Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Zbychu

Użytkownik
  • Content Count

    171
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

434 Świetna

1 Follower

About Zbychu

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Nieokreślona

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. No ja bym powiedział, że to taką trochę ignorancja i ego. No i brak odpowiednich wzorców, wiedzy życiowej lub wniosków wyciągniętych np: z tego forum. Jeżeli ktoś nie zacznie się rozwijać spoleczenie i nie zacznie obserwować otoczenia to jaką ma wiedzie na temat życia, świata? - kobieta to skarb - im ładniejsza tym lepsza - trzeba być dla niej miłym, usługiwać, kupować torebki bo ona ma coś między nóżkami. - w życiu to trzeba pójść na dobre studia, do 25 roku życia się ożenić, za 2-3 lata dwójka lub trójka dzieciaków. Dom / mieszkanie przepisać na panią. A jak pani odmawia seksu, to znaczy że za słabo się starasz. Taka moja obserwacja: Jak ktoś jakieś problemy życiowe, musi uczyć się kombinować, rozwijać to tak naprawdę ma w życiu lepiej niż osoba, która już od wczesnej młodości ma dużo hajsu i popularność. Dlaczego? Doświadczenie odgrywa kluczową rolę w życiu. Jak ktoś się za szybko dorobi, bez wysiłku to idzie trochę drogą na skróty i omija różne problemy, które budują charakter i rozwijają osobowość. Gdybym odrazu po szkole średniej dostał 20k na rękę, mieszkanie i samochód to w życiu nie wyrobiłbym sobie takich cech jak wytrwałość, nie poddawanie się w sytuacji kryzysowej, głupie błędy itd. To tłumaczy np fakt, że 90% ludzi, którzy wygrali w totka po 2-3 latach wrócili do punktu wyjścia, a nawet się zadłużyli i zbankrutowali. Natomiast osoby, które od młodego wieku uczą się dysponować pieniędzmi, pomnażać majątek nie odczuwają tego nagłego skoku. Mają spore doświadczenie, na którym mogą bazować dzięki czemu dobrze zarządzają pieniędzmi. Tak samo jest w każdej dziedzinie życia. Np: jak wtopisz się w pierwszy związek z kobietą i nie masz doświadczenia z innymi, a traktujesz ją poważnie i chcesz z nią być na całe życie to możesz mocno się przejechać. Bo wiele rzeczy jest nowych, nieznanych. Przychodzi łatwo, ale ciężko nad nimi zapanować i utrzymać.
  2. Zapewne część z was widziało filmik niejakiego youtubera Gargamela na temat kołczów PuA i tego szemranego biznesu. Pomimo iż nie popieram tego typu "kontentu" youtubowego to moim zdaniem sporo w tym filmie było prawdy oraz nawet nieźle podsumował kilku kołczów-biznesmanów żerujących na naiwnych facetach mających problemy z kobietami. Jedyne co mi się bardzo nie podobało to to, że wypowiada z takim poczuciem wyższości - tak jakby sam był specjalistą od kobiet. Nie musieliśmy długo czekać aż tu nagle pewien koleś udostępnił prywatne konwersacje dziewczyny niejakiego Gargamela. Osobiście bardzo nie popieram takiego zachowania i jestem zdania, że jakiekolwiek ujawnianie prywatnej konwersacji to szczyt chamstwa i totalne kur****o. Moim zdaniem prywatność to rzeczy święta - nawet jeżeli ktoś rozmawia o swoich ważnych sekretach przez internet, zwłaszcza na facebooku, gdzie dane można w łatwy sposób "wykraść", moim zdaniem takie ujawnianie czyjejś konwersacji to po prostu mega mega chamstwo. Ale niestety jestem też z natury bardzo ciekawski, wątek istnieje w internecie od kilku dni i zacząłem czytać no i totalnie jestem wgnieciony w ziemię. To co tam ujrzałem naprawdę mnie zszokowało i jest mi szkoda tego chłopa i jest to historia bardzo tragiczna. Gość, który ma sporą popularność w internecie więc niejako spory status społeczny. Mógłby wyrwać praktycznie każdą małolatkę na swój "fejm" trafił na kobietę, która przyssała się do niego jak pijawka. https://8ch.net/vichan/res/96970.html (jeżeli link łamie regulamin, to proszę o skasowanie) W skrócie: Afera zaczęła się od tego, że jest sobie jakiś tam koleś w internecie z zaburzeniami społecznymi i przyjaźni się od kilku lat z dziewczyną gargamela, bzykał ją parę razy, nie ważne. Gargamel nagrywa filmik na temat PuA, a potem każe swojej dziewczynie usunąć zdjęcie z tym kolesiem(zwykła wspólna fotka koleżanki z kolegą). Już tutaj okazuje się, że Gargamel ma olbrzymie problemy z zazdrością. Tamten kolega przez swoją chorobę działa w afekcie i wrzuca bardzo publiczne konwersacje - w celu zniszczenia Gargamela. Niestety przez chorobę również ma gdzieś konsekwencję i to, że ujawni bolesną prawdę na temat tej dziewczyny opinii publicznej. Z ujawnionych zdjęć wynika, że: - dziewczyna Gargamela od 4 lat regularnie spotyka się ze sponsorami za kasę, jej anonsy latają w sieci. Jej znajomi o tym wiedzą, nawet rodzina. - wrzuca konwersację tej dziewczyny z różnymi sponsorami(skąd ją ma? nie mam pojęcia) - przyznaję się swojemu przyjacielowi, że gardzi Gargamelem, bo ten rzekomo boi się pójść do fryzjera - ciągle tęskni za byłym i pisze obcym facetom wprost, że jest z Gargamelem bo liczy na to, że ten da jej fejm i ją wybije - 5 minut później wyzywa Gargamela i żali się, że nie może z nim wytrzymać, bo jest z nim tylko dla korzyści materialnych. - Oprócz tego ma poważne zaburzenia psychiczne, jej poprzedni partnerzy podobno źle kończyli bo ma stwierdzony border line - Jest uzależniona od twardych narkotyków i ma za sobą jakieś próby samobójcze. To jeszcze nie jest straszne, ale parę postów niżej koleś wrzuca konwersację Gargamela, w której on: - piszę do niej, że ją kocha, nie potrafi bez niej żyć, jest szaleńczo zakochany. Piszę, że dzięki niej jest szczęśliwy - kupuje jej torebkę za 2500 złotych z miłości - nie widzi jej wad, traktuje ją jak boginie. Tu już nawet nie chodzi o tą aferę i ujawnianie zdjęć, które uważam za totalnie złą rzecz. Chodzi o to jak bardzo zaślepienie kobietą, haj może przyćmić człowieka. Człowiek z jego atrybutami, sławą, kasę, popularnością mógłby mieć zdrową, szarą myszkę, która w najgorszym wypadku zabrałaby mu pół majątku. Tutaj trafił na bezczelną kobietę z poważnymi problemami, wystawiła go na pośmiewisko. A najgorsze jest to, że przez kilka lat spotykała się z wieloma facetami dla kasy i zgadzała na różne wybryki, mogła czymś zarazić a potem jego. Za jego plecami piszę innym ludziom, że w sumie go nie kocha i nim gardzi, ale trzyma się go póki kupuje jej drogie rzeczy i może ją wybić, dodać fejmu. Bardzo przykra sprawa, dlatego bardzo się cieszę, że trafiłem na tą stronę i nie mam takich problemów życiowych. Bo gdybym był na jego miejscu i dowiedział się tyle rzeczy o swojej kobiecie w trakcie związku ... No nie wyobrażam sobie tego.
  3. Odpowiedź jest bardzo prosta: Prawo popytu i podaży. Polecam zapoznać się z mechanizmami porno, dopaminą itd. np: https://www.yourbrainonporn.com/. W skrócie - człowiek przyzwyczaja się do bodźców. Z czasem faceci uzależnieni od porno przerzucają się z softu, na bardziej pochrzanione odmiany porno. W pewnym momencie nawet faceta może zacząć podniecać obcowanie ze zwierzętami lub shemale a nawet mogą zacząć się podobać dziecięce porno. Dlatego zalecam walkę z porno każdemu kto ma z nim problem. Wedlug naukowców porno jest silniejsze od kokainy, więc to nie jest proste zadanie. Ale skutki mogą być opłacane. Dlaczego kobiety godzą się na takie akcje? a.) nie mają wyboru b.) zwykłe porno akty są nieopłacalne i trzeba dostarczać chorych akcji, aby zadowolić chorych klientów
  4. @Stradi z większością się zgadzam, ale mówienie komuś, że 36 lat to młodość to trochę przesada, nie uważasz?
  5. Życie polega na wyborach i kompromisach. Jeżeli nie urodziłeś się w bogatej rodzinie i nie masz ustawionych znajomych masz do wyboru: - a) założyć własny biznes - musisz się liczyć z tym, że na początku trzeba poświęcać nawet 12-16 godzin, możesz mało zarabiać, a ZUS i inne trzeba zapłacić. - b) pójść na studia - poświęcić czas na studiach na naukę, skupić się na inwestowaniu przez te 5 lat, zdobywać doświadczenie, chodzić na praktyki, staże, koła - w ten sposób po paru latach ciężkiej pracy i dobrze wybranym kierunku masz perspektywy na zarobki rzędu 5000 - 15000 mieszkając w Polsce - c) pójść na studia - robić je na pół gwizdka, imprezować, olać naukę, zaliczać wszystko na minimum. Czyli w skrócie zmarnować 5 lat na imprezy z osobami, które na 90% po studiach będą miały cię gdzieś(koledzy od melanżu nagle znikają nie wiadomo gdzie. A raczej wiadomo - wpadają pod pantofel :)) po studiach bez umiejętności para za max 2000 - 3000 raczej bez możliwości awansu. - d) pójść od razu do jakiejś pracy w Polsce (bez umiejętności w pierwszej pracy zarobisz 1500-2500 netto). Jak będziesz mieć farta to po jakimś czasie zyskasz możliwości rozwoju i taka praca zaowocuje ci w przyszłości dobrymi zarobkami, albo zdobędziesz solidne umiejętności, zostaniesz specjalistą i będziesz dobrze zarabiał. Może być też tak, że nie robiąc studiów i nie mając umiejętności będziesz całe życie pracował za 2000 - 3000 - bo nikt ci nie da szansy na rozwój w ambitnym środowisku bez papierka. - e) to samo co wyżej, tylko za granicą. Wbrew pozorom wiele polaków za granicą praktycznie non stop pracuje, ale mają tragiczne stawki, bo nie mają żadnego fachu i biorą gówniane, mało płatne roboty. Ci bardziej ogarnięci potrafią zaoszczędzić, ale i tak relatywnie mało, bo pracują często 10-12 godzin lub 6 dni w tygodniu, stawka jest niska, a koszty życia dużo większe niż w Polsce. Wielu ludzi po kilku latach pracy za granicą w gówno-robotach - przywozi niewiele kasy lub wraca z długami. Marnują kilka lat na pracę całymi dniami i nudne życie. Inaczej mają specjaliści i ci co umieją oszczędzać - specjaliści zagranicą zarabiają krocie, niektórzy w najgorszych robotach również potrafią sporo zaoszczędzić, ale żyją na bardzo niskim poziomie, mieszkają byle gdzie, jedzą byle co, 90% ich czasu to praca praca praca. Tak więc kolego - każde decyzja ma swoje plusy i minusy. Nie da się (przynajmniej na początku kariery w Polsce) jednocześnie pracować po 8 godzin dziennie MAX, i zarabiać krocie. Często jest tak, że musisz zapierniczać po 10-12 godzin dziennie i startujesz od stawek typu 2000-3000 na rękę. Mówię z doświadczenia jako programista, teoretycznie najlepiej opłacany zawód w Polsce. W praktyce przeliczając to na godziny - nie wychodzi już tak kolorowo. Jeżeli myślisz, że możliwe jest życie w którym pracujesz sobie wygodnie 8 godzin i zarabiasz 10.000 miesięcznie no to muszę cię zmartwić. 1 na 10000 osobie się tak uda, w innych przypadkach wygląda to tak, że albo pracujesz po 10-12 godzin dziennie i zarabiasz dużo, albo pracujesz po 8 godzin dziennie, ale zarabiasz dużo, dużo, dużo mniej. Zdecydowana większość ludzi zarabiających dobrze w Polsce pracuje więcej niż 8 godzin dziennie. Dlatego żyjemy w systemie niewolniczym - pracując krótko masz więcej czasu, ale mało kasy. Masz więc czas, ale nie masz co z nim robić bez zasobów. Pracując dłużej i ciężej zarabiasz lepiej, masz dobre zarobki, pozycję społeczną - ale masz ograniczony czas i nie masz co robić z zasobami, niszczysz sobie życie w pracy i potem wydajesz zarobione pieniądze na lekarzy. Istnieje też trzecia możliwość - pracujesz niewiele, zarabiasz dużo, masz czas na wszystko, zdrowie - to się nazywa utopia i wygranie życia, niestety niewiele osób ma dostęp do trzeciej opcji, system niewolniczy nam to uniemożliwia. Każdy wybór niesie za sobą konsekwencje - jesteś na początku drogi, więc możesz wybierać co robisz. Być może studia nie są ci w ogóle potrzebne i tylko marnujesz czas, czujesz się źle? Być może nienawidzisz swojego kierunku. Być może nie masz ambicji na ciągłą naukę/pracę. A może musisz po prostu zacisnąć zęby, wytrzymać tak jeszcze 2-3 lata, a potem będziesz prowadził lepsze życie od 90% Polaków. Sam sobie musisz rozważyć wszystkie za i przeciw i podjąć męską decyzję. Powodzenia.
  6. Tak jak bracia mówili - najważniejsza jest kasa. Każda pasja kosztuje, jeżeli zarabiasz mało, 3/4 pensji kosztuje cię wynajem/kredyt + rachunki + jedzenie, nie masz możliwości oszczędzania co miesiąc kilku stów to ciężko ci będzie znaleźć w sobie pasje. Potrzebujesz przede wszystkim stabilnej sytuacji finansowej - tak, abyś po opłaceniu wszystkiego, po odłożeniu paru stówek miesięcznie zostało ci jeszcze kilka stów/tysięcy na pasje. Moim zdaniem bez sensu szukać pasji, gdy ledwo wiążesz koniec z końcem - wtedy lepiej skupić się na zarabianiu hajsu. Masz pieniądze i czas? To szukasz pasji. Nigdy nie wiesz co cię będzie jarać, jeżeli tego nie spróbujesz. Skąd masz wiedzieć, że np lubisz jeździć na motorze, skoro nigdy nie jeździłeś? Musisz próbować różnych rzeczy, w końcu coś cie się spodoba. Nic na siłę. No i tak jak koledzy mówili - nałogi mogą zniechęcać do szukania pasji. Musisz mieć silną wolę i przede wszystkim ograniczyć spędzanie czasu przed komputerem/TV. Wtedy naturalnie zaczniesz szukać sobie zajęcia.
  7. A da się jakoś naturalnie mocno obniżyć popęd? Czasami mam dużo rzeczy do zrobienia, ale nie mogę się skupić ze względu na ciśnienie, który z tyłu głowy podpowiada "dawno nie bzykałeś, upuść ciśnienie". Przez co tracę na wydajności i nie mogę się do końca skupić na pracy
  8. Każda panna z dużym przebiegiem miała kiedyś mały przebieg. Skąd wiesz, że panna z małym przebiegiem dopiero nie zaczyna etapu pt: "muszę się wybawić"? Panny z dużym przebiegiem zmieniają facetów z przyzwyczajenia. Z kolei te z niskim mają poczucie, że coś tracą w życiu i chcą sprawdzić jak to jest z innym. Przebieg nie ma nic do rzeczy. Jak panna chce się wybawić/zmienić partnera, to to zrobi i nic jej nie zatrzyma
  9. Zdarzyło mi się trochę w życiu poimprezować i spędzać czas w miasteczku studenckim - była to solidna lekcja życia na temat seksualności kobiet. Alkohol, upicia do nieprzytomności, narkotyki, seks, zdrady - typowa impreza studencka musi zawierać te elementy. Mam wrażenie, że wielu facetów w naszym kraju po prostu nie zna natury kobiet, nie jest świadomych. Rzekłbym nawet, że znacznie więcej facetów żyje w złotej bańce, wierzą kobietom na słowo, a co kobieta im powie? Że miała kilku stałych partnerów, że ona jest porządna, że szuka stabilizacji i gardzi "puszczalskimi szmatami". I często jest to prawda - tylko połowiczna prawda, bo taka kobieta owszem, miała kilku stałych partnerów / FF (ale stały partner ładniej brzmi, więc ten fakt pomijamy), ale miała też sytuacje(z wieloma facetami): - kilkanaście ONSów(to się dla niej nie liczy, bo to tylko fizyczność, nie przywiązała się, to tylko seks, nie liczymy) - kilkanaście/kilkadziesiąt lodzików(gała to nie seks, nie wliczamy) - pozwalała kilkanaście/kilkadziesięciu facetom włożyć tylko paluszek/posmyrać językiem(tutaj podobnie, to nie był stały partner więc nie wliczamy) - z iloma facetami się całowała to nawet szkoda gadać Nigdy nie uwierzę w takie słowa od studentki mieszkającej w akademiku lub z koleżankami w wynajętym mieszkaniu podczas studiowania. To jest jedna wielka sodoma i gomora, jebalnia, imprezownia. Typowa studentka kończąc studia w obecnych czasach ma co najmniej 20-30 różnych kolesi na liczniku(ONSy, FF, stali partnerzy). Oczywiście znajdą się wyjątki od tej reguły, ale różnica jest tylko kosmetyczna. Zapewne znajdą się też i dziewice, ale nie rozmawiamy o skrajnościach. Niezwykle popularny wśród studentek jest również sponsoring - zwłaszcza u tych, które pochodzą z biednych rodzin i przyjeżdżają do dużego miasta studiować, ale nie chce im się pracować. Rodzice biedni i kasy nie wyślą, a koleżanki z bogatego domu namawiają, żeby się wybawiła bo to ten okres w życiu - nie ma czasu na pracę, musi być czas na imprezy, ciuchy itd. Co ciekawego zainteresowałem - te kobiety, które pozują na takie wyzwolone, chodzą w skąpych ubraniach, wstawiają pół nagie zdjęcia na portale społecznościowe - one często robią to tylko dla atencji, zbierania zainteresowania od innych facetów. One często jarają się po prostu tym, że mają tysiące białych rycerzy i zazdrosnych koleżanek, gdy wrzuci nowe zdjęcie i dostanie kilkaset lajków. Natomiast jedną wielką niewiadomą są te, które pozują na takie porządne, skromne dziewczyny, uczące się na studiach - kumpel raz wracając z imprez spotkał taką "porządną" uczennicę jak wychodziła w nocy skąpa ubrana z pokoju, gdzie mieszkał czarnoskóry koleżka. Nie byłoby w tym nic dziwnego, że ów kolega spotkał ją dzień wcześniej, jak również wychodziła w nocy z pokoju, tymczasem innego faceta. Nie byłoby w tym również nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ów dziewczyna ma faceta, który nie studiuje i nie mieszka w tym akademiku. No ale wielu facetów ją podziwiało, że ona taka porządna bo nie pije codziennie, rzadko imprezuje, dobrze się uczy. Inna sytuacja - zupełnie inna dziewczyna. Również pozująca na "porządną", bo rzadko imprezująca i raczej nie chodząca do klubów tylko na domówki. Tylko ta dziewczyna z kolei potrafiła po alkoholu całować się z różnymi facetami, nawet kilkoma na jednej imprezie, co chwila siedzieć u innego na kolanach. Imprezowała rzadko, ale za to nie potrafiła kontrolować alkoholu. Ale na codzień porządna. Nie zliczę już ile historii słyszałem, jak jedna panna testowała kilku facetów na imprezie, albo kilku ją testowało, jeden po drugim. Moim zdaniem właśnie te pozujące na porządne najczęściej zdradzają, bzykają się, tylko dobrze się z tym maskują. Żadna kobieta się do tego nie przyzna, bo one maja do tego zupełne inne podejście. Dla nich ONS czy FF się nie liczy, bo dla nich to tylko seks "fizyczny", bez przywiązania, to nie stały partner to nie ma co liczyć. Kobiety liczą sobie tylko partnerów w stałych związkach, czyli do tych stałych partnerów. Stąd ta magiczna liczba partnerów z przedziału 2 - 3, a nie 20-30+. I najgorsze jest to, że wielu facetów w to uwierzy, jak kobieta powie im, że ona jest "porządna" bo miała 2-3 partnerów w życiu, ona jest niż wszystkie. Pozostałe 30 się nie liczy bo nie było przywiązania. Dla zmylenia jeszcze rzuci tekstem, że gardzi innymi puszczalskimi i ona taka nie jest, ona jest święta. Wielu moich kumpli tak przepadło właśnie - "a bo wiesz moja to jest inna, teraz to dziewczyny się kurwią a moja to jest super, uczciwa, porządna". A potem płacz i zgrzytanie zębami, bo wychodzi prawda, wychodzi zdrada i inne. Dlatego nie dziwi mnie taka reakcja innych. Ktoś żył całe życie w bańce a nagle dowiaduje się, że dziewczyny w tych czasach często mają więcej partnerów seksualnych niż lat.
  10. Nie wiem ile taki kursik kosztuje, ale załóżmy, że 3000. Przecież za taką cenę można uzyskać ok 10 radosnych wizyt u uśmiechniętych pań ze średniej półki. Moim zdaniem 10 wizyt u takich pań rozwiąże więcej problemów, kompleksów związanych z kobietami, niż tacy szarlatani na swoim kursie manipulacji zagubionym facetem. No i własnie to mnie zawsze zastanawia. Skoro to są tacy eksperci to czemu nie kierują szkoleń dla np dobrych wymiataczy-podrywaczy, aby stali się prawdziwymi ogierami-kalibabkami-listonoszami z USA https://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/listonosz-ojcem-1300-nieslubnych-dzieci/n1yvnp7 tylko zawsze za każdym razem ci wielcy eksperci robią kurs dla początkujących, zakompleksionych facetów?
  11. Samochód ... temat rzeka. Moim zdaniem należy rozważyć konieczność posiadania samochodu w zależności od sytuacji. Przede wszystkim aspekt pań - jeżeli chodzi o krótkie relacje, szybki seks to tak, samochód o wysokiej wartości jak najbardziej działa na panie. Wiele osób zauważa też hipokryzję pań, które głośno zaprzeczają, że samochód nie ma znaczenia, a potem na widok drogiego samochodu cieknie rzeka po nogawce. Sam mam znajomego, które znam ze szkoły średniej. Kolega jeszcze nie przebudzony, niestety widać brak ojca w jego życiu i zapędy biało-rycerskie. Pojechał na kilka lat zagranicę, kupił auto za ponad 100k, jakiegoś mercedesa używanego po niemcu. Co prawda auto nie jest takie nowe, ale bardo zadbana z wyglądu i sprawia wrażenie auta wartego 200-300k. Gość przez całe życie olewany przez kobiety, nagle otrzymuje zaproszenia na facebooku, wiadomości typu: "Cześć, widziałam że wróciłeś do kraju, co tam u ciebie ...", sam mi pokazywał. Na imprezach od kobiet. Oczywiście żadna nie powie wprost, że widziały go w jego aucie - kolega oczywiście mocno szpanuje i próbuje na siebie zwrócić uwagę tym pojazdem. Jeżeli chodzi o dłuższe relacje to moim zdaniem zależy - jeżeli ktoś celuje w pseudo gwiazdy instagrama, którym odbija po osiągnięciu 10k obserwujących i 500 lajków pod zdjęciem hiperlordozy z wypchniętym tyłkiem, to podejrzewam, że nawet auto za 250k i egzotyczne wakacje 4 razy w roku to będzie dla takiej za mało. No niestety problem jest taki, że teraz praktycznie każda młoda i ładna dziewczyna mając ładne ciało może szybko uzyskać sporą ilość atencji na social media, znaleźć ładna kobietę bez uzależnienia od instagrama i facebooka jest praktycznie niemożliwe. Ale wracając do tematu - kobieta mniej atrakcyjna lub bardziej atrakcyjna, ale bez nałogu atencyjnego social-media nastawiona na rodzinę/dłuższe relacje będzie patrzyła na to, czy facet ma auto, ale raczej nie będzie robiło jej różnicy marka i cena, bardziej czy auto jest typu Van/Kombi/SUV. Podsumowując: ONS/szybki seks/bzykanie bez zobowiązań - drogie auto dużo daje, z dobrym autem łatwo o szybki seks POD WARUNKIEM, że ma się też jakąś gadkę, wygląd, pozycje społeczną. Mając sam pojazd za 200-300k ale nawyki biało-rycerskie i brak umiejętności podrywu w celu seksu - można zostać conajwyżej przyjacielem od wożenia do koleżanek/na dyskoteki Natomiast co ważne - auta równie dobrze może nie być - wystarczy mieszkać w dużym mieście i mieć mieszkanie blisko centrum, dobrą gadkę i wygląd - gwarantuje wam, że z własnym mieszkaniem w dużym mieście (Kraków, Warszawa) blisko centrum można wyrwać tabuny kobiet bez posiadania samochodu. Tutaj bardziej liczy się wygląd i gadane. LTR/długa relacja z nastawieniem na rodzinę/dzieci - tutaj auto jest koniecznością nawet jeżeli ktoś mieszka w mieście, ale panie raczej nie zwracają uwagi na cenę, tylko na rodzaj pojazdu. Nie znam pani, która byłaby w związku z facetem bez samochodu, często wyraźna jest tutaj hipokryzja pań, które są za równouprawnieniem (czyli niech faceci robią obowiązki domowe typowo męskie, prowadzą samochód i jeszcze sprzątają, piorą, gotują, a kobieta nie musi mieć prawa jazdy, od czasu do czasu coś ugotuje, posprząta). No niestety - jak ktoś chce się bawić w związki to bez samochodu się nie obędzie. Ale nie trzeba mieć do tego sportowej fury, chyba że celuje się w "pseudo-celebrytki" z instagrama. Jest też kwestia zarobków - rozumiem, że jeżeli ktoś zarabia np 10.000, ale potrzebuje dobry samochód do pracy - wtedy kupno auta za 250k w leasingu może mieć jak najbardziej jakiś sens. Pytanie tylko: czy jeżeli zarabiasz te 10.000 miesięcznie ale równie dobrze wystarczy ci samochód za 20,30,100k - czy warto kupować auto za 250k tylko po to, żeby się innym pokazać? Jasne, mając droższe auto masz podziw kumpli, dużo łatwiej wyrywasz laski. Tylko pytanie - czy chcesz być niewolnikiem cipki i opinii innych osób? Czy chcesz kupować coś, co nie jest ci potrzebne, aby się przypodobać innym? Czy to dla ciebie brzmi jak definicja męskości? Dla mnie odpowiedź jest oczywista - mając auta za 250k mogę łatwiej wyrwać panie - ale nie są one celem mojego życia. Seks jest przyjemny, ale jeżeli mam kupować coś, czego nie potrzebuję byle przelecieć jakąś ładną kobietę i zyskać sympatię innych ludzi, to ja się z takiego układu wypisuję. Zdecydowanie wolę bzykać 2 razy mniej, ale jeździć autem za 30k i resztę kasy inwestować w siebie, swoje pasje, swój rozwój, cokolwiek, co jest zgodne z moimi potrzebami. Nie oszukujmy się, są lepsze sposoby na wyrwanie pań, niż kupno drogiego auta. Moim zdaniem kupno drogiego auta tylko w celu imponowania innym jest bardo niemęskie i wysoce biało rycerskie - ja po czymś takim straciłbym do siebie szacunek. I szczerze mówiąc bardziej szanuje gości, którzy idą pod prąd i mają gdzieś tą pogoń za hajsem, furami, posiadłościami. Bardziej szanuje faceta, który np: nie ma prawka i inwestuje swoją kasę w rower, bo to jego pasja(a taki profesjonalny rower może kosztować spokojnie 50k-100k). Nie każdy potrzebuje samochodu, tak samo jak nie każdy potrzebuje helikoptera. Pojawiają się często argumenty typu: każdy ma auto i prawko. Wiele ludzi w dużych miastach nie ma samochodu i są tego same plusy: - komunikacją dojadą 5x szybciej - brak opłat parkingowych - brak opłat za ubezpieczenia/naprawy/paliwo itd. - brak utraty czasu czekania w korkach. - oszczędności kilku/kilkunastu tysięcy rocznie + czas nie zmarnowany w korku Są tacy goście, co mają ponad 30 lat i nie mają prawka ani auta i żyją szczęśliwie. W mojej ocenie wcale nie są niemęscy, bo auto to jest tylko narzędzie do przemieszczania się. Niestety XXI wiek i konsumpcjonizm miesza ludziom w głowach i kupują coś sami nie wiedząc czemu. "Bo wszyscy mają". Dla wielu osób brak samochodu u faceta = okrzyknięcie faceta mianem "pizdy" lub kaleki, szczególnie przez panie, ale faceci też często tak uważają. Tylko pytanie czy oni uważają tak sami z siebie, to są na pewno ich myśli? Czy może ktoś narzucił im taki tok myślenia np: reklamy w TV/internecie zawierające przekaz podprogowy - drogie auta i modelki na ich tle?
  12. Nie wiem czy ktoś ci to już proponował ale radziłbym zainteresować się czymś z branży IT. W mojej firmie obecnie co miesiąc, dwa przybywa ok 2-4 osób, przybywa projektów. Z roku na rok firma rekrutuje ok 20 pracowników. Testerów, programistów, projektantów, managerów. Praca lekka, benefity olbrzymie, pensja wystarczająca na życie w Polsce. Wystarczy jedynie poświęcić min pół roku na regularną naukę i można startować, ewentualnie jakaś szkola programowania czy studia zaoczne.
  13. Nie czytałem poprzednich postów ale moim zdaniem trzeba zasadniczo rozróżnić dwie sytuacje. 1. To jest taka, w której małżeństwo od dawna wisi na włosku, kryzysy, brak komunikacji itp. I pewnym momencie żona planuje zdradę rozmyślnie ale jeszcze nie wiem z kim, narazie ma tylko takie głupie myśli. A ten Piotrek z pracy to całkiem wysoki i przystojny, a Kamil z siłownii jest dość popularny i ta kobieta tak sobie drąży aż w końcu wpadnie na "bolca". I w tej sytuacji jeżeli kobiecie chodzi po głowie zdrada - to już jest przede wszystkim jej wina. Teraz jeśli macie świadomość, że ma męża od 10 lat, spoko chłop a i tak ją bzykacie - no to trochę niesolidarne zachowanie ale wina jest w 100% jej. Wy jako kochankowie nie ponosicie winy za zdradę bo to ona planowała a wy po prostu byliście pod ręką a jak nie wy to kto inny. Mimo wszystko jeśli byliście świadomi to zachowaliście się bardzo nie w porządku wobec jej faceta ale nie ponosicie winy za zdradę tylko za uczynienie innemu facetowi to czego sami nie chcielibyście doświadczyć(no bo zakładam, że nikt nie chciałby być rogaczem) - wychodzę z prostego założenia - nie robię nic drugiej osobie czego nie chciałbym aby mnie uczyniono. Natomiast jeśli nie byliście świadomi lub do końca pewni - to kobieta ponosi podwójną winę -raz że zdradziła męża a dwa, że nie powiedziała wam prawdy - czyli w pewien sposób schańbiła waszą godność bo przecież są faceci, którym moralność zabrania bzykania mężatek. Ona zatajając ten fakt odebrała wam możliwość wyboru. 2.To jest taka sytuacja, kiedy kobieta nie planuje zdrady, nie ma żadnych takich myśli, szanuje męża ale akurat ma "gorszy okres" tzn dzień, tydzień, mały kryzys. Wy wiecie jaka jest sytuacja i bajerujecie ją a ona ulega. W tej sytuacji ponosicie winę oboje - ona nie dotrzymała wierności a wy wykorzystaliście jej gorszy okres i niejako "przymusilićie" aby zrobiła coś na co nie macie ochoty. Zanim mnie zlinczujecie to odwróćmy sytuację - macie dziewczynę/żonę od 5 lat, gardzicie zdradą ale przykładowo pokłóciliście się akurat i spotykacie w tym czasie swoją ex lub obcą dziewczynę, która wygląda niczym modelka 10/10, mówi do was uwodzicielskim głosem, polewa alkohol. Teraz pewnie każdy powie, że by "odmówił" ale rzeczywistość zweryfikowała by kto ma zasady ze stali a kto z waty. Podejrzewam, że 90% ludzi (w tym pewnie i ja) poszłaby w tango. Czy ponosimy w tym momencie tylko my winę? No nie - bo to druga osoba wykorzystała twój słaby punkt i kryzys ale z drugiej strony to ty nie dotrzymałeś wierności.
  14. Po co? Żeby się publicznie ośmieszyć? Myślisz że ludzie na forum nie maja nic lepszego do roboty tylko zagadywać 200 kobiet tygodniowo? Jaki to ma mieć cel, czy zagadywanie obcych kobiet podnosi jakość twojego życia, zwiększa ci długość penisa? Dodaje ci supermocy, podnosi status społeczny? Czym takie podejście różni się od białego rycerstwa ? Przecież i jedni i drudzy mają taki sam cel - z tym że biali rycerze nie są świadomi tego, że ich postawa nie ma prawa zadziałać, natomiast puasi znają schematy i dopasowywują sobie całe życie pod to. Czy układanie sobie życie pod pozytywne reakcje kobiet to jest prawdziwa wolność i coś co daje wymierne korzyści w życie i przekłada się na rozwój osobisty, sukcesy, zadowolenie z życia, szczęście? Absolutnie nie! Twoje wpisy mają tylko i wyłącznie charakter zarobkowy - czyli chcesz namieszać użytkownikom w bani tylko po to aby zaczęli kupować twoje kursy i stali się jak - mistrzem podrywu podchodzącym do 800 kobiet miesięcznie. No gratuluje ambicji i celów życiowych, twoje życie musi być naprawdę ciekawe. Jak dojrzejesz to może zrozumiesz że seks to nie jest główny cel życia a związki to nie jest coś o czym mówią w telewizji, książkach czy trenerzy uwodzenia. Na tym forum nie owija się w bawełnę czyli przedstawia brutalną prawdę ile taki związek ma "skutków ubocznych" oraz jakie są negatywne skutki przebywania z kobietami o czym wielu trenerów uwodzenia nawet nie raczy wspomnieć bo przecież nikt nie poszedłby na kurs gdyby wiedział, że 80% jego skuteczności i tak będzie wynikać z czynników zewnętrznych czyli kasy, urody, statusu a ta cała mityczna gra to zaledwie 20 czy nawet 10% całości. W dodatkowo związki z kobietami to nie jest sielanka tylko często niszczenie psychiki, zdrowia, ciągłe jazdy, awantury, zdrady i przekręty, dodatkowo mając własne problemy wchodząc w związek możesz je pomnożyć x2 bo kobieta ci jeszcze swoich dołoży a jak masz ciężki okres w życiu to masz 90% szans na to, ze twoja ukochana zamiast cię wspierać wybierze silniejszego samca. Czy taka prawdziwa wizja związku ma mnie przekonać do podchodzenia do 200 kobiet tygodniowo? Tylko po to aby mieć 5-15 minut przyjemności z seksu? Oczywiście nie w każdej relacji i nie zawsze są nieprzyjemne chwile ale trzeba mówić prawdę o tym jak jest - jakie są zarówno zalety i wady a nie wybierać sobie i mydlić oczy innym. Średnia wieku na tym forum to osoby grubo po 30 a z takich osób mało kto myśli o zabawie w uwodzenie - większość ma poważniejsze problemy typu nieudane małżeństwo, zdrady, rozwody, psychika rozwalona przez długoletni związek z kobietą. Tak więc jeśli chcesz szukać tutaj naiwnych chcących kupić twój kurs uwodzenia to radzę ci zmienić forum, bo większość ludzi jest tutaj świadoma zakłamania PUAsów i teorii podrywów. A infieldy to jest jaki dowód na uwodzenie jak napisanie książki - czyli żaden. Zwłaszcza że głośno było tutaj o trenerach, którzy w filmikach podstawiali swoje koleżanki lub trenerów, którzy kazali podchodzić kursantom do wynajętych przez niego "pań lekkich obyczajów", które miały się przespać z kursantami. Albo takiemu trenerowi, który radził zmienić pracę na taką, gdzie zamiast wielu facetów będzie wiele kobiet, kij tam z karierą zawodową, przecież trzeba ustawiać życie pod kobiety. Na temat wiarygodności trenerów są setki opinii byłych kursantów niekoniecznie pozytywnych w internecie tak więc przykro mi, ale pomyliłeś fora.
  15. Jakieś pół roku temu widziałem artykuł na wykopie gdzie internauci odkryli męża i dziecko Ukrainki. Po drodze (przed Isamu) miała romans z jeszcze jednym fejmem gdzie właśnie wykopki ją zdemaskowali. Zdziwiło mnie to mocno bo to było zaraz po dramie z Nymfą, myślałem że to wszystko fake a to się okazała prawda. Zobaczcie: dokładnie 9 miesięcy temu ją zdemaskowali: https://www.wykop.pl/link/3774075/ukrainka--czyli-szczyt-hipokryzji-w-dramie-nymfa-vs-isamu-skrot-informacji/ Ta kobieta to mistrz kamuflażu.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.