Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Morgan86

Użytkownik
  • Content Count

    148
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

152 Świetna

About Morgan86

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

913 profile views
  1. Zawsze tak było. Nie zmienia się nic. Widzisz tego więcej, bo masz dostęp do większej ilości informacji i jest to bardziej hypowane. Nawet jak rozwód ma być za 10-15 lat to nie wyklucza, że można mieć fajne 10-15 lat życia. Nie pierdolcie.
  2. Dla mnie to był jeden z kluczowych red alertów. Świadomość tego z czym miałbym się bujać przez długi czas (tzn. wzorem równości z domu) sprawiła, że się zwinąłem stosunkowo szybko.
  3. Dramatycznie to tutaj wygląda. A ja dla odmiany napiszę, że mam fajną rodzinę, jest nas dużo, często się spotykamy i pykamy np. w planszówki. Przy spotkaniach rodzinnych sam nawijam jakieś ciekawe tematy, żeby same babki nie rozmawiały o pierdołach i jakoś się to kręci. Widzę, że to skarb. 😉
  4. Byłem w podobnym stadium. To co się zapadłem życiowo na haju to jest dla mnie nieprawda. Na szczęście już jestem wolnym elektronem i posuwam życie do przodu wreszcie z taką prędkością jak ja chce. Ogólnie u mnie przez długi czas było tak, że miałem poczucie niezorganizowania. Na co dzień bowiem mam wszystko poukładane - pracę, spotkania, treningi, jedzenie, drzemki. I tu jak mi ktoś rozpierdala dzień to chodzę rozdrażniony. Próbowałem różnych rozwiązań, ale mimo wszystko kobieta nie zrozumie tych pewnych motywacji i zawsze będzie chciała, aby poleżeć/pobyczyć się. To, że przyjemność z ruchania coraz mniejsza to też swoją drogą... Mi kolejny raz świta, że człowiek jest okresowo monogamiczny. Fajny okres w związku, ale teraz się odpalam na innych polach życia i czuję się z tym bardzo dobrze. Myślę, że dzisiaj jest to o tyle trudne, że Netflix jest w modzie, a laski muszą być na topie. Moja ex to oglądała chyba z 4-5 seriali na raz.
  5. Internet to nadal jest świetne pole do zarabiania. Konkurencja jest duża, ale nisz jest jeszcze więcej. Kwestia tego gdzie szukasz. Możesz się odezwać na PW to porozmawiamy, bo ja mam aktualnie problem z przerobem pomysłów, a nie brakiem nisz.
  6. Hehe to nie takie proste, co opisywałem w swoim wątku. Gdyby nie świadomość to podejrzewam, że byłoby niesamowicie ciężko. Jak miałeś kiedyś laskę petardę to powinieneś zrozumieć. Wypisz, wymaluj moja ex. Też pozory świadomości i stabilności emocjonalnej, zajebiste frazesy na ten temat, książki, studia, szkolenia i... chuja, zero przyjemności z odczuwania życia i liczne problemy, które wyszły po czasie. Mimo wszystko w takiej się można zadurzyć, bo z niewielką liczbą możesz porozmawiać na takie tematy. Mi się najbardziej podobało ciągnięcie za język i słuchanie różnych wersji tych samych niby historii.
  7. Co Ty mówisz... ja tak nie miałem😋
  8. Nie do końca. Zawsze sobie lubię dołożyć jakąś wartość to tego co było, a się skończyło. Łatwiej się akceptuje. Tutaj Cię zaskoczę - ale trochę tak. Chciałem wykorzystać nową wiedzę z forum i znajomość schematów, a do tego sprawdzić to w praktyce, bo jak mówiłem nastawiłem się na romans, a nie związek. To, że było fajnie i pokorzystałem to inna sprawa. W głębi siebie i tak wiedziałem, że nie jest to kobieta, z którą chciałbym spędzić życie, bo za dużo było znaków ostrzegawczych po drodze.
  9. Wiem, to jest ogólnie clue całego przedstawienia. Matka mnie całe życie mocno pilnowała też, żebym jak ojciec nie skończył, więc paradoksalnie miałem krótką smycz i dyscyplinę, ale co się pobuntowałem to moje. Ja już w wieku 16 lat chciałem robić firmę. Byłem wobec niej nieufny, bo po prostu nie była godna zaufania, jako osoba. To miał być tylko romans, ale odpaliły mi się hormony i nie zwinąłem się w odpowiednim czasie. Już pierwszego dnia wiedziałem, że będzie przejebane, ale chciałem pokorzystać, bo było fajnie. Przez cały okres intuicja mi mówiła, że jestem popierdolony, że przy tej porcji wiedzy i możliwości związuje się z kimś tak niepewnym/kruchym/nieprzewidywalnym, gdzie tylko czynników jest na "nie". Ona też nie chciała zakładać za bardzo rodziny, tylko adoptować dziecko... wyśmiałem ją, że nie będę wychowywał nie swoich genów. Więcej tego typu pomysłów było. Cały ten feminizm postrzegałem jako gigantyczny red alert, bo to się objawia na tak wielu polach, że można oszaleć. Wieczna kurwa potrzeba pomocy, gdzie ja pracuje czy jestem na nogach cały dzień, a ona trzy godzinki... bo parytet, bo 50/50. Ta kontrola z nią to też efekt, że związałem się z kimś nieodpowiednim, ale wiem, że ta relacja była po coś. Dzięki temu się mocno rozwinę na innych polach. Mimo wszystko mam jakiś feeling do ludzi i rzadko się mylę. Moja podświadomość jej nigdy nie zaakceptowała na pewnych polach, temu miałem wieczne poczucie blokady. Nie w odniesieniu do każdego tak mam. Kwestia jest posiadania odpowiednich cech osobowości. Przez cały czas czułem, że ona weźmie np. rozwód dla zasady, żeby pokazać, że jest niezależna, albo specjalnie mnie będzie zostawiać kiedyś tam z dzieckiem, żeby był efekt 50/50. Widziałem oczami wyobraźni to jak mogę sobie przepierdolić i zarządziłem kwarantannę. Jednocześnie na tym etapie mogę sobie wybrać z chłodną głową kobietę o innych wartościach i innej urodzie, bo pewne rzeczy sobie udowodniłem. Na pewno tak było między nami w rzeczywistości. W jej głowie jednak był parytet, chociaż sama się przyznała, że przez parę miesięcy czuła, że nie jest na moim poziomie. To jej podkreśliłem na końcu, bo tak było faktycznie i nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie proceduralna potrzeba równości.
  10. Wiem, obserwuje co piszesz, dlatego nie powinno być dla Ciebie zaskakujące, że da się w tym wieku. Widać, żeś ogarnięty chłop, temu Cię wywołałem do tablicy. Co do samodzielności - masz faktycznie racje, trochę tutaj przeidealizowałem, a przecież sam skończyłem studia zaoczne i wiem, że wszyscy tam jechali z tematem pracy ostro. Ona też pracowała na cały etat, ale dołożyła drugi kierunek i byłoby to teoretycznie ciężkie... chociaż nie niemożliwe jak teraz myślę. Na pewno korzysta z możliwości jakie ma. Potrafi ojca urobić i mnie też próbowała, aczkolwiek ja się nie bawię w sponsorowanie czegokolwiek. Na pewno mnie to wkurwiało, ja na nogach 10-14h niemal cały czas w cugu, a ona po 3-4 godzinach pracy wymagania... W sumie ciekawy wgląd w mój sposób odbierania świata. Wezmę pod uwagę. Damn, jak zajebiście, że tutaj się rozpisałem. Nigdy bym się tych rzeczy nie dowiedział. Mimo wszystko - będę się spokojnie rozglądał za Himalajką, a na razie pewnie wrócę do starego trybu.😉
  11. Nie mam motywacji, żeby ściemniać, bo po co? Przyszedłem tutaj teraz, żeby się rozwinąć na kolejnym polu i to co dostałem feedbacku to jest miód na moje serce. Niestety w swojej rzeczywistośći nie dostaje takich ocen, bo raczej jestem inaczej traktowany, a wiem, że takie zimne prysznice są dla mnie mocno motywujące i rozwojowe, dlatego założyłem ten temat. Może to też powód, czemu stosunkowo szybko ogarniam ciekawe rzeczy. Zawsze wkładam kij w mrowisko i nie inaczej jest tym razem. Co z tego miałoby być nieprawdą? Mam farta na loterii genowej, jak już mówiłem, ale miałem przejebany start. Nie miałem kompletnie nic. Do tego w genach odziedziczyłem ciężką pracę. Zacząłem zarabiać na siebie w wieku 16 lat i cały czas się rozwijałem w temacie. Kupiłem już w tym wieku sam laptopa za niecałe 2000 z własnej kasy. Później doszło mi drugie źródło dochodu, czyli sport. Obie te rzeczy nie absorbowały mnie +10-12h/dziennie, więc mogłem to łączyć i przede wszystkim się uczyć i rozwijać. Takich możliwości raczej nie mają osoby w moim wieku. Mogłem sobie pozwolić w wieku 20 lat na czytanie przez cały dzień książek, bo zrobiłem jeden dobry temat np. w jeden dzień i mogłem się później skupiać na innych rzeczach. Jednocześnie w swoim temacie stałem się ekspertem, a jakiś czas temu połączyłem siły z drugim ekspertem i zrobiliśmy drugą firmę. To nie jest nic niemożliwego, tylko zaplanowany proces rozwoju. Wiedziałem już w wieku 16 lat czego chce i szedłem w tą stronę stosunkowo konsekwentnie. Moi rówieśnicy raczej wtedy zajmowali się innymi rzeczami. Ja zresztą z nimi też, ale do czasu... Aha i co najważniejsze - od zawsze byłem oszczędny. Od samego początku oszczędzałem min. 30% tego co zarobiłem, tak, że w wieku 19-20 lat stać mnie było na spoko auto, ale zbierałem dalej i później inwestowałem. Nie zawsze skutecznie, ale percepcje już miałem określoną. Nie bałem się też podejmować ciężkich decyzji, np. w wieku 19 lat miałem pierwszą sprawę w sądzie o kwotę pięciocyfrową, którą udało mi się wygrać ostatecznie. Sam opłaciłem prawnika i sam wszystko ogarniałem. Zarobiłem. Szukałem różnych możliwości i górka rosła, a przy tym cały czas się rozwijałem. Dla mnie w tym wieku to już niektórzy budują start-upy z finansowaniem na poziomie milionów, więc to co robię... no chce więcej. Mam świadomość - co powtórzę - że na innych polach mam trochę do nadrobienia, dlatego zrobiłem ten temat i już wyciągam wnioski. Kwestia porównania. Jak masz 30+ to jest to dla Ciebie żart. Jak w Twojej orbicie są dziewczyny 20-25, gdzie większość studiuje dziennie i mieszka z rodzicami to ta percepcja jest trochę inna. To nie tak, że nie widziałem donejtów ze strony rodziny Często tym gardziłem, bo wiedziałem jak się to kończy. Niejednokrotnie też sugerowałem oszczędności i inne rzeczy, bo pod tym względem byliśmy z innych światów. Ja nigdy niczego nie miałem, ona niemal zawsze dużo, jeśli nie wszystko. Było zatem kilka tych rzeczy, które nas od siebie różniły, a puenta jest tego taka, że będę szukał kobiety w innych środowiskach, o innych cechach i wartościach, bo mimo wszystko mam ciężko się podporządkować komuś, ale też pewnych zachowań nie szanuje i tego się nie da zmienić na pstryk palcem.
  12. Już pisałem wyżej, że nie zdziwię się, jeśli tak będzie. Mimo wszystko pewne rzeczy będą dalej in minus i będę tego świadom. Wtedy będę już po terapii prawdopodobnie to będę miał na pewno inne podejście. Nie chodzi mi o same babskie jazdy, bo to jest dla mnie normalne. To też nie mój pierwszy związek i nie pierwsza kobieta. Ona jednak sama wie, że z nią jest coś nie tak, dlatego też będzie chodzić na terapię. W takim samym. Mieszka sama, pracuje na pół etatu i ogarnia dwa kierunki. Wiem, że nie jest to szczyt marzeń i samodzielności, ale jak na realia w tym wieku to całkiem przyzwoicie.
  13. Chodziło mi o aspekty wizualne, że nie były one najważniejsze, a jednak wielu z nas w ten sposób wybiera. Jakoś tak zakodowałem, że pisałeś, że mógłbyś mieć ładniejszą kobietę, ale zwracasz uwagę na inne rzeczy. Normalne rozkminy lekkiego schizofrenika 😛 Do pewnych rzeczy prowadzi, uwierz mi, że samo wypisanie tych rzeczy i feedback to są dobre fundamenty do dalszych działań. Inne rzeczy ogarnąłem to i to ogarnę, jestem pozytywnie nastawiony. Lekki punchline mi się przyda, bo w życiu raczej tego nie dostaje. Czy było podwójnie trudne? Było w chuj trudne, ale wiem, że bez takiego catharsis jak robię w tym temacie nie szedłbym tak szybko do przodu. Kolejny raz zatem dziękuje i jak pisałem - jadę dalej z tematem.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.