Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Cortazar

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1816
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Cortazar last won the day on October 18 2019

Cortazar had the most liked content!

Community Reputation

2049 Świetna

1 Follower

About Cortazar

  • Rank
    Starszy chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

2147 profile views
  1. Uniżony sługa jego Cesarskiej Mości Fapencjusza XXIII Imperatora Wielkiego Cesarstwa Incelskiego przedstawia wam, poczciwi Incele, te oto karty historii ku polepszeniu samopoczucia oraz dla zachowania świadectwa zamierzchłych czasów. Życie na południowych rubieżach Wielkiego Cesarstwa Incelskiego toczyło się własnym rytmem. Tereny były głównie bagniste i podmokłe z mnóstwem jezior. Gdzieniegdzie dało się doprowadzić ziemię do stanu używalności i wtedy powstawały tam mniejsze bądź większe gospodarstwa a nawet wsie. Sama historia zasiedlania południowych rubieży jest dość krótka i polegała na tym, że jak już ktoś się w dawnych czasach tu osiedlił to ciężko się było stąd wynieść. W ostatnich zodiakach nie odnotowano nowego osadnictwa, raz ze względu na kiepskie możliwości utrzymania i zarobkowania rentierskiego, i dwa ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo z Królestwem Czad. Same granice zostały ustalone dawno temu, tak dawno, że nikt dokładnie nie pamięta kiedy. Zostały jednak ustalone i nikt nie łamie tamtych ustaleń. Patrolują je specjalne drony i jest tylko jedna oficjalna placówka z niewielkim oddziałem techników. Z przekraczaniem granic nie ma większych problemów, wystarczy podnieść paszport Incela żeby go dron zeskanował i wypalił laserową pieczątkę. Żadnych pytań, sprawdzania, aczkolwiek technicy we własnym gronie zadawali sobie pytanie: 'Po co tam w ogóle iść?'. Turystyka zagraniczna właściwie nie istnieje. Co prawda jest transport publiczny i to całkiem dobrze zorganizowany, od indywidualnych prostych jednośladów, poprzez wieloślady poruszające się w różnych kierunkach i przestrzeniach, kończąc na systemach teleportacyjnych ale korzysta się z nich tylko w obrębie Wielkiego Cesarstwa Incelskiego. Dziś jednak dzień był wyjątkowy. Najpierw zmarło się cesarzowi Fapencjuszowi XXIII i wygasła dynastia Pustoworów. Wielki Prorok Incelizmu Incelagon Roztropny na nowego cesarza mianował Fapeonore z zamożnej i wielce wpływowej dynastii Faperowingów. Była to dość kontrowersyjna decyzja bo po raz pierwszy w historii Wielkiego Cesarstwa Incelskiego Incelka wdrapała się na tak wysoki stolec. Wszystkie instytucje zarówno publiczne jak i prywatne były zdziwione, przerażone i oburzone. Nawet sam fapież Fapiusz II na taką wieść dostał ataku serca i wykorkował zanim zdążył przekazać jej insygnia władzy w postaci korony i gamepada. Partnerka zmarłego fapieża Marcelina Ogórkowa już prawie zakładała sobie tiarę na głowę myśląc, że skoro następuje przełom historyczny i Incelka obejmuję władzę państwową w cesarstwie to i można by tak zrobić w strukturach władzy duchowej. Ale to byłoby już za wiele. Konklawe, dość szybko jak na konklawe, bo w ciągu zaledwie dwóch księżyców niemal jednogłośnie wybrało Fapła na nowego fapieża a niedoszła fapieżyca skończyła w lochu. Już w pierwszych uchwałach podjętych w ciągu kilku pierwszych dni można się było przekonać, że Wielki Prorok Incelizmu podczas podejmowania decyzji był pod wyraźnym wpływem incelskiego czerwonego wytrawnego co potwierdziły późniejsze badania. Pierwsza decyzja Fapeonory I polegająca na zredukowaniu i uproszczeniu procedur urzędowych spowodowała, że po redukcji jednej procedury trzeba napisać dwie nowe i stworzyć do tego trzy stanowiska ekstra bo inaczej powstawał chaos prawny. Inne uchwały np dotyczące tipsów, rzęs czy też wypychaczy staników po prostu przemilczmy. Całe szczęście, oczywiście dla mieszkańców Wielkiego Cesarstwa Incelskiego, jego gospodarki, kultury i nauki, że nowy fapież Fapeł I użył swoich wpływów zmuszając cesarzową Fapeonerę I do abdykacji i przekazania władzy jej synowi Fapeosowi zwanemu później Romantycznym. Drugim wyjątkowym wydarzeniem tego dnia było pojawienie się turystów na przejściu granicznym z Królestwem Czad... c.d.n.
  2. Oj tam, oj tam... Ja tam lubię od czasu do czasu przeczytać: 'Kolego, czy ty umiesz czytać ze zrozumieniem?' albo 'Chyba mnie pomyliłeś z innym użytkownikiem'.
  3. Cieszę się, że przypominasz ale o tym wspominałem już wcześniej. Wybrałeś już w ogóle sposób realizacji remontu? Masz już jakiś plan?
  4. No i tu chyba jest różnica w stosunku do 40m2 mieszkania. Do tego łazienka ile może mieć? Płytki też już nie są 10x10mm i więcej nieraz jest cięcia niż kładzenia i fugowania. Poza tym ja mówię o ekipach a nie jednostrzałowcach, chociaż i tacy są w porządku.
  5. Na 40m2? Ekipa z oknami robi wszystko w jedno przedpołudnie i po południu przychodzi gość sprawdzić czy wszystko gra. Ekipa ze ścianami robi wszystko do malowania w 3-5 dni w zależności od pogody. Podłogi za dniówkę się zrobi. 2-3 gości na luzie ogarnie taki metraż. Z łazienką i meblami kuchennymi może zejść góra dwa dni, każdy chce skończyć jak najszybciej. Jeśli dobrze się wszystko rozplanuje to w miesiącu się spokojnie zmieścisz. Niestety znając życie zawsze coś pójdzie nie tak. Jednak podstawowa zasada to musisz mieć plan. Plan tego co, gdzie i jak w mieszkaniu, bo bez tego ciągle będą jakieś poprawki i efekt końcowy będzie się wydłużał bez końca. A największa fucha dla budowlańca jest taka, że klienci nie wiedzą czego chcą.
  6. Ojej, dziękuję bardzo... Doprawdy wzruszyłem się. Nie trzeba było.
  7. Ja to bym zalecał aborcję na odpisywanie użytkownikom ewidentnie olewającym regulamin.
  8. @Lalka Ten kanał u mnie ostatnimi czasy rządzi. Dania zarówno proste jak i bardziej wymagające do tego wyjaśnione w przystępny sposób i bez zbędnego gwiazdorzenia. No i jest w czym wybierać. https://www.youtube.com/results?search_query=oddaszfartucha
  9. Nie. Zobacz sobie jak się robi w saunie. Jesteś cały rozgrzany i spocony i nagle buch... lodowata woda. Właśnie o to chodzi żeby wywołać szok termiczny organizmu. Według mnie to nawet nie długość siedzenia w zimnym jest istotna jak właśnie różnica temperatur i wywołanie szoku termicznego. Oczywiście po jakimś dłuższym czasie eksperymentować sobie można ale dla początkujących nie polecałbym jednak dłuższych lodowatych kąpieli. Czasem nawet kilka sekund wystarczy i się micha cieszy. Sam mam trochę doświadczenia w temacie ale nie zdecydowałbym się np na taki kilkugodzinny trip na Śnieżkę w zimie jak w filmikach Wima Hoffa. Bez dłuższej praktyki bardzo łatwo się załatwić zdrowotnie.
  10. Na chwałę Jego Cesarskiej Mości Inceliusza IV, Imperatora Wielkiego Cesarstwa Incelskiego, Jego Eminencji fapieża Waledykta I i dla was zacni i poczciwi Incele te strony przedkładam do oceny historii. Panowanie cesarza Inceliusza IV niewątpliwie nie było dla mieszkańców Fapsburga ciekawym doświadczeniem. Było czymś zwykłym i normalnym czyli było chaotyczne i burzliwe podobnie jak cała historia Wielkiego Cesarstwa Incelskiego. Postawienie pomnika swojemu nieudolnemu poprzednikowi Inceliuszowi III mogło namieszać nieco w głowach poczciwych Inceli tym bardziej, że życie w ponad 100 milionowej stolicy i tak nie było proste. I to w dodatku na rynku. Fapsburski rynek był największy w całym Wielkim Cesarstwie Incelskim i poza stawianiem tam pomników cesarzy cieszył się popularnością odwiedzających. Kramy i stragany stawiane były w każdym dostępnym miejscu pod warunkiem uiszczenia stosownej sumki IncelCoinów do cesarskiej kasy i sprzedawano z nich niemal wszystko co tylko się dało. Sama uroczystość odsłonięcia pomnika wzbudziła niemało emocji i zgromadziła na rynku tłumy. Jeszcze przed uroczystością sam cesarz nie do końca był pewien czy słusznie robi stawiając pomnik swemu poprzednikowi więc kazał posłać po swojego nadwornego statystyka, niejakiego Fapjana Faparcha, żeby mu wyliczył czy poddani będą zadowoleni czy raczej nie. Faparch z zapałem i entuzjazmem zabrał się do wyliczeń. Rysował tabelki, wykresy i zastawienia, liczydła i komputery z najlepszymi procesorami IncelCore44 parowały od przegrzania, sam pocił się niemiłosiernie, aż w końcu rozradowany i dumny z siebie pognał do cesarza oznajmić mu wyniki. Gdy tylko cesarz zobaczył dane o mało nie spadł z tronu na którym siedział. Zawołał straże i powiedział: - Zabierzcie tego wywrotowca i heretyka sprzed moich oczu a te bazgroły skopiujcie i wywieście na miejskich murach w całym Fapsburgu, dla ostrzeżenia żeby każdy Incel zobaczył i więcej nie grzeszył bo fapieska inkwizycja tylko czeka na podobne przypadki, żeby się nimi zająć... A właśnie... - zamyślił się na chwilkę cesarz i pojawił mu się uśmieszek w kąciku ust - W sumie... Wtrącić go do lochu i zawiadomić inwkizytora Ignacego Incelbergera. Już lepiej nich on się nim zajmie bo jeszcze ten łapserdak Faparch ucieknie i dołączy do antyfapistów i tam będzie siał ferment przeciwko władzy i incelstwu. A po co mi kolejne problemy, wystarczy mi już tych z tym cholernym pomnikiem. - To ostatnie zdanie powiedział już tylko do siebie. Gdy tylko straże wyprowadziły krzyczącego coś i ciskającego się jak fryga Fapjana Faparcha, do komnaty wpadł kanclerz Fapio Incellini. - Wasza Cesarska Mość, tragedia! - wykrzyknął - Co znowu się stało? - Demonstracja antyfapistów sama sobie odsłoniła pomnik! - Kanclerz miał problemy z prawidłowym oddychaniem. - Co? Jak to sami? - nie dowierzał cesarz - No sami, weszli za ogrodzenie i zdjęli tą płachtę czy co to za szmata co był ten pomnik przykryty! - A straże? - No właśnie nie było ich! - kanclerz był cały spocony. - Niech Wielki Incel się zlituje... - cesarz odchylił głowę do tyłu i zrezygnowany dodał - Czy ja wszystko muszę robić sam!? - Już wezwałem dowódcę straży! - kanclerz nie wiadomo czemu każde słowo musiał wykrzyczeć. - Dobra to załatwiaj to, a ja muszę pogadać z fapieżem. - cesarz od niechcenia ruchem ręki kazał spadać Incelliniemu. 'Ledwie dwa księżyce temu objąłem władzę a już tyle problemów, było zostać kronikarzem, miałbym łatwiejsze życie, a tak to tylko Wasza Cesarska Mość to, Wasza Cesarska Mość tamto, jakbym miał jakąś czarodziejską różczkę, czy coś...' - pomyślał Inceliusz IV Strapiony zaczął gmerać z prawej strony oparcia tronu. 'No gdzie ten guzik? Aaa jest.' - Halo? Waledykt? Słyszysz mnie? - No halo... Musisz tak się wydzierać Incek? Przecież jeszcze nie ogłuchłem. - Jak krzyczę? Normalnie mówię. Co ci się stało? - No jak co? Incelskie czerwone wytrawne się stało. Chyba o dwa kielichy za daleko. - No tak, znowu to samo ochlaptusie jeden. - cesarz jakoś nie był zdziwiony. Znali się z Waledyktem jeszcze z czasów nauki w Akademii Incelizmu i na imprezach obecny fapież brylował jak mało kto. Najwyraźniej zostało mu tak do teraz. - A co się stało, że dzwonisz z tronu? Jakaś afera? - Ano niestety... Ktoś odsłonił pomnik beze mnie. - No to ładnie. - Waledykt gwizdnął - I co teraz? - Podobno to robota Twoich przeciwników, antyfapistów. - No jasne, jak nie wiesz co robić to zwalasz robotę na mnie! - fapieżowi faktycznie się to nie spodobało. - No co? Wyślij tam parę swoich przeszkolonych oddziałów 'Inceli w czerni' i niech załatwią sprawę. Ja nie mam czasu zajmować się wszystkim na raz. - Ech... No dobra - westchnął skacowany fapież - Ale wisisz mi przysługę. - Rety! Znowu to samo! Każdy tylko daj i daj, a od siebie to nic! - zaczął marudzić cesarz. - Na Wielkiego Incela, ale z ciebie maruda Incek. Jako, że przebiegu samej operacji zdradzić nie mogę ze względu na utajnienie procedur 'Inceli w czerni', a także ze względu na niechęć utraty niektórych części ciała, za co taka właśnie kara mogłaby mnie spotkać, napiszę tylko, że sprawa zakończyła się pomyślnie. Oczywiście nie dla antyfapistów.
  11. Najpierw 4, potem 2 a w końcu 5 i mówisz, że nie wiesz co czujesz.
  12. @deomi Nie rób! Albo czekaj... zrób se! Albo nie... jednak nie rób! Albo może zrób! Zrób sobie jednego na próbę.
  13. Z czystej ciekawości czemu nie... Ale jakiegoś parcia na to nie mam...
  14. Jakiś czas temu zrobiłem dokładnie tak samo. Ale nie wiem czy Saturn miał z tym coś wspólnego... jednak niewykluczone.
  15. Dzięki hojności i wyrozumiałości miłościwie nam panującego Jego Wstrzemięźliwości Cesarzowi Fapankrcemu III oraz Jego Eminencji Fapieżowi Inceuliuszowi XVI powstają oto 'Kroniki Incelskie'. Będzie to dzieło bardzo chaotyczne i burzliwe podobnie jak chaotyczne i burzliwe były losy Wielkiego Cesarstwa Incelskiego na przestrzeni eonów. I nadeszły oto czasy gdy się działo w państwie... znaczy źle się działo w Wielkim Cesarstwie Incelskim. Już dwa zodiaki upłynęły od wstąpienia na tron Fapankracego I a nic jeszcze nie zdążył postanowić. Już jako następca tronu po swoim jakże niezdecydowanym ojcu Fapliniuszu Niepewnym, którego śmierć zaskoczyła wszystkich, włącznie z nim samym, ponieważ spadł był z wieży zamkowej po nieudanej schadzce ze służką kuchenną i późniejszym spacerze, w czasie którego zwykł był rozmyślać nad różnymi sprawami, jednakże poślizgnął się był i zleciał wprost pod nadjeżdżający z dużą prędkością powóz pocztowy, Fapankracy lubił się zastanawiać. Zastanawiał się nad konfliktami trwającymi od wielu dziesiątek zodiaków wśród Inceskiego Duchowieństwa. Spory te burzyły ład i harmonię w cesarstwie, powodowały konflikty zbrojne, strajki i demonstracje ale przede wszystkim zmuszały cesarza do podjęcia jakiejś decyzji. Zastanawiał się także nad sytuacją polityczną na świecie. Myślał nad nowymi podbojami, poszerzeniem granic Imperium i ostatecznym rozwiązaniem sprawy Czadu. O tak, Królestwo Czadu graniczące z cesarstwem od południa było powodem wielu nieprzespanych nocy większości Incelskich Cesarzy. Fapankracy I na samą myśl o nich dostawał białej gorączki i lepiej było mu zejść z oczu w tym czasie, szczególnie jeśli dodatkowo dostawał ataku bólu pęcherza na kciuku. Niejeden się już o tym przekonał tracąc posadę, przywileje, włości czy też dostęp do incelnetu. Poniekąd był to temat tabu na dworze jednakże cesarz często na ten temat rozmyślał. Zastanawiał się również nad położonym na wschodnich rubieżach księstwem Incelskim, potocznie zwanym Incelistanem, rządzonym miękką ręką przez księcia Mieszka Inceleuviciusa zwanego Jednostrzałowcem. Nad wieloma kwestiami zastanawiał się cesarz jednak dziś jego uwaga skupiona była na pomocniku młynarza, niejakim Januszu Faperskim. Otóż przybył on jako jeniec i jeden z nielicznych ocalałych w bitwie pod Fapowicami, w której był ochotnikiem w armii no-fapistów pod dowództwem Kresimira Incelovicia i zdawał właśnie z niej relacje... - No więc jak do tego doszło Januszu? - spytał nieco poirytowany już cesarz. - Ja tam nie wiem Panie... - Do Jaśnie Cesarskiej Mości należy się zwracać Wasza Cesarska Mość albo zostaniesz ukarany grzywną, a jak to nie pomoże to będzie chłosta na gołe stopy a jak i to nie pomoże to kat utnie ci język... przy samej dupie! - Donośnie zaakcentował znajdujący się w cesarskiej komnacie kanclerz Fappollini. Janusz wytrzeszczył oczy i dość głośno przełknął ślinę jakby właśnie ta mieszanka dźwięku z cieczą była najskuteczniejsza na zamykanie ust w nieodpowiednim momencie. - No mówcie wreszcie - niecierpliwił się cesarz. - Yyy... a więc... Wasza Cesarska Mość! - zaakcentował Janusz kierując wzrok na kanclerza - w sumie to nie pamiętam dokładnie... - Tu szybko spojrzał na zmarszczone czoło i ściągnięte brwi kanclerza i postanowił jednak przyspieszyć swoją wypowiedź - Ale mam wszystko nagrane... Wasza Cesarska Mość! - Wytrzeszczone oczy Janusza szybko i miarowo spoglądały to na kanclerza to na cesarza. - Echh... No to odtwarzaj, na co czekasz głupcze! - cesarz miał już serdecznie dość. - Yyy... No bo jak zaczął się atak to ja się potknąłem, i się wywaliłem, i wpadłem głową w krowi placek. No ale tylko pół głowy miałem w tym placku a drugą pół nie. No i jednym okiem mogłem widzieć... Wojska No-fapieskie pod dowództwem Kresimira Incelovicia zajęły pozycje od wschodu natomiast armia fapieska dowodzona przez Wielkiego Mistrza hrabiego Fapigrodu od zachodu. Hrabia miał przewagę terenu jako, że przyprowadził armię wcześniej i zajął tereny na wzgórzu. On też jako pierwszy dał znak do ataku. Piechurzy ruszyli wolno maszerując frontalnie. Gdy byli w połowie drogi do linii obronnych no-fapistów z prawej flanki zaatakowali hakerzy Kresimira. Ruszyli z całym impetem atakując wirusami, malawaerami, wzmacniaczami sygnału i kodami PHP. Zaskoczony nieco hrabia skupił się na obronie online cały czas jednak atakując frontalnie piechotą. Co więcej podesłał tam trochę kawalerii i nakazał ostrzał artyleryjski na przednie linie obronne Kresimira. Ten nie był mu dłużny i poza coraz ostrzejszym atakiem z prawej flanki wysłał główne siły przeciw fapistom. Teraz już z obu stron leciały strzały, kamienie, czary, zaklęcia i sprośne filmiki. Wojska starły się w morderczym uścisku. Kresimir nakazał dodatkowy ostrzał artyleryjski i kilka pocisków ziemia-powietrze złamało pozycje fapistów, którzy zaczęli się pomału wycofywać. No-fapiści nie ruszyli za nimi na hurra lecz pozwolili im się wycofać i wysłali kawalerię wraz ze słoniami bojowymi żeby wycofujący się nie zdążyli dołączyć do głównego trzonu armii. Powolne lecz z zachowaniem szyku bojowego wycofywanie nagle przerodziło się w chaotyczną i bezładną ucieczkę na wzgórze. Goniąca ich kawaleria przyspieszyła zostawiając w tyle słonie bojowe. Na to czekał hrabia Fapigrodzki. Nagle ze wzgórza poleciały kamienne głazy masakrując no-fapieską kawalerię. Zatrzymały się jednak na słoniach bojowych. I w tym momencie w ruch poszła fapieska eskadra motocyklowa składająca się z kierowcy oraz harpunnika, która miała za zadanie wykończyć słonie bojowe oraz resztki spanikowanej kawalerii no-fapistów. Przypomnijmy, że cały czas z obu stron wytrwale atakowały katapulty, balisty, haubice, czołgi, łucznicy, kusznicy, druidzi, czarodzieje i wykwalifikowani programiści. Kresimir szybko w odwecie wysłał swoją eskadrę motocyklową i dodatkowo dorzucił resztę swoich sił szybkiego reagowania. Po chwili widać było efekty i zarysowała się przewaga no-fapistów. Widząc to Kresimir zdecydował się na frontalny atak trzonem armii oraz wirusowy atak z lewej flanki. Fapiści byli w defensywie ze wszystkich stron jednak cały czas utrzymywali zwarty i zorganizowany szyk bojowy. W pewnym momencie hakerzy Kresimira zrobili wyłom na lewej flance i małymi kroczkami zaczynali wdzierać się za fire-walla i wyłamywać defensywę hrabiego. Ten, nie mając innego wyjścia wysłał lotnictwo, które w szybkim tempie ostrzelało i zbombardowało główny trzon armii no-fapistów. Prawa flanka załamała się i kawaleria ruszyła do ataku masakrując po kolei kolejne oddziały Kresimira Incelovicia. Bitwa była rozstrzygnięta. - A jak to się stało, że wy Januszu wyszliście z niej cało? - zapytał cesarz. - Ano jak już mówiłem... - Janusz spojrzał niepewnie na kanclerza - Waszej Cesarskiej Mości... - zaakcentował nieco głośniej - Potknołem się, wywaliłem się i wpadłem głową w krowi placek. - Ale przecież mogliście wstać i dołączyć do bitwy, czyż nie? - spytał cesarz - No niby tak ale nie dało się z dwóch powodów... Po pierwsze nie wiem co ta krowa zeżarła, chyba jakieś zgniłe japka albo coś, bo miała strasznie lepkie gówno. A po drugie, jak już tak leżałem to miałem jedno oko wolne. No i jedną rękę wolną. Siengnołem więc tą wolną ręką po smartfona i wlazłem na incelnet, znalazłem streama z bitwy i zacząłem oglądać. - No i? - zdziwił się kanclerz. - No i nie mogłem się oderwać, zarówno od jednego jak i od drugiego. - wydukał Janusz.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.