Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Stary_Niedzwiedz

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1152
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Stary_Niedzwiedz last won the day on August 23

Stary_Niedzwiedz had the most liked content!

Community Reputation

2722 Świetna

4 Followers

About Stary_Niedzwiedz

  • Rank
    Chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Z centralnej Polski pochodzi

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. sklep.braciasamcy.pl Po co mnożyć brandy? Promuj jeden, zamiast rozmieniać się na drobne.
  2. "To zależy". Panie w wersji "madka", czy też może nie tyle "madki" ile panie "dzietne" mają pewne plusy. Plus zasadniczy w porównaniu do samicy bezdzietnej - niekoniecznie mają (aż takie) parcie na (kolejne) dziecko. Dużo łatwiej o panią bez skowytu macicy, co między 27 a 37 rokiem życia jest poniekąd standardem w relacjach z paniami. Dla samca który zaspokoił już swoje cele prokreacyjne - sporo wyższe szanse do wyjścia na sensowny układ dwojga dorosłych ludzi. Warunki brzegowe - jasne stawianie granic: "twoje dziecko=twój problem. Ja spotykam się z tobą, a nie z przychówkiem". Minusy - jak ktoś chce się bawić w tzw "patchworkową rodzinkę", to może się wjebać po szyję w rzadkie gówno. Pamiętaj, że panie dzietne nie są z automatu utytymi baleronami 🙂 I nie każdy tutaj ma 20+ lat i szuka dziewoi do prokreacji i ożenku...
  3. Oesu... Serio potrzebujesz więcej czerwonych flag? Laska jest nimi naszpikowana jak "parad pabiedy" na Placu Czerwonym w Moskwie... Na zasadzie efektu konfirmacji powiem to, co inni już powiedzieli: Pani widzi w Tobie WYŁĄCZNIE narzędzie, którym upraszcza swoje życie. Jesteś dla niej WYŁĄCZNIE betabankomatem/darmowym robotnikiem. "Kosztem" będzie dla niej druga ciąża. Zyskiem - to, że będziesz upierdolony bez żadnego odwrotu. Wpierdolenie się w układ, gdzie Twojemu dziecku będzie dawany przykład oszczywania Cię sikiem prostym (podałeś przykłady - będzie TYLKO GORZEJ!!!), gdzie swoje zasoby będziesz musiał pompować w obcego bękarta (dosadnie, ale tak w gruncie rzeczy jest), zamiast w swoje dziecko... Jeeezu... Dramat zupełny. Efekt utopionych kosztów. Tak się nazywa Twoja rozkmina. A odwróć to. Zobacz, ile STRACISZ zostając w tym układzie. Będziesz WYŁĄCZNIE dwunożnym bankomatem i chłopcem na posyłki. Już zresztą nim jesteś... Stracisz tu i teraz. Podajesz w 100% kobiece "argumenty". Mówisz jak kobieta, której perspektywa nie przekracza okresu od miesiączki do miesiączki, a opinia społeczna to WSZYSTKO, co ma... Stracisz TĄ pracę i "opinię" w społeczności, która ma Cię wyłącznie za to co pani - dwunożny bankomat i chłopca na posyłki. Czyli co? No nic w gruncie rzeczy... Długofalowo... Jeeezu, gościu, jesteś multimilionerem. Można nim być po prostu ograniczając straty. Ten, kto ma zero na koncie jest bogatszy od tego, który ma minus milion... Aktualnie rozkminiasz stojąc na chybotliwym stołku, że jak z niego zejdziesz to będzie Ci zimno w szyję, a ta pętla zawiazana do powały tak fajnie w szyjkę grzeje... Tu nie ma co myśleć, stąd trzeba spierdalać... Guma na faję, a jeszcze lepiej gacie na dupę i paaaa! Wbrew jej osobistym zapewnieniom - ona się nie zmieni. A na pewno nie na lepsze.
  4. To... ...i to. Klimat w miejscach sportowych jest taki, że z zasady sobie nie panujemy. Dzięki temu jestem np na "Ty, laska, nieźle dziś pociskasz" z paniami - uwaga - 70+. Panie miewają wnuczki w wieku mocno rębnym 🙂 To kwestia pewnej konwencji. Jeśli ktoś ma kij w dupie i wymaga sztywnej atmosfery w miejscu z definicji luźnym... Coś jak przyjść w garniturze na basen i sapać się, że wszyscy wokół popierdalają w gatkach...
  5. Mamy 🙂 Najlepszy jest z silnikiem 2,0D, ale TYLKO tym 4-cylindrowym, HDi od PSA. Tu możesz się spodziewać wysokich przebiegów i małoproblemowej eksploatacji. Nie dotyczy to już niestety 1,6 HDi - szkoda, bo to fajny silnik z tym sprzętem. Pozostałe diesle, ZWŁASZCZA 5-cylindrowe - skarbona bez dna i dodatkowo straszna chujnia jeśli idzie o osiągi i kulturę pracy. Spodziewaj się nakładów idących w dziesiątki tysięcy. Serio. Podpowiedź - zobacz ile kosztuje "słupek" do takiego auta i jak mało tego jest na rynku. Podpowiedź 2 - bo taaakie jest ssanie z rynku na części do tego padła niezniszczalnego wolwo, panie... Jeśli wyeliminujesz najsłabsze ogniwo tego sprzętu, czyli 5-cylindrowy silnik, reszta jest do ogarnięcia za ludzki pieniądz. Zawieszenie/hamulce od Forda, silnik od PSA. Koszt może być w elektronice/częściach nadwozia/wnętrza. Nadwoziowo S40 - wolałbym V50. Praktyczniejsze, raczej więcej na rynku. W silnikach z dwururowym wydechem, kołem zapasowym i po 2010 roku bagażnik nie występuje. Kolejny powód, aby padło 5-cylindrowe omijać szeroooookim łukiem. C30 - przechuj. Po winklach lata toto jak szalone. Krótkie, zwarte, elegancki upalacz z klasą. Z tyłu ciasno jak w ruskim czołgu - samochód ma mniejszy rozstaw osi - to nie 4/5-drzwiowe auto przerobione na 3-drzwiowe, tylko skrócony samochód. Do tego nadwozia pasuje najlepiej T5 w kiju, ale wtedy to jest straszna skarbonka. Spalanie na poziomie 20+/100 (zbiornik 45 litrów 😄 ), wszelkie mankamenty trwałościowe 5-cylindrowego Volvo - trudna to miłość. Z wyżej wspomnianym 2,0D 4-cylindrowym znikają problemy, ale to już tak nie zawija. Ogólnie - ostatnie dobre Volvo, o ile wyeliminujemy problemowe silniki (czyli wszystkie produkowane przez Volvo i jeden przez PSA 😄 )
  6. Działasz dalej. Teraz już wiesz, że to tylko wyrzucanie Twojego czasu w błoto. Nie wiem, co Cię powstrzymuje... Odpowiadając na nurtujące Cię pytanie - iść będzie ŚREDNIO. Przygotuj się na duuużo plew. Nastawienie olewcze i bezciśnieniowe to absolutna (!) podstawa. Resztę masz opisaną, nie chce mi się produkować. Aha, osobiście uważam, że powyżej pewnego poziomu otrzaskania z konwencją, obniżeniu oczekiwań (no jednorożców tam nie znajdziesz. Za to rogaczy mnóstwo) jest to W MIARĘ sensowne narzędzie do golenia towaru 🙂 A na pewno KOPALNIA obserwacji dynamik międzyludzkich. Aha, jest duża szansa, że pani w przeciągu 48h podejmie próbę "reanimacji" tego "związku".
  7. 2% ceny transakcji? Jak skarbowy od PCC 😄 I - zgaduję z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością - umowa jest na wyłączność, nawet jeśli znajdziesz swojego klienta, to pośrednikowi "sie należy" i ma ona charakter "starannego wykonania" (czyt - nic nie musi, może się bujać z tematem 5 lat). No nie bałdzo... Pytanie zasadnicze - JAKI JEST WKŁAD POŚREDNIKA. "Znajdzie klienta"? No to luz - niech jego klient zapłaci. "Da ogłoszenia na miljonach portaluf, panie!"? - biczplis - domiporta/otodom - poguglaj, znajdziesz w parę minut. Wyróżnione ogłoszenie to koszt na poziomie 100-150 PLN/miesiąc. Zaniedbywalne koszty przy tej wysokości transakcji i fakcie, że pan pośrednik chce zainkasować 2000 PLN od każdych 100k wartości nieruchomości (szacuję - koło 5k to tak najmarniej). Tera pacz: Mieszkanie sprzątasz NA BŁYSK. Wypierdalasz wszelkie graty, ODMALOWUJESZ (ma pachnieć świeżością, żaden szał ciał, uprzęży i pał) Zrób ładne zdjęcia. DUŻO. W dobrym oświetleniu - wybadaj, kiedy mieszkanie ŁADNIE WYGLĄDA. Opierdol każdy detal, z uwzględnieniem dobrych aututów. Każdy pierd. Tak ze 100+ zdjęć. Jeżeli coś jest bardzo "fuj", to to dyskretnie pomiń. Kuchenka stara i zgniła? No to zdjęcie z daleka 🙂 Zdjęcia DOBREJ JAKOŚCI!!! Kurwa, nie tosterem, ale też i nie musi być to lustrzanka full klatka 🙂 Dobry kompakt ujdzie. Zrób parę zdjęć nieruchomości z zewnątrz - detale typu klatka schodowa (chyba, że jakiś dramat 😄 ), winda, wejście... Dużo, ładne, dobrej jakości - słowo klucz. KONIECZNIE (!) rzut mieszkania - nie musi być idealnie zwymiarowany. Polataj z miarką i przerysuj na kartkę. Ile Ci ta cała impreza zajmie? Chuj, niech będzie, że cały dzień. W perspektywie oszczędzasz piątkę. No nie wiem, dla mnie fchuj hajsu jak za dzień roboty. Wystawiasz ogłoszenia, zdjęcia ładujesz gdzieś na jakieś google photo czy inny dysk sieciowy, w ogłoszeniu dopinasz "link do dużej ilości zdjęć". W treści ogłoszenia WOŁAMI piszesz: "Agencje tylko bezprowizyjnie" (nie będą dupy zawracać). Telefon kupujesz dedykowany - prepaid. Oszczędzisz sobie późniejszych spamów. I wio. Jeśli okaże się, że przez 3-4 m-ce nie sprzedasz - będziesz myślał dalej.
  8. Nie "jak się nie ujawni". Masz gotowca, znaj mą dobroć: "Słuchaj, rozmawiamy już (tu_wpisz_ile). Jakby nie patrzeć - przyszedł czas na przeniesienie znajomości do reala. Proponuję najbliższy (wpisać dzień data dzisiejsza +3 dni, ofc nie wypadającą w wybitnie "niewyjściowe święto") w (wybrać jakąś NEUTRALNĄ herbaciarnię/kawiarnię gdzieś w neutralnym miejscu)". Kropka. NIC KURWA WIĘCEJ. Dokładnie to. Przekopiuj, uzupełnij, send i czekasz. I lada chwila będziesz wiedział, na czym stoisz. Jak pani zacznie się wykręcać - trudno. Siekiera i dziab. SZKODA PRĄDU. Jak podejmie próbę - wio. Jak zacznie się sapać, że "aaale się za mało znamy" - mówisz jasno, że "no to właśnie się poznamy - pisanie w nieskończoność nie ma sensu, i tak już to przeciągnęliśmy ponad wszelką miarę". Też kropka i nic więcej. Sterujesz w kierunku spotkania, NIE PROSISZ O SPOTKANIE. I zauważ, że tu nigdzie nie ma znaków zapytania/przypuszczeń/"czy chciałabyś", "co myślisz o". Jasny komunikat, odpowiedź tak lub nie, zero skamlania. Wio. Daj znać jak poszło.
  9. Ja bym jeszcze ze 2 miesiące pogadał. Serio. Naprawdę, szanująca się dziewczyna to jest. Zaufaj mi. Nieeeno. Full romantiko znaczy jest! Jesteście sapioseksualni. I powiem Ci, Bracie, że ja taką postawę to ja SZANUJĘ. Rozmawiaj dalej! Dobrze Ci idzie! (Qrwa, skąd tacy kosmici spadają...) Dobra, tak do brzegu... Odpowiedź już znam (patrz, kurwa, nie widziałem, a znam). Pani nie ma zdjęć profilowych. Możliwości są 2 (dwie): 1. Pani waży 100+ (STO PLUS) kilogramów. Albo i ze dwie stówy. Albo nie ma jedynek. I dwójek. I trójek, ale wtedy może ma z jedną dwójkę. Albo ma ze dwa garby. Albo ucho przyszyte do nosa. 2. Pani wygląda do rzeczy, ale obok czai się jadowity gad, na 3 litery, kończy się na "ĄŻ". Mając to na uwadze - "dba o dyskrecję". Mówiąc krótko - szuka bolca na boku. Ponieważ Pani przez 3 miesiące nie wysłała Ci zdjęcia/nie wyszła z propozycją wymiany zdjęć, a tym bardziej płynów, obstawiam 95% prawdopodobieństwo punktu "1". Ostatnia możliwość: Pani nazywa się Wojtek i też ma 19 lat U Pani prawdopodobnie jest identycznie. Nawet bardziej...
  10. RESPECT! Nie wiem... No z pewnością nie zapytać o to, gdzie i kiedy się spotykacie. To stanowczo zbyt wczesne. Myślę, że szanująca się dziewczyna nigdy takiej śmiałości nie zaakceptuje. Pierwsze spotkanie myślę tak... po roku? No najwcześniej. JPRDL...
  11. Bo w banku nie ma tak łatwo. Trzeba albo się wykazać kwitami (zaświadczenia o zarobkach + dobra sytuacja w BIK), albo dużo zapłacić, żeby bank nieco przymknął oko na ryzyko. Jak masz bagno w papierach/zadłużenie pod korek/złą obsługę długu bądź płatności, no to jesteś we dupie. A tu rodzinna pożyczka na telefon, zerowe oprocentowanie, brak zabezpieczeń... Ja bym brał 🙂 Inna kwestia, że wracamy do tematu edukacji ekonomicznej - ludzie nawet nie wiedzą o możliwościach, jakie mają...
  12. Patrz wyżej. Zarabiam 2 000 -> wydaję 2 000 (albo mniej i odkładam tłuszczyk) - TAK! Zarabiam 2 000 -> wydaję 2 200 "bo zasługuję na więcej, YOLO, bitch!" - NIE!!! I nic nie ma to wspólnego z lewarowaniem swoich możliwości nabywczych kredytem. Jeżeli chcę kupić coś teraz, mając świadomość, że kupuję to DROŻEJ (koszt pieniądza) i wciąż stać mnie na to (zarabiam 2k, wydaję 2k) - proszę bardzo. Jeśli żyję w świecie, że "kupiłem na kredyt wiec to jest za darmo", bądź co gorsza "wezmę inny kredyt i to spłacę", czyli idę w rolowanie długu... Uuuu... Panie... Podstawowa edukacja ekonomiczna. To powinno być w programie od szkoły podstawowej. No ale my mamy religię 2x w tygodniu - pochuj komu edukacja ekonomiczna?
  13. Bo? No litości. W dzisieiejszych czasach pieniądz to TOWAR. Można go kupić. Pożyczka bankowa/kredyt to po prostu LEGALNE KUPNO PIENIĄDZA. Oczywiście, żadnych firm pożyczkowych - Providentów/Bocianów innych "wierzących w plan". Jak widzę RRSO na poziomie 100 - 1000 (kurwa, TYSIĄC!!!!) procent, to trochę mi cyce opadają. Bank jest pożyczkodawcą relatywnie wymagającym, ale też i relatywnie niedrogim. Oczywiście bezwzględnie przestrzegać należy zasady "Zarabiam 2000 wydaję 2000", a nie "Zarabiam 2000, ale zasługuję na więcej, więc wydaję 2200". Tyle. Co by się nie działo - w tej sytuacji i tak będzie chujem. Lepiej więc być chujem z hajsem w ręku - większe uwielbienie w oczach pań 🙂 Od początku traktowałeś to jako DAROWIZNĘ. To inna sytuacja. Inne założenie/nastawienie. Bez (potencjalnych) prób wymuszenia. Nie ma "daj", tylko "pożycz". Bo to ładniej brzmi. A potem "przecież kiedyś ci oddam" (czytaj: spierrrrdalaj.)
  14. "MY"? No raczej ona chce, ino hajsów ni ma, więc jest "my". Umowa, weksel, NIE GOTÓWKA TYLKO PRZELEW i wio. Ja bym nie pożyczał 🙂 Potem caaała rodzina będzie Ci mówić, jakim chujem garbatym jesteś, że się zwrotu domagasz. Potrzeba siana? Spierdalaj do Bociana 🙂
  15. Dowolne korpo. Przykład? Gdy zaczynałem w poprzedniej firmie od "szczytu" (a moja "działka" jest tematem, na który szczyt życzy sobie mieć BARDZO realny wpływ, bo to niejednokrotnie kwestia przejścia na ciemniejszą stronę mocy p.t. "wasza organizacja nie performuje targetów") dzieliło mnie 2 managerów (liniowy - zarządowy - prezes). Gdy opuszczałem to korpo od tego samego punktu dzieliło mnie już 5 managerów (liniowy-średni-uberśredni-wyższy-zarządowy-prezes). NIC (dosłownie!!) nic merytorycznie w mojej robocie się nie zmieniło. "Tylko" przybyły w międzyczasie 3 szczeble dowodzenia, merytorycznie na poziomie "dzban". W tym samym czasie organizacja (licząc obrotami/sprzedażą/"głowostanem") wzrosła mniej więcej o 25%. Czy wspomniałem, że średni, uberśredni i wyższy przyszli z nadania nowego prezesa? 🙂 Gdzie nie spojrzę jest podobnie - między żuczkiem a szczytem siedzi stado "menażerów", którzy - jak popatrzysz na MERYTORYKĘ pracy - są potrzebni jak krowie parasol. Co ciekawe - jak robiłem w spłaszczonej strukturze, to robota szła jak po maśle, a firma działała jak dobrze naoliwiony mechanizm. Po "reformach" wszelkiej maści "zebrania kryzysowe" były normą, a komunikacja była baaardzo sprawna - mieliśmy nawet pion komunikacji wewnętrznej (sic!!).
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.