Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

EmpireState

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    300
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

484 Świetna

About EmpireState

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Dla mnie nie jest to normalne zachowanie i też mnie dziwi to, że te osoby nie czują się głupio z tym. Nie ma znaczenia czy patola, dzieci biznesmenów czy średnia krajowa. Wszyscy kończą pod pantoflem praktycznie. Pytanie za co? Za seks? Właśnie najśmieszniejsze, jest to, że nie do końca. Mój ziomek powiedział "i tak skończymy pod pantoflem" i aby nie być gołosłownym jeszcze w tym roku się nie widzieliśmy ( a mamy sierpień). Jego codzienność to kobieta, jej znajomi, jej pasje, jej życie. Ludzie mają wgrane dziwne wzorce, przekonania że skończą sami i wgl nie mają poczucia tego, że ktoś ich nie szanuje. Jakby szli na szafot świadomie. Absolutnie tego nie rozumiem braku poczucia godności, tego że jest się tylko pionkiem w czyjejś grze, za którą oni jeszcze płacą. Jak można się upodlić, oddać swoją niepodległość za seks raz na 2 tygodnie, za to, że się budzą z kimś a wieczorem kłócą. To zabranianie picia, kobiety które chcą już szybciej wracać do domu. Mógłbym napisać książkę o takich przypadkach. Zawsze mnie to żenowało i obrzydzało. OFFTOP: Spotkałem się z wieloma kobietami co to twierdzą, że one kochają ale sobie w kasze nie dają dmuchać. To kolejna manipulacja. Są do momentu jak kontrolują sytuację.
  2. Oczywiście, natomiast taka energia płynie z tego co piszesz. Czas jest pomocny ale tez zmiana perspektywy, nowe osoby, nowe emocje. Żeby nie siedzieć i wspominać, porównywać itp. Zmienić pkt odniesienia. Tego życzę
  3. Kojarzę Twoją sytuację, ponadto dość często wspominasz o niej pisząc coś. Wydaje mi się, że w 100% jej nie przepracowałeś do końca i to jest połączone właśnie z brakiem seksu. Jakbyś dodatkowo nie był w 100% pewien siebie, tego co Ty byś w zasadzie chciał. Z 1 strony to jesteś wkurzony ale jakby miał być ślub... Nieprzepracowana sprawa i brak zdefiniowania siebie. Niestety (nie bierz tego za wymówkę) ale wiążę się to właśnie z brakiem innych działań, pewnie brakiem jakiś osób co by Ci pomogły wyjść na miasto, coś porobić i to się zapętla. Nie masz nowych emocji, bodźców bo nie wydaje mi się żebyś przedawkował redpill. Łatwo popaść w taki marazm, dodatkowo tłumacząc, że one wszystkie złe a czas leci i człowiek sam z tym siedzi. Tak to widzę
  4. Tak jak na górze, zawsze możesz Ale czy ma to sens? Życie jest długie, zonę można zmajstrować zawsze, są sprawy ważniejsze na tym świecie. 31 lat? Wkrótce nastąpi "odwilż" wśród tych szczęśliwie zakochanych. Koło 35 się zaczną rozwody, alimenty te sprawy a potem wesoła druga runda wchodzenia w małżeństwa, niektórzy będą cieszyć się miesiąc szczęśliwym byciem singla a potem powrót do bazy. Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy gdyby nie presja dookoła, społeczne wymogi to też byś to chciał? Czy mogąc kierować swoim życiem jak byś postąpił? Czy aby na pewno to Ty chcesz dziecka, żony czy jednak zostało to gdzieś przejęte? Mój 31 letni prawie znajomy wczoraj komentując narodziny dziecka innego kumpla stwierdził "w takim wieku nie chciałbym. Opór za wcześnie". Zawsze znajdą się ludzie myślący jak Ty, pamiętaj o tym
  5. @zychu Poniekąd się zgadzam natomiast forma zmiany małżeństwa na obecną miała miejsce po 2 wojnie światowej oraz okresie industrializacji. Wtedy mówiąc trywialnie z braku chyba zajęć dla kobiet zaczęła się całą szopka o miłości itp. a do czego to doprowadziło to widać. Dlatego więc się lekko nie zgadzam ponieważ wcześniej małżeństwo to była stricte umowa ekonomiczna. Ludzie razem pracowali, rody się łączyły. Nazwałbym to bardziej spółką niż obecną "miłością", w której niestety nie ma miejsca na lojalność i jest to niestety idealizacja
  6. Paradoksalnie tak było, jest i będzie. Ta cała lojalność to tylko i wyłącznie idealizacja, uczucie niepraktyczne wyssane wraz z "socjalizacją". Relacje z kobietami są tymczasowe i należy ten fakt zaakceptować żeby żyło się przyjemniej. Czerpanie z relacji satysfakcji ale wiedza, że nic nie trwa wiecznie to najbardziej pragmatyczna i praktyczna forma podejścia.
  7. @RENGERS Ty samemu tam jeździsz czy masz tam na miejscu jakiś znajomych ?
  8. Taki rodzaj tekstów to niestety manipulacja i znaczy tyle, że pani ma nagraną inną opcję, nie chcę Ci powiedzieć dosadnie "spierdalaj" więc musi coś kombinować. Klasyczna ucieczka gdy chce jak najszybciej w kulturalny sposób się ewakuować. Często idzie w parze z tekstami "nie jestem gotowa", "potrzebuje odpocząć", "problem leży we mnie w Tobie", "nie nadaję się do związku". To nie jest przyznanie się do winy tylko odcięcie gałęzi.
  9. Faktycznie może tak być ale to chyba tylko na wyższych poziomach i działałoby mocno na niekorzyść naszą taka zawoalowana machina. Natomiast karyny i inne skrzywdzone to tylko potrafią narzekać bez argumentów, bez wiedzy ale też to w wielu przypadkach działa.
  10. Bardzo ładna wypowiedź, aż dziwne, że to nie zostało zablokowane i sporo ludzi na yt pochwala słowa Dobromira. Smutne jest to, że "walka" kobiet o prawa, "równe płace" itp to jak mocniej się zastanowić żerowanie na emocjach kobiet, ich lubości do wybielania się ze wszystkiego. Jak ładnie przedmówca @NiesamowitySzymi napisał: Kobiety nie chcą się narobić ale do narzekania pierwsze- jak wiadomo ktoś jest temu winien, bo oczywiście nie one- pojawia się wpajany od dziecka temat "nierówne prawa kobiet"- kobiety w taki sposób racjonalizują swoje niepowodzenia i brak chęci do poświęceń ponieważ są kobietami "skrzywdzonymi" - lwia część mężczyzn im współczuje i wspiera bo ma wyłączony mózg (kobiety takie biedne a on jest złym ale prawdziwym mężczyzną). Pętla się zamyka. Ciężki grunt bo z kobietami nie idzie logicznie rozmawiać, nie chcą tego pojąć i przede wszystkim nie chcą pracować nad sobą. To jest taka januszowa retoryka w stylu "wszyscy kradną". Czekaja nas lata partyzantki w tym temacie bo o jakiejkolwiek logicznej dyspucie nie ma co myśleć a temat jest za bardzo poważny bo takie sprawy jak wiek emerytalny itp. to nie żarty.
  11. Z perspektywy czasu, dzięki temu, że mam małą rodzinę, niewiele ciotek itp. to dostrzegam, że uchroniło mnie to mocno. Mając te 15 lat oglądałem Świat Według Bundych i nie musiałem słuchać takich mądrości. Najgorsze jest to, że przeciętny człowiek nie ma pojęcia co są warte te wszelkie porady a zanim zacznie stawać przeciwko to miną lata. Ponadto w dzisiejszym zalewie informacji ciężej tu trafić, zacząć się zastanawiać, "przekreślić" mentalnie 20 lat głupot i zredefiniować siebie. To trzeba mieć "cojones" co by nie mówić. Nie wiem czy też tak macie ale widząc młode matki, babki, ciotki, które coś mówią, szczególnie do dzieci to czuć, że te dzieci będą miały po zawodach... Totalnie destrukcyjne środowiska, brak rozwoju, roztrząsanie głupot, mowa zwalania winy na cały świat, wyimaginowane problemy. Często w supermarketach albo turystycznych miejscach widoczne. Przykry widok ale z 2 strony w takich chwilach zawsze się cieszę, że ja tak nie muszę i puszczam mentalne oczko forum BS. Trzymajmy się tam w tym Matrixie
  12. To, że porażki miną a z nimi ich odczucia, że wszystko się zmienia, czas skruszy każdy oręż to jedno ale (pisanie) o pakowaniu się świadomie w umowę cywilno-prawną znając już jej smak to drugie. Z pkt widzenia prawnego ona dla faceta jest niekorzystna czyli to co opisujesz jest rodzajem masochizmu, syndromu sztokholmskiego. Każdy jest kowalem swojego losu ale to co piszesz to typowa "loszkoligka". Nie podżegajmy osób, które w pewien sposób otrzaskują się prawdą i wychodzą z matrixa takimi tekstami. To jest woda na młyn wszelkiego robienia w imię wyższego dobra albo "w końcu cierpienia miną". To jest po prostu głupie tłumaczenie i tyle
  13. To co opisujesz to jest klasyka forum. Żyjemy niestety w takim świecie, gdzie faceci są wychowywani na takie osoby, nie mają skąd brać wzorców, od kogo się uczyć. Introwertyzm dodatkowo, brak parcia na grupę i po 2 dekadach jest gorąco. Moim zdaniem to zdefiniowałeś właśnie co Ci dolega. Musisz krok po kroku stać się panem swojego życia, swoich emocji a to przełoży się nie tylko na Twoją pracę. Wiem, że masz szerszy problem ale polecana tu książka "no more mr nice guy" to na dzień dzisiejszy powinna być dla Ciebie lektura. Musisz się zbudować od nowa i to się da zrobić
  14. Pracowałem 2 lata jako kierownik fizycznych pracowników, więc się to łączy. Było tak samo, każdy kto był wyżej gardził tymi z niższego levelu. Miałem szczęście bo to była praca w terenie i rzadko byliśmy większą ekipą czy z "przełożonymi" ale jeśli tylko to widać było te same zachowania co opisujesz bo rozumiem, że to Ci wyżej sprawiają problem. Moim zdaniem jeżeli jesteś w dobrej sytuacji powinieneś przede wszystkim (wiem, że to brzmi banalnie) ale nie przejmować się. Co to znaczy? Nie interweniuj, nie angażuj się w pomoc tym wyżej. Robisz swoje i tyle. To jest bardzo toksyczne środowisko bo z 1 strony mamy kulturalne biuro a z 2 hale, pracę fizyczną itp. Ci z biura mają wyjebane za przeproszeniem na takie akcję, więc to się kręci. Niestety to jest bardziej kolhoz niż korpo z open spacem i kawką za free. Nie opisałeś też co się dokładnie dzieje, jakie są sytuację. Dopiero zacząłeś więc może to się zmieni wraz ze zdobyciem respectu. Są możliwości jakiejś integracji, zakumplowania się z nimi. Może też właśnie ten introwertyzm trochę przeszkadza i gdzieś są z tyłu głowy jakieś oczekiwania? Natomiast czy warto brać jakaś chemie z tego tytułu? Moim zdaniem nie. Nie psuj sobie zdrowia, zdobądź doświadczenie, przemyśl jakie są możliwości awansu, może samemu praca w biurze albo wskoczenie na tego łącznika i ucieczka albo próba akceptacji tego, traktowania jako chalenge bo z tym wygrać jest bardzo ciężko.
  15. Czyli jesteś jakby koordynatorem grupy osób a nad Tobą są osoby/łącznicy z biurem itp ?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.