Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

azagoth

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1772
  • Donations

    666.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    20

Everything posted by azagoth

  1. O co konkretnie pytasz? Bądź bardziej precyzyjna gdyż nie jestem dobry w grę pt. "domyśl się"
  2. Do kurwy nędzy! Weźcie się ogarnijcie i przestańcie płakać w co drugim wątku jak to macie ciężko z powodu braku ruchania. Jak jest to w Waszym życiu takim priorytetem to zostawcie forum i zacznijcie łazić za kobietami i je ruchać - będziecie spełnieni.
  3. Co to za manipulacje? Właśnie to, co robisz @Androgeniczna - kreowanie mitu o wyjątkowości seksu (i czegokolwiek innego) z powodu miłości, kochania i związku z kobietą. Kiedyś łykałem te teksty i wierzyłem święcie w te banialuki, ponieważ wszystkie kobiety wokół mnie tak mówiły a komedie romantyczne potwierdzały. Sam nie wierzę, że taki byłem 😂 A potem się okazało, że seks wcale nie jest aż tak wyjątkowy i nie ma aż takiej wartości, że warto się dla niego poniżać i poświęcać. Nie ma wyjątkowych kobiet i wyjątkowo dobrego seksu z powodu miłości. Jest za to cała rzesza kobiet, która stara się nas (mężczyzn) przekonać, że jest inaczej. Żeby nieustannie gonić króliczka. A jak zaczynasz już powoli rozumieć, że tak nie jest to słyszysz kolejne frazesy ze stałego repertuaru Pań: "bo prawdziwie nie kochałeś", "za miało się starałeś", "to nie była ta jedyna" itd. Prosisz i masz. Przyznaję, że uprawiałem seks z kobietą, którą kochałem (bardzo) i nie było fajerwerków. Zdecydowanie najlepszy seks to był z kobietami, których nie kochałem. Jest mi w zasadzie obojętne czy mojej partnerce seksualnej na mnie zależy. Właściwie to nie wiem co masz na myśli z tym "zależy" - można szeroko zdefiniować to pojęcie. Żeby nie być gołosłownym - moje najlepsze doznania związane z seksem: - w starych czasach, gdy byłem zjebem (sam się tego wstydzę) - seks z mężatką i emocje związane z "zakazanym owocem" i kurewskim ryzykiem. Mąż był operatorem w lokalnym oddziale AT Policji. - z kobietą, której nawet imienia nie znałem - zaczęliśmy tańczyć razem na techno party (hałas taki, że nie dało się rozmawiać). Zarówno jej i mi tak odpaliły feromony/hormony, że rżnęliśmy się jak zwierzęta przez około 3-4 godziny. Rozwaliliśmy łóżko w trakcie. Dopiero rano mi się przedstawiła 😂 Miłość w obu przypadkach nie istniała. Tylko prymitywne instynkty i emocje.
  4. Uch - dobry wątek. Skłania do auto-refleksji. W moim przypadku było wiele małych wydarzeń, które mnie zmieniały powoli i niemal niedostrzegalnie. Największe, które mi tkwią w pamięci: - jak mnie kiedyś przekopało około 20 chłopa w trakcie "wojen" na dzielnicy. Wyszedłem w sumie bez większych obrażeń - kilka siniaków i złamanych żeber. Respekt na dzielni wzrósł. Byłem jeszcze większym kozakiem i zacząłem wyszukiwać i tłuc tych gości jednego po drugim. A potem w identycznej sytuacji zginął mój kolega - on nie miał szczęścia. Doznał urazu i obrzęku mózgu. Zmarł w karetce w drodze do szpitala. Następnego dnia "zniknąłem" z dzielnicy. Skończyłem studia i wyjechałem do innego miasta najszybciej jak mogłem. Około 30% moich ówczesnych kolegów gryzie piach. Kolejne ~40% to alkoholicy, narkomani lub kryminał. Niewielu żyje normalnie. Kurwa... aż mnie w gardle ściska jak o tym myślę. - chorowałem kiedyś i długo leżałem w szpitalu na granicy życia i śmierci. Dzwoni do mnie moja myszka około 22 i opowiada sodko jak to dzień minął, dzieci już śpią a ona siedzi z kolegą i robią prezentację do pracy na jutro. WTF?! Zaniemówiłem. Nie wiem po co to powiedziała - chyba miała nadzieję, że ją jakoś powstrzymam. Dobrze, że byłem wtedy na silnych prochach uspokajających. To był początek rozpadu mojego małżeństwa. Zaczaiłem wtedy, że coś jest nie tak z obrazem małżeństwa, wierności i oddania kobiet serwowanym przez nie same i kulturę masową. Po powrocie do domu miałem już tak jak @Yolo opisał z tym wzrokiem żony + wyrachowane, bezduszne działanie a na zewnątrz miła, anielska otoczka. - największe wydarzenie i związana z nim zmiana to czas gdy trafiłem na to forum i przeczytałem wszystkie tematy z tamtych czasów i podziw dla "starych" Braci. Wiele elementów w mojej głowie się wtedy poukładało i wskoczyło na swoje miejsce. Świat stał się wtedy bardziej logiczny i poukładany. Wyskoczyłem wtedy z wielu matrixów jednocześnie - nie tylko tego związanego z relacjami damsko-męskimi.
  5. Wytrzymałem do tego momentu. Dobrze wiesz kim jesteś, prawda? Kurwa mać! Nie wierze... a miałem dzisiaj nie przeklinać. Potrzebujesz gruntownego przewartościowania w swoim życiu. System wartości, który masz ukształtowany w głowie jest wywrócony do góry nogami. 8 lat rujnowania samego siebie - pozostaje tylko pogratulować wytrwałości i konsekwencji w auto-destrukcji. Pracuj nad sobą zaczynając od absolutnych podstaw bo najwyraźniej nie potrafisz odróżnić co jest dobre a co złe dla Ciebie.
  6. Oj dzieci, dzieci... Prostytucja jest krytykowana głównie z jednego powodu: pokazuje mężczyznom jak tani jest seks. Pokazuje, że nie trzeba sie starać jak pojebany, poniżać, tracić majątku, szacunku, hobby i czasu aby mieć seks. 200 pln załatwia sprawę. Prostytucja drastycznie dewaluuje wartość cipki i dlatego Panie prostytutek nienawidzą szczerze i zajadle. A całą manipulacyjną gimnastykę Pań na ten temat można między bajki włożyć. Dziękuję. Koniec tematu 😉
  7. @Messer Popatrz ma chłopaków z RSD - oni przeszli ścieżkę komercjalizacji. Mają braki w zarządzaniu ale sobie radzą nieźle. Może warto podpatrzyć? Nawiasem mówiąc dobre materiały udostępniają za darmo na YT - warto posłuchać.
  8. Ooo kurwości... przepis na katastrofę w Hiroszimie. Poznaj narzeczoną z jakimś swoim fajnym kolegą. Może uda mu się uratować Twojego brata z tej opresji.
  9. @osa Nie chce mi się rozbierać na czynniki pierwsze, abyś nie wyszukiwał pojedynczych zdań czy wątków, jak czynisz to z innymi wypowiedziami. Zatem napiszę krótko i treściwie. Zjebałeś konkretnie. Zdradziłeś zaufanie, złamałeś dane słowo, przysięgę małżeńską i przede wszystkim zdradziłeś samego siebie. Nie ma powrotu do zdrowej relacji po tak haniebnych czynach. Nie ma - koniec. Żyj dalej najlepiej jak potrafisz. Ja stałem po drugiej stronie barykady - żona mnie zdradzała i wiem jak jest być w takim położeniu. Nie masz szans na powrót do tej relacji. Ciesz się faktem, że masz swobodny dostęp do dziecka i żona nie robi Ci piekła z życia a podchodzi do tego na chłodno. Dostałeś więcej niż zasługujesz. Obudź się. Masz poważne braki - idź do terapeuty. Bracia Ci dobrze radzą.
  10. Wszyscy popularni z mojego młodzieńczego otoczenia najszybciej się zaobrączkowali i zabombelkowali, wzięli kredyty i wkroczyli w "dorosłe" życie wykreowane przez telewizyjne seriale i reklamy. Niestety to ograniczyło ich chęci (i pewnie możliwości) rozwoju i parcia naprzód dla samych siebie i wbrew wszystkiemu. Żaden/żadna z nich nie świeci już blaskiem dawnej popularności - przytłoczeni codziennością. Gdy ich spotykam to głównie narzekają jak jest ciężko itp. I, niestety, nie robią nic by to zmienić w znakomitej większości przypadków. Płyną z prądem. Najbardziej ciekawi to ówcześni "średniacy", którzy nie parli na związki ale na rozwój karier, firm lub wyjechali poza Polskę w poszukiwaniu lepszego życia.
  11. @Pacman A po co komu małżeństwo w takim razie? Nie lepiej zatrudnić surogatkę a potem nianię? Czyste i klarowne umowy prawne rozwiążą ten problem. A panie niech żyją w swoim świecie oczekiwań z kosmosu i wyobrażeń tego, co im się należy.
  12. Uśmiech i żart rozwiążą pozytywnie 90% potencjalnych sytuacji na ulicy.
  13. Żyć na czyjś koszt to zupełnie coś innego. Ci widzowie sami za to płacą - przymusu tam nie ma o ile mi wiadomo.
  14. Być może trzeba po prostu odnowić certyfikat. Lub obecny certyfikat jest "słaby".
  15. Ten temat mi chodzi po głowie Stwierdziłem, że największą różnicą jest to czy masz plan. Plan na swoje życie, samego siebie i dosłownie plan każdego dnia. I ten plan nie wygląda tak: Planowanie i osiąganie zaplanowanych celów naprawdę dużo daje mężczyźnie.
  16. Kieszonkowe być może - ale zdecydowanie nie w wysokości wynagrodzenia niani (jak Pani sugeruje). Dlaczego? Ano dlatego, że gdyby ta Pani poszła do pracy i ponosiła koszty utrzymania domu, dziecka i opłaty niani po połowie z małżonkiem to jak myślisz, ile musiałaby mężowi dopłacić? I ona dobrze o tym wie - tylko zręcznie lawiruje, manipulując emocjami. Niania jest na swoim i sama opłaca swoje życie, nie korzystając 24/7 z zasobów zatrudniającego ją pracodawcy. Pani żyje na koszt męża i nie opłaca niczego a oczekuje dodatkowej znacznej sumy na rozwalenie. Bo chce. BTW. Zauważyłeś, że nie napisała słowa o rodzinie tylko "ja, ja, ja"? Biedna istotka.
  17. Ja zazwyczaj mówię coś w tym stylu: „O! widzę, że się trochę W tym siedzisz. Kiedy jedziemy nurkować?” Oczywiście Janusz się wykręca i zaprzecza. To potem dodajesz „a... myślałem, że się na tym znasz”. Potem już nie ma kłopotu zazwyczaj. Janusze też mają rozum. A jeśli są nadal natrętni to walisz z grubej rury. Po co Ci takie otoczenie?
  18. @Mosze Red Z tekstu wynika, że kobieta zarabiała bardzo mało w stosunku do zarobków męża (pominę kwestę prawdopodobnego mezaliansu). Czyli jest, z dużym prawdopodobieństwem, osobą mało wykształconą lub mało zaradną lub mało ambitną. Nie znam szczegółów. Pani oczekuje kwoty około 3k USD (tak wywnioskowałem z tekstu) na dowolne wydatki. Tymczasem mąż zapewnia jej i dziecku dom, utrzymanie, wyżywienie ze swojej pensji zatem a ona wywali 3k USD na rzeczy zbędne. Z tekstu wynika, że mąż nie domawia jej kupowania rzeczy potrzebnych w domu i rodzinie lecz oczekuje jedynie kontroli wydawania pieniędzy na damskie zachcianki (a jak wiadomo damy kupują bardzo potrzebne rzeczy all the time). Nigdzie nie ma też napisane, że nie mają rozrywek i nie pozwalają sobie na dodatkowe wydatki. Pani nawet zaznacza, że w porównaniu do męża wydaje na siebie fortunę. Ale jej wciąż mało. Wnioskuję z tekstu, iż mąż zawsze deklarował, iż chce odkładać i pracuje na niezależność finansową - niewielu ludzi ma taką możliwość a jest to rzecz, moim zdaniem, bezcenna. Pani się z takim stanem rzeczy początkowo zgodziła a obecnie się rozmyśliła i chce to zmienić, gdyż "nie ma kontroli". Nie dlatego, że ma jakiekolwiek braki - dlatego, że jej mało. Czyli Pani chce podkopać plan osiągnięcia niezależności finansowej kosztem "dowolnych wydatków". Wydatków zbędnych i niepotrzebnych, mając prawdopodobnie standard życia wyższy niż większość ludzi wokół. PS. Zauważyłeś, że cokolwiek kobieta ma to jej po jakimś czasie zawsze jest niewystarczająco? W każdym obszarze życia - nie piszę tylko o finansach.
  19. Dzień się właściwie dopiero zaczyna. Dotychczas: - wstałem wcześnie rano (budzik dzwonił o 6.30) - zrobiłem i wypiłem miksturę oczyszczającą (kryptoreklama: https://portal.bioslone.pl/oczyszczanie/mikstura) - poranne ćwiczenia fizyczne - powitanie słońca + 7 minut intensywnego treningu z jakimś guru kalisteniki z YT - śniadanie - jajka z cebulą, brokuły, papryka - pracuję intensywnie do 17 - w międzyczasie przygotuję obiad (stek, bakłażan, quinoa, sałata) i pójdę na 30 minut spaceru - wieczorem planuję spotkanie z dziećmi, małą kolację, poczytać książkę i wcześnie pójść spać Dzień świstaka w sumie
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.