Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Jebak Leśny

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    612
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

703 Świetna

About Jebak Leśny

  • Rank
    Sierżant

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

1830 profile views
  1. Chyba mieszanym, że na prostym pchasz na wyłączonym silniku...
  2. Znam takich co golą się brzytwą, ale dla mnie to już jest sport ekstremalny.W kwestii kremów do golenia muszę właśnie wypróbować coś bardziej współczesnego, bo owych "liderów" to używam tak z rozpędu odkąd zacząłem za gnoja podbierać go staremu.Z piankami też eksperymentowałem, ale jakoś mi nie podeszły.
  3. Od jutra nie ma tak ostro jak było, czyli wypad na rower, spacer, bieganko bez strachu o zawartość portfela.Dziś jednak chciałem wyjechać z miasta(ot pojeździć z niemocy) i stała suka na kogutach więc profilaktycznie wykręciłem na drodze przed nimi i z powrotem... ale nie gonili 😀
  4. Krem "lider" i pędzel z dzika, czyli u mnie tradycyjnie jak za PRL-u.Odstawiłem jedynie maszynkę na żyletki z obawy o poderżniecie se tym garda, na jednorazówki.
  5. Nie będę nic sugerował bo pół internetu jest napisane o motoryzacji i do wyboru modeli, że łeb boli.A ja nie jestem jakimś obeznanym fanem jeżdzideł żeby konkretnie coś polecać z czystym sumieniem.Żeby było śmieszniej to zakup swojego zrobiłem zupełnie wbrew opisywanej logice tylko dlatego, że był z pewnego źródła.
  6. Ok, ale spójrz obiektywnie.Kasa to nie wszystko, z każdego doświadczenia(także negatywnego) da się wyciągnąć coś dobrego.Nawet jeśli p tym golfie pozostał niesmak to doświadczenie z jazdy i grzebania w padlinie zostanie.
  7. A tego, że jeździł te pół roku to już nie wliczyłeś? Straciłby jakby się zjebał po tygodniu.To jakbym kupił se kefir, wypił i płakał, że straciłem 2 zeta 🙂
  8. Długie lata nie miałem samochodu mimo zrobienia dość wcześnie prawka.Przerażała mnie urojona wizja latania po mechanikach, niekończących się kosztów itd.Coś tam słyszałem, że jest pomimo tego jakaś wolność i ogólnie żyje się z blaszanym brzęczącym pudłem łatwiej i przyjemniej.Ale co ja mogłem o tym wiedzieć skoro nigdy go nie miałem? ano mogłem jedynie pitolić wszem i wobec jak niektórzy w tym wątku o zupełnym nonsensie posiadania takowego, co też czyniłem wśród znajomych - czysta naciągana racjonalizacja. No więc w końcu po latach szarpnąłem się okazyjnie na auto, bardziej aby nauczyć się jeździć niż wozić dupsko.I po dłuższym czasie wiem już jedno, że raczej nie nastąpi w moim żywocie okres gdy nie będę go chciał mieć w ogóle.Różnica w codziennym komforcie jeśli chodzi o przemieszczanie się, przewóz różnistych klamotów, itd jest wręcz porażająca.Mam większe możliwości i nie ogranicza mnie rozkład i specyfika zbiorkomu, co jak teraz widzę mordowało niemal 1/3 mojej życiowej inicjatywy zaczynając od roboty, a kończąc po hobby i szukaniu himalajki. Czy sprawdziły się moje straszne wizje kosztów i wiecznych napraw? Ni chuja... wręcz jak czytam powyższe wyliczenia to nadziwić się nie mogę i zapewne chodzi o jakieś niesamowite gruzy w stanie rozkładu lub premium, którego koszta nawet w starych samochodach potrafią zabić także dość zamożnego. Kwestia dobrania samochodu pod potrzeby i możliwości, a jak mamy małe środki to koniecznie szukać coś uchodzące za bezawaryjne, a używane sprawdzić przed kupnem 40 razy.Dobra stara Honda czy inne Volvo jak była zadbana to jest nie do zajebania.Paliwo, olej, filtry i wiatr we włosach jak wystawicie łeb przez szyberdach.Z palcem w dupie da radę utrzymać.Sam raczej gówno zarabiam, a mojemu autu(paliwożerne v6) daleko do matiza czy innego małego czegoś, które jak mawia mój znajomy - jeździ za darmo. Dlatego polecam na swoim przykładzie - nie bać się samochodu bo dobrze wybrany nie gryzie, a plusy zupełnie zakrywają minusy.Poczytajcie wpisy na forum kolegi Bonzo(?) w temacie samochodów, dużo się we łbie przejaśni.
  9. Się uparliście na na niemce.Być może wspomniane sebixy poprzez swój stan umysłu nie widzą innych marek(i dobrze) ale nie lepiej kupić coś co jest faktycznie jakościowo dobre niezawodne? Czyli japońca lub szweda.
  10. Ile to cudo ma przebiegu? pomijając fakt, czy ma w ogóle choć kapkę wspólnego z rzeczywistością.Bolączką tych aut jest to, że dużo sztuk było katowanych przez typowych sebixów - czyli ciężka noga połączona z brakiem kasy/chęci na bieżące utrzymanie gwarantujące długi żywot.Efekt tego taki, że większość tego co jeździ to totalne padliny. Po mojemu uważam jak wyżej - sprzedaj puki są na to chętni i szukaj czegoś co nie jest gruzem pochłaniającym non stop kasę.
  11. Jeśli tym traktowaniem było skorzystanie z prącia innego chłopa niż ten, którego oglądasz w lustrze to sprawa jest wielce oczywista.Ale jeśli w takim wypadku masz jeszcze jakieś wątpliwości, to nie mam niestety dla ciebie dobrych wieści odnośnie stanu umysłu.
  12. Tylko coś kontraktowego dla wojska z demobilu, te pseudo wojskowe wynalazki są zazwyczaj tragicznej jakości.Polecam łopatki LWP - te z kwadratową "łychą" Ja mam szwedzkiej armii składaną, jest nie do zajechania.Tylko musi być oryginał z demobilu, bo już gównofirmy typu miltec zaczęły klepać podróbki w chinach.
  13. Racja, taka mała poręczna łopatka piechoty świetnie się sprawdza w walce, już okopy 1 i 2 wś dobitnie to potwierdziły.Tyle, że szpadel choć dużo mniej poręczny to daję dużo większy dystans od przeciwnika - można nim śmiało dźgać jak dzidą 🙂
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.