Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

self-aware

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1783
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

self-aware last won the day on May 30

self-aware had the most liked content!

Community Reputation

1542 Świetna

About self-aware

  • Rank
    Starszy chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

2444 profile views
  1. Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Ja nie mam fobii. Ja nie potrzebuję psychiatry. Ja doskonale wiem co jest nie tak w moim życiu, tyle tylko, że nie umiem sobie z tym radzić a ten stres w żołądku mnie cholernie męczy bo jest niemalże 24h, stąd chęć wzięcia jakichś tabsów bo techniki relaksacyjne, sport i takie tam po prostu nie pomagają. Oczywiście najlepiej jest rozwiązać problem, ale to jest sprawa pewnie znowu na lata, wszak dotyczy mojej sytuacji zawodowej, finansów. Masz 30 lat i masz gówno chociaż tyrałeś jak beduin. Czyli to samo mam co 10 lat temu z tą różnica, że wtedy miałem ogromny zapał, naprawdę uwierzyłem, że zmienię coś i będę żył godnie. Znajomi nie mogli mnie poznać bo wcześniej miałem na wszystko wyjebane (jak to w młodym wieku). Teraz jestem całkowicie wypalony, nie mam ochoty bo skoro przez tyle lat gówno dało to teraz nie musi być inaczej, zresztą nie mam siły. Gdy coś udało się ogarnąć to po czasie zmieniałem aby iść do przodu, mieć lepiej. No i się w końcu przeliczyłem. Żadnych szczegółów napisać nie mogę bo nie chcę aby mnie ktoś rozpoznał, zresztą już nie raz tworzyłem jakieś tematy o kwestiach zawodowych, więc po co smęcić znowu to samo. Swoją drogą jestem tu 2 i pół roku i to mnie tylko dobija bo to oznacza zwyczajnie, że gówno poszedłem do przodu. Nawet nie chcę wchodzić w tematy gdzie składałem przysięgi bo pewnie okazałoby się, że 100% fail, nie chcę tego czytać. Odnośnie tabsów, za niedługo lecę do apteki to zobaczę co tam mają.
  2. Dzięki za odpowiedź. Ta komora odpada, nie stać mnie. Dolega mi to, że nie radzę sobie po prostu z życiem. Z perspektywy czasu praktycznie każda podjęta decyzja w życiu była po chuju. Jestem zmęczony, wypalony, nie mam pieniędzy itd. Mam dość krótko mówiąc i szukam sposobu uśmierzenia tych emocji. Wiem, że te leki uzależniają no ale nie chce ich brać przecież całe życie. Wyskoczyło mi parę pod tym hasłem co podałeś, wybiorę coś i przejdę się jutro do apteki. @mac - Dzięki! Sprawdzę jutro czy jest w aptece ta Kodeina. Ashwaganda to długoterminowe a ja już cierpliwość straciłem.
  3. Cześć. Czy macie jakieś swoje sposoby na radzenie sobie z długotrwałym stresem, który to zamienia się w zniechęcenie, przygnębienie itd? Czy są jakieś tabletki uspokajające bez recepty? To już kolejna i kolejna noc, gdy jestem zmęczony ale mam problem ze snem, łapy się trzęsą, żołądek gniecie od stresu. Melisa nie pomaga. Sport też nie. Spacery również. Mówienie sobie kołczingowych "dam radę" też już efektu nie robi. Czas na leki? Myśl, że mam się czymś faszerować mnie nie zadowala, ale chyba czas sobie pomóc... Kojarzycie zatem jakieś? Tyle tylko żeby za drogie nie były, jestem pewien że coś jest bo przecież masa ludzi choruje na jakieś zapalenia przewlekłe żołądka itd, najlepiej coś do 20zł. Pozdro.
  4. Wsiadamy do auta: - Self-aware weź mi powiedz, ile to będzie za paliwo? - Około 30zł. - Oki. Jedziemy... Dojechaliśmy. - Ej... Nie muszę Ci płacić co nie? ( Tutaj uśmieszek i języczek sugerujący, że to żarcik ). - No jak to nie musisz? Oczywiście, że musisz, nie ma lekko. ( Tutaj też uśmieszek z mojej strony, że wiem, że to żarcik i w ogóle heheszki ). - Oj nie muszę... ( tutaj zrobiła takie małe hihihi, otworzyła drzwi i poszła wpizdu ) xD I chuj...
  5. Cóż, każdy ma swoje zdanie. Ja uważam, że ten czynnik jest bardzo istotny. Oczywiście są sytuacje, gdzie w teorii nie jest, np. budowanie sylwetki. Tutaj wszystko zależy niby od Ciebie, szczęściem tutaj można byłoby np. nazwać genetykę, jeden ma grube łydki naturalnie a drugi po 10 latach na siłowni nie będzie takich miał, ale to oczywiście inne "szczęście" niż mamy teraz na myśli bo chodzi Ci pewnie głównie o robienie kasy i tutaj ja niestety jestem zdania, że ma duże znaczenie, ale życzę Ci aby w Twoim życiu miało marginalne. Czasami znajdziesz się w odpowiednim miejscu i czasie i spotkasz kogoś lub coś i to może zmienić bardzo dużo. Sam zresztą miałem już taką sytuację, niestety z perspektywy czasu chyba nie wykorzystałem jej odpowiednio i dupa, czas pokaże.
  6. Nie zauważyłem zbyt dużej korelacji w prawdziwym życiu. Ba, często ci, którzy po prostu idą na żywioł i działają nie mogą narzekać. Ja też zapierdalam i dzisiaj ze mnie się śmieją bo chuja z tego mam. Oczywiście może się to jeszcze zmienić i będzie spoko, ale tak jak pisałem, w życiu potrzebne są również rzeczy, których nie da się zaplanować, szczęście, zbiegi okoliczności itd. Trzeba przede wszystkim działać, planowanie długoterminowe to bujanie w obłokach. Może to dobra metoda na zasadzie, że raz na miesiąc sobie 5 minut pomarzę o swoim życiu za 5-10 lat tak dla motywacji, i tyle. Wśród swoich znajomych dostrzegłem korelację, im ktoś jest z bogatszej rodziny tym planowanie bardziej długoterminowe i oderwane od rzeczywistości, taka osoba po prostu wierzy bezgranicznie (być może słusznie), że czeka ją przyjemne życie. Słyszę wtedy od nich, że za 15 lat planuje emeryturę (gość ma 20). To jak z piękną sylwetką. Za 5 lat będę miał fajne ciało! Bez sensu. Jeśli nie mam ochoty trenować regularnie od dzisiaj/jutra to chuja będę miał.
  7. @ciekawyswiata - Planowanie na kilka lat do przodu nie ma najmniejszego sensu. Życie zbyt mocno się zmienia. Zmienia się również to czego chcemy. Ja zaplanowałem sobie w wieku lat 20, że do 30 będzie fajnie z kasą i wtedy zacznę korzystać z życia. Okazuje się, że te 30 jest bardzo blisko i mogę się bardzo rozczarować a poświęciłem praktycznie cały czas ( zero przyjemności itd. ) a ja nie mam nic a do tego gówno przeżyłem, chociaż jeszcze może się pofarci. Planowanie do przodu w takim rozmiarze chuja mi dało. Zresztą kilka razy zmieniałem drogę, którą podążałem. W zasadzie tu gdzie teraz jestem nie ma żadnego związku z tym co planowałem na początku, jak miałem te 20 lat. Planować to można na kilka miesięcy, wtedy jesteś w stanie przeanalizować co konkretnie robisz przez ten czas. Obecnie planuję z wyprzedzeniem mniej więcej kilkudniowym. Najdalsze pomysły sięgają 3-4 tygodni. W życiu, bez względu na to co robisz potrzebny Ci jeden zajebiście ważny składnik -> szczęście, a tego nie zaplanujesz.
  8. @Słowianin - Niestety. Czasami się to udaje, ale w większości przypadków tak niestety nie jest.
  9. Zawody fizyczne mogą dać dużo forsy, w sensie usługi, jakiś kładzenie płytek i takie tam. Zazdroszczę ludziom, którzy mają do tego dryg, ja od zawsze do takich prac dwie lewe łapy Także jakie zawody wybierać? Takie, do których mamy jakieś predyspozycje, inaczej nie ma znaczenia co tam wybierzesz.
  10. @Turop - On pewnie w swoim życiu nie bił się nawet raz i jedyne co zna to statystyki... I dlatego ta dyskusja nie ma sensu. No i koleś cały czas trzyma się boksu zawodowego i walki w ringu z sędzią a to nie do końca o to chodzi.
  11. Spoko, nie życzę Ci źle aczkolwiek jeśli przyjdzie dzień, że zaatakuje Cię ktoś kto przewyższa Cię fizycznie pod każdym względem to będziesz mógł sobie te fakty niestety prawdopodobnie wsadzić w dupę.
  12. @radler - Jak tam uważasz, ja się z Tobą nie zgadzam. Weź się zmierz z kimś kto Cię mocno przewyższa fizycznie to zrozumiesz (oczywiście nie na ringu tylko w walce bez zasad). Dalej się nie rozwijam bo już widzę po stylu pisania, że to multikonto Archa, więc zaraz i tak wszystko skasują. W każdym bądź razie zostaję przy swoim, jeżeli przeciwnik jest zarówno wyższy, cięższy i ma większy zasięg rąk to sprawa jest bardzo trudna (zdarzyło mi się być też raz po tej wyższej stronie bo kolega miał 161cm i krótkie łapy i taki sparing to bułka z masłem przy kolegach 190).
  13. @Turop - Siostra zawsze przychodziła z wielkoludami. Mógł mieć mordę jak szczur, ale wysoki być musiał Co do tego konfliktu z prawem no to wiadoma sprawa, że bicie się z innymi może przynieść takie konsekwencje. Natomiast wolałbym mieć konflikt z prawem niż zniszczone dożywotnio zdrowie. @radler - Mówiąc wzrost miałem na myśli ogólnie genetykę, czyli też budowę ciała, kowadło w dłoni itd. Generalnie w takich rozmowach zawsze każdy wspomina o Tysonie itd. i dlatego właśnie jest to dla mnie pierdolenie bo to są mistrzowie świata Ja mówię o zwykłym, przeciętnym człowieku. Na 100 takich gości jak ja, gdyby każdy był kurewsko zmotywowany to i tak prawdopodobnie żaden nie zostałby Tysonem bo tacy goście to wyjątki i uznawanie ich jako jakichś argumentów jest dla mnie bez sensu. Zgadzam się natomiast z dalszą częścią wypowiedzi, Sebixy są pojebane i najlepsza walka to ucieczka. Zgrywanie kozaka = Bardzo niskie korzyści w stosunku do ryzyka.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.