Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Hippie

Samice
  • Ilość treści

    1170
  • Donations

    50,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

911 Świetna

1 obserwujący

O Hippie

  • Ranga
    Chorąży
  • Urodziny 21.05.1993

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta
  • Miejscowość:
    On the edge of the world
  • Interests
    psychologia, rozwój osobisty, podróże, fotografia, muzyka, sport

Ostatnio na profilu byli

3166 wyświetleń profilu
  1. Spoko, @Eleanor dostanie ode mnie specjalne nagranie, ale to już rano.
  2. Na telefonie isingowe nagrania nie pójdą. tylko na kompie. A jak na kompie nie idzie, to znak, że trzeba odblokować/ zainstalować flasha.
  3. @Bruxa hahaha przypomniałaś mi to:
  4. @Krugerrand no to pierw naówcie @Eleanor to wam się pochwali jak na flecie gra Ja już zaprezentowałam swoje umiejętności. Niech inna się wykaże Dziękuję @SzatanKrieger . No w pracy też śpiewam radiowe kawałki i czasem nawet tańczę przy maszynie
  5. hahahaha tego jeszcze nie słyszałam Szczerze preferuję właśnie śpiewać angielskie piosenki bo wtedy tuszuje się moja wada wymowy "r" Dzięki za wysłuchanie Tylko jak wy chłopaki zrobicie to samo wcześniej. Święta tuż tuż. Nie będę się skarżyć jak zagracie nam na gitarach albo na czymś... w takich strojach: @Eleanor Pochwal się nam jak grasz na flecie, podejrzewam, że Panowie nie będą mieli nic przeciwko @Lalka A coś konkretnie tańczysz? Czy tak po prostu jak się nadaży okazja, na imprezach, etc?
  6. @SzatanKrieger No to działaj! kup sobie jakiś keyboard na początek Gitara też jest poręczna Ja początkowo zaczynałam grać na keybordzie. Mój tata mnie zachęcał - sam grał na organach kościelnych. Jak poszłam do gimnazjum, zaczęłam szukać swojej muzyki i i generalnie swojej tożsamości - odkryłam, że najbardziej ciągnie mnie do gitary. Po za tym dużo moich znajomych grało na gitarze i obracało się w klimatach rock/metal/punk i po prostu bardzo mi sie to spodobało. Z kim przystajesz - tym się stajesz . Zaczęłam więc zbierać kasę na swoją. Nawet moja skarbonka miała naklejony napis " na gitarę!"
  7. @BruxaWróciłam do gitary i ćwiczę teraz parę kawałków. Może kiedyś wstawię coś gitarowego.
  8. @Bruxa A jak byś oceniła swoją barwę? Śpiewasz wysoko czy raczej nisko? Ja miałam dość długo zajawkę na śpiew, byłam nawet blisko by się zapisać na lekcje śpiewu (czyli iść śladami sióstr) ale później sobie darowałam. Za to często chodziło się na karaoke ze znajomymi i czerpałam tam najwięcej radości ze śpiewania. Fajnie można było się odblokować przed grupą ludzi. Mam jeszcze trochę nagrań na isingu i tam ludzie chwalili moje "doły". Ponoć mam ciepłą i niską barwę głosu. Jednak moim problemem jest to, że głos mam dość przytłumiony i zblokowany (szczególnie przy wysokich dźwiękach), próbowałam to wyćiwczyć ale chyba brakło mi zapału. tutaj próbka moje głosu : -po ęgielsku https://ising.pl/nagranie/16nvgn25gb5,Imany-You_Will_Never_Know - po polsku https://ising.pl/nagranie/17g0r99jej5,Monika_Brodka-Mial_byc_slub na moim profilu isingu jest więcej nagrań ale te dwa w moim uznaniu wyszły mi najlepiej.
  9. No dziewczyny, przyznać się. Gra któraś na czymś? Tworzycie jakąś muzykę? Śpiewacie? Jak tak to na czym, jak długo i może się pochwalicie? A może któraś tańczy? Jak tak, to co ? Zainspirował mnie do założenia tego tematu @BydlakŚmierdziel swoim tematem Później zaczęłam tak przeszukiwać youtube i natknęłam się na dość sporo lasek, które grają całkiem nieźle na gitarze. Najbardziej wpadło mi w ucho to: Chciałabym kiedyś tak grać, może w końcu też się skuszę na zakup elektryka Obecnie gram od czasu do czasu na moim leworęcznym akustyku. Poziom: uczeń ale solóweczki już jakieś zagram. Z fałszem ale zawsze. Grało się za harcerstwa dużo i na samym początku zakupienia gitary w gimnazjum ( wtedy miałam największą zajawkę) Śpiewać też śpiewałam. w szkolnym chórku, w domu fałszowało się do monitora ... Jeszcze nawet mam gdzieś swoje konto na isingu. I by the way... Co myślicie o tej lasce: Talent ma...świetna, kobieca interpretacja utworu Hendrixa. Ma też co pokazać... ale jak byście się ustosunkowali do tego? Przesadziła z "uzewnętrznieniem się" i atencją czy wam to nie przeszkadza raczej? Na mnie jakoś większe wrażenie jednak zrobiła ta pierwsza, którą wrzuciłam. Może nie jest taka atrakcyjna jak ta, ale jednak jakoś bardziej do mnie dotarła bez świecenia cycem. Widać, że pierwsza skupiła się bardziej na grze niż na "pokazaniu swojego seksapilu" . Zapraszam do dyskusji zarówno Panów jak i Panie .
  10. Hippie

    Zakończenia i powroty.

    Odkurzę temat a co. Wcześniej jakoś mi umknął... Ja też jestem raczej osobą która nie wraca. Kończę jeden etap zaczynam kolejny. Jest tyle możliwości, że aż szkoda wracać do tego co już się miało. Nie jestem osobą, która przywiązuje się tak do miejsc. No ok, może z paroma wyjątkami... Miałam tak chwile z jedną firmą, że chciałam wrócić (choć mnie odwołali bo nie potrzebowali już agencyjnych pracowników). Wcześniej obiecywali mi kontrakt i już byłam na niego nastawiona. Jednak miesiąc po rozmowie o kontrakcie szefu wziął mnie (jak też innych agencyjnych pracowników) na rozmowę, tłumacząc " nooo firma z roku na rok coraz lepiej prosperuje, blablablabla, w tym miesiącu zrobiliśmy tyle i tyle, ale przychodzi okres, gdzie pracy będzie mniej i obawiam się, że musimy zrezygnować z agencji. Za tydzień we wtorek będzie Twój ostatni dzień, ale bardzo chcielibyśmy byś wróciła jak skończy się ten cichy okres (miał na myśli jakieś 4 miesiące później)." Był to dla mnie cios poniżej pasa. Kubeł zimnej wody i nie wiem co jeszcze. Na początku słowa do mnie nie dotarły, dopiero jak usiadłam na swoim stanowisku pracy pomyślałam " boże, co za schematyczna, skur%6^yńska firma..." Jak wcześniej wspomniałam byłam nastawiona na kontrakt (perspektywa pierwszej stałej umowy po 3 latach w UK, w końcu możliwość pożegnania się raz na zawsze z agencjami pracy). W tamtym zakładzie byłam chwalona na każdym kroku, dostawałam pochwały od samego menadżera, z czasem zaczęli dawać mi coraz to bardziej odpowiedzialne zajęcia... a pod koniec okazało się, że wyszłam na idiotkę, starając się i być lojalnym pracownikiem tylko po to by usłyszeć w po 6 miesiącach " do widzenia". Podkreślę, że te 6 miesięcy to był mój wtedy najdłuższy staż w jednej firmie. Wcześniej w zakładach nie siedziałam dłużej niż 3 miesiące. Zauważyłam, że po rozmowie, menadżer przestał do mnie podchodzić i chwalić, unikał kontaktu wzrokowego i był bardzo zmieszany. Dawało mi to do myślenia... Jednak mimo tego, że mnie wkurzyli, dalej ślepo wierzyłam, że wrócę. Wiedziałam, że mnie lubią i cenią. Ja też nie narzekałam na warunki. Przełożona powiedziała, że tego tak nie zostawi, i na pewno jak będzie możliwość to do mnie zadzwoni, Ja sama postanowiłam, że ich po jakimś czasie odwiedzę i o sobie przypomnę. Tymczasem skontaktowałam się z ówczesną agencją i okazało się, że mają dla mnie ofertę (moje obecne stanowisko), o podobnym charakterze pracy. Dodali tez, że oczywiście jak będzie możliwość to będę mogła po tym wrócić do poprzedniej firmy. Też manufaktura, też składanie, pakowanie ale z tym wyjątkiem, że głównie zajmuję się inspekcją amunicji i obsługą maszyn. Byłam sceptycznie nastawiona, bo nie podobały mi się godziny pracy i fakt, że każda sobota jest pracująca. (system 4/3 dni pracy po 12 h, od 6:00 do 18:00). Jako, że miałam już dosyć po fabrykach z mięsem zmian po 12h, mimo wszystko stwierdziłam: "i tak nie mam innego wyjścia, nie chce zmieniać znowu agencji." Zaczęłam pracę w mojej obecnej firmie, byłam już znudzona dwudziestą zmianą pracy (jak nie lepiej...) i dalej po głowie chodziła mi poprzednia praca. Od razu zauważyłam, że to większa firma i już na samym początku zaczęłam dostrzegać te same schematy charakterystyczne dla poprzednich fabryk, ale porównując z resztą i tak jest znośnie, ciepło, nikt mi się nie wpieprza w moją pracę, organizuję sobie stanowisko pracy po swojemu - czyli generalnie porównując z poprzednimi pracami... raj. Tutaj też jestem ceniona jako pracownik, polubili mnie dawać na deadline a mi to w sumie nie przeszkadzało bo nie czułam jakiejś szczególnej presji.. Przez pierwsze tygodnie dalej myślałam o tej pracy jak o tymczasowym rozwiązaniu. Jednak gdy minął styczeń, luty(okres gdzie poprzednia firma ponoć zaczęła znowu ruszać pełną parą) - już wtedy miałam nieco inne nastawienie. Przełożony dokładnie po 3 miesiącach pracy podszedł do mnie z papierami do kontraktu i z tekstem " od następnego tygodnia wypełniasz zakładowego timesheeta i jesteś pod firmą, ok?" A ja szok. Bez namysłu wzięłam i powiedziałam, że papiery wypełnię do jutra. W głowie kołatało mi. "To co prawda nie (nazwa poprzedniej firmy) jak sobie marzyłam ale i tak... w końcu mój upragniony kontrakt" W firmie jestem do teraz (już dobry ponad rok). Lubię tę pracę i póki co dalej jestem na etapie szlifowania języka i zdobywania doświadczenia. Jeszcze nie czuję wypalenia a stawka póki co mnie zadowala, ale napewno w końcu przyjdzie okres, kiedy będę chciała znaleźć coś lepszego. Ta praca poniekąd otworzyła mi furtkę na więcej możliwości i wzbogaciła moje CV, więc w razie następnego interview mam o czym opowiadać i z pewnością zadecyduje to o lepszej stawce i pozycji.
  11. Hippie

    Suplementacja podczas treningu

    Skusiłam się na wypróbowanie BCAA. Biorę już około miesiąca. Zażywam je w trakcie treningów czyli 3 - 4 dni w tygodniu Czy widzę jakieś efekty? Wydaje mi się, że regeneracja mięśni się poprawiła, sugeruję to po tym, że jeszcze niedawno bym kompletnie zdychała po takim treningu: i na drugi dzień nie mogłabym normalnie usiąść na krześle czy chodzić po schodach. A po regularnym zażywaniu BCAA mogę spokojnie na drugi dzień ćwiczyć bez zaciskania zębów z bólu . Być może to głównie zasługa tego, że moje mięśnie się przyzwyczaiły do regularnych ćwiczeń tego typu ale mam wrażenie, że w jakimś stopniu BCAA też robi swoje. Dalej to obserwuję. Zdam jeszcze relacje za jakieś 2, 3 miesiące. Zaczęłam robić ćwiczenia z bandą(medium albo hard), zakupiłam sobie też obciążniki na nadgarstki (2x1kg) - zobaczymy jaka będzie regeneracja i progres po takich treningach .
  12. Nie, to bardzo proste pytanie weryfikujące, ile jest w Tobie empatii do drugiej osoby. I Twoja odpowiedź pokazała też jak bardzo racjonalizujesz to. "- Zło to zło,[...] Mniejsze, większe, średnie, wszystko jedno, proporcje są umowne a granice zatarte. [...] jeżeli mam wybierać pomiędzy jednym złem a drugim, to wolę nie wybierać wcale." Ja też nalezę do osób, które mają bardzo mocno wbitą do głowy moralność. Wychowywana byłam przez starszej daty rodziców - to dlatego. Szkoda, że te prawdziwe wartości, które były kiedyś cenione zaczynają być nic niewarte i wyrzucane do kosza... Jestem absolutnie przeciwna takim relacjom, jest ich coraz więcej i przez to też ten świat zaczyna być coraz bardziej popsuty. Właśnie najgorzej jak są już dzieci - one wtedy to przeżywają najgorzej. I co z tego że jest separacja? Jak już są dzieciaki... Separacja może oznaczać, że może i od siebie odpoczywają ale jest jeszcze szansa, że przemyślą, i będą starać się naprawić swoje małżeństwo. A Twoja obecność w tym uniemożliwia. Bardzo bym się źle czuła ze świadomością, że weszłam z butami, w taki sposób w czyjś związek (nawet jeśli jest problematyczny dla tamtej dwójki)
  13. @SzatanKrieger wyczerpał temat moim zdaniem. @Echo Takie związki niosą za sobą konsekwencje. Godzisz się też być wplątana w związek dwóch osób i w ewentualny jego rozpad. Myślałaś o tym w ten sposób? @SzatanKrieger też zadał Ci mądre pytanie: Postawiłaś się w ogóle kiedykolwiek w sytuacji jego zony?
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.