Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Cortazar

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1538
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Cortazar

  1. Czasem lepiej ustąpić niż wywoływać negatywne emocje. Ja zawsze puszczam, czasem nawet jeszcze zapraszam gestem, że 'proszę bardzo', szczególnie jak widzę, że i tak się pewnie wepcha. Zwykle dziękują ładnie. A jak nie to i tak nie myślę o tym. Czy to jest białorycerskie? Wali mnie to. W sklepowej kolejce nie podrywam dziewczyn, a nawet jak mi wpadnie jakaś w oko to próbuję zagadać na zewnątrz. Raz mi się zdarzyło, że dziewczyna, taka na oko przed 30-stką, czekała na mnie przed sklepem żeby mi podziękować za przepuszczenie w kolejce. Była taka zadowolona, że mnie lekko zatkało.
  2. O lataniu wcale nie trzeba tylko śnić. Można latać w tandemach jak brat @pillsxp albo zrobić samemu kurs, kupić lub wypożyczyć sprzęt i samemu latać. Ja na ten przykład zrobiłem kurs na paralotnie będąc na studiach dziennych i dorywczo pracując. Wziąłem niewielki debet bankowy, który spłaciłem w ciągu roku. Rok później szarpałem alpejskie chmury. Jak się naprawdę chce to można. No chyba, że chce się tylko marzyć to spoko, też można.
  3. @Ancalagon Ciekawe jak w tym stopniowaniu można by uwzględnić zamienienie w słup soli, śmierć od trąby jerychońskiej, w wyniku potopu lub którejś z plag egipskich. Masz rację, znalazłem właśnie jakąś publikację na temat historii rozwoju kary śmierci na przestrzeni wieków. Albo sztandary z krzesłem elektrycznym albo strzykawkami z trucizną. No rozwodnicy... Piekło to pikuś przy tych wszystkich metodach uśmiercania.
  4. @leto Obejrzałem sobie ten odcinek co Ci się skojarzył. Tutaj jest zwykły koleś, który budzi się i... no właśnie... zamiast we własnym łóżku to spada ze spadochronem i nie pamięta co się stało. Nie powiem gdzie, kiedy i jak bo to później wyjdzie... mam nadzieję. Natomiast we filmiku masz loty kosmiczne i jakieś symulacje komputerowe. Ciekawe, nie powiem ale trochę inna bajka.
  5. Idź na kurs paralotniarstwa, szybowców albo coś w tym stylu gdzie w tydzień ogarniesz podstawy. Jak ktoś lata to później i panny na niego lecą.
  6. Na półce mam 'Śniadanie u Tiffaniego' oraz 'Rzeźnię nr 5' ale jakoś się zraziłem po 'Opowiadaniach'. Może kiedyś sięgnę. Powieściopisarze mają to do siebie, że zamiast zapytać wprost 'o co kurwa chodzi na tym jebanym świecie?' to piszą setki stron zastanawiając się. I w sumie dobrze, bo życie nigdy nie jest biało - czarne.
  7. A propos krzyża... W tamtych czasach krzyżowanie ludzi było powszechną karą w zasadzie jednoznaczną z karą śmierci. W dzisiejszych czasach taką karą byłoby pewnie krzesło elektryczne. Najbliżsi i rodzina mogą uczestniczyć w egzekucji, podobnie jak było na Golgocie. A zatem czy gdyby w tamtych czasach zamiast krzyżowania było krzesło elektryczne to dziś katolicy modliliby się do figurki Jezusa na krześle? Bez urazy ale wychodzi na to, że tak. Inną równie powszechną karą, chyba nawet bardziej bolesną i bardziej upokarzającą było kamienowanie. Jezusa mogliby też wysłać na arenę żeby zginął pożarty przez dzikie zwierzęta albo od broni gladiatorów. Tylko co wtedy byłoby symbolem cierpienia i męki? Później już do gry weszły takie zabawy jak nabijanie na pal, palenie na stosie, szubienica... Byłoby już w czym wybierać symbol. Dlatego tak mnie zastanawia czy ten krzyż nie stał się symbolem po prostu przypadkowo?
  8. No to przyspojlerowałeś na koniec. A tak bardziej serio... też nie kumam o co chodzi w książkach Vonnegut'a. Ciężko mi się to czyta, podobnie zresztą jak większość amerykańskich powieściopisarzy.
  9. @leto Poczytałem opis i mnie zaciekawiło ale nie znałem tego wcześniej. Obejrzę przy okazji.
  10. Na razie bez tytułu... jakby ktoś miał jakiś pomysł to niech pisze. Wrażliwych ostrzegam bo będzie sporo przeklinania. Miłego czytania. ------- ******** ------- I Kurwa! Znowu pochlałem! Ja pierdole! - pomyślał. Oczy miał zaropiałe i nie mógł ich otworzyć, zresztą jak zwykle gdy się budził. Leżał nieruchomo i starał się przypomnieć sobie poprzednią noc. Bezskutecznie. Ale mam kapcia w ryju! Prawą ręką spróbował sięgnąć w lewą stronę żeby podnieść leżącą przy łóżku butelkę z wodą. Co do chuja?! Plecy prawie mu zaskrzypiały, tak były zdrętwiałe. Nie zdziwiło go to bo przypomniało mu się jak wczoraj tańcował z Jolą. Ale ta Jola jest gibka. - pomyślał i wykrzywił usta w uśmiechu ale tylko na ułamek sekundy bo znowu poczuł ból, tym razem twarzy i pękających zeschniętych warg. Gdzie ta jebana woda? - ponownie spróbował się dźwignąć ale kolejna fala bólu przeszła po plecach od pośladków po szyję. Kurwa, znowu zapomniałem zamknąć okno! - na twarzy poczuł przeciągły podmuch mroźnego wiatru. Kiedyś sam się wykończę jak tak dalej pójdzie! Muszę wreszcie zwilżyć ryja bo mnie chuj strzeli! - kolejna próba sięgnięcia po butelkę i kolejna fala bólu pleców. Tym razem doszedł jeszcze ból głowy, coś jakby szyba pękała na drobne kawałeczki. Zacisnął mocniej powieki, wykrzywił twarz w grymasie bólu i jęknął. Kolejne fragmenty spierzchniętych warg popękały. Kurwa mać, ja pierdole, jebana wóda! Przy kolejnej próbie przechylenia ciała na bok żeby sięgnąć po wodę poczuł odrętwiałe nogi. Po stopach chodziły jakieś mrówki czy coś i ruszanie palcami sprawiało ból ale była to jedyna metoda żeby odzyskać czucie. O kurwa! - jęknął próbując otworzyć wreszcie oczy. Smagający wiatr skutecznie to uniemożliwiał ale nie poddawał się. W ogóle to nigdy się nie poddawał, szczególnie gdy chodziło o gorzałkę. No co tu dużo mówić, lubił sobie golnąć i tyle. Co tu kurwa tak szaro? I czemu tak ten jebany wiatr wieje? - Jakieś kolory wreszcie dotarły i zorientował się, że sufit zamiast biały jest szary i chyba... wilgotny? Co do chuja? - chciał się rozejrzeć ale szyje miał tak zdrętwiałą, że nic z tego nie wyszło. Spróbował się uspokoić ale w czaszce impreza się jeszcze nie skończyła i muzyka była zbyt głośna żeby można było pozbierać myśli do kupy. Wyruchałem w końcu tą Jolę czy nie? Kurwa nie pamiętam! Jebana wóda! - jakieś migawki próbowały docierać do bazy ale zdjęcia były tak porozrzucane w czasie i przestrzeni, że ciężko było cokolwiek poskładać. Ruchy palcami u nóg sprawiały mu już coraz mniej bólu ale szyja nadal była zbyt oporna żeby się rozejrzeć. Niemniej jednak nie poddawał się. Nigdy się nie poddawał. Nawet jak go okładali po gębie to psioczył, zaciskał zęby i próbował wstać. Jeśli chodzi o nos to lekarze się poddali. Jebane mendy! - warknął przypominając sobie ostatnią wizytę u chirurga. Poczuł ból pod czołem jak wtedy gdy z gracją jaszczurki pociągnął mu z bani. Jak nie potrafisz nareperować mojego to spróbuj ze swoim, partaczu! - rzucił na odchodne wycierając ręce z krwi. Nie lubił lekarzy ale czasem trzeba było coś nastawić albo zeszyć i nie było wyjścia, tylko oni się do tego nadawali. Nagle zorientował się, że wiatr smaga go tylko po twarzy, po głowie nie. Dziwne bo przecież golił się maszynką na jakieś trzy milimetry. I to chyba wczoraj. No tak geniuszu, spałeś w czapce! Brawo kurwa! Może jeszcze w kurtce? - i faktycznie, miał na sobie sporo tych ciuchów. Pocił się trochę ale wiało ostro więc nie czuł niczego. Zresztą chuj, facet powinien jebać potem, wódą i fajkami. Joli to wczoraj nie przeszkadzało jakoś, hehe! - I znowu wykrzywił twarz w grymasie bólu. W plecach dalej łupało, w głowie huczało a twarz i wargi piekły jak diabli. Oczy trudno było otworzyć bo nie dość, że wiało to wyschnięte były i zaropiałe. Niemniej jednak nie poddawał się. Nigdy się nie poddawał. Kiedyś było blisko. Już, już miał przeprosić i wyciągnąć rękę na zgodę ale coś mu się pokręciło, zamachnął się i zaciśniętą pięścią wystrzelił sierpowego na szczękę. Kurwa, ja to jestem chyba pojebany! No ale straszna ciota z niego była! I konfident! Jebany konfident, nie cierpię ich! Chuj z tą robotą i tak mnie wkurwiała! Jebać to! Ruchy kończyn stawały się coraz rozleglejsze. Jedną ręką sięgał już prawie do twarzy a drugą do pośladka. Szyja chodziła coraz luźniej ale bolała tak samo jak wcześniej. Ciężko było przełykać ślinę, której i tak było tyle co kot napłakał. O kurwa!!! - oczy się otwarły. W tej jednej chwili wszystko stało się jasne, wszelkie wątpliwości zostały rozwiane. I to niemalże dosłownie bo wiało jak w kieleckim na dworcu. Ból w plecach, głowie, nogach i wszystkich innych częściach ciała znikł jakby Harry Potter dotknął go swoją magiczną różdżką. Chuj mu w dupę! Gówno mi to da! Zaczął się wierzgać jakby nagle dopadł go rój pszczół. Kręcił się i machał czym tylko mógł. Nagle prawa dłoń wyczuła coś cieniutkiego i zacisnęła się nie przestając machać. Coś chwycił ale szybko musiał puścić. Poczuł ból i kropelka krwi kapnęła mu na policzek. Dobra, chuj tam! Jebać to! - poszarpał się jeszcze chwilę i odpuścił. Poddał się. Przed otwartymi już oczami przeleciała mu większa część życia. Głównie pijackich imprez ale jednak. Strach i bezradność mieszały się walcząc o pozycję lidera. Próbował jeszcze zebrać na nowo myśli chaotycznie rozglądając się dokoła ale nie udało mu się znaleźć żadnego punktu odniesienia. Poza jednym. Biała okrągła czasza nad głową i dziesiątki sznurków. Leciał w dół.
  11. W Anglii bardzo łatwo dostać mandat ale pocztą. Wystarczy przekroczyć prędkość i niech kamerka to nagra. Co do reszty pełna zgoda. Przestrzegasz przepisy i nie wzbudzasz podejrzeń to policja nie przeszkadza. Co do mandatów w Polsce to najwięcej ich dostają tzw drogowi idioci, którym wydaje się, że są ponad prawem, są lepszymi kierowcami, kubicami albo, że się jakoś wymigają przed policją. Ludzie z większą kasą raczej przestrzegają przepisy na drodze bo znają wartość pieniądza i wiedzą, że nawet najmniejszy mandat to bezsensowne wyrzucanie pieniędzy i strata czasu na wypisywanie mandatu. Jak ktoś nie zarobił na siebie ciężką pracą, czyli np dzieci bogaczy to właśnie tacy najczęściej łamią przepisy. Jakby biedni mieli płacić mniejsze mandaty to patologia by się tylko potęgowała. Zależy w jaki sposób egzekwowane byłoby weryfikowanie. Może jeszcze obniżyć mandaty uchodźcom, gejom i feministkom?
  12. Poczytaj starsze wątki bo było o tym trochę: I parę innych.
  13. Jak dla mnie to życie po alko jest nudne i przewidywalne, szczególnie po wódce. Po każdej najebce ta sama kupa, ten sam ból głowy i innych części ciała. Dodatkowo łatwo przewidzieć co się będzie działo po 1,2 czy 3 godzinach picia. Nie wiadomo tylko kto w którym miejscu się przewróci i obrzyga. Zresztą na drugi dzień jak się o tym dyskutuje to i tak ciężko dojść do prawdy bo każdy ma swoją wersję. W sumie mało ciekawe dyskusje. Już wolę się ponudzić.
  14. To nie problem tylko rozwiązanie... Chcesz bara-bara to zdejmujesz piżamkę, nie chcesz to zakładasz.
  15. @Bruxa No a jakże by inaczej. W realu nie mam to choć tu sobie trzeba odbić. @Tomko Tu się nie rozchodzi o żaden ból dupy. No bo jakiż ból można mieć o kogoś z zaburzeniami narcystycznymi. Po co to komu i na co? Chodzi o posiadanie firmy, która dobrze prosperuje? Dużo ludzi tak ma i nie ma z tego powodu żadnej gównoburzy. Ból można mieć zębów czytając jej wpisy. I chodzi zarówno o stronę merytoryczną jak i gramatyczną. Być może jest tak, że problemy ma jedynie z wysławianiem się i doborem odpowiedniego słownictwa a w głowie mieszka geniusz nie potrafiący jedynie przelać własnych myśli na papier. Być może... Jednak szanse na to są bardzo bliskie zera szczególnie, że wysmarowała już ponad 1,5k postów. @Król Jarosław I Cały wątek o biografii był dla żartów i za zgodą Androgenicznej. Również zdanie, które zacytowałeś ironicznie się do tego odnosiło. Nie znając kontekstu można było nie załapać. Mój błąd, że nie dodałem na końcu emotki.
  16. Jako, że zostałem oficjalnym biografem Androgenicznej uzurpuję sobie prawo do wypowiadania się na jej temat. Zacznijmy od tego, że wszystko co zostało zawarte w pierwszym poście bohaterki, było już wielokrotnie przez nią powtarzane w wielu innych tematach, szczególnie wtedy gdy nikt o to nie pytał. Nie ma tam nic nowego a szczególnie nie ma tam niczego co by potwierdzało cokolwiek. Po prostu napisała to co wcześniej wiele razy tylko teraz będzie to sobie wklejała gdyby ktoś pytał. (sprytnie - brawo) Jak dla mnie jedynym prawdziwym zdaniem w całym tym tłumaczeniu się jest tytuł wątku... 'Jestem jaka jestem' - bardzo rzeczowe, konkretne i merytoryczne określenie samej siebie... Przypomina mi to wszystkie atencyjne karynki z wszelkiego rodzaju portali randkowych. 'Jestem jaka jestem, raz romantyczna, raz szalona, raz się śmieję a raz płaczę, żeby mnie poznać trzeba spędzić ze mną wiele czasu, musisz pokazać, że ci na mnie zależy... bla, bla bla'. (Kto randkował przez internet pewnie kojarzy) Oczywiście, że nie ma znaczenia czy historia jest prawdziwa czy zmyślona. Pomijając już wiele luk i skrótów myślowych dających dość szerokie pole do dalszych manipulacji i tzw 'złej interpretacji czytającego' autorka po prostu próbuje potwierdzić to, że skoro coś wcześniej napisała to jest to prawda. Jak można poważnie traktować taki wpis: a jako wytłumaczenie to: No i jak tu jej nie wierzyć? Skoro tak pisze to znaczy, że tak jest bo tak pisze, logiczne, nie? Jednakże... analizując jej wpisy ciężko uwierzyć w cokolwiek co ona pisze. Teraz jej wiarygodność jest tak nadszarpnięta, że nie sposób uwierzyć w cokolwiek. Mój wpis dotyczący jej biografii jest bardziej wiarygodny niż to co wychodzi spod jej palców. Dziwi mnie również fakt, że tak wielu ogarniętych braci po takiej dawce bredni i herezji, które wypisywała nadal łyka kolejne.
  17. Proszę nie mylić z budowlanką! I bardzo proszę nie mylić z nieruchomościami! Bo...
  18. Ja bym nie poszedł bo mi tanie dramy niepotrzebne ale kobicie bym pozwolił iść z koleżankami.
  19. Jeśli chodzi o suplementację witaminą B to zainteresowanym polecam uważnie przeczytać poniższy link: https://akademiawitalnosci.pl/10-najpotezniejszych-protokolow-witaminowych-cz-7-niacynowy-protokol-doktora-abrama-hoffera/ Sam kiedyś zrobiłem sobie kurację B complex: I bardzo sobie chwaliłem, czyli poprawił się nastrój. Tam są wszystkie witaminy z grupy B w odpowiedniej konfiguracji. Warto do tego dorzucić co nieco z listy przedstawionej w podanym wcześniej linku, wszystko jest tam fajnie opisane. Oczywiście nic nie zastąpi zbilansowanej diety jednak przy niedoborach należy się suplementować. Wracając do meritum wątku... @self-aware A próbowałeś przyznawać się do robienia błędów? Takie prozaiczne codzienne pierdołki mogą być bardzo zabawne dla innych. Łatwo w ten sposób zyskać nawet sympatię innych bo ludzie lubią jak inni popełniają błędy. Mogą się wtedy sami lepiej poczuć. Im bardziej Ty się będziesz starał tym bardziej inni będą mieli większe wymagania w stosunku do Ciebie. Natomiast jeśli będziesz popełniał drobne gafy inni w końcu się przyzwyczają a niektórzy nawet zrozumieją, że nie ma ludzi doskonałych. Z innej strony patrząc, gdy będą widzieć tylko Twój perfekcjonizm zaczną Cię nienawidzić bo rywalizacja z Tobą będzie zbyt ciężka. Lecz gdy zobaczą jakieś uchybienia będą luźniej do nich podchodzić, poczują się bezpieczniej. Spróbuj od małych spraw, jak słówka angielskie. Świadomie udaj, że czegoś nie wiesz, zapomniałeś, nie rozumiesz i obserwuj reakcję drugiej strony. Jeśli będzie próbować pomóc to podziękuj uśmiechając się. To samo w sklepie... podchodź do sprzedawców i pytaj ile to kosztuje, gdzie co leży itp pierdoły, szczególnie jak coś wiesz i nie musisz pytać. Później do szefa w pracy jakieś drobne zapytania, na które znasz odpowiedź ale pytasz. Wszyscy kłamią, jak mawiał dr House, kłam i Ty i nie przejmuj się reakcją innych bo wszystkim i tak nigdy nie dogodzisz. Dodatkowo prawda wielu boli i nie potrafią jej przyjmować więc po co im ją dawać samemu się męcząc. Ta kuracja witaminą B może faktycznie się sprawdzić bo polepszy Ci się nastrój, na wiele spraw będzie można spojrzeć z innej perspektywy. Częstsze uśmiechanie do innych ale i do siebie oraz większy luz również mogą znacząco podnieść pewność siebie i zwiększyć asertywność.
  20. Matko święta, Androgeniczna została kołczem. 🤣 Ratuj się kto może. Nic tylko patrzyć jak startuje w kolejnych wyborach. 🤣
  21. kopalniawiesci.pl ciekawenowiny.pl wklejnewsa.pl wklej.com.pl fabrykawiesci.pl tworzenewsy.pl
  22. samczenowiny.pl samczewiesci.pl samczewiadomosci.pl conowegousamca.pl wiadomoscisamcow.pl radiosamiecnews.pl - echh ubiegł mnie Turop
  23. No sorry bracie ale tego typu decyzje się podejmuje zanim się wejdzie na ściankę. Wiadomo, że kobiety są słabsze fizycznie. Jeśli chciałeś żeby Cię asekurowała to musiałbyś ją bardzo dobrze znać pod kątem umiejętności i doświadczenia wspinaczkowego. Według mnie miałeś kilogramy farta, zarówno tu jak i we wcześniejszym wątku gdzie wchodziłeś na Rysy w sneakersach. Zaopatrz się w jakąś wiedzę zanim podejmiesz kolejne kroki w sportach ekstremalnych. Ten fart na którym obecnie jedziesz szybko się może skończyć. Balansujesz na cienkiej linie. Przemyśl to sobie. To są sporty ekstremalne, co innego jest świadome działanie ze znajomością ryzyka i konsekwencji a co innego wyprawa na wariata. Zastanów się co piszesz bo to nie są żarty. Jeśli chcesz kogoś zarazić do tego to stwórz jakiś tutorial ale nie rób jakiejś boruty bo komuś zaszkodzisz.
  24. No faktycznie jest tego trochę. Dałaś mi wcześniej po dwa do wyboru to z każdego wybrałem ten do którego mi bliżej. Niektóre pytania są tak skonstruowane, że ciężko jednoznacznie odpowiedzieć bo i w jednym i w drugim jest cząstka z którą się można utożsamić. Może jest jakiś bardziej rozbudowany test gdzie wynik będzie bardziej klarowny? 🤔
  25. Jest też takie powiedzenie: 'Uważaj czego sobie życzysz bo może się spełnić'. Nawet Metalica o tym śpiewali. Bardzo często podobne akcje zdarzają się jednak nieświadomie. Myślimy o czymś intensywnie ale za chwilę zapominamy i myślimy o czymś innym i innym a w międzyczasie to się wydarza a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Dotyczy to zarówno pozytywnych jak i negatywnych myśli. Twoja 'akcja' @mac była pozytywna i wykonałeś ją świadomie i istnieje duże prawdopodobieństwo, że powtórzysz coś podobnego. I znowu świadomie. Zmierzasz zatem do świata, którego będziesz kreatorem. Wiąże się to jednak ze sporą odpowiedzialnością bo czy potrafimy kontrolować własne myśli w 100% w każdej chwili? Wątpliwe. Gratulacje jednak za wyniki. Sam miałem wiele podobnych 'akcji' ale na dużo mniejszą skalę, takie proste codzienne sprawy jak uprzejmość w sklepie, pracy, na ulicy. No ale mnie właśnie takie drobiazgi codzienne dają pozytywną energię. Obecnie pracuję nad panowaniem nad snem tzn opanowałem na razie godzinę pobudki. Przed zaśnięciem powtarzam sobie godzinę o której chcę się obudzić i zasypiam. Zazwyczaj budzę się o zamierzonej lub parę minut wcześniej. Nie radzę sobie natomiast z momentem zaśnięcia, czasem chcę zasnąć ale sen jakoś nie przychodzi. Na początku takie myślenie może wydawać się śmieszne i absurdalne ale pragnienia i myśli wychodzą na zewnątrz tworząc rzeczywistość. Wystarczy przez chwile przyjrzeć się własnym myślom. Wydaje się proste ale niestety nie jest. A może jest. W każdym razie warto spróbować.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.