Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Morgan86

Użytkownik
  • Ilość treści

    65
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

56 Świetna

O Morgan86

  • Ranga
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnio na profilu byli

597 wyświetleń profilu
  1. Tak jak Still. 1 Dzień najlepszy - jedziesz na wycieczkę zobaczyc coś- co ty chcesz- ona jest przy okazji - dodatkiem do pogadania I puknięcia w plenerze.... Po wycieczce dymanie ostre i do domu odstawiasz, ale to jest FB. Popieram przedmówców. 1 góra 2 dni to jest optimum. Co do FB to układałem w taki sposób swoje poprzednie związki i byłem z tego zadowolony. Wiadomo - moja kobieta nie za bardzo, ale mi to bardzo pasowało. Jakoś nie odczuwam potrzeby widywania się częściej, a codziennie to sobie nie wyobrażam. Za dużo możliwości wkurwienia i zwyczajna strata czasu, chyba, że naprawdę możemy realizować razem fajne zajawki.
  2. Morgan86

    Krzywa efektywności, albo coś w ten deseń.

    Ciekawy temat. Wypowiem się jeszcze tutaj, bo lata spędziłem nad optymalizacją swojej pracy. Mam to szczęście, że od 16 roku życia zarabiam na siebie. Jeśli chodzi o tydzień to staram się od jakiegoś czasu pracować: Poniedziałek ok 8-10h, później trening 2-3h. Wtorek ok. 10-12h, później - w zależności od poczucia siły krótki trening max 1h, koncentracja na rozciąganiu. Środa ok 8-10h, później trening 2-3h - czasami skracam czas pracy w środę lub w czwartek jak widzę, że jestem obciążony nadmiernie. Czwartek ok. 10-12h, wolne od treningu Piątek 6-8h, trening 2-3h Sobota 6-8h, czasami trening 1h - wieczorem wiadomo jakiś meeting ze znajomymi Niedziela - kompletny rest, nie odpalam żadnego maila, sporadycznie planuje wieczorem jakieś rzeczy, ale to raczej ogólnie. Żyje w cyklu dobowym ~23 do ~8. Śpię długo, nie boje się tego powiedzieć - często 9h, ale wiem, że to jest ważne i wolę pospać dłużej i być efektywnym, niż wstawać wcześniej tylko dlatego, żeby wstać wcześniej. Czasami oczywiście wstaje, ale staram się pilnować długości snu - również ze względu na sport. Przed pracą zawsze medytuje ok. 10minut - pozwala mi się to skupić na pracy i przedłużyć efektywność, poprzez spychanie diabełka, który chce przerwę. Teraz co jest ważne dla mnie. Jestem elastyczny, jeśli mam dużo pracy kreatywnej w poniedziałek i wtorek to czasami środę robię wolną, idę do lasu i mam wyjebane. Nie każę się za to w głowie, bo wiem, że w czwartek będzie ogień i tak jest zazwyczaj. Najczęściej jednak luzuje w czwartek, bo to zauważyłem dzień kumulacji zmęczenia po trzech dniach pracy. Wtedy zawsze odbijam w sobotę. Z treningiem tak samo - przynajmniej do póki nie startuje w zawodach. Elastycznie przekładam jeśli czuje, że układ nerwowy jest przeciążony. Są specjalne testy na to, ale ja się zdaje na wyczucie. Druga sprawa - praca pracy nie równa. Staram się dzień zaczynać od najcięższego zadania. To zazwyczaj blok 2-3h, bo tyle jestem w stanie pociągnąć w skupieniu po dobrym śniadaniu. Później 1h na kofeinie i przechodzę do pracy jak na poczcie - maile, telefony, załatwienia. Następnie obiad, drzemka, czasami jakiś serial, czy spacer - wiem, że potrzebuje tej godziny przerwy. Później wracam, druga kawa i jeszcze 2-3h jestem w stanie realnie coś zrobić. Staram się też tak układać tydzień, że jeśli dwa dni mam dużo pracy umysłowej to np. ustawiam spotkania na środę, żeby zrobić też coś pożytecznego, ale innego dla mózgu.. W sumie środa to dla mnie docelowy dzień spotkań, który zaczyna się od ok. 12. Do tego czasu pracuje kreatywnie. Wszystkie spotkania w inne dni staram się również kierować na późniejszą porę. Rano jest czas na pracę. Rozpisałem się trochę. Jest to spowodowane przede wszystkim porytą głową od wszelkich coachów i innych zajebistych trenerów, którzy opowiadają o dawaniu z siebie 100% każdego dnia. Świetnie, słuchałem ich jak byłem młodszy, jechałem na 120%, nieraz trenowałem 2x dziennie 7x w tygodniu i myślałem, że będę zajebisty. Guzik prawda - na zawodach czasami byłem tak zmęczony, że byłem cieniem samego siebie. Miałem wyczerpane nadnercza, a i tak dokładałem jednostek treningowych myśląc, że będę dzięki temu lepszy i lepszy. Dzisiaj wiem jedną rzecz - dawanie z siebie 100% to umiejętne realizowanie planu, w którym jest czas na pracę kreatywną, reaktywną, odpoczynek, czas ze znajomymi, odnowę biologiczną i sport. To wszystko musi się zazębiać jeśli chcemy robić coś na naprawdę konkretnym poziomie. A z fajnych tipów np. w przerwach pracy stoję sobie na głowie. To pozycja, która pozwala maksymalnie dotlenić mózg.
  3. Jak trenujesz, że jesteś w stanie się regenerować przy takiej ilości snu? Albo... jakie środki idą?
  4. W niedzielę zawsze odpoczywam, chyba, że jest sytuacja alarmowa. Zazwyczaj aktywnie - basen z sauną czy muzykoterapia. To jedyny dzień, kiedy daje wytchnienie układowi nerwowemu. Wolę w tygodniu pracować 8-12h, ale niedzielę mieć wolną. U mnie daje to większą efektywność. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nie pracować w systemie 3 dni pracy 1 dzień wolnego 2 dni pracy 1 dzień wolnego, aby jeszcze bardziej zoptymalizować swoje moce przerobowe
  5. Morgan86

    Poliamoria okiem kobiety

    Popieram. Jakie ma znaczenie - poza aspektem psychicznym - to, że byłeś dzień wcześniej czy lata wcześniej? Też miałem akcję 2vs1 i jest to fajne doświadczenie. Może kiedyś więcej napiszę, bo kulisy są bardzo ciekawe. W każdym razie to inny rodzaj seksu. Coś nieporównywalnego do związku i stałej relacji.
  6. Morgan86

    BMW E90 (budżet 30tys.)

    Też tak miałem, temu wziąłem 4 Według mnie jak kupujesz takie auto i nie masz min. 5k odłożonych na naprawę to nie ma sensu.
  7. Morgan86

    BMW E90 (budżet 30tys.)

    Z diesli idiotoodporny jest 3.0d. Nie polecam 2.0d, bo to najbardziej awaryjna jednostka z całej linii. Osobiście też wole coupe e92. Jeszcze dodam, że sam szukałem e90 chyba rok i nie znalazłem 🤣
  8. Jedna rzecz mnie ciekawi przy tym założeniu. Jakie to ma znaczeni czy w danym momencie czy w czasie przeszłym? Dla Ciebie de facto to i tak czynność dokonana, kiedy się o niej dowiesz. Przy jasnym określeniu założeń dla mnie nie ma to sensu logicznego. A mówię to jako osoba, która jeszcze kilka lat temu intensywnie stalkowała swoją partnerkę w celu znalezienia wszystkich informacji o jej byłych i tym co się działo. Dzisiaj mam wyjebane. Poligamia+.
  9. Nie pozostaje nic innego jak tylko wykorzystywać ten model Teoretycznie tak. Tylko społeczny dowód słuszności Cialdiniego ma zastosowanie w momencie kiedy kobieta Cię widzi z inną, lub wie, że jesteś w jakiejkolwiek relacji. Na gruncie logicznym ma świadomość, że jesteś pożądany. A wydaje mi się, że koledze Bullitt chodzi o coś innego. Mi zresztą też. O niewidzialną świadomość, że masz dostęp do seksu. To jest ciekawe, że kobiety to wyczuwają. Mam na to pewną teorię - zgodnie z założeniami dr Hawkinsa seks podnosi poziom świadomości, a to z kolei energetykę ciała, co powoduje, że najprościej oznacza, że po prostu z niektórymi ludźmi nam się dobrze przebywa, a z innymi nie. Wydaje mi się, że najzwyczjaniej w świecie kobiety wyczuwają ten wysoki poziom - spokój, zaspokojenie i wówczas lgną. Wczoraj miałem autentyczny przykład. Po 1,5mc przerwy zacząłem się spotykać z sympatyczną koleżanką, sprawy nabrały bardzo szybkiego obrotu, więc tydzień uznałem w tej materii za owocny. Wczoraj odwiedziłem miejscowy klub i spotkałem dwie niewiasty, z którymi jakiś czas temu miałem sposobność. Poczułem to o czym tutaj piszę i wspominał też kolega Bullitt - takie przeświadczenie w ich oczach, że wiedzą, że kogoś mam - a wiedzieć empirycznie tego nie mogą
  10. Zaobserwowałem to u siebie. W sumie w ciągu roku mam 2-3 okresy, kiedy jest ogień i kiedy jest posucha. Jak jest dobrze to zazwyczaj się kręcą 2-3 w cyrkulacji i zdarzają się sytuacje, kiedy dość mocno same wychodzą z inicjatywą. Najczęściej po 2-3 miesiącach jestem tak zmęczony, że naturalnie się wycofuje i zajmuje innymi rzeczami. Dla mnie to optymalne rozwiązanie. Z kolei jak jest posucha to ciężko wyjść z Jumanji i ruszyć temat, ale to wtedy wykorzystuje go, żeby zająć się czymś pożytecznym i sfocusować na rozwój
  11. Mówisz, że dbasz o sylwetkę, a dalej Cię męczą. Postaw sprawę jasno - robię formę życia i tyle. Też miałem ten problem, ale na pewno etapie ludzie już przestali mi cokolwiek proponować i paradoksalnie wzrósł poziom szacunku. Wszyscy w moim otoczeniu wiedzą, że trenuje i jak będę mógł/miał ochotę to sam wyjdę z inicjatywą. Jak to nie pomaga to mówisz, że lecisz np. 5-6 razy w tygodniu i jedno zachlanie to masz cofkę z formą o tydzień czy dwa i po prostu szkoda, tego co zostało wypracowane. Jest jeszcze inna metoda, stosowana przez niektórych VIPów. Chodzi o to, że np. przez cały wieczór pijesz jednego drinka, chodzisz między stolikami, kręcisz się, ale starasz się pić cały czas to samo. Dzięki temu nikogo nie urazisz.
  12. Wspólne hobby jak najbardziej. Nie wyobrażam sobie bez tego jakiejkolwiek dłuższej relacji. Czemu z założenia ma być tylko jedno? 1-2 wspólne i kilka indywidualnych. Wtedy wilk syty i owca cała. Tak samo z pracą - na polach pewnych projektów fajnie jest nadawać na tych samych falach, ale pracować stricte razem z drugą połówką bym nie chciał. Chyba, że naprawdę duży biznes i miałaby swój dział np. do ogarnięcia, jeśli zna się na rzeczy, np. księgowość... żartowałem. Według mnie jak nie ma wspólnej pasji to jest dopiero monotematycznie, zasadniczo wieje sandałem. Jak jest dwójka pasjonatów to zazwyczaj każde z nich ma jeszcze inne zajawki, a to gwarantuje zdrowy balans w związku Ja idę na mecz, ona na balet. Na następny dzień wspólnie w góry. Nie widzę tego inaczej.
  13. Mam problem z edycją posta. Tak. Linka desantowa to taki wihajster (kocham to słowo za jego uniwersalność), który automatycznie odpala Ci spadochron po 5s. Jest umieszczony w samolocie i odbezpiecza się podobnie do granatu. Szacun za składanie, z tego co się orientuje to bardzo ciężka i odpowiedzialna praca,.
  14. 5, w tym roku chce dobić minimum do 7, żeby móc już skakać bez linki. Uzależniają - to fakt, ja to często wykorzystuje jako kick starter to jakiegoś projektu Co do nurkowania. Jeszcze nie podjąłem decyzji, sprawdzam gdzie są kursy. Wiem, że można też robić np. w Egipcie, ale lokalsi polecają zimny krakowski Zakrzówek, jako ciężkie przetarcie i perspektywę docenienia czystych wód. Powyżej już zostało napisane, że to bezpieczny sport. To co sprawia, że wydaje się on niebezpiecznym to projekcja jak blisko jest śmierć. Mnie to jara najbardziej, temu to robię. Są ludzie co mają kilkaset skoków i nic im się nigdy nie stało. Wypadki są na granicy błędu statystycznego, ale to porównałbym do wyjścia z domu i zostania potrąconym. Też się zdarza. @Yolo Po prostu lubię być w mniejszości. Fajnie się pozniej opowiada o tym. Takie przeżycia to rasowy underground, bo mało osób się decyduje. Nie pamiętam czyj to cytat, ale przesłanie było takie, że jak idziesz za tłumem to warto się odwrócić. No chyba, że chcesz żyć jak każdy to wiadomo, że wszystko gra. Skaczę na zwykłym, nie desantowym. Na razie zakres 1200-1800m. Rośnie wraz z doświadczeniem. 4k to chyba musisz mieć kilkadziesiąt ukończonych, ale wiadomo, że to największa frajda.
  15. Morgan86

    Drążek

    Jak lubisz survival to polecam podciąganie na rurce od ogrzewania 🤣
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.