Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Bonzo

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    2193
  • Donations

    100.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    28

Everything posted by Bonzo

  1. Obejrzałem ten film. Szczerze mówiąc mnie to nie dziwi i pokazuje jeden podstawowy problem - brak lustracji w kościele. Trzej księża z filmu byli tajnymi współpracownikami Służby Bezpieczeństwa. Ten czwarty, młodszy - chyba nie zdążył (choć kwity na niego na pewno są w archiwach WSI) Na stronce www.inwentarz.ipn.gov.pl znajdziemy informacje n/t ks. Jana Anioła (TW Paweł) oraz ks Makulskiego z Lichenia (TW Sikorski). Informacji n/t ks. Cybuli z Gowidlina nie znalazłem - a to dlatego, że najpewniej z racji na fakt, że był on kapelanem p. Wałęsy - teczka jest w zbiorze zastrzeżonym IPN. Gdyby w 1989 roku wszystkie teczki zostały upublicznione i każdy mógłby sobie przejrzeć ich zawartość - problem by już dawno przestał istnieć. Szambo by wybiło 30 lat temu, sprawa zrobiłaby się głośna i albo strukury kościoła już wtedy upadłyby albo by się oczysciły. A tak - to do dzisiaj istnieją elementy szantażu w postaci teczek z ktorych w każdej chwili mogą się zacząć wydobywać śmierdzące dmuchy. Bo posiadacz teczki (najlepiej schowanej, a wiec nieistniejącej w zasobie IPN) w kazdej chwili może przyjsć do kogoś ważnego i wymusić na nim określone działanie. - noooo bo powiem ! - ależ proszę pana, tego mi chyba pan nie zrobi ? - no nie, ale wie pan..... I szantażowany już chodzi jak w zegarku Nowaka. Nawiasem mówiąc p. Sekielski miał dość łatwe zadanie. Jest on dziennikarzem. Dziennikarz (jak i historyk) ma dostęp do ZAWARTOŚCI (zawartości, nie katalogu ze stronki) teczek w IPN. Zawartość teczek jest jawna, z tym, ze szary człowiek nie dostanie zawartości w IPN. Dziennikarz (i historyk) zaś - tak (i może wystawić ksero przed oddział IPN, kserowac i rozdawać ludziom - legalne działanie) Zatem - p. Sekielski mógł usiąść do katalogu, poszukać księży, wyjąć teczki, poczytać, sam mógł znaleźć ofiary (bo są ich dane w raportach), dotrzeć do nich i zrobić dokument. Szkoda, że nie zrobił tego kościół w 1989 roku. Tu p. Jerzy Dziewulski o tym mowi: https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/jerzy-dziewulski-szacowalem-ze-nawet-30-proc-duchownych-bylo-zarejestrowanych-ale/tmdy02n Argument obronny to nie jest. Chodzi o to o czym napisałem powyzej. Mianowicie - lustracja w kościele. Gdyby teczki opublikowano - sprawa wyszłaby już dawno temu i problem by znikł. Ale niestety kościół zamiótł temat pod dywan.
  2. Panowie: Nie ma w rządzie męzczyzn. Normalnych mężczyzn. Tam siedzą jakieś - nie przymierzając - cioty. Gdyby polskim premierem był dziś normalny facet, z jajami to Góralom ze Wzgórz Golan mówi tak: Po pierwsze. Jesli Żyd mieszkał w Warszawie (lub gdziekolwiek indziej w Polsce) w 1939 roku to był obywatelem polskim. Dlaczego ? Ano dlatego, że Izrael powstał w 1947 roku. Wczesniej go nie było. Po drugie. Jesli wtedy tego Żyda ktokolwiek zabił, nawet Polak, choć z prawdopodobieństwem 99.9% można twierdzić, że zrobił to Niemiec lub Rosjanin - to w chwili śmierci Żyd ten był obywatelem polskim. Po trzecie. Nie ma na ziemi (tej ziemi) takiego miejsca, gdzie po zmarłym, ktory nie pozostawił spadkobierców - dziedziczy mienie kto inny niż państwo, ktorego tenże zmarły był obywatelem w chwili gdy umarł. Po czwarte. To nie Polacy wzniecili problem, z ktorego wynika Wasz pomysł p/t Ustawa 447-JUST, a ktory nazywa się II wojna światowa. Tę wojnę wywołała III Rzesza pospołu ze Związkiem Radzieckim. Więc jesli macie jakieś problemy - udajcie się do Moskwy lub Berlina. My Was będziemy wspierać duchowo i w dodatku życzyć najlepszego wszystko jedno czego. Co ? Że p. Putin pokaże Wam ruski miesiąc ? Ups, peszek. Po piąte. Jesli zgłosi się prawny spadkobierca jakiegokolwiek majątku, ktory znajduje się z państwowych zasobach naszego kraju, udowodni swe prawo do spadku jak nalezy - to wypłacimy mu należne odszkodowanie z potrąceniem kosztów odbudowy danej nieruchomości i poniesionych przez nasz kraj kosztów jego utrzymania od dnia odbudowy do momentu zwrotu. Z uwagi na fakt, że istnieje szansa (i to znaczna), że wskazane, poniesione przez nasz kraj koszty mogą znacznie przekroczyć wartość nieruchomosci - może się okazać, że spadkobierca nie tylko nic nie dostanie, ale wręcz bedzie musiał coś zapłacić. Gdyby nie chciał - cóż, nie jesteśmy "żydki" i wspaniałomyślnie, z dobrym sercem odpuścimy mu pod warunkiem, że się od nas odpierdoli. A po ktore to będzie ? A już wiem - po szóste. W związku z powyższym trzymajcie się i pierdolcie się. No. I wygłaszając taką deklarację zostaje się mężem stanu. Zaś obecny rząd to są chłoptasie i tchórze. Albo zdrajcy.
  3. Miej na uwadze taki drobiazg, że jesli jedną nogę wsadzisz do miski z wrzatkiem, zaś druga wmarznie w lód - to z punktu widzenia statystyki moczysz nogi w letniej wodzie. Identycznie - na spacerze z psem - statystycznie obaj macie po trzy nogi. Powyższe w ramach kuracji doszkalającej młodych ludzi.
  4. Czas sobie kawę zrobić. Twoje wpisy działają na mnie usypiająco Nie będziesz miał pretensji, jesli sobie teraz szeroko ziewnę ?
  5. Moim zdaniem Ty za wiele rozkminiasz niepotrzebnych rzeczy. Co ma może ten "plus". że gdyby zdrada była poprzedzana aż takimi analizami - to należałaby do rzadkości. Dlatego, że zabrakłoby na nią czasu. Zrób prostą rzecz. Załóz sobie jakieś konto na erodate, wejdź na jakiegoś czata, załóz konto na sympatii i po prostu się umów z jakąś damą na bzykanie. Zwyczajnie. Nie zwierzaj się z tego nikomu poza dwiema osobami - samemu sobie i bzykanej na boku. Sprawdzić czy Ci się podoba czy nie - i wtedy albo będziesz tego typu zabawy kontynuował, albo dasz sobie z tym spokój. Tu nie da się nic sprawdzić teoretycznie. Analizy, rozkminy, szukanie porad, słuchanie relacji innych - mają wartośc ale nie główną. Główna wartośc - to eksperyment na samym sobie. Ruchanie pozamałzeńskie to nie jest coś co się da opisać. Trzeba samemu sprobować. Nie mieszałbym w takie rzeczy małzonki (ani słowem bym nie wspomniał, że mam takie mysli) - bo już za same mysli będziesz podejrzany i skończyć się to może problemami. To po prostu trzeba zrobić - przemyślawszy uprzednio całą strategię. Tak byś skorzystał z tego miodu (lub dziegciu), wyrobił sobie pogląd, a żona się nie dowiedziała. Ruchanie to czynnośc, którą się po prostu robi. Oczywiście mozna opisać jak poderwać damę czy ile to kosztuje, ale sama czynnośc po prostu się robi. Bo od samego mieszania herbata słodsza nie będzie.
  6. Przeciez o tym piszę od zawsze. W stałym związku, jesli zadeklarujesz wierność - jedno masz pewne. Że podjałeś takie zobowiazanie. Koniec pewników. W zamian za to niczego gwarantowanego nie masz. Ani ruchania, ani wyłaczności na tę osobę, której wiernosć zdeklarowałeś ! To Matrix wpaja ludziom, że w stałym związku ruchasz ile chcesz. A to - w zestawieniu z rzeczywistością - nie wytrzmuje krytyki. A to nie ma nic do rzeczy. Jesli swiadomie składasz deklarację, że nie będziesz ruchać innych kobiet niz tylko ta jedna - to automatycznie rezygnujesz z możliwości ruchania innych kobieta poza tą jedną. Godzisz się wiec na określone ograniczenie. Dlaczego żony i kobiety w stałych związkach (zwłaszcza żony) nienawidzą prostytutek ? Z tych samych powodów, z ktorych kazdy przedsiebiorca nienawidzi tańszego konkurenta. Bo mąż, jesli raz sie uda do burdelu - natychmiast dowiaduje się, parafrazując pewnego brytyjskiego premiera - "jak wiele, za jak niewiele dostać może od jakże licznych" Z czego wypływa prosty wniosek iż żonine gierki dupą kosztują 150 złotych na godzinę. Ten moment w życiu kazdego faceta nazywa się męskim oświeceniem.
  7. Zawsze odliczam. Nigdy nie ma problemów A widzisz - to zalezy od tego jaki prowadzisz biznes. Jesli na przykład masz sklep komputerowy w Warszawie i rachunki za żarcie z knajpy ulicę dalej - to jest to do zakwestionowania. Tak samo z hotelem (nocuje w hotelu a mieszka dzielnicę dalej ?) Ale jesli na przykład masz biznes typu serwisant maszyn (u klientów na terenie kraju), inżynier (budowy w całym kraju), jakiś dystrybutor powiedzmy paneli słonecznych (też cały kraj) - to rachunki z knajpy 100 km dalej nie powinny być problemem bo łatwo wykażesz, że to koszt uzyskania przychodu. Byłeś na przeglądach gwarancyjnych u klientów w danym miescie i zadanie trwało dwa dni. Faktury nie wystawiałeś - bo przegląd jest darmowy, wliczony w cenę usługi, na którą faktura znajduje się dwa miesiące wczesniej - za instalację określonego np systemu. Inna sprawa, że ja czasami wrzucam coś "kontrowersyjnego" by w razie kontroli US się czepił TEGO a nie czegoś innego. Wtedy wyjebują z kosztów taka f-rę a Ty wpłacasz VAT z odsetkami i podatek - co jest przewidywalne. Księgowość bowiem powinna byc prowadzona dobrze, ALE NIE ZA DOBRZE ! Dużych burdeli to dzisiaj prawie już nie ma. Może poza Bodegą w Gdyni. Dziś burdel to agentura. Mieszkanie w bloku, dwie, max trzy dziewczyny i tyle.
  8. To jest gwarancja sukcesu. Jesli zasilasz kotłownię gazową z kilku róznych przyłączy, ktorych właścicielami są KONKURUJĄCY ze sobą operatorzy - to masz gwarancję, że ta kotłownia będzie pracowała zawsze. Bo mało jest prawdopodobne by wszyscy na raz zbankrutowali, a jesli nawet - to natychmiast ich miejsce zajmą inni. Mało tego - operatorzy wiedzą co się dzieje u konkurencji - i jesli jeden z nich, cytując "Ziemię Obiecaną" - "szedł bankrutować" - to zanim splajtuje do reszty - już będziesz miał na mailu ofertę od nowego dostawcy.
  9. Nie wiem czy zdradzałem. Bo żony, w małzeństwie - nie. No ale wtedy, wchodząc w małzeństwo - złozyłem deklaracje wierności, przy świadkach i w obecności urzędnika państwowego. Zaś w tzw "stałych związkach" deklaracji wiernościowej NIGDY nie składałem, ani nawet nie byłem o wiernośc pytany. Więc - trwało status-quo czyli korzystałem sobie z uciech na boku. Partnerkom z tego się nie zwierzałem, one nie pytały. Mam takie samo podejście. Nie widzę żadnego powodu by dać sobie amputować szalenie wielki kawał wolności. W zamian za co ? Za gwarancję ruchania w stałym związku ? Przecież taka gwarancja ruchania i tak jest. Może nie tej konkretnej kobiety, ale ruchanie i tak będzie.
  10. Zalezy co rozumiesz przez "dłuższe". Bo w sumie 6 godzin to wiecej niz jedna Inna sprawa, że kobiety, z ktorymi się spotykam raczej sa kobietami znanymi mi od dość dawna. I zazwyczaj jesli się spotkam po raz pierwszy - to znajomosć ta ciągnie się dłużej i mozna powiedzieć że na swoj sposob jest stała. No ale spotkanka z określonymi kobietami nie są zbyt częste - bo ciągle jedna i ta sama kobieta mi sie nudzi. Muszę mieć dywersyfikację
  11. Na szybki spust z krzyża - raczej najtańsza. Ale jesli chcesz się ciekawiej pobawić w fajnej atmosferze - już niekoniecznie. Jedno jest pewne - zawsze seks wprost płatny jest tańszy od tzw "darmowego" (w małzenstwie, czy w stałym związku) Tak samo jak zawsze zakup za gotówke jest tańszt niz na kredyt.
  12. Jesli kobieta jest kumata (choc takich wiele nie ma) - to w dzisiejszych czasach wykształcenie wyższe, szczególnie z uczelni typu WSGnG (Wyższa Szkoła Gotowania na Gazie) jest raczej problemem niż zaletą. WSGnG to zarządzanie, marketing, politologia, socjologia,europeistyka i tak dalej.
  13. Bo to wychodzi taniej. Bo u mnie na wiosce burdelu nie ma. To po pierwsze, po wtóre - jeszcze się zakocha i będzie kłopocik wiekszy niż gdyby zakochała się zdalnie (remote fall in love) z odległości 100 km Najsolidniejszy argument - kasa ! Burdelu nie ma. Więc do takowego musiałbym podjechać do jakiegoś większego ośrodka miejskiego. Na przykład do Trójmiasta - gdzie burdeli wiele i jest wybór. Tam oczywiście za dwie stówki per godzina mamy ruchanie gwarantowane. Tymczasem jesli poderwę jakąś damę (czy to mężatka czy inna) i zaproszę ją na kolację ze śniadaniem - to rachunek ekonomiczny wygląda tak: 1. Hotelik (cała doba) - od 100 do 200 złotych 2. Kolacyjka na osób dwie - okolo 100-150 złotych 3. Jakiś prezencik (opcjonalnie) - np 100-150 złotych The worst case scenario 200+150+150 = 500 złotych. W najgorszym wypadku, a zazwyczaj taniej. I mam dupeczkę do dyspozycji na całą noc. W burdelu taka przyjemnosć (diva na noc) kosztuje nie mniej niż dwa razy tyle. W dodatku za poz. 1 oraz poz. 2 dostanę f-rę VAT co spowoduje odpadnięcie VAT'u i podatku dochodowego. W burdelu faktury za ruchanie nie dostaniesz (nawet gdyby prostytutka chciała założyć działalnosć gospodarczą w tym zakresie - to legalnie tego zrobić nie może) W kwestii dojazdu. Aby w moim przypadku udać się do burdelu z odpowiednim wyborem lasek - trzeba gonić do Trójmiasta. A to jest 100 km. Tymczasem wyrwana z Trójmiasta na przykład jakaś mężatka lub inna laska - smialo przyjedzie zaproszona przeze mnie do położonego poza Trójmiastem przybytku - zlokalizowanego w moim kierunku. Zwłaszcza mężatka (dyskrecja) Zatem - mam na ruchanie finalnie bliżej niż do burdelu. Może nie są to istotne koszty (bo różnica odległości czy to 50 km czy 100 nie jest wielka) - ale skoro już kalkulujemy dokładnie - to też pozwalam sobie to wliczyć. Przekonałem ?
  14. W moim życiu była jedna transformacja. Stop stalym związkom z kobietami. Co zaowocowało większą ilością kobiet w moim życiu i totalnym zerem problemów przez nie powodowanych. Kobiety uwielbiam. Są to zajebiste stworzonka, wszystkie bym najchętniej wyściskał i fachowo wymiętosił Warunek jest jeden - UMIEJĘTNIE z nich korzystać i życie będzie piękne. Nic na ciśnieniu, nic na siłę, nic na rympał. Totalny luz. Szarmancja, grzeczność i doskonały humor. Oraz najważniejsze - wiedzieć kiedy przestać - bo tylko wtedy możesz z tej sceny zejść niepokonanym. To jest wojna partyzancka. Facet to partyzant, kobieta to żołnierz wsparty sprzętem, prawem i przychylnością otoczenia. Partyzanci bowiem nie mają takiej broni jak normalne wojsko. Nie mają takiego wsparcia w sprzecie i narzędziach. Więc muszą zaatakować, zadać możliwe największe straty i uciekać gdy się wojsko zorientuje skąd strzał wyprowadzono Trzeba być samobójcą by jako partyzant z nożem - stawać do walki z czołgiem.
  15. Co do niektórych idei - tak. Na przykład - że kobieta jest męzczyźnie poddana, męzczyzna rządzi w domu itp. Natomiast nie zmienia to faktu, że matrixa w KK jest całkiem niemało. Gdybym miał do wyboru - życ w państwie kościelnym gdzie jednowładczo rządzi papież (czyli nie ma demokracji), obowiązują zasady prostego prawa opartego o dekalog, są niskie podatki (np 10% i nic więcej), minimalna biurokracja vs życ w państwie typu Unia Europejska z wysokimi podatkami, pojebanym socjałem, pedało, ekolo, femino, "mową nienawiści" - to zdecydowanie wybieram to pierwsze. Dzieci nie mam. Ale gdybym je miał - to stanowczo wolałbym aby uczęszczały do szkoły prowadzonej przez księży i zakonnice, z rygorem i cielesnymi karami za niesubordynację niż do szkoły, gdzie nauczyciel nie ma żadnego autorytetu, uczą genderów, LGBT, seksedukacji i poza tym jest jeden pierdolnik, a dzieciak zamiast czegokolwiek się uczyć - jest zduraczony. Co oczywiście nie zmienia faktu, że spokojnie byłbym w stanie wymyślić lepsze, bardziej wolnościowe panstwo niz kościelne.
  16. No ba. PRL uczyła zaradności ! Nie to co dzisiaj - wszystko podane. Trzeba było pokombinować aby przezyć, zwłaszcza, że kartkowe przydziały mięsa, wódki, papierosów, cukru - nie wystarczały. I człowiek kombinował ! Co więcej - PRL uczyła i innej zaradności. Manualnej. Kazdy facet (a i nierzadko tez kobieta) - musiał być złotą rączką. Stolarzem, tynkarzem, kafelkarzem, elektrykiem i mechanikiem. A nawet krawcem. Bo gdy się Brytyjczykowi rozpruły portki - to szedł do sklepu po nowe. Polak bardzo chętnie po nowe porcięta też by poszedł - ale tych w sklepie nie było. Więc - aby nie świecic gołą dupą (albo kutasem) - brał igłę, nici i szył. Albo - naszywał łatę. W podstawówce, w okolicy gdzieś 1984 roku widze taką scenę na lekcji. Siedzi sobie w ławce przede mną prosty chłopak ze wsi imieniem Kazio, słucha lekcji - co pani mówi i szyje. - Kazio - co robisz ? - szyję - szyjesz ?, co szyjesz ? - kurtkę bo mnie Długi na przerwie szarpnął i się rękaw naderwał - a skąd masz igłę i nici ? - pani mi dała, muszę to zaraz zaszyć bo mnie w domu matka zajebie.
  17. Bo jej nie ma. Płacisz i tu i tu. Z tym że burdelowej dziwce - znacząco mniej w kwocie, a w dodatku oszczędzasz czas. A czas to też pieniądz. Ironia losu polega na tym, że może się okazać, że wyrwana przez Ciebie na drogi samochód dupa - to laska, którą wczoraj posuwałem w burdelu za 200 złotych na godzinę. Albo wyrwałem ją na erodate, gdyz w profilu miała przy parametrze "wsparcie" - informację - "przyjmę" Absolutnie nie jest wykluczony taki przypadek, co wiecej - rzekłbym że wręcz wysoce prawdopodobny. Jak to nie kupię skoro kasa jest priorytetem ? Kupię identycznie - tyle tylko, że będzie trzeba za nią wiecej zapłacić.
  18. Gdyby chcieć te zbędne etaty zestawić z tym co jest dzisiaj (urzedy) to nie wiem kiedy było ich więcej. Bo w PRL'u urzędników było trzy, a może i cztery razy mniej niż jest dzisiaj. Prawda. Choć wprost nakazu nie było. Praca nie była obowiązkowa i można było legalnie NIE pracować. Z tym, że był to socjał dostępny dla PRACOWNIKÓW ! Chciałeś wczasy - nie ma sprawy - w zakładzie była odpowiednia komórka - gdzie składałeś wniosek i dostawałeś bądź nie. Ale musiałeś pracować, nie ma za darmo. Na lepszych stanowiskach miałeś szansę nawet na "urlop w bugari"
  19. A nie ? Kobieta, ktora leci na drogi samochód to taka sama sprzedajna kurwa jak zwyczajna kurew w burdelu. Róznią sie tylko ceną a oferują to samo. W pewnej reklamie proszku do prania zawarte było słuszne i praktyczne, życiowe spostrzeżenie. Skoro nie widać róznicy - to po co przepłacać ?
  20. Też się zdziwiłem ale pytający chłopak jest młody. Pisał gdzieś, że chyba ma rodziców w podobnym do mojego wieku. Warte odnotowania jest coś też innego. Tu na tym forum porusza się ogólnie okreslony temat jako "damska spierdolina" Zauważ, że damska spierdolina jest tym mniejsza - im socjalizm w danym kraju jest mniejszy. Ktoś tu kiedys pisał, że spierdoliny w Chinkach czy Tajkach jest mniej niz w Niemkach czy Szwedkach. Co więcej - mniej też jej było za PRL'u. Mimo, że "pryl" była panstwem socjalistycznym. Ale uwaga - tylko z nazwy. Socjalizmu w PRL'u było mniej niż dzisiaj dlatego, że nie istniały żadne MOPS'y, 500+, zasiłki. Nie pracujesz - nie masz kasy. Koniec, kropka. W 1983 roku wydana została ksiażka Ewy Krasnodębskiej p/t "Jak odkrywałam Ameryke" Ojciec ją kupił, przeczytał, po czym dał mi - wówczas 11 letniemu gówniarzowi do przeczytania. Dowiedziałem się z tej ksiązki, że w Ameryce są zasiłki dla bezrobotnych. Byłem w szoku. Jak to ? Płacić nierobom ? Za co kurwa ? Przecież bez pracy nie ma kołaczy. Doznałem wówczas dysonansu poznawczego mimo, że przecież żyłem w kraju socjalistycznym. U nas, w ówczesnej Polsce pod dyktatorskimi rządami generała Jaruzelskiego - nie było mowy o tym by bezrobotny dostał cokolwiek od państwa. Chcesz pieniądze ? Nie ma sprawy - zatrudnij się w jakiejś firmie (najczesciej państwowej), idź na fuchę po godzinach, ewentualnie cos gdzieś kup i gdzies sprzedaj, albo najlepiej - jak masz dojścia - coś komuś załatw to też ci zapłaci. Ale MUSIAŁES coś zrobić, coś od siebie dać, włozyć jakis wysiłek (fizyczny, intelektualny) - i dopiero wtedy za tym szły pieniądze. Wiedział to każdy. I starzec i małolat. I pierwszy sekretarz i prywaciarz. Nawet mewka (ówczesne określenie prostytutki) to wiedziała i to lepiej niż ktokolwiek.
  21. To, że dajesz coś za darmo. Pół biedy gdybyś dawał ze swoich, prywatnych pieniędzy. A to nie są pieniądze rozdających - tylko pieniądze zabrane wszystkim. W tym Tobie. I dlatego te kraje się zwijają zamiast rozwijać. Tak to nie działa.
  22. Chcesz powiedzieć, że kobieta wyrwana na drogie auto jest zdobyta a dziwka w burdelu jest kupiona ? Wolne żarty. Obie są kupione z tą róznica, że za tę pierwszą zapłaciłeś znacznie wiecej otrzymując taki sam "towar".
  23. Ja też sie nie wstydzę. Od zawsze, jesli głosuję (przy tym założeniu) - to na JKM albo na ZNANYCH mi ludzi od niego. Samego JKM znam osobiście od 1995 roku.
  24. No właśnie ! I tu wracamy do podniesionego przeze mnie wczesniej zagadnienia - czy opłacalnym "zdobywanie" kobiet uzywając drogich gadżetów ? Jak juz wspomniałem - na jednorazowe ruchanie prawdopodobnie da sie wyrwać laskę za pomoca drogiego auta. Gwarancji ruchania jeszcze nie ma, ale szansa jest. Koszt operacji jest znaczny - bo drogi samochód czy to pozyczony, czy kupiony, czy wyleasingowany - kosztuje. Ale tak samo jednorazowe ruchanie mozesz mieć za 200 złotych w burdelu. Gdzie dostaniesz identyczną dziewczynę (a kto wie czy wręcz nie tę samą !), z podobnym tak zwanym "przebiegiem" Z tą róznica, że ruchanie w burdelu jest na 100% pewne.
  25. Mogę się zgodzić z tym, że obaj MIESZKAJĄ w mieszkaniach po 300 tysiecy złotych. Ale tylko Czesio posiada mieszkanie za 300 tysiecy. Bo Franek już nie. Czesio może jutro swoje mieszkanie sprzedac i dostanie 300 tysiecy Franek też może jutro swoje mieszkanie sprzedać - i jesli nawet dostanie 300 tysiecy (np ktoś kupi je za gotówkę) - to natychmiast będzie musiał z tych 300 tysiecy odnieść do banku, tytułem zobowiązania kredytowego tyle na ile jeszcze mu do spłacenia pozostało. Jest to wiec całkowicie inne posiadanie. Czy łachmyta, ktory pójdzie do Providenta i pożyczy 10 tysiecy złotych - stanie się człowiekiem bogatszym o 10 tysiecy ?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.