Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Stary_Niedzwiedz

Starszy Użytkownik
  • Zawartość

    272
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

455 Świetna

2 obserwujących

O Stary_Niedzwiedz

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość:
    Z centralnej Polski pochodzi

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Stary_Niedzwiedz

    Seks bez gumy - preejakulat

    Brawo! "To mit" "Mietek już 10 lat bez kapcia kopci" "Ja zdążę"... JPRDL... Powtórzę się, bo powtarzanie to matka nauki: 18 lat alimentów, x 12 m-cy w roku, x 800 PLN alimentów = 172 800 PLN. To są kwoty minimalne!!!!! Jak zapylicie żonkę, to spokojnie pomnóżcie to x3 albo i więcej!!! (Miś, większe mieszkanie "dla naszego dzieciontka"! Miś, większe auto "dla dzieciontka"! Miś, zapierdalaj, bo pchałeś w nocy to pchaj w dzień!, Miś, musisz być odpowiedzialny!" Kurwa, bogaci jesteście, jak Was stać na zapłacenie takiej kwoty za 1 (JEDEN!!!) spust... A potem płacz, szloch i zgrzytanie dupy i "@Marek Kotoński, ratuj pan! Moja myszka jednak nie jest inna niż wszystkie, łeeeeeeeeeeeeeeee!!!" Trzymajcie mnie, bo normalnie wyjszłem z siebie i stoję z boku...
  2. Stary_Niedzwiedz

    Regres OC - uważajcie

    Mówisz tu o OC DOBROWOLNYM (bardzo ważne). A nie OC tzw komunikacyjnym - obowiązkowym dla posiadaczy pojazdów samochodowych. OC obowiązkowe jest regulowane USTAWOWO - towarzystwo może dać warunki "nie niższe niż" te zawarte w ustawie. Warunki te można rozszerzyć (i czasem tak się robi - zwłaszcza w przypadku firm transportowych/przewozu osób). Chodzi głównie o podwyższenie sum gwarancyjnych. Natomiast co do wyłączeń, to katalog jest krótki: - Szkoda umyślna - Jazda pod wpływem - Jazda bez uprawnień - tu ważne!!! Liczy się także jak nie masz uprawnień na daną kategorię - np latasz na moto a masz tylko kat B!!! Dlatego jak ktoś mówi, że "maks co grozi to dadzą ci mandat", to w dupie był i gówno widział - można odpalić się do przytułku niestety... - Ucieczka z miejsca zdarzenia - tu też się zatrzymam. Jak komuś na postoju przypierdolisz i zwiejesz, to masz gwarantowany regres. - Kierowanie pojazdem z przestępstwa (czyli jadąc kradziejem "nie masz" OC) Natomiast przy OC dobrowolnym, to... Jest dobrowolność umów 🙂 Wiec trzeba czytać OWU, żeby uniknąć zdziwień. Z doświadczeń - polecam GORĄCO OC w życiu prywatnym. Przydaje się w razie szkody wyrządzonej np jadąc rowerem, jak również w przypadku posiadania potomstwa. Jeszcze trafienie piłką w okno sąsiada to może i nie majątek, ale np miałem w dalszej rodzinie sytuację, gdzie dzieciak wlazł pod koła pojazdu. Kierujący odbił, lekko dzieciara trafił, ale potem gdzieś w krzakach wylądował. Naprawił auto z AC, a potem jego ubezpieczyciel wystąpił z regresem do rodziców. I tak stali się lżejsi o coś koło 20kpln... "Trochę" boli 😆 Zwłaszcza w zestawieniu ze stawkami za takie ubezpieczenia, które są wręcz śmiesznie niskie (póki co). Ostatnio chyba ze 150 dałem za OCwŻP na kwotę 400 000 PLN. Obejmuje także wybryki młodzieży, a nawet pogryzienie kogoś przez mojego kota (!) 🙂
  3. No to coś od siebie powiem. Nic odkrywczego. "To zależy". Zależy, czego pani szuka. Jeśli męża/męża 2.0, a ZALEŻY jej na tej robocie, to raczej po prostu biurowy romans. W sensie zapoznania partnera w pracy. To powszechne. Wiele osób przecież ma małżonków/partnerów zapoznanych w robocie/szkole/na studiach. Czasem w międzyczasie "drogi zawodowe" się rozchodzą, ale partnerzy ze sobą zostają. Podobnie w młodych zespołach, gdzie ludzie są "nie ustabilizowani uczuciowo i rodzinnie" też jakieś szarady odchodzą, ale to raczej na zasadzie zbliżonej do powyższego. "Szukam partnera, to puknę raz tą, raz tamtą. Nie udało się, "nie siadło", no to idę dalej". Też nic dziwnego 🙂 Tzw "niewierność" i rozmaite "skoki na boki", tudzież relacje FwB/FF/ONS jako "odskocznia od chujni codzienności domowej"... No tu to bywa różnie. RACZEJ opcje p.t. "parzą się w przerwie obiadowej w pokoiku ksero", tudzież w magazynku na szczotki nie są zbyt powszechne. Ale już na rozmaitych integracjach to wiele się działo, dzieje i dziać będzie. Opowieści z cyklu "ej, jakby co to ja wywieszę przywieszkę na drzwiach, to daj mi wtedy z godzinkę" nie są niczym... niecodziennym 🙂 Czy to zależne od branży? Nie. Ot - "bóg wysoko, mąż (żona też, nie czarujmy się) daleko, alkohole markowe, pieniądze firmowe". Rzec można - "okazja czyni złodzieja". Czy są branże bardziej podatne? Hmmm... Może szeroko pojmowana branża rozrywkowa, gdzie jest więcej używek i bujania się po Polsce/świecie "w celach służbowych"... Bo i okazji więcej. Ja bym nie demonizował i nie popadał w paranoję. Bo to prosta droga do piwnicy a'la Fritzl...
  4. Stary_Niedzwiedz

    Zachowanie na weselu

    Mówisz, bo zazdrościsz. Ciebie żadna dziewczyna nie chciała. Tylko jakieś wybrakowane. Na przykład takie, co mają wargę przyszytą do nosa. Albo wąsy Albo zwyczajne lafiryndy
  5. Stary_Niedzwiedz

    Zachowanie na weselu

    No właśnie nie dba. Nie przelicza na "raty" i inne pierdoły. Poza tym - wesele to inwestycja. Nie wiesz o tym? No tak, bo widocznie kobieta Cię skrzywdziła. "Spułczuję."
  6. Stary_Niedzwiedz

    Zachowanie na weselu

    Tobie się nie mieści. Bo Ty nie masz takiej fajnej myszki. Innej niż wszystkie. A czyż jeden dzień szczęścia myszki jest w ogóle przeliczalny na pieniądze??
  7. No. Mam na bieżąco baczenie 🙂 jak wygląda owo "pilnowanie dziecka". Mamusia pokrzyczy, dziecko udaje głupie, mamusia podaje rozwiązanie, "mamusia pomogła". A z tatusiem jest przejebane: Rób lekcje, jak zrobisz to daj, sprawdzę. (przynosi) To jest źle. A gdzie jest źle? Szukaj. Aż znajdziejsz. Dodam - "odrabianie" lekcji z mamusią przy akompaniamencie wrzasków i płaczu trwa 2-3 godziny. Odrabianie lekcji "z tatusiem" (czyli samemu) - kwadrans. Górą godzinę, jak coś pod górę. No, ale martyrologię pańcia może do tego dorobić fchui 🙂
  8. Ależ Wy cierpicie. Niesiecie ten krzyż. To poświęcenie Kawa zimna, cycki bolą... To relacja samicy. Dzielę ją przez 10 🙂 (ot, efekt doświadczeń. Wiesz "skrzywdzony jestem". Kobietki mi "spułczujom"). Poza tym, moja droga, wyjątki POTWIERDZAJĄ regułę. Nie zaprzeczają jej. Społeczeństwo broni, moja droga. I nie "kobietki są bardziej zorganizowane". To społeczeństwo, rękoma i pieniędzmi mężczyzn zbudowało te przytułki. I powiesiło na nich karteczkę "Nur fur Deutsch" "tylko dla kobietek". Te "równouprawnienie", o które tak kwiczycie (i Ty też kwiczysz) nakazywałoby nazwać to choćby "domem samotnego RODZICA". A no tak, zapomniałem, ojciec to osobnik rodzaju drugiego, a ojcostwo nie jest nawet usankcjonowane konstytucyjnie 😆 Dziubelku, skup się. Kto napisał "niech nie rodzą"? Bo ja nie. Masz problemy z czytaniem. Nawet nie ze zrozumieniem. Z czytaniem. Niech nie dorabiają martytologii do wypychania z pochwy dzieci. To powiedziałem. Pytanie, czy to optymalne. I - ewidentnie - za mało, skoro kwiczysz sama, że za mało 🙂 A no tak, "Przecież mi się od życia należy!!" 😄 Zapisz sobie dzień i godzinę, gdy to powiedziałem. Uważaj: No - kurwa - mądrze prawisz!
  9. Jeżeli kupili "wspólnie", ale on zapłacił swoimi pieniędzmi (np kartą ze swojego rachunku - POLECAM!!!) to tv jest "wspólny", ale jakby co to niech pańcia się oddali dziarskim krokiem (albo wykaże, że kupiła, bo tu psze sądu jest potwierdzenie na wyciągu, że to ja zapłaciłem).
  10. Otóż moja droga... Co do zasady zgadzam się z Twoimi obiekcjami i wyliczeniami. I wszystko jest cacy, pięknie itd. Tylko zapomniałaś o dwóch szczegółach: 1. Nie ma opcji zabawy w "rodzinę", "małżeństwo" i produkcję dzieci bez... RYZYKA. Ono istnieje ZAWSZE. I dość ciężko jest je oszacować. Bo możemy sobie wiele scenariuszy założyć, ale mogą się też pojawić scenariusze nieprzewidziane, bądź bardzo mało prawdopodobne Przykłady? Cudnie jest, wspaniale, och-ach-do urzygu. Związek, narzeczeństwo, ślub z bajki, domek z białym płotkiem, labrador w biszkopcie zapierdala po podwórku, "magiczne 9 miesięcy" i BANG - rodzi się kalekie dziecko. Czy też cudowny brajanek podrośnie, odjebie jakiś gruby numer i zasuwasz po sądach/prokuraturach/aresztach. 2. Społeczeństwo nie pozwoli "zatonąć" kobiecie. Za to chętnie utopi faceta. 90+% bezdomnych to MĘŻCZYŹNI. Są domy samotnych matek, są ośrodki pomocy społecznej, gdzie kobieta w razie gnoju w życiu (zawinionego czy nie - bez znaczenia) uzyska pomoc potrzebną do egzystencji. Takich instytucji dla mężczyzn BRAK. I do tego w gruncie rzeczy sprowadzamy nasze "stulejarskie skamlanie". Większość tu obecnych (w tym ja 🙂 ) to 100% feminiści. My się nie domagamy przywilejów dla mężczyzn. Nam w 100% wystarczy RÓWNOUPRAWNIENIE. Równouprawnienie w każdej dziedzinie życia. Tylko i aż tyle. Moja droga... Bardzo, ale to bardzo się mylisz. Jestem już w wieku, gdzie idzie "druga fala" - moi koledzy mają już drugie żony i drugie dzieci. I wiesz, co jak jeden mąż powtarzają? Że problemem jest odcięcie więzi przez samicę (wspomaganą i zachęcaną do tego aktywnie przez polski system prawny i normy społeczne), oraz spierdolona "zemsta na złym chuju" poprzez granie dziećmi. Z chęcią płaciliby i 5x tyle. Tylko za swoje i na swoje dziecko, z którym mają kontakt i wpływ na jego wychowanie, a nie na "to są MOJE dzieci, tak sąd powiedział, a Ty spierdalaj na drzewo". Analogicznie panie z mojego pokolenia notorycznie chwalą się (!) jak to odcięły swojego expartnera od dzieci, jak to wspólnie z kolejną samicą z jego życia (!) doją go na alimenty, a facet ma ograniczane prawa rodzicielskie, bo... samice MOGĄ to zrobić. I robią. A że dzieciaki na tym cierpią? Panie to we dupie mają. A jaki foch, jak im się to pokaże palcem 🙂 Także tentego... Moja droga, problemem dla panów jest to, że nie widzą (albo wręcz przeciwnie - doskonale widzą) na co idą ich pieniądze. A to budzi po prostu ludzki sprzeciw. Tak samo jak mnie chuj strzela, jak PIT wypełniam 🙂 No i najważniejsze na koniec: A kto zmusza kobietę do podjęcia wyłącznej opieki nad dziećmi przy rozwodzie? "Psze wysokiego sądu, niech on się zajmuje przychówkiem, mi starczy 2x w m-cu weekend + 1x w tygodniu widzenie + alimenty pincet". GWARANTUJĘ CI, że każdy sąd (nawet w Polsce) to klepnie. I se bimbaj, singluj w opór, tylko płać i miej luz w dupie. A on niech zapierdala wokół dzieciaków i ma tak strasznie pod górę. Czemu panie nie idą tym tropem, skoro to takie zajebiste jest? Hę? Borze szumiący. Jakie Wy biedne jesteście. Jak Wy w życiu pod górę macie... Przejebane jak w ruskim czołgu... Aha. Przypominam -> 'argument' "dzieciom życie poświęciłam" jest inwalidą. Dzieci posiada się dla zaspokojenia własnego chciejstwa!!! Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że "całe życie poświęciłem swojemu nowemu mercedesowi, na którego 20 lat pracowałem" Przez te lata żyła pod dachem w wygodnych warunkach, żarcie w lodówce, zakupy zapłacone, auto pod domem, ubezpieczone, zatankowane. To oczywiście nic istotnego, to "nic nie kosztuje". Mnie się dalej należy. W języku angielskim mówi się na to "Vaginamony" (pochodne od alimony) Cóż - prawo Birffaulta się kłania 🙂 Wszelkie świadczenia wykonane na rzecz kobiety są bez znaczenia i wartości w momencie ich zrealizowania 🙂 vs 😄 Dobre 🙂 Noooooo... Pociąga że łojezu. Faja mi się do tych "ętelektów" pręży jak szalona... Znaczy wiesz - ja takie coś często słyszę. ZAWSZE z ust pań. To bardzo interesujące jest. One wiedzą lepiej, co stymuluje mężczyzn w kobietach. Mogę też na podobnej zasadzie porozmawiać z Tobą na temat bólów menstruacyjnych. Jestem ekspertem w tej dziedzinie. A ja chcę być doceniany za to, co wnoszę do związku swoją osobą, a nie swoim portfelem. Naucz się żyć bez. Tak jak ja 🙂 Nie mam zamiaru podpisywać skrajnie niekorzystnej dla mnie umowy (małżeństwo w ogóle, a już zwłaszcza bez zniesienia współwłasności majątkowej) i potem chodzić na paluszkach martwiąc się, że jaśnie pańcia "po dzieciach/grubych kościach/hormonach/plamach na słońcu" się roztyje jak świnia, głowa ją rozboli, za to praca w łapki parzyć będzie w odróżnieniu od rosnących roszczeń, zredukuje mnie do roli dwunożnego bankomatu (dej hejs!!!) a jak fiknę, to strzyknie mnie na wszystko co mam i jeszcze więcej. To jest narracja współczesnych kobiet. I do tego "o jak mi ciężko tak siedzieć z dzieckiem w domu, kawa zimna, cycki bolą". Nie, żłobek nie jest nienormalny. Od czasów mocno prehistorycznych kobiety musiały pracować bezpośrednio po połogu. Inaczej rodzina zdechłaby z głodu. Jesteśmy do tego przystosowani biologicznie. Kosmetyki można kupić w promo w rossmanie, ale i w butiku. Ciuchy - to samo. Nie chodzi o to, żeby wpierdalać żarcie ze śmietnika, tylko żyć PONIŻEJ stanu. Stać mnie na nowego Focusa, ale jeżdżę używaną Fiestą, a różnicę reinwestuję. Czaisz? Nie czaisz, bo pani mając gotówkę na nowego Focusa kupi nowe Mondeo Vigniale w kredycie, żeby "tej suce spod piątki gul skoczył, bo też chcę mieć coś z życia", chujtam, że hajsu na paliwo już nie styknie. Dlaczego? Bo mogą. A państwo i społeczeństwo gwarantują im, że stratne na tym na pewno nie będą. Ty chociaż stoisz po drugiej stronie lustra. Spierdolenie społeczne nie ugryzie Ciebie w dupę. (tzn ugryzie, ale w bardziej odległej perspektywie). Mi uświadomienie sobie powyższego wyjebało korki na dobre pół roku... "No bo coś mi się od życia należy!" Etam. To po prostu kobieta. ...a na koniec 50% majątku jej SIĘ NALEŻY 😄 Się przecież poświęciła fchui Dzieci z siebie wypchnęła i wogle 😄
  11. Aaaa. Bo testament to się spisuje leżąc na łożu śmierci. Wybierając się na tamten świat... No tak, faktycznie, we łzawych filmach tak robią, no to znaczy, że tak jest w realnym życiu. Kurde, od dekady (!) mam spisany notarialnie testament w szufladzie. A nie planuję wynosić się z tego łez padołu. Tylko wiesz, ja zdaję sobie sprawę, że to może być mój ostatni post na tym forum, gdyż za chwilę pójdę do sklepu po bułki i samochód może mnie pierdolnąć na przejściu/winda może się urwać, czy też rzeczoną bułką mogę się skutecznie udławić... No ale do tego trzeba myśleć logicznie i przyszłościowo, a nie posiadać waginę... Kiedyś miałem taką dyskusję i "argumentację" samiczki IRL. No to wprost zapytałem: Skoro 1. Ty się POŚWIĘCASZ dla dziecka 2. To TAAAKI trud i znój i w ogóle ciężko fchuj, krocze boli, cycki krwawią 3. Pamiętamy, że "nieważne kto spłodził, ważne, kto wychował" (była chwilę wcześniej o to draka) to ADOPTUJ DZIECKO! Tyle dzieci na to czeka! Wtedy masz altruizm do kwadratu. Zapadła cisza, po czym cięta riposta ("a weź spierdalaj!"). Badum-dum-tssst. Słucham zatem, gdzie te argumenty o "trudzie/znoju/krwawym boju w POŚWIĘCENIU". I słucham zaprzeczeń FAKTU (nie tezy!), że dziecko posiada się wyłącznie z pobudek czysto egoistycznych. Dla własnej przyjemności. Wyhaftować na makatce, nie miąć, nie niszczyć, w ramkę oprawić i nad łóżkiem powiesić, jeszcze jego dzieciom posłuży
  12. Stary_Niedzwiedz

    Oszukanie mężczyzny przez kobietę legalne. Więcej praw dla kobiet!

    No jak to co? No przecież "ona się poświęca dla dzieciontka!" Chodzący altruizm!
  13. Gościu, co Ty pitolisz. W PL jest chora długość urlopu macierzyńskiego, rodzicielskiego (i wychowawczego). W bardziej cywilizowanych krajach ilość płatnego urlopu macierzyńskiego wynosi 0 (słownie: ZERO) dni. Nawet taka do urzygu socjalna Szwecja daje 12 tygodniu urlopu macierzyńskiego, płatnego 80%! Powtarzasz madkoargumenty. Tymczasem - połóg trwa 3 m-ce. Po tym terminie nie ma biologicznych przeszkód, aby kobieta mogła pracować. Podkreślam - BIOLOGICZNYCH. Ja rozumiem chciejstwo pań do pierdzenia w stołek ciężkiej pracy jako "mama 24/7", tylko że to myślenie 100% kobiece. Bez jakiegokolwiek ważenia dalszych zysków i strat. Kosmiczna długość urlopu macierzyńsko/rodzicielsko/wychowawczego wypycha kobiety z rynku pracy i czyni je pracownikami drugiej kategorii. Bo są pracownikami wysokiego ryzyka. Przy zatrudnieniu kobiety, zwłaszcza w wieku rozpłodowym istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że możesz mieć ją na liście płac przez 3-4 lata i ani razu jej nie zobaczyć na oczy. Jeszcze jak mowa o wielkim molochu to - powiedzmy- gdzieś to w masie utonie. Ale dla małego przedsiębiorcy (a takich w PL jest większość) to tragedia... Poza tym: W tym wątku rozpatrujemy całą imprezę rozdzielnościową w kontekście zabezpieczenia nieroba poświęcającej się rodzinie i rodzącej mężowi dzieciątka kobietki Drogie panie (i panowie - też to wiedzcie). Postawienie na oldskulowo-patriarchalny model rodziny to w dzisiejszych czasach (w dawniejszych zresztą też) BARDZO RYZYKOWNA GRA. Panie praktycznie w ogóle, niemal "z definicji" nie biorą pod uwagę pewnego bardzo niemiłego scenariusza: Był chłop - PSTRYK - ni ma chłopa Choroba, wypadek, chujnia w gospodarce i idący za tym spadek zarobków (niejednokrotnie do zera - wylanie z roboty/bankructwo). "Zabezpieczona pod korek" samiczka zostaje na lodzie. I wtedy dopiero kwik się podnosi... Drogie panie (i panowie - też patrzcie). W dzisiejszych czasach i w Polskich realiach - gospodarstwo domowe z ilością źródeł dochodu aktywnego < liczba dorosłych osób to proszenie się o kłopoty. I żadna intercyza, ani solenne przysięgi, choćby krwią i na byczej skórze spisane nie dadzą poczucia bezpieczeństwa w takiej sytuacji. A jakoś panie żyją w wyparciu takich sytuacji. NOTORYCZNIE!! A co Ci da rozdzielność majątkowa, jak masz walącą Cię po rogach babę na pokładzie? Smuniewski mógł mieć rozdzielność - nie zapobiegła(by) ona przyjebaniu mu rogów, ojcostwa, łożenia na nie swoje dziecko, a na koniec zostaniu wyrzuconym na śmietnik, jak się już pańcia znudziła. Na osłodę miałby tylko to, że to co zarobił/czego się dorobił zostałoby jego. Ad szukania - jest już wątek z dość głęboką analizą (się pochwalę - moją 😛 ) Dobra, to se pogadaliśmy 😆 Jak mogłeś... Na pewno masz małego! 😄
  14. No dobrze, pobawmy się trochę dalej 🙂 To nie są dzieci faceta, tylko dzieci wspólne i nakład czasu i środków na nie powinien być równy. Niech idzie do pracy i robi karierę, można się złożyć na nianię lub podzielić obowiązkami po równo. Zauważ @Mosze Red, że jak trzeba hajs patroszyć, to to "ona JEMU dzieci urodziła", "Twoje dzieci, dawaj hajs" itd. W razie rozwodu - nagle "Twoje" dzieci są prywatyzowane przez samicę i to są już "moje dzieci". Rozczula mnie ta loszkologika 🙂 Cytujesz wprost loszkoargumenty. Jedźmy z koksem: Czo?? Gościu, Ty cytujesz piśmidła dla nawiedzonych madek... No ja wiem, że BARDZO wielu paniom jeszcze spływa z krocza i już pędzą z L4 do pracodawcy, bo "una w cionszy", po czym wypierdala minimum na 2 lata z roboty (a pracodawca jest w dupie po szyję). I to pracodawca jest ten zły, nie pani, która odpierdala taki numer. To jest po prostu dojenie socjalu i lądowanie na zasiłku na własne życzenie. Przykłady. Bo na przykładach dobrze się tłumaczy. W swojej karierze obserwowałem różne panie. Wiele. Młody już nie jestem. Parę firm zwiedziłem. Typ 1. Te "biedne, nieszczęśliwe", co to je "system uciska" i "szklany sufit", "nie mogą się rozwijać", to właśnie tak robiły. Jeszcze mocz nie obsechł na teście i już matkorzyg na socjal-mediach + L4 "bo ja w ciąży - nara!". Po czym dźga selfiaka za selfiakiem "bo to taki magiczny czas...". Potem macierzyński, no i wychowawczy (bo przecież dzieciontka nie można posłać do przedszkola/żłobka, bo mu to "zaszkodzi"). Się biedulka "poświęca". "Mama 24/7". Czy inny "Creative home manager". Czas nieobecności w pracy - 3-4 lata. Potem abarot s'naczała, bo przecież "Brajanek chce sioszczyczkem". Więc nawet do 8 lat pani jest na liście płac, czasem bez nawet sekundy przerwy na plamienie się pracą, bo "wraca" po wychowawczym i bum - "Co za niespodzianka, ZNÓW W CIĄŻY JESTEM. No jak to się stało???". A po zakończeniu procesu rozpłodu nagle się okazuje, że ona jest POSZKODOWANA, bo "przecież z dzieciontkiem siedziała", "DZIECKO CI URODZIŁAM I WYCHOWAŁAM", a tu podły pracodawca nie czekał tęskno pół dekady z okładem, aż pani się wścik jajników uspokoi. No bydlak normalnie. A przy okazji rynek odjechał w swoją stronę i pani ma "lekko" nieaktualne kwalifikacje, czyli w ogóle "niesprawiedliwość społeczna" i "mizoginia". Fakt, że pani pierdziała w kanapę przez ponad pół dekady, to szczegół drobny. I dlatego pani należy się odszkodowanie od buhaja, co to krył ją. Ona inaczej nie mogła przecież. Poświęcenie! Dzieciontko mu urodziła. Typ 2. Te, które FAKTYCZNIE robiły jakąś-tam karierę Taka pani zachodzi, po czym... do roboty dalej chodzi! Do 9. m-ca. Często o ciąży otoczenie dowiaduje się, jak już nie da się tego faktu ukryć fizycznie. W międzyczasie organizuje sobie pracę zdalną + 100% pokrycie na czas nieobecności (znam przykład, gdzie pani przyprowadziła za rączkę osobę na swoje dość odpowiedzialne stanowisko, przeszkoliła, wdrożyła i dyskretnie monitorowała). Po rozwiązaniu macierzyński w wymiarze minimalnym (niegdyś 6 m-cy było, obecnie panie są w dupie, bo rok, ale część może odebrać osobnik rodzaju drugiego). Punktualnie w ostatnim dniu macierzyńskiego pani melduje się na stanowisku pracy ogarnięta i odprasowana w kant . Czas operacyjny nieobecności - 6 m-cy do niecałego roku, przy czym nieobecność jest dość "transparentna" dla firmy - nie ma zagrożenia procesów zwykle dość istotnych dla firmy. Wiecie, gdzie są takie panie? Zazwyczaj w zarządach, albo na wysokospecjalistycznych stołkach. Takich, gdzie nie zarabia się 2100 minimalki, tylko raczej o 1 albo i 2 zera wyższe kwoty. I ogarniają to nie dlatego, że "się udało", tylko dlatego, że SZANUJĄ ROBOTĘ. I są tam dlatego, że przedkładają myślenie głową nad myślenie macicą. Znam panie na tego typu stołkach, co to jeżdżą sporym VAN-em, bo się przychówek nie mieści w normalnej osobówce. Karty dużej rodziny mają. I panie takie nie uznają "nianiów", tylko państwowy żłobek i przedszkole. Bo dzieciak ma się życia uczyć, a nie żyć w cieplarni. To są oczywiście WYJĄTKI. Wyjątki nie obalają reguły, tylko ją potwierdzają (jakby ktoś chciał polemizować). Można? No właśnie. Więc sory, stwierdzenie, że "pani to się powinno odpalić worek złota za urodzenie dzieciaka" to argumentum ad rectum. Proponowana przez Ciebie kwota to +/- rynkowe wynagrodzenie dla surogatki. Pani, która USŁUGOWO donosi dla Ciebie ciążę i wypchnie z siebie produkt Twoich lędźwi. Bez łachy żadnej. Więc ta wycena to coś jak loszkowycena sprzątania mieszkania - jak robi to żona, to "to warte 3 średnie krajowe" (i syf w mieszkaniu, bo" ona taka zabiegana..."). Na rynku płacisz 500 PLN/m-c i można jeść z podłogi, a w pakiecie mycie okien gratis dostaniesz. Jak nie - zmieniasz ekipę, która nie zabiera Ci przy tej okazji mieszkania i połowy wynagrodzenia przez następne 15 lat... Natomiast konkludując końcowo tą myśl: Dziecko/dzieci w dzisiejszych czasach posiada się wyłącznie dla zaspokojenia swojej próżności. Kropka. Można to zrównać z posiadaniem biżuterii - nie pełni ona roli użytkowej, służy tylko pompowaniu ego posiadacza/posiadaczki. To nie czasy pańszczyźniane, gdzie intensywna płodność = dużo darmowych robotników do zapierdalania na rodzinę ZATEM: Skoro sobie funduję drogą przyjemność, no to - kurwa - biorę na klatę niedogodności i ryzyka z tego wynikające. Albo mam ciastko, albo jem ciastko. Drogie panie tak wycierają sobie pyski frazesem o "odpowiedzialności za czyny" (głównie jak pani "przypadkiem" zaskoczy i trzeba znaleźć frajera na tatusia). No to - drogie panie - odpowiedzialność działa w dwie strony. O czym skwapliwie milczycie, bądź wprost mówicie, że Wasza odpowiedzialność kończy się na "byciu matką" i "rodzeniu TOBIE dzieci". Jako naczelny feminista Rzeczpospolitej odpowiadam Wam: No nie. Jesteście silne, niezależne i w ogóle. Więc bierzcie sprawy w swoje ręce. A ja postoję sobie z boku 🙂
  15. Ekhm. A teraz wchodzę ja, cały na biało. Dzieci, potrzymajcie misiowi piwko i patrzcie, jak to się robi. Otóż posłuchaj, o naiwna (no OK, nie naiwna, usiłująca zabezpieczyć SWOJE interesy, ale posługująca się argumentam ad rectum) niewiasto PRAKTYKA. Człowieka, który postawił jasno sprawę - bez intercyzy = bez pierdzionka. I wdrożył ten plan w życie. Ku swej obecnej uciesze, bo nie chodzi obecnie goły i bosy. Jedźmy z tym koksem, bo się ściemnia. Tak. Podkreśl sobie wężykiem - to jest miejsce, gdzie masz RACJĘ. Jedyny raz w tym wątku, więc warto to odnotować. Bzdura. Niczego to nie warunkuje. Można się w sądzie latami napierdalać i NICZEGO to nie zmienia. Tzw intercyza reguluje w PL prawie wyłącznie kwestię zmiany ustroju wspólności majątkowej małżeńskiej. Zakładam, ze zakładasz, że małżeńska umowa MAJĄTKOWA (tak to się nazywa - w odróżnieniu od Ciebie widziałem na oczy i podpisywałem takową) ustala fakt istnienia pełnej rozdzielności majątkowej między małżonkami. Nie jest to umowa definiująca w trakcie pokoju to, co stanie się podczas wojny. A to w przypadku istnienia rozdzielności jest odwrotnie??? Łokurfa, jakim cudem 15 lat w takim związku przeżyłem? Bezrobotny bywałem (moja ex też)? No kurła - CUD!!! Aaaahahhaha Dobra, weź, nie rozśmieszaj mnie. Koledzy Ci - bezskutecznie - tłumaczyli. Ty - niestety - nie przyjmujesz NIEWYGODNYCH dla Ciebie faktów i pierdolisz coś o "tolerancji" i innym zdaniu. "Inne zdanie" tudzież "dyskutować" to można na temat "ja wolę barszcz biały niż czerwony". Z faktami to się nie dyskutuje, bo to - jak sama nazwa wskazuje - FAKTY, a nie opinie. Tzw "dodatkowe pieniądze" są wyłącznie w przypadku, gdy jedna ze stron zarabia dużo, a druga mało bądź wcale. Samiec przy zdrowych zmysłach NIE ożeni się w dół. Kobiecie natura na to nie pozwoli. Poza tym - jest to stan OBECNY. W dzisiejszych czasach i przy tym poziomie rozdawnictwa nie zdziwię się, jak zaraz zostanie to zniesione. Kwestia jednej nocy i jutro budzisz się w Polsce, w której nie ma wspólnego rozliczenia małżonków. Już wygodniej w takim razie mieć wspólne rozliczenie "samotnej matki" (ciekawe, dlaczego kurwa nie samotnego ojca??? A no tak, to nawet konstytucyjnie osobnik rodzaju drugiego). Patrz 2 pkty wyżej. Miały być argumenty, a nie smutne pierdolenie. W przypadku długów jednej strony, druga ODPOWIADA. Krótko mówiąc - jeśli ja wezmę "kredyt" w providencie i przepiję Go - Ty będziesz go spłacać. Wchodzę w to. Jak w dym 🙂 A to to już ZUPEŁNE kuriozum. Otóż - droga koleżanko - powiem Ci, jak wygląda wzięcie kredytu w przypadku małżeństwa z rozdzielnością majątkową. Pamiętaj, w odróżnieniu od Ciebie jestem PRAKTYKIEM! Ja: "Dzień dobry, chcę kredyt. Tu moje dokumenty dot zdolności kredytowej, tu moje dokumenty z BIK. Jestem w małżeństwie." Bank: "A to żona musi przyjść i zgodę podpisać!!!" Ja: "Proszę, to odpis aktu notarialnego ustanawiającego rozdzielność majątkową. Do wglądu. Wyrażam zgodę na skserowanie" Bank: "Proszę tu podpisać, kredyt jest pański". Ja: "Dziękuję" Otóż - jak widzisz, ale zapewne udasz, że nie widzisz - z rozdzielnością majątkową jest PROŚCIEJ wziąć kredyt. To mówię ja, praktyk kredytowy wielokrotny, w tym hipoteczny. No ale co tam się znam. Ja nie mam waginy, wiec mój argument jest inwalidą 😄 Generalnie niewiele wiesz. Ale masz usta pełne loszkofrazesów. Drodzy bracia. Czytajcie ten wątek. Czytajcie uważnie i świadomie. Momentami daje on raka, ale po odsianiu pierdolenia i osobistych wycieczek widać pięknie, jak manipulować usiłują kobiety. Te usta pełne frazesów o "miłości", o "zaufaniu" itd. Ale jakoś "ufaj, więc oddaj mi hajs". Jak pokazujesz, że loszkoargumentacja jest inwalidą, to "skrzywdzony jesteś", "otaczasz się złymi kobietami", "kobietki takie nie są", "miłość, miłość, miłość". Cóż... Jakbym swoją eksmałżonkę słyszał. Jaki miał być sposób na "ratowanie małżeństwa"? "Zlikwidujmy rozdzielność, uwspólnij mnie na SWOICH nieruchomościach i rachunkach, bo ja NIE MAM POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA". Kurwa, wyłem jej w twarz ze śmiechu. Jakbym z panią negocjowalnego afektu rozmawiał... No ale baba - nie przetłumaczysz 🙂 Chciałbym zrobić tu analizę punkt po punkcie loszkoargumentów, żeby także mniej spostrzegawczy bracia zobaczyli, jak manipulować usiłuje autorka wątku (i kobiety ogólnie w kwestii finansów w związku), ale - (nie)stety - życie mam za ciekawe i opuszczam niedźwiedzią gawrę w chwili obecnej (no że czasu nie mam dziś na to, bo to z godzinę-dwie trzeba smaczki komentować). Może następną razą znajdę czas.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.