Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

HodowcaKrokodyli

Użytkownik
  • Zawartość

    72
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

67 Świetna

O HodowcaKrokodyli

  • Tytuł
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Włącz
  1. HodowcaKrokodyli

    Warszawa - ciężki teren do walki

    Tak, ale jak dokładnie Twoim zdaniem ma to się do chorych sytuacji mających miejsce w PUA? Bo moim zdaniem słabe efekty większości PUA świadczą o tym, że PUA - wbrew obietnicom - wcale nie robi porządku z psychiką. Wręcz odwrotnie - PUA często są nieco zdziwaczali, oderwani od rzeczywistości. Są znieczuleni na podchodzenie, ale to wcale oznacza, że ktoś ma dobrą psychikę. A w jakim kontekście miałbym to "wyjaśniać"? Naturale są najczęściej lepsi od PUA, co moim zdaniem jest jeszcze jedną rzeczą stawiającą PUA w słabym świetle. Ok, tylko gorzej gdy ktoś latami próbuje wprowadzać w życie nauki kołcza, a nadal jest słaby z kobietami. I moim zdaniem: 1. Jeżeli takich osób jest mało, a większość ma dobre rezultaty, to kołcz jest dobry, a jakaś mniejszość uczniów coś zawaliła. 2. Jeżeli takich osób jest dużo, a jedynie mniejszość ma dobre rezultaty, to kołcz jest słaby, a jego obietnice nieuczciwe. W PUA zdecydowanie ma miejsce sytuacja z punktu 2. Ale moje efekty poprawiły się, gdy właśnie włączyłem parcie na efekt. Czy z tego co napisałem w poprzednim poście nie jest jasne, że ja mówię o sytuacjach, gdy ludzie siedzą w PUA latami? Ja byłem skłonny poświęcić lata i poświęciłem wiele na próżno. 1. Sprawę poruszałem i ja i Tytus - fani PUA operują na zasadzie wiary, a nie tego, że faktycznie mają dobre efekty. 2. Pośrednio przyznajesz się tutaj do tego, że tak naprawdę nie wiesz jak to wygląda w realnym życiu, tylko oceniasz na podstawie internetu. Tak jak pisałem, uczniowie opisują nie swoje rezultaty, a swoją wiarę. Może się to wydawać dziwne, ale coś podobnego jest np. z fanami Grzesiaka, którzy wypowiadają się o nim w superlatywach i mówię "zmienił moje życie!", ale gdy człowiek przyjrzy się obiektywnie, to tej zmiany jakoś nie widać. Tak, tylko nie jest to jakąkolwiek gwarancją jakości. Spójrz na Grzesiaka. No i tak mają praktycznie wszyscy fani PUA, w tym także fani RSD, jakich widziałem. Co poddaje w wątpliwość to, na ile PUA/RSD faktycznie polepsza psychikę. Różnica polega na tym, że w uwodzeniu można jasno określić sukces i porażkę w sensie zaliczenia lub niezaliczenia kobiety. I bardzo wielu fanów PUA/RSD ma ogromne problemy z zaliczeniem. Fajnie jeżeli zaliczyłeś, niestety w przypadku wielu fanów PUA/RSD jest o to bardzo ciężko. Natomiast czy ja dobrze rozumiem, że Twój realny poziom doświadczenia w temacie ogranicza się do zaliczenia jednej kobiety? Ja nie jestem psychologiem, ani specjalistą od marketingu czy propagandy i nie znam się zbytnio na tych mechanizmach. Aczkolwiek podobno ludzki umysł jest tak zbudowany, że ma tendencję do "obrony" już istniejących przekonań przed podważającymi je informacjami. Podobno w propagandzie jest tak, że jeżeli ktoś rzuci w sposób skuteczny jakąś nawet bzdurną informację, która stworzy obraz sytuacji w oczach ludzi, to potem ciężko jest taki obraz odkręcić. Ja ze swojej strony zaobserwowałem w praktyce coś takiego, że osoby znające danego trenera tylko z jego własnych (dobrze zrobionych) materiałów marketingowych, często wykłócają się z dużo lepiej poinformowanymi ludźmi, którzy mają dużo lepsze, dużo bardziej obiektywne informacje. Jest to irracjonalne, bo przecież z góry wiadomo, że materiały marketingowe (jak nagrania na Youtube) mają na celu maksymalizację zysku danego biznesu i przedstawiają to, co dany biznes chce żebyśmy zobaczyli. Jest to irracjonalne - ale jednak ludzie tak postępują. Tak jak wspomniałem wcześniej, przykładem tego może być Grzesiak, z którym "wiadomo jak jest", ale do ludzi u których utrwalił się obraz kreowany przez jego materiały marketingowe, to często kompletnie nie dociera. (gdyby ktoś nie wiedział: https://www.tygodnikpowszechny.pl/grzesiak-czyni-cuda-146428 ) W PUA zdarza się notorycznie, że ktoś zna danego trenera, albo widuje go w akcji i wie na 100%, że ten trener jest słaby, że jest oszustem. Przykładowo w Warszawie mamy takiego znanego trenera (innego niż Grzesiak), którego w akcji widziało bardzo wielu warszawskich PUA i chyba każdy uznał, że gość jest słaby. W co lepiej poinformowanych kręgach polskiego PUA nie jest to żadna tajemnica, tylko coś oczywistego, ale dla ludzi którzy znają go tylko z jego marketingu jest to często rzecz nie do uwierzenia. No bo jak to, ich idol, z tak fajnymi nagraniami, taki super ekspert, miałby być oszustem? Przecież to "niemożliwe" jest. :) Co do RSD, to ja widziałem niektórych z nich w akcji na żywo i moja opinia o nich jest bardzo zła. Ale nie tylko ja ich widziałem - widziała ich pewna ilość osób z Polski, a także bardzo wiele osób z zachodniego PUA, opinie doświadczonych niezależnych PUA nie są bynajmniej pełne zachwytu. I to nie jest jakąś wielką tajemnicą, ale ludzie znający ich tylko z Youtube często "wiedzą lepiej" od osób które widziały ich w (nieustawionej) akcji. Podchodzić i uwodzić. Ale polecam raczej naturalne metody, niż to co proponuje większość PUA. A z PUA dobrze jest zapoznać się z Gunwitchem. Nie, nie wszystko ale wiele z tych rzeczy o których mówią trenerzy działa bardzo słabo im samym. Bardzo często dany trener: 1. Bzyka jedną laskę na kilkadziesiąt, ale w marketingu przedstawia się w taki sposób, że ludzie wyobrażają sobie to zupełnie inaczej. 2. Bzyka średnie, albo nawet brzydkie laski, a opowiada o uwodzeniu modelek. BTW Widziałeś zdjęcia stałej kobiety Todda - tego który wiele lat prowadził szkolenia dla RSD? Jeżeli nie, to polecam, to jest widok który u wielu ludzi wywołuje gwałtowne otrzeźwienie w temacie "marketing PUA vs rzeczywistość". Ja uważam Marka za fajnego gościa, ale nie za eksperta od PUA, w którym ja chyba spędziłem wielokrotnie więcej czasu. Moim zdaniem na tym właśnie polega problem, że Ty piszesz na podstawie tego, co odczuwasz, a nie na podstawie tego, co wiesz.
  2. HodowcaKrokodyli

    Warszawa - ciężki teren do walki

    @Ragnar1777, Niestety Twoja wiadomość pokazuje bardzo jasno dwie rzeczy: 1. Nie masz pojęcia, nie wiesz o czym piszesz. 2. Co gorsza, nie wiesz o tym, że nie masz pojęcia - błędnie postrzegasz swoją wiarę w czyjeś materiały marketingowe jako zorientowanie w temacie uwodzenia. Zalinkowałeś do materiału marketingowego RSD - firmy która jest świetnym przykładem tego, jak toksyczne jest PUA. Zalinkowałeś ich materiał najprawdopodobniej dlatego, że: 1. Wierzysz w ich marketing. 2. Nie masz pojęcia o tym, jak faktycznie funkcjonuje RSD, co sobą reprezentuje, jak wpływa na ludzi, etc. Bo gdybyś wiedział, to byś tego nie zalinkował. O tym, jak działa RSD, osoby zorientowane wiedzą od kilkunastu lat, ale cały czas osoby niezorientowane trafiają na ich materiały marketingowe. To tak jak z Grzesiakiem - osoby zorientowane wiedzą jaki jest od kilkunastu lat, ale cały czas pojawiają się osoby niezorientowane, które trafiają na jego materiały marketingowe. W obu przypadkach tej pierwszej grupie, która wie jak jest, jest trudno przemówić do rozsądku tej drugiej grupie, która nie wie, ale wierzy w marketing. Każdą z co bardziej znanych szkół. Do tego dodam, że widziałem na żywo wielu trenerów, w tym kilka osób z RSD, a do tego poznałem masę normalnych PUA, no i sam dużo praktykowałem. Moje podejście do tematu opiera się przede wszystkim na realnym świecie i na praktyce, a nie na teorii. A ile kobiet zaliczyłeś dzięki temu "PUA które Ty znasz"? 1. W praktyce PUA faktycznie uczy przełamywania bariery nieśmiałości, podchodzenia do kobiet. Ale to w przypadku ponad 90% ludzi kończy się tak, że nadal słabo idzie im z kobietami, ale nadrabiają to masówką, zaliczając jedną kobietę na kilkaset. 2. PUA uczy też technik. W obrębie samego RSD też są nauczane techniki, np. Push&Pull. Jaka jest skuteczność tych technik? Wystarczy spojrzeć powyżej. 3. Jednym z podstawowych elementów marketingu PUA jest sugerowanie, że dany trener radzi sobie świetnie z kobietami i może stanowić w tym względzie wzór do naśladowania. Mam na myśli teksty typu np. "sick game", "długo nie będziecie na moim poziomie", albo "my game is a ten". Ja widziałem w działaniu na żywo wielu trenerów, w tym także niektóre osoby z RSD i nie chciałbym się od nich uczyć. Nie jestem w tym wcale odosobniony, wiele osób z Polski i z zagranicy ma identyczne wrażenia. To ładnie brzmi, ale w praktyce bardzo źle działa. Bo bardzo wielu ludzi z PUA "pracuje nad sobą" latami, a potem nadal cienko im idzie z kobietami. To też jest wygodne dla trenerów, bo gdy po warsztacie, albo kilku warsztatach, nie ma efektów które obiecywał marketing, to trener spławia swojego ucznia mówiąc mu, że to długa droga i "musisz na sobą pracować". Wielu facetów interesujących się PUA, ale nie posiadających znajomych siedzących w PUA wiele lat nie ma pojęcia, że w prawie wszystkich przypadkach ta "praca nad sobą" nie daje nic poza samą umiejętnością podchodzenia. Ja zacząłem mieć lepsze efekty wtedy, gdy odrzuciłem nie tylko techniki, ale także tę mentalność "pracuję nad sobą", którą zmieniłem na "chcę zaruchać, nie interesuje mnie bujanie się z jakimś rozwojem". Fajnie brzmiący slogan, tylko nie odnosi się do tego, co w praktyce jest nie tak z PUA. To z punktu widzenia interesów RSD działa bardzo dobrze na ludzi, którzy byli na ich warsztatach, uczą się od nich latami, ale mają słabe rezultaty. Rozmawiałem z takimi osobami i słyszałem od nich, że te słabe rezultaty są nieistotne, bo najważniejsze, że "cieszą się procesem" i się "rozwijają". Tylko oni się tak cieszą i cieszą tym procesem po kilka lat, bez większych sukcesów z kobietami. I nie dość, że nie występują do RSD po zwrot pieniędzy, to jeszcze mówią innym ludziom, że "bardzo dużo się nauczyli". A na jakim poziomie własnego doświadczenia praktycznego opierasz opinię o tym, jak to ma wyglądać? Opierasz to na własnej praktyce, czy też na teoretycznej analizie cudzego materiału marketingowego? Kto jest dla Ciebie przykładem tego, jak to ma wyglądać? Ty sam, albo chociaż ktoś kogo znasz dobrze na żywo, kto ma sukcesy z kobietami? Czy też jakiś koleś z Youtube, którego tak naprawdę nie znasz? BTW: 1. Czy jesteś świadom tego, jak nauki PUA, czy też konkretnie nauki RSD, wpływają zazwyczaj na ludzi w realnym świecie? (mam na myśli skalę nie kilku miesięcy, ale np. 3-8 lat) 2. Czy uważasz, że trenerzy PUA, czy też konkretnie RSD, uczciwie i rzetelnie informują o tym, jak wygląda punkt 1?
  3. HodowcaKrokodyli

    Warszawa - ciężki teren do walki

    Moim zdaniem: 1. W większych, bogatszych, bardziej zglobalizowanych miastach jest trudniej, bo jest bardziej atrakcyjna konkurencja. I z tego powodu w Warszawie jest dużo trudniej niż w małych miejscowościach, ale różnica względem np. Krakowa nie jest aż tak wielka. 2. Większość ludzi mających kłopoty z ruchaniem ma je dlatego, że są mało atrakcyjni i słabi w uwodzeniu, a nie przez miasto. Znam przyjezdnych, którzy potrafią uwodzić w Warszawie. Znam też rodowitych warszawiaków, którzy nie potrafią.
  4. HodowcaKrokodyli

    Warszawa - ciężki teren do walki

    Tak, wygląd jest bardzo istotny, ale faceci z przeciętnym czy słabym wyglądem tez mogą ruchać. Jeżeli chodzi o trenerów, to jasne - oni doskonale wiedzą, że PUA to nie jest żadne "fajne ruchanie dla każdego", ani nawet "fajne ruchanie dla każdego, kto włoży wysiłek". Bo wielu PUA wkłada duży wysiłek, a dostaje jedną zaliczoną kobietę na kilkaset, albo jak widać na przykładzie Panther, w ogóle nic. A trenerzy, psie naplety, kłamią, roztaczają fałszywie obietnice, w dupie mając to, że szkodzą ludziom. Ale jest wielu normalnych PUA, nie trenerów, którzy na tym nie zarabiają, ale powtarzają propagandę trenerów o PUA dającym udane życie seksualne.
  5. HodowcaKrokodyli

    Warszawa - ciężki teren do walki

    Dokładnie! Typowa sytuacja wygląda tak: 1. Przed warsztatem przekaz ma wydźwięk "Ja Tobie dam korzyść X". Mam na myśli sformułowania typu "Zdobędziesz umiejętność uwodzenia kobiet w każdych okolicznościach", "Staniesz się magnesem na kobiety", etc etc. 2. Po warsztacie usłyszysz przekaz typu "Twój rozwój zależy od Ciebie". 3. Sam trener nie umie tego, co Ci obiecywał w w puncie 1. Umiejętności faktycznie są ważne, ale umiejętności w sensie realnego uwodzenia, a nie wyssanych z palca technik. Bo można rozmawiać z kobietami lepiej lub gorzej, można przedstawiać siebie w lepszym lub gorszym świetle. Dokładnie. Dziwnym trafem ci trenerzy, którzy mają przyzwoite sukcesy z kobietami, mają też dobry wygląd fizyczny. A potem przystojny trener 7/10 opowiada lekko brzydkiemu facetowi 4/10 o tym, jak to wygląd niby nie ma znaczenia. Albo trener 190cm uczy faceta 170cm i nie mówi o tym, że dla wielu lasek jego własny wzrost 190cm ma duże znaczenie, a dla wielu 170cm kursanta skreśli go co by nie zrobił. Większość technik to jest scam, coś wymyślonego na potrzeby marketingowe. Współczuję. A przy tym kompletnie mnie to nie dziwi, bo astronomicznie złe wyniki są w PUA regułą, tylko się o tym nie mówi, wielu ludzi się do tego nie przyznaje. 1. Na pewno cokolwiek robisz, nie działa i nie ma sensu robić tego nadal. 2. Podchodzenie może być skuteczne, dawać seks i masę satysfakcji. Ale trzeba mieć odpowiednią mieszankę wyglądu, psychiki i umiejętności. PUA bredzą, kłamią, że to jest dla każdego, że każdy może, etc. A tak naprawdę 90%+ ludzi ma słabe rezultaty. Nie tak słabe jak Twoje (sorry), ale na poziomie jednej laski na kilkaset podejść. Tak. Ludzie z PUA z dobrym wyglądem odnoszą sukcesy, które przypisują PUA, a nie dociera do nich, że to zasługa dobrego wyglądu. Co do tego jaki mindset, to bardzo polecam lekturę tego, co pisze na ten temat Milroh. To nie każdemu pasuje, ale moim zdaniem merytorycznie bije to na głowę wszystko inne. Częściowo tak. Gdy podjarałem się naukami PUA o byciu Alpha, badboyem, etc. Bo mindset to też wyobrażenie, wiara w to, że świat jest taki, a nie inny. Wtedy mój mindset zmienił się ze zbyt grzecznego na zbyt prowokacyjny.
  6. HodowcaKrokodyli

    Warszawa - ciężki teren do walki

    (nie wiem jak się robi na tym form podwójne cytowanie) Cóż za zaskakujący "zbieg okoliczności", który oczywiście nie jest żadnym zbiegiem okoliczności. Ja próbowałem wprowadzać i znałem wiele innych takich osób, które też próbowały to praktykować. I z tego co widziałem u siebie i u innych, to większość tych metod, technik ma znikomą skuteczność. Te techniki nie działają też polskim trenerom uwodzenia, którzy w większości wcale nie radzą sobie dobrze z kobietami. Te techniki nie działają też zachodnim trenerom - na Zachodzie jest taki sam PUA syf jak w Polsce. Takie osoby stanowią jakieś 99%, nawet 99.9% populacji PUA. Prawie wszyscy ludzie z tej społeczności to "wyznawcy", którym to nie działa, ale którzy wierzą, że kiedyś zacznie. Osoby rozpoczynające kontakt z PUA nie mają o tym pojęcia, bo wydaje im się, że ci wszyscy ludzie zachwalajacy PUA mają z tego dobre efekt, etc. Do głowy im nie przychodzi, że prawie każdy w PUA to "wyznawca" żyjący wizją lepszego jutra. Wstydzę się tego, ale kiedyś ja też taki byłem. Nie mając dowodów, nie sprawdzając tego rzetelnie, uwierzyłem w PUA, a potem minęło wiele lat, zanim się z tej wiary wyleczyłem. PUA mi nie działało, ale ja bylem całkowicie przekonany, że jest to najlepsza rzecz na świecie i namawiałem do tego innych. Mi wyleczenie się z tego zajęło wiele lat, czuję w sobie dużą pretensję, bo PUA w dużym stopniu zmarnowało mi wiele świetnych lat życia. Ale do wyjścia z tego potrzebowałem nie tylko samego czasu, ale także doświadczeń, informacji konfrontujących mnie z rzeczywistością. Oprócz obserwowania własnych i cudzych porażek, na pewno pomógł mi dostęp do nieoficjalnych informacji, które "załatwiły" w moich oczach autorytet wielu zachodnich PUA - bez tego mogłoby być bardzo ciężko, pewnie nadal bym w to wierzył. Gdy to piszę, to szokująca jest dla mnie przepaść pomiędzy tym, jak szybko i łatwo powstała ta wiara, a tym ile czasu zajęło mi pozbycie się jej i jakie to było trudne. Rozwalające bywa też bycie po drugiej stronie barykady. Rozmawiam z gościem który wierzy, że trener uwodzenia X jest "ekspertem", "MISTRZEM UWODZENIA", podczas gdy ja wiem doskonale, że ten "mistrz" to oszust, psi naplet zarabiający na naiwności gości takich jak ten z którym rozmawiam. Ja wiem, że mam rację, a drugi koleś nie ma pojęcia o czym mówi, ale co z tego, skoro on wierzy, że jest inaczej i jest gotów upierać się do końca?
  7. HodowcaKrokodyli

    Warszawa - ciężki teren do walki

    W moim przypadku to bardziej głos doświadczenia, w tym niestety doświadczenia zdobytego na własnej szkodzie. Kiedyś, dawno, dawno temu, uwierzyłem w PUA i wiele lat zajęło mi zrozumienie tego, jak wielkim syfem jest ta społeczność. Na głupoty polskich trenerów się nie nabrałem, bo miałem na tyle dobre źródła informacji, że wiedziałem, jak "wspaniały" poziom prezentuje większość z nich... Ale sporo czasu, nerwów, kobiet i młodości straciłem przez nauki trenerów zachodnich. Wymierne korzyści mogą być, ja osobiście miałem naprawdę duże, bo ruchałem z podejść wiele ładnych, a nawet kilka bardzo ładnych kobiet 8/10. Zdarzyło się wiele razy, że szedłem ulicą razem z odpowiednio wyrobionym kolegą, zobaczyliśmy dwie dziewczyny, szybkie podejście, piwo, po 2-3 godzinach każdy ruchał swoją u mnie na chacie. My w okolicach 30ki, one np. 9 lat młodsze, ładne. Kto tego nie przeżył, ten nie zrozumie - to było poczucie euforii, zajebistości, świeżości, przygody. Seks seksem, ale to było psychicznie, emocjonalnie zajebiste. Ale większość PUA nie ma takich akcji, tylko robi dobrą minę do złej gry i próbuje siebie przekonać, że w przyszłości będzie lepiej. Ja sam miałem dobre akcje nie wtedy, kiedy siedziałem mocno w PUA i próbowałem wprowadzać w życie te chore teorie, tylko gdy je sobie odpuściłem i normalnie rozmawiałem z kobietami. 6 na 10-11 to super skuteczność. :) Ja miałem w najlepszym okresie jakieś 1 na 10, ale to i tak dużo lepiej, niż prawie każdy inny PUA jakiego znałem. Tak. Tak, psychika jest bardzo ważna. Chociaż moim zdaniem ważniejszy jest...wygląd. Nie musi być super, ale musi być dla dziewczyny ok.
  8. HodowcaKrokodyli

    Warszawa - ciężki teren do walki

    @Panther Uważaj z robieniem masowych podejść, bo możesz władować się w chorobę PUA, czyli robienie latami tysięcy podejść bez prawie żadnych sukcesów. Podchodzenie do kobiet może być korzystne, może dawać seks i czynić życie dużo przyjemniejszym. Ale niestety znacznie częściej jest tak, że ludzie podchodzący robią dobrą minę do złej gry, bo prawie nie mają z tego sukcesów (dymania). Żyją ciągłą nadzieją na lepsze seksualne jutro i PUAsowską filozofią ćwiczenia uwodzenia, "stawania się coraz lepszym". Wydaje im się, że się rozwijają, stają coraz lepsi, a po kilku latach jedyne co potrafią, to podchodzić. Wtedy najczęściej jest im ciężko przyznać, że są PUA debilami, bo włożyli w to lata pracy, masę emocji i wysiłku. Z tego co ja widziałem w Polskim PUA, to spośród ludzi siedzących w tym co najmniej kilka lat, ponad 90% jest nadal do niczego. To samo jest z technikami, materiałami, szkoleniami PUA - to najczęściej działa nieporównywalnie gorzej, niż głoszą obietnice. A co najgorsze, są w PUA tłumy pajaców, którzy zachwalają coś, bo oni wierzą, że to jest dobre, chociaż sami stosując to nie mają dobrych efektów. To jest pojebane, ale widziałem to wiele razy w realnym życiu. Miałem wiele razy rozmowy, które wyglądały tak: Ja: Byłeś na szkoleniu u trenera X? Pajac: Tak, pół roku temu. Ja: I jak? Pajac: Super było, bardzo dużo się nauczyłem. Ja: Ok, a ile lasek zaliczyłeś od tamtego czasu? Pajac: <Dziwny, zakłopotany wyraz twarzy> Ja: <Uśmiechnięty, złośliwy wyraz twarzy> Pajac: No żadnej, ale wiesz, ja pracuję nad tym i staję się coraz lepszy. Ja: A jak często wychodzisz na podryw? Pajac: Co najmniej raz na tydzień, ale staram się 2-3. Ja: A ile podejść robisz średnio podczas wyjścia? Pajac: 8-10 Czyli koleś się przyznał, że przez pół roku po szkoleniu zrobił kilkaset podejść, ale nie zaliczył ani jednej kobiety. Ale oczywiście twierdził, że szkolenie było super, a on bardzo dużo się nauczył. W PUA jest dużo takich idiotów, którzy zachwalają rzeczy, które wcale nie dają im obiecywanych efektów. To zachwalanie często wprowadza w błąd nowe osoby, którym nie przychodzi do głowy, że ich rozmówca zachwala coś, co jemu samemu nie daje dobrych rezultatów.
  9. HodowcaKrokodyli

    Warszawa - ciężki teren do walki

    Ja mam bardzo podobne wrażenie. 1. Grupa pierwsza jest bardziej kompetentna, bardziej obyta z kobietami, ma też emocjonalnie "przetrawione" pewne rzeczy. 2. Grupa druga jest mniej kompetentna, mniej obyta z kobietami, za jej wypowiedziami stoi białorycerstwo i niedojrzałość (niezależnie od wieku), brak emocjonalnego "przetrawienia" pewnych kwestii.
  10. HodowcaKrokodyli

    Warszawa - ciężki teren do walki

    DOKŁADNIE! Mnie zawsze rozwala, gdy jakiś debil chce pobić kochanka swojej kobiety, wysłać go do szpitala, etc. A czy tę kobietę pobił, wysłał do szpitala? Bo przecież to ona jest w pierwszej kolejności winowajcą, to jej wina jest niezbita, a wina kochanka jest tak naprawdę niewiadomą - bo nie wiadomo, co ona mu powiedziała. Ale oczywiście białorycerstwo zabrania skierowania złości i agresji przeciwko kobiecie, a wręcz zachwala skierowanie tej złości i agresji przeciwko drugiemu mężczyźnie i to jeszcze wciskając kit, że to rzekomo takie "honorowe" i "prawilne" jest. Tak naprawdę jest to zaprzeczenie honoru i sprawiedliwości - skierowanie agresji przeciwko osobie której wina jest niewiadoma, a nawet jeżeli jest, to jest mniejsza (kochanek), z pominięciem osoby, której wina jest niezaprzeczalna i ogromna (zdradzająca kobieta). Pamiętajmy o podstawowym fakcie - to zdradzająca kobieta jest ZDRAJCĄ, a nie kochanek! BTW Do białorycerzy z reguły nie dociera prosty fakt - jeżeli laska jest puszczalska, jeżeli chce się bzyknąć z kimś innym niż stały partner, to są ogromne szanse, że się puści - jak nie z tym, to z tamtym. W tym momencie jaka jest wina danego kochanka, skoro gdyby on jej nie zaliczył, to pewnie zaliczył by ją ktoś inny? Dokładnie. Jasne. Przez debilną, białorycerską agresję zdradzani mężczyźni rzadziej dowiadują się o tym, że kobieta ich zdradza.
  11. HodowcaKrokodyli

    Szkoły uwodzenia

    Napisałem, że "przeciętny facet nie kieruje się zbytnio instynktem". Gdyby instynkt faktycznie nim rządził jako dominująca siła, to miałby tych partnerek powiedzmy kilkaset. Bo zajmowałby się bieganiem za nimi, a nie np. grami komputerowymi czy oglądaniem telewizji. Jeżeli mówimy o obrazie kobiety z materiałów Red Pill - to nie każda, bo wiele kobiet nie kieruje się zbytnio instynktem, tak samo jak wielu facetów. Red Pillowy obraz "każdą kobietą rządzi (dominująco) instynkt" to takie samo przegięcie, zafałszowanie, jak obraz "każdym mężczyzną rządzi (dominująco) instynkt".
  12. HodowcaKrokodyli

    Szkoły uwodzenia

    Ale przeciętny facet nie kieruje się zbytnio instynktem, tylko ma w życiu kilka partnerek. 1. Nie wiem które książki Ty masz na myśli, ale materiały Red Pill (w tym te autorstwa Marka) zdają się przedstawiać obraz "każda kobieta jest taka, bo każdą rządzi instynkt". Co jest mocno wątpliwe w kontekście mnogości kobiecych, czy też ogólnie ludzkich nastawień i postaw. 2. Jeżeli człowiek jest w stanie wyłączyć się z gry, bo "nie chce się rozmnażać", to jest to dowód na to, że jednak instynkt nie rządzi ludźmi w sposób absolutny.
  13. Wszystkie oryginalne tezy Turbosłowian jakie widziałem, to znaczy tezy ich własnej produkcji, są niepopartymi niczym sensownym bzdurami. Przy czym przy ich stopniu oderwania od rzeczywistości i produkowania ogromnej ilości chorych tez, to jest rzeczą praktycznie niemożliwą, aby wyprodukowali cokolwiek sensownego - bo mogłoby się stać tylko w drodze ekstremalnie wyjątkowego przypadku. Mówimy o środowisku, w którym modyfikuje się programem graficznym mapę z anglojęzycznego atlasu i przedstawia jako "dowód", że Wielka Lechia "istniała" i jest uznawana przez zachodniego kartografa. Cud musiałby się stać, by osoby robiące czy też akceptujące takie rzeczy, taki poziom działania, faktycznie coś odkryły. Ale to nie jest kwestia zaufania, tylko możliwości i motywacji Watykanu. 1. Dlaczego Watykan miałby w ogóle chcieć przeprowadzać jakiś niecny spisek i usuwać z historii rzekomą "Wielką Lechię"? Było w historii wiele potężnych państw pogańskich, wielu potężnych pogańskich władców, wiele zaawansowanych pogańskich cywilizacji. Z punktu widzenia religii czy interesów Watykanu, rzekome istnienie "Wielkiej Lechii" kompletnie nic by nie zmieniało. 2. Dlaczego rzekomo super wpływowy i super skuteczny Watykan nie usunął z historii faktów autentycznie godzących w jego religię/autorytet/interesy, jak np. okres, kiedy było 2-3 papieży? (to w kontekście tego, jakie są jego faktyczne możliwości wymazywania z historii) 3. Jakim cudem Watykan miałby usunąć materialne ślady po rzekomej "Wielkiej Lechii" aż do Morza Kaspijskiego, a także ślady w piśmiennictwie innych ludów? Prawosławnym, muzułmanom, zoroastrianom, etc też Watykan podyktował "niszczenie dowodów"? Przecież to jest po prostu niemożliwe, niewykonalne. Też chciałbym to wiedzieć - ale wiedzieć prawdę, a nie wytwory fantazji współczesnych osób.
  14. Problem w tym, że to nie jest "pierdolenie o Turbosłowianach", tylko odnoszenie się do realnego problemu, jakim jest zakłamywanie naszej historii przez ruch pseudohistoryczny, pseudonakowy określany mianem "Turbosłowian". https://pl.wikipedia.org/wiki/Turbos%C5%82owianie Jasne, że żyły tu społeczności. Ale to się ma nijak do bzdur, kłamstw i zmyśleń propagowanych przez Turbosłowian. Bardzo wiele ludów nie używało pisma i dlatego wiemy niewiele o ich dziejach czy kulturze. Nasi przodkowie i/lub mieszkańcy Polski nie są tutaj żadnym wyjątkiem, bo ogólnie wiadomo niewiele o dawnych dziejach/mieszkańcach północnej połowy Europy, a także wielu innych rejonów świata. Nie jest to jednak żaden "spisek Watykanu", jak bredzą Turbosłowanie, tylko normalna kolej rzeczy w przypadku braku zachowanego piśmiennictwa. Wiemy niewiele o naszych dawnych przodkach i/lub dawnych mieszkańcach Polski - szkoda, ale to nie znaczy, że te "białe kartki" należy zapełniać kłamstwami, zmyśleniami, bzdurami, wyssanymi z palcami teoriami spiskowymi, tak jak czynią to Turbosłowianie. Bo jest to fałszowanie, zakłamywanie naszej historii. Drugi link który zamieściłeś to niestety właśnie materiał turbosłowiański - facet mówi o "genetycznych Polakach" (nie ma czegoś takiego), insynuuje, że Wandalowie mogli być Polakami (nie, nie mogli, byli ludem germańskim z językiem germańskim), etc etc.
  15. HodowcaKrokodyli

    Szkoły uwodzenia

    Naprawdę nie widzisz tego, że w realnym świecie jest to bardziej skomplikowane? Są kobiety, które nie chcą mieć dzieci, a są takie, które podejmują taką decyzję dopiero wtedy, gdy zaczynają się bać starości w samotności. Równie dobrze ktoś mógłby powiedzieć, że wszyscy mężczyźni kierują się instynktem i próbują zapłodnić jak najwięcej kobiet. A przecież w realnym świecie przeciętny facet ma w życiu tylko kilka partnerek i poświęca więcej czasu karierze czy hobby niż dążeniu do seksu z nowymi partnerkami. W realnym świecie instynkt często przegrywa: 1. Są mężczyźni, którzy są po 30ce prawiczkami, bo są hard core katolikami. Goście potrafią odmawiać nawet w przypadku podwalania się i propozycji ze strony kobiety. 2. Są mężczyźni, którzy wolą grać w gry komputerowe, niż dążyć do zdobywania nowych partnerek. Skoro u mężczyzn instynkt potrafi przegrywać z innymi rzeczami, to co dziwnego w tym, że wbrew książkowym tezom, także u kobiet instynkt często przegrywa z innymi rzeczami?
×