Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Cortazar

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1965
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Cortazar last won the day on October 18 2019

Cortazar had the most liked content!

Community Reputation

2335 Świetna

3 Followers

About Cortazar

  • Rank
    Starszy chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

2543 profile views
  1. @Obliteraror Ech Ty białorycerzu herbu cuckold, jak śmiesz wyrywać młode egiptoloszki? Guru mówi, że nie wolno to nie wolno, masz się słuchać bo on ma księstwo we władaniu, a poza tym to pomidory uprawia we własnym ogródku więc ma rację. @Hatmehit Jak śmiesz mieć własne zainteresowania i tak bezwstydnie mamić samców swoimi pasjami. Widzisz co narobiłaś? Zrobiłaś cuckolda z @Obliteraror. Powinnaś natychmiast dać się kilka razy zapłodnić Archowi i zajmować się jego dziećmi, a on w zamian będzie Cię rozpieszczał. Dodatkowo macie wstąpić do sekty 'Żółtych napisów z kościoła YT (Króla Energii w języku reptilian) i składać codzienne raporty z wzrastania sadzonek jęczmienia. Ech poniosło mnie, ale nie trawię domorosłych i wszystkowiedzących guru z osobistymi zapudrowanymi problemami. @Obliteraror i @Hatmehit Z wyrazami szacunku i mam nadzieję, że ironia zrobiła swoje.
  2. Na przykładzie Archa można udowodnić reinkarnację. Szach i mat.
  3. Nie szalejecie tak z tymi ocenami bo to dopiero rozdział pierwszy. Czyżby szykowały się Kroniki Obliteraroryjne?
  4. @Yolo a Marcin powiedział, że jego tata powiedział, że wynajmowanie takich apartamentów to szalony pomysł, szczególnie w obecnych czasach.
  5. Robert Lewandowski zaapelował do noszenia maseczek: https://www.meczyki.pl/newsy/fc-bayern-robert-lewandowski-zaapelowal-do-kibicow-nosmy-maseczki-badzmy-odpowiedzialni/153524-n O przekupstwo go nie posądzam bo kasy ma jak lodu. Czyżby zdrowy rozsądek zanikał wprost proporcjonalnie do zdobywanych goli? 🤔
  6. Podróż Fapanny della Aqua do Fapsburga była odwrotnie proporcjonalna do dziejów Wielkiego Cesarstwa Incelskiego, a zatem zaskakująco szybka i przyjemna. Otóż już po krótkim marszu znalazła była opuszczony teleporter i sprawnie wpisując odpowiednie dane włączyła przycisk 'start' aby po chwili znaleźć się na fapsburskim rynku głównym. Niemniej jednak droga do cesarskiej audiencji była już zarówno chaotyczna jak i burzliwa, podobnie jak wiadomo co. Zaczęło się w recepcji gmachu głównego Naczelnej Izby Urzędniczej ds Administracji Pałacowej i Pozwoleń Wszelakich. Pierwszy formularz przedwstępny wypełniła nawet sprawnie, wymagał jedynie kilku poprawek i już po chwili miała w ręku kolejne dwa. Tu zaczęły się pierwsze problemy bo nie miała stałego miejsca zameldowania i nie posiadała aktualnego numeru IncelFona. A bez tego ani rusz dalej, a zatem pierwsze koszty. Tu znowu problem jak zdobyć środki na zakup tych niezbędnych rzeczy. Na szczęście na zmianie akurat była niejaka panna Malvina della Vino, która z uśmiechem na twarzy chętnie służyła poradą Fapannie. Najpierw doradziła jej aby złożyła wniosek o przyjęcie na słynną Akademię Incelizmu, obojętnie jaki wydział. Już jako studentka będzie mogła się ubiegać o kartę biblioteczną tejże słynnej Akademii, i to da jej do ręki prawny dokument tożsamości. To z kolei pozwoli na to żeby postarać się o studencki kredyt za który będzie mogła nabyć IncelFona. Składanie wniosków, wypełnianie formularzy i ankiet trwało mniej więcej dwa tygodnie tylko dzięki pomocy panny della Vino bo inaczej zajęłoby pewnie trzy razy dłużej. Akcja zakończyła się sukcesem i Fapanna mogła wreszcie przejść na pierwsze piętro gmachu głównego Naczelnej Izby Urzędniczej ds Administracji Pałacowej i Pozwoleń Wszelakich. Fapanna serdecznie podziękowała Malvinie za pomoc i z teczuszką wypełnionych formularzy ruszyła po schodach. Tam w okienku głównym dowiedziała się o różnego rodzaju opłatach skarbowych, orzeczeniach majątkowych, podaniach przedwstępnych, wstępnych, właściwych, osobowych, zawodowych i innych, a także zaświadczeniach, poświadczeniach, oświadczeniach, opiniach i kolejnych wnioskach i podaniach z uzasadnieniami. Zaliczała kolejne okienka wędrując od jednego do drugiego a w każdym napotykała na pozbawione wyrazu twarze westchnieniami okazujące swoją opinię o niezrozumieniu i nieogarnięciu petentów. Przejście każdego piętra trwało mniej więcej dwa księżyce. Gdy była na ósmym nosiła ze sobą już sporą teczkę w której znajdowały się odpowiednio posegregowane dokumenty. Na dwunastym papierologia się podwoiła a na piętnastym potroiła. Gdy wydawało się, że audiencja jest tuż tuż, zasłyszała w kuluarach, że cesarz od jakiegoś czasu przebywa na polowaniu i nie zanosi się na jego rychły powrót. Zrezygnowana Fapanna miał już dość tej całej urzędniczej zawieruchy. Wędrowała po piętrach zdobywając coraz to nowe zaświadczenia i pozwolenia a wizyta u cesarza i tak była daleka. Wracając na kwaterę nagle usłyszała: - Pssyt! Zaświadczonko? Potwierdzonko? Pozwolonko? - Patrz ile już tego mam, ledwo mogę to nosić. Następny papier nic mi nie pomoże w dostaniu się na audiencję do cesarza. - odparła Fapanna. - Pewnie, że nie, bo cesarz jest na polowaniu i unika jakichkolwiek audiencji. Nie wie co ma robić i boi się podjąć jakąkolwiek decyzję, zwyczajnie gra na zwłokę. - Dobrze wiedzieć. Tylko po co mi to mówisz? No i kim w ogóle jesteś? - Jestem Fapimir i pracuję dla Mirka zwanego Handlarzem Incelami... - Mirek Handlarz Incelami? - Zdziwiła się Fapanna - Ten Mirek Handlarz Incelami? - Jest tylko jeden, znasz go? - Nie, ale wędrując po piętrach tego gmachu wiele słyszałam. Powiadają, że potrafi załatwić dosłownie wszystko, prawda to? - Nie inaczej. Jest szefem i kontroluje czarny rynek w Fapsburbu i nie tylko. Z audiencją co prawda łatwo nie będzie lecz nie znaczy to, że się nie da. Jak chcesz to możesz iść ze mną do Mirka, na pewno coś wymyśli. - Chętnie ale to pewnie będzie kosztować krocie a ja IncelCoinami nie śmierdzę. - Z Mirkiem zawsze się można dogadać. - Fapimir się uśmiechnął i machnął ręką, żeby szła za nim. - A po co ty w ogóle się chcesz z nim spotykać? - Mirek sprawdzał właśnie jakość wykonania podrabianej pieczęci często używanej w sekretariacie podskarbiego fapieskiego i zadowolony z efektu zdjął solidne podświetlane laserowo szkła powiększające. - Miałam wizję, ukazał mi się Wielki Prorok Incelizmu i kazał zebrać armię, rozgromić antyincelskie herezje i pod zjednoczonym cesarskim sztandarem odeprzeć najazd Czadów. Wszyscy zebrani w warsztacie nagle przestali robić to co do tej pory robili i zaskoczeni spojrzeli po sobie. Nastała chwila krępującej ciszy po czym wszyscy niemal jednocześnie ryknęli śmiechem. Jedni skręcali się wpół, inni wskazywali palcem, łapali się za czoła, odchylali głowy do tyłu, klaskali dłońmi o uda i tym podobne śmiechawskie wygibasy. Brakowało tylko tarzania się po podłodze. W końcu Mirek opadł z sił, chusteczką otarł oczy z łez i powiedział: - Masz dziołcha bajerę, to ci trzeba przyznać. - Jeśli nie jesteś w stanie mi pomóc to nic tu po mnie. Marnuję tylko czas. Żegnam. - Fapanna nie była zachwycona obejrzanym i usłyszanym koncertem. - Czekaj... nie ma się co obrażać. Każdy ma swoje sprawy. Siadaj i dokończ herbatkę a ja zaraz wrócę, tylko zamienię z kimś słówko. - No dobra... - powiedział Mirek gdy wrócił - Tu masz adres, przepustkę, zaświadczenie i pozwolenie. - Wręczył Fapannie dokumenty. - Co to za adres? - Bory Fapolskie. Jest trochę ogólny ale w tamtym rejonie 'poluje' cesarz, będzie tam sporo jego świty to szybko zasięgniesz języka i będziesz mu mogła przedstawić swój pomysł. Kto wie, może akurat wypali. - Ile mam ci zapłacić? - spytała niepewnie Fapanna - Już zapłaciłaś. - Mirek szeroko uśmiechnął się - Dawnośmy się tak wszyscy nie uśmiali, to cenniejsze od IncelCoinów. - Dziękuję! Obiecuję, że uwolnię Wielkie Cesarstwo Incelskie od heretyków i pogonię wszystkich wrogów i wspomnę cesarzowi o twych zasługach - wzruszyła się uradowana Fapanna. - Może lepiej nie wspominaj, nasza działalność mogłaby mu się nie spodobać. A jak będziesz kiedyś czegoś potrzebować to wal jak w dym. Mirek zawsze do usług. No i ciekawym co z tego wyniknie. Król Shat-an I siedział w sali głównej twierdzy Fuckborough, której projekty zostały skradzione incelskiemu geniuszowi architektury Antonio Fapaudiemu, a która to składała się z 365 okien symbolizujących ilość dni w zodiaku, z 52 komnat symbolizujących ilość tygodni w zodiaku i z 12 wież symbolizujących ilość księżyców w zodiaku oraz z 2564 schodów, które niczego nie symbolizowały i starał się wychowywać swojego syna. - Junior, nie możesz się tak zachowywać! Jesteś następcą tronu! Jak zajmiesz moje miejsce będziesz musiał kontynuować moje dzieło zniszczenia Inceli wspólnie z kuzynem Ryszardem, tak jak ja to robię z twoim wujem Rogerem d'Eath. - Kiedy ja nie chcę - upierał się Junior - Czyli wolisz się poddać Incelom i zostać ich niewolnikiem? Zupełnie już oszalałeś? - Przecież kiedyś żyliśmy w przyjaźni, nie musieliście ich atakować, nic nam nie zrobili. - Do czasu. Ich ekspansja jest nienasycona. Prędzej czy później by nas zechcieli zniszczyć. My tylko zrobiliśmy atak prewencyjny. Korzystamy z ich wewnętrznych problemów. Im szybciej dotrzemy do ich stolicy tym mamy większą szansę ich pokonać. - To bez sensu. Mają przecież taką przewagę, że w każdej chwili mogą nam skopać zadki. - Nie bluźnij synu! Żaden Incel nie skopie żadnego Czada. Jesteśmy od nich lepsi pod każdym względem. Tylko spójrz w lustro. Żadna Incelka ci się nie oprze. Moje pokolenie zacznie, twoje będzie kontynuować a następne dokończą dzieła zniszczenia. - Ale tato... - Nie 'ale tato' tylko przez ciebie siedzimy tu zamiast zdobywać kolejne miasta. Tracimy historyczne chwile przez twoje mazgajstwo. Jutro ruszamy i bez dyskusji. Shat-an junior spuścił głowę i wyszedł bez słowa. Był następcą tronu Królestwa Czad a to wymagało poświęceń. Sprzeciw ojcu oznaczał bunt, rebelię i zdradę za co kara mogła być tylko jedna. A on nie miał ani zwolenników ani planu ani niczego co dałoby się wykorzystać przeciwko ojcu. Poza tym nie chciał się buntować przeciwko ojcu ale i po drodze im nie było. No a tak w ogóle był jeszcze za młody. Shat-an I był wściekły. Podszedł do barku i nalał sobie czadowskiego ciemnego półsłodkiego mocnego (słabe było dla kobiet) i pociągnął dwa porządne łyki po czym głęboko odetchnął. Nie lubił tak besztać juniora ale nie miał innego wyjścia, tylko tak mógł mu przekazać na czym polega siła i władza z jednej strony a posłuszeństwo i uległość z drugiej. Poza tym jeśli on go tego nie nauczy to kto? Incele? Prychnął w myślach i napełnił kielich ponownie. Tymczasem w głównej siedzibie Zakonu Fapucynów, Wielki Mistrz Rafaelos Refluxos de la Incequez y Fapierdad przeglądał ostatnie raporty gdy do komnaty wszedł jego adiutant. - Wasza Eminencjo, jesteśmy gotowi w 99,99% i z samego rana możemy ruszać. - zameldował adiutant Incelowicz - Doskonale. Wyruszymy jednak po zmroku. Zwiad donosi, że Czadowie przechwycili dwie nasze satelity. Udało nam się jednak do nich włamać i przeprogramować w taki sposób, że będą mogli z nich korzystać tylko za dnia. Pozwoli nam to na atak z zaskoczenia ale podróżować będziemy musieli w nocy. Wtedy też prawdopodobnie rozegra się bitwa. - W takim razie wydam odpowiednie polecenia. - Nad ranem jak zobaczą naszą armię w niewielkiej odległości od Incelundum, zdziwią się. - Rafaelos Refluxos uśmiechnął się do adiutanta. Incelowicz spojrzał na rozłożoną na wielkim stole mapę i potarł dłonią brodę, zamyślił się po czym odparł: - Mistrzu, a nie lepiej byłoby pod osłoną nocy dotrzeć do tej tutaj miejscowości - wskazał palcem - Analouax? Moglibyśmy się schować w tamtejszych rozległych magazynach, które to podobno ograbili antyfapiści i niezauważeni zaatakowalibyśmy z zaskoczenia. Wielki Mistrz, przyjrzał się mapie. - Zmieści się tam cały nasz sprzęt? Bo trochę tego będzie. - Cały może nie ale część można ukryć w pobliskim lesie, to praktycznie po sąsiedzku, proszę spojrzeć tu. - Incelowicz znów przesunął palec po mapie. - Hmmm... świetny pomysł. Ich zdziwienie będzie większe niż przypuszczają a nam i tak się nie spieszy. Jak wszystko pojdzie dobrze nie ominie cię nagroda, a i pewnie jakiś order wpadnie. - poklepał Incelowicza po ramieniu i uśmiechnął się po czym dodał: - To będzie szybka i króciutka kampania. No to za Wielkie Cesarstwo Incelskie - i zadowoleni wznieśli toast incelskim czerwonym wytrawnym. Fapsburscy sklepikarze nie byli tak wspaniałomyślni jak Mirek Handlarz Incelami i za niezbędny do wędrówki ekwipunek policzyli Fapannie po zwykłym kursie. Nie znalazła także żadnego opuszczonego teleportera więc zapowiadała się długa i męcząca wędrówka. Wielki Prorok Incelizmu miał jednak baczenie na Fapannę i w chwilach zwątpienia ukazywał się jej napełniając kolejnymi porcjami nadziei. Wędrując poprzez wioski i miasteczka Fapanna głosiła słowo incelskie starając się przekonać prostych Inceli by walczyli z herezjami i wspierali ją czym tylko mogą. Po księżycu szła za nią około setka wiernych i gotowych na wszystko Inceli. Kilka razy udało im się nawet pokonać niewielkie oddziały no-fapistów zdobywając przy okazji trochę broni, amunicji, wyposażenia i zapasów. Wieści o Fapannie rozchodziły się szybko docierając także do samego cesarza Wielkiego Cesarstwa Incelskiego...
  7. @mac Ja to się właściwie zgadzam z tym co piszesz w 99,99%. Często nie ma co dodawać bo po prostu wyczerpujesz temat. Nie podoba mi się natomiast, że nadal masz Androgeniczną w ignorowanych. I tak już niczego nie napisze bo dostała perm bana, ogarnij się trochę.
  8. @Eleanor Podoba mi się, że wróciłaś na forum. Bez Ciebie czegoś tu brakowało. (Łyczek ziółek)
  9. Rety, jak tu słodziutko... zaparzę wrotyczu dla równowagi (za pozwoleniem @wrotycz oczywiście) zanim tu coś napiszę.
  10. @Ważniak Nie podoba mi się, że tak wychwalasz Archa i jego multi konta. Co w nim takiego wyjątkowego poza smutkiem nad jego chorobą psychiczną? No chyba, że to kolejny objaw Twojego zwariowanego poczucia humoru. Jeśli tak to śmiechnę szczerze i z oddaniem.
  11. Jak na takiego bystrzaka to coś Ci się chyba trybiki zawieszają, kolego Arch. 2 + 2 albo jakoś tak. No weź... Zostań już przy jednym koncie a obiecam Cię lajkować.
  12. Hahahahahahaahahahahahh A lusterko w domu masz? Kolego... najwyższy czas iść do lekarza.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.