Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Marden

Użytkownik
  • Content Count

    88
  • Donations

    40.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

41 Świetna

About Marden

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

753 profile views
  1. Książki Oczywiście nie każdemu podpasuje to samo, ale ważne jest się nauczyć szacunku do czasu, który możesz spędzić z sobą. Książki gospodarza - tam jest też o samotności.
  2. W mojej podkarpackiej rzeczywistości nie znam osoby, która nie chce wrócić. Spora część mojej rodziny wyjechała na stałe, lecz wszyscy snują plany. Podczas studiów bywam w rodzinnej miejscowości 1-2 razy na 2 miesiące. Nie ukrywam, że moim celem jest wyrwanie się w dalszej perspektywie. Nie ukrywam też, że tęsknota jest teraz, jak i przy sezonowych wyjazdach. @Estranged Ja bym wykorzystał tą poduszkę pieniężną, żeby się przekwalifikować. Następnie złapać gdzieś etacik na obszczyźnie, zaaklimatyzować się i starać się samemu coś dłubać (czas wolny^^). Wszystko się rozbija o równanie +/- jak napisał Tomko:
  3. @Jaśnie WielmożnyPrzyznam, że taksówkarza oglądałem pewnie z 3 lata temu. Pamiętam jego nieugiętą postawę i to jest powód przytoczenia. Co do Pulp Fiction - tak jak napisałem - Postać Wolfa.
  4. Mi bardziej, jako człowiek z zasadami, przypadł Lee Van Cleef w "Za garść dolarów". Może mam spaczony obraz, lecz ciężko mi doszukać się, dla mojej definicji MGTOW, jakiegoś tytułu. Wpasuję głównego bohatera "Romper Stomper", The Wolfa z "Pulp Fiction" i niech będzie "Taxidriver". Moje typy. A żeby nie zabrakło Polskiego akcentu - Lubaszenko w "Krollu" i Linda w "Psach II".
  5. Słaba silna wola Nie będę polemizował. Fakty mówią za siebie. Trzeci akapit: Chcę odczuwać przyjemność z wypełniania moich postanowień. Cieszę się na możliwość konfrontacji z czymś, co mnie przerasta - takie mam podejście. A więc... Zatem również stosuję (a raczej staram się) metodę na oszukanie migdała ^^ Sory za ignorancję w temacie nawyków, ale nie jestem w temacie ich świadomego kreowania. Raczej płynę z flow.
  6. Do mnie bardzo przemawia poniższa definicja pióra Mordechaja, którą raz na jakiś czas sobie odświeżam. Z własnego doświadczenia, powinnością jest stwierdzić, że atrybuty męskości byłyby naznaczone synkretyzmem. Póki co :>
  7. Coś mnie tknęło i przed momentem do tego wróciłem. Praca zaliczeniowa z filozofii. Dla niektórych nie będzie to nic nowego, bo większość tez przywłaszczyłem sobie z forum. Miłego czytania i chętnie skonfrontuję się z krytyką mojego stylu literackiego. --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Etyka, jako nauka o mierze dobra w postępowaniu oraz myśleniu ludzi definiowana jest dla ogółu, dla pewnej grupy ludzi, stąd dla ludożercy etycznym jest zjedzenie ciotki, co czyni wśród poklasków współplemieńców. W naszym, chrześcijańskim otoczeniu nie wypada zabrać pięcioletniego syna na mszę polecając mu wypiąć goły tyłek w stronę ołtarza, a o ocenę tego postępowania troszczy się etyka chrześcijańska. Próby definiowania etyki obejmującej wszystkich spotkają się z oporem, gdyż nie wszyscy chcą przyjąć taki system wartości, jaki nam się życzy. Co nie znaczy, że długofalowo do tego nie dążymy. Tu chciałbym dokonać podziału naszej moralności ze względu na możliwości wpływania na nią: - etyka wywodząca się z natury(wartość życia ludzkiego, miłość do własnych dzieci, nienawiść do ludzi, którzy czynią nam szkodę) - etyka niższej wartości, w którą możemy ingerować Skupiając się na pierwszej, ma ona wiele wspólnego z prawem naturalnym. Według mnie skupia się głównie na podstawowych, jeszcze zwierzęcych motywatorach naszego życia – elementu, za który odpowiada gadzi mózg, który pozostał nam w spadku po przodkach(strach przed pająkiem). Programowanie natury wzbudzające w jednostce chęć przeżycia wciąż odciska piętno po 200 000 lat ewolucji (świadomie pomijam w tym miejscu psychopatyczne jednostki oraz społeczności skrajne). Chcąc stworzyć subiektywnie odbieraną etykę – nie pominiemy pewnych stopni programowania, które istnieją w nas mimowolnie. Subiektywizm opiera się na przekonaniach jednostki – na tym, czego się uczy w ciągu życia oraz jak to odbiera, co już jest uzależnione od przeświadczeń wyniesionych z młodości. Oczywistym jest, że kształtowanie moralności zachodzi najintensywniej w młodym wieku, gdy nie jesteśmy w stanie sami zdefiniować, co jest dobre, a co złe. Robią to za nas: · rodzice – nasza moralność często jest przejmowana po naszych rodzicach; · środowisko, telewizja – wraz z coraz młodszym wiekiem użytkowników urządzeń multimedialnych, massmedia mogą wtapiać pewne memy, które szybko zostaną zaadaptowane przez młodzież; · autorytety - te oddziałują na nas silniej w życiu dorosłym. Byśmy mogli przyjąć ich punkt widzenia, musimy bezkrytycznie przyjmować wartości, które są lansowane przez nich. Wiążąc swoje wartości z autorytetem możemy zrobić sobie spore kuku, gdyż brak analizy spowodowany społeczną akceptacją mentora, kończy się przyjęciem nowych systemów wartościowych – co nie zawsze jest dla nas dobre. Zjawisko bardzo często występuje w sektach, gdzie w czasie obrzędów dokonuje się masowych samobójstw, powierzając swoje życie guru. Temat zasługuje na szerszy opis, ale na tym muszę zakończyć. Nie możemy uniknąć indoktrynacji etyki w dzieciństwie, gdyż nie jesteśmy samodzielni, więc dopiero wchodząc w dorosłe życie możemy poluzować więzy i spojrzeć na system etyczny, który nam wpojono z innej perspektywy. Występują jednostki o bystrości pozwalającej kreować własne systemy wartości. Takie osoby nie odnajdują się jednak w społeczeństwie, gdyż działają, jakby na innym oprogramowaniu. Dobrym przykładem jest tu główny bohater filmu „In to the wild”, który poszukuje wartości w swoim życiu, aż znajduje ją w tęsknocie do swojej rodziny. Również psychopaci zaliczają się do tego grona. Oglądając mrożące krew w żyłach wywiady z seryjnymi zabójcami-sadystami opowiadającymi mrożące krew w żyłach losy swoich ofiar mają przy tym „naturalny” wyraz twarzy. Ująłem to w cudzysłów, gdyż takie osoby budzą grozę wyglądem swojej twarzy, lecz istotne jest bezemocjonalne podejście do tych opowieści. Próbujemy zaadaptować wpływ społeczeństwa do etyki subiektywnej, czyli „róbta co chceta”. Wspomniałem o budowie własnego systemu wartości i podałem przykłady jednostek charakteryzujących się owym. Czy możliwe jest zrezygnowanie z wrzucenia wszystkich razem do jednego worka z napisem „Etyka” i pozwolenie im kreować jednolity, zgodny z samym sobą świat? Nasz cywilizacja dąży, by znaleźć się w tym worku. Ludzie stają się bardzo szablonowi, działają na nas werbalne sztuczki w postaci NLP (Programowanie neurolingwistyczne). Możemy znaleźć idealny wzór dla konwersacji, który pozwala nam wywołać pożądane reakcje w drugiej osobie. To są skutki globalizacji, ale jeszcze bardziej tego, że wiara i ufność są wrodzone. Oczywiście etyka nie kreuje klonów, bo w samym założeniu pozwala ona na interakcję, w której ustalone są granice, a pierwiastek indywidualności wciąż się liczy. Pozwolenie na samodzielne definiowanie dobra i zła jest nierealne, gdyż zawsze odziedziczymy pewne wartości oraz obudzi się w nas gadzi mózg i egoizm. To nas ogranicza od poznania istoty dobra i zła. Myślę, że by znaleźć się najbliżej takiego ideału, musimy pójść własną ścieżką i to będzie dla nas najlepsze. Wykorzystać podwaliny, przekazane nam przez rodziców i z ich poziomu samodzielnie definiować i przyjąć nasz własny obraz rzeczywistości, gdyż własna etyka pozwoli nam żyć w zgodzie z samym sobą mimo, iż będzie uderzała w innych, lecz tego się nie da uniknąć. Ideał nie istnieje, a postawa hedonistyczna jest bardzo wygodna. Postąpię nieetycznie przechodząc obok głodnego, biednego dziecka nie pochylając się nad jego nędzą, lecz jeśli mój system wartości skupia się na mnie i nie dopuszcza ingerencji z zewnątrz, to w sytuacji potrzeby pomocy sam nie żądałbym jej, dlatego mam czyste sumienie. Brak zobowiązań wobec obcych. Umiejętność zrezygnowania z najbliższych więzów (rodzinnych, czy przyjacielskich) w imię wyższości własnego dobra. Takie postępowanie jest bardzo destrukcyjne i jasnym jest, że trzeba mieć silną psychikę, by tak postępować. Jeśli wszyscy opieraliby własną moralność na tej zasadzie, to czy mógłby zaistnieć podział na słabszych i silniejszych? Czy jeden umysł potrafi odnaleźć idealną moralność dla siebie? Wyobraźmy sobie, że jesteśmy maksymalnie obiektywni w swoim subiektywizmie. Sugeruję w tym miejscu stworzenie systemu opierającego się na lekcjach wyniesionych z doświadczenia innych i dla małego lokalnego środowiska spełniającego ogólne normy etyczne nie naruszające naturalnych praw człowieka, a za środek wszechświata uznając swój byt. Bo czy możemy być szczęśliwi uszczęśliwiając innych? Spotkałem się z badaniami, że chęć niesienia pomocy karmi nasze ego i kupujemy tym sposobem lepsze samopoczucie. Zastosowanie takiej strategii nie spodoba się innym, no chyba, że przypadkiem będą funkcjonować w podobny sposób, nastawiony na prostą, własną ścieżkę, a jeśli ktoś zagrodzi nam przejście, zmuszeni jesteśmy go z niej usunąć. Brzmi nieźle? Posiada to znacznie więcej zalet. Czy wiele umysłów stworzy idealny system etyczny dla ogółu ? Odpowiedź na drugie pytanie brzmi – tak. Jeśli wszyscy świadomie zaakceptują wygłoszony dogmat dobra i zła przyjmując go bezkrytycznie, to cała społeczność będzie żyła w zgodzie, każdy będzie wiedział, czego oczekiwać od innych. Będziemy mogli pożyczyć samochód obcemu, który na pewno odwiezie go zatankowanego oraz czystego. To fantasmagoria. Myślę zarazem, że etyka społeczna jest zła, lecz wytyczanie granic dla subiektywizmu byłoby dobre. Kto mógłby się zająć ich wytaczaniem? Wchodząc coraz głębiej w główny wątek opierając się na pewnych przypadkach nie mogę oprzeć się wrażeniu próby złapania własnego ogona. Nie bez powodu na całym świecie wykształciły się różne kultury, kierujące się swoimi prawami. Do czasów globalizacji, te same rzeczy były postrzegane w inny sposób. Wynikało to z codzienności, gdy na potrzeby dobra społeczności stosowano wspólne dla wszystkich prawo. Z punktu widzenia grupy/plemienia – etyka biorąca za podstawę subiektywizm w postaci przetrwania własnej grupy kształciła się samodzielnie przez długi czas, aż do momentu wykształcenia się struktur łączących kilka ośrodków, czyli państw. Dzisiaj posiadamy w słowniku wiele słów ukazujących nas w złym świetle, tylko dlatego, że próbujemy samodzielnie – z własnego punktu widzenia ocenić pewne sytuacje. Wkradł się wirus w systemy emocjonalne ludzi rujnując w nich balans pomiędzy dobrem, a złem. Etyka kształtuje się w nas przez całe życie. Każdy ma wpływ na własne jej postrzeganie. Lecz w gruncie rzeczy – oparcie jej całkowicie na własnych doznaniach może funkcjonować w sytuacji, gdy osobnik żyje w dżungli i nie ma kontaktu ze swoim gatunkiem, np. Tarzan z „Księgi dżungli”. To jest definicją oparcia etyki na pojęciu subiektywizmu według mnie. Wykształciliśmy struktury społeczne, naszą cechą jest plemienność, a więc zasady, do których wszyscy (a na pewno słabi) muszą się dostosować. To, w jakim stopniu wykreujemy własną moralność zależy od wielu czynników, lecz starałem się udowodnić, że w pewnych przypadkach jest to możliwe.
  8. @DanielS Tydzień temu zgodziłbym się z twierdzeniem o słabej woli. Ale ja lubię wierzyć. Gdy zdajesz sobie sprawę z własnych ograniczeń występujących w pewnych obszarach, tylko wiara Cie ratuje. Ale ja lubię konfrontować swoje wierzenia. Małe kroki... - stosuję, ale przy językach słabo się sprawdza ta metoda. Chociaż, jeśli jest zaangażowanie, to wszystko kiedyś się uda.
  9. Koniec przysięgi. Życie kochane życie. 2 miesiące. Coś we mnie mówi, że zjebałem. Mam olbrzymi żal, że robiłem niektóre rzeczy na odhaczenie/ odpierdol. Więc jest 22.04 i zastanawiam się jak podejść do podsumowania, bo na pewno nie będę po nim suchy. To źle, a to dobrze… ale na szczęście prowadziłem dziennik.. do czasu (ostatni wpis 15.04 – zresztą na odhaczenie). Nie wiem, kogo chciałem tym oszukać. Statystyka: Kwiecień – 1 strona, marzec – 6,5. Dziennik to wspaniały instrument. Warto na niego poświęcać czas. Układać cały dzień według już zaliczonych punktów. Co by tu teraz opisać? Relacje. Gdy miałem 17 lat, kupiłem pierwsze książki motywacyjne/ o pewności siebie / podrywie. Teraz jestem świetnym teoretykiem i potrafię wbić szpilkę wiedzą naukową. Przez czas przysięgi byłem prawie totalnym odludkiem i z własnej inicjatywy nie inicjowałem kontaktu, raczej patrzyłem niemym wzrokiem, znajdując się w zbiorowisku ludzi. Starałem się zawsze stawiać sprawę jasno, zwracałem uwagę na wymowę i widzę – będąc w domowym środowisku na świętach, że posługuję się językiem lepiej, znacznie stabilniej, szybciej zbieram myśli. Ciężką sprawą jest rozpamiętywanie, np. dzisiaj rano zamiast wstać od razu po pobudce – zacząłem rozpamiętywać pewną sytuację ze znajomą, która mogła skończyć się inaczej – takie gdybanie, a godzinka na zegarku minęła. Zwracałem na to uwagę na początku i miałem wolę do wychodzenia z tego stanu. Letarg występuje, gdy nie jestem skupiony. Nie wyleczyłem się z tego. Nie jest moją najmocniejszą stroną zapamiętywanie słówek – chcąc uszlachetnić własne słownictwo – stworzyłem bazę słów, których definicji nie znałem i nie używam ich na co dzień, mimo, iż często ją sprawdzam. Tak mogę podsumować też postępy we szwedzkim. Przeczytałem przez ten czas bodajże 7 książek. Na warsztacie mam kilka. Powoli mi idą anglojęzyczne. Teraz doszedł Our Enemy, The State i nie mam wyjścia – bez poprawy znajomości ang. nie poczytam., Więc niektóre rzeczy pchnąłem do przodu, za inne zabieram się od początku, nie wiem, ile razy jeszcze… Co do przysięgi jako takiej… jak mogę oceniać swoją pracę, gdy jej największa część, to były obowiązki uczelniane. Specjalnie nie skonkretyzowałem jej, specjalnie nadałem jej wzniosłość, a teraz jestem tu i dane mi jest osądzanie efektów. Kiedyś spojrzę się za siebie i się zorientuję, że to już, a może nawet, że już to przegapiłem. Wspaniała, szlachetna wizja mnie za 10 lat. Ale jest też ta bliższa, duże schody. Co będzie za 2 lata? Co, jeśli nie starczy mi woli, jeśli zajmę się niskozarobkową pracą i nie zrobię tych rzeczy, na które teraz szkoda mi pieniędzy albo czasu… Może mi się coś przytrafić, mogę dokonać złego wyboru… Gonienie za swoim ideałem – idealnym Ja, posiadającym wszystkie przymioty. Czy to nie wynika ze słabości? A może z umiłowania do siły i władzy nad sobą? Myślę, że w jednym jestem naprawdę dobry. Potrafię się porozumieć z sobą. I wspólnymi siłami będę budował.. mur – tak tak Przysięgi są spoko, pozdrawiam.
  10. @DanielS Trzymam się tak blisko powierzchni, jak mogę. Mam dużo pracy na uczelni, dodatkowy projekt i cierpi na tym dziennik. Ostatnio wpisy co drugi dzień. Dużo czasu poświęcam na odnawianie treści lektur, streszczenia, czy jakieś cytaty, których mam nazbierane mnóstwo. Ale do konkretów: - koncentracja - 3+ Szybko się odnajduję w letargu. Niedyspozycyjność wynika głównie z ciężkich treningów (cały czas około 2000kcal/5-6treningów w tygodniu, w tym 10km+ wybiegania). Odwiedzam regularnie stronę jbz* z zabawną treścią i forum, choć ostatnio więcej porównywałem ze sobą smartwatch'y. Ale przyda mi się, żeby mieć jak ściągać. Podepnę też pod ten punkt pracę nad psychiką i pewnością siebie. Staram się być świadomy i nie skupiać na tym, co mi podpowiada podświadomość. Wychodzi, często zdaję sobie sprawę, że mówię za szybko albo, że właśnie ktoś na mnie wpłynął omijając moje bariery i w wyniku tego "czuję" się źle. - szwedzki - 4+ Traktuję, jako najważniejsze zadanie dnia i z tego się wywiązuję w takim stopniu, w jakim powinienem, z wyjątkiem przedostatniego weekendu. - alkohol, porno, niezdrowa żywność (oprócz kilka żelków haribo) - 0
  11. Przedostatni tydzień przysięgi za mną. Motywacja działała i wieczorami 2 razy się zastanawiałem, czy nie pouczę się 1h za 20zł. Dużo obowiązków i przyznam się - wpadłem w szał "gadżetomanii". Wybór słuchawek, czy smartwatcha przeciąga się w nieskończoność - i czerpię z tego niesamowitą przyjemność. Więcej grzechów nie pamiętam. Ot rutyna.
  12. Pierwsze 40zł wpada gospodarzowi do portfela. Teraz zacznie boleć. 2 tygodnie do wniosków. Powtórzę sobie poniektóre fragmenty z egzorcysty, bo spoko książka. Jestem wkurwiony. Nie rezerwuję sobie czasu dla siebie, tylko np. szukam smartwatch'a. A nóż się trafi jakaś oferta.
  13. Kurcze zaczęła się praca na uczelni i od piątku nie uskuteczniałem aneksu 2.a Właśnie miałem odpaloną lekcję szwedzkiego, ale raczej nie przyswoję już nic dzisiaj. Dam sobie czas na odrobienie w tygodniu, a jak nie, to zacznie się płacenie. Z ciekawostek - rozpocząłem redukcję wagi (aktualnie 2000kcal w dnt oraz max. 2400 w dt). pozdro
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.