Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Tajski Wojownik

Użytkownik
  • Ilość treści

    45
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

57 Świetna

O Tajski Wojownik

  • Ranga
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Tajski Wojownik

    Symptom Cuckold

    Spokojnie, to nie był jej pomysł. Nie mam pojęcia co jest źródłem tego podniecenia. Może jestem masochistą albo mam pewne symptomy. Czy możesz wyjaśnić co to znaczy niska samoocena na poziomie podświadomym? Za młodu, moi rodzice się rozwiedli i matka przejęła kontrolę nad wychowaniem mnie. NIe było dobrze, matka nie pracowała, ojciec nie płacił alimentów i żyliśmy tak pod kloszem u mojej babki, a potem na swoim, gdzie matka brała pomoc z mopsu bo jak inaczej. Potem poszedłem na studia, dostawałem duże stypendium więc trochę wydoroślałem, ale przez ten cały czas matka trzymała rygor i nie mogłem się emocjonalnie rozwijać. Przez tą relację z matką nabawiłem się nerwicy i niskiej samooceny. Potrzebowałem kilka lat, żeby z tego wyjść chociaż trochę na prostą. Obecnie trzymam normalne stosunki z matką. Porozmawiałem ze swoją na temat "hotwife" i od razu to odrzuciła, chociaż oznajmiła, że jak pomoże mi sobie to wyobrażać, ale w praktyce nie ma mowy. Jak to usłyszałem, to rzuciłem: spoko i natychmiastowo jakoś to wyparowało ze mnie. Nie chce mi się wracać do tego samego tematu. Choć obawiam się, że nie wiem co bym zrobił, gdyby się zgodziła. Ogólnie macie rację, ten cały cuckold to niezły shit, rani ale podnieca. Masakra.
  2. Tajski Wojownik

    Symptom Cuckold

    Nie wpływa to na moją samoocenę. Oddzielam seks i uczucia z tym związane od uczuć panujących w związku. W dodatku taki rodzaj seksu uważam za pewnego rodzaju taboo i dlatego mnie to kręci. Na początku miałem zonk, bo miałem w sobie wiele schematów typu miłość po grób, piedestał i inne ceregiele, co mi zaprzątały umysł. Widać to było w moim popularnym poście o Tajce. Na chwilę obecną wyrobiłem sobie poziom myślenia, że związek czy te wszystkie miłości to dla mnie fikcja. Za dużo się nacierpiałem (nie opisywałem tego na forum, ale chyba to zrobię). Za dużo, więc postanowiłem poprawić poziom wyjebania i zająć się sobą. Teraz siedzę ze swoją głównie dla korzyści, chociaż mam do niej jakieś tam uczucia. W związku z tym wyrobił się we mnie ten dziwny cuckold. Spadł tak nagle, jak grom z jasnego nieba, akurat jak przeglądałem pornhub dla funu. Sprawdziłem to i jakoś mną wstrząsnęło. Nie powiem, mam jeszcze dziwne odczucia, no bo osoba trzecia, moja laska i tak dalej. Może mi przejdzie, ale na teraz to aż mi głowa paruje od imaginacji. Czyżby to było spowodowane rutyną w seksie?
  3. Tajski Wojownik

    Symptom Cuckold

    Witam Bardzo proste pytanie: Czy jesli przejawiam symptom cuckold, to znaczy, że zachodzą we mnie oznaki podniecenia w przypadku wife share to jest ze mną coś nie tak? Czy jest to choroba? Czy da się to leczyć? Nie chcę wyjść na zboczucha czy coś podobnego? Okazało się, że jest to jeden z moich "kinków", który bardzo mnie podnieca. Reszta jakoś blado przy tym wychodzi, a sam seks jakiś taki szary, jeśli nie ma w tym odcienia cuckoldu. Byłbym wdzięczny za odpowiedź i jakiekolwiek wyjaśnienie Pozdrawiam Update: PS: Jeśli chodzi o porno, głównie oglądam "wife share", "cuckold" czy "hotwife". Jedyne, które potrafią mnie naprawdę rozgrzać.
  4. Tajski Wojownik

    Zanim zniszczy Cię żona.

    Gdzie było odniesienie do źródła? Oświeć mnie... To, że podał tylko facebook i Prawo ojca nic nie znaczy. Mamy trzy profile na Facebooku. Nie wierzysz, sam sobie wpisz w wyszukiwarce. Potem mi pokaż dokładnie co i jak. Racja, forum to nie praca naukowa, ale jakieś zasady niech tu panują. To, że ty masz wyjebane, nie znaczy, że kto inny będzie przymykał na to oko, zwłaszcza autorzy. Ale co się będę z tobą wykłócał, jak żeś pewnie gówno w życiu napisał i mnie od synków wyzywasz. Po prostu nie kumasz praw autorskich i tyle.
  5. Tajski Wojownik

    Zanim zniszczy Cię żona.

    Spójrzmy wiec na ta sprawę profesjonalnie: To co zrobil @Still to jeden wielki plagiat. Kopiuj, wklej bez żadnych linków, referencji czy cytatów(pisze teraz magisterkę i mój profesor jest naprawdę wyczulony na wszelkie rzeczy wzięte z innych źródeł). Calosc nie jest poprawnie sformatowana przy użyciu kursywy i cudzyslowia. W dodatku źródło nie jest wiarygodne, gdyż jeśli spróbujemy wpisać: "Prawa ojca" na Facebooku to wyskoczy nam kilka profili. Nie mamy konkretnego źródła, który powinien być wklejony w hiperłącze. Także całkowicie się zgadzam z @WąsatySamiec, że piznąłeś cudzy tekst, czekając na nie wiadomo co. Bo to wygląda, jakbyś czekał na poklask. Bądź profesjonalny. Jakie źródło podał? Ani to link(hiperłącze), ani konkretna data, autor. A tak poza tym to nic nie zacytował. @Mosze Red @Normalny dzięki za wklejenie źródła. Bardzo nie lubię plagiatów. Jeśli chcemy coś skopiować z innego źródła, a nie chcemy, żeby wyszło na plagiat(czyli KRADZIEŻ czyjegoś autorstwa) to mamy dwie możliwości: 1) Poprawne referencje, źródła plus "kursywa", wklejenie linku z opisem wraz z własnym komentarzem. 2) Parafraza tekstu wraz z wklejonymi referencjami i źródłami, kursywa plus link Ja tu nie widzę nic poza ładnym kopiuj, wklej. No właśnie nie. @Still skopiował tekst i to, że autor nie jest podany w fanpagu nie zwalnia go z ujęcia w swoim tekście "poprawnych referencji czy źródeł", zwłaszcza, że jest to tekst naprawdę profesjonalny i napisany przez ciebie i subiektywnego. Jestem na chwilę obecną zniesmaczony takim kopiowaniem, gdyż tekst jest kopalnią złota. Wiele się dzięki niemu nauczyłem i postaram wdrążyć w życie, także dzięki @Marek Kotoński i @Subiektywny. Szkoda tylko, że w taki sposób się o nim dowiaduje.
  6. Na wstępie przepraszam, jeśli ustawiłem ten temat w nieodpowiednim dziale. Jeśli nie pasuje, proszę go przenieść. Dziękuję bardzo. Sprawa jest dość skomplikowana i nie mam za dużo czasu na jej rozwikłanie. Wyjaśnię bardzo szybko. Moja luba starała się o wniosek wizowy do Polski (mieszkamy w Bangkoku). Dokumenty wszystkie przygotowane, tyle ze popełniła błąd, jeśli chodzi o spotkanie z konsulem, który wręczy jej paszport z wiza. Chciala 22 sierpnia, ale w e-konsulacie ustawiła 22 października, tyle, że nasza podróż ma zacząć się od 20 do 26 października. W grę nie wchodzi anulowanie czy przełożenie lotu ze względu na to, że moja mama wzięła sobie wolne na ten okres i tylko te 6 dni jest dla mnie kluczowe. Moja luba napisała e-maila do konsula, a ten jej odpowiedział, że jedynie sprawy awaryjne, szkoła, choroba kogoś bliskiego lub specjalne okazje/eventy wchodzą w grę. No to pomyślałem, że jesteśmy załatwieni, bo przecież nic nie pasowało. Kasa na bilety poszła – 2,5k, ja wkurwiony, ona beczy. Wpadłem wiec na pomysł, że trzeba spróbować czegokolwiek, żeby nie stracić tej kasy. Może jakoś da rade z tej sytuacji wyjść. Napisałem wiec taki oto list do konsula: Napisałem wiec, że się zaręczyłem(cos musialem wymyslic) i teraz oni potrzebują jakiego potwierdzenia tego. A tutaj odpowiedz od Konsula: ‎ Czy ktoś mógłby podać jakiś przykład, pomysł, pomoc w tej naprawdę niedogodnej sytuacji? Jeśli udokumentuje to uzasadnienie w dziale "szczegolne okazje" to wówczas moja luba dostanie przedterminowe spotkanie i wizę. Nie stracę pieniędzy i wszystko będzie cacy. Wszystko przez to, ze moja luba pierdolnela się z data. Aaachhh Niestety pozwoliłem swojej raz zająć się czymś poważnym i spierdzielila to. Teraz chce to naprawić? Czy ktoś ma jakiś pomysł na dokumentacje zaręczyn, które przeszło by u konsula? Każda odpowiedz jest cenna. Pozdrawiam serdecznie
  7. Tajski Wojownik

    Moje życie z mężatką w tle...

    Przeczytałem wszystkie wypowiedzi i jestem po prostu w szoku. Ja się zastanawiam na co idea tego forum i starania naszego "guru", które chcą nas czegoś nauczyć, jeśli przyjdzie taki jeden z drugim i zacznie pierdolić o ruchaniu mężatek i ich zaletach. Potem się zacznie kolejne pierdolenie, że każdy moralizujący boi się swojej myszki czy został skrzywdzony. @RealLife to już jest totalna degrengolada, upadek społeczny. Nie potrafię sobie wyobrazić jak można być tak pozbawionym zasad, byle tylko zamoczyć i jeszcze mieć frajdę z tego, że porucha się kochankę - nawet mając rodzinę. @AR2DI2 kolejne indiwiduum. Od samego początku podziwiałem twoje wypowiedzi, brałem je do siebie(lubiłem w tobie ten pełen zasad i siły charakter), ale jak jebnąłeś tekst o ruchaniu mężatek i przy tym braku odczuwania sumienia to w ogóle straciłem do ciebie jakikolwiek szacunek. Widziałeś tych mężów, ale i tak siałeś spierdolinę dookoła. I potem dziwota, dlaczego kobiety są jakie są. Biorą przykład właśnie z takich jak ty, którzy w dupie mają zasady. Musisz zrozumieć jedno, piękna nie piękna - trzeba się trzymać zasad. Tego nas uczył guru. Nie pieprz więc, że ktoś by uległ jak by laska pchała mu się na kutasa. Mnie na przykład brzydzi myśl o posuwaniu zajętych, czy ma SMV 10/10 czy 2/10. @dewastator szkoda słów, przyszedł się wyżalić jak to rucha mężatkę i jest z tego dumny. Co? Mam Ci pogratulować, pocieszyć, dać radę? Pierw ogarnij jakieś zasady w swoim życiu. Tutaj nie chodzi o moralizowanie, przekonywanie itp. tylko zrozumienie prostej logicznej rzeczy: jak wyszliśmy z matriksa i żyjemy według jakichś zasad to nie zmieniajmy tego. Na co się tutaj produkujemy i staramy pomóc ludziom , jak taki @AR2DI2, @dewastator czy @RealLife sieją matriks swoim zachowaniem. To jest zachowanie typu: - ruchaj mężatki - same się pchają, nie odmówię - ch*j w dupę moralizatorom - alfa sralfa - silny samiec No i jak ma być lepiej? Gdzie jakiekolwiek zasady? Na co to forum? Hę? Nie daj boże jeden z drugim zostanie skrzywdzony, przyjdzie na forum, zobaczy to i owo, wypowiedzi o ruchaniu mężatek i sam pójdzie to czynić. Dla mnie to jest niepojęte, co to ludzie potrafią uczynić innemu, byle tylko zaznać przyjemności i mieć jakieś korzyści. Tfu! Chwała tym, co wierzą w jakąkolwiek przyzwoitość jak @Adolf, @Paterialista, @Perun82 czy @Obliteraror. Kwintesencją mojej wypowiedzi powinny być te proste zasady: - trzymaj się swoich zasad i miej jaja odmówić - nie ruchaj czyichś żon - bądź lojalny i tego wymagaj - odseparuj się od lewactwa i zniszczenia
  8. Hej, przeczytałem obydwa wątki (tutaj i netkobiety) i powiem Ci krótko: PRZESADZASZ, i to ogromnie. Nawet jeżeli dziecko wygląda inaczej niż rodzice, tzn. nie jest podobne do nikogo to ciebie to nie powinno w ogóle obchodzić, bo to nie jest twoje życie. Nie powinieneś sugerować żadnych badań DNA, jedynie próbować rozmawiać na tematy zdrad, niewierności, shit testów kobiet no i ewentualnie napomknąć co to są badania DNA. Po co stwarzasz sobie problemy na siłę? Nie masz innych zajęć, jak tylko wtrącać się w czyjeś sprawy? Punktowano tutaj na forum nie raz, że my świata nie zbawimy. Uświadamiać można, ale że ludzie żyją w matriksie to tym bardziej nie zrozumieją. Stracisz czas, energię, kumpla w imię czego? Ci ludzie sami muszą do tego dojrzeć, sami muszą na oczy przejrzeć i szukać prawdy/pomocy(jak to mówił nasz wódz @Marek Kotoński i reszta chłopaków), wtedy wyciągasz rękę i sugerujesz badania DNA. No jak dla mnie zrobiłeś z siebie pośmiewisko na netkobietach, aż żal to było czytać. Powstała gównoburza, nic nie osiągnąłeś i jeszcze rozkminiasz. Dobrze ci tam te "niecne" kobietki powiedziały, że niby zobaczyłeś dziecko raz, a potem wystosowałeś ciężkie działa. No tak nie można. Każdy by się wkurwił. Co jeśli facet trzyma ramę, kobieta jest posłuszna, jest seksik, wszystko cacy? Wtedy cały twój plan legnie w gruzach, poza tym już cały ten wątek wygląda jak jakaś desperacja. Żeby tylko o tym wiedział, może chłop zrobi testy? No na chuj ci to? Serio? Ja po prostu nie rozumiem ludzi, którzy na własnych przypuszczeniach(bez dowodów) wpierdalają się komuś w życie. Bez jaj. Wiele się na tym forum nauczyłem, ale niektórzy przejawiają ogromne skrajności w relacjach damsko-męskich, że aż to bije po oczach. Niektórzy biorą całą tą wiedzę dosłownie, serio i nie wiadomo, kto jest kto i jak bardzo jest wiarygodny. W głowie utknęła mi jedna z wielu złotych zasad tego forum: Jak facet nie prosi mnie o pomoc w relacjach damsko-męskich, to ja się tego nie tykam, nawet jak widzę, że coś jest nie tak. Mam dużo swoich problemów na głowie, czasu poświęconego na uświadamianie nikt mi nie zwróci. Mogę próbować pierdyliard razy, ale co z tego jak nie dotrze. Trzeba się kształcić, udoskonalać, rosnąć w siłę, polerować swoje SMV i pomagać tylko tym, którzy tej pomocy chcą. AMEN
  9. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to wiek, potem jak długo się znacie i kiedy zjeżdżasz. Laska ma 17 lat, więc ma pstro we łbie i mogę się założyć o całą swoją wypłatę, że nie jest gotowa na żadne poważne związki. Zwłaszcza, że ty za granicą i pojawiasz się dwa razy w miesiącu. 17-latka powoli wchodzi w dorosłe życie, a to znaczy, że jest ciekawa świata, imprez, facetów, kutasów itp. Hormony jej buzują, chce się wyszaleć, zaznać emocji z bad boyami i to pewnie potrwa kilka lat zanim zda sobie sprawę, że czas się ustatkować i znaleźć "misia". Do tego jest ekstrawertyczką, więc musisz się przygotować na to, że ona pójdzie w tango nie raz. Z twoją wiedzą czy też bez niej. To że nie masz bladego pojęcia o tym co robi z "koleżankami" to raz, a dwa, że poluzowujesz swoje standardy dla kogoś, kogo znasz miesiąc. Powiem ci, że sam przeżywałem to samo. Natraciłem się energii, zdrowia, czasu, by laski podrywać. Martwiłem się, czy czasem nie skacze po innym bolcu, bo lubiła sobie poimprezować. Na imprezy chodzi się obydwoje, a nie, że wychodzi sobie z koleżankami. Z nimi to sobie może kawkę w domu wypić. Pierwsze co, to się uspokój i podążaj za tym co ci powiedział @Zły_Człowiek. Przedstawił ci naprawdę świetne rady.
  10. Tajski Wojownik

    Co z tym małżeństwem

    OT i pojmowanie wartości BIEŁAWEGO, co to jeszcze usprawiedliwia swoje postrzeganie kosmicznego wizerunku S.M. Że niektóre czynności są niemęskie? Plotkowanie, szydełkowanie, ganianie jednorożca po zewnętrznym skraju tęczy! No to przepraszam bardzo. Teraz poleciałeś z jednej skrajności w drugą. I jeszcze z tym komentarzem dotyczącym usprawiedliwiania. Po pierwsze nie uważam, że rozwodnicy to science fiction. Nawet nie wiem skąd ci się taki pomysł wziął. Jeśli natomiast o charakter to miałem tak od urodzenia, od małego wolałem robić wszystko sam. Taki typ ekstremalnego introwertyka, który nie potrzebował niczyjej pomocy. Jeszcze pamiętam jak wołali na mnie "dzik" bo się nie umiałem solidaryzować z rodziną/ludźmi. Pokojówka to praca, one dostają za to pieniądze. Poza tym, jak wychodzę z hotelu zawsze po sobie sprzątam. Tak jak wszedłem, tak wychodzę. Podobnie w restauracji. Wybacz, zupełnie nie trafiony argument. W domu nie ma nic za darmo, już o tym mówiłem - przysługa za przysługę. Tyle daję, ile dostaję. Proste. Malowanie mieszkania to samo. Mam taki wpływ na swoją, że jak powiem, żeby malowała ze mną to pomaluje. A przykład z tirem to już w ogóle odpał. Ja rozmawiam o równych obowiązkach "w domu", a ty o jakichś tirach, a nawet jakby... Jak mam od kogoś oczekiwać czegoś na czym się nie zna? To tak jakby moja oczekiwała, że będę znał każdy szczegół jej kosmetyków i następnym razem się nie pogubię przy zakupach. Też mi może wyjechać ze swoją równością. Tak jak wspomniałem, popadasz w skrajności. Ja tu mówię o podziale obowiązków, które można robić "wspólnie", by się uzupełniać i sobie pomagać bez żadnych równości i podtekstów. Ty jedziesz grubo z rury o rzeczach, na które podobnie ja i ty znamy przecież odpowiedź. Przecież jakby nie patrzeć, pełno jest rozwodów, gdzie facet pracuje, daje pieniądze, nie przejmuje się kobietą, ma wręcz na nią wywalone. A to dlaczego? Bo kobieta od razu wymyśla sobie tysiące wymówek jak, że nie ma go w domu, bo się dzieckiem nie zajmuje, bo jest nie męski, bo nie zarabia dużo. Tak więc nie ma uniwersalnego rozwiązania na te kobiece gierki. Czy "męskie", czy "damskie" role pełnią jakąś zasadniczą funkcję, ale przecież nie na długo. Baba może wyskoczyć z tekstem, że "faceta" nie ma ciągle w domu, a jak jest to nie pomaga (nie wykonywał pewnych czynności). I nagle fochy, ciche dni, zero seksu. A facet zachowywał się jak przystało, pieniążki, trochę bad boya, seksik. Z tego co zauważyłem kobiety lubią dwie paradoksalne rzeczy: stabilność i ryzyko. Stabilność, bo musi być bezpieczna przystań i ryzyko, spełnienia swoich seksualnych marzeń. Ja wiem, że partnerstwo to mit, trochę realny nie powiem. Dlatego wolę nie polegać na kobiecie, ale wiedzieć, że jakieś zasady w domu panują. Nie chcę ani "skrajne", podkreślam skrajnej równości ani podziału. Coś na przykładzie obopólnego szacunku i wiedzy co należy robić w domu. Według tego co piszesz, to kobiecie nigdy nie dogodzisz. Moim zamiarem nie jest usprawiedliwiać się czy pokazywać czegoś, co może nawet nie ma prawa bytu. Staram się jedynie zrozumieć, czy istnieje partnerstwo rozumiane poprzez obopólny szacunek i podział obowiązków, by żyło się lepiej. Do tego właśnie dążę, do zapytania braci, czy coś takiego może nawet w najmniejszym stopniu istnieć.
  11. Tajski Wojownik

    Co z tym małżeństwem

    No to przepraszam bardzo. Jeśli zjem i nabrudzę, jeśli pochodzę w ciuchach cały tydzień i też się ubrudzą. Jeśli w pośpiechu nabałaganię, jeśli będę miał dziecko i to kobita będzie się z nim głównie zajmowała to powiedz mi, co mam w takim razie robić? Nie mogę posprzątać, bo to mnie czyni nie atrakcyjnym i panna przestanie widzieć we mnie "samca". Czyli w takim razie robimy z kobiety niewolnicę, gdyż mamy przepiękną wymówkę jaką jest to, że my nie możemy się zająć żadnymi innymi obowiązkami, które podlegają pod "damskie". My jesteśmy tylko od kasy. Nie bądźmy aż tak skrajni. Sam pamiętam, że był tutaj wątek na forum, w którym ludzie się wypowiadali, że jak od czasu do czasu pomożesz to nie jesteś pantofel, białorycerz. O to mi właśnie chodzi. Ja ogólnie jestem za podziałem obowiązków, tego się trzymam. Trochę dziwne określenie, że jak pomagam w domu i są zasady to panna nie wie co czuje.
  12. Tajski Wojownik

    Co z tym małżeństwem

    Owszem to byłem ja. Forumowicze wiele wyjaśnili, nauczyłem się co nie co i wciąż czerpię stąd wiedzę. Gdyby nie ty jak i inni dalej bym się taplał w gównie. Także dzięki za pomoc. Nie jestem jakiś trener ds związków, tylko wyrażam swoje zdanie. Jeśli ktoś się ze mną nie zgadza to spoko, nie musi brać niczego co powiedziałem do serca. Twierdzę jedynie, że masz trochę zbyt skrajny pogląd na obowiązki damsko-męskie i to jakoś mi się nie zgadza z tym co widziałem, co przeżyłem. Nie wszystko jest takie proste, są wyjątki, wiele zależy od sytuacji w jakiej jest facet. Choćby taki ja, wciąż wiele z białorycerza, ale się uczę i mimo, że bym chciał nie mogę się zgodzić z Twoją argumentacją. Taki charakter, że lubię pomagać w domu. Czy to mnie czyni mniej atrakcyjnym?
  13. Tajski Wojownik

    Co z tym małżeństwem

    Dokładnie. Świetnie zostało to naświetlone jak powinno to wyglądać. @AR2DI2 co to znaczy, że niektóre czynności są niemęskie? Co to znaczy, że facet musi zapewnić tylko zaplecze ekonomiczno bytowe i jest po sprawie? No to jest śmiechu warte. Widzisz, ja mam taki charakter, że nie lubię polegać na babie. Jak zjem i nabrudzę to po sobie sprzątam i tego samego wymagam od partnerki. Jeśli chodzi o brudne ciuchy to jest dosłownie to samo. Jestem bardzo surowy odnośnie porządków, po prostu nienawidzę żyć w chlewie. Ale to nie znaczy, że ktoś jako, że jest "kobietą" musi za mnie sprzątać. Taki mam charakter, że zmywanie, pranie "moich" ciuchów należy tylko do mnie. Ona swoje, ja swoje. Proste, jak są jakieś dodatkowe czynności to wówczas dzielimy obowiązki. Moja bardzo często chce mnie "urobić", bym coś za nią zrobił. Ale wówczas dostaje opierdol i wraca do roboty. Żelazne zasady, żelazna dyscyplina. Masz bardzo płytkie myślenie na tak obszerny temat. To nie jest tak, że tylko białe i czarne. Tu chodzi o przysługi. Nie wyobrażam sobie, że wracam z pracy, widzę syf w zlewie czy nie wyrzucone śmieci i mam to daleko w dupie. Inna sprawa, kiedy moja ma wyjebane na to i w ogóle się tym nie zajmuje. Ale ja takiego problemu nie mam. W jeden dzień ona zmywa, w drugi ja jak ona nie ma czasu. Czy czuję się z tym gorzej? Niemęsko? A skąd. Mam z tego wiele korzyści, jak niespodzianki, ciuchy, wyjście do kina czy na obiad, gdzie ona płaci. Ale to trzeba temperować od samego początku, trzymać ramę. Na początku miałem ciężko (mam nadzieję, że znasz moją historię), moja "myszka" miała wyjebane, nic się jej nie chciało, więc i ja sprzątałem. Ale w końcu pomimo płaczów i zgrzytów jebnąłem pięścią w stół i przestałem sprzątać (czyt. usługiwać). Postawiłem zasady, była cisza, zero seksów, ale w końcu doznała olśnienia, że jej "silent treatment" nic nie wskóra. Ogólnie rzecz biorąc jestem na tak, żeby moja zajmowała się typowo "babskimi" obowiązkami, ale widzisz ja mam inny charakter i tego też chcę nauczyć mojego potomka. Co napsujesz, nabrudzisz to odpowiadasz za to sam. Taka czysta odpowiedzialność, zero polegania na babie. Całkowicie więc nie zgadzam się z Twoim poglądem na to, że jak dziecko pojawi się w domu to kobieta wykonuje "wyłącznie" babskie czynności, a facet męskie. Tak się po prostu nie da, gdy pojawi się dziecko. No nie da się. Nie po to będę robić dziecko, żeby potem nie owijać w pieluchy, karmić czy się z nim bawić. Mamy na temat zupełnie inne podejście i argumentami, że jest to niemęskie i że powinienem tylko zarabiać kasę na dom mnie nie przekonasz. Bez jaj. Tutaj kolega @kryss świetnie to ujął. Wolę mieć całkowitą kontrolę nad wychowywaniem dziecka od samego początku. Kobiety nie powinny wychowywać chłopców same nawet do 6 roku życia, gdyż ich postrzeganie i nauka są kluczowe do tego właśnie wieku. Całkowicie się z tym zgadzam. Jak kobita jest obok to ona przewija. Jak jej nie ma to ja. Proste. Przecież są sytuacje, że kobita musi odpocząć od dziecka (kto się dzieckiem porządnie nie zajmował ten nie wie), musi odsapnąć, zrobić coś dla siebie. To co? Od razu argument, że jak mogła się zmęczyć, przecież nie ma nic innego do roboty, siedzi cały dzień w domu, a facet zapierdala w pracy i białorycerzy? Przecież nie mamy niewolnika w domu. Nawet jeśli nie pracuje, to ma prawo odpocząć, poprosić nas o pomoc (tyle, że wtedy oczekujemy czegoś w zamian, nie że jest za friko - chyba, że "myszka" totalnie ma wyjebane i w ogóle zajmuje się dupy strony. Jeśli jest inaczej, pierze, gotuje, daje dupki, zachowuje się jak dobra żona - czego miałbym odmówić pomocy). Odnośnie faceta na co robił dziecko? Nie pojmuję tutaj myślenia co niektórych, że od razu nazywają biało rycerzem, że zaraz będzie miał rogi. Taka sytuacja: Zajmowałem się z kuzynką kiedyś 3-letnim bratankiem przez dwa tygodnie na wakacjach. Rodzice oddawali go pod naszą opiekę na kilka godzin, w zamian dostawaliśmy jakieś grosze. Spoko. Posiedziałem kilka godzin z nim i byłem po prostu wycieńczony: to dziecko krzyczy, to chce jeść, to się chce bawić, to na dwór i tak dalej, i tak dalej. I to tylko godzin, to ja sobie nie wyobrażam jak to musi wyglądać na co dzień. Nie będę tu mówić o tym, że jak jest noworodek to trzeba do niego wstawać czasem kilka razy w nocy plus strach, że coś mu się stanie. Taka matka musi być na "Emergency" 24/7, podobnie jak ojciec. Nie, że on tylko zarabia. Tu potrzebna jest "odpowiednia" i "zaplanowana" pomoc, w której każdy wie co ma robić. Bez wykorzystywania czy dzielenia na "babskie" i "męskie" obowiązki. Tak się po prostu nie da, czasem są awaryjne sytuacje, że trzeba pomóc. Widziałem to wiele razy, dziecko płacze i płacze, jest nie dobre, często w nocy wstaje, sra pod siebie, wymiotuje. No to facet musi pomóc, zaingerować nawet jeśli mu nie pasuje. Kolejny przykład u mojej kuzynki: Urodziła dwójkę. W domu panuje taki system jak nam @AR2DI2 opisał, że chłop pracuje, przynosi pieniądze do domu a ona zajmuje się dziećmi. Czysty podział na "męskie" i "damskie" role. Tyle, że jest tutaj pewien haczyk. Gdy jej facet nie pomoże, to ona po prostu nie wyrobi się ze wszystkim sama (rozmawiam z nią bardzo często i bardzo szczerze, wiem jak u nich wygląda sytuacja, bo nie raz tam byłem). Trzeba przygotować śniadanie, obiad, kolację dla partnera, dzieci zabrać do żłobka i przedszkola. Trzeba też nakarmić. I tak codziennie, 7 dni w tygodniu. Po żłobku, przedszkolu trzeba odebrać, zajmować się nimi, pobawić spędzić czas. Dzieci widzą ojca niestety tylko wtedy, kiedy wraca z pracy i ma zaledwie parę godzin, by coś z nimi zrobić, bo tak to dzieci nie miałyby w ogóle ojca. I kuzynka mi mówi, że wychowuje je zupełnie sama. Powstał więc taki system, że ojciec haruje jak głupi, bo wierzy, że jak daje pieniądze to jest po sprawie, dzieci są wychowywane jedynie przez matkę i rodzina jest niekompletna. Jeśli ojciec w ogóle nie wesprze matki, powstanie w głowie dziecka obraz ojca nieobecnego, nie zajmującego się obowiązkami, nie pokazującego niezależności (dotyczącej obowiązków), takiego jakiegoś ułomnego. Sam miałem takiego ojca i się dziwiłem, dlaczego on nie pomaga matce. Jedynie łazi do tego pracy, przynosi pieniądze, wyjdzie gdzieś ze mną jak ma czas, ale wciąż mi czegoś brakowało. To nie był matrix itp. Od początku miałem taki charakter, iż uważałem, że w domu nie powinno być patriarchatu tylko ustalenie i trzymanie się żelaznych zasad na podstawie obopólnych zgód. Z kobietą jest zawsze ciężko, ale jak się trzyma ramę to można wiele osiągnąć.
  14. Tajski Wojownik

    Ja i moja Tajka

    Jak wrócę z pracy, to postaram się coś naskrobać na ten temat. Mniej pacykowania, więcej pracy. Zaczęła trzymać dietę, bo jak mi powiedziała, sama się siebie brzydzi. Schudła aż 5 kilogramów (przybiera tak samo szybko, jak traci), była siłka, łzy, odmawianie sobie wielu rzeczy i mamy efekt. Jako, że zaczął się rok szkolny, zaczęła mnie wypytywać o szczegóły, jak mi się wiedzie, czy ktoś się wokół mnie kręci. Coś ją chyba szczypie, bo powodzenie jako "biały europejczyk" mam. Muszę ją jednak bardziej przycisnąć, bo znów zaczęła żreć.
  15. Tajski Wojownik

    Ja i moja Tajka

    Miałem dokładnie, to samo. Ciało, zmysły wręcz domagało się czułości, pocałunków, seksu, moja Tajka jest pierwszą partnerką seksualną. Przyćmiło mnie to i nie dostrzegałem naprawdę wielu rzeczy, jak manipulacje, kupczenie cipką, wykorzystywanie, shit testy. Bracia tutaj opisują, że jeśli chcesz być szczęśliwy i mieć to co chcesz, musisz być przygotowany na różne, często nieczyste zagrania kobiety. One nie działają według logiki, a według płynących korzyści. Nie raz się o tym przekonałem, na przykład niedawno mi powiedziała, że jestem zajebisty, bo ją zabieram w różne miejsca i płacę. Też się chce ożenić, ale nie zrobię tego za chiny ludowe, jeśli nie będzie tak jak mi pasuje. Tutaj potrzeba odpowiedniego nastawienia i to forum sprowadziło mnie na ziemię, gdyż dalej opalałbym się w blasku zbroi innych otaczających mnie rycerzy. Emocjonalny spokój jest, kiedy sprzątam syf panujący w moim życiu. Wciąż jest go wiele, dlatego dobrą miotłą są odpowiednie decyzje lub słowa. Jest przede mną w ciul pracy, ale mam czas. Dobrze, że wspomniałeś o zdrowym egoizmie, bo właśnie miałem o tym pisać. Tak, właśnie cały czas o tym myślę.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.