Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

No Gods No Masters

Użytkownik
  • Content Count

    49
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

110 Świetna

About No Gods No Masters

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Znajduje tu zastosowanie artykuł 58 Kodeksu Wykroczeń, tj. § 1. Kto, mając środki egzystencji lub będąc zdolny do pracy, żebrze w miejscu publicznym,podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany.§ 2. Kto żebrze w miejscu publicznym w sposób natarczywy lub oszukańczy,podlega karze aresztu albo ograniczenia wolności. Cieszę się, że mogłem w czymś pomóc.
  2. Nie potrzebnie próbujecie mu cokolwiek udowadniać, to jest kopanie leżącego. P.S. W jaki sposób płaskoziemcy wyjaśniają istnienie dnia i nocy polarnej? Byłem świadkiem tego osobiście, dwukrotnie spędzałem wakacje daleeeeko za kołem podbiegunowym, polecam 🙂
  3. Szanowni forumowicze, czekam na dożywotnie przeklęcie jako zdradliwej piątej kolumny wiadomych sił. 🙂 Otóż dziś byłem w Warszawie na koncercie P!nk, znanej m.in. z ociekania feminizmem (moim zdaniem w tej rozsądnej wersji) i przyjemnego dla ucha kontraltu, co gorsza, muszę z niepokojem przyznać, że doskonale się bawiłem i show uważam za wyjątkowo udany, profesjonalnie wykonany i dynamiczny 🙂 (co innego supporty, w ich trakcie żałowałem, że nie umiem spać na stojąco 😕)
  4. Przede wszystkim, dla mnie prawdziwy facet sam sobie wybiera swoje punkty odniesienia, a nie pozwala, by one wybierały jego.
  5. Swoją drogą zawsze mnie zastanawiało, że jest tyle możliwych sposobów propagowania różnorodności. Można w korpo zaprezentować ciekawe kuchnie z odległych rejonów świata, wystawę egzotycznych instalacji artystycznych, muzykę, ciekawe dyscypliny sportu spoza Europy i USA. A tak jakoś wszyscy w mediach i branży PR się uparli, że podstawowym przejawem różnorodności jest BYCIE PARÓWĄ!!!
  6. Oczywiście, konkurencja występuje w przewozach towarowych, ładunków masowych, ale też specjalistycznych. Poza tym na wielu liniach PolRegio konkuruje z przewoźnikami samorządowymi (doskonale widać to np na linii 271 Wrocław - Poznań, albo na pograniczu Grn Śląska i woj. opolskiego).
  7. Owszem, są tacy. Jeden z maszynistów konkurencyjnej spółki wysyłał przez kilka miesięcy poznanej przez internet Ukraince w sumie jakieś 10000 PLN. Również nie widząc jej na oczy, nie jest to mój znajomy, ale wiem, o którego faceta chodzi. Gdy, naprostowany przez kolegów, nieco otrzeźwiał wylądował na pewien okres w szpitalu psychiatrycznym.
  8. Jak w tytule, sprawa mocno nagłośniona w mediach, (np w GW) więc opiszę ją tylko w wielkim skrócie. Otóż krakowski sklep IKEA zwolnił jednego ze sprzedawców z uwagi na jego wypowiedzi na FB dot. jego stosunku do LGBT+. Pracownik napisał to na prywatnym koncie FB, najprawdopodobniej poza miejscem i godzinami pracy. Charakter jego pracy moim zdaniem wyklucza prywatne korzystanie z sieci w sklepie. W sprawę zaangażowało się Ordo Iuris, na jej tle chce się też podlansować min. Ziobro. Sprawa osobiście mnie wkurzyła i to wcale nie ze względów światopoglądowych (pod tym względem jestem mocno na lewo od większości z was). Chodzi o co innego, o namolne wciskanie ideologii, jakiejkolwiek. Pracodawca może kupić mój czas, siłę moich rąk, moje umiejętności, fachową wiedzę, znajomość języka, ale nigdy nie pozwolę, by kupił moją "duszę". Dodatkowo, pod wpływem impulsu napisałem do ich działu PR następującego maila: "Dzień Dobry, W nawiązaniu do najnowszych informacji medialnych nt wydarzeń w Państwa firmie (chodzi o zwolnienie pracownika z powodu jego wypowiedzi na FB), mam następujące pytanie. Czy firma IKEA równie stanowczo promuje idee różnorodności i tolerancji we wszystkich swoich filiach na świecie, przede wszystkim mam na myśli oddział w Arabii Saudyjskiej? Czy tamtejsi pracownicy również są zachęcani do tego typu akcji, czy tam także celebrowano IDAHOT? Czy byliby Państwo uprzejmi uchylić rąbka tajemnicy i opisać jak radzą sobie koleżanki i koledzy z saudyjskiej filii, gdy spotkają się wśród pracowników z werbalnymi przejawami nietolerancji wobec mniejszości seksualnych albo np osób wyznania mojżeszowego? Z Poważaniem Imię Nazwisko P.S. Ponieważ niniejsza korespondencja nie ma charakteru osobistego, ani nie zawiera danych wrażliwych, czy też tajemnic firmowych, informuję, że mam zamiar odpowiedź zacytować na zaprzyjaźnionych poczytnych blogach i forach".
  9. Ciężko mi żałować człowieka, który dał się żonie nagrać i sfotografować, jak goły łamie się na porcelanie 🙂
  10. Ale chujnia!!! Wspóczuję jej facetowi, zanudziłbym się na śmierć z gadającym meblem w domu, jak niby poważnie i partnersko traktować kogoś, kto sam postrzega się jako zwierzątko domowe (ew. gospodarskie). Chce wam się tracić czas na takie mrzonki? Realia "Opowieści Podręcznej" nie nastaną tu nigdy, i całe szczęście!!!
  11. Leo Moracchioli to Norweg, który ma niezwykły dar aranżacji znanych popowych kawałków na mocno ciężkie klimaty, to poniżej zrobiło na mnie całkiem niezłe wrażenie, oto link: A tu oryginał Żeby nie było, Nicki i ludzi z jej otoczenia (Lil Wayne np) też lubię słuchnąć 🙂
  12. Cieszę się, że autor wątku napisał coś, z czym się właściwie całkowicie zgadzam. Od siebie dodałbym jeszcze kilka przemyśleń. 1) Ważnym czynnikiem decydującym o sukcesie Izraelskiego społeczeństwa jest zdolność do błyskawicznego dostosowywania się do nowych warunków oraz do równie błyskawicznego odrzucania przestarzałych, nie pasujących do nowych realiów, przekonań i sposobów postępowania. Najwyraźniej będzie to oczywiście widać w wojsku, gdzie np w 1982 nieruchawa, potwornie zbiurokratyzowana, oparta na sowieckich wzorcach armia syryjska dostała w Libanie ciężkie baty od IDF i IAF, przy czym wtedy przepaść technologiczna między stronami nie była aż tak wielka jak obecnie, na dodatek syryjskie siły zbrojne były wspomagane przez doradców z ZSRR i dużo lepiej dofinansowane niż dzisiaj. Oprócz samej taktyki udział w sukcesie miała też organizacja, znacznie przyspieszony proces decyzyjny po Izraelskiej stronie, który pozwalał na podejmowanie ataku/akcji w czasie, gdy dowódca syryjski dopiero czekał na dyspozycje od swoich. Doskonałym tego przykładem (już abstrahując od Izraela) była Pierwsza Wojna w Zatoce w 1991, gdzie np mały oddział koalicji zajmujący się zwiadem artyleryjskim, gdy wykrył jednostki irackie, to od tego czasu do porażenia ich przez artylerię mijały jakieś dwie minuty. W odwrotnym przypadku, gdy Irakijczykom udało się zlokalizować artylerię USA/UK/Francuską, ten czas wydłużał się do 11 minut. To nie kwestia samego strzelającego żelastwa, Irak posiadał wtedy francuskie GIAT GCT (niezłe) oraz południowoafrykańskie G-5 (ówczesna absolutna światowa pierwsza liga w tej klasie broni), niewiele mu to pomogło, bowiem mentalność irackiego społeczeństwa, a co za tym idzie sposób funkcjonowania wielkich hierarchicznych organizacji, czyli tutaj armii, były same w sobie przeszkodą. W czasie tych 11 minut zapewne trzeba było kilka razy potwierdzić rozkaz, wyjaśnić kilku osobom decyzyjnym celowość zaplanowanych działań, poczekać na kilka zgód i dupochronów. W tym czasie 5 razy zachodnie siły mogły dokonać niszczącego ataku bez szans na przeciwdziałanie wroga. Inny przykład z tejże wojny to walki w powietrzu. Irackie Siły Powietrzne jako jedyne po Wojnie w Wietnamie mogą się pochwalić zestrzelonymi przez swoich pilotów maszynami USA (dwoma na pewno). Chodzi m.in. o drugi dzień wojny, gdy iracki MiG-25P zestrzelił F/A-18. Z dostępnych mi informacji wynika, że pilot mógłby jeszcze ustrzelić kolejne dwie maszyny wroga, był półmrok, był blisko ich ugrupowania i na ekranach AWACSów nie był zbyt dobrze rozróżnialny od maszyn USA, stąd też brak zgody na atak dla samolotów będących w odwodzie dalej (ryzyko porażenia własnych maszyn rakietami Sparrow), niestety dla Irakijczyka, nie otrzymał/nie doczekał się on zgody na kolejny atak i musiał wracać do bazy. Wracając do Izraela, tam, głównym sposobem wciągania pilotów za stery maszyn bojowych jest wczesna selekcja w aeroklubach, stowarzyszeniach tematycznych etc, do IAF dostają się ludzie z talentami, chcący latać, kochający to, chcący się rozwijać i zainteresowani nowoczesną technologią. W Syrii pilotami maszyn bojowych zostawali członkowie wpływowych rodów, mający wojskowe tradycje, niekoniecznie poparte faktycznym talentem i bystrością, stąd też np historie, gdy sowiecki instruktor zniecierpliwiony tępotą syryjskiego kursanta, nie mogącego opanować podstaw użytkowania MiGa, ledwo powstrzymywał się od rękoczynów i dopiero realna groźba poważnej rozmowy kursanta z syryjskim kontrwywiadem czasami, z rzadka, coś pomagała. W Izraelu pilot wojskowy to fascynujące zajęcie pozwalające rozwijać swoje marzenia w służbie dla kraju. W krajach arabskich, synekura dla zasłużonych i tych z dobrym nazwiskiem. Oczywiście elity arabskie to nie debile, z pewnością doskonale zdają sobie z tego sprawę. Ale nie zmienią tego, bo wiedzą, że to wywróciłoby do góry nogami podstawy ich społeczeństw, więc świadomie tkwią w marazmie. Utrzymanie wpływów i status quo jest dla nich znacznie cenniejsze niż potencjalne straty wojenne. Historia (szczególnie nowożytna) uczy, że rywalizację militarną, czy gospodarczą wygrywają te państwa, które są w stanie dynamicznie reagować na napotkane warunki, rozumieją, że jedyną pewną rzeczą jest ciągła zmienność i potrafią odciąć wszystko, co jest zbędnym balastem (naleciałości kulturowe, stare przyzwyczajenia, religię...). Również takie, które są świadome swoich ograniczeń i nie trwonią zasobów na realizację mrzonek, które nigdy nie miały żadnych szans się ziścić (co niestety czyniła np Serbia za Milosevica i od dawna Palestyńczycy). 2) Dokładnie tak, niech każdy sobie uświadomi, że bycie jakimś "Chrystusem Narodów", posiadanie "moralnej racji", "chwalebnej historii", czy tym podobnych w dłuższym czasie g...no kogokolwiek interesuje. Użalających się nad sobą płaczków nie szanuje nikt, a i litość też ma nierzadko wyłącznie na celu budowanie własnego PR. Wśród społeczeństw liczy się przede wszystkim innowacyjność, chęć nauki (w tym poziom uzdolnienia w naukach ścisłych), dobra logistyka i organizacja oraz ciekawość świata. Zaraz w drugim rzędzie otwartość na nowe, na zmiany, znajomość języków i dobry marketing. Część krajów to niereformowalne "doły z g...nem", którym już nic nie pomoże. Ich ciężarem jest religia, skostniała struktura społeczna, często też durnowate pojęcie "męskości" i podwórkowego "honoru", które np powoduje długoletnie krwawe konflikty między klanami, ogranicza handel i nowoczesną bankowość lub zakazuje kobietom aktywności społecznej. Społeczeństwo Syrii jest męskie z pewnością, a jacy męscy są Palestyńczycy. Izrael to przy nich zepsucie, ruja i poróbstwo, rozwody jak w Stanach, a transseksualną babkę spotkać można niemal tak łatwo jak w Tajlandii. Ale to Izrael spuszcza łomot jak chce i kiedy chce wszystkim przeciwnym stronom. A one mogą tylko gryźć wargi i jarać się jak murzyn blaszką, że raz na 20 lat trafili izraelskiego F-16. Serbowie byli także znani z kultu męskości, chyba nikt nie zaprzeczy. Przez dwa miesiące dostawali łomot od USA, rządzonego przez lewicowego Clintona, z pomocą Madeleine Albright. 3) Czy to, co zostało przeze mnie i autora wątku napisane można przełożyć na własne, osobiste podwórko? Moim zdaniem tak, oczywiście nie będziemy latali prywatnym F-15 i bombardowali willę złośliwej szefowej :-) Możemy jednak mocno zastanowić się, czy nasze wyobrażenia o sobie, osobiste przekonania, postawy, nie są czasami zbyt mocnym hamulcem. Wielokrotnie niewidzialną barierą dla dalszego rozwoju, zmian, jest nasze rozdęte ego, okopanie się w jakichś bzdurnych sądach, głupkowatym podwórkowym "honorze" etc. Znam gościa, który bardzo źle znosi, gdy jego przełożonym jest kobieta. W poprzednich pracach sabotował ich wskazówki, pozwalał sobie na niewłaściwe komentarze etc, w efekcie po kilku zwolnieniach w branży nie ma czego szukać i obrażony na cały świat w wieku ponad 40 lat sprzedaje na call-center reklamy w internecie. Znam kilka osób, które tkwią zestresowane w toksycznych pracach biurowych, ale mają na stopkach mailowych jakieś trzylinijkowe tytuły, które może imponują reszcie motłochu w korpo, ale kompletnie nic nie znaczą, nie mają żadnego przełożenia na inne firmy i w ogóle. Te tytuły są zrośnięte z nimi, nie pozwalają im wyjść z tej "strefy komfortu" i nic zmienić. Widać to też tutaj, grupa osób rozwija się, dobrze rozumie zmiany w społeczeństwie i relacjach damsko-męskich. Druga część użala się nad sobą i wiecznie jęczy, że kobiety są samodzielne, mają swoje zdanie i wybór, już nie chcą mu prasować i gotować pierożków, a przecież jego mamusia i babcia mu gotowały, jak to tak... :)))
  13. Za taki numer można by Ci bez problemu udowodnić gwałt. I ciesz się, że po pierwsze się to tak nie skończyło, a po drugie, że nie pracujemy w tej samej firmie, bo na pewno nie zeznawałbym (w razie konieczności) na twoją korzyść. Piszę to najzupełniej poważnie, ja, co MGTOW byłem zanim stało się to modne...
  14. Tak się składa, że autora tego bloga znałem osobiście, kiedyś pracowaliśmy w jednej firmie. Być może się przez ok. 10 lat coś zmieniło, ale wątpię. Absolutnie nie czyniłbym z niego, ani jego życia osobistego, wzoru, facet może nie jest pantoflem, jakąś tam ramę może i trzyma, natomiast wszystkich wokół uderzało to, że ma straszliwe ciśnienie na związek, sprawiał wrażenie uzależnionego w jakiś toksyczny sposób od bycia sparowanym, nazwałbym to wręcz obsesją. Zachowywał się tak także w miejscu i w godzinach pracy, często moim zdaniem nie wiedział, kiedy przestać. Nie trzeba tu nikomu tłumaczyć, jak można żałośnie skończyć wykazując tego typu postawę. Bloga czytałem, sporo błędów językowych, nielicujących z wizerunkiem wykształconego psychologa, za którego chciałby uchodzić. To "męskie" i "żeńskie" to taka jego dziwna autorska figura retoryczna, dla mnie trącąca wyjątkową grafomanią. Oczywiście psychologiem ani psychoanalitykiem żadnym nie jest, nie uzyskał żadnego wykształcenia na tej płaszczyźnie, a w w/w firmie zajmował się najpierw sprzedażą, a potem szkoleniami handlowców. Ogólnie ma biznes nastawiony na mamienie różnych bogatych i zagubionych durniów, że rozwiąże ich problemy z ich emocjami, niech sobie ma, skoro są klienci, zarabia na tym, to tylko pochwalić, ja ze swoją wiedzą na jego temat, nie skorzystam nigdy.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.