Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Stary_Niedzwiedz

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1243
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Stary_Niedzwiedz last won the day on January 25

Stary_Niedzwiedz had the most liked content!

Community Reputation

3017 Świetna

5 Followers

About Stary_Niedzwiedz

  • Rank
    Chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Z centralnej Polski pochodzi

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Se zawsze może zmienić. "Ty 40, ona 20, no to już z wnuczką chodzisz" 😄 Natomiast zauważę jedno: Kolega ma jakąś_tam fantazję/fiksację seksualną. Owa fantazja/fiksacja NIE wykracza poza normy prawa (obie strony owej fiksacji po tej samej stronie granicy wieku przyzwolenia, obie strony nie spokrewnione). To ja się pytam - a co Wam do tego? Seks ma być jedynie słuszny, zgodny z linią partii? Dżizas... @Mr. Pacjent - przygruchaj se taką gąskę w założonym wieku, zaciągnij na warsztat, obrób i zobaczysz W REALU, czy o to chodziło. Najwyżej zmienisz zdanie. Żenić się nie musisz. Zaufaj mi 🙂 Z moich doświadczeń z paniami 35+/45- powiem: Jeśli ODPOWIEDNIO wybierasz (czyli nie jakieś zapuszczone ropuchy) to jest całkiem OK. Wiek graniczny to IMO 45+ - tu trafić FAJNY egzemplarz zaczyna być trudno. Bonus: Panie w wieku 35+ osiągają szczyty libido. Są chętne, otwarte na FAJNY, wyluzowany seks dla czystej przyjemności, świadome swoich mankamentów i pozycji na rynku. Trafić na kłodę duuuużo trudniej, niż wśród pań 30- , które żyją złudzeniami, że "jej się należy", a udostępnienie Złotej Pusi(TM) to najwyższy zaszczyt, godny tylko bogów i winien wystarczyć w zupełności. Zaangażowanie leży po stronie dostępującego zaszczytu. Konkludując -> sprawdzić empirycznie, a nie pierdolić teoretycznie.
  2. Polecam: 1. Wywiad z Moniką Jaruzelską a.k.a. Towarzyszka Panienka. Bardzo wiele mówi to o panu P.W. Oraz recenzję Tomasza Raczka Po obejrzeniu i wyciągnięciu wniosków tak z samych wypowiedzi pana P.W., jak i obejrzeniu samej recenzji - uważam za stratę czasu, pieniędzy i czasu. Twórczość P.W. skończyła się na Pitbullu. Pierwszym. MINIMALNIE ponad poziom dna wznosi się film Służby Specjalne, chociaż tam to wiele (wszystko?) ratuje aktorstwo Chabiora i Grabowskiego Reszta stała się już karykaturą kina i jest wypisz-wymaluj dowodem, że PL kino to ściek żenady...
  3. Życie w świecie złudzeń, gdzie powabne ciało jest dane raz na zawsze. Dlatego też widzimy u pań tzw zjawisko ściany. Nagle okazuje się, że UPS, JAK TO, NIE JESTEM NAJPIĘKNIEJSZA Z CAŁEJ WSI?! Żeby nie było - mam w otoczeniu sporo pań, które dzielnie i skutecznie walczą z czasem i grawitacją. Tylko że to - niestety - wyjątki. A wyjątki POTWIERDZAJĄ reguły...
  4. Hmmm... Dziś będzie króciutko 😄 Era starożytna. Znajomości sprzed (uwaga, zapiąć pasy) 20+ lat 😄 Kraszka 🙂 nr 1. Rówieśnica. Status aktualny: Świeża madka. Odpieluchowe zapalenie mózgu, defekacja zdjęciami bombelka wszędzie (!). Kliniczny przypadek. Rekordowa akcja: piszę, że "najlepszego z okazji urodzin" (Taki mam zwyczaj czasem - ot, słabostka starszego pana 🙂 ). Odpowiedź? Ani "be", ani "me", ani "dziękuję", ani "spierdalaj". TSUNAMI jebane zdjęć bombelka. Bombelek leży/śpi/sra/pełza... ZERO jakiegokolwiek słowa. TYLKO tsunami zdjęć. Noszkurwa... Wyglądowo zjechała z mocnego 8,5 na 6. Z tendencją spadkową (fatalna cera). Konkluzja: Zaniedbanie. Brak realnego ruchu, fajki. Bombelek wyśniony. Kraszka 🙂 nr 2. Rówieśnica. BORZE SZUMIĄCY... No normalnie 10/10 w czasach licealnych. (Dziś już byłoby 9/10 - brak mojego fetyszu, na dziś dyskwalifikujący 😛 ). Ideał chodzący. Absolutnie posągowa piękność, BARDZO ogarnięty charakter. Kolejka adoratorów. ZNAKOMITA kandydatka na żonę. SERIO!!! I ten biust... MATKOBOSKA, no taki ładny fullhand, ale tak sterczący pięknie i dumnie, że JAPIERD.... Stan obecny... No też mówię, że "O BORZE", ale już nie z podziwem, tylko z przerażeniem. Teraz w dobie poprawności mówi się "plus size". Ale to jest "+++++ size"! Kaliber "wieloryb lądowy" Dziewczę roztyło się tak, że wstydzi się zapodać publicznie swoje zdjęcie. Chyba wystarczy komentarza. Szkoda. Naprawdę. DZIWNY przypadek o tyle, że jej matka (pamiętajcie panowie!!! ZAWSZE patrzcie na matkę Waszej wybranki. W 90% przypadków pani tak właśnie będzie wyglądać po ślubie!!!) była (i jest) szprycha że siemasz. Konkluzja: Może problemy zdrowotne (faktycznie ten 2% populacji z problemami z tarczycą?) Kraszka nr 3. Wiek N+2 W czasach świetności - mocne 8,5/10. Obecnie... Hmmm... Dobra, dam 7/10. Ale naciągane. Hmmm... Siedzenie na dupie robi swoje. Trochę obrośnięcie tłuszczem weszło (a była szprycha...), pani pozoruje działania fitnessowe. GDYBY ogarnęła dupę, to do odratowania. Doinwestowana! Ale nie w wersji "ultrabitch". Charakter zjebany jak był, tak jest. Ja się zmieniłem, więc trzymam uzdę krótko i czasem coś tam jest 🙂 Aha, wyglądowo już w 70% matka (!) Konkluzja: Z genami i wychowaniem (!) nie wygrasz. Plus - pani JEST świadoma (wprost powiedziałem, hahah). I wie, że może zawalczyć. Podobno "coś z tym robi". Aha. Kraszka nr 4. Wiek N-2 W czasach świetności... Cholera, no z 7/10. ZAWSZE "przy kości". Dziś masa b/z, po prostu "widać przebieg". Konkluzja: Tu o dziwo "naturalny upływ czasu". Gdyby jednakowoż ogarnęła dupę, to kto wie... Możliwości ma. Czasy "średniożytne", Stary Niedźwiedź już nie_tak_mocno śpi. Kraszka nr 5. Wiek N-7 Absolutne 10/10. Totalnie (!) mój typ, ze wszelkimi (!) moimi fetyszami 🙂 Charakter też wymiata(ł). Stado napalonych samców wokół. Przeczołgała mnie ryjem po betonie nieźle. ALE - to właśnie mnie postawiło do pionu, więc wpisuję w "win-column". Status obecny... 6/10. Drugi bombelek nie posłużył (iks-de). Pani złapała taką masę, że ojapierdolę. W kategoriach BMI to poszła z jakieś 12pktów w górę. W niecałe 2 lata. I trzyma tą masę. DRAMAT. 6/10 bo dalej całkiem ładna z ryja, ale masę złapała FATALNIE. Z sylwetki wygląda jak stara baba. Do odratowania WYŁĄCZNIE pod warunkiem zajebistego ogarnięcia dupy. Moim zdaniem - nie do zrobienia. Konkluzja: nawet z zajebistej dupy można zrobić tucznego wieprza. Czasy "nowożytne". Z takich żywych dramatów to chyba tylko 2 panie z pracy. Więc nie "Kraszki". Pracówka nr 1. Wiek N-0 (rówieśnica). Pani "za młodu" z cyklu "dzika lala jestem". Nie mój typ, ale tak obiektywnie nawet z 8/10. Sucha, szalenie "modna-i-na-czasie". Niestety - czasu pan nie zmienisz. Z BMI na poziomie 18 wjechała na BMI 27+ Stopniowo i łagodnie, ale... To już nie to. Aha, wjechała tłuszczem a nie masą - to istotne, bo po prostu spuchła, a nie nabrała ładnego, zbitego ciała. Twarz... Fajki, młodość durna-i-chmurna, lata lecą... Efekt - 6/10 Konkluzja: Zaniedbanie siebie. Brak ruchu. Błędy młodości. Pracówka nr 2. Wiek N-11. Takie powiedzmy mocne 7/10. Po korekcie o charakter, intelekt i WYBITNIE roszczeniowo-księżniczkową postawę - 5/10. Długotrwały brak (etatowego) popychacza (w związku z postawą). Tu z kolei powiedzmy masa w ryzach (relatywnie młoda), ale tak dramatycznie starość na twarz wchodzi... Kurde, serio, nie widziałem, żeby kobieta starzała się w TAKIM tempie... Ja WIDZĘ miesiąc do miesiąca różnicę!! Konkluzja: Brak popychacza odbija się na wyglądzie 🙂 Uważam, że bardziej tu chodzi o obserwację, jak czas wpływa na kobiety. ZWŁASZCZA te - nazwijmy umownie - górnopółkowe. I z czego wynikają takie, a nie inne zmiany. To SZALENIE pożyteczna obserwacja, bo pozwala na ochłonięcie i zejście na ziemię. I planowanie strategiczne. A to w relacjach z paniami - bez względu na ich... głębokość - procentuje. Nie widzę sensu zabawy w nostalgiczne wspominki, CHOCIAŻ autorefleksja to pożyteczna sprawa.
  5. Tak się tylko zapytam: Podobno jakoś_tam można wyłączyć widoczność rezerwatu. Ktoś wytłumaczy? Jak chłop krowie na miedzy? Będę wdzięczny.... A starsi już wiedzą, że pompowanie się do atencjuszek/troli na forum to WYŁĄCZNIE strata czasu. Spokojnie można w tym czasie wyczaić sobie jakąś gąskę w realu, zaciągnąć ją na warsztat i mieć dobrze wydatkowany czas. Ale do tego trzeba mieć trochę doświadczenia i nie mieć złudzeń (po części z tegoż doświadczenia). Zaprawdę, powiadam Wam, młodzi padawani. NIGDY nie zaruchałem na forum. NIGDY. To nie jest miejsce na łowienie gąsek.
  6. True Też true - metod sortowania też jest wiele. I tu jest najistotniejszy temat. Ludzie nie mają ŚWIADOMOŚCI, ile to kosztuje, bo: Kiedyś - tak. Bo kiedyś surowców wtórnych było... MAŁO. Dlaczego? Bo większość odpadów lądowała na składowiskach. Teraz poziom recyklingu jest DUŻY. I okazuje się, że jak np kiedyś płaciło się za makulaturę odstawioną na skup, tak teraz... Teraz to trzeba DOPŁACIĆ, żeby duży odbiorca (papiernia) to od Ciebie wziął (!). Bo makulatury zrobiło się tyle, że ilość przekracza możliwości przerobowe. Podobnie jest z tzw RDF-em. Kiedyś było to relatywnie drogie (w zakupie) źródło energii (są ulgi, bo to towar klasyfikowany jako biopaliwo/paliwo odnawialne). Tylko że teraz produkuje się tego więcej, niż da się spalić (!). Znowu - UPS. Ni ma zarobku, bo trzeba RDF wytworzyć (to część łańcucha przetwarzania odpadów - inaczej: na składowisko) Jest koszt (selektywnej) zbiórki, segregacji, a na koniec dopłacanie do utylizacji. Pieniądz nie jest w obrocie śmieciami, tylko w "dopłatach", które wytwarzający odpady wnoszą (opłata za odbiór śmieci). Także... choćby po tym widać, że recykling... DZIAŁA. Ogólnie - linie i sprzęt do sortowania to inwestycje (i koszty ich utrzymania) idące w siedmio+ cyfrowe kwoty. Sprzęt do odbioru śmieci (śmieciarki) też. Zwłaszcza, że mamy ustawę o elektromobilności, która wymusza wymianę taboru. Na taki mmoooocno kosztowny. Śmieciarka 3-osiowa, 2-komorowa (żeby móc 2 frakcje jednym kursem wozić), na CNG to kwoty na poziomie od 0,5 mPLN w górę. SZTUKA (!) Także ten... Panowie (i panie), to droga zabawa jest 🙂
  7. Olewczą. "Na złodzieju czapka gore". Co do zasady to ja bym się z Tobą zgodził. ALE... Jest jeszcze kwestia możliwości "wymuszenia posłuszeństwa" Stanowczość itp to jedno. Tylko że groźba, aby być skuteczna, musi być realna. I co? Opowiesz innym o przywarach pańci? Czyli użyjesz tej samej wiedzy, co ona? Powiesz, że to, co pani opowiada to kłamstwa? Przecież "panie nie kłamią", "są prawdomówne", "są ofiarami smalcuw" i w ogóle "jako ten kryształ i lelyja". Hasztak-mitu <- żeby daleko nie szukać Ona jest biedną, poszkodowaną przez smalca kobietką, a Ty nędznym stulejarzem, żądnym odwetu/pastwiącym się nad kobietką. Te same argumenty, ta sama wiedza, ale zupełnie inna siła stosowania tejże wiedzy. Kobieta - wystarczy że wskaże palcem i powie "to on". Mężczyzna - musiałby mieć nagrania, sztab świadków a i tak stado ludzi powiedziałoby, że "to kłamstwa". ...a dupa za pieniądze 🙂
  8. O, spoko. Mam do zniesienia szafę. Z 8. piętra. Po schodach - do windy się nie mieści. Czekam! Bezinteresownie - za uścisk dłoni i uśmiech bombelka. Etam
  9. Oczywiście. Uczucia wyższe do historii Polski/USA. A cóż bardziej oddaje owe uczucia, jak posiadanie portretów królów PL/prezydentów USA?
  10. Utrzymujesz status quo pani (pani nie pracuje, jest "ksiemrzniczkom s bombelgiem" (przy którym zresztą NI CHUJA NIC nie robi - ma niańkę...), a Ty nic nie robisz, aby to odciąć jak kończynę zarażoną gangreną. Negocjujesz pożądanie Przejmujesz się panią, jej "wygodą", "komfortem", "bezpieczeństwem" itp komunałami Jej pozytywna opinia na Twój temat jest dla Ciebie ważna. To wybrzmiewa z Twoich tekstów. Nie odbieraj tego personalnie - ja nie chcę Ci pocisnąć. Jakbym chciał, to bym powiedział, że np. "pizda z Ciebie a nie chłop" i zakończył dyskusje. Ja Ci mówię, jak to z boku wygląda. Przestudiuj zwłaszcza ostatni pkt. I tutaj wchodzi anegdotka. Kolega opowiadał 🙂 W ostatnim czasie ma na tapecie 2 panie. Panie są przez kolegę notorycznie olewane, traktowane z buta, mają pełną świadomość, że służą w celach "obniżania ciśnienia". Potrafi ustawić się z panią w karo, po czym odwołać imprezę na parę godzin przed, bo akurat trafia się lepszy towar, albo ciekawsze zajęcie. I one WIEDZĄ o powodzie odwołania imprezy. Aż sam się dziwi, jakim zimnym chujem dla nich jest. I sapią o to. I mówią, że sto chujów koledze w dupę, taczka szkła i kotwica w plecy. I że życzą, żeby mu kuśka uschła. I że skurwysynem jest. I padalcem. Panie te mają tendencję do soft-next'owania kolegi, przy czym spotykają się ze ścianą obojętności z jego strony, a potem wracają i z maślanym wzrokiem proszą (!) o jeszcze. Powiem Ci - jak pierwszy raz spotkałem się z tym zjawiskiem w sensie ŚWIADOMEGO wykonania takiego ruchu z kolegi strony, trochę na zasadzie chęci uzyskania dowodu empirycznego, to aż koledze styki przypaliło... Panie mają kolegę za ostatniego skurwysyna, a przy tym aż im cieknie po nogach. Kurwa, nie ogarniam tego. Ale działa, więc po co drążyć? Z kolei panie, które mają o koledze zdanie jak najlepsze, jakoś dziwnie nie bujają się w jego ramionach. Ot, śmieszek losu. "Za dobry byłeś, miś". Z cyklu "dowody anegdotyczno-empiryczne" potwierdzam: ciężarówki lubią ten sport 🙂 Nawet bardzo!!! 🙂 Tu jednak stawiałbym bardziej wariacje hormonalne + zmiany fizyczne ciała (mocniejsze ukrwienie okolic narządów płciowych). Panie w rozmowach potwierdzały, że doznania urywają łeb 🙂 i ogólnie to najchętniej na kołek osikowy by usiadły 😄 Jak tak możesz?! O myszce???!!! Ma ciepło i wygodnie. Najadłeś się kiedyś godnością? Groźba aby być skuteczna - musi być REALNA Inaczej jest śmieszna, a nie groźna. Jak dziecko tupie nogami i krzyczy "zabiję cię" to chowasz się w piwnicy, wołasz bagiety i zakładasz 5-latkowi błękitną kartę? Bądź gotów ją zostawić. Bądź gotów, że ona Ciebie zostawi.
  11. No przecież sprawa jest w toku! Sąd nałożył zabezpieczenie pozwu...
  12. Używasz męskiego rozumowania (racjonalnego) do opisania emocji kobiety. Podstawowy błąd. Coś jakbyś do odpalenia samochodu zamiast użyć kluczyka używał perswazji. Słownej. Aż do ostrzeżeń wzrokowych włącznie. Ta no nie. No to czytaj, co żeś sam napisał: Właśnie w tym. Patrz uważnie na usta: Miś, BYŁEŚ ZBYT DOBRY! (tm) Dziękuję, można się rozejść. O właśnie. Cały czas powtarzam - najmocniejsza część ciała faceta to palec. Wskazujący. "Tam są drzwi". Zmartwię Cię. Dalej jesteś. Żeby to tak na kobiety działało... Kiedyś pewną taką chciałem delikatnie odstawić. No to zacząłem się nie starać. A to "szybki lopez", a to "weź sama działaj" (plus pozycja, która gwarantuje u mnie opad...), a to "nie chce mi się, taki fajny serial w TV". Noszkurwa, efekt 100% odwrotny... Tyle, że do tego dołożyłem (ku mej zgubie) totalną zlewkę na panią. A to błąd, jak wiemy... "Olewać to ja, ale nie mnie!". ...z Tobą. Znam parę takich. Zacytuję: "Wiesz, z innymi mi się tak robić nie zdarzało" (tu akurat wierzę - widoczny był... brak wprawy na początku 😄 ) Boskie porównanie 🙂
  13. Niekoniecznie. Powiem tak: są duże szanse, że ujdzie mu to płazem. Ale nie uprzedzajmy faktów. W tym przypadku jest to zrównane. Pracownik odpowiada za szkodę wyrządzoną pracodawcy. Tu jest szkoda w mieniu powierzonym - jest to zatem szkoda wyrządzona pracodawcy, bo firma odpowiada za sprzęt, jaki jej klient powierzył. Sprzęt zniszczono -> firma musi naprawić szkodę klientowi -> firma poniosła szkodę. W tym przypadku powstaje pytanie, na ile szkoda ta wykroczyła poza zwykłe "ryzyko prowadzonej działalności gospodarczej". To jak chciał się tylko przejechać, to mógł sobie tylko kupić, albo tylko wynająć. No i tu dochodzimy do najciekawszych wniosków. Otóż... Z dużym prawdopodobieństwem najbardziej w dupę będzie... WŁAŚCICIEL POJAZDU. Dlaczego? Zostawmy na boku to, JAKI to był samochód, bo to najbardziej rozpala wyobraźnię komentujących, co z kolei jest ciekawym materiałem dla socjologów i psychologów. Skupmy się na samym ciągu zdarzeniowym. Załóżmy, że wszystko było "podług książki". Pracownik myjni był PRACOWNIKIEM w rozumieniu kodeksu pracy. Umowa o pracę. Załóżmy, że miał przeparkować pojazd. Ale nie na drugi koniec Europy, tylko w ramach świadczonej usługi. (To ważne - bo może klient zamówił usługę z door-to-door i pracownik miał odstawić samochód po myciu do Mszany Dolnej czy innego Sosnowca i wtedy pojazd mógł leganie wyjechać gdziebądź, byle po drodze do Klienta) Załóżmy, że "poniosło". Nie że upalał, tylko gaz z hamulcem pomylił. Czy cokolwiek - nawet niech nie będzie to kasacja (obstawiam ten scenariusz - dla właściciela pojazdu jest on w tym układzie raczej najkorzystniejszy), tylko zarysowany zderzak, bo wyjeżdżając ze stanowiska pracownik w bramie się nie zmieścił. Chuj - załóżmy, że pracownik pomylił chemię i lakier spłynął do kanalizacji. Albo wziął uszkodzoną szczotkę i zamiast pięknego połysku mamy wyjebaną rysę do blachy. Taki fuckup jest RYZYKIEM DZIAŁALNOŚCI. W 100% odpowiada za to firma, która - dla higieny i spokoju - powinna mieć OC działalności gospodarczej. Czyli mamy ciąg: Szkoda wyrządzona przez pracownika na majątku klienta w związku z wykonywaną usługą -> roszczenie klienta -> przekierowanie roszczenia do ubezpieczyciela OC DG. Tu teoretycznie zamyka się postępowanie dla właściciela pojazdu: Naprawia na koszt firmy, której zlecił usługę. A czy koniec końców zapłaci za to firma, czy OC DG - jego to nie obchodzi. Dla uproszczenia pewnych tematów dobrze jest skorzystać z własnego AC z regresem. Zwłaszcza w przypadku braku OC DG. Niestety - obciąża to polisę do momentu spłaty regresu (czyli aż ubezpieczyciel odzyska 100% swoich kosztów. FIZYCZNIE, a nie że zasądzone i wierzyciel kapie po 100 PLN/m-c!). Stety - bo jak nie ma OC DG to za naprawę trzebaby płacić samemu i dochodzić roszczeń na drodze cywilnej, a tak spychamy temat na ubezpieczyciela. Teraz pytanie: Czy pracodawca ma jakiś regres na pracownika? Jeżeli sytuacja jest jak wyżej, to NIE BARDZO. Jeśli pracownik "ciężko naruszył obowiązki pracownicze" (była mowa "jedź ostrożnie", a ten zapierdalał - vide informacje medialne), to ma co najwyżej regres do rzeczonych 3x miesięcznych zarobków. Rozwiązanie umowy o pracę z art 52 jak najbardziej. Wyjątek: Udowodnienie winy rozmyślnej. Czyli że pracownik CELOWO (w prawie mówi się "z zamiarem bezpośrednim") wjechał w płot czy tam co tam. Jeśli to udowodnimy, dopiero wówczas mamy regres bez ograniczeń na pracowniku. Teraz "co jeśli". Co, jeżeli... Pracownik nie jest PRACOWNIKIEM (umowa o pracę), a "kontraktorem" (umowa cywilnoprawna, bądź - co najgorzej dla "pracownika" - tzw "B2B" a.k.a. "samozatrudnienie"? Wówczas ma przesrane. Bo w takim przypadku nie ma opcji, że "pracownik wykonuje obowiązki na koszt i ryzyko pracodawcy". Odpowiada materialnie i dupa. CHYBA, że wykaże przed sądem, iż de facto wiąże go stosunek pracy (czyli najpierw stwierdzenie istnienia stosunku pracy, a potem dopiero wyjście na odpowiedzialność pracownika). Albo sam ma OC DG. Co, jeżeli.... Okaże się, że pracownik dokonał zaboru mienia, a wiec wszedł w posiadanie pojazdu w skutek czynu zabronionego? Czyli - miał przeparkować, albo i w ogóle się nie dotykać, a pojechał na pojeżdżawkę. Podpieprzył "chwilowo" klucze i wio. No to tu mamy już 100% odpowiedzialności pracownika. Karną i cywilną. Bez względu na ew stosunek pracy. Warsztat może się tak naprawdę wypiąć - odpowiedzialność staje się bardzo rozmyta, może się sprowadzić do "nienależytego zabezpieczenia pojazdu", przy czym raczej do rozpatrzenia przez pryzmat "starannego działania" (klucze były w kasetce, pracownik zabrał niepowołany/pracownik miał wyłącznie wyjechać ze stanowiska a pojechał w miasto wbrew wyraźnemu poleceniu), niż rezultatu. Co jeśli... Klient pozwolił się karnąć pracownikowi? No to - o ile pracownik bądź pracodawca, bądź ktokolwiek to udowodni 🙂 - to już problem klienta, komu powierzył sprzęta. Może dochodzić roszczeń na drodze cywilnej. Jeżeli dany delikwent (sprawca) ma OC w życiu prywatnym (i nie udowodni mu się działania wbrew klauzulom umowy - pamiętajmy, OC w życiu osobistym to ubezpieczenie UMOWNE - jak z AC, można zapisać w umowie wszystko, włącznie z wyłączeniem odpowiedzialności w zależności od fazy księżyca i humoru żonki), to luz. Jeśli nie ma - UPS. Co by się nie działo - najbardziej w dupę jest klient. Bo "takie ładne miał auto, hamerykanckie". Jedyna deska ratunku - samochód nowy i ma AC z klauzulą GAP i szkoda zostanie zakwalifikowana jako całkowita z tegoż ubezpieczenia. Wtedy idzie do salonu, kupuje nowy i ma temat z bańki.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.