Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Stary_Niedzwiedz

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1540
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    11

Stary_Niedzwiedz last won the day on August 16

Stary_Niedzwiedz had the most liked content!

Community Reputation

3598 Świetna

7 Followers

About Stary_Niedzwiedz

  • Rank
    Starszy chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Z centralnej Polski pochodzi

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. To jest tekst reklamowy. Czego oczekujesz? Że powiedzą, że współczesne systemy uzdatniania wody basenowej są spoko, a my chcemy bawić się w szarlatanerię? BTW - woda we współczesnych instalacjach najczęściej jest OZONOWANA. Jak zauważono wyżej - ludzie sporo... dokładają od siebie - ot, fizjologia. A to się ktoś upluje, a to się poci (pływanie rozgrzewa -> naturalna reakcja organizmu = pot. Praw natury pan nie zmienisz...), a to ktoś popuści, a to bombeleg nakacperkuje do basenu... Życie 🙂 Myślisz, że woda w kranie to czysta&dziewicza? Ziemia funkcjonuje w obiegu zamkniętym od milionów lat. Prosty rachunek prawdopodobieństwa podpowiada, że to co dziś wypiłeś to już ktoś/coś parę/set razy wyszczał/wysrał 🙂 Ilość pierdów ludzkich jakie wdychasz codziennie też jest - wbrew pozorom - niezerowa 🙂
  2. A gdzie nie było? Nie mam w zwyczaju popełniać tego typu błędów ortograficznych.
  3. Mylisz się. To jest postawienie instynktów nad rozum. Narracją feministyczną -> gwałt.
  4. Chłopie Kocopoły... pierdolisz. Boli Cię, że to spunktowałem? No kurde trudno... Wolę być "internetowym pyszałkiem", niż... niedouczonym ćwokiem (jak już sobie sadzimy inwektywami 😆 ) Za Państwowym Zakładem Higieny? Mocne 🙂 amen Równie zgodna z rzeczywistością jak antyszczepowcy/kowidowcy/5-g'owcy... O czym?! Bombelgi odebrały umiejętność czytania?! 😄 Dokładnie to bym Ci powiedział. Nie masz pojęcia o czym mówisz, powtarzasz komunały z podręcznika parafialnego i dziwisz się, że Cię spunktowano...
  5. Pisałem, powtórzę się: - należy założyć, że wazektomia jest nieodwracalna. Kropka. Rewazektomia jest w praktyce zabiegiem bardziej teoretycznym, niż faktycznie skutecznym. Są pomimo to metody zapłodnienia. O czym dalej. - z uwagi na powyższe tego typu metodę należy brać pod uwagę w trzech przypadkach: NAJWCZEŚNIEJ po 35-40 roku życia w razie braku chęci posiadania potomstwa. Tu warunek brzegowy - utrzymanie niechęci do posiadania potomstwa pomimo sprzyjających warunków (nie bycie incelem, sensowny dostęp do sensownych kobiet itd), aby nie było to racjonalizowanie chujowego położenia życiowego. W momencie osiągnięcia docelowej planowanej ilości potomstwa (i odczekaniu paru lat na zasadzie "może mi się zmieni"). W przypadku posiadania ciężkich wad genetycznych przekazywalnych potomstwu Odnośnie "zamrażania" itp. Po pierwsze - koszt. Ok 100 EUR/rok/porcja. Tego się w lodówce w domu nie trzyma 🙂 Wypadałoby parę porcji, najlepiej w różnych miejscach zbunkrować - koszt idzie w górę mocno. Po drugie - zamrożone nasienie w praktyce podlega wykorzystaniu do zapłodnień pozaustrojowych (in vitro). KOSZT. I nieobojętność zdrowotna dla kobiety. Po trzecie - skoro w praktyce i tak idziemy w in vitro, to równie dobrze można do tego dołożyć pobranie nasienia poprzez nakłucie najądrzy (plemniki są cały czas produkowane, wazektomia to przecież nie kastracja!). Mając na względzie powyższe - jak widać robi się MOCNO pod górę. Tak finansowo, jak i organizacyjnie. Dlatego należy założyć, że wazektomia to droga w jedną stronę. Nie pij tyle... Nie masz BLADEGO POJĘCIA, na czym polega wazektomia. Ona nie ma ŻADNEGO wpływu na układ hormonalny... Zaryzykuję też stwierdzenie, że masz blade pojęcie o anatomii męskiego układu rozrodczego. Smutne to. Jakieś dowody tej śmiałej tezy? Czy wyjąłeś ją ze szpary pośladkowej?
  6. Ileż to dziecionteg wokół znam, co to "antykoncepcja zawiodła" i oczywiście "miś, cieszysz sięęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęę?????"... Echhh... A może wypadałoby ZAPYTAĆ? A nie, sorunia, to przecież zupełnie prywatna sprawa. Poziom sprawy zbieżny z rodzajem tamponu wtykanego w pochwę - opinia mężczyzny jest tu zbędna. Ale pochuj? Trzeba było podziurawić kondony. Albo podmienić piguły na tiktaki. Ucieszyłaby się. Przecież: Btw: NAPRAWDĘ. Razem się pisze. Na chuj komu znajomość ojczystego języka? 😆 No przecież myszce skowyt macicy się włączył, więc luz, nie? Będzie się cieszył. Dziecko daje dużo szczęścia. Jakże chciałbym zobaczyć opcję, gdzie małżonek przyprowadza dziecko (swoje) i informuje, że "on se zechciał" i "teraz będzie ojcem", a "ty mysia musisz być odpowiedzialna, teraz mysia masz RODZINE, więc zapierdalaj" Buahahhaa. Stary, Ty masz choćby blade pojęcie o kobietach? Czy tylko wiesz, że cycki, szpara i "chodzący ideał, nawet nie pierdzą"? Historii z "zawodną antykoncepcją" są setki, ale też są akcje kompletnie w drugą stronę. Dowód anegdotyczny: Pani - ofc samotna madka - po poślubieniu naiwnego białorycerza założyła po cichu wkładkę i łgała jak suka kłamała jak z nut, że "No przecież ona może mieć dzieci, tam dowód rzeczowy biega! Miś, to z tobą coś nie tak". Pani bez cienia zażenowania i w pełni na trzeźwo przyznała się do swojego sprytnego planu. Zaufanie. Taki tam pierd. Przecież "my jesteśmy rodziną. Miś, nie ufasz mi?!" Nie. Rodzina = K + M + potomstwo. Kropka. Ideą podstawową budowania podstawowej komórki społecznej jest rozmnażanie się. Plastry - tak. Wkładki - nie. Wiesz, dlaczego wkładka ma tak wysoką skuteczność? Bo w 100% eliminuje czynnik ludzki. Zapomniałam, czy też "zapomniałam", Wkładka jest "zawodna" jeśli a) zostanie nieprawidłowo założona. Ale tak tragicznie nieprawidłowo. b) zostanie świadomie zdemontowana. Plastry? A se zapomniałam. A se źle przykleiłam. A se oszczałam sikiem prostym zalecenia (nie wchodzimy do sauny, nie moczymy się godzinami w basenie/wannie, REGULARNIE WYMIENIAMY). Antykoncepcja hormonalna ma 100% skuteczność pod warunkiem PRAWIDŁOWEGO STOSOWANIA. Nie. To jest związek małżeński, a nie rodzina 🙂 Analogicznie -> konkubinat z dziećmi to jest rodzina. Nie. To jest ok 5,5 kPLN zarobku, z którego państwo zapierdala Ci ok 2,5 kPLN, tylko robi to mydląc ci oczy, że "to jest zus i koszt pracodawcy". CHUJA. To jest PODATEK OD TWOJEGO DOCHODU. I dokładnie O TO chodzi w nazywaniu pewnej grupy społecznej madkami/tatełami/bombelgami. Proszę uprzejmie. Nawet schłodzoną. Zje na raty.
  7. UMAWIA. Nie że tak robi. Jest i nie jest. Jak zawsze zależy od pktu widzenia. Pozytywy podano Ci wyżej - możliwość upuszczenia ciśnienia bez nadmiernych starań. Minusy? O ile mówimy o PEŁNEJ dobrowolności po stronie podaży, (czyli bez handlu ludźmi itp patologii), oraz a więc uregulowaniu i opodatkowaniu tej działalności, to ciężko takowe znaleźć. Niestety - im bardziej "podziemne", tym większa patologia. Vide Niemcy/Holandia, gdzie zalegalizowanie (czyli opodatkowanie) prostytucji niemal zupełnie wyeliminowało "czarnorynkowe" działania patologiczne. Jest kontrola "sanitarna", wszelkiej maści "pizdą karmionym" gangusom NIE OPŁACA się wchodzić w tą branżę... No same pozytywy. Wszelka represyjność tylko podnosi koszt usługi i obniża szeroko pojmowany komfort pracy. A raczej na odwrót -> wypchnięcie seksbiznesu do podziemia = konieczność wypłacenia premii za ryzyko dla organizatorów tego przedsięwzięcia, przy zdecydowanym obniżeniu jej jakości i wzroście zagrożeń dla obu stron. Kwik wszelkiej maści świętojebliwców, jak i pań, którym rośnie u... boku (chociaż to nie bok, haha) konkurencja kwituję prosto - psy szczekają, karawana jedzie dalej.
  8. Masz ŚWIADOMOŚĆ co jest nie tak. I tego, że nie ma w tym Twojej winy. I środków zaradczych (nara!). No to zdecydowanie miejsce, w którym obecnie jesteś NIE jest czarną dupą. Ale nie urządzaj się w tym miejscu, tylko wyrwij ten bolący ząb - on już za bardzo zgnił, nie odratujesz...
  9. Ja bym spierdalał 🙂 Ale ja leniwa buła jestem i nie chce mi się "walczyć o miłość mojej cudownej kobietki".
  10. Oraz to: Czyli pani - nie dość że przechodzona (45+!) - jest GRUBĄ ŚWINIĄ. Jej jedyne publicznie dostępne zdjęcia to potwierdzają. BRAK zdjęć sylwetki, max to półportret/plan amerykański w skręcie tułowia, coby zwały tłuszczu się nie rzucały w oczy. Dodatkowo jasna informacja w wyszukiwaniu google o zablokowaniu części informacji z powołaniem się na RODO. Czyli Pani skorzystała z "prawa do zapomnienia". Ach, CZEMU?! Ale patrzymy na "tłumaczenie od redakcji" Kurwa, zaplułem się... Po pierwsze - Big BEAUTIFUL Woman. Nawet kurwa na wikipedii jest... Profesjonalne dziennikarstwo pełnym ryjem. Po drugie - tu mówimy o parafilii - fetyszu otyłości, często połączonym z feederyzmem. BBW oznacza kobiety od OTYŁOŚCI w górę, aż do otyłości klinicznej. "Pełne kształty" to się w połowie skali nadwagi kończą. No ale teraz to takie "sexy" i nazywa się "body positive/fat acceptance movement". Oczywiście WYŁĄCZNIE gdy otyła jest kobieta. Jak mężczyzna jest otyły to FUJKA, niech zdycha, nierób pierdolony. W tym przypadku Habibi miał na imię Ephraim. I był Izraelitą. Ja, ja, ja, ja, moje... Ale też Och, jaka szlachetna! Tja. Jakoś to co myślał n/t tego całego cyrku rzeczony Ephraim umknęło. Ciekawe...
  11. Nieznacznie 🙂 Bez przesady -> +7 lat to raczej geriatria. Chyba, że sam masz z 90 lat 😄 99% ślubów wynika z mniej lub bardziej formalnych nacisków kobiety. Pozostałe - oczadyzm samca. Ja dostałem ultimatum. Oczywiście dziś myszka twierdzi, że to ja ją siłą do ołtarza wlokłem. Yhy... W powalającej większości wypadków tak właśnie jest.
  12. Poniekąd sam sobie odpowiedziałeś, co robić. Jedyną rzeczą gwarantowaną u boku kobiety jest brak gwarancji czegokolwiek. Nie. Bo czy tak naprawdę ona by się tym przejmowała? A raczej -> czy się przejmuje, skoro - podobno - wszystko o Tobie wie (więc i o Twoich planach/marzeniach wie), a i tak "robi swoje, bo taką ma SWOJĄ wizję"? Uważasz, że poczucie winy to dobra podstawa do budowania związku? Spierdalać 🙂 Tak. Ale wtedy byłem zupełnie innym człowiekiem. I podążyłem w kierunku światła. Potem się okazało, że to był... No dobra nie pociąg. Bardziej drezyna. Ale też było BRZDĘK. Dziś kocha. A za 5 minut: "Miś, nie wiem, co czuję". "Miś, oddalamy się od siebie". "Miś, Ty się za mało/za dużo/niewłaściwie/chujwiejak starasz". Se ne da...
  13. Dalej się z Tobą nie zgadzam. OWSZEM - wiem, że każdy ma swoją rację. Najebany seba kradnący babci rentę też. Tylko czy ja mam mu z góry wybaczać? No nie bałdzo widzę logiczną argumentację... Uprzedzam - religijna "argumentacja" nie jest nijak logiczna, bo to agitprop. Sam się zaorałeś 😄 Ktoś robi MI krzywdę, a przebaczać ma osoba trzecia, (chuj, że na dokładkę nie istniejąca)? No, powiem Ci - SROGA piguła, bracie 🙂 . Czyli na zasadzie "czcij ojca swego i matkę swoją" (wpierdalanie WPIZDU toksycznej postawy) podchodzimy do tematu "tate & mame majo ZAWSZE racje i HÓJ" No czyli mam być wdzięczny za to, że ktoś mnie rucha w dupę bez mydła, bo to rodzic? Bracie, niech ojciec Ci wybaczy, bo nie wiesz co piszesz 😄 Cierpienie uszlachetnia. Oczywiście cierpienie innych. Nie nas, beneficjentów zabawy w pana bozię. True A.F.
  14. Czyli: 1. Wybaczam 2. policzek L, policzek P, dupa, japa... 3. Ups, nie działa 4. Spierdalamento Nie. To jest ZŁA kolej rzeczy. Jeżeli rozwiązania siłowe (asertywność, wyznaczanie granic, tresura) nie działa, wówczas ewakuacja. Niestety - do zasady nie działa, bo po wytyczeniu nowych granic ZAWSZE będzie wojenka podjazdowa. Testowanie stabilności tychże granic, bo toksyczność z zasady jest właśnie przesuwaniem granic, polegającym na ciągłym ruchaniu w dupę i sprawdzaniu czy następny etap p.t. "W dupę na mokro przeszło, w dupę na sucho też, to teraz może granat w dupę i wagon szkła tłuczonego?" też przejdzie I jak ODETNIESZ toksyczność, wtedy w ramach lizania ran możesz bawić się w zdalne wybaczanie. W odwrotnej kolejności jest to nic innego jak "smaruj styje maryśką bo ułani jadą".
  15. No i? Są akcje (chęć posiadania dziecka i wszelkie ruchy do tego prowadzące) są KONSEKWENCJE. Czy to kurwa moje konsekwencje mają być?! Ktoś się o to mnie pytał?! Łapka w górę, który się pchał na ten świat? Zabawa w dzieci to 100% zaspokajanie swojego ego i popędów. Dorabianie narracji o "wdzięczności za wypchnięcie pochwą na świat" to czysta manipulacja i/lub wpędzanie w poczucie winy za czyjeś czyny. Tzw dług pokoleniowy spłaca się przyszłym pokoleniom. Ergo -> winien cokolwiek jestem wyłącznie swojemu potomstwu. Dlaczego? Bo to mój kurwa kaprys był, że się na świecie pojawiło. Kropka. Czyli nadstawić policzek. A potem drugi. A potem dupę i japę? Toksyk nie będzie ustawał w swojej toksyczności. Nie i już. Wybaczysz? Fajnie. Będzie Cię jebał jeszcze bardziej (bo zero konsekwencji). A co mnie to kurwa obchodzi, że ktoś miał ciężkie dzieciństwo, "okopy, Szkopy, leje, transzeje" i ogólnie chujnia? To usprawiedliwia bycie zjebem? Mistrzu, to co Ty proponujesz to KWINTESENCJA poddania się totalnemu spierdoleniu i prosta droga do wyhuśtania się... Hmmm... W takim wypadku źle trafiłeś. Nie forum DYSKUSYJNE, tylko strona internetowa. Wrzucasz coś w miejsce Z DEFINICJI przeznaczone do komentowania/dyskutowania i dziwisz się, że ludzie komentują/dyskutują? Hmmm... Masz osobliwe poczucie logiki 😄 Podałeś czarno-białe przykłady. W życiu dominuje - niestety - szarość... Aha. Czyli jak mame czyta Harlekiny i wysrywy Ziemkiewicza/Wicijowskiego/innych oszołomów = to jest SŁUSZNA lektura. Mądra. Życiowa taka. No bo mame to czyta, a to legitymizuje jej wysoką wartość. No OK. Spoko teza. Gorzej, jak jesteś spokrewniony z takimi ludźmi...
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.