Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

self-aware

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    3138
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

self-aware last won the day on July 27

self-aware had the most liked content!

Community Reputation

2540 Świetna

3 Followers

About self-aware

  • Rank
    Podporucznik

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

3942 profile views
  1. Normalnie. Będzie co będzie. Wyjdę z forumowego założenia, że "to nie jest moja kobieta, to tylko moja kolej" i będzie co będzie. Jeśli do pewnego wieku ich mieć nie będę (czyli koło 35 lat) to już nie będę chciał. A poza tym widzę w sobie mega fajnego tatę. Dzieci mnie lubią. Ja jestem szczery ze sobą Mam kiepskie fetysze, których kobiety nie lubią. Nie umiem robić dobrej minetki. No i jak mam być dobry jak nie mam kobiet? Ostatni seks uprawiałem laaata temu Teraz to już nawet nie wiem czy trafiłbym w dziurkę. No i to czy ona mi to powiedziała czy nie to nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, że zdradzała. A zdradza się między innymi jak seks jest chujowy.
  2. Może tak być. A no z tym już się nie zgodzę. Kłamstwo, maski, manipulacje. To pozwala mi żyć w społeczeństwie i jakoś konkurować z innymi. Różni nas 10 lat i w związku z tym też ilość przykrych doświadczeń. Bycie sobą to w brutalnym świecie fikcja Zwłaszcza jako facet. Nie ma miejsca na słabość bo zostaniesz wyruchana. To żadne wzorce. Wysoki, szeroki facet podoba się kobietom od zawsze. Z tym nie ma co polemizować. Ale ja tej mentalności ofiary nie pokazuję po sobie na żywo Ja przez lata nauczyłem się jak mieć na sobie maskę i robię to bardzo dobrze. Przy czym swoją drogą to co napisała @Claudianne to też pokazuje, że w związku nie ma miejsca na słabość mężczyzny, więc tak czy siak umieć aktorzyć trzeba bo nie ma opcji żeby chłop całe życie był twardy jak robot. Ja jeśli wejdę kiedyś w związek to postaram się nigdy nie okazać słabości przed swoją kobietą. Będę grał, udawał, zawsze będę trzymał się wersji, że jest dobrze. Jak nie dam rady to pójdę na spacer, ponapierdalam w worek treningowy, wyjadę sam na dzień czy dwa, ale przy kobiecie zawsze będę radosnym lub twardym skurwysynem z poker fejsem. Taki jestem właśnie na żywo z kobietami.
  3. Ale ja tego nie okazuje w prawdziwym życiu. Poza tym już pisałem... Wy tak gadacie tylko a potem i tak i tak wybierany zostaje owszem pewny siebie facet, ale odpowiednio przystojny
  4. I tu popełniasz jeden błąd. Ja tylko na forum odsłaniam się całkowicie przed Wami Na żywo nie czuć ode mnie tych cech "słabość, niepewność, przewrażliwienie, zakompleksienie i tym podobne". Zresztą ja nawet nie bardzo rozumiem gdzie te rzeczy czuć ode mnie tutaj. Jeśli wiem, że kobiety lecą na przystojnych gości to jest to jakiś kompleks czy po prostu fakt? Druga sprawa, kobiety na codzień mnie lubią bo jestem wygadany, dość charyzmatyczny, bezpośredni. Mówię np. dużo o moich próbach podchodzenia do kobiet, o koszach itd, o tym co wewnętrznie wtedy czuję, one zawsze słuchają tego z mega zaciekawieniem i zadają dużo pytań. Jednocześnie mówię tak, że robię z siebie pewnego siebie typa. Ja jestem dobrym aktorem, kłamcą, manipulantem. Dużo ugrywam słowem. Do tego często mam poker face jeśli trzeba bo wewnętrznie bywam wyprany z emocji. Ja umiem mówić tak, żeby było śmiesznie i fajnie, gadkę mam naturalną i nigdy nie musiałem się jej uczyć. Jak ja mówię żart to jest śmiesznie, jak moi koledzy go powtarzają to jest "wiocha". Przez wielu znajomych uznawany jestem za bardzo specyficzny typ, dość ciekawy. Ale nie mam kasy, dobrego wyglądu. Nie jestem też zbyt zaradny w typowo męskich sprawach jak elektryka, mechanika (i nie będę bo mnie te rzeczy totalnie nie interesują). Zatem najważniejsze kwestie czyli wygląd + zasoby leżą i kwiczą. To drugie można jeszcze jakoś próbować naprawiać, z pierwszym już niewiele zrobię. A bez tych rzeczy, mając 30 lat, nie ma kobiet. Brzydka kobieta nie będzie w stanie mnie podniecić, więc wolę być singlem niż marnować mój i jej czas. Owszem, mam mocno wypełniony grafik działań. Nie mam nadwagi bo całe życie uprawiam sporty. Nie śmierdzę i ubieram się raczej normalnie. Ja się ze sobą wizualnie czuję w miarę dobrze, wiele lat uczyłem się akceptować chujowe geny. Ale to, że ja się z tym czuję dobrze to nie oznacza jeszcze, że spodobam się kobiecie. Natomiast mentalność ofiary na pewno mam. Nie podejrzewam.
  5. Rodzice od lat nie są razem. Jak się z tym czuję? Hmm... W sumie dobrze. Wolę ich osobno niż razem w kłótni. Ja jestem człowiekiem dość mocno wypranym z emocji. Są jeszcze rzeczy, które mnie "uaktywniają" ale czuję, że to kwestia paru lat i kolejnych doświadczeń i wszystko będzie po mnie spływać. Czy wierzę w normalny związek? To zależy co rozumiemy przez słowo "normalny" Raczej nie wierzę w to, że kobieta może dochować wierności. Jeśli dochowa to tylko dlatego, że nie starczyło jej życia (i uroda przeminęła) żeby mnie zdradzić. Nie wierzę też w bycie ze mną od tak, bo jestem jakimś tam człowiekiem. Pragmatyzm (kasa, umiejętności, zaradność) i odpowiednio dobry seks. Przy tych założeniach myślę, że może być dla mnie miła itd. (oczywiście dopóty, dopóki będą zasoby) lub trafi mi się akurat taka, dla której moje umiejętności w seksie będą wystarczająco dobre (a nie jestem zbyt dobry w tych sprawach).
  6. A to też prawda Już mi się chce trochę rzygać tym pierdoleniem, że każdy moralista jest moralistą bo jest oszustem. To rzeczywiście jest po prostu dobra gadka dla tych ładniejszych ludzi, którzy promują kurwienie się ze wszystkim co się rusza i na obronę mają zawsze to samo, czyli "gdybyś Ty mógł to też byś tak robił". Każdy facet, nawet brzydal, może iść na dziwki i zdradzać swoją. Każdy uzbiera 200zł chociaż raz na ruski rok. Nie każdy chodzi.
  7. Oczywiście, że nie masturbuje mi się spoko Ja bym chciał wierzyć w te bajki o tym, że nagle w jakimś wieku 3x lub 4x stanę się atrakcyjny dla kobiet, tylko dla mnie to bujda Nawet patrząc tu na rezerwatki, często pojawia się wspomniany wygląd (prawie zawsze wzrost, który jest z roku na rok coraz bardziej lansowany). Skoro nie podobam się w wieku 30 lat to co niby ma się zmienić? Większa kasa na koncie nagle wszystko zmieni? Owszem, dla kobietki co szuka gościa pod założenie rodziny coś zmieni, ale przecież nie będę dla takiej kobiety atrakcyjny jako ja, przyciągnie ją kasa (tu w ogóle zakładając, że ja tą kasę w ogóle będę kiedyś miał a pracuję nad tym już długo i średnio to wyszło, więc nie mogę zakładać, że nastąpi jakaś rewolucja. Zwłaszcza, że w branży coraz trudniej a nic innego nie umiem. Zdrowie i motywacja też już gorsze niż jak miałem lat 20). Czy to wspomniane mityczne doświadczenie życiowe ma mnie, powiedzmy 35-40 letniego faceta (totalnie przeciętnego genetycznie) wywindować dla np. 25 letniej kobiety wyżej niż przystojny, wysoki, młody, energiczny 25-28 latek? Rezerwatki, które o czymś takim piszą chyba same w to nie wierzą Hmm... Może powinienem zostać księdzem. Może wtedy bym regularnie ruchał.
  8. Tak tak, wiem Mokry sen o młodziutkich kobietach, które czekają na starszych kolesi bez względu na ich genetykę Po 30 się pojawią? Po 35? 40? Bo nie wiem na kiedy szampana przygotować Mam nadzieję, że po 30 to lada moment powinny być.
  9. @Claudianne - Wiem jacy potrafią być chamscy dla brzydkich kobiet bo ja jako brzydki facet wiele razy otrzymywałem ciosy od kobiet To jest bardzo podobne. Co do kasy, zgoda... Tylko Ty tego nie zrozumiesz, ale świadomość, że kobieta Cie pożąda bo masz dużo forsy naprawdę nie jest w żaden sposób fajna. Dla człowieka to jest porażka. Natomiast co do starzenia się jak wino... To pięknie brzmi, ale Ty mówiąc to masz ciągle na myśli tych całkiem przystojnych kolesi.
  10. Dlatego napisałem "gdyby nie prawo" Nie bzyknę kobiety kumpla, ale już obcemu bym przeleciał jakbym mógł. Mój tata pije piwo z jednym ziomkiem z pracy i rucha mu żonę, nie czuję się z tym zbyt dobrze, zatem nie pójdę tą drogą. Nie okradnę człowieka, np. jak idzie ktoś i wypadnie mu stówa to zawołam i oddam mimo, że nie mam wiele. Czemu tak? Nie wiem Zawsze byłem uczciwym i szczerym naiwniakiem. Inni ludzie jednak sprawili, że wewnętrzny skurwysyn rośnie. Od kumpli, którzy lecą w chuja, przez ex, która zdradzała, przez różne historie mojej siostry, która przeżyła wiele zdrad i sama sypiała z cudzymi mężami, przez zdrady mojej mamy przez ojca, przez pracodawców, którzy pierdolą ciągle o kryzysie a Ty żyłując się słyszysz, że nie ma kasy na podwyżki jednocześnie patrząc jak budują dom, przez laski, które lecą na forsę i szukają frajera do wydojenia i wiele, wiele innych. Życie (inni ludzie) tworzą we mnie chuja
  11. Nie napisałem nigdzie, że jestem bez wiary Pewnych rzeczy się jednak nie przeskoczy. Spróbuję w życiu na pewnych polach zajść w miarę daleko, żeby żyło mi się w miarę fajnie Nie oznacza to jednak, że będę atrakcyjny dla kobiet. Da się i warto ale właśnie pod jednym warunkiem, czyli byciem atrakcyjnym. Wygląd zapewnia bardzo wiele, w przypadku kobiet prawie wszystko. A jak do tego dorzucimy nienaganny charakter to faktycznie można mieć długą listę wymagań i wciąż chętnych nie zabraknie. I pewnie taki związek jest rzeczywiście udany
  12. To fakt. Jak się przekroczy pewną granicę "zepsucia" to już odwrotu raczej nie ma. Wraz z wiekiem człowiek jest coraz bardziej zepsuty. Innego człowieka ma za śmiecia i wyjebałby go dla chwili przyjemności. Mam dużo zasad, nie ruchałem kumplowi żony chociaż mogłem i czuję się z tym bardzo dobrze, chociaż pewnie tutaj dla wielu jestem frajerem. Nie okradałem szefa, chociaż miałem taką okazję i miałbym z tego kilka stów miesięcznie, a to całkiem sporo bo miałem wtedy ze 20 lat. Nie zdradzałem swojej ex. Mimo to ładniejsi ludzie dali mi do zrozumienia, że to wszystko bez sensu. Zatraciłem pewne zasady moralne. Teraz wyruchałbym komuś żonę gdybym mógł bo wiem, że moją też by wyruchali. Ale pewnych zasad nie zatraciłem i pewnie nie zatracę całkowicie. Natomiast już nie oceniam innych. Faktem jest jednak, że jakby mi ktoś przeleciał kobietę to bardzo, bardzo chętnie bym mu napierdolił i to tak zdrowo mimo tego, że to przecież ona zdradzała. I gdyby nie prawo to bym się nie powstrzymywał w ogóle i przetestował sobie na delikwencie techniki z sali treningowej. On nie miał przecież problemu, żeby wsadzić fiuta między nogi mojej kobiety, zatem i ja nie miałbym wsadzić piąchy między jego oczy. I też oczekiwałbym, że nie będzie mnie oceniał Wszak i on mnie i ja jego potraktowalibyśmy wzajemnie jak śmiecia. Skoro silniejszy pod względem kobiet (np. przystojniejszy) może ruchać kobietę słabszego to i ten co lepiej się bije powinien móc lać tego co nie umie jak mu za skórę zajdzie Zero zasad, zero moralności.
  13. @Messer - Niestety, zgadzam się. Ratowanie świata nie ma sensu. Co z tego, że pięknie się mówi o miłości, o wierności, bla bla bla... Jak i tak za chwilę ktoś Cię wyrucha. Bycie ruchanym można minimalizować, ale żeby mieć taki bardzo realny wpływ na to to trzeba być w totalnym topie, atrakcyjnym, bogatym itd. żeby ciężko było znaleźć kogoś lepszego. Przeciętny człowiek nie ma praktycznie szans na to, żeby wejść w związek z kimś fajnym i dotrwać z nim do końca życia bez zdrady.
  14. Ja wiem o co chodzi. @Zielonooka miała na myśli takiego typowego Janusza, który żyje trybem praca - telewizor. Żona jest od zakładania kapci, przynoszenia obiadu, ogarniania dzieci, sprzątania i przy okazji jeszcze ma zarobić. Tylko, że pokolenie takich Januszy się kończy ogólnie, znaczy dalej nie brakuje takich co nic w domu nie robią (co wynika z nadopiekuńczych matek), ale na pewno jest coraz mniej kolesi co się wysługują babą w domu... tendencja robi się zdecydowanie odwrotna i to kobiety noszą w związkach spodnie. Ostatnio kolega wrócił po 3 tygodniach pracy za granicą, zmęczony, niewyspany, brudny... I na wejściu, po otwarciu drzwi dostał od żony smycz, psa i kartkę z listą zakupów i tekst, żeby też coś w tym domu robił Koleś tylko skrzywił minę, nic nie powiedział i posłusznie kontynuował wykonywanie poleceń. A żonka wróciła do mnie i piliśmy sobie winko. Miałem z tego niezłą beczkę. No ale ja już wiele razy próbowałem ratować jegomościa to zawsze kończyłem jako ten zły, więc pierdolę.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.