Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

pumcia1982

Samice
  • Ilość treści

    63
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

32 Świetna

O pumcia1982

  • Ranga
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Interests
    Informatyka, historia, architektura, sport, tresura psów zaliczanych do ras agresywnych ;).

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. A zauważyliście, że murzyni mają bielsze zęby. Jestem ciekawa, jak oni uzyskują taki efekt 😜
  2. pumcia1982

    - 40 kg w 10 miesięcy!

    Mi tam kranówka nie smakuje, dlatego montuje sobie filtr na kran, dość dobry :), tak więc też będę kranówkę piła
  3. pumcia1982

    - 40 kg w 10 miesięcy!

    Poznań. Tylko jak się czyta o to, co ląduje do wody, i co ludzie potem piją, bo oczyszczalnia nie daje rady oczyszczać wody ze wszystkich leków itd itp, to w tym momencie wolę pic wodę butelkowaną.
  4. pumcia1982

    - 40 kg w 10 miesięcy!

    Rnext mam tego świadomość, ale co pić, wobec tego? Nie ma wody w szklanych butelkach, takich 1,5 litrowych. Zastanawiałam się nad wypożyczeniem maszyny z wodą źródlaną, koszt 40 zł miesięcznie. W sumie to nie jest taki duży koszt, fakt faktem, że tam jest też plastikowy baniak, ale ta woda jest naprawdę smaczna. Mieszkam w centrum miasta i nie mam dostępu do naturalnych dobrych źródeł wody, takiej do picia. A kupować wodę za 11 zł, za buteleczkę, a w tej szklanej butelce jest to samo co w plastikowej, to jeszcze nie zwariowałam :(. Ja kupuję źródlaną Primaverę, Cisowiankę i Nałęczowiankę. Zero Żywca Zdrój (chociaż kiedyś piłam) i zero Kropli Beskidu (producent coca cola co). Tak jak piszesz, musiałabym założyć sobie osmozę odwróconą, albo jakieś specjalne filtry na krany. Być może kiedyś faktycznie tak poczynię ;). Kiedyś miałam dzbanek filtrujący wodę, ale on też plastikowy i czy ten plastik nie szkodzi, nie wiem. Ale jeśli tak będziemy myśleć, to zwariować można.
  5. pumcia1982

    - 40 kg w 10 miesięcy!

    Bardziej dynamiczny. Idziesz dość szybko, a na pewno, bardziej intensywnie. Wbijając kijka, mechanicznie przenosisz nogę, podpierając się na tym kiju, ale tak naprawdę się nie podpierasz, tylko przenosisz ciężar używając siły. Jakiej siły użyjesz to zależy tylko od ciebie. Spacer bez kijków też jest bardzo fajny, ale kije dodają tej siły ;). SzatanKrieger wydaje mi się, że są lżejsze. Ale bardzo mocne i można mocniej wbijać. Dodam, że Nordic Walking jest treningiem na sucho, dla biegaczy narciarskich. Głodówka bez wody jest dobra, ale maks 5 dni. Najlepiej zaczynać od krótkich głodówek, by organizm przyzwyczaić. Ja np wczoraj wyszłam z 29 godzinnej głodowki ;). W czwartek zjadłam lekkie śniadanie, w postaci 2 jajek na miękko i pomidorka, a potem do 15 następnego dnia nic nie jadłam ;). W sumie wyszło 29 dni postu i 1,5 kg mniej na wadze ;). Wiem, że to woda, ale czuję się znacznie lżej i fajniej. Na objad jadłam surówkę z białej kapusty, na kolacje sałatkę z różnymi dodatkami ;). Dzisiaj na śniadanie owsiankę na wodzie z jeżynami, natomiast na objad zjem pół kalafiora hihi ;), a na kolacje 2 jajka na miękko ;). I od jutra już normalne odżywianie. . Dodam, że nie robię jeszcze lewatyw, bo nie chcę, ale, zacznę przy dłuższych postach ;). Co do wody butelkowanej, to się nie zgodzę, ponieważ w miastach nie mamy dostępu do innej wody. Mimo wszystko, należy pić ze szklanek, ale ta woda musi być, więc jeśli nie butelkowana to jaka? Lalka - co do twoich migren. Kup sobie sól kłodawską, tą różową. Nie himalajską, bo himalajska to kłodawska, tylko eksportowana za granicę, i importowana ze zmienioną nazwą :P. Jak będziesz piła sobie szklankę wody, to za każdym razem weź odrobinkę soli Kłodawskiej na język i popij. Nie szczyptę, ale odrobinkę, ziarenko, może mili ziarenko, malutko na maksa. Wręcz liźnij tą sól. W ten sposób uzupełnisz sobie minerały w organizmie i migrena powinna przestać dokuczać ;).
  6. pumcia1982

    - 40 kg w 10 miesięcy!

    Brat Jan wyobraź sobie, że wbijasz kija w ziemię obciążając ten kij. Przyjrzyj się jak mięśnie wówczas pracują. Spacer z machaniem rąk aktywuje ręce, ale nie wykorzystujesz siły, do przesuwania się. Natomiast w technicznym marszu NW wykorzystujesz siłę rąk do przesuwania się. Przenosisz obciążenia na kije i wykorzystujesz tą siłę do zrobienia kolejnego kroku. Jak się chodzi technicznie, to można powiedzieć, że jest to aerobowa siłownia, ponieważ w NW pracuje 95% mięśni, a tylko od chodzącego zależy jak tą siłę będzie przenosić na kije. Kije są fajniejsze niż bieganie, bo odciążają kręgosłup, i więcej dają, bo pracują fajniej mięśnie brzucha, rąk, barków, nóg, a kolana są w tym momencie odciążone. Może się troszkę mniej spali kalorii, ale czy to jest aż tak ważne? Wątpię :))) :))). Mi się osobiście najfajniej chodzi w lesie lub na plaży, bo w piasek się lepiej wbijają kije ;). To jest super aktywność, wydaje mi się, że bardziej intensywna niż jeżdżenie na rowerze ;). Dobre kije kosztują około 100 zł :). Tak więc jest to tanie, być może dlatego też jest to najbardziej wyśmiewana aktywność fizyczna, ponieważ utożsamiana jest z aktywnością dla otyłych lub starszych ludzi ;). Pewnie chodzi o to, że kije starczają na zawsze i nie trzeba tak często inwestować jak w siłownie lub karnety na basen, fitnesy i inne badziewia :).
  7. pumcia1982

    - 40 kg w 10 miesięcy!

    Szatan Krieger wolę spacery z kijami, one nie obciążają tak stawów. Ale codziennie będę robić 10 km spaceru w południe by zyskać jak najwięcej witaminy D całkowicie ze słońca. Kije dają większego powera niż bieganie ;), pracują bardziej mięśnie, i nie obciążają stawów tak mocno. Spróbuj, a pokochasz je i oszczędzisz stawy :).
  8. pumcia1982

    - 40 kg w 10 miesięcy!

    Małachow też twierdzi, że krew menstruacyjna to przede wszystkim toksyny. Dłuższe okresy i bardzo intensywne mają kobiety, które pozbywają się toksyn i to powoduje, że kobiety są silniejsze fizjologicznie, ponieważ miesiączkują. Ale z drugiej strony, jeśli zastosować post 10 dniowy, jeden raz w roku, albo 2 x w roku, to też można się oczyścić z toksyn, zalegających w organizmie, ponieważ on zje podczas ketozy, wszystko co mu nie pasuje biologicznie. Tak więc warto to robić i nie słuchać przeciwników głodówek. A teraz wyobraź sobie. Odchudzasz się z dużej nadwagi, np 20 kilogramów i nie jesz 20 dni. Wszyscy mówią, że ten tłuszcz wróci, z tych co nie głodowali, a jednak, u wielu, tłuszcz, który został zjedzony, by utrzymywać organizm przy życiu, nie wrócił. Ponadto taki długi post kontrolowany uczy na nowo jeść, uzależnienia od cukru, od soli znikają i to jest świetne.
  9. pumcia1982

    - 40 kg w 10 miesięcy!

    SzatanKrieger dokładnie, facet wykorzystuje hormon wzrostu, ale organizm do tego musi się przyzwyczaić. Wpisz sobie w google, kolesia, który zrobił sobie 30 dniową głodówkę, on nie pił uryny, ale robił prawdopodobnie z niej lewatywy ( o tym nie mówi, ale się domyślam), prowadzi swojego bloga i pokazuje każdy dzień głodówki, opisuje swoje przeżycia, Tomek ma na imię - Tomek - 30 day, czy jakoś tak, dokładnie nie pamiętam. Tak jak ten facet z filmu mówi, głodówka powoduje wzrost testosteronu i hormonu wzrostu. Nie wiem czy wiesz, ale facet ma rano największy poziom testosteronu. Wiesz co go zabija? Śniadanie ;). Druga sprawa, że po obudzeniu się, nie potrzebujemy jeść, ponieważ rano po przebudzeniu wydziela się kortyzol, a to powoduje wyrzut insuliny. Jedząc na śniadanie chleb, ogólniej mówiąc węglowodany, pracujemy na cukrzycę. Dlatego lepiej opóźnić moment zjedzenia pierwszego posiłku, nawet do godziny 10. Po przebudzeniu się, warto wypić ciepłą wodę z cytryną, bo to oczyszcza drogi żółciowe i wątrobę. Jeden posiłek dziennie dla mnie to troszkę mało, ale np okres jedzenia, czyli tak zwany okienko, w przedziale od 10 do 18, lub w przypadku kobiet do 19, powoduje, że mamy 15-16 godzin głodówki, czyli hormon wzrostu się zwiększy, tak samo jak w przypadku głodówki :). Ja post jednodniowy, czyli jeden posiłek w postaci śniadania o godzinie 10 stosuję już dobre 2 miesiące i nie przestanę, a chcę dodać jeszcze jeden. Czyli w ciągu tygodnia bym jadła tak 2 dni, a 5 pozostałe normalnie ;). Tylko ciągle mam problem z ustaleniem dokładnie dni, ale to przez pracę. Czasami robię w piątek, czasami w poniedziałek :). Organizm super wtedy pracuje i naprawdę dużo mi nie brakuje, by przestać na jakiś okres zupełnie jeść, oczywiście z lewatywami włącznie, bo to przy głodówce wielodniowej konieczność i tylko z uryny, ponieważ tylko uryna nie uszkodzi flory bakteryjnej :). Co do oddychania, oddychaniem bardzo dobrze eliminuje się stres. Amerykańska piramida żywności narobiła dużo szkód. Ja wiem, że jest to podyktowane eugeniką, a także miliardowym biznesem. To jest smutne, co człowiek potrafi zgotować drugiemu człowiekowi, ale życie mamy jedno i wydaje mi się, że każdy powinien się uczyć i poznawać swój organizm cały czas. Tak samo jak kąpiele w lodzie. Spójrz sobie dziadka Dziarskiego :). Ten facet ma 93 lata, a kąpie się w lodzie ;). Jaki to ma wpływ zdrowotny na organizm. Dlatego ja sobie bardzo mocno cenie masaże lodem, a mam takie fajne urządzonko do tego, które nazywa się Vita Ice, czy jakoś tak. Nie jest to drogie, ale fajnie formuje lód do masażu i jest to genialne ;). Skóra się robi przy tym świeża i jędrna.
  10. pumcia1982

    - 40 kg w 10 miesięcy!

    SzatanKrieger nie, ale czytałam o facecie, który warzył 240 kilogramów. Pewnego dnia przyszedł do szpitala i powiedział, że od jutra przestaje cokolwiek jeść. Lekarze złapali się za głowę, więc profilaktycznie dawali mu minerały w wodzie, prawdopodobnie potas. Faktycznie facet rok nic nie jadł. Nie zgadniesz, schudł do 85 i już nie przytył ;). Wyczyścił się z tłuszczu. Dlatego dzisiaj wiem, że każda dieta, to przekręt, a najlepsza jest głodówka. Jemy za dużo, jemy zbyt często i wierzę, że 5 posiłków dziennie to oszustwo, bo to najszybsza droga do insulino odporności. Ja mimo wszystko lubię jeść i nie chciałabym się nie odżywiać, bo wiem, że pożywienie jest dla organizmu ważne, pożywienie, ale nie śmieci. Lubię mięso, tak zostałam wychowana, ale też je ograniczam. Jem więcej surówek, które sobie sama robię, sałatek, bo to skarbnica witamin i walczę ze słodkim jak się da. Nie powiem, czasami mi się zdarzy zjeść, kawałek jabłecznika, czasami coś upiekę, ale batoniki, wafelki, przekąski, napoje słodkie, dla mnie już nie istnieją, tak samo cipsy. Musi naprawdę wydarzyć się problem jedzeniowy, bym kupiła fastfooda. Nie jem ziemniaków, a jak je jem, to bardzo rzadko. Co do ćwiczeń, spacery są najfajniejsze. Bieganie nie jest dobre, bo obciąża stawy, powoduje kontuzje. Lepszy jest orbitrek, jeśli chodzi o wysiłek tlenowy, bardziej intensywny, a najlepszy jest ergometr wioślarski :). Ale dla początkującego to tylko spacery. Ja zaczynałam od kilometra dziennie, jako dodatku. Potem zwiększałam dystanse. Dzisiaj robię codziennie około 4-5 km i dzięki czemu czuję się zajebiście dobrze. Nad morzem robią po 11-18 km, w zależności gdzie idę ;). Dwa lata temu zrobiłam 11 kilometrów na kijach, technicznie i uwierz mi, myślałam że nazajutrz umrę, haha tak mnie wszystko bolało, ale ten ból był cudowny - radość mięśni, jak mawiał mój ś.p trener ;). Tak więc kije są ekstra, ale są wyśmiewane, przez bywalców siłowni, bo są tanie i nie wymagają ekstra ciuchów hihih, czytaj markowych, szytych przez dzieci w krajach trzeciego świata za dolara dziennie :(. W tym roku pojechałam w góry i robiłam codziennie po 20 kilometrów. Czułam się jak w raju :). Tak więc spacery są mega dobre, na wszystko. Jeśli chodzi o siłownie, bo ona też jest ważna, to najlepiej taka prywatna, domowa, kilka hantelków i mata do ćwiczeń. W internecie jest dużo ćwiczeń, na ręce, na brzuch i na nogi. Ja korzystałam z treningu Natali Gacki na brzuch, Mel B, Chodakowską i Lewandowską omijam łukiem, bo to co one pokazują, dla początkujących są to ćwiczenia ekstremalne i nie warto się nadwyrężać moim zdaniem :). Spacery plus jakieś ćwiczenia, które można sobie ułożyć według możliwości, i odpowiednia dieta, eliminująca przede wszystkim przetworzone jedzenie to jest najlepsze co może być ;).
  11. pumcia1982

    - 40 kg w 10 miesięcy!

    SzatanKrieger jeszcze do tego nie dojrzałam, ale mam cały zestaw. Potrzebuję tylko czasu. Jestem w trakcie kapitalnych remontów i mam mega dużo pracy, dlatego boję się zastosować głodówkę w tej chwili bo boję się, że nie będę miała czasu odpowiednio z niej wyjść, co jest w tym najważniejsze. Narazie się zapoznaje. Wiem, że uryna jest świetna na rany. W ogóle warto stosować urynę świeżą jako krem na ciało, zwłaszcza przy odchudzaniu. Ja też do tego dojrzewam, ale zacznę, bo plusy przemawiają na tak, oczywiście nikt z moich bliskich, ani znajomych w realu się tego nie dowie, bo by mnie zlinczowali hehe, śmiechem. Z piciem uryny to bym się wstrzymała, nie wiem czy bym się odważyła, ale z drugiej strony, jestem ciekawą osobą i uwielbiam eksperymentować, więc być może kiedyś jednak się przełamię. Narazie zostaję przy okładach ze świeżej uryny i lewatywach, które będę stosowała po tym jak wrócę z wakacji we wrześniu. Jest to na tyle fascynujące, że Małachow opisuje, jak organizm spala swoje odpady, które tworzą środowisko toksyczne. a odstawiając na zawsze cukier, pozbywamy się stanów zapalnych. Co do powyższego
  12. pumcia1982

    - 40 kg w 10 miesięcy!

    SzatanKrieger mnie inspiruje w ogóle Małachow. Narazie jestem na etapie czytania jego książek. Niestety żyjemy w tak zakłamanym świecie, że żeby zacząć myśleć jasno, musimy przejść przez długą drogę. Najlepszą drogą do pokonania wszystkich słabości jest otyłość, która nie jest nikogo winą. To kłamstwo, i to bardzo duże. Ale na tych kłamstwach zarabia się miliardy i to w okrutny sposób, a społeczeństwo się dzieli na tych atrakcyjnych i nieatrakcyjnych ;), dzięki czemu populacja się zmniejsza. Jakbym chciała wybić określone społeczeństwo, zatrułabym ich żywność i wodę i zrzuciłabym na nich winę, poróżniając ich. Divide et impera.
  13. pumcia1982

    - 40 kg w 10 miesięcy!

    Jak ja się odchudzałam to rzuciłam przede wszystkim kolorowe napoje typu coca cola, od której się mega mocno tyje. Potem zapoznałam się z wieloma książkami na temat odchudzania się, a także oglądałam wiele filmów. Rzuciłam na rok słodkie, w ogóle nic w buzi słodkiego nie miałam. Ponadto codziennie aktywność fizyczna, codziennie długie spacery, dwa razy w tygodnie siłownia domowa, a potem basen, ale w płetwach ;), stary styl gleich ;). Niestety też musiałam stoczyć batalię z rodziną, sąsiadami i znajomymi, którzy mi podstawiali jedzenie pod buzie, zwłaszcza, jeśli widzieli efekty. Schudnąć w świecie, który każdy myśli, że cię dominuje, jest straszliwe dla takich ludzi, podburza ich całą nadzieję, a czasami, w niektórych przypadkach stajesz się ich wrogiem ;), czekają na twój upadek, czyli na efekt jojo ;). Najlepszym przyjacielem na spacery to pies. Ja chodziłam wieczorami, ustalałam sobie jakąś trasę i jazda . Godzina 22, wszyscy spać, a ja biorę psa i idę na godzinny spacer ;). Przychodzę, prysznic i idę spać, zasypiam w ciągu 5 minut i śpię jak dziecko do 7:00. Spacery są najlepszą aktywnością na chudnięcie i wydaje mi się, ze najbardziej optymalną. Z kolei jak jeżdżę nad morze, to biorę kijki do nordic walking. Te przedłużki rąk, robią z ciałem naprawdę fajne sprawy, można to potraktować jak trening aerobowo siłowy :). Super sprawa ;). Dla przykładu, przy bieganiu pracuje 65% mięśni, przy NW pracuje 95%. Co do skóry, to masaże. Brzuch trzeba szczypać, codziennie, ręce, nogi też. U mnie dochodzą jeszcze masaże lodem, które uwielbiam i faktycznie wszystko ładnie się wchłania ;). Ja mam taki fajny masażer, który też mi ułatwia sprawę, ab relax tone, czy jakoś tak ;). Ja poszłam troszkę dalej, w zdrowszym stylu życia i raz w tygodniu (przynajmniej na razie), robię sobie posty. Jem śniadanie i 24 h nic, tylko woda. To coś na mnie działa genialnie dobrze i faktycznie mam wrażenie, że dzięki temu też mi się poprawia się metabolizm. Przygotowuję się do głodówki . W ogóle temat głodówek to najlepsza sprawa jaką można sobie zrobić ;), jeśli chodzi o diety :), Mówią, ze 10 dni głodówki w ciągu roku i nie masz raka. Ile w tym prawdy nie wiem, ale głodówka jest super :). Ja jadłam 4 posiłki dziennie, dzisiaj jem też tyle, ale nie regularnie, staram się jeść o 10 śniadanie, a kończę jedzenie tak o 19:00, czasami o 20, w zależności jak mi się chce. Najważniejsze co musisz wyeliminować to jest cukier. A dokładniej insulinę. To ona powoduje, że tyjemy, to ona jest odpowiedzialna za metabolizm. Nie wierz dietom, diety nie działają. Diety są do dupy, diety tylko powodują, że się zniechęcasz. Musisz zrozumieć zasady: - słodkie to trucizna, w każdej postaci, cukier to heroina 21 wieku; - chleb i mąka biała to trucizna w każdej postaci; - pieczywo tak, ale rzadko i jeśli już to razowe, najlepiej sobie piec samemu jak się ma czas i jeśli już to z mąki orkiszowej; - piwo i wszelkie napoje kolorowe to trucizna. Od piwa rośnie brzuch, ponieważ insulina odkłada tłuszcz obciążając i otłuszczając narządy. Około 60% polaków mających nadwagę, ma stłuszczoną wątrobę; - nie przejmuj się tymi co mówią, że jesteś brzydka bo jesteś gruba - powiem Ci, że ludzie z nadwagą podczas zawału przeżyją, natomiast chudzielce wykitują. Druga sprawa i to jest sprawa kuriozalna, bo wręcz społeczna - spójrz ile jest rozwodów, bo panowie zainwestowali w urodę, nie w charakter i osobowość - codzienne spacery, brzuszki z Natalią gacką, ćwiczenia na ręce, na nogi, 2x w tygodniu, nie częściej, organizm musi się regenerować. Ci co ćwiczą siłowo codziennie, robią sobie krzywdę ; - i najważniejsza rzecz - nie liczysz żadnych kalorii, nie liczysz swojego PPM, nie liczysz też makro i mikro, a jesz żarcie nieprzetworzone. Czyli gotujesz ;), nie używając chemii; - gotujesz sobie raz w tygodniu na dwa dni, zupę pomidorową z kurzymi łapami ;), jak chcesz mogę Ci dać przepis na priv ;). Ta zupa to jest najlepsze co dla organizmu można włożyć, czysta galareta w postaci płynnej, od której regenerują się stawy. Do tego suplementujesz się witaminą C, najlepszej w postaci sypkiej ;), a w okresach zimowych witaminą D. W ciągu dnia korzystasz ze słońca jak się da, zwłaszcza między godziną 12-14. I teraz tylko dla siebie. Inwestuj w siebie ;). W naukę, zwłaszcza historii. Atrakcyjność jest dla ludzi, którzy nie mają żadnych perspektyw i żyją tylko lansem. Ty idź dalej, bądź ponad nich :). Czytaj, podróżuj, zainwestuj w karnet na basen, jak potrafisz pływać, idź sobie czasami do kina. Nie patrz na ludzi. Dopieraj tylko takich, którzy mogą Ci coś dobrego dać, nie otaczaj się ludźmi, którzy ciebie krytykują, miej na nich wyjebane ;).
  14. To nie jest przeskok dziejowy, to totalne niszczenie wartości w postaci relacji międzyludzkiej. Ten proceder zaczął się 200 lat temu i przechodzi przez rewolucję francuską, czytaj pierwszą rewolucję seksualną, gdzie ludzie wyswobadzając się ze szponów Kościoła, który trzymał w ryzach ich libido wpadł w szpony konsumpcjonizmu materialnego, gdzie głównym celem nie jest tworzenie dóbr w postaci rodziny, majątku rodzinnego, tylko korzystanie z dóbr i pracowanie na dobra Korporacji i władców tego świata. Dziel i rządź, podstawowa zasada istniejąca od zawsze, która podburzała całe społeczeństwa, których libido zostało uwolnione. A wiecie dlaczego? Ponieważ tylko rodzina stanowi spokój, tylko wartości rodzinne powodują, że ludzie siedzą na dupie i opiekują się nawzajem, wtedy jest spokój. Każdy potrzebuje drugiego człowieka, ponieważ na tym polega życie. Natomiast niszcząc relacje rodzinne, wprowadzając wolne związki, łatwo rządzić ludźmi, ponieważ oni stają się agresywni, roszczeniowi i łatwo nimi manipulować. Seksualna rewolucja francuska nigdy by się nie powiodła, gdyby nie stworzono antykoncepcji. Potem stwierdzono, że za dużo dzieci się rodzi i trzeba powstrzymać biedotę przed prokreacją. Stworzono maltuzjańską eugenikę, którą do dziś ludzie nieświadomie stosują, a jednak ona nie ma najmniejszych podstaw naukowych, a wszystko, co wiecie na temat doboru naturalnego jest kłamstwem, na którym się zarabia biliardy dolarów. Czasami jak czytam Wasze wypowiedzi na temat tego, że kupując określonego rodzaju produkty podnosicie swoją wartość, to się tyczy zarówno mężczyzn i kobiet, to mi się przykro robi. Zdajecie sobie sprawę, że te przedmioty szczęścia nie dają, a produkowane są przez korporacje rękami robotników w krajach trzeciego świata za dolara dziennie? Te produkty nie są warte dosłownie nic, ponieważ nic nie wniosą w wasze życie, niczego was nie nauczą i niczego was nie doświadczą. Doświadcza tylko praca nad sobą, praca nad swoim umysłem i uwolnienie się z oświeconego przemysłu śmierci. Wpiszcie sobie w google: Neo-Eugenika i wojna przeciw ludzkości
  15. Wrotycz doktor, który leczy cukrzycę u 10 latków !!!!.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.