Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Stary_Niedzwiedz

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1004
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    6

Stary_Niedzwiedz last won the day on September 22 2018

Stary_Niedzwiedz had the most liked content!

Community Reputation

2301 Świetna

4 Followers

About Stary_Niedzwiedz

  • Rank
    Chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Z centralnej Polski pochodzi

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Nie tylko dla Ciebie - może się okazać, że wycofają Twoje świadkowanie, jak się okaże, że proces potrwa kolejną pięciolatkę, zanim skutecznie Cię przesłuchają... Nie jesteś STRONĄ, żebyś musiał się stawić, bo bez tego nie będzie procesu - jesteś ŚWIADKIEM. A świadek może być, a może go nie być 🙂 Wniosek o zwrot kosztów dojazdu/utraconego zarobku też nie jest pozbawiony sensu - to podnosi koszta procesu (płaci strona przegrana). Może się okazać, że logicznie dojdą do wniosku "w kule wali, hajsu chce, dużo nie wniesie - niech spierdala". A chyba o to Ci chodzi. Jeśli okaże się, że powinny zostać uzupełnione jakieś Twoje zeznania, to tak. Ale z zasady sąd stara się ogarnąć sprawę jak najszybciej - sędziowie są rozliczani z ilości spraw zamkniętych.
  2. ...moja szpara aż skwierczy z tęsknoty za nim! Obstawiam też, że szanowna małż właśnie goli nogi, pachy, broszę i okolice, a na przywitanie będą odwiedziny w lodziarni.
  3. Nie tylko teoretycznie, ale również praktycznie. Sąd może też motywować Cię intensywnie grzywnami. Empirycznie znam przypadek pewnego pana, któremu sąd za walenie w kule dał najpierw grzywnę 500, potem 1000, a potem 15 000 (piętnaście tysięcy nowych złotych polskich). Poskutkowało. Nie stawić się możesz tylko z "ważnych powodów". Po imieniu - L4. Jesteś chory, niezdolny do pracy (co za przypadek, akurat TEGO dnia). A jak niezdolny do pracy, to i do zeznań. Kserujesz kwit L4 (dostaje się jeszcze teraz jakiś papier? Cholera wie. Jak nie, to prosisz lekarza o dodatkowe zaświadczenie do sądu), uzbrojony weń dzwonisz do sekretariatu wydziału, powołujesz się na numer sprawy i informujesz, że nie dojedziesz, boś chory, prosisz o informację, gdzie dosłać usprawiedliwienie. Mogą poprosić o faks, więc się nie zdziw 😄. Sprawa w skrajnym wypadku spada niespodzianie z wokandy. Sąd wyznacza nowy termin, nowe wezwanie, a tu - nosz kurwa, co za pech! - ZNOWU chory jesteś... Przy odrobinie wprawy i bezczelności możesz im sprawę wyłożyć na 2 lata... Może wycofają dowód z zeznań świadka? Ty masz zgodnie z prawem obowiązek: 1. Zjawić się (możesz wystąpić o zwrot kosztów dojazdu i utraconych dochodów), albo przedstawić usprawiedliwienie nieobecności - patrz wyżej. 2. Odpowiedzieć na pytania sądu. Zgodnie z prawdą! Sąd na dzień dobry pouczy Cię o odpowiedzialności za składanie fałszywych zeznań. Nie możesz zatem "uzgadniać zeznań". Zresztą - po co miałbyś to robić? Przychodzisz, zeznajesz, wychodzisz - NIE TWÓJ CYRK, NIE TWOJE MAŁPY. Co Ty, Caritas jesteś? Ciocia Zosia-dobrodziejka? Oni tam się napierdalają ze sobą na śmierć i życie, a Ty jesteś tylko mięsem armatnim. Chcesz, żeby przybili Ci składanie fałszywych? No proszę Cię... No i co do zasady - możesz mieć silną amnezję - "nie pamiętam", "nie jestem pewien". Możesz też nie "wypowiadać się swobodnie" (sąd może się Ciebie zapytać, co masz do powiedzenia w sprawie - kiedyś powiedziałem, że "nic, bo nie wiem, po co mnie w tej sprawie wezwano" (zgodnie zresztą z prawdą 🙂 - o jakże piorunująco podziałało to na Sąd - podziękowano mi w 5 minut 🙂 - wzywającym wydłużyły się ryje 😄 ). Odpowiedź "nie pamiętam" jest też dla Ciebie dość wygodna, bo co zrobisz, jak powiesz "X", a tu nagle wyjadą dokumenty, że "nie X, tylko Y"? "Proszę sądu, nie pamiętam dokładnie. WYDAJE MI SIĘ, że X, ale mogę się mylić." "Proszę sądu, to było dawno temu, WYDAJE MI SIĘ, że Y, ale mogę się mylić, bo to było dawno temu". W chuja cięcie też zajęcie, tylko trzeba ostrożnie 🙂
  4. No nie do końca. Mężczyźni potrafią bez problemu być (i często są) hipogamiczni. Proste -> ile jest związków fryzjerki z prawnikiem? A ile znasz związków prawniczek z gościem z budki z hot-dogami? Popatrz tu - skrajnie profeministyczne pismo, a samo wskazuje, jak działa kobieta: Klik A przecież "liczy się wnętrze"... OCZYWIŚCIE - jeżeli mężczyzna może zmienić kobietę na lepszą, to to zrobi. No proste 🙂 Tyle, że to nie jest hipergamia. Mylisz ściemnianie rzeczywistości od rzeczywistej wiary w wytłumaczenie. Mężczyzna będzie ciął w chuja, aby wybrnąć z sytuacji. Kobieta AUTENTYCZNIE WIERZY w swoje logiczne tłumaczenie. Przykład: Mężczyzna jasno powie: stać mnie na partnerkę z większym cycem i odcięcie tłustej lochy, która wisi na mnie. I to zrobi, nazywając rzecz po imieniu i ponosząc określone koszty. Logiczne cost-benefit analysis. Kobieta "zasługuje na więcej", a "miś się nie stara", więc jest to JEGO WINA. Ona "kończy związek bez perspektyw". Oczywiście, gdy odwrócimy sytuację, to mężczyzna jest "podłym chujem". Projekcja. I tyle.
  5. Weź no sprawdzaj lepiej źródła... Po 40 to tak, prawdopodobieństwo urodzenia dziecka z zespołem rośnie niemal wykładniczo. Po 30 do "bardzo często" to... bardzo daleko. https://pl.wikipedia.org/wiki/Zespół_Downa#/media/Plik:Trisomy21_graph.jpg Pani 25+ rodząca pierwsze dziecko nazywana jest w podręcznikach medycznych "starą pierwiastką". W podręcznikach medycznych anno domini 1960 - dodajmy... Ależ niech mówią. Ba - one JUŻ to robią. Tylko co z tego? Psy szczekają, karawana jedzie dalej... Nie jest to zależne od wieku. Po prostu- hipergamiczna natura. "sory miś, jesteś za młody, za biedny i masz nasrane we łbie. Przy tobie to ja mogę tylko paprykarz szczeciński wpierdalać, a ja zasługuję na więcej. Tylko panowie ze srebrną skronią wiedzą, jak dogodzić kobiecie" Kobieta nawet publiczne opierdalalnie gały z połykiem aż po same jaja potrafi logicznie zracjonalizować, a co dopiero wybór atrakcyjniejszego dla niej partnera?
  6. Pani, będąc nieletnią i mając pod opieką dziecko, piła alkohol. Początkowo grzecznie została poproszona o wylanie tegoż alkoholu. Uznała, że "skoro jezd madko, to jej siem prawo nie tyczy, masz ty dziecko, HÓJÓ???". Weszła na ring, dostała w ryj. Tak to wyglądało obiektywnie. Natomiast z pktu widzenia damulki - "psy się dojebały, HÓJE, JP na 100%"... No to teraz PDW/BSNT 😄
  7. Dało się wejść 😄 W gruncie rzeczy było... porównywalnie 😄 Dalej ma fajny tyłek. Dalej ma niezły cyc. Dalej jest kłodą. Powiem Ci tak -> ja już się emocjonalnie nie angażuję. Panie mnie skutecznie z tego wyleczyły. W tym konkretnym przypadku chodziło precyzyjnie o sprawdzenie tego, co napisałem. Sprawdziłem, porównałem z kolejnymi doświadczeniami, poszedłem dalej. Druga strona (zapewne) też. Interesujący wniosek: jednak naprawdę sporo % fajnego seksu zależy od otwartości pani na te sprawy. Laska kłodowata = czego byś nie robił, i tak kłodą zostanie. Smutne to.
  8. "Zależy". Być może poprzednio nie wypaliło z uwagi na rozbieżność celów, a teraz cele się... zbiegły? Być może inne są oczekiwania, okoliczności. Nie ma żadnych reguł. Mi zdarzały się tak dłuższe powroty, jak i jednorazowe tournee z ex. W każdym przypadku INNE były oczekiwania, niż wobec pierwotnego związku. Od zamiany opcji "wielkie lowe" na FWB (z naciskiem na B), po zaspokojenie 🙂 ciekawości z cyklu "kurde, jak to będzie po 20 latach przerwy" (było średnio, pani kłoda 😄 ). Bilans? Dla mnie na plus - ciekawe przeżycia wpadły, koszta własne (emocjonalne mam na myśli) - niewielkie, bo luźne nastawienie do tematu.
  9. Każdy jest kowalem swojego losu. Akurat w przypadku małżeństw homoseksualnych... Panowie panom z definicji cyrków robić za bardzo nie będą. A panie... niech się za łby biorą - same sobie zgotowały ten los rzec można 😄 Dlatego niezbyt podoba mi się ferowanie wyroków/rzucanie mocnymi kalumniami typu "człowiek-śmieć". Nikt z nas nie był w Jego głowie, ani w Jego sytuacji. I nie wiemy, jak byśmy się w tej dokładnie sytuacji zachowali. Bycie rycerzem klawiatury jest ekstremalnie łatwe. Gorzej, jak przyjdzie się z tak ekstremalnymi sytuacjami mierzyć w realnym życiu... To mnie w pierwszej chwili zastanowiło. Jeszcze sprawa nie ruszyła z miejsca, a pani już miała adwokata, który ją reprezentował. Czyżby czuła w moczu, że coś się święci? Czy osoba zaskoczona zaginięciem dziecka w pierwszej chwili organizuje prawnika? Dużo pytań - mało odpowiedzi. Poza jedną - "to przecież madka" (w domyśle - święta i niewinna). On wszedł pod pociąg. Praktycznie każda lokomotywa/EZT (zwłaszcza EZT) ma obecnie monitoring. Po imieniu: jest nagranie, jak facet dobrowolnie zamienia się w ornament na zderzakach maszyny. Z przyczyn oczywistych nie jest publikowane. Dlaczego? Wrzuć sobie w YT "potrącenie sarny przez pociąg", albo coś w ten deseń - zrozumiesz... Konkluzja końcowa: Patrzę na tą całą sytuację i widzę wielką tragedię zaszczutego faceta, doprowadzonego do straszliwej ostateczności. Przerażające to, w jakim... fajnym i prorodzinnym społeczeństwie żyjemy. Tym bardziej przerażające, że to może spotkać praktycznie każdego z nas.
  10. Poczytaj o pojęciu "common law marriage" w prawie anglosaskim. Qfa włos się na głowie jeży... W bardzo mocnym uproszczeniu - mieszkacie pod jednym dachem x-czasu (3-5 lat) i/lub macie dzieciaka i/lub jesteś głównym opiekunem/utrzymującym dziecko partnera/partnerki = jesteście "common law marriage". Konstrukt tak po...pieprzony, że normalnie JPRDL... Niby nie ma procedur rozwodowych, ale spokojnie możesz zostać szarpnięty o alimenty itp Zgroza... A jak słyszę głosy o zalegalizowaniu "związków partnerskich" dla par heteroseksualnych w PL... To dopiero pomysł! 100% małżeństwa (de facto te same KONSEKWENCJE), ale bez nazwy "małżeństwo". Ewidentnie wymyślone przez "kobietki", bo powołują się na argumentum ad rectum, z cyklu "nie można dziedziczyć" (chuja - testament i wio! Poza tym potomstwo dziedziczy z mocy ustawy, ale tu już słychać trzask pękających z żalu odbytów karynek, że "jak to tak, z pominięciem"), "nie można się dowiedzieć w szpitalu" (chuja, pełnomocnictwo, dla pewności w formie aktu notarialnego i wio. Pomijam, że w PL służbie zdrowia praktycznie nie robią nikomu problemu - kiedyś występowałem w roli "partnera" koleżanki, która trochę odpłynęła i wylądowała na SOR), czy już kuriozum "nie można się wspólnie rozliczyć z PIT". Noszjapierdole - to weź kurwa ślub, jak taki cymes. A tu podejście z cyklu "i podupcyć, i cnotę zachować"... W gruncie rzeczy chodzi o przymydlenie oczu tym, którzy na ślub nichuja się nie zgadzają, bądź odpieprzają szopkę pod publiczkę, że "małżeństwo to nienowoczesne, a ja, Brajan wraz z Kariną to tacy nowocześni jesteśmy, cały Uków podziwia!". Tzw związki partnerskie winny być dla osób homoseksualnych, bo przecież w tym zaściankowym kraju długo jeszcze nie przejdzie pojęcie małżeństwa homoseksualnego. Reszta? Won do USC/sukienkowych!
  11. Żeby wywrzeć na Ciebie nacisk, oraz celem samowalidacji swojego spierdolonego postępowania. "My teraz jesteśmy RODZINOM i ty się masz matki (teściowej znaczy) słuchać!!!" 😄 JPRDL... Powiem Ci tak - z perspektywy doświadczonego EKSmałżonka - ja bym zaśmiał się w twarz i jechał.
  12. To jest słowo-klucz. Jeżeli montujesz rozpieraka na futrynie starego typu, blaszance i to jeszcze takiej spawanej do kotew w murze, gdzie zamiast drzwi pokojowych mógłbyś spokojnie drzwi ppanc wstawić, to jasne. A i to też warto mądrze zamontować (złapać żabką i dobrze dokręcić + mocno skręcić nakrętki kontrujące. Wariant "B" to drążek mocowany między ŚCIANAMI (w wąskim korytarzu) - tu też zależy trochę od konstrukcji ściany, bo jak mocno rozeprzesz, to "bum" 🙂 Jeszcze opcja "C", nie wspomniana - drabinka do ćwiczeń montowana do ściany + nakładany na szczeble drążek. Plus - mało miejsca zajmuje ta konstrukcja. Plus drugi - cuda z tym można wyczyniać - masz za co zaczepić ekspandery, TRX-y itd Minus - estetycznie... narzucająca się 🙂 no i ciężko to schować w razie nalotu teściów 🙂
  13. "Chciałam Ci przedstawić wspaniałe możliwości biznesowe w strukturach MLM. Czy wiesz, co to dochód pasywny? To Ferrari tylko czeka, abyś do niego wsiadł!" 90% tego typu zagajek kończy się jak wyżej.
  14. Na wypisie aktualnym z KRS masz informację, KTO (imię, nazwisko, PESEL) i w jakiej konfiguracji jest upoważniony do reprezentacji Spółki - dział 2. Tam masz dokładną informację na temat JAK ma być podpisany dokument i KTO może go podpisać. Dokument podpisany niezgodnie z reprezentacją jest nieważny. Jeśli ktoś chce podpisywać inaczej - musi okazać stosowne pełnomocnictwo w oryginale. To jest pytanie do prawnika. Pytanie, czy umowa jest zawarta warunkująco ("uznaje się za zawartą w momencie wpłaty zadatku"), czy też zawarta bez tego warunku - wówczas mogą próbować windykować z Ciebie zadatek. Tu zasięgałbym opinii prawnej osoby biegłej w umowach z KC.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.