Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

self-aware

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1957
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

self-aware last won the day on May 30

self-aware had the most liked content!

Community Reputation

1652 Świetna

About self-aware

  • Rank
    Starszy chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

2639 profile views
  1. @BrightStar - No to powodzenia życzę. Mam nadzieję, że ja też znajdę jakieś hobby, w którym odkryję swój talent bo wiem, że jeśli nawet mi się uda w IT, ale się wypalę w pisaniu kodu to będzie to droga przez mękę i przydałoby się mieć coś dodatkowego.
  2. @BrightStar - to nie jest takie proste z tą pracą. Rzeczywiście ofert jest sporo, ale chętnych do pracy jest ogrom i nie jest łatwo się przebić. Jeśli teraz mi się uda wrócić to rzeczywiście podejdę do tematu inaczej. Do tych motywów WP już raczej wracać nie będę, konkurencja jest po prostu zbyt wielka, nie opłaca się to już. No widzisz to masz chociaż hobby i umiejętności w nim. Co prawda jeszcze brak pomysłu jak z tego żyć, ale już coś jest. A ja właśnie nie mam... Lubię pograć w piłkę, kalistenikę lubię... Książki poczytać. Z piłką już niczego nie wymyślę Kalistenika... Fit kanałów w necie są już tysiące. Książki? Cóż... Lubię też pograć w gry i z racji tego, że mam gadkę myślałem nad strimowaniem, ale znowu... Takich kanałów są już tysiące. Nie mam hobby, które byłoby jakieś niszowe lub przynajmniej nie byłoby mega obłożone. Ewentualnie takiego, w którym czułbym, że mam do tego duże predyspozycje i dzięki temu mógłbym się wybić mimo, że robiłbym coś co już zostało zrobione ale robiłbym to po prostu zajebiście dobrze. Nie myślałeś, żeby grać gdzieś po ulicach i zgarniać kasę? Nie wiem czy można tak zarobić sensowną kasę.
  3. Odnośnie wyzwania, oddech kontynuuję. Zwiększę dzisiaj ilość do 40 i z tego chyba dam 4 serie. Dodam dzisiaj też ten cały TRE i zobaczymy. @BrightStar - Też czasami boję się, że się wypalam, ale to chyba dzieje się wtedy, kiedy za bardzo klepiesz to samo ciągle... Np. ciągle CSS czy coś. Z drugiej strony jeśli to rzucę to co mam robić? Nie mam innych umiejętności ani nie wiem też co mogłoby mi się podobać. Jak ktoś ma fajne hobby, które w dodatku jest łatwe do monetyzowania to fajnie, ale mnie to niestety nie dotyczy. Poza tym nie odnalazłem jeszcze w życiu niczego do czego miałbym jakieś predyspozycje, wszędzie zawsze byłem zwykłym rzemieślnikiem Jedyna rzecz, do której mam jako taki talent to gadka i łatwe poznawanie ludzi, ale znowu ludzie mnie denerwują na dłuższą metę. Zresztą samo ględzenie nic nie daje bo jeszcze trzeba mieć o czym. Co do pracy jako dev to zjebałem po prostu wszystko... Miałem pracę, odłożyłem kasę i rzuciłem to. Przez rok walczyłem z tymi motywami i nic z tego nie mam. Myślałem, że będzie sukces. W końcu się poddałem. Co prawda dało mi to chociaż wniosek, że niestety to nie jest prawda, że jak ktoś będzie próbował do skutku to w końcu mu się to wynagrodzi, wcale tak być nie musi. Teraz nie mam ani kasy ani pracy i do tego JS poszedł mocno do przodu a ja się zasiedziałem w tym WP i jestem w tyle. Ciężko teraz o pracę w tym, trzeba ogarnąć jakiś framework, zrobić ze 2 dobre projekty do portfolio i dopiero można coś szukać. Co prawda wysłałem zapytanie na staż junior wp deva, kasa mierna jak cholera ale wkręciłbym się znowu w branżę, więc byłby to duży plus... Rekrutacja jeszcze trwa ale powiedziano mi, że jestem w grupie osób, które mają większą niż mniejszą szansę się dostać. Byłbym bardzo zadowolony, do tego duże miasto... A tego mi potrzeba teraz w życiu najbardziej, duże miasto + praca, która nie wywołuje u mnie zaciskania pętli na szyi. Odbiłbym się, wyszedł do ludzi... W obecnym mieście marnieję z dnia na dzień. Za tydzień będę wiedział, mam nadzieję, że się przyfarci.
  4. @vand - Ewentualnie wkręciłeś sobie, że musisz mieć dobry humor codziennie przez całe życie. Zaakceptuj, że to niemożliwe i normalne, że tak nie będzie.
  5. @Perun82 - Mi nie przeszkadza być uśmiechniętym ekstrawertykiem, ale w pracy, którą lubię... W innej to sorry, ale po prostu się nie da. @icman - Brak kasy to brak wszystkiego, więc...
  6. @vand - To może po prostu w poniedziałki masz gówniany humor, hmm? Taka nostalgia poweekendowa A potem się normuje.
  7. @icman - Dziwne, żeby nie byli ludzie przemęczeni jak muszą robić dużo więcej niż 40h tygodniowo żeby przeżyć.
  8. @vand - Może Ci to z wiekiem minie. Z tego co rozumiem to jest Twoja pierwsza praca w życiu, może stąd takie coś.
  9. Pytanie co do CV. Jeśli szukam jakiejś pracy typu pakowacz itd. czyli coś dla nisko wykwalifikowanych ludzi to czy powinienem wpisywać komercyjne doświadczenie jako frontend oraz swoje skille czy lepiej to usunąć i nakłamać, że robiłem na jakichś produkcjach czy coś? Bo wiem, że czasami jak ktoś "wykwalifikowany" przychodzi do takiej "gównianej" roboty to go nie chcą przyjąć w myśl, że i tak będzie chciał odejść. Jak Wy byście to zrobili?
  10. @Tomko - W różnych bywam. Wiadomo, że wybrałem sytuacje niebezpieczne i nie oznacza to, że zawsze takie mam. Natomiast faktem jest, że lata temu na moim osiedlu łatwo było dostać po mordzie za nic i książkę mógłbym napisać na ten temat. Całe szczęście czasy się nieco zmieniły, ale uważać wciąż trzeba.
  11. @azagoth - Nikt nie mówi, że codziennie. Podałem jedynie przykłady sytuacji, które mnie spotkały, to wszystko. Zwykła dyskusja.
  12. @Trevor - Wszystkie sytuacje miały miejsce w przeszłości, kiedyś tam. Od dawna chodzę z tak zwaną smutną polską mordą, struty jakby mi utłukli rodzinę. Do tego ręce w kieszeni + lekko zgarbiony. Postawa zdecydowanie zamknięta. I chociaż to żadna złota rada to faktem jest, że dla mnie działa jeśli chodzi o takie sytuacje bo nie pamiętam żeby ktoś przysapał. Jeśli zagadują do mnie jakieś drechy to pytają czy mam szluga itd, czyli wyglądam chyba na takiego co to nie stroni od palenia, chociaż nigdy nie miałem fajki w ustach. No i wiadomo, trzeba się rozglądać na prawo i lewo. Co do zmiany miasta, jestem w trakcie pracy nad tym.
  13. @Patton - To polecam spróbować tej metody Wima Hofa co ostatnio robiłem temat na forum. Przyznam, że pewne stresy odpuszczają. Oczywiście życie nie staje się magicznie fajne, ale na pewno jest więcej luzu w "żołądku".
  14. @Trevor - Moje 4 sytuacje z życia wyglądały tak: 1. Idę sobie przez miasto i nagle przechodzę taką uliczką znaną z ciekawego towarzystwa. No i idę, idę... Uśmiecham się wyraźnie bo miałem wtedy niezły dzień i nagle na klatce schodowej widzę 4 ziomków stoi sobie, widać że trochę patola no ale idę dalej. I nagle tekst "a Ty co się tak kurwa cieszysz pedale? Wyjebać Ci kurwa?". Nawet nie spojrzałem na nich, po prostu szedłem przed siebie, oczywiście juz bez uśmiechu. Nie poszli za mną na szczęście ale ile obelg poszło to masakra. 2. Idę z kumplem i nagle dochodzimy do miejsca gdzie się rozstajemy. No to dłoń w dłoń i nareczka, lecę dalej. Wesoło było to przez dobrą minutę jeszcze mi uśmiech z twarzy nie schodził. Idę, idę... I nagle JEP! Z bar mnie jeden ziomuś... Odwracam się i słyszę "co kurwa śmieszku jebany?!". W ogóle nie wiedziałem o co chodzi. Odwróciłem się i poszedłem dalej ignorując... Nagle dostałem jeszcze z tyłu buta w nogi. Na tym się skończyło. Po prostu się nie spodobałem... Chorzy ludzie. 3. Dyskoteka. Stoję sobie i piję piwko. Nagle bum bum, fajna muzyczka, moje gusta. No to uśmiech na ryju i tupię sobie girą. Po chwili zakumałem, że obok stoi jakiś ziomek i gapi się na mnie mordą mordercy. Udałem, że nie widzę... Tupię dalej i kątem oka widzę, że ten kolo ciągle stoi. W końcu zerkam na niego, patrzę chwilę w oczy i robię delikatny ruch głową do góry plus lekko zmarszczone czoło w stylu "co tam?". A on do mnie: "Ze mnie się kurwa śmiejesz?!". Na szczęście uspokoiłem jakoś gościa w gadce, ale już czułem się w zagrożeniu. 4. Jestem na bilardzie. Gram z kumplem i fajnie pięknie. Obok drugi stół i tam jakaś karyna przez telefon gada z kimś, kłóci się, jest nerwowa. Nagle kumpel dał dobry żart i zacząłem się cieszyć. Tak się niestety złożyło, że chwilę później ta karyna wydarła się do telefonu, więc z automatu się odwróciłem zobaczyć. Miałem wtedy uśmiech na twarzy i ona to zobaczyła. Wleciało "Co się kurwa gapisz kurwo jebana?!?!?!", chciałem ją uspokoić ale zaraz kontynuowała "Wyjebać Ci szmato?!" i takie tam różne. Nagle pojawiło się z 5-6 rosłych gości i podbijają do mnie i pytają czy chcę wpierdol, mówię, że nie i że zaszło mega nieporozumienie. Na szczęście mi darowali ale to chyba tylko dlatego bo byli ode mnie dużo więksi i się zlitowali. Potem jeden z nich jak się napił to przywalił jednej koleżance z pięści w pysk w tym klubie bilardowym aż nokaut miała, miałem farta, że mi odpuścili. Czysta patola... W tym kraju bycie zadowolonym jest obarczone ryzykiem. Może to też dlatego, że jestem mały chłopak. @Patton - Tak, jest męczące i to bardzo. Zresztą jak każde trzymanie maski.
  15. Jeśliby dodać tutaj kilka założeń to się zgodzę, natomiast jeśli brać to dosłownie to nie. To nie jest tak, że 100% rzeczy zależy ode mnie, to dobra śpiewka od kołczów. Natomiast zgoda, to ja wybieram jak postrzegam rzeczywistość. Może zatem cieszenie się z chujowych finansów to umiejętność? W sensie, że jest kiepsko ale cieszę się bo jest kiepsko a nie bardzo kiepsko? Nie wiem, nie umiem na to spojrzeć jakoś w ten sposób. Oczywiście jak jest kiepsko to należy działać żeby nie było, ale ponownie jeśli działam ale mi nie wychodzi to znowu mam się cieszyć z tego, że nie wychodzi ale próbowałem? Dalej po prostu nie potrafię zrozumieć, jeśli czuję się smutno to dlaczego mam się uśmiechać. Może czegoś nie łapię w tej historii o Twoim ojcu. Inna rzecz... Może Tobie się wydaje to takie łatwe bo jesteś jego synem i masz jego cechy? Mi mój zawsze mówił, że żeby mieć dobrze trzeba być politykiem/kłamać/kraść/wygrać w lotto. To i tak się cieszę, że ja jednak myślę, że jakoś tam można bez tych rzeczy. Nie wiem/nie umiem jak można wybrać cieszenie się z tego co się ma jeśli to co się ma nie jest tym co mieć chcemy, wciąż uważam, że aby cieszyć się życiem należy najpierw to coś zdobyć (do pewnych granic, indywidualnych dla jednostki, czyli jak ktoś ma 100 tysięcy na koncie i jest smutny bo nie ma 200 to już ma problem imo). Wracając więc do sztucznej maski, to jeśli np. nie lubię swojej roboty to udając, że lubię to trzymam maskę. Mogę ją wtedy oczywiście zmienić na inną, ale radosny będę dopiero wtedy, gdy trafię na odpowiednią.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.