Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Bonzo

Starszy Użytkownik
  • Ilość treści

    1924
  • Donations

    100,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    27

Bonzo wygrał w ostatnim dniu 7 Luty

Bonzo ma najbardziej lubianą zawartość!

Reputacja

3821 Świetna

5 obserwujących

O Bonzo

  • Ranga
    Starszy chorąży
  • Urodziny 09.05.1972

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość:
    Pomorskie

Ostatnio na profilu byli

6021 wyświetleń profilu
  1. Dycha jest bezpieczna. Golf III jest niezły, IV już nie to ale jeszcze ujdzie. Poza tym, że pod Biedronkami tego więcej niż koszyków. Dynamika staczającego się głazu. 1.8-20V bardzo udany, popularny motor. Wolnossaki czyli AFY i kolejne po 125 koni - jakoś tam jedzie. Zdecydowanie lepiej jedzie turbo czyli AEB, AGU, ANB 150 konne jak i AJL i AJQ 180 konne. Poza przypadłościami sterowania słynnymi zaworami N75 (wastegate) i N249 (DV) - w zasadzie bezawaryjne. Tylko znajdź mi mechanixa, ktory wie o czym czyta z VAG-coma - cięzko o takowych Z Volkswagenowskiego silnika polecam w dodatku jeszcze jeden silnik. Mianowicie - 2.0-8V. Czyli - ABA, ADC, AEG, AQY i kolejne Bardzo fajnie to jedzie, szczególnie w Golfiku. Bo jedzie dołem ! O - tu jest ciekawa kompletacja (nie mówię. że konkretnie TEN egzemplarz, chodzi o zestawienie skrzyniowo-silnikowe): https://www.otomoto.pl/oferta/volkswagen-golf-2-0b-115km-niezawodny-automat-oplacony-ID6BDHVa.html#0ca0b73062 Silnik AQY najprawdopodobniej albo ABA, skrzynia VW01M nienajgorsza, zdecydowanie lepsza niż jej następca - Jatco JF506E (pięciobiegowa, nie bez powodu zwana przeze mnie dżatko-sratko) Pojeździ. Trwałe, w miarę wygodne (jesli kompakt może być wygodny, ale ja przesadnie wymagający nie jestem), proste. Tyle, że jak psów tego. No ale coś za coś. 1.9TDi merytorycznie jest niezły. 115 konny AJM 1.9TDi daje radę. Jesli już to B4. C4 odnosi się do Audi 100 Beczwórka jak najbardziej tak. Celowałbym w 2.6-V6 albo w 2.0 benzynę Najłatwiej jednak moim zdaniem będzie dostac Golfinę. Bo są popularne. Ale do miasta, trzydrzwiowy, dla samca bez rodziny - czegóż więcej potrzeba ? Sam jeżdzisz. gdybyś nawet miał coś większego przewieźć - klap tylne fotele i pojechał. A ruchać w samochodzie to chyba nie te czasy. Dwie stówki i masz motelik ze śniadaniem i jak dobrze ogarniesz - jeszcze zostanie na zatankowanie. Sam jeździłem kiedyś Golfem dwójką (kupiłem żonie, ktora wtedy jeszcze moją żoną nie była). 90 konna 1.8 benzyna na monowtrysku, silnik o oznaczeniu RP (stare miały dwie litery, nowsze trzy, a po chyba 2007 mają już cztery), automat trzybiegowy VW010 (niezwykle kuloodporna skrzynia biegów). Bardzo duże przełożenie na jedynce powodowało, że trzeba było w tym aucie ważącym poniżej tony - uważać z gazem, bo wóz natychmiast robił burnout. Auto było z 1989 roku i jak nowe. Kupiłem je w 2006 roku pod Lubeką (Ratzeburg) od pierwszej właścicielki spod domu, przepłacając kilkukrotnie bo dałem 1100 euro (a chodziły wtedy po 300 euro ale złachańce). Oryginalne 77 tys przebiegu. Najmniejszej plamki rdzy. Żona zabrała po rozwodzie, chlip chlip A kilka razy nim trasę na południe Polski i nazad machnąłem - nie powiem, że nie ma wygodniejszych samochodów, ale nie powiem też że wysiadłem zeń połamanym. Co to to nie. To był absolutnie bezawaryjny wóz. Zepsuła sie w nim tylna wycieraczka (bo kable się połamały zasilające silnik od starości), urwała linka od automatu ale i tak dało się na "D" ustawić i dojechać, pękła linka od prędkosciomierza i nic nadto. Nieważne - lato, zima, śnieg, upał, mróż - cyk, chodzi, jedziesz, dojedziesz. Bo to było proste i zrobione jak nalezy, nie to co naładowany nie wiadomo po co bajerami współczesny pizdrygon. W ktorym coraz częściej zapalenie się lampki "Check Engine" oznacza nie przymierzając - "Change Engine".
  2. Bonzo

    Chylę czoła!

    Oj młody, młody :) W filmie "Ostatni dzwonek" jest taka scena. Rzecz się dzieje u schyłku pierwszej komuny (1988) Przybywa nowy, przeniesiony z innej szkoły (za poglądy polityczne, antykomunistyczne) uczeń do klasy. Nauczyciel historii (komunistyczny aparatczyk) pyta: - Jak się nazywasz ? - Buk Głos z sali - Młody Bóg ! Nauczyciel: - A jak to się pisze - Pan Bóg ? Nowy uczeń: - Be jak bulwa, U jak uczeń, Ka jak kobyła. Krótko mówiąc - witam młode pokolenie :)
  3. Nieee, bo ja nie co weekend. Poza tym zdecydowanie bardziej nudne jest pozostawanie w stałym związku niż skakanie z kwiatka na kwiatek. Bo w związku - po prostu jestes skoro jest on stały. A na kwiatek skoczyć mozesz lecz wcale nie musisz.
  4. I to się nazywa prawie normalny facet. Prawie dlatego, że 6 lat u boku jednej baby to przegięcie. A normalny dlatego, że gdy dostał ultimatum - to si.ę spakował i wyszedł. Dokładnie tak samo bym zrobił. Z tym, że nie po szesciu latach. Sam bym wyszedł po roku najdalej :) Za nudno :)
  5. No dobra. Poprawiam się. Wóz do 6k ? Ciężka sprawa, choć nie beznadziejna. Za 6k jeszcze kilka lat temu dało się coś kupić w stanie powiedzmy akceptowalnym. Dzisiaj - gdy ludzie dostali 500+ - samochody do niedawna w miarę tanie - podrozały. Bo wzrósł popyt. Kupowanie za 6k samochodu niemieckiego gwarantuje albo podzwonną przeszłość (coraz rzadziej bo się naprawiać nie opłaca wozów w okolicy tej wartości skoro byle malowanie kilku elementów i 2k nie ma), albo zgniliznę do imentu. Zwłaszcza, że samochody niemieckie (wyłaczywszy po częsci Audi) - gniją. Z Mercedesem na czele ! Beznadzieje tej sytuacji ratują bracia Włosi. O ile jeszcze w latach 90-tych włoskie samochody były określane stwierdzeniem "cztery lata - nie ma FIAT'a" - to po roku 2000 u Włochów stało się coś dziwnego. Ichnie auta przestały gnić - na taką przynajmniej skale jak to było wczesniej. Za to szkopskie auta zaczęło żreć. Ot co Do 6k z włoszczyzny Fiat Stilo. Mniej gnije niż Golf. Mniej są zjeżdzone (szczególnie przez "kazdy chłopak z polskiej wsi - jeździ autem te-de-i"). Nierzadko da się znaleźć z prawdziwym i małym przebiegiem. Moim zdaniem - wóz jest spokojnie porównywalny w kwestiach użytkowych z Golfem a graty do niego tańsze. Awaryjność - podobna, jesli nawet nie mniejsza. Mam PT klientów z Fiatami - robią przebiegi podobne do klientów z Golfami. I absolutnie nie mogę powiedzieć, że Golfy się nie psują, zaś Fiaty - na potęgę. Nic podobnego. Rozszyfrowanie skrótu Fiata jako FIAT = Fix It Again Tomorrow - juz nie obowiązuje. Nawet dizelka można kupić z Fiata - bo JTD są całkiem niezłe. Szczególnie te słabsze i starsze - nie było wtedy jeszcze DPF'ów i klap wirowych w kolektorach ssących. I to jeździ. Ciche może przesadnie nie jest, ale nawet najsłabsze JTD 80 bodajże konne - na budę Stilo spokojnie wystarczy. Ropa droga, ale nadal kosztownie to nie wychodzi. Francja także się "załapuje" na budżet do 6k. Kilka razy w ostatnim okresie widziałem Laguny Mk-1 w możliwie znośnym stanie w tym budżecie. O tu na przykład taka warta obejrzenia (choć pewnie szału nie będzie w tych pieniądzach) https://www.olx.pl/oferta/renault-laguna-lift-1-6-16v-145tys-km-2-wlasciciel-bez-korozji-CID5-IDyOmk0.html#5097fe3b4d I jeszcze jedno - rzeczą bardzo ważną jest tak zwana "stereotypowa opinia o marce". Tu mamy do czynienia z typowym wydaniem Matrixa. Podam przykład. Do dzisiejszego dnia bardzo silnie w społeczeństwie panuje przekonanie, że Mercedesy to są bardzo dobre samochody. I to jest prawda pod warunkiem, że Mercedes wyprodukowany był przed 1995 rokiem. Mija niedługo ćwierć wieku od czasu kiedy jakośc tej marki poleciała na pysk - a ludziom się cały czas wydaje, że one są dobre. Odwrotnie z Włochami czy Koreańcami. W 1996 roku wyszedł W210. Następca W124. Problemy z korozją w tym samochodzie są takie same (jesli nie większe) jak w samochodach włoskich sprzed 2000 roku. Mechanicznie ten samochód zły nie jest - co nie znaczy, że bezawaryjny całkowicie. Następca W210 - czyli W211 jest może odrobinę mniej gnijący, ale za to elektryka pozostawia wiele do życzenia, zaś jakość wykonania wnętrza jest moim zdaniem gorsza niż w Pandzie czy w Stilo. Pekające plastiki, urywająca się dźwigienka od otwierania maski - to standard w W211. A samochód kosztuje od cholery.
  6. No to coś z typu łatwo dostępne bo sprzedawane w Europie. Cadillac SLS. Były dwa zasadnicze modele: SLS - Seville Luxury Sedan STS - Seville Touring Sedan W tym pierwszym był silnik Northstar LD8 (4.6-V8) 275 konny, w drugim - L37 305 konny. Ten drugi zrywał papę z dachu To auto, jakkolwiek bardzo wygodne ma jedną wadę - dupa nie jest amerykańska. Bo wygląda tak: Tymczasem było też coupe. Nazywało się toto Cadillac Eldorado (ETC - Eldorado Touring Coupe) Silnik w Eldo to L37 (ten mocniejszy) Skrzynie te same - 4T80E (wtedy najmocniejsze co miał GM do przednionapędowca) - bo to stety albo niestety FWD No i w Eldo dupa wygląda jak należy:
  7. Jedno z ciekawszych aut z tamtych lat - Lincoln Mark VIII Bardzo ładne coupe. O takie: Znakomita, jeszcze stara robota. Silnik - a jakże - nieśmiertelny fordowski Modular, ktory w Fordzie nazywa się Triton, a w Lincolnie nazywa się InTech. Modular to długa i ciekawa opowieść. FoMoCo zastąpiło tym silniki Windsor. W 1990 roku. Produkują Modulara do dziś. Pojemności to 4.6 (280 cali szesciennych), 5.0 (302 ci). 5.3 (322 ci), 5.4 (330 ci), 5.8 (351 ci) i oczywiście czterystapiętnastka czyli 6.8-V10 (jeździłem E-serią z tym - zrywał beret !) 280-tka była w Marku ósmym ale 4 zaworowa czyli jakies 280 koni czy te okolice. To są bardzo udane motory. Miały dwa problemy - coolant passage przez kolektor ssący plastikowy - rozszczelniało się i lała się woda. Kupujemy zupdateowany kolektor z aluminiowym pasażem i można zacytowac Jerzego Owsiaka - czyli "do końca świata i jeden dzień dłużej". Przerabiałem ten temat we własnym Lincolnie kilka lat temu. Drugi problem - świece się zapiekały i urywały. W Modularze zawsze z duszą na ramieniu odkręcam - jak na razie ani jednej nie ujebałem Wszystko. Reszta pancerna. Skrzynia - FoMoCo 4R70W. Bardzo porządnie zrobiony automat, modyfikowalny bezproblemowo na naprawdę kuloodporne rozwiązania (w koszach się zmienia ilość tarcz i przekładek) Modulary były we wszystkich "poważnych" Fordach. Czyli - w Crown Victorii, Mercurym Grand Marquis/ Marauder, były w Lincolnach Town Car/ Continentalach, były w Mustangach, były w Ekspedycji (a więc i w Navigatorze), F150/250, w Econolinii i tak dalej.
  8. Bliżej tego modelu nie znam. Za to pozytywnie wypowiem się o silniku. To jest słynny na całą Amerykę, nieśmiertelny Buick V6 o oznaczeniu L27 w starszych wersjach, L36 i L67 w nowszych wersjach. Miało toto od o ile pamietam 170 koni do 204 koni w serii II. Były też doładowanie mechanicznym superchargerem, mocy nie wiem ile było, ale dobrze było :) Jeździło to w całej masie aut. W Buicku Park Avenue (doładowany w Ultra), był w Odsmobile 88 i 98 i w Buicku Riviera. Silnik jest pancerny. Tu widze skrzynie manualną. Zapewne to jakiś Borg Warner, nie zdziwiłbym się gdyby T5 Krótko mówiąc - Firebirda bliżej nie znam, silnik tak. Jeździłem kiedyś Buickiem Park Avenue z L27 i niezwykle popularną do porzygania skrzynia w USA - czyli Hydramatic 4T60E. Park Ave to kawał wozu (ponad 5 metrów długości) - rewelacyjnie wygodny samochód. Wtedy byłem "kawałem chłopa" przy 191 cm ważyłem ponad 130 kg a za kierownicą miałem taki luz, że mogłem nogami machać. Drzwi tego samochodu mają grubość ściany nośnej. I w takiej budzie niewielki bo tylko 232 calowy (3.8) silnik całkiem fajnie sobie radził. Wnioskuję, że w Firebirdzie będzie zdecydowanie lepiej. Inna sprawa, że w Firebirdzie pakowali też LT1. Czyli - klasyka Ameryki - 350-tka (5.7-V8). LT1 to moim zdaniem jedna z lepszych konstrukcji zza oceanu. Bardzo przyjemnie toto jedzie. Siedziało w Chevym Caprice (m in w wersji Police Package, Caprice to drugi najbardziej popularny radiowóz amerykański po Fordzie Crown Victoria) LT1 był też w Buicku Roadmaster (zajebiste auto !) oraz w Cadillac'u Fleetwood. Kawał wspaniałej historii z okresu szczytów możliwości motoryzacji (czyli lat 80-tych i 90-tych). A potem był już gównolit. Łabędzim śpiewem był Ford Crown Victoria. Panther Platforma produkowana była od 1978 aż do 2012 roku. Niestety - FoMoCo zamknął m in. zakład w Wixom i to co dobre przestało istnieć.
  9. No to teraz Bracia coś podlinkuję. Coś co ukazuje, że mimo lat - wszystko sie kręci tak samo. Oto jest odcinek z omawianej w watku serii: - w którym kochanka zrobiła donos na samą siebie Cofamy się jakieś 30 lat wstecz. Jest rok 1984. No i mamy jedną z najlepszych, rozbawiających mnie do dnia dzisiejszego scen ze słynnego serialu 07 Zgłos się: Borewicz w pewnym momencie mówi: "Znam przypadek, kiedy kochanka robiła donosy na samą siebie wiedząc, że w domu zacznie się piekło i małżonek będzie musiał się zdecydować na jakieś rozwiązanie. A ona jednocześnie była najsłodsza - kojąc ból domowych awantur" Dialogi w tej scenie po prostu rozwalają - nie słyszałem pukania - widocznie był pan zajęty I przy okazji - to też dobre (z tego samego odcinka): - żony mają w sobie coś z milicji - albo odwrotnie
  10. Na YT wiszą odcinki jakby serialu p/t "Polskie zabójczynie" Linkować nie będę - wpisać i się samo znajdzie jak który zainteresowany Coś na rodzaj jakby słynnego onegdaj programu 997 ale nie tyle szukają bandytów - tylko pokazują od poczatku do konca dokument w ktorym kobieta była zabójczynią. Obejrzałem kilka odcinków i stwierdzam, że schemat jest prawie zawsze taki sam - przejąć kasę albo inne doczesne dobra od faceta (mieszkanie itp). Ewentualnie zazdrość zakończona morderstwem. Widac też jak wół moment, w ktorym dochodzi do utraty szacunku do męzczyzny. Jest nawet odcinek jako żywo pokazujący kiedy ofiarą zbrodni z premedytacją staje się porządny, zwyczajnie dobry człowiek (inwalida ale zbroja lśni), ktory przygarnął kobietę z.... piątką dzieci. Tytuł odcinka "Fatalne zauroczenie" Oczywiście jest tzw "alfa" oraz szóste dziecko spłodzone przez kogo ? Alfę. Bynajmniej nie Romeo Krótko mówiąc - wypisz-wymaluj często omawiany temat na forum. Samo zycie
  11. Nie tylko. Wg oficjalnej nauki medycznej - chodzą OPINIE (podkreslam - OPINIE), że żywienie optymalne jest szkodliwe i sprzyja nie tylko rakowi jelit ale i żołądka, płuc, mózgu, watroby i wszystkich pozostałych narządów z paznokciami włącznie. Matrix bowiem dba o to by ludzie żywili się drogo, szkodliwie i aby umierali najlepiej na jeden dzień przed przejściem na emeryturę. No ale nikt nikomu nie może zabronić wierzyć w propagandę medyczną z ust lekarzy, "naukowców", polityków i telewizora nawet - szczególnie intensywnie reklamującego leki. Bo jak na razie w Polsce jest wolnośc wyznania i nie słyszałem o prześladowaniach na tle religijnym - dlatego wiara we współczesną religie medyczną ani nie jest zakazana ani nawet nie jest niebezpieczna (poza skutkami dla własnego zdrowia) A tak na poważnie - gdyby współczesna medycyna wiedziała co na 100% sprzyja rakowi - to rak byłby całkowicie uleczalny. Bo przecież skoro wiesz co jest przyczyną jakiejkolwiek nieprawidłowości - to jest rzeczą całkowicie oczywistą, że po usunięciu przyczyny - choroba znika. A rak uleczalny nie jest. I tu są dwie możliwości: - albo nie są znane przyczyny - albo przyczyny są znane ale nikt nie mówi, że to są rzeczywiste przyczyny. Znakomitym dowodem na powyższe jest rak płuc i palenie papierosów. Z oficjalnych, rządowych statystyk wynika, że: - po pierwsze - nie wiecej niż 0.25% palącej populacji rocznie zapada na raka płuc - po drugie - liczba palaczy w ciągu ostatnich 30 lat spadła o połowę a liczba przypadków raka płuc się nie zmieniła - po trzecie - nie każdy z rakiem płuc to palący A każdy lekarz jest zaprogramowany na twierdzenie iż palenie wywołuje raka płuc. Już lepiej było za komuny z lekarską wiedzą - bo sam minister zdrowia napisał na paczce z fajkami, iż cytuję "palenie MOŻE być przyczyną wielu groźnych chorób" I to ma sens. MOŻE. Tak samo jak z żonami. Spokojnie prawdziwym jest zdanie, iż kobieta, która wyszła za mąż - MOŻE być męzowi wierna aż do śmierci. Nie jest bowiem wykluczony taki przypadek. Dzisiaj na paczce z fajkami napisano twardo - "palenie zabija" Tak samo jak twierdzi się iż "nie może zdradzać bo ma męża" - czyli "że moja myszka jest inna" Matrix. I tyle :)
  12. W Polsce w kwestii nazwiska przy ślubie jest nieco inaczej niż na Zachodzie (nie wiem czy w każdym zachodnim kraju tak jest, ale w wielu tak). Mianowicie - w Polsce wychodząc za mąż kobieta może zostawić swoje nazwisko, przyjąć nazwisko męża, przyjąć dwuczłonowe lub mąż może przyjąć nazwisko żony. I po rozwodzie nie ma obowiązku "zdawania" nazwiska - kobieta jesli chce - może przy męzowskim nazwisku pozostać do smierci. Na Zachodzie zaś jest tak, że w chwili rozwodu dalsze używanie nazwiska przyjętego po małzonku jest możliwe ale za jego zgodą. Domyślnie - wraca się do przedślubnego. Chodzi o to, że jesli na przykład facet o jakimś nazwisku dał je z chwilą ślubu żonie - ta zaś okazała się być kurwą - to po rozwodzie nie ma prawa dalej "szpecić kurwieniem" nazwiska męża i psuciem tym samym image jego rodziny. Moim zdaniem druga opcja jest zdrowsza.
  13. Mądrośc mądrości nierówna. I mądrość niekoniecznie idzie w parze z inteligencją. Jest coś takiego jak mądrośc zyciowa. Znakomitym przykładem mądrości zyciowej jest kobieta typu matka-Polka, ktora ochotnie bierze wszelkie profity. Począwszy od 500+ po profity od aktualnego jej faceta. Znakomitym dowodem na mądrośc zyciową większości kobiet - jest poszukiwanie coraz to lepszej gałęzi. Kobieta ceni po prostu faceta zaradnego, z ktorego ma lub sądzi, że mieć będzie okreslone zyski. A da mu dupy tylko wtedy - kiedy zauwazy, używając języka technologów - "jest to materiał przydatny do dalszej obróbki". Prawda jest taka, że faceci są od kobiet bardziej inteligetni, natomiast mądrzejsze życiowo są kobiety. Bo aby kobieta dała dupy facetowi - musi w związku z tym dostrzegać określone perspektywy. Albo będzie to bankomat, albo znajomy, dzięki ktoremu załatwię to czy owo, albo jeszcze ktoś kto w zyciu mi pomoze uczynić je wygodniejszym lub przyjemniejszym. Może to być także dawca genów dla mojego potomostwa, ktore musi być silne - bym na statość miała z tego emeryturkę. Tu jest bardzo chłodna kalkulacja, w dodatku bardzo często - dalekosiężna. Facet, nawet najbardziej inteligentny tak nie myśli. Pokaż mu zgrabne nogi, ładny cycek i kształtną dupkę - i już poleciał.
  14. Kto obstawia, że to Arch ? Tym razem jako "Lebowski" a był już kiedyś jako "Żwirowski"
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.