Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Critical Thinker

Troll
  • Content Count

    728
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Critical Thinker last won the day on March 12 2015

Critical Thinker had the most liked content!

Community Reputation

496 Świetna

About Critical Thinker

  • Rank
    Po prostu Leon

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

2012 profile views
  1. Adolf jest taki paradoks: "jak jesteś bogaty, to wiele rzeczy zaczynasz dostawać za darmo". Ja tą samą zasadę dostrzegam na innych płaszczyznach. Jak mam w sobie jakieś dobro, to reszta rzeczy zaczyna do mnie przychodzić bez powodu. Jakby być czymś pochłoniętym i z tego czerpać jakieś dobro, choćby fantastyczne samopoczucie dla siebie, to i żonka by się przestawiła. Kobietami regulują mechanizmy społeczne. Te niebezpośrednie sygnały. Paradoks w tym, że jak będzoesz spełniony to ona Ci już nie będzie potrzebna. Będzie tylko dodatkiem. Odpowiednie komunikowanie się też jest ważne ale to temat na miesiące pracy i nauki.
  2. Jeśli podchodzi się z głową, to z wielu rzeczy można korzystać. Pijam kawę i herbatę. Aczkolwiek chciałbym się niedługo przerzucić na samą wodę, ale nie wiem czy potrafię.
  3. Bardzo fajny temat. Nie lubię myślenia stadnego, podlizywania się i klakierów. Lubię ludzi z poczuciem humoru, oryginalnych, mających swoje zdanie. Chociaż nie tyle chodzi o posiadanie "swojego własnego zdania", co posiadanie przemyślanych racjonalnych przekonań. Jak ktoś wierzy w mambodżambo i twierdzi, że ma własne zdanie, chociaż nie ma dowodów to dla mnie nic to nie znaczy. Szanuję ludzi nie za pozycje jaką sobie wypracowali, tylko za to kim się stali wewnętrznie w wyniku solidnej pracy lub posiadania mądrości życiowej. Na górze często bywają ludzie zakompleksieni i prymitywni. Ludzi z wiedzą specjalistyczną też szanuję, choć niekoniecznie muszę się z nimi zgadzać, czy ich lubić. Nie szanuję głupoty. Choć dochodzę do wniosku, że korzystniej jest ją ignorować. W środowisku szukam dobrej, przyjaznej atmosfery, ale nie za wszelką cenę. Nie w formie bezkrytycznej adoracji. Nie uznaje autorytetów "z góry". Dla mnie osoba może być autorerytetem, a raczej idolem, jeśli coś umie, czymś się wykazała i mi to pomaga wzrastać. Aczkolwiek i tak nie postawie jej na piedestale i nie otrzyma ode mnie złotego tronu. Tym samym przyjmuję to, że sam też nie chcę być tak traktowany. Ogolnie staram sie nie ulegać pozorom. Człowieka można poznać w dłuższej perspektywie w sytuacjach dla niego niewygodnych, a nie gdy wszystko jest cacy i ma pełną aprobatę. "Wielkiego człowieka można poznać po tym jak traktuje maluczkich"
  4. Nie moja, ale pasowałaby na forumową piosenkę ( post można przenieść do muzycznego działu, jeśli nie pasuje do tematu, ale słuchając tej piosenki samo mi się narzuciło )
  5. Teraz po zbanowaniu Sainta i Olli pewnie umrze ten temat śmiercią naturalną. Gustlyk też został zbanowany. Ale chyba odszedł sam bo zmienił nicka. Szkoda bo wypowiadał się z sensem.
  6. Lubię sobie odpłynąć z taką muzą. Mam dobry sprzęt audio i brzmi to świetnie jakbym się przenosił do innego świata... tego ukrytego http://youtu.be/ZN7HcYLm_S8?list=PLISUldruW3H8JkuJTOO7yHg8BYagzACzL
  7. Jak wiadomo władza deprawuje, ale czy aby tylko? Osoba która ma zdolność decyzyjną i żadnej kontroli nad sobą po jakimś czasie zaczyna wariować. Zaczyna źle oceniać sytuacje, przestaje przyjmować konstruktywną krytykę, a każde działanie nie będące po jej myśli zaczyna traktować jako zagrożenie na własną osobę. Mogę przytoczyć tu fragment książki - "Szaleństwo władzy. Od Troi do Wietnamu." Reguła wyłaniająca się z dotąd przytoczonych przykładów sprowadza się do tego, że szaleństwo jest dzieckiem władzy. Wszyscy wiemy z powtarzanej bezustannie sentencji lorda Actona, że władza korumpuje. Mniej jednak jesteśmy świadomi, że rodzi ona szaleństwo; że moc dawania rozkazów jest często przyczyną defektów rozumowania, że odpowiedzialność władzy nieraz ulega zmniejszeniu, w miarę jak zwiększa się korzystanie z niej. Łączna odpowiedzialność władzy polega na sprawowaniu rządów w sposób możliwie rozsądny, z uwzględnieniem interesu państwa i jego obywateli. Jej obowiązkiem w tym procesie jest być bieżąco dobrze poinformowaną, samej zabiegać o informacje i brać je pod rozwagę, mieć otwarty umysł i trzeźwy osąd oraz być odporną na zdradliwe uroki tępogłowia. Jeśli umysł jest dość otwarty, by dostrzec, że dana polityka jest raczej szkodliwa niż korzystna i dość odważny, by się do tego przyznać, a także dość mądry, by temu przeciwdziałać – będzie to szczytem w sztuce rządzenia. Doprawdy wielcy są ludzie, którzy są w stanie przeciwdziałać własnemu szaleństwu. Człowiek który tego nie potrafi nie chce mieć wokół siebie "towarzyszy", osób samodzielnie myślących, wpływających na decyzje. Zależy mu na konformistach, zgadzających się z każdym zdaniem "jego wysokości". Osoby silne, mające własne zdanie, mówiące otwarcie co myślą są szybciutko usuwani z ważnych stanowisk, czy z terenu, który podpada pod jurysdykcje. Jak wiemy z doświadczenia, 99,999% kobiet nie jest zdolna do "zdrowej" władzy. Te które są zdolne teoretycznie istnieją, ale praktycznie ciężko je spotkać. No dobrze, przesadzam trochę. Chodzi mi o fakt, że oddawanie pełnej władzy kobiecie, albo władzy z której się przed nikim nie spowiada jest po prostu niszczące (tak samo jest z mężczyznami, ale przecież artykuły są pod kątem kobiet i relacji z nimi). Dobrze znamy historie kobiet, które w pracy są wzorowymi postaciami gotowymi podjąć się każdego zajęcia bez szemrania, byle by zaskarbić sobie przychylność szefa. Podczas, gdy w domu zamieniają się w despotyczne "czarownice" wchodzące na głowę i naciskające do bólu. Gdy kobieta nie ma nad sobą "bata", lub gdy nie musi zabiegać o korzyści z automatu trafia mechanizm świrowania na punkcie przejęcia władzy. W związkach możemy to zaobserwować. Władza która ma z założenia być dobra, będzie starała się nie doprowadzać do konfliktów, a jak już zaistnieją będzie je rozwiązywać stosując znany z psychologi model win-win. Z kolei ta "sprytna" lub zdegenerowana władza - opisana wyżej - wykorzystuje konflikt, a nie raz sama go prowokuje. Domyślacie się do czego może takie coś służyć? Jest to przydatne, gdyż ta osoba która podda się prowokacji władzy może być łatwo przez nią odstrzelona. W ten sposób osoby u władzy egzekwują swoje pragnienia, dopuszczają się zemsty na osobie która im podpadła lub po prostu się nie podoba. Przedewszystkim służy to jednak eliminowaniu samodzielnego ogniwa, selekcjonowania jednostek, które dla nich są wygodne albo niewygodne, którymi nie da się kierować itd. Czasami wystarczy zwykła różnica zdań, by osoba podstawiona wyżej mogła posłużyć się etykietką "agresji i ataku" i zacząć to rozdmuchiwać, a gdy strona przeciwna zacznie się bronić można już swobodnie zacząć odwracać kota ogonem. Nagle zwykłe słowa uzasadnionej krytyki zamieniają się w "kamieniowanie" i "ciosy". Znacie chyba te słynne słowa "jak mogłeś mi to zrobić", "zawiodłam się na Tobie". W szerszym ujęciu zobaczcie jak kościół trzyma ludzi w ryzach powołując się na "obrazę uczuć religijnych", gdy dyskusje dotyczą kwestii wiary. Kobieca władza nie ma litości. Posunie się do wszystkiego co będzie niezbędne, aby przedstawić swoich "wrogów" w złym świetle, siebie jednocześnie wciąż wybielając, a wręcz zrobić z siebie ofiarę i po trzykroć uzasadnić swoje postępowanie, gdy przyszło do pociągnięcia za spust. Będzie powoływała się na wszelkie ludzkie emocje, bo przecież każdą sytuację da się przedstawić w różny sposób pomijając pewne informacje, manipulując kontekstem w jakim dane zdarzenie zaszło., przypisując intencje, których nie było i które się właściwie nie zmaterializowały. Publikuję post w takiej formię, ale jeszcze go podsumuję i może przytoczę kolejne przykłady w jaki sposób działa kobieta u władzy. Jak się bronić przed taką sytuacją? Przeważnie nie mamy możliwości się bronić... taka prawda, składają się takie czynniki jak opinia publiczna, która stanie po stronie kobiet. Kobieta też zadba by odciąć się od głosu i wyprzedzić Cię w wytłumaczeniu. Mając władze materialną może Cię też odciąć od pewnego dobra, na przykład wyrzuć Cię z domu i w oczach innych będzie usprawiedliwiona. Zatem na osoby postronne nie mamy co liczyć. Jeśli jesteś w takim układzie możesz go przerwać i odejść. A jeśli to z jakichś powodów jest niemożliwe to... zostawię to na kolejne wpisy. Źródło zdjęcia: http://www.dolcevitamagazyn.pl/strona/smaki+%C5%BCycia/kobieta_wladza_pieniadze_i_seks
  8. Teraz to ja czuję się atakowany, więc zakończę dyskusję. Wiedz tylko Marku, że ja też poświęciłem całe lata swojego życia na badanie tych bolesnych ludzkich spraw. To co wtedy napisałem to wyrażenie frazeologiczne: http://www.miejski.pl/slowo-syf,ki%C5%82a+i+mogi%C5%82a... a nie tak jak twierdzisz "brzydkie odzywanie się".
  9. Na 90% moich argumentów jest z góry na nie i wali cały czas racjonalizacjami zobacz sobie ostatni temat o samobójstwie, ale bywały i lepsze. Z aartefaxem to inna i dłuuuga historia, ale ostatnio się pilnuje, choć też systematycznie neguje oczywiste sprawy i atakuje zajrzyj sobie do ostatniego tematu o jezusie/biblii. Dałem dowód, ale i tak wiedziałem, że go nie uznasz. To co piszesz to Twoja subiektywna ocena. Faktem jest to, że skrytykował nie fragment, który podałeś, a to, że zgłosiłem sprawę i chciałem jej naprawy. Prosiłem go by skończył, a on dalej się naśmiewał. I cały sens tej sytuacji jest taki, że wtedy nie posądziłbyś nas o kumplowanie się i tworzenia jakiegoś wyimaginowanego frontu, bo wtedy sytuacja działa się po twojej myśli. Ja już wyjaśniłem o co chodzi z moim komentarzem na który zwróciłeś uwagę, nie będę się powtarzał.
  10. rozwojduchowy.net nicki: aartefax i Kocur (który btw. jest znany tutaj jako neo) http://braciasamcy.pl/index.php/topic/1818-b%C5%82%C4%99dy-w-wy%C5%9Bwietlaniu-forum/ Dokładniej: Ty pochwaliłeś Sainta, a Brzytwa go like'ował. i co teraz?
  11. Marek to obserwował i like'ował. Mówisz, że powinienem to zgłosić? Btw. Odezwałeś się do mnie.
  12. Oczywiście masz prawo uważać i tak. Lecz skoro już mnie z góry na podstawie swoich domysłów osądziłeś to nie widzę dobrego powodu, aby cokolwiek Ci udowadniać. Tylko jaki cel miałbym w manipulowaniu skoro sam wkładam dużo wysiłku, żeby tutaj publikować swoje teksty? Sam pod sobą miałbym dołki kopać? Nie jest to za bardzo logiczne. Z Saintem nic mnie nie łączy prócz tego, że go polubiłem jego żarciki i zgadzamy się w kwestii krokodyli. Jak wiesz byłem "naciskany" wcześniej przez niego i wtedy to Ci odpowiadało. Wtedy byś nas nie posądził o jakieś szemrane koleżeństwo.
  13. Fajnie, że wrzuciłeś, na tej stronie w końcu można coś zrozumieć, bo przy tamtym tekście dostawałem spazmów. Ja nie muszę wierzyć w krokodyle i energie, bo potrafię sobie wytłumaczyć różne ludzkie odczucia, urojenia, halucynacje, synestezje - racjonalnie. Kiedyś w "tych energiach" siedziałem 2 lata. Wkręciłem sobie, że przebudziła się we mnie energia kundalini i miałem wszystkie objawy! Też odczuwałem energię od ludzi, ale interpretowanie tych doświadczeń jako energii to jest filtr poznawczy zastępujący pojęcia emocji i nieświadomych procesów dziejących się na naszym ciele i mózgu pojęciami abstrakcyjnymi i dogmatycznymi. Doświadczanie stanów transpersonalnych to dla mnie chleb powszedni, trenowałem wchodzenie w jhany i utrzymywanie anapanasati itp. Mimo to uważam, że nauka ma nam więcej do powiedzenia niż ezoteryka. Tą z kolei nie wykluczam całkowicie, tylko podchodzę tak jak Enemy i kilka innych osób w tym temacie. Używam znalezionych tam modeli jako metafory, proste obrazy, które dużo osób jest wstanie zrozumieć w przeciwieństwie do neurobiologii mózgu. Właśnie, skoro jednak już mamy temat krokodyli. To czymś się podzielę i może to się tobie Marku przydać. Przeczytaj sobie ten artykuł: https://swiatducha.wordpress.com/2008/10/14/jak-nie-odpowiadac-na-prowokacje/ Ja od jakiegoś czasu trenuje to co podpowiada pan Andrzej, chociaż sam na to wpadłem i nie potrzebowałem "przewodnika". Jakbyś to może sam przetrenował to nie miałbyś potrzeby "karania agresorów". Mam na forum na którym jestem moderatorem osoby o 3x bardziej ciętym języku niż Stary_Pierdziel i o dużo mniejszym dystansie oraz uboższej kulturze niż Saint. Coś sobie o mnie mamroczą i często się kłócą nawet o rzeczy oczywiste... Wiem, że to są osoby inteligentne, dlatego są bardzo dobrymi rozmówcami i mogą odwrócić kota ogonem 3 albo 5 razy. Lecz odkąd trenuje to o czym pisze pan Andrzej to jestem im nawet wdzięczny. Dzięki nim jestem w stanie przemyśleć swoje przekonania jeszcze raz, poprawić je, ulepszyć, a przynajmniej znaleźć lepsze wytłumaczenie na nie. Nie banuje ich, a forum dalej funkcjonuje i ma się dobrze. Jedynie od czasu do czasu przywołuje do porządku, ale nie robią problemu i się dostosowują. Po za tym jestem zdania, że występowanie różnicy zdań i ścieranie się ich jest koniecznie by mogło w człowieku wyrobić się myślenie krytyczne. Uczymy się w ten sposób rozpoznawać prawdę, odróżniać fakty od myślenia życzeniowego i religijnego. Niektórzy chcą usunąć lekcje religii ze szkół. Ja uważam, że powinno się wprowadzić lekcje religii i powinny one być obowiązkowe, z tym jednym zastrzeżeniem - uczymy dzieci o wszystkich religiach i uczymy ich w sposób obiektywny, mówiąc o faktach. A nie w sposób tendencyjny i jako prawdę objawioną. Co do samej teorii krokodyli to ostrzegam Braci, przed tym co wydaje mi się niebezpieczne i szkodliwe, a Witkowski w zamieszczonym przeze mnie szkoleniu wyjaśnił to poprzez metaforę fontanny do której wrzucamy pieniążki, pokazuje ona co jest nie tak z różnymi "teoriami", niby nic się nie dzieje, ale w większej i dalszej perspektywie... Ktoś się ze mną zgodzi, a ktoś nie. Przyjmuję to na klatę i szanuję wybór. Chcę dla Braci jak najlepiej i w ten sposób spełniam swój imperatyw moralny. Czy potrzebne jest napuszczanie jednych użytkowników, przeciwko drugim? Proszę wszystkich by tego nie robili. Jest nas tyle osób, zawsze będą różnice zdań... mamy o tym nie rozmawiać? Siła rodziny polega nie na jednakowości, ale właśnie na różnorodności i akceptacji. Wszyscy też jesteśmy ludźmi, a ludzie mają swoje odchyły. Ja też je mam, dlatego nikogo nie będę za to potępiać. Co nie znaczy, że sprzeniewierzę swoje racjonalno-sceptyczne ideały. Mogę jedynie prosić o ich uszanowanie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.