Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Komti

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    375
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

490 Świetna

About Komti

  • Rank
    Kapral

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Północ
  • Interests
    “The individual has always had to struggle to keep from being overwhelmed by the tribe. To be your own man is hard business. If you try it, you will be lonely often, and sometimes frightened. But no price is too high to pay for the privilege of owning yourself.”


    ― Rudyard Kipling

Recent Profile Visitors

1861 profile views
  1. Kto powiedział, że to zabawa? A czym jest sukces w życiu? Mógłbyś rozwinąć? I czym jest dla Ciebie "konkretne działanie"? Nie liczę Uwalniam się stopniowo od tego pragnienia. Bo jeśli taka się pojawi, to na 100% procent będzie, oprócz tych pozytywnych chwil, niosła ze sobą też i cierpienie. I nie jest ona moim życiowym celem. Wielu forumowych "Braci" żyje w celibacie lub w samotności, co dowodzi, że nie jest ona niezbędna do szczęścia. No trudno No to niech mnie nie kocha Przecież to nie mój problem. Sukces to pojęcie względne, stąd piszę ogólnie, bo każdy może mieć swoją definicję. Dla mnie to próbowanie swoich sił w nowych dziedzinach i doskonalenie nabytych umiejętności. Jeżeli to przynosi rezultaty to uważam to za sukces. Piszę o "zabawie w buddyzm", bo mam wrażenie, że piszesz o tym z zapałem, wręcz naiwnością neofity, który znalazł cudowne remedium na własne ograniczenia poprzez rezygnację z "pragnień" i unikanie "cierpienia". Pytanie jak interpretujesz słowa objęte cudzysłowem. Bo jeśli jako zahamowanie naturalnych męskich popędów i unikanie bólu ciężkiej pracy - chociażby przy wyrobieniu tego sześciopaka, to jest to forma defetyzmu i racjonizowanie ucieczki przed życiem (i emocjami, które wiążą się z podejmowaniem działań).
  2. Miłość i akceptację samego siebie jak najbardziej, ale będąc grubym (i nie niwelując tej okoliczności życiowym ogarnięciem, zasobami, potwierdzeniem "sukcesu" tzw. dowodem społecznym) nie licz na zainteresowanie ze strony kobiet, a tym bardziej na "miłość" - bo ta nie jest oparta na idealizmie tylko pragmatyzmie. Kobieta nie pokocha Cię tylko wyłącznie za to, że po prostu jesteś dobrym człowiekiem, tylko ogólnie mówiąc za to jak dobrze sprawdzasz się w rzeczywistości jako mężczyzna, a o tym świadczy cała wiązka parametrów - w tym maksymalizacja wyglądu zewnętrznego. Myślę, że sporo jeszcze przemyśleń na Twojej drodze, ale sugeruję, żebyś skupił się na działaniu, bo widzę, że ta zabawa w buddyzm racjonalizuje strach przed konkretnym działaniem i osiągnięciem sukcesu w życiu
  3. Pani idzie twardo "po swoje". Nadchodzący bąbelek jest wekslem na zabezpieczenie spłaty zobowiązań przez Tomka przez długie lata. W najlepszym wypadku żona będzie jego wsparciem i menago, wszak wielu nagłych "przyjaciół" chce "zmonetyzować" jego historię i rozpoznawalność, więc niech już lepiej chłopak będzie beciakiem i providerem (kontrolowanym przez żonę) niż ofiarą chciwych drapieżników chcących wykorzystać jego nieogarnięcie i traumę. Co będzie z tym związkiem za kilka lat jeśli pieniądze się skończą, a dzieciaczek podrośnie? Tomek tak czy siak zostanie rozgotowany przez żonę jak żaba (bo wątpię aby kiedykolwiek ogarnął się na tyle aby redpillowo trzymać ramę), więc trzymam kciuki za chłopaka aby pieniądze mu się nie skończyły i zachował choć trochę niezależności .
  4. Jesteś w jej ramie, a może już nawet w "ich". Pokazałeś swoją desperację, a to już równia pochyła. Dodatkowe minusy: dziecko macie odchowane - łatwiej o rozstanie plus różnica wieku - kobieta może chcieć i może wciąż mieć kolejnego bąbelka - tym razem z mocniejszym zawodnikiem. Recepta: pracuj nad swoim smv, stwórz zagrożenie. Pokazuj (nie wprost - bo to oznaka słabości) konsekwencje jej ewentualnych durnych działań. Przeprocesuj na wszelkie strony różne scenariusze rozstania i życia bez niej - im szybciej się na to mentalnie przygotujesz, tym paradoksalnie łatwiej będzie utrzymać tez związek.
  5. Gdy po tygodniu konkretnego pisania na whatsappie i rozmowie telefonicznej, wieczorem w przeddzień umówionego spotkania, dziewczyna (poznana na tinderze) napisała mi, że powinienem wiedzieć, że... ma 4-letniego "skrzata". Randka najkrótsza bo do niej nie doszło .
  6. Może jest tak mocno zdesperowana na bąbla, że postanowiła odgrzać Twój temat i wybadać Cię od strony zasobowo - providerskiej. Potem jakiś sterylny stosunek lub pobranie spermy do in-vitro i voilà! 😉 PS. Czas na Twój ruch, zakończ friendzona, zrób sprawdzam prostym ruchem - zaproś ją do chaty na kolację (i liczenie latarni ulicznych z Twojego balkonu przy kieliszku prosecco). Jej reakcja będzie ostatecznym sprawdzianem intencji.
  7. Autor wątku stracił ramę w momencie gdy się dowiedział, że jego dziewczyna będzie miała trenera faceta i zaniechał odpowiedniej reakcji. Zresztą, mam znajomą, która jest w związku i lata na siłkę potrenować.. ze swoją trenerką. Stwierdziła, że nie chce, żeby jakiś facet gapił się na jej cycki i tyłek.. Można? Zawsze w takich kontaktowych "sportach" będą dwuznaczności i pokusa konsumpcji. Dla takiego trenera nadziewanie kolejnych lasek to automat. Doskonale wie jak wyczuć pannę, gdzie przytrzymać, rozbudzić wyobraźnię etc. - dlatego nasz bohater ma już rękę w nocniku, zanurzoną po łokieć. Nauka taka - laska wyskakuje z pomysłem wygibasów z osobistym 'trenerkim', to ja oznajmiam ok - to ja wbijam do osobistej masażystki, a tak w ogóle jeżeli już wykupiłaś karnet to pakuj mandżur i heja.
  8. @sarabiaA mięśnie kegla? Ćwiczy? Bo one są następne w kolejności. Może trener już ocenia efekty.. 😉
  9. @tropco takiego Arch napisał co miałoby nie mieć sensu z męskiego punktu widzenia? Spotykam się z dziewczynami 8-13lat młodszymi. Byłem w związkach z dziewczynami w zbliżonym do mnie wieku. Jedna z nich (a dobiegałem wtedy trzydziestki mówiła otwarcie, że wygląda przy mnie staro, inna nazywała mnie studenciakiem). Nie wyobrażam sobie równolatki do LTR i ew. posiadania dzieci - tyle, że nie mam ciśnienia - nie będę bóldupił jeżeli nie przekażę swoich genów. A kolega @VanBoxmeerma słuszne wątpliwości, widać, że na bieżąco analizuje sytuację. Daj sobie np rok z tą dziewczyną, rób jej testy sprawnościowe LTR. Jeżeli jesteś wnikliwym obserwatorem to czas wszystko pokaże i ujawni 😉. Jeżeli dziewczyna przetrwa testy obciążeniowe bez większych zarzutów to wrzuć zielone światło - skoro Twoim priorytetem jest założenie rodziny to i tak wchodzisz na ścieżkę rozmaitych kompromisów życiowych. Jej wiek to ostatni dzwonek na spowodowanie bąbelka.
  10. Krzyk bezsilności i huczna zapowiedź zderzenia ze ścianą. Największy morał z przekazu Rollo&Co jest taki, że nawet dziewczyny które firmują się jako tradycyjno-konserwatywne przemycają w swoich treściach tony feministycznej spier****ny, więc trzeba baardzo uważać 😂 Szarpanek w którymś z niedawnych filmików ładnie wyjaśnił jedną z jej polskich odpowiedniczek, która wypadła z karuzeli kutangów i nagle postanowiła ostrzegać dziewczyny przed "manipulacjami pickuperów" 😂
  11. Złego nic. Prywatnie dla mnie to jednak nie do zaakceptowania, lekko odrażające. Nie rozumiem co lekko odrażającego jest w takiej konfiguracji. Przecież praktycznie każdy związek tak po kilku latach wygląda, a właściwie gorzej. Skoro jednym z aspektów takiego związku '' z rozsądku'' jest wzajemne zaspokajanie potrzeb seksualnych, to jest to dużo, a nawet bardzo dużo. To sugeruje, że ludzie czują wzajemne pożądanie lub skutecznie wzajemnie zapewniają sobie przyjemność. A z tym właśnie może być już słabo po wielu latach. W czym zatem jest problem? Że nie było fazy haju, idealizacji, wkrętu, że np. kobieta nie wyłoniła się z piany morskiej jako ta jedyna, soul-mate Wenus - himalajka? Dla mnie do udanego (długoletniego!) związku kobiety i mężczyzny potrzeba: 1) wzajemnego pożądania i akceptuję to, że po latach może to się zamienić w wzajemne zaspokajanie potrzeb seksualnych, 2) brak zasadniczych różnic swiatopoglądowych, bo temperamenty nie muszą być podobne, 3) wspólny cel - posiadanie potomstwa. To są warunki, które powinny zostać spełnione łącznie. Jeżeli czegoś brakuje, to w mojej ocenie, coś prędzej czy później ma prawo się wyczerpać i w najlepszym wypadku związek zamienia się w koegzystencję dwójki ludzi, którzy boją się samotności..
  12. @BarosSukces jest wtedy gdy nie musisz robić/posiadać niczego z tego co wymieniłeś czyli gdy osiągniesz wewnętrzną niezależność i zmaksymalizujesz niezależność od wpływów zewnętrznych. Reszta już nie ma większego znaczenia, to już zabawki, narzędzia, rekwizyty w teatrze życia
  13. Męskość polega m.in. na tym, że nie płaczesz bo ktoś włożył benka w żonę. Zależy jakie masz podejście - albo olewasz to i żyjecie dalej albo wypie* ją za drzwi. Czytaj kolego tak bardziej ze zrozumieniem, bo nijak to co napisałeś ma się do tego co raczyłeś skomentować jako wyrwane z kontekstu zdanie
  14. Powinien strzelić w tego ufoka z jakiego lasera. Mam nadzieję, że chłop się ogarnie i kopnie ją w zmurszałe, kościste dupsko. Tymczasem w eter poszedł najgorszy przekaz - "nowoczesny mężczyzna (ten pozbawiony toksycznej męskości)" powinien brać na klatę tego typu klocki.. Czekam na spierdolinę poklasku i entuzjastycznych interpretacji od polskich feminazistek.
  15. Wygląda na to, że niewiele kobiet w życiu poznałeś, a z powodu właśnie braku obycia i doświadczeń z kobietami życiowo popłynąleś.. Ku przestrodze to raczej w tej historii jest Twoje nieogarnięcie, brak znajomości kobiecej natury, własne dotychczasowe białorycerstwo. Postawiłeś błędną diagnozę, że kobiety są złe - po prostu nie byłeś przygotowany na ogarnięcie kobiety tak aby to czy jest 'dobra' czy 'zła' nie miało dla Twojego życia zasadniczego wpływu.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.