Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Cortazar

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1306
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Cortazar last won the day on October 18

Cortazar had the most liked content!

Community Reputation

1256 Świetna

About Cortazar

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

1569 profile views
  1. Rozumiem, że nowy kolega taki roztrzęsiony z powodu tej randki. Kutas się wyrywa, doczekać się nie może spotkania z cipeczką, aż w ręce uderza i palce błądzą po klawiaturze jak oszalałe. Interpunkcja, stylistyka, ortografia... @SokowirówkaBebłów ogarnij się z tym bo się czytać nie da. 30 lat wytrzymałeś to i parę dni Cię nie zbawi. W rezerwacie jest jedna 30-letnia dziewica, może się zgadacie?
  2. Według mnie sporo tych przepowiedni jest przepełnionych takim patosem świętej sprawy mającym za zadanie wywołać poczucie jakiejś misji, nadziei na lepsze jutro. A wszystko po to żeby zwykły Kowalski mający kiepską pracę i kiepską płace miał motywację żeby wstać następnego dnia do roboty. Taki Kowalski nie powinien się buntować przeciwko losowi jaki go spotkał. Trzeba mu dać nadzieję żeby nie musiał samodzielnie myśleć i samodzielnie podejmować decyzji. W końcu jakoś to będzie, przecież jesteśmy mesjaszem narodów i kiedyś ocalimy cały świat włącznie z biegunami. Zatem wystarczy poczekać zamiast działać już dziś. Ludzki potencjał Polaków jest wykorzystywany i doceniany na całym świecie. Jesteśmy pracowici, przedsiębiorczy i kreatywni. Nam nie potrzeba nawet dawać wędki, sami ją sobie zrobimy. Problem w tym, że dajemy się wykorzystywać, pozwalamy aby nami manipulowano, godzimy się na tak zwane lepsze zło, idziemy na niekorzystne kompromisy byle tylko inni nie ucierpieli. Polska już jest potęgą pod względem możliwości ale ni chuja nie potrafi tego wykorzystać. Myślę, że wielu zachodnich i nie tylko przywódców to dostrzega i robi wszystko żebyśmy tych możliwości nigdy nie wykorzystali u siebie.
  3. Nie czytałem wszystkiego ale pozwolę sobie odpowiedzieć. Żeby ją ktoś odkorkował. Tylko nie byle kto. To nie może być badboy ani chad ani ruchacz. Zwykli faceci też odpadają bo są zwykli. No i lecą tylko na cycki i dupy. Ten ktoś musi mieć to coś tylko nie wiadomo co to jest, więc nie ma jak poznać. I kółko się zamyka. @timida Ja mam inne pytanie: Po co chcesz się zmieniać? Zostań sobie dziewicą do końca życia. A co? Nie ma w tym nic złego. Nie czujesz tego to w to nie wchodź. Jak nie ma odpowiednich kandydatów to jebać to. (nie dosłownie ) Popracuj trochę nad samooceną, dystansem do siebie samej, skup się na tym co lubisz robić i rób to częściej. P.S. Masz wysokich znajomych?
  4. My sobie czasem lubimy pożartować, dobrze, że nie bierzesz tego sobie do serca. Ja bym polecił taki: https://allegro.pl/oferta/plecak-turystyczny-the-north-face-borealis-29l-6828337235 Sprawdził się zarówno podczas górskich wycieczek jak na codziennych zakupach, w samolocie i w autobusie. Ergonomiczny i wytrzymały. Idealny na plecy.
  5. @Lalka Nie zadręczaj się, pierwszy raz zawsze był problemem w każdej dziedzinie a później to już z górki. Spójrz na tą kobietę i podziwiaj jej opanowanie:
  6. Rozdział 6 czyli kobieta pracująca Część 1 No nareszcie. Idealna praca dla idealnej istoty. Biuro nieruchomości 'Nie Ruchaj Mości Panie' postanowiło w trybie pilnym aczkolwiek niezbyt pilnym zatrudnić Androgeniczną na okres próbny. Była to przeogromna firma z wielowiekowymi, wielopokoleniowymi i wielopokojowymi tradycjami okraszonymi spektakularnymi, oszałamiającymi i wysokimi sukcesami. Androgenicznej właśnie to najbardziej imponowało. Czuła się dumna, że mogła dołączyć do tego zacnego grona wyjątkowych i ponadprzeciętnych indywidualności. I faktycznie, byle kto tam nie pracował. Szefem wszystkich szefów była praprapraprapraprawnuczka założyciela imperium niejaka Bridget Jones. Odziedziczyła po pradziadku ponad przeciętną urodę przeciętnej Słowianki, jednak jakoś nikt tego nie zauważył. Jej organizacyjne umiejętności charakteryzował codzienny chaos na biurku i w torebce, natomiast uwodzicielskie spojrzenie przyciągało uwagę zarówno potencjalnych klientów jak i meneli spod budki z piwem. Kadra kierownicza w tej ogromnej firmie stanowiła istną śmietankę branży obrotu nieruchomościami. Dyrektor działu zatrudnienia zajmował się także roznoszeniem firmowej gazetki i włączaniem firmowych laptopów o godzinie 8 rano czyli na rozpoczęcie każdego dnia. Można powiedzieć, że był kimś niezastąpionym tym bardziej, że od 30 lat nie opuścił żadnego dnia pracy, nie był na urlopie ani na chorobowym. Dyrektor działu handlowego z wykształcenia i zamiłowania był pszczelarzem i zdarzało mu się przynosić pszczoły do pracy. Dyrektorem działu promocji i nowych technik sprzedaży był wyjątkowy ekscentryk lubujący się w zepsutych telewizorach. W każdy piątek wprowadzał nową technikę sprzedaży a w każdy wtorek nową promocję. Było jeszcze kilku innych dyrektorów, ze 20 kierowników i ze setka zastępców ale nie odbierajmy atencji bohaterce. Wbrew pozorom dyrektor działu zatrudnienia nie zatrudniał Androgenicznej. Jej cv przeszło dość ciekawą i skomplikowaną drogę zanim trafiło na biurko zastępcy kierownika do spraw niepotrzebnych. Wszystko przez zapis w sekcji dotyczącej zainteresowań gdzie widniało: 'Wysocy znajomi'. Nikt nie wiedział jak to zinterpretować, czy chodziło jej o 'wy z Soczi', czy o 'wysocy znajdo mi', czy o 'bigblackcock'. Również pierwsza rozmowa wstępna do drugiej wstępnej rozmowy kwalifikacyjnej napotkała na kilka niejasności. Pierwszą było logiczne myślenie, a właściwie jego brak co doprowadziło do drobnej sprzeczki i zagrożeniu, że poskarży się swoim wysokim znajomym, z którymi czasem spotyka się na koncertach... itd. Drugim natomiast było doświadczenie zawodowe. W cv figurowało udokumentowane '80 lat dookoła świata', a rekruterka myślała, że to chodzi o jej edukację. Krakowskim targiem zgodzili się na 40-latka. Po trzech latach i 24 rozmowach kwalifikacyjnych marzenie się spełniło. Można było przystąpić do wieloetapowego szkolenia. Szkolenie z handlu polegało na zdobyciu wiedzy o tym jak najkorzystniej sprzedać jak największą liczbę uli. Szkolenie z technik sprzedaży polegało na określeniu, którego dnia tygodnia będzie wprowadzona nowa technika sprzedaży a którego nie (taka forma testu z trzema prawidłowymi odpowiedziami i jedną błędną). Kolejne szkolenia obejmowały jeszcze m.in.: jak obliczać ilość pokoi w mieszkaniu, jak rozróżnić kuchnię od łazienki a jak piwnicę od strychu, kiedy zdjąć buty po wejściu do mieszkania, jak być bezwzględnym i arogancko pewnym siebie sprzedawcą i czym chata bogata. Wiele tygodni mozolnej harówki, wyrzeczeń i poświęceń opłaciło się. Umowę zlecenie na 3 miesiące podpisywała z wypiekami na twarzy i w piekarniku. Pierwszy klient trafił się dość szybko bo zaledwie po 4 latach, 9 miesiącach i 16 dniach. Kupił pasiekę z 2 ulami po 15 groszy sztuka. No i lawina zleceń się wylała: dwa wynajęcia lokali usługowych , 4 chatki z piernika i jedna sprzedaż toitoi'a. A to wszystko tylko w ciągu jednego roku. Jej agresywna i arogancka technika sprzedaży zaczynała się sprawdzać a co najważniejsze przynosiła efekty oraz profity. Współpracownicy i przełożeni zaczęli traktować ją jako zagrożenie. Nastała era brutalnej i bezpardonowej rywalizacji o wpływy i klientów. Momentami gra stawała się nieczysta a nawet brudna. Gdy czekała na klienta to nie mogła się go doczekać, a gdy się go już doczekała to nagle przestawała czekać. Wizyty w tych wszystkich mieszkaniach, domach opieki i spokojnej starości napawały ją radością, szczęściem i miłością jednak najbardziej kochała bloki, wieżowce i drapacze chmur. W dwa lata po zburzeniu WTC udało jej się znaleźć na niego kupca. Burj khalifa i Pałacu Kultury i Nauki co prawda nie udało jej się sprzedać ale bardzo chciała. To niepowodzenie zrekompensowała sobie sprzedażą domku z kart, karmnika dla ptaków i budki suflera. Kariera nabrała takiego tempa, że nie była już w stanie wyhamować, sukces gonił sukces a pieniądze wpływały na konto. Coraz liczniejsze grono coraz wyższych znajomych coraz częściej miało ochotę spotykać się na jakichś koncertach albo w klubach żeby się pośmiać z siebie nawzajem. Życie było idealne - no... prawie, bo jak się dowiemy z części drugiej zawsze może być lepiej.
  7. Teraz mi to mówisz? Po 20 latach zabawy? Właśnie to jest najlepsza zabawa. Bulionowe to straszna nuda.
  8. Powinnaś się bardziej o niego starać, jest tego wart. A wy byście tylko spały i seriale oglądały... 🤣
  9. Rozdział 5 czyli piękny umysł (Tu niestety nie mam pojęcia co napisać, moi najwierniejsi przyjaciele, czyli słowa, opuścili mnie. Analityczne myślenie głównej bohaterki pozwolę sobie zatem zobrazować przy pomocy poniższego filmiku.)
  10. Czyli jednak kasa najważniejsza... tyle tylko, że ubrana we wzrost. Wyśmienita analiza. Idealna!
  11. Chętnie to wykorzystam za pozwoleniem. Aczkolwiek podejrzewam, że ona rozumie, że rozumie, że cały świat jej nie rozumie.
  12. Rozdział 4 czyli związki zasadowe W zasadzie to moje związki opierały się na jednej bardzo prostej i zwięzłej cesze charakteru: na wysokości, ponieważ uważam, że wzrost to podstawa tak jak postawą kwiatków jest doniczka albo jak podstawą w nieruchomościach jest bycie aroganckim bo inaczej ciężko znaleźć klientów. No w sumie pamiętam, miałam kilku adoratorów i wielbicieli, umawiałam się na randki dość często choć wolałam spotykać się na koncertach albo w klubach z moimi wysokimi znajomymi i przyjaciółmi. Był kiedyś taki jeden co próbował podbijać do mnie zaraz po tym jak wróciłam z Himalajów gdzie zdobyłam wszystkie ośmiotysięczniki w jeden dzień, nawet sensownie ubrany, z ryja też nie najgorszy ale kurwa, nosz kurwa ten wzrost... No nie mogłam, 178cm to jest jakaś jawna i bezzasadna kpina z mojej idealnej osoby. W sumie gadkę miał nawet fajną więc postanowiłam potraktować go nieco łagodniej niż pozostałych pokurczów. Zadarłam swój idealny nosek do góry, fuknęłam z pogardą i odwróciłam się bez słowa w stronę moich wysokich przyjaciół, z którymi czasem śmiejemy się z siebie nawzajem jak się spotykamy albo razem wychodzimy na koncerty lub do klubu. Bo normalnie to byłaby krótka piłka z mojej strony. Zasada jest prosta, jesteś niski - bez kija nie podchodź. Jakieś wartości trzeba wyznawać i się ich mocno trzymać najlepiej za pomocą silnej psychiki a właśnie taką ja mam i jestem z siebie dumna bo mam idealne życie a wy nie. Aha pamiętam jeszcze podbijał do mnie taki jeden smerf, to było zaraz po tym jak uwolniłam orkę, wyglądał jak sierota taki niski i w tej swojej śmiesznej białej czapeczce i wielkich okularach, cały czas się tylko wymądrzał, że papa smerf to, papa smerf tamto. W ogóle tego nie słuchałam co on do mnie mówi a zapamiętałam tylko przecinki i kropki. Z takim wzrostem to szkoda czasu bo można idealnie spędzić czas w gronie wysokich znajomych, którzy są dość wysocy ale nie za bardzo, znowu bez przesady. Pamiętam też jak uderzał do mnie taki co miał Grey na nazwisko, było to tuż przed wprowadzeniem renesansu we Włoszech i tuż przed rozpoczęciem szkolenia Leonarda da Vinci z obsługi machiny latającej, nie powiem bogaty był ale ja nie patrzę na kasę więc dla mnie byłoby to i tak nieważne. On pewnie cały czas patrzył tylko na kasę i dla niego różnica w zarobkach byłaby dość istotna jeśli nie kluczowa. Ale tak jak już pisałam ja na kasę się nie patrzę tylko na wzrost i jeśli on patrzył się tylko na kasę to już wolę umawiać się ze swoimi wysokimi znajomymi i pośmiać się z siebie nawzajem bo to lubimy i w sumie dość często stosujemy. Naprawdę idealna zabawa. No i wreszcie stało się. Pojawił się mój wyśniony wysoki mężczyzna, po prostu idealny. Od razu wiedziałam, że to on. Poznałam po wzroście. Jesteśmy razem do tej pory, on bardzo o mnie dba ale ja też o niego dbam więc można powiedzieć, że razem wspólnie o siebie dbamy i jest idealnie. Nasi wspólni wysocy znajomi, bo on też preferuje wysokich znajomych, którzy też lubią wspólnie wychodzić na koncerty albo do jakiegoś klubu i wspólnie pośmiać się z siebie nawzajem co zresztą czynimy dość często jak tylko trafi się okazja. Jak już wcześniej wspomniałam owszem, mam idealne życie choć wielu uważa, że to nieprawda albo że to niemożliwe. Jednak ja jestem najlepszym przykładem na to, że jednak można mieć idealne życie i spotykać się z wysokimi znajomymi na koncertach lub w jakimś klubie i wspólnie pośmiać się z siebie nawzajem bo zarówno oni czyli właśnie ci moi wysocy znajomi jak i ja bardzo to lubimy i nie ma w tym nic dziwnego. A wracając jeszcze do tych niskich mężczyzn to spotkałam się z opiniami że nimi gardzę. Oczywiście jest to nieprawdą, wystarczy zapytać moich wysokich znajomych i oni to potwierdzą, że wcale nimi nie gardzę tylko dosadnie się o nich wypowiadam a ze swoimi wysokimi znajomymi to lubimy się z siebie nawzajem trochę pośmiać ale nie zawsze tylko jak spotykamy się na jakimś koncercie czy w klubie. W następnym rozdziale opiszę jak robię zawrotną karierę i dlaczego moja idealnie przeciętna uroda słowiańska mi w tym pomaga i jak. c.d.n.
  13. @Mosze Black To ja stworzyłem ten wątek, przyznaję się bez bicia. Jest on humorystyczny bo taki był pierwotny zamysł. Główna bohaterka wyraziła na to zgodę w innym wątku więc nie widzę problemu. Nikogo tu nie obrażam i nie hejtuję, co więcej podkreślam zalety i uwypuklam atuty. Jak na razie jesteś jedynym maruderem więc posłużę się cytatem: Zatem zawsze możesz zatoczyć szerszy łuk i udzielać się w bardziej poważnych tematach.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.