępowa. W***cie się ze swoim korpo seksizmem i rasizmem. Mnie już mózgu nie spierzecie, ale mam syna, któremu chcecie ten jakże postępowy przekaz ładować od najmłodszych lat do głowy niczym kościół katolicki poczucie winy za śmierć niejakiego Jezusa. Nie wydam ani grosza na jakichkolwiek ich produkt, chyba że wyląduję w Afganistanie albo innej Kambodży i po tygodniu niemycia zębów będzie to jedyna opcja. Przynajmniej sądząc po komentach i liczbie dislajków szykuje się największa reklamowa porażka w historii YT. Ściągawka:
  5. Da się ale trzeba mieszkać minimum 25 lat. Deportacja nie pozbawia cię prawa własności, jeśli stracisz prawo pobytu, a nie masz długów, możesz np. sprzedać swoją nieruchomość.
  6. @Pater Belli Ale mnie nie chodziło o ucieczkę do technologii w sensie dawania tabletu 5-latkowi, tylko o jej rozumienie. Jak dziecko stanie się nastolatkiem, nie odizolujesz go od grupy rówieśniczej, gdzie wszyscy będą siedzieć na portalach społecznościowych (albo czegoś co z nich wyewoluje) 7 generacji, a o których istnieniu nawet nie będziesz miał pojęcia, a których używanie sprawi, że jego życie i relacje w grupie bardzo się zmienią w stosunku do tego co ty pamiętasz jako bycie nastolatkiem. @Paterialista W wersji ekstremalnej rosnące różnice międzypokoleniowe opisane są u Dukaja w "Linii oporu". Ale wygląda że w tym kierunku idziemy.
  7. Zostałem ojcem na krótko przed 40-tką. Uważam, że w moim przypadku odkładanie rodzicielstwa okazało się dobrą decyzją. Ogarnąłem sprawy finansowe, podniosłem swoje SMV i mam dziecko z kobietą z wyższej półki niż dane byłoby mi dekadę wcześniej. Poza tym mam więcej cierpliwości i jestem bardziej zdystansowany do swoich emocji, a jednocześnie potrafię wyznaczać granice - obawiam się że jako młody ojciec poniósłbym kompletną porażkę pod tym względem. Przyznam jednak że pierwsze lata rodzicielstwa były potwornie wyczerpujące, mimo że od lat chodzę na siłownię, uprawiam sporty, jestem młody duchem i mam więcej energii niż rówieśnicy. Do tego stopnia, że na myśl o drugim dziecku ogarnia mnie panika, choć widzę, że "prawdziwa" rodzina to jednak model minimum 2+2. W skali masowej dzieci po 40-tce to, wiem, mocne słowo, patologia. Kiedy dziadkowie przy narodzinach będą mieli 80-90 lat praktyce oznaczać to będzie brak kontaktu z wnukami (zakładając że nie zostanie wynaleziony eliksir młodości). Już teraz dziadkowie często są za starzy i niedołężni, żeby zaoferować jakąkolwiek pomoc, co sprawia, że posiadanie dzieci jest jeszcze droższe (opiekunki) i wyczerpujące, co może prowadzić do rodzenia jeszcze mniejszej ilości dzieci i jeszcze później. Mam też wrażenie że dystans wiekowy ze względu na rozwój technologii stale się powiększa, tak więc o ile np. w roku 1990 20 i 30-latek byli w stanie się dogadać, o tyle teraz jest to przepaść. Być może za 10 lat nie będę kompletnie w stanie dogadać się ze swoim synem, bo będzie żył w zupełnie innym świecie, którego mimo najszczerszych chęci nie będę w stanie zrozumieć, podobnie jak moi rodzice kompletnie nie rozumieją czym ja zajmuję się teraz.
  8. Klapaucjusz

    Witajcie!

    Witaj
  9. Klapaucjusz

    Cześć!

    Cześć
  10. Klapaucjusz

    Żarty podszyte prawdą lub niekoniecznie 2.0

    Szkoła uwodzenia wg Hioba Dylana.
  11. Jak to możliwe, że ciągle z "postępowych" środowisk słychać o toksycznej męskości, a nikt jeszcze nie przeprowadził nawet jednego spotkania na temat toksycznej kobiecości? Aaa, wiem. Kobiety są idealne z definicji jak sądzę. A mężczyźni, którzy nie chcą być jak kobiety, czyli są po prostu męscy, zyskują łatkę "toksycznych".
  12. Jeszcze 10 lat temu przyznałbym ci rację i zgadzam się że do 30-tki mężczyźni mają gorzej, bo ich SMV jest nędzne w porównaniu z równolatkami. Potem jednak się to zmienia i to dość szybko na korzyść mężczyzn. To oczywiście moje subiektywne odczucie jako faceta który mógłby mieć już wnuki i można mi zarzucić dzielenie włosa na czworo, ale nie ma kogoś takiego jak przeciętny mężczyzna i przeciętna kobieta.
  13. Eee tam, lepiej z Ukrainy, Białorusi, Tajlandii, Filipin i Korei :-) A zjebane czasy mamy dla wszystkich, kobiet i mężczyzn, tylko dla każdej płci z innego powodu.
  14. Młodym samcom JEST pod górkę, ale nie wynika to wcale ze słabej demografii, tylko z uwarunkowań ekonomicznych. Dopiero teraz zaczyna się to zmieniać, odkąd bezrobocie praktycznie zniknęło, ale jeszcze parę lat temu znałem ludzi którzy w dużych miastach pracowali na darmowych stażach po 30-tce. A hipergamia nie pozwala kobiecie czekać, aż dwudziestolatek być może kiedyś zacznie zarabiać więcej, bo dupa się marszczy i SMV gwałtownie maleje po przekroczeniu 30-tki. Stąd też paniczna rywalizacja o garstkę mężczyzn, którzy są na tyle młodzi, żeby wejść w związek i spłodzić dziecko (starsi już zwykle mają rodziny, albo się już rozwiedli i raczej nie chcą zakładać następnej), a jednocześnie są albo bogaci z domu albo przedsiębiorczy.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.