Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Hippie

Samice
  • Content Count

    1899
  • Donations

    50.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1511 Świetna

1 Follower

About Hippie

  • Rank
    Starszy chorąży
  • Birthday May 21

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Miejscowość
    On the edge of the world
  • Interests
    psychologia, rozwój osobisty, podróże, fotografia, muzyka, sport

Recent Profile Visitors

5030 profile views
  1. W końcu doczekany urlop. Czas podładować baterie! Po dzisiejszym dniu w pracy doszłam do wniosku, że bardzo dobry termin na odpoczynek wybrałam.
  2. A Ty uważasz siebie za doskonałego, by móc osądzać? Ty już ogarnąłeś wszystkie prawdy życiowe? Tutaj może poprzestańmy. Bo komu ten jad tu potrzebny? Ja to tylko tu zostawię, bo mi się tak, o, przypomniało: Miłej nocy życzę.
  3. To mi poprawiło humor, szczególnie jak z moim zaczęliśmy własną przeróbkę po polsku tworzyć...: Ku ku , w lewo średnio widzę. Ku ku, Lewa noga w piź$£%£. Ku ku. Właściwie włażą...[...]
  4. Pod tym względem wychodzi, że tak. Pod innymi - raczej taka sama. W zależności też kto ma podejście generalnie do kobiet i interakcji z nimi. Dla jednego będę inna, dla drugiego taka sama. < tryb filozofa aktywowany >
  5. @SławomirP Dziwne mi się wydaje takie patrzenie na laskę i generalnie człowieka...przez pryzmat zmarnowanego czasu na nią/niego. Dlatego w moim uznaniu lepsze są znajomości poznane na spontanie, na imprezach, znajomi znajomych etc. Łatwiej o takie naturalne niezobowiązujące relacje. Widzi się od początku tę osobę na żywo i łatwiejsza moim zdaniem jest interakcja. A przez neta to jakieś dziwne podchody, dużo domyślań etc. Mówię może też tak, bo mam minimalne (jak nie zerowe) doświadczenie w poznawaniu ludzi przez neta w celach kopulacyjnych
  6. @Libertyn Hmm...Dlatego nie byłabym dobra do tego typu portali. Są to miejsca, gdzie większość jest głownie nastawiona na seks, szybkie znajomości do łóżka etc i raczej mało głębokie relacje (pod względem uczuciowym, intelektualnym a nie penetracji ) Nie wpasowałabym się kompletnie "w salony"... Szkoda trochę, że nie cenicie w kobietach tego, że można z nimi na ciekawe tematy pogadać... to wcale nie musi wykluczać dobrego seksu przecież. Lubię czasem pogadać na tematy naukowe, powymieniać się doświadczeniem, wiedzą na dany temat...
  7. Mój ma jakieś 173... i dalej jest moim facetem. Jakby był niższy ode mnie też bym nie miała z tym problemu. Ja mam 169 cm wzrostu. Znałam paru takich niskich co mieli tyle krzepy, że bez problemu mnie jedną ręką mogli podnieść. Więc "mali" tez potrafią zdziwić Gorzej tacy mają w starciu z wysokim podczas boksu i innych sztuk walki. Ale generalnie ja nie przykładam w ogóle wagi do wzrostu. "Liczy się wnętrze"
  8. Ja tylko raz założyłam dla jaj konto na sympatii. Weszłam ze 3 razy po czym to konto sobie wisiało. Już nawet nie pamiętam co się tam działo. Wiem, że w pewnym momencie trzeba było płacić by jakąś wersję premium mieć czy cos... Generalnie nie ciągnęło mnie nigdy do tego. Nie lubię takiego sposobu poznawania ludzi. Przez internet ogólnie ok, ale nie przez portale matrymonialne. Zawsze mi się to będzie kojarzyło z desperacją. Teraz tym bardziej mi się nawet dla jaj nie chcę czegokolwiek takiego zakładać bo i tak nie jestem singielką. I mi z tym dobrze.
  9. Myślę, ze nie powinnaś zaprzątać sobie tym głowy. To co sobie inni pomyślą o Twoich radach to całkowicie ich problem. Tylko mówisz i wyrażasz swoją opinię. To co z tym zrobią to ich sprawa, To, że zrobia tak jak powiedziałaś, to w tym momencie ich problem. Oni to wdrażają w życie i to oni poniosą konsekwencje. Jak nie chcesz czuć się za to odpowiedzialna w taki sposób to po prostu nic nie radź.
  10. Nie lubię określenia "walka z samym sobą". Wolę raczej określenie " pokochanie siebie i zaprzyjaźnienie się z samym sobą". No, ale wiadomo o co chodzi Ja krzywdziłam siebie i swoje ciało objadając się słodyczami na potęgę. codziennie coś z ogromną ilością cukru + zero ruchu, lenistwo i przygniatająca ociężałość. Dodatkowo byłam też biernym palaczem przez prawie 20 lat. Też nie było dobre dla mojego organizmu. Jednak nie za bardzo miałam na to wpływ. Buntowałam się. Po ja kimś czasie nawet kupiłam tym palaczom e-papierosy by chociaż osób w ich otoczeniu ( w tym mnie) nie truli), jednak po jakimś czasie znów wrócili do zwykłych).Dopiero w swoim czasie mogłam się od tego uwolnić. Teraz ze strony środowiska nie jestem na to narażona. Był też moment, że miałam bardzo niskie poczucie własnej wartości i wmawiałam sobie depresję. Robiłam z siebie ofiarę i nieudacznika. Ciężko mi było cokolwiek zacząć/ skończyć bo ogarniał mnie wszechogarniający strach przed porażką i nie wiadomo czym jeszcze. W momencie gdy zmieniłam otoczenie, małymi kroczkami zaczęło wszystko iść w dobrą stronę. Doszło do Mindsetu w mojej głowie. Nabrałam więcej motywacji, łatwiej mi było iść ścieżką gdzie mój optymizm i pogodne nastawienie bierze górę. Dumna jestem z siebie patrząc na tę lepszą wersję siebie. Tobie @Lalka Życzę powodzenia w walce z nałogiem. Doceń obecny stan i trzymaj się go. Poznałaś co to znaczy wolność od nałogu. Widzisz tego dobrodziejstwa. To Ci daje wystarczający dowód na to, że nie warto wracać do poprzedniego stanu już nigdy więcej.
  11. Do mnie mówią ludzie różnie. Nie lubię tylko jak się do mnie zwraca ktokolwiek na dwa pewne sposoby. Zagranicznych odmian mojego imienia jest parę i sama proponuję obcokrajowcom, by nie wykręcali sobie języka przy moim polskim. Serduszko... takie sformułowanie mi pasuje jak babcie się do wnucząt odnoszą. Nie obraziłabym się na to. Jednak ja do faceta bym nigdy tak nie powiedziała. Zgrubienia bardziej mi pasują do mężczyzn. Zdrobnienia bardziej do kobiet. Tyle w temacie. "Hej, Twardzielu" - hm, do faceta - czemu nie. Najlepiej jeszcze przy grze wstępnej
  12. @Daenerys Nie chodzi mi o dorabianie ideologii. To akurat są moje luźne przemyślenia + obserwacje środowiska wokół mnie. Zastanawia mnie po prostu skąd się biorą takie zdrobnienia do mężczyzn. Nie przypominam sobie, żeby moja Matka, Ciocie, i generalnie starsze pokolenie tak nadużywało takiego nazewnictwa. No, ok niby w większości przypadkach pieszczotliwe. Wszystko też zależy od tego jakie relacje nas wiążą z danym osobnikiem. No Ok. Ale uważam, że w niektórych przypadkach jest to zdecydowanie przesłodzone, że aż mdli. Jak tak popatrzę na pewne jednostki, powiela mi się wówczas jeden schemat. Miałam w pracy 3 laski, które do kolegów mówiły zdrobniale. Szczególnie, że facet, który był tego adresatem...hm srednio mi do niego osobiście pasowało zdrobnienie. To trochę tak, jakby do Terminatora powiedzieć " Słodziaczku" a on chwile później wybił całą wioskę jednym ciosem...Wszystkie te 3 laski uchodzą raczej za roszczeniowe i często narzekające na mężczyzn. Jak sobie nawet przypomnę to FitDaria nawet do Marka zwracała się " Maruś"... Nie wydaje wam się więc to umniejszające w takich przypadkach? Ja wiem, czepianie się szczegółów... Teraz możecie sobie poużywać. Śmiało.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.