Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Vstorm

Użytkownik
  • Zawartość

    19
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

7 Neutralna

O Vstorm

  • Tytuł
    Kot
  • Urodziny 03.01.1995

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Kobiety w internecie.

    A no po to, żeby białe było białe, a czarne było czarne. Więc według Ciebie, lepiej schować głowę w piasek i udawać, że się nic nie dzieje? To po co jest te forum? Audycje Pana Marka? Dla wybrańców? Po co?
  2. Cześć. Chciałem się z wami bracia czymś podzielić. Jeszcze przed tym co napiszę, nie robię żadnej reklamy tej strony, a chcę podać adres tej stronki, abyście i Wy mogli sobie poczytać. Jakiś czas temu, dość spory w sumie, zacząłem czytać anonimowe.pl jest to strona, gdzie ludzie wrzucają swoje wstydliwe historie, takie które nie powinny ujrzeć światła dziennego. Czasem są bezsensowne, czasem śmieszne. A czasem przerażające. Od dłuższego czasu, ta fajna strona straciła bardzo dużo. Wyznania są głupie i nudne dla mnie, a przeważnie pisane przez kobiety dla kobiet. W głównej mierze, chodzi o komentarze. Wystarczy napisać zdanie, które różni się od myślenia typowej kobiety, a można spotkać się z falą hejtu i jadu. Mnie tam bardzo szczególnie nie lubią, bo przeważnie piszę niezbyt wygodne zdanie na ich temat. To pokazuje, co czyta się tutaj na forum, czy słucha się Pana Marka. Najgorsze jest to, że kobietki zdominowały tą stronkę. Można by rzec, że wchodzisz tam na ich podwórko. Toteż mam do Was pytanie. Jako nowicjusz, zapytam się. Czy kobiety na prawdę potrafią stworzyć, jakąś grupę (nie licząc feministek) gdzie będą się wspierać i atakować? Bo jestem pewien, że u mężczyzn zawsze występowało braterstwo. I tego Wam raczej tłumaczyć nie muszę. A tutaj link do jednej z historii, nie zdziwcie się, że w komentarzach pojawi sie mój nick, bo mam tam taki sam: http://anonimowe.pl/n7Uhr Lub to: http://anonimowe.pl/ZVYsR ps. Może wam się to wydawać dziwne, ale z tym sfeminizowaniem społeczeństwa to według mnie trzeba walczyć wszędzie. Nawet na takich stronach jak te anonimowe. pl
  3. Jak mnie zawsze bawią panny, które tak twierdzą. Nawet mają fanpage na FB o takim motywie.
  4. Natrętna małolatka

    Czasem jak czytam tutaj Was, to aż się dziwię i łapię za głowę. Jak Wy tak szybko wszystko potraficie na poczekaniu powiedzieć. ps. Od BMW to niech ona się lepiej odczepi. A to z kilku powodów. Jak niektórzy wiedzą jestem mechanikiem. I części eksploatacyjne nie są tanie do bawarek, ale trwałe. Sam po amerykańskich muscle car, uwielbiam BMW. Co do tej panienki, niech pomyśli o jakiejś audi z napędem na przód, albo quattro. Bo z tylnym napędem nie ma żartów, a wszyscy wiemy jak kobiety potrafią prowadzić. Zawinie się na drzewem, albo wyniesie ją na nadsterownym na zakręcie i zabije jeszcze kogoś niewinnego lub siebie.
  5. 31 lat prawiczek

    Nie rozumiem, dlaczego u niektórych seks odgrywa taką istotną rolę w życiu? U mnie seks jest na samym dnie potrzeb. A sam nie miałem jeszcze okazji. Przecież to według mnie, tylko kilka chwil przyjemność. I tyle. A ile z tego może być problemów... Mało jest na naszym forum wpisów o tym? W wieku 22 lat nie chciałby być ojcem. Ja w ogóle nie chcę. Do "profesjonalistki" nie pójdę, bo mi honor nie pozwala. A honor posiadam. Ja na samej górze, jeżeli chodzi o emocje i potrzeby. To jest pasja. Pasja do motocykli. I uczucie adrenaliny. Stąd w avatarze Yamaha R1. Wolę się bić, niż iść na flirty. I nie to, że jestem sado-maso, bo nie jestem. Nie jestem gejem, bo pociągają mnie kobiety, szczególnie blondynki. Jestem wojownikiem, który zna życie od tej gorszej strony. A kobiety? To według mnie dodatek, który potrafi wysączyć z faceta, każde pieniądze i energię. Wolę zatankować bak do pełna, niż wydać na randkę. Autorowi radzę, aby znalazł sobie jakąś pasję. Ja od siebie polecam motocykle i sztuki walki. A i to, że ktoś nie współżył nie oznacza, że jest gorszym facetem. https://www.youtube.com/watch?v=ZM05LEWVDJc
  6. Przeczytałem cały wątek. I tak się zastanawiam, co wy widzicie w tym tańcu? Co w tym jest takiego ciekawego? Zanim napiszę, co sądzę o tańcu, zaznaczam, że to moje zdanie i opinia. Bo dla mnie taniec to nic innego jak robienie z siebie debila. Wykonywanie ruchów w tańcu, to dla mnie to samo co pójście, do WC. Z tym, ze w tym pierwszym to po prostu marnowanie energii. Którą, można spożytkować w lepszy i przyjemniejszy sposób. Już kilka razy, odmówiłem dziewczynom tańca. Ktoś napisze, że przecież możesz poczuć bliskość osoby, z którą tańczysz. W dzisiejszych czasach, to nie trzeba tańczyć, aby zaznać bliskości osoby, z którą się tańczy. I ja to wiem i Wy to wiecie. Dla mnie taniec jest godzeniem w moją męską dumę i poniża mnie. Ostatnio podjąłem decyzję, zapisuje się na boks tajski. Wolę po stokroć to, niż ten wasz taniec, w którym wykonuje się bezpodstawne ruchy. I to kręcenie dupą u faceta, jak to ohydnie i niemęsko wygląda. A sztuka walki? Rozwija ciało, umysł i ducha. Do tego dochodzi perfekcyjnie wyćwiczone ciało, które już nie jedno zniesie. Poza tym, kręcąc dupą, przed napastnikiem się nie obronisz. Nigdy nie zapiszę się na kurs tańca, bo nie mam zamiaru wyrzucać pieniędzy w błoto. I jak nie tańczę na imprezach, to jakoś mnie nie ubywa.
  7. Może to wszystko bierze się też z barku zasadniczej służby wojskowej? Sam mam 22 lata i chętnie bym do wojska poszedł na przeszkolenie. Co do muzułmanów, a raczej zachodu. Mnie wydaje się, że ta feminizacja mężczyzn przyszła właśnie z zachodu. Zobaczcie, tamtejsi mężczyźni tym uchodźcom na wszystko pozwalają. U nas nie miało by to prawa bytu. Kibice, każdy patriota. Czy też większość społeczeństwa. Dlaczego większość? Bo i w Polsce postępuje ta feminizacja. Na szczęście nie tak szybko i nie na taką skalę. Kiedyś zachód upadnie, UE jak sami zauważyliście pod muzułmańskim butem. Ale nie Polska.
  8. Dzień doberek :)

    Witaj. Widzę, że trafiła się moja rówieśniczka.
  9. Moja mała historia.

    @dobryziomek Wiesz, za bardzo się nie wypowiem w tej kwestii, bo matki nie mam od najmłodszych lat. Fakt, są patologiczne sytuacje, ale nie wypowiem się na ten temat. Napisałbym coś jeszcze z swojego życia, ale nie wiem czy za bardzo to już kogoś tutaj, będzie obchodzić.
  10. Moja mała historia.

    Nie zaprzeczam, że mechanik pojazdów to przyszłościowy zawód. Codziennie podnoszę swoje umiejętności, bo im coś szybciej zrobię/zreperuję/wyreguluje to więcej zarobie. Poza tym, mechaniki człowiek uczy się cały czas. Jeszcze chcę rozszerzyć swoją wiedzę, na temat reperowania motocykli. Bo szczerze, to też mnie kręci. Coś w tym zakresie umiem, ale stanowczo za mało. Na miano przyjaciela trzeba sobie zasłużyć i tutaj masz rację. W sumie to i ja lubię samotność. Zresztą, teraz kiedy sobie pracuję to nie mam czasu za bardzo, po pracy. Zresztą za niedługo, zacznę kompletować narzędzia i będę sobie dorabiał po pracy. Powiem Ci, że moi koledzy. A raczej nasze poglądy i widzenie świata znacznie się różnią. Wcześniej można by powiedzieć były takie same. Z tym, że ja nie jestem jakimś imprezowiczem jak oni i za bardzo nie potrzebuję ludzi do szczęścia. Zauważyłem też pewną rzecz. A właściwie to, że kiedy zbliża się jakaś impreza, to oni przeważnie jako ci sparowani z kobietami, robią sobie razem wypady gdzieś na jezioro czy do ich znajomych, których ja nie znam. Nie zapominają o mnie, kiedy któryś z nich robi jakieś ostatki czy sylwester. Zresztą ci, którzy są w związkach bardzo się zmienili. Stali się jacyś tacy miękcy, czasem widzę jak lubią zdjęcia jakichś zakochanych par na fanpage na FB czy gadają o takich pierdołach, że czasem mi się ich nie chce słuchać. Oczywiście słuchają się swoich dziewczyn, czasem coś przed nimi ukrywają, np. wypicie browara i tym podobne. Wrócę się jeszcze do imprezowania. Może to zabrzmieć dziwnie, ale ja wolę czuć adrenalinę podczas jazdy motocyklem, samochodem czy jakieś emocje. Na imprezach zwyczajnie się nudzę.
  11. Moja mała historia.

    Może masz rację i błądzę, nie jestem alfą i omegą. Zrozumiałem, żebym zrezygnował z boksu tajskiego w tym zdaniu: pani ci powie bez sensu to jest tajski boks. Kicha. A do muay thai, chciałbym dołączyć sztukę walki Combat 56. W każdej sztuce walki też występuje: harmonia/dynamika/rytm/timeing/dystans/kroki. Dodaj do tego, ćwiczenie psychiki i ducha. A co będzie z moją pasją jak się rozwinie? Będę jeszcze bardziej szczęśliwy. Proste. A kobiet na motocyklach jakoś nie trawię, fakt fajnie wyglądają. Ale jest jedna rzecz, która mnie od pycha. Ze względu na jakieś doświadczenia z kobietami. (te złe) Jakoś nie chce łączyć pasji z kobietą o tym samym zainteresowaniu. Chcę się trzymać od nich z daleka. Dziwne to jest pewnie dla Ciebie. I możecie mnie zjechać za to co powiem. Ale uprzedzam, to jest moje zdanie i opinia. Ogólnie to nie lubię motocyklistek. Wiem jak się zachowują motocyklistki, widziałem. Po prostu mają się za lepsze od innych dziewczyn, które nie jeżdżą jednośladem. Próbują dorównywać mężczyzną, a ja uważam, że motocykle to jest typowo męskie zajęcie. Tak samo jak mechanika czy motoryzacja. Boli mnie czasem, jak widzę motocykl w różu i dziewczynę na nim. Ale mam też ku temu powody. Każdy kto jeździ motocyklem, albo jak czasem widzicie na drodze, motocykliści się pozdrawiają. Unoszą lewą rękę. Ile to już razy zdarzyło mi się, że dziewczyna na motocyklu nie podniosła ręki. Ja rozumiem, nikt nie ma takiego obowiązku. Ale tutaj już chodzi o kulturę. Czasem zdarzyło mi się, że jak stanąłem obok swoim motocyklem, koło motocyklistki. To patrzyła z taką jakby wyższością. Jakby wam to określić. "O patrzcie, jestem motocyklistką podziwiajcie mnie" A tak wrócę się jeszcze do rozwinięcia mojej pasji. Ja przeważnie jeżdżę samotnie, bo lubię. Więc twoje stwierdzenie, że spotkam samicę na stalowym rumaku jest mało prawdopodobne. Poza tym motocyklistek jest bardzo mało. Powiesz, że na zlotach. Ale ja na zloty nie jeżdżę podrywać, tylko pooglądać inne motocykle, pogadać z innymi o motocyklach. Wymienić zdania na temat techniki jazdy, poopowiadać o przygodach na drodze. Czy obejrzeć pokazy stuntu motocyklowego. Wziąć udział w jakichś konkursach. Czy wystartować w zawodach na 1/4 mili.
  12. Moja mała historia.

    Nie będę robił czegoś, co nie lubię. Bardziej mnie ciągnie do tej sztuki walki jaką jest boks tajski. Niż do tańca. Nie wiem czy wiesz, ale muay thai. Nie rozwija tylko ciała i psychiki, ale też ducha. I mnie to bardzo inspiruje. Nie rozumiem za bardzo, tego zdania: "Fakt, że wszedłeś na to forum już bije po gałach co jest w tobie"psycha". To kiedy to oprogramowanie, o byciu samemu się aktywuje? Każdy człowiek jest inny. A są ludzie, którzy są sami i są szczęśliwi. Dlaczego mam do tego nie dążyć? Dobra idąc Twoim tokiem rozumowania. Zbuduję swój wymarzony dom gdzieś na mazurach, kupię wymarzony samochód. Zacznę spełniać się w pasji, a to już nie taka daleka przyszłość. No i dobra, poznam kobietę. Wprowadzę ją do swojego domu, na który ciężko będę pracować. A ona ma mieć to wszystko za darmo? A wiesz co się dzieje, kiedy bierze się rozwód, jeżeli nie podpisze się intercyzy? ps. Tańcem nie obronisz się przed napastnikiem podczas spaceru. Co innego jak coś trenujesz.
  13. Moja mała historia.

    Słyszałem czasem takie stwierdzenia od rodziny. Od patologi to trzymam się jak najbardziej z daleka. Ale i tutaj mam też coś do powiedzenia. Widziałem patologię u niektórych osób i czym ona się kończy. Jakoś nie interesuje mnie takie towarzystwo. Nie napisałem całej i dokładnej historii, bo nie chcę wylecieć z banem. Żeby napisać całą moją historię, to byłby istny i długi felieton. Ale jak już to podczas odpowiadania na Wasze argumenty i sugestie. Będę coś dodawał z mojego życia. Otóż to, życie nauczyło mnie, aby bardzo ostrożnie dobierać sobie znajomych. Z tym pasożytowaniem to masz rację. Ja dodam od siebie, że niektórzy to są wampirami energetycznymi. Poza tym, ja ludziom nie ufam. To nie tak, że od razu zostałem pesymistą. Ja staram się być realistą. Pozwolić sobie na chwilę beztroski? No u mnie to z tym nie za bardzo. Jak już napisałem wyżej, moją pasją są motocykle. Mam prawo jazdy na motocykl. Tylko, ze kat. A2 do 48 koni mechanicznych. Od maja 2018 roku, mogę zrobić już pełne A. Posiadam motocykl, można by powiedzieć, że zabytek. Jest to CZ 175/487 w bardzo dobrym stanie technicznym i wizualnym. Tylko, że jest dla mnie za słaba i niezbyt sprawuje się w turystyce motocyklowej. Nie daje mi adrenaliny, a to bardzo lubię. Marzy mi się Yamaha R6. Mam już trochę doświadczenia w jeździe na moto. Tylko, że dopiero zacząłem pracę można by powiedzieć. A uczenie się mechaniki jest dość długie. Jak mi szef powiedział, żebym się nie przejmował. Bo czasem to trzeba trzy lata siedzieć w warsztacie dzień w dzień. Wszystko rozchodzi się o pieniądze. Niestety taka smutna prawda. Kobiety może nie są złe, ale potrafią zepsuć i zadać cierpienie mężczyźnie. Miałem już takie przypadki. Dlatego trzymam się od nich z dala. Bo po co się męczyć? Bardzo bym chciał w to uwierzyć. Naprawdę. Do wyuczenia się zawodu jeszcze daleka droga. Fakt już coś umiem. I mógłbym sobie dorabiać po pracy, ale narzędzia nie należą do najtańszych. Tutaj troszkę napiszę. To nie jest tak, że ja przez całe życie siedziałem w domu. W gimnazjum jak byłem, to nie było dnia, kiedy z paczką znajomych się nie spotykaliśmy i coś robiliśmy. Co prawda chodziło się nad rzekę, na ogniska. Czy na inne imprezy. I uwierz mi, miałem z nimi mnóstwo przypałowych akcji. Święty nie jestem. Wszystko zaczęło się psuć, od momentu kiedy każdy ukończył gimnazjum. I to nie psuło się od razu. Tylko stopniowo. Możesz uznać to za egoistyczne, ale mnie życie nauczyło właśnie, żeby się nie otwierać na ludzi. Bo po co? Jak już się otworzysz i chcesz żyć takim schematem jak Ty piszesz. To ludzie to tylko wykorzystają. U mnie to zawsze koledzy byli, jak czegoś chcieli. Ja dożę do samowystarczalności. Chcę być szczęśliwy tylko dla siebie i się tym nie dzielić. Nie interesuje mnie czyjeś szczęście i chcę aby moje szczęście nie interesowało nikogo. Chcę dążyć do tego, aby być szczęśliwym samemu, bez udziału innych ludzi.
  14. Z początku nie wiedziałem, czy napisać to co przeżyłem i co czuję. Bo kogo to właściwe obchodzi? Jestem na tym forum od niedawna i jak tak Was czytam, to pomyślałem, że umiecie doradzić, porozmawiać. Więc zacznijmy może od dzieciństwa. W styczniu ukończę już 23 lata. Dla Was może to być początek życia i dopiero mam 22 lata na chwilę obecną, a ja czuję się już staro. Dzieciństwo nie było zbyt szczęśliwe, chociaż zdarzały się miłe chwilę. Jeżeli chodzi o rodzinę, to matka od nas odeszła jak miałem około 7 lat. Potem zabrała moją o dwa lata młodszą siostrę. Dodam, że wszystkie problemy zapoczątkował alkohol. A dokładniej alkoholizm matki i ojca. Wychowali nas w zasadzie dziadkowie. Tylko, że dziadek, którego uważam za wzór odszedł od nas w 2011 roku. Babcia nieźle się trzyma do dziś. Ojciec jak pił tak dalej pije. A matka nie żyje, jak się dowiedziałem to jakoś nie byłem wzruszony. Ot przyjęte do wiadomości. W szkole bywało różnie, były próby gnębienia, ale się nie dawałem. Miałem kolegów. I to nawet takich fajnych. W wieku 20 lat, zachorowałem. Miałem guza mózgu, jakimś cudem wszystko się udało i po 8 godzinach po operacji, stałem już na nogach dosłownie. Sam poszedłem do łazienki. Ale przeżycie, a raczej uczucie towarzyszące objawom były niezbyt przyjemne. Kiedy guz dawał znać o sobie. Wpierw ukończyłem szkołę zawodową, potem liceum. Stałą pracę mam od jakiegoś roku, jako mechanik samochodowy. Fajny zawód i nie nudny. Oczywiście poszedłem tam bez wykształcenia jako mechanik pojazdów. I jakoś się udało i robię w tym już rok. A lubię to. Uwielbiam motocykle, jest to moja pasja. A samochody to takie moje zainteresowanie. Lubię dużo rzeczy i ciekawostek ze świata. Planuje zapisać się na boks tajski, bo bardzo imponuje mi ta sztuka walki. Ale.... Ale w rzeczywistości to nic mi się nie układa. O relacjach damsko-męskich to się wolę nie wypowiadać. Powiem tyle, że nie byłem z żadną dziewczyną. Wiem jedno, że im kobieta atrakcyjniejsza tym bardziej pusta. A jak jest jeszcze jedynaczką z trochę bogatszego domu, to najlepiej trzymać się od takiej z daleka. Mam podobne przemyślenia jak ten chłopak: https://www.youtube.com/watch?v=368jV4m77OQ Nie mam pojęcia co to miłość i w coś takiego nie wierzę. Bo coś takiego nie istnieje. Poza tym ojcostwo kojarzy mi się jedynie z butelką piwa i alkoholizmem. Jeżeli chodzi o dzisiejszych kolegów, to widzę się z nimi raz na ruski rok. A tak to dom-praca-dom. W życiu nauczyłem się, że zawsze trzeba liczyć tylko na siebie. Ja od zawsze byłem sam, chodziłem sam i będę sam. A moi koledzy, między sobą to dość często się spotykają. Wydaje mi się, że wynikło to z powodu mojego nastawienia na imprez. Nie to, że siedzę i zamulam. Owszem powiem coś śmiesznego, wszyscy się śmieją i porozmawiam z każdym. Ale moi znajomy wcześniej dość często jeździli na imprezy masowe, jakieś kluby, dyskoteki. Ja klubów nie lubię. A tańczyć nienawidzę. Kilka razy zdarzyło mi się odmówić tańca dziewczynie. Nie będę robił czegoś, co uważam za bezsensowne i nie dające mi poczucia radości czy szczęścia. Raz, że uważam to za marnotrawienie energii, a dwa za robienie z siebie pajaca. I tak na koniec, bo czytałem w regulaminie, żeby się nie rozpisywać. To powiem wam, że czasem zdarzy mi się myśleć o tym po co ja istnieje. I do czego jestem światu potrzebny. Czasem pomyślę o samobójstwie, ale nie mam zamiaru tego robić. Nawet nie stać mnie na motocykl czy fajny samochód. A już pracuję rok. Nie potrafię odłożyć pieniędzy. Marzę o własnym domu, gdzieś daleko stąd i spokoju.
  15. Huk przy zmianie biegu na wsteczny (bez sprzęgła)

    Tak od siebie dodam: Bieg wsteczny, a raczej koło zębate, ma zęby proste. Reszta biegów w pojeździe np, 1,2,3,4,5 mają zęby ukośne. A dlaczego? Bo łatwiej jest się im wtedy zazębiać. Chociaż mają przez to mniejszą trwałość. Bieg wsteczny z prostymi zębami dodatkowo wyje podczas jazdy, poprzez swoją budowę. Poza tym koła zębate skośne są droższe w produkcji, dlatego bieg wsteczny, który się rzadziej wykorzystuje, ma zęby proste. Za to też jest wytrzymalszy. I jak się nie mylę, nie ma synchronizatora. W motosportcie wszystkie biegi mają koła zębate z układem zębów prostych. Dlatego, że są wytrzymalsze. Poza tym chodzi też o komfort jazdy.
×