Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

VIREK

Użytkownik
  • Ilość treści

    37
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

40 Świetna

O VIREK

  • Ranga
    Kot
  • Urodziny 04.02.1987

Contact Methods

  • Skype
    viruz_krg

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość:
    Tychy

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Jak widać bracie, nie pierwsza i pewnie nie ostatnia taka historia na forum. Ja uważam że nigdy nie da się człowieka poznać do końca, też nie dawno odebrałem bolesną lekcję od mojego otoczenia, i musiałem się odciąć nie oglądając się za siebie, mimo tego że nie było to łatwe. Mimo tego że doznałeś takiej krzywdy, popieram fakt że tak na prawdę zyskałeś, bo jedyne co straciłeś to nic nie wartego "przyjaciela" i pannę która na odchodne narobiła Ci niezłego szajsu. Zostaw to za sobą... Zyskałeś czas, nie będziesz już go trwonić na tych ludzi, czyli masz go więcej dla siebie, pamiętaj czasu nikt i nic Ci nie zwróci, dlatego wykorzystaj go jak najlepiej w 100% na siebie, lepiej na tym wyjdziesz. Pozdrawiam.
  2. VIREK

    New Retro Wave

    Ahh ten OUTRUN I na dokładkę: I już na koniec mój ulubieniec: Pozdro!
  3. Witajcie bracia, witaj starszyzno forumowa, dziś w ten letni wieczór chciałbym poruszyć z wami temat zniszczenia relacji z kumplem poprzez jego już aktualną żonę, na wstępie dodam że postaram się przybliżyć jak najwięcej informacji, tak że soczek/kawka/woda w dłoń i zapraszam. Po historii którą opisywałem tutaj: Mój kolega był jedną z osób które wyciągnęły wtedy do mnie pomocną dłoń, on w tym czasie spotykał się ze swoją już obecną żoną, ale w skrócie ja obserwując ich związek jako trzecia osoba byłem nie jednokrotnym uczestnikiem standardowych sytuacji jakie fundowała mu jego myszka czyli: - Zamykanie się w ubikacji z płaczem. - Uciekanie na miasto w samych skarpetach. - Awantury z rozwalaniem otoczenia. To tylko przykłady, Ja na początku przyznam się też w jakimś stopniu angażowałem się w ich sprawy, aż pewnego razu nie wytrzymałem i chciałem przemówić mu do rozsądku ale niestety usłyszałem "Virek, jeżeli możesz to się odp*erdol" ... Jako kumpel / przyjaciel wtedy zrozumiałem że nie da się uratować kogoś kto nie chce być uratowany, więc przyjąłem postawę obserwatora odnośnie ich bezpośrednich relacji czyli przestałem zabierać głos odnośnie ich kłótni czy jazd które ona mu fundowała, a żeby nie dać jej powodu do zaczepki nie ingerowałem w ich relację. Powoli następowała powolna degradacja naszej znajomości przez tą panią, i żeby było zabawniej powolnemu zniszczeniu ulegały też relacje naszej "paczki" która zawiązała się za sprawą mojego incydentu z byłą którą opisałem w powyższym temacie. Nagle okazało się że jestem już jedyną osobą która do nich przychodzi, utrzymuje kontakt, i tak oto nagle wszystko zaczęło działać tylko w jedną stronę, czas leciał a ja w tym okresie kierowany poczuciem że muszę się zrewanżować za pomoc podczas trudnego dla mnie okresu też pomagałem im jak mogłem jak tylko ona się wprowadziła do niego, a to żyrując pożyczkę na jej zęby które podobno wybiła sobie jak się poślizgnęła w ubikacji (Musiałem się odpowiednio upomnieć bo przecież ona nie pracowała więc spłacał to mój kumpel). Kiedy oznajmiła mu że jest w ciąży miesiąc przed porodem pracowałem u niego po mojej pracy żeby zdarzyć na termin, udało się wszystko było gotowe na narodziny dziecka. W październiku zeszłego roku na świat przyszło ich dziecko i zbiegło się to akurat terminem prac remontowych które miały odbyć się u mnie, i mimo jej zapewnień i wcześniejszego poinformowania ich że będę potrzebował pomocy zostałem ze wszystkim sam, nie ukrywam czułem się trochę "wycyckany" ale stwierdziłem "OK' nie robię afery, i mimo zapewnień że jestem u nich w domu jak "rodzina" przeszły mi chęci do angażowania więc zacząłem remont który w sumie robię do dziś (Budowa własnego mini-studia poprzez przedzielenie kuchni + remont pozostałych pomieszczeń). Dochodzimy do sedna sprawy, w styczniu tego roku zostałem zaproszony na ich wesele, podszedłem do tego sceptycznie mówiąc że wszystko zależy od tego czy uda mi się dokończyć robotę u mnie w domu, i jak będę miał zaproszenie w ręku to się określę czy jestem w stanie być czy nie. Moim zdaniem to było idealnym zapalnikiem do tego żeby przekręcić i przeinaczyć to co powiedziałem, w końcu był powód żeby zacząć wojnę ze mną mimo zapewnień kumpla który rzekomo rozumie moją sytuację (Po robocie fizycznej przychodziłem, przebierałem się i pracowałem przy remoncie) że nic złego się nie stanie... Oliwy do ognia dodał fakt że zacząłem się z kimś spotykać a pewna osoba, która była w naszym gronie pasożytem emocjonalnym i jednocześnie ich "psiapsiółką" uskuteczniała tą politykę roszczeniową w akcie zemsty za to że uciekłem z orbity, ale nie o tym mowa. Zaczęły się sms'y po nocach, zaproszenie zostało mi rzucone na ziemię, a osoba z którą się spotykam prawie by dostała w twarz. Niestety mimo przełknięcia tego że byłem wykorzystywany, bez względu na to czy bym poszedł z osobą towarzyszącą miałem szczere chęci tam pójść, ale powyższe działania mnie skutecznie zraziły, jak się okazało już po weselu z naszej paczki nikt nie dostał zaproszenia, i tak oto kończy się ten długi wywód. Skończyło się na tym że to ja jestem tym najgorszym, a jakie są wasze doświadczenia z takimi sytuacjami? Pozdrawiam i dziękuję za dobrnięcie do końca tej opowieści, ja wracam na moją małą budowę.
  4. VIREK

    Czego teraz słuchacie?

    Na "niedziello" Moderns - Divisor /Synthwave/
  5. U mnie w pracy istnieje jedna taka strefa gdzie większość składu linii produkcyjnej to kobiety, jest to strefa ESD gdzie montuje się elektronikę. Trafiłem tam kiedyś ze względu na braki w załogach na dwa tygodnie w zastępstwie ... to były najgorsze dwa tygodnie w pracy. Przedział wieku, przynajmniej u mnie na zmianie to około od 20 do 36, a ilość kobiet to 30 razem z brygadzistami i kilkoma facetami, strefa zamknięta, tzw "akwarium" i generalnie sprawa wygląda tak: - Jeżeli jakaś próbuje dominować to zawsze się znajdzie szybki sojusz który chce ją zdetronizować. - Obmawianie za plecami na porządku dziennym. - Jeżeli już wdasz się w rozmowę z jakąś to reszta kobiet z zacznie wydzierać sobie twoją uwagę, szczególnie jeżeli jesteś nowy. - Im starsze tym bardziej wyrachowane. - Odbijanie sobie atencji na przemian z manipulacjami. - Przekręcanie faktów. - Drobniejsze przewinienia nawet regulaminowe na tle zawodowym są traktowane "z przymrużeniem oka" - Może śmiesznie się patrzy na to z zewnątrz, ot takie terrarium z kobietami, w dodatku wszystkie ubrane na żółto - niebiesko, ale kiedy już się tam trafi to można poczuć się jak zwierzyna wrzuca do klatki z wygłodniałymi raptorami, czyli jak już ktoś wspominał Park Jurajski. Zgodzę się z tym że awantury między kobietami przyciągają uwagę, ale od obserwatora do uczestnika krótka droga, szczególnie w takim miejscu.
  6. VIREK

    Czego teraz słuchacie?

    W poszukiwaniu ciszy i spokoju, postanowiłem "zarzucić" sobie To: Dobrze mi się słucha, polecam.
  7. VIREK

    Ostrzeżenie dla kanału, zrobili mnie jak dziecko.

    Popieram pomysł odnośnie zarabiania większych pieniędzy, panie Marku czas postawić w końcu na siebie ale po kolei... Po przesłuchaniu audycji i przestudiowaniu tego wątku zaleciłbym panie Marku najpierw odpoczynek, już słuchając ostatniej audycji miałem wrażenie że ma pan "Low Battery" i z tym nie ma żartów, no chyba że woli pan zaprzepaścić swoją ciężką pracę ? Stworzył pan społeczność, forum, godziny audycji, okupione ciężką pracą, może czas poświęcić się sobie? Mogę sobie tylko wyobrazić że jakiekolwiek czynności związane z wyjściem poza mieszkanie graniczą z cudem, ale wierzę w to że jest pan na tyle kreatywnym człowiekiem że zorganizuje sobie pan jakiś odpoczynek, w końcu pracuje pan od rana do wieczora i należy się to panu. Jeden strim, jak i poprzednie wytrącały pana z energii i czasu, a chyba nie oto chodzi prawda? Jak bez energii ma pan dalej funkcjonować ? Trzeba odnowić te zasoby, odpoczynkiem i zrobieniem czegoś dla siebie, spokojnie forum działa, wierzę w to że moderatorzy jak i forumowicze będą grzeczni przez ten czas co będzie pan odpoczywał. I wtedy jak już pan powróci pełny energii, wypoczęty, zorganizowany, w świetle majestatu wtedy sam pan znajdzie najlepsze rozwiązanie (Oczywiście pomysły zamieszczone tutaj też są dobre), ale bez energii "to se neda". Brak Energii = Niemoc/Słabość Słabość = Porażka Życzę dużo wypoczynku jak i zdrowia. Pozdrawiam!
  8. Z przykładów codziennych które ja widzę w swoim otoczeniu to mój niegdyś dobry kolega wziął sobie takie "biedactwo" i chciał pomóc, a w ramach rewanżu to biedactwo zafundowało mojemu kumplowi telefony po nocach, uciekanie w samych skarpetach w zimę, wielokrotne rozwalanie telefonów o ścianę, krzyki i płacz, jak i jeszcze wiele innych atrakcji. I pewnie można by pomyśleć że "Taka osoba jest biedna, że nie ma siły i trzeba pomagać takiej osobie" ... Dlatego napiszę Ci jak sytuacja wygląda teraz, bo tak się czasem składa że jest mi dane czasem widzieć to ich szczęście i ręce załamuję (Pominę fakt że mówiło się żeby ją zostawił). Nastąpiła zamiana ról jak tylko biedna poszkodowana życiowo "Miśka" wprowadziła się do kumpla, którego stopniowo drenowała z życiowych celów, pozbawiła go pasji, zajęła jego czas w 99% z czego ten 1% to okres kiedy śpi, odcięła od niego kolegów, a na sam koniec jakby tego było mało zmajstrowali sobie dziecko. I tak oto niegdyś człowiek z pasjami, życiowym celem, fajnym otoczeniem, marzeniami zamienił się w chodzące puste naczynie, zaniedbane, znerwicowane, wiecznie z dzieckiem na rękach (Bo przecież ona jest zmęczona) no i w pakiecie z utratą wagi. Fajnie prawda ?
  9. VIREK

    Natrętna małolatka

    Faktycznie, jak tak nad tym rozmyślam, problem nie leży w niej tylko we mnie. Możliwe że zachłysnąłem się sobą po tym jak udało mi się kilka rzeczy i już chciałem przenosić góry,a mam problem z kamyczkiem. Dlatego najrozsądniej będzie zostawić sprawę z małolatą tak jak jest, bo cena za to może być katastrofalna w skutkach, nie powiem że bym jej nie dotknął ale okoliczności są dla mnie nie sprzyjające, praca to nie miejsce na takie rzeczy. Napisałem taki obszerny tekst żeby podać jak najwięcej informacji i otrzymać skondensowane odpowiedzi, i uzyskałem je. To fakt że za bardzo szukam za bardzo perfect rozwiązania zamiast wrzucić na luz, nie da się stworzyć "wzoru na kobietę" i pogubiłem się w tym wszystkim bo baby nie da się przewidzieć, a kiedy próbuje się to zrobić wychodzi taka papka jaką wam wysmarowałem czyli "nie da się" dlatego wrzucę na luz, tą relację skończę w wygodny dla mnie sposób bez pokazywania fochów, czyli poczekam aż się panna znudzi. Lepiej będzie jak energię i czas przeznaczę na siebie bo jak widać jeszcze dużo pracy przede mną. Na co dzień przebywam w iście Biało-Rycerskim środowisku, może dlatego ciężko mi z tym walczyć efektywnie, nawet w najbliższym otoczeniu przebywam z ludźmi którzy nie przeczytali Kobietopedii czy Stosunkowo dobrego, dlatego przyznam że nie mam z kim o tym rozmawiać na co dzień, a przecież nie będę uświadamiał ludzi na siłę bo wiadomo jak to się skończy, więc może warto na poważnie rozważyć całkowitą zmianę środowiska. Dziękuje za odpowiedzi i poświęcony czas, myślę że temat można zamknąć ponieważ pojawiło się rozwiązanie.
  10. Witajcie Bracia, witam starszyznę z forum. Z racji tego że ostatnimi czasy mamy wysyp tematów związanych z pracą, to i Ja postanowiłem poddać waszej ocenie sytuacje w której się znalazłem. Zdaję sobie sprawę z tego że tam gdzie się śpi i pracuje tam się ch*jem nie wojuje, przesłuchałem też audycji Marka odnośnie pracy, jak i doświadczenie z byłą którą poznałem właśnie tam powinny dać mi już jasno do zrozumienia, ale cierpię na chorobę Biało-rycerską i czasem też się nasila. W tym mrowisku pracuję już bardzo długo, więc wypracowałem sobie pozycje, dzięki temu też że tutaj trafiłem udało mi się wielu ludzi zjednać, i nie chwaląc się moje aspekty zawodowe zmieniły się na tyle że ludzie mnie znają, wiedzą że jestem w stanie coś ugrać, załatwić, uda mi się czasem przekonać kogoś z wyższego szczebla do swoich racji, ale żeby nie było że zachłysnąłem się wiedzą i się tutaj wychwalam, jestem na celowniku cały czas więc muszę uważać co robię i mówię. Miejsce to też służy mi jako poligon doświadczalny jak i dobry punkt obserwacyjny dla ludzkich zachowań, szczególnie tych damsko-męskich, i przechodząc do głównej części tematu już od rana tego dnia miałem wrażenie że ten dzień jest inny niż wszystkie. Na początku października tego roku, przyjechałem na druga zmianę do pracy wcześniej niż zwykle załatwić kilka spraw w dziale personalnym. Jak już dokonałem tych czynności, przebrałem się w ciuchy robocze, i codzienny rytuał pod tytułem obiadek na stołówce, potem kawka i na końcu kibelek. Na swoje stanowisko docieram zawsze minutkę przed rozpoczęciem zmiany, papierkowa robota, sprawdzenie maszyny i można zaczynać. Przeważnie tak wygląda mój dzień, na stanowisku obok pracuje mój dobry kolega z którym znam się też poza pracą, a za moim stanowiskiem jest stół dla pracowników firmy podwykonawczej, która sprawdza dla nas komponenty, markuje je, opisuje i oddaje na produkcję. Jest to oferta skierowana dla młodych kobiet, części lekkie, praca na zlecenie, elastyczny czas pracy, więc na co dzień mam kontakt z różnymi dziewczynami, studentki, Ukrainki, świeży narybek, więc jako "współpracownik" często sobie z nimi też rozmawiam. Tego dnia, kiedy dotarłem na swoje stanowisko, zobaczyłem wianuszek chłopaków z roboty a w środku ona (Nazwa robocza: Mała Pi). Stwierdziłem że ot standardowy schemat, odwróciłem się do kumpla i zaczęliśmy rozmawiać na swoje tematy, nie spostrzegłem nawet kiedy "kordon" się rozstąpił i nagle poczułem klepanie po plecach, odwracam się i stoi przede mną z wyciągając rękę żeby się przywitać. Młoda 20 letnia studentka informatyki, ze swoimi brązowymi niemal czarnymi oczami, szatynowymi włosami spiętymi w kucyk patrzy mi prosto w oczy, ja też nie spuszczam wzroku, spojrzenie mam raczej chłodne, więc trochę się speszyła, opuściła wzrok, poszła i nie było by nic w tym dziwnego jakby nie to że: - Ma możliwość bezpiecznego wejścia na swoje stanowisko aż z trzech dróg, przechodzi zawsze tam gdzie Ja pracuję mimo tego że ma najdalej. - Kiedy otacza ją kordon Świętego Białego Rycerstwa patrzy często w telefon ale zerka, niejednokrotnie nawiązuje kontakt wzrokowy, przerywa wieniec i robi podchody. - Eskaluje dotyk, co kończy się dla niej małym upomnieniem z mojej strony (Nie lubię kiedy kobieta mnie dotyka kiedy ma na to ochotę). - Chłopaki mi donieśli że już wypytała o mnie szczegółowo. - Jak ze mną próbuje nawiązać rozmowę czerwieni się i bawi swoimi włosami (Gdzieś to widzieliśmy prawda?). - Dziwnym trafem jeździ tym samym autobusem a opcji dojazdu ma kilkanaście. Po tym dniu, jak tylko przekroczyłem próg mieszkania dostałem powiadomienie na FB o chęci dodania mnie do znajomych - odrzuciłem. Na przeciągu pierwszego tygodnia nasza interakcja nie była intensywna, ot rozmowy o niczym, dodam że pierwsze pytania dotyczyły pracy, ale później już tylko "badanie terenu" jak tylko to zauważyłem na pytania odpowiadałem też pytaniami, ze swoim "lisim" uśmieszkiem niejednokrotnie powodując u niej grymas niezadowolenia na twarzy. Nagle okazało się że mamy wspólne zainteresowania i tematy które zacząłem ucinać ponieważ nie chciałem się dać wciągnąć w jej gierki, jak sama twierdzi że "chce się ze mną nagadać bo może widzieć mnie tylko w pracy" na co ja kwitując w głowie na szybko " Ta jasne" Kiedy wyżej wspomniane metody nie poskutkowały postanowiła pierwszy raz sprawdzić czy może sobie pozwolić i już na nocnej zmianie kiedy jest więcej luzu, niema śmietanki zarządzającej a kierownik śpi sobie w kanciapie, mała Pi wymyśliła sobie że chce ode mnie przysługę, bo bardzo boli ją głowa i się źle czuje (Chociaż 30 min wcześniej radośnie podrygiwała słuchając muzyki z telefonu). Podeszła do mnie z wielkimi oczami, chwytając za rękę i oznajmiając że się źle czuje, i że chce żebym dla niej załatwił coś na ból głowy bo nie wytrzyma, oczywiście zebrała mały opiernicz za dotykanie mnie, a ja zaraz potem odwróciłem się i poszedłem kilka stanowisk dalej, jednocześnie obserwując jej malutki uśmieszek pod nosem. Wracając przyniosłem tabletki i wodę i już widząc jej spojrzenie pełne satysfakcji, podszedłem w ciszy i stoję. Teraz krótki dialog: Mała Pi: Masz!? załatwiłeś? Ja: Mam Mała Pi: To daj, na co czekasz? Ja: A co dostanę w zamian? Mała Pi: Jak to ? ... Jakbyś był mężczyzną to byś dał mi te tabletki bez niczego! (Wzburzony ton, postawa roszczeniowa). Ja: Jakbyś zachowywała się jak kobieta a nie dziewczynka nie posuwałabyś się do takich sztuczek (Ton spokojny, szyderczy uśmieszek) Mała Pi: Ale Ty jesteś... Poszła i przyniosła mi kawę i Snickersa... Ja: No widzisz, jak chcesz to potrafisz, co się mówi? Mała Pi: Dziękuję ... (Ton wzburzony). I było by fajnie jakbym od tego czasu miał święty spokój, a takich sytuacji miałem już kilka, i przyznam że czasem się łapałem na Biało-Rycerstwie, na szczęście dla mnie zanim cokolwiek powiedziałem czy zrobiłem, nasze rozmowy to odbijanie piłeczki, dodam również że to nie ja rozpoczynam rozmowy, mało kiedy inicjuje cokolwiek bo też nie mam czasu, jak i wolę rozmawiać z kumplem, są też inne dziewczyny które przychodzą ze mną rozmawiać, które znam dłużej i wtedy mała Pi, choćby stała w kordonie facetów przyleci jak z procy. Coś mi się wydaje że przyklepałem sobie wyrok u niej na ciągłe nękanie mnie aż do skutku, ale to już wam bracia pozostawiam do oceny. Może coś więcej teraz o tym obiekcie, mianowicie: - Dorabia sobie żeby mieć na studia. - Ma chłopaka którego bardzo kocha, jest z nim długo, wielkie love, jego zdjęć na telefonie i oczywiście tapetka z "DżejDżejem" - Chce mieszkać sama, albo z chłopakiem, najlepiej to drugie. - Nie chodzi po klubach, dyskotekach ale za to lubi browary, wina whisky - Marzy się jej własne BMW (Poza BMW swojego chłopaka) dlatego przyjęła się do naszego zakładu (Produkujemy komponent dla tej marki). - Jej stosunki z matką i ojcem nie są najlepsze. - Jej facet mieszka w innym mieście, więc widuje się z nim w weekendy po studiach. A co do środowiska w którym dzieją się te dantejskie sceny, moja pozycja jak na razie jest nie zachwiana, dużo ludzi mnie zna, chłopaki z którymi pracuję donieśli mi o tym że każdego z nich wypytywała o mnie, owszem są też tacy którzy próbują zachwiać moją pozycję, ale z racji tego że miałem to już wcześniej, to dla mnie normalka i radzę sobie z tym. Oczywiście domyślam się że to nie koniec, dlatego traktuję to jako swoistą próbę, z tym że przyznam się że mimo tego że jakoś mi się udaje i wypracowałem sobie już pewne zachowania, to w środku czasem we mnie wszystko się odbija jak piłeczki kauczukowe, łapię się na tym, zobaczymy jak długo. Dziękuje za dobrnięcie do końca, i liczę na waszą fachową pomoc. Pozdrawiam.
  11. Od kiedy nauczyłem się cieszyć swoim towarzystwem, praktykuję spacery bardziej niż wypady do barów, czy klubów. W okresie letnim, najlepiej po deszczu lubię przejść się po mieście ze dwie godzinki, mam swoje miejsca jak i idę tam gdzie mnie oczy poniosą. Światła latarni odbijające się na mokrych ulicach budują we mnie klimat to przemyśleń, rozważań, zabieram często ze sobą mały notesik gdzie owe myśli, pomysły, plany wędrują. W okresie zimowym też praktykuję spacery ale popołudniową porą, najlepiej jak by śnieg leżał jeszcze, a na sam koniec wejdę sobie do Pubu na jednego grzańca i do domu. Czasem się do kogoś przysiądę, ale lubię też "wisieć na barze" i rozmawiać z obsługą. Od czasu do czasu też lubię się udać w inne miejsca np góry (Góry Sowie niedaleko miejsca zamieszkania moich rodziców) gdzie bunkruję się w wynajętym pokoju, i czas tam spędzam spacerując, dobrze się z tym czuję spędzając tak czas. Oczywiście notes jest zawsze ze mną. Pozdrawiam.
  12. Witajcie Bracia, witam starszyznę forum. Nie będzie to nowością jeżeli napiszę że dla mnie rok 2017 był też przełomowy, tak że zaczynajmy. Swoją przygodę z Radiem Samiec jak i z forum zacząłem w lutym od przywitania się jak i założenia swojego tematu w Świeżakownii, od tego czasu zacząłem też swój rozwój słuchając naszego guru i tak oto zaczęły postępować we mnie zmiany, wraz z zakupem Kobietopedii i Stosunkowo Dobrego tempo trochę przyśpieszyło. Po przeczytaniu tych książek, z dodatkiem audycji Marka poczułem się jakby ktoś wylał na mnie kubeł lodowatej wody. Nagle zorientowałem się w jakim świecie żyję nie tylko pod kątem relacji ale otaczającego mnie otoczenia. Kobiety nastawione na atencję i zyski, praca w korporacji gdzie ludzie "świadomi" są potępiani i gnojeni, otoczenie chcące ściągnąć Cię w dół i potępiające twój rozwój. Dzięki temu że tutaj trafiłem, audycjom Radia Samiec jak i książkom od Marka udało mi się uporządkować pewne aspekty swojego życia: - W końcu to ja zarządzam swoim czasem, nieuniknione było zerwanie lub w najlepszym wypadku ograniczenie relacji z otoczeniem które jak się okazało pochłaniało większość mojej energii i czasu. - Udało mi się ograniczyć palenie jak i spożywanie alkoholu, o paleniu trawy nie mówiąc. - Zrozumiałem że dzięki pracy nad samooceną jestem w stanie osiągnąć coś czego nie umiałem zrobić wcześniej zanim trafiłem do was. - Zacząłem realizację swoich planów związanych z marzeniami, ponieważ chcę żyć Tu i teraz, jak i tak jak chcę. - W końcu mieszkanie przestało być moim więzieniem, potrafię cieszyć się sobą jak i nawiązywać kontakty z ludźmi. - Zjednałem sobie osoby, które bym nie podejrzewał o to kiedyś że są w stanie za mną podążać jak i mnie wspierać. - Znalazłem w sobie odwagę żeby w relacjach zawodowych upomnieć się o swoje, jak i stałem się rozpoznawalny w pracy. - Nawiązałem walkę z Biało-Rycerską chorobą i odnoszę małe sukcesy. - Zacząłem bardziej uważać na swoje zdrowie i jak tylko mogę to staram się aktywnie spędzać czas. - Odnalazłem w sobie pasję i chcę się w niej realizować. Zdaję sobie sprawę że jestem dopiero na starcie, i że nie jedna przeszkoda przede mną, ale i tak się cieszę z tego co udało mi się osiągnąć, nie mogę się doczekać roku 2018, jestem gotowy do działania jak i głodny wiedzy. Rośnijmy razem w siłę... Pozdrawiam!
  13. VIREK

    Czego teraz słuchacie?

    Nutka na dziś dla was Bracia:
  14. VIREK

    New Retro Wave

    Od zagrania w FC3:Blood Dragon nie mogę się oprzeć temu gatunkowi, do tego stopnia że remont który przeprowadzam będzie w tym klimacie (Ahh te NewRetroWavowe góry) poza tym od jakiegoś czasu kupuję na Groupees paczki zatytułowane Synthwave Bundle, które są co jakiś czas wrzucane na tą stronę, polecam. Z naszych rodzimych kompozytorów: JEREMIAH KANE - THE ROAD CRUSADER KONRAD CELIŃSKI - LUMINACE A co do Groupees polecam zaglądać, mi udało się dorwać kilkla fajnych albumów: Nightstop - Dancing Killer Scandroid - Dreams of Neo-Tokyo Sung - Autorun Vector X- Classics Magnatron 1 i 2 I wiele by tu jeszcze wymieniać. Pozdrawiam !
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.