Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

HodowcaKrokodyli

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    258
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

329 Świetna

2 Followers

About HodowcaKrokodyli

  • Rank
    Starszy Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

3071 profile views
  1. Ja kompletnie nie rozumiem, o co tym ludziom chodzi, skąd się u nich bierze taki upór w atakowaniu Marka.
  2. "Nie lubisz" brzmi bardzo subiektywnie, tak jakby chodziło o jakiś gust czy coś. Ja siedziałem głęboko w PUA, poznałem prywatnie wiele trenerów i obiektywnie mam dużą wiedzę na temat tej społeczności, toksycznych nieprawidłowości które w niej występują. Mam tu na myśli zasadniczo wiedzę (nie subiektywną opinię) o tym, że w tej społeczności jest więcej umiejętności wciskania kitu facetom i zarabiania na tym, niż umiejętności uwodzenia kobiet. BTW To nie jest tak, że ja jeden zauważyłem te nieprawidłowości. Zauważyło je wielu doświadczonych PUA, wielu ludzi rzuciło z tego powodu PUA. Tylko z mówienia o tym nie ma zysków, a jeszcze zdarzają się kłótnie z ludźmi wierzącymi w propagandę PUA. To jest też syzyfowa praca. Najlepszym przykładem tego jest RSD, przed którym wiele doświadczonych osób ostrzegało ludzi już w 2004, 2005 roku, ale popularności RSD to nie zaszkodziło. Jeden gość napisał na ten oszustw PUA darmową książkę po angielsku (nie ze wszystkim się zgadzam, ale z wieloma rzeczami tak): http://www.aaronsleazy.com/files/Aaron.Sleazy.Debunking.The.Seduction.Community.pdf To jest znikomy ułamek społeczeństwa. Może 0.1%? Mi nie chodzi o to, że jest jakaś statystyka. Mi chodzi o to, że PUA standardem jest wykonywanie dużej liczby podejść z niską skutecznością. Takie działanie bywa nazywane działaniem "na statystykę". W tym określeniu chodzi o to, że ktoś nie potrafi uwodzić, tylko podchodzi do dużej liczby kobiet, aż trafi na chętną. A co do naturali, to oni też odnoszą porażki, ale dobrzy naturale mają dużo lepszą skuteczność niż najlepsi PUA. Najlepsi PUA mają jedną kobietę na kilkadziesiąt, a niektóry naturale mają jedną na kilka. To jest prawda i to jest korzyść z PUA. Kiedyś o tym pisałem na forum: jeżeli ktoś ma skuteczność rzędu na przykład 1%, czyli jedna na 100, to może robić 100 podejść co 1-3 miesiące i mieć kilka nowych kobiet na rok, o wiele więcej niż przeciętny, niepodchodzący Kowalski. Nie, przykro mi, to nie jest oferta. BTW Wiem, że nie każdy ma kolegów naturali, ale zdarza się, że ktoś ma takich znajomych, a ich nie docenia, bo myśli, że "zawodowcy z PUA wiedzą lepiej". Takiej osobie to co piszę o naturalach może bardzo pomóc. To są inne rzeczy. "Fake it untill you make it" oznacza "udawaj że to masz, aż to osiągniesz". Co często oznacza w PUA, że ktoś nie ma powodzenia z kobietami, ale udaje, że ma powodzenie...co ma wpłynąć pozytywnie na kobiety i dać mu autentyczne powodzenie. W moim przypadku to nie było udawanie, tylko szczera, głęboka zmiana nastawienia pod wpływem towarzystwa. Nie "fake it untill you make it", tylko "kto z kim przestaje, takim się staje". BTW "kto z kim przestaje, takim się staje" jest też problemem w kontekście PUA, bo złe postawy też się rozprzestrzeniają. Jest to szczególnie widoczne w przypadku fanów RSD, którzy często od tego dziwaczeją. Trochę jest, trochę nie jest subiektywna, ta subiektywność jest sztucznie wyolbrzymiana, w imię poprawności politycznej i ochrony samopoczucia brzydkich kobiet. Tylko to nie, ale widziałem u nich wiele sytuacji, gdy lizali się w klubie i wychodzili z niego we dwójkę (wierzę w ONS) z kobietą 8-10/10. W PUA widziałem to tylko z maks 7/10, a i to bardzo rzadko.
  3. Tak. A do tego luz, lekka atmosfera bezwzględności, którą lubi wiele kobiet. Tak jak napisałem - podobieństwo tego co piszesz z materiałami pewnych toksycznych trenerów sprawiło, że pomyślałem, że może znajdujesz się pod ich wpływem i powtarzasz ich hasła. Cieszę się, że tak nie jest. Nie, to nie był przytyk. Po prostu napisałem o tym, że są toksyczni trenerzy, coache, który odwołują się do takich pojęć jak autentyczność, dojrzałość, uduchowienie i wykorzystują je do zarabiania pieniędzy na oszukiwaniu ludzi zorientowanych na te wartości. Tak, to jest ta dobra, przydatna strona PUA.
  4. Dokładnie. Gościowi się w głowie poprzewracało, bo nic nie rozumie, a się wymądrza. Dokładnie, ładne mi "zdrowe relacje". Przy czym on jest chyba na tyle mało rozgarnięty, że myśli, że ona była/jest z nim dla niego samego, a nie dla jego kasy i sławy.
  5. Przepraszam. Może to dlatego, że wypowiadam się w miarę krótko na trudny temat.
  6. Na pewno było to przeprogramowanie, czy też bardziej: odrzucenie pewnego zaprogramowania. Ale na czym miałyby polegać te skrajności? Nie stałem się seksoholikiem, ani nic z tych rzeczy. A poznając tych naturali, jak na PUA radziłem sobie całkiem dobrze z kobietami. Skąd wniosek, że jest jakieś wypalenie? Znam gościa, który ma 36 lat, zalicza od podstawówki aż do teraz, mając żonę i dziecko. Ok. Pytałem się o to, bo znam pewnych trenerów, którzy mówią rzeczy podobne do tego co piszesz, a którzy są strasznie toksyczni - więc pomyślałem, że może znajdujesz się pod ich wpływem. Szczególnie pomyślałem sobie o pewnym pajacu, trenerze uwodzenia z Polski, który mówi ludziom o byciu szczerym i autentycznym, a tak naprawdę ich oszukuje i sam jest z nimi nieszczery. Gość opowiada bajki o tym, jak to niby osiągnął w uwodzeniu wszystko, co tylko jest do osiągnięcia, ale osiągnąwszy szczyt zrozumiał, że sukces to nie wszystko i "duchowo dojrzał" czy coś. W rzeczywistości: gość faktycznie miał sporo kobiet, tyle że często niezbyt ładnych, a i inteligentnych chyba też niespecjalnie. Taka "dyskotekowa rąbanka". Później poznał dziewczynę, moim zdaniem ze średnim wyglądem, która siedziała w klimatach New Age, on też w to wszedł i wymyślił sobie bajkę o tym, jak to niby jest super uwodzicielem, który wyrósł z uwodzenia i teraz jest "uduchowiony". A tak naprawdę to był uwodzicielem, ale takich raczej takich średnich kobiet, których ja osobiście bym nie chciał. Wspominam o tym, bo w PUA istnieje też nurt oszukiwania ludzi podążających w kierunku autentyczności, duchowości, czy innych tego typu klimatów. Zresztą tak jak w głównym nurcie coachingu, samorozwoju, gdzie też jest łowienie jeleni z autentyczności czy duchowością w szyldzie. Tak. Przy czym mi by ten brak autentyczności nie przeszkadzał, gdyby to dobrze działało. Tradycyjny argument PUA to "nie jesteśmy etyczni czy naturalni, ale jesteśmy skutecznie". A tak naprawdę skuteczni też nie są... Dokładnie. To nie było obudzenie "seksualnego zwierza", bo moja seksualność była taka sama, tylko przestała mieć na swojej drodze przeszkody. To było wyzwolenie się z toksycznego oprogramowania - zarówno z tego z mainstreamowego społeczeństwa, jak i tego z PUA. Tak, to też jest problem. Jeżeli facet normalnie wygląda, to wyłączenie oprogramowania beta może mu dużo dać. Ale jeżeli wygląda naprawdę źle, to za bardzo to nie pomoże... Tak, PUA może trochę pomóc - szczególnie jeżeli chodzi o nauczenie podchodzenia.
  7. Tylko mi chodziło o coś innego. Nie o to, że ktoś chce polepszyć ilość, jakość interakcji, skuteczność, czyli ogólnie jakieś statystyki. Chodziło mi o to, że ludzie z PUA z reguły: 1. Twierdzą, że wiedza PUA ma dużą wartość i duży wpływ na powyższe statystyki. 2. Jest to nieprawda, bo tak naprawdę ta wiedza to głównie placebo. 3. PUA opierają się głównie na masowym podchodzeniu z niską skutecznością. Czasami jest to skuteczność kilka procent, jak u Krausera, którzy przyznał się sam do skuteczności poniżej 2.5% w danym okresie. Ale bywa z tym znacznie gorzej, wielu ludzi z PUA stosujących "cudowne" metody uwodzenia ma skuteczność poniżej 1%. W tym kontekście powiedziałem o opieraniu się "na statystyce", bo większość tych ludzi nie działa dobrze z kobietami, tylko robi tak dużo podejść (kilkadziesiąt w przypadku "elity", kilkaset w przypadku reszty), aż trafia na chętną laskę, której pewnie by się spodobali i bez wiedzy PUA. Z "na statystyce" chodziło o to, że oni się opierają na ilości podejść, a nie na faktycznie dobrym uwodzeniu. Ten temat jest trudny do zrozumienia. Trzymanie się zasady typu "ru**ac, jeba*, nic się nie bac" to bardzo powierzchowna sprawa. Wielu facetów tego próbowało i niewiele im to dało. Gdyby to było takie proste, to każdy mógłby łatwo stać się świetnym uwodzicielem. Oprogramowanie "beta-niewolnika" siedzi głęboko w podświadomości i usunięcie tego nie jest prostą, ani przewidywalną sprawą. W PUA dużo się mówi o wzmacnianiu Inner Game, o zmianie przekonań, o "byciu alfa" i tak dalej. Ale to to wszystko słabo działa, bardzo powierzchownie. To jest bardziej nauka przepychania się ze swoją podświadomością, niż faktyczna naprawa podświadomości. To jest kompensacja, a nie naprawienie problemu. Ja w PUA próbowałem wielu różnych podejść do tematu i żadne nie dało mi naprawdę dobrych efektów. Nie jestem w tym żadnym wyjątkiem, bo w PUA tak właśnie jest, że ludzie próbują różnych rzeczy i niewiele im to daje. Nawet trenerzy, czyli osoby które niby osiągnęły wysoki poziom, to tak naprawdę wewnętrznie dalej "beta", tylko ukrywający to pod pozą. Często na pierwszy rzut oka może to nawet wyglądać dobrze, ale przy bliższym spojrzeniu widać sztucznie ściśniętego beta. A intuicja, emocjonalna część człowieka, wyczuwa to od razu. Świadomy umysł może odbierać kogoś takiego dobrze, ale podświadomie czuć, że to beta. Ja doznałem poprawy, gdy spojrzałem krytycznie na PUA i zacząłem imprezować z grupką bardzo dobrych naturali. Pewnie dlatego, że miałem bezpośredni kontakt z ludźmi, którzy naprawdę mieli stan, który chciałem uzyskać. Zupełnie inaczej niż w PUA, gdzie człowiek jest otoczony kłamstwami beta udających alfa. Gdzie nauka tłamszenia, przepychania się ze swoją podświadomością jest nazywana "poprawą Inner Game". Gdzie ludzie błąkają się po omacku, podążając za wskazówkami od oszustów, którzy sami mają słabe Inner Game. Tak w ogóle, to PUA powinno się nazywać BUA - Beta Udający Alfa. Zasadniczo chcę przekazać 3 rzeczy: 1. Faceci mają w głowie program "beta-niewolnika", czego najczęściej nie są świadomi, albo nie w pełni. Ten program ogranicza życie seksualne, bo dla "beta-niewolnika" seks ma być towarem luksusowym, z ograniczoną dostępnością. Ten program to też "beta transponder", który wysyła do kobiecej intuicji sygnał, że mężczyzna wysyłający sygnał jest niewolnikiem, który nie zasługuje na seks. 2. PUA to tak naprawdę BUA - Beta Udający Alfa. PUA jest pełne kłamstw, udawania, fałszywych obietnic i beta doradzających innym beta, jak stać się alfa, którymi sami nigdy się nie stali. 3. Ja doznałem poprawy, gdy odrzuciłem PUA i zacząłem się zadawać z naturalami, którzy byli alfa, a nie beta udającymi alfa (BUA/PUA). Właśnie to niespecjalnie działa. Goście robią "fake it untill you make it", ale sprawy zatrzymują się na etapie "fake". Niestety nie nie znam takiego nagrania. Co do różnicy poziomu, to mówiąc brutalnie: najładniejsze kobiety zaliczają naturale, a nie PUA. Gdy się rozejrzysz po polskim PUA, to mało kto miał kiedykolwiek kobietę 8/10.
  8. Nie, u mnie to tak zdecydowanie nie wyglądało. U tych znajomych naturali też nie. Nam zdecydowanie zależało na wynikach, Nie w żaden desperacki czy spięty sposób, ale tak jakbyś grali w grę komputerową i dążyli do wygranej. Jak najbardziej zmuszaliśmy się do pewnych rzeczy, aby uzyskać efekt, prowadziliśmy gierki, etc. Wszystko po to, aby zaliczyć. BTW Ja w moim poprzednim poście mówiłem o staniu się kimś, kogo w uproszczeniu można nazwać "alfa". Kimś bardziej w stylu egoistycznego i hedonistycznego cwaniaka, niż w stylu "oświeconego Buddy". Ale my nie byliśmy autentyczni. Mówiliśmy kobietom to, co chciały usłyszeć. Bardzo często kłamaliśmy. Czy nastawienie "chcę jej wsadzić i mam wszystko inne gdzieś" to inny stan świadomości i wyższy level? Ja postrzegam moją przemianę jako coś głębokiego, trudnego do opisania słowami, ale w sensie dostrzeżenia tego, jak ja i inni ludzie żyjemy obciążeni psychicznym syfem. Jak jesteśmy uczeni bycia "beta-niewolnikami", "białymi rycerzami", etc. Moim zdaniem większość facetów nawet jeżeli rozumie to intelektualnie, to emocjonalnie nie czuje tego zjawiska. Nie mówiąc już o zdolności do wyjścia z tego. BTW Skąd czerpiesz swoją wizję uwodzenia? Bo to co piszesz niestety kojarzy mi się z twórczością pewnych bardzo toksycznych trenerów uwodzenia. Mam tu na myśli pewnych trenerów, którzy mają w głowie ostrą sieczkę, ale opowiadają innym ludziom bajki o rzekomym super rozwinięciu ich psychiki. Tworzą wokół uwodzenia bzdurną i szkodliwą mitologią samorozwoju, na której opowiadaniu zarabiają. To jest klasyczne coachingowe zarabianie na opowiadaniu ludziom mądrze brzmiących, "głębokich" bzdur.
  9. Na pewno dobrze jest mieć poukładane w głowie, ale mi chodziło o coś innego. Ja miałem na myśli to, ze PUA może nauczyć podchodzenia do nieznajomych kobiet, natomiast problemy zaczynają się później, gdy już ktoś potrafi podchodzić, a teraz chce mieć z tego sukcesy. W PUA dużo się mówi o czy to technikach, czy to konceptach jak bycie alfa, ale prawda jest taka, że w PUA większość ludzi jedzie ostro na masowym podchodzeniu i statystyce. W praktyce często jest tak, że na warsztacie ludzie podchodzą, a potem im to "opada", gdy wracają do swojej codziennej rzeczywistości. W porównaniu z tym, nauka podchodzenia z wingiem potrafi być lepsza, bo może być bardziej regularna, lepiej zintegrowana z codziennym życiem. Natomiast jedno i drugie może nauczyć podchodzenia. W tym sensie można mówić o równości, bo obie metody mogą dać ten sam efekt X. Tylko pozostaje pytanie, na ile model z Mysteriego, czy też London Daygame, faktycznie coś dają, a na ile to placebo. To, że nie bajerowali Cię odnośnie modelek, to faktycznie dobry znak. W sumie jeżeli nauczają London Daygame, to są szanse, że są przynajmniej w miarę uczciwi. Wcześniej w wątku wspomniałem o gościu o ksywce Krauser, który robi London Daygame i publicznie ujawnił dane wskazujące na to, że ma skuteczność poniżej 2.5%. Skuteczność nie jest imponująca, ale ujawnienie tego dobrze o nim świadczy. W Polsce jest gość o ksywce TDDaygamer, który też robi London Daygame, a który kiedyś upublicznił dane, według których miał za dany okres skuteczność 5.36%. Później to usunął, ale jeden z użytkowników tego forum wkleił tu tabelkę z danymi: https://braciasamcy.pl/index.php?/topic/4911-czy-by%C5%82e%C5%9B-chocia%C5%BC-raz-w-%C5%BCyciu-u-profesjonalistki/&do=findComment&comment=107510 Ja cenię ludzi od London Daygame za to, że mówią otwarcie o takich rzeczach. To trudno wytłumaczyć. U mnie to się pojawiło, gdy odrzuciłem PUA i zacząłem naśladować znajomych naturali. Pierwszym czynnikiem było odrzucenie poglądów PUA, ich koncepcji i sposobu patrzenia na kobiety. Drugim czynnikiem była znajomość z grupką bardzo dobrych naturali i przejęcie ich sposobu patrzenia na kobiety. To nie polegało na znalezieniu jakiejś techniki, tekstu, Czy nawet na znalezieniu jakiegoś zwięzłego konceptu, który bym Ci mógł tu napisać. To była zmiana światopoglądu, Inner Game. To było jak wytrzeźwienie od różnych syfów i spojrzenie trzeźwo na kobiety. Nie jak mainstreamowy lamus/białorycerz i nie jak sekciarz z PUA. Też nie jak frustrat z Red Pill, choć tego wówczas nie znałem. Według moich doświadczeń, Inner Game jest czymś niesamowicie istotnym. W PUA dużo się o tym mówi, więc może się wydawać, że to nic nowego, że każdy o tym wie. Lecz to jest tak, że w PUA się o tym tylko mówi, a mało kto naprawdę posiada dobry Inner Game. Już opisywałem na forum skrajny przykład - jest pewien polski trener, który opowiadał ludziom o byciu męskim i silnym psychicznie, będąc na lekach psychotropowych, bez których nie radził sobie z życiem. Gość opowiada ludziom o dobrym Inner Game, którego sam nie ma, czyli zmyśla na ten temat bzdury, teoretyzuje. Prawdziwa zmiana Inner Game, to nie jest coś takiego, jak gdy ludzie się przełamują do podejść i czują, że stresuje to ich trochę mniej. Takie coś, to jedynie jakaś zabawa dzieci w piaskownicy. Prawdziwa zmiana Inner Game to poważna przemiana wewnętrzna, to zmiana sposobu w jaki odczuwa się świat. To bycie ponad tym całym syfem, jaki mają w głowach ludzie. Stan, w którym jesteśmy ponad niepisanymi zasadami, hierarchiami społecznymi. Moim zdaniem, mężczyźni mają bardzo mocno skopane Inner Game, co w dużym stopniu jest podświadome. To znaczy mężczyźni nie widzą, jak bardzo nie są panami samych siebie, tylko niewolnikami toksycznych uwarunkowań, niepisanych zasad społecznych. Chodzą psychicznie wykastrowani, czego kobiety co prawda umysłowo nie rozumieją, ale za to wyczuwają emocjonalnie. Kobieta czuje emocjonalny niesmak do takiego gościa, przez co ma on cały czas pod górkę. Ja nie lubię tej terminologii "alfa i beta", bo używają jej najczęściej niekompetentni ludzie, którzy wygadują głupoty. Lecz ta terminologia też nie wzięła się z niczego, tylko z pewnych obserwacji. Częściowo błędnych, ale częściowo trafnych. Więc posłużę się nią dla łatwiejszego zobrazowania. Prawie każdy facet ma w głowie software beta-niewolnika i nawet o tym nie wie. Także ludzie znający tę terminologię najczęściej nie rozumieją, nie widzą dokładnie tego, jak bardzo są beta i na jakie sposoby. Ludzie bredzą, że alfa to "przywódca ludzi". Nieprawda. Wielu szefów, menadżerów, także przywódców grup towarzyskich to w kontekście seksualnym beta. A niejeden pijaczek z marginesu społecznego ma w sobie wiele z alfa, nie mając pod sobą nikogo. W PUA dużo się mówi o alfa, ale tak naprawdę prawie każdy trener uwodzenia jest beta, tylko goście próbują to kompensować pozą i zachowaniem. Tylko tego potrafią też nauczyć - kompensowania, bo autentycznego bycia alfa nie mają sami. Jeżeli kobieta czuje, że facet nie jest beta-niewolnikiem, to traktuje go inaczej. Wygląd nadal ma znaczenie, ale taki facet jest traktowany lepiej niż beta z takim samym wyglądem. Nie mam czasu dalej się rozpisywać, więc powiem tyle, że poprawa Inner Game daje bardzo dużo, tylko mało kto ją ma, więc mało kto zna tego działanie. Chodzi o to, że najlepsi naturale przewyższają znacznie poziomem najlepsze osoby z PUA. Co jest bardzo niewygodnym faktem dla społeczności PUA, a już dla interesów trenerów uwodzenia to w ogóle. Ja poznałem wiele osób z polskiego światka PUA, a także sporo z zachodniego. W tym takie "sławy" jak Tylera i Juliena z RSD. Większość wywarła na mnie zdecydowanie negatywne wrażenie. Najlepsi goście jakich znam, to naturale. Bezapelacyjnie. Nie jestem w tym też odosobniony, bo wiele osób dobrze zorientowanych w temacie ma takie same obserwacje. On potrafił to zauważyć i przyznać. Wiele osób tego nie potrafi i to jest prawdziwa tragedia. Ludzie się nie znają, nie są w stanie dokonywać trafnych ocen, więc podniecają się słabymi rzeczami.
  10. Sorry, ale Twoje myślenie jest pozbawione realizmu. To nie jest tak, że wytłumaczysz coś białemu rycerzowi, a on to przyjmie i będzie Ci wdzięczny. Najczęściej biały rycerz idzie w zaparte, odrzuca prawdę, bo jest ona dla niego bolesna i jeszcze czuje nienawiść do tego, kto mu tę prawdę mówi. Białorycerstwo nie zależy od inteligencji, a od stopnia wyprania mózgu propagandą. Inteligentnemu białorycerzowi może być nawet trudniej coś wytłumaczyć, bo taki białorycerz może być przeświadczony o swojej inteligencji i może mu być trudniej przyznać, że w tej sprawie jest idiotą.
  11. Ja też uważam, że te wypowiedzi były bardzo mało rozsądne. Co prawda nie wiem, jakie relacje łączą Gargamela z Awięcem, bo normalnie nie śledzę youtubowych klimatów, ale za to widziałem w realnym życiu, jak zachowują się białorycerze skonfrontowani ze swoim frajerstwem. Przecież standardem jest wypieranie się, podążanie w zaparte do upadłego. Plus oczywiście postawa "zastrzel posłańca", czyli agresja skierowana przeciwko osobom, które mówią im prawdę.
  12. Moim zdaniem warto zalinkować film o PUA zrobiony przez Gargamela: https://www.youtube.com/watch?v=W7Ztq4qgKlg I dyskusję o nim tu na forum: https://braciasamcy.pl/index.php?/topic/21310-troche-o-trenerachuwodzenia/ Ja kiedyś siedziałem bardzo mocno w PUA, poznałem prywatnie wielu trenerów polskich i zagranicznych, bardzo dobrze znam ten temat. Środowisko PUA jest mocno toksyczne, bo dominuje tam opowiadanie bajek, wciskanie fałszywych teorii, wyciąganie kasy od naiwnych facetów. Większość trenerów jakich poznałem, nie radziła sobie dobrze z kobietami, byli to po prostu oszuści. Jednakże toksyczność PUA nie oznacza, że krytyka PUA ze strony Gargamela jest trafna. Bo w pewnych sprawach on trafia, w innych nie trafia, a są i takie zarzuty, których nie stawia - a biorąc pod uwagę napastliwy charakter filmu, to moim zdaniem najprawdopodobniej o tych rzeczach nie wie. Już wtedy pomyślałem, że on krytykuje PUA z pozycji białorycerza, który krytykuje innych, a sam nie ma pojęcia o kobietach. Napisałem w tamtym wątku: " Autor nagrania krytykuje PUA tak naprawdę z pozycji białorycerskiej - zarzucając PUA nieuczciwość, manipulacje, robotyczne podejście, a przeciwstawiając mu co? Jak on to nazywa? "Zdrowe relacje"? W których mężczyźnie ma zależeć na "wnętrzu" kobiety? Panowie, przecież jest tak naprawdę propaganda białorycerska, według której facet ma być wrażliwym, naiwnym idealistą zwracającym uwagę na "wnętrze" kobiety. Przecież taki właśnie kit wciskają te wszystkie feministyczne psycholożki (psycho-loszki) - że ma być "partnerstwo", że ma być zwracanie uwagi na wnętrze, etc. Tu na forum jest mnóstwo facetów, którzy doznali na własnych 4 literach, jak się może skończyć takie "partnerstwo", gdy zostanie już podpisany cyrograf małżeński." "Zdrowe relacje" - HAHAHAHAHA. Gość mówi o "zdrowych relacjach", a jak by wynikało z info z 8Chan/Vichan, sam był w związku z narkomanką i prostytutką, której lizał odbyt (dosłownie, nie w przenośni) i kupował torebki za kilka tysięcy złotych, a ona była z nim, bo miała nadzieję, że się dzięki niemu wybije. BTW Jest druga, nowa nitka na 8Chan/Vichan: https://8ch.net/vichan/res/101720.html Jest tam między innymi pokazany screen wiadomości, w której dziewczyna przesyła swoje nagie zdjęcie. BTW2 Moim zdaniem wystarczy obejrzeć jej filmy na youtube, aby zorientować się, że z nią jest coś nie tak: https://www.youtube.com/watch?v=wIyCjHDsRsE&t=26s https://www.youtube.com/watch?v=QzluhrqotAE https://www.youtube.com/watch?v=Qyf_5152Y9w Słowa z drugiego utworu: "nie nakładam majtek dziś" - od razu widać, że dziewczyna to materiał na "zdrową relację". Moim zdaniem na 3cim nagraniu to towarzystwo wygląda na naćpane, a klimat piosenki też jest narkotykowy.
  13. Oczywiście, że ludzie mają problemy z komunikacją. To jest realny problem. Ale o nie znaczy, że rozwiązanie tego problemu oferowane przez PUA nie jest wałkiem. Analogicznie: ludzie chorują na różne choroby fizyczne, co jest realnym problemem. Na czym żerują oszuści, wciskający im lipne sposoby na rozwiązanie tych realnych problemów. Ja rozumiem to, że dla Ciebie było to pomocne doświadczenie. Natomiast ja mam na ten temat szerszą perspektywę i tak jak napisałem wcześniej - przełamanie do podchodzenia na pewno jest czymś korzystnym i czymś czego PUA może nauczyć, problemy zaczynają się później, gdy ktoś chce coś więcej. Ale na czym polega praktyczna różnica? Ogromna ilość ludzi w PUA nauczyła się podchodzić dzięki kolegom wingom, często lepiej od osób, które płaciły za szkolenia. Ja też byłem kiedyś "nieotrzaskany" i wolałbym wtedy uczciwie usłyszeć, że PUA to w praktyce bardziej nauka przełamania do podchodzenia, niż nauka autentycznie działających "metod uwodzenia". Co ma jakąś wartość i nadal chciałbym się nauczyć podchodzić, ale wiedziałbym, żeby poza tym zakresem nie traktować tych ludzi i tego co mówią zbyt poważnie. Według mnie główny wniosek jest taki, że PUA to wcale nie są dobrzy uwodziciele, tylko goście którzy dużo podchodzą. Jeżeli ktoś chce się nauczyć podchodzenia, to jest to dobry adres, natomiast nie należy od nich oczekiwać niczego więcej. Należy mieć świadomość tego, że w PUA większość ludzi zdobywa jedną kobietę na 100+ podejść, a "elita" PUA ma jedną kobietę na kilkadziesiąt. To może komuś pasować, bo ktoś może np. robić 20 podejść tygodniowo, 80 na miesiąc, 240 na 3 miesiące i mieć z tego 1 nową kobietę na kwartał, 4 na rok. To jest dużo więcej, niż ma przeciętny mężczyzna. Jeżeli ktoś o tym wie i świadomie się na to decyduje, to wszystko jest w porządku. Gorzej, gdy ludzie są mamieni wizją stania się "wielkimi uwodzicielami", podczas gdy ich guru sami zaliczają jedną kobietę na kilkadziesiąt. BTW Inna sprawa, że wariant "1 na kilkadziesiąt" to jest elita PUA, a są też gorsi trenerzy. Pewien polski trener od lat sypia z prostytutkami, a także uprawia seks-turystykę w krajach 3 świata, wydając na to pieniądze z nauczania ludzi uwodzenia. Inny polski trener od około 10 lat jest w stałym związku z brzydką kobietą, która obecnie jest już jego żoną. Gość mami innych facetów wizją uwodzenia atrakcyjnych kobiet, a potem wraca do domu, do swojego paszteta i najprawdopodobniej wydaje na paszteta pieniądze zarobione na swoich uczniach. Ja swojego czasu miałem skuteczność około 10% i byłem lepszy od "elity" PUA. To miało miejsce wtedy, gdy po kilku latach w PUA spojrzałem na to krytycznie i zacząłem się uczyć od naturali. BTW Naturale to w ogóle temat, odnośnie którego mało kto w PUA powie Ci prawdę. Bo tak naprawdę prawdziwi uwodziciele są wśród naturali, a nie wśród PUA. To zależy od osoby. Jeżeli ktoś ma w miarę dobry wygląd, to podchodzenie i uwodzenie może dać dużo więcej satysfakcji. Są trenerzy, którzy myśleli w ten sposób i robili na warsztatach ustawione "pokazówki". Ale takie akcje zdarzają się dużo częściej w kontekście infieldów skierowanych do szerszej publiczności. "Zwykłą reklamą" nazywasz to, że ktoś oszukuje ludzi, pokazując im ustawioną akcję jako realną?
  14. Ale jaką dokładnie korzyść masz na myśli, mówiąc o tym, że polecasz? To co opisujesz brzmi tak, jakbyś zapłacił głównie za to, że ktoś Cię zmotywował do podchodzenia. Bo jak rozumiem, wcześniej nie za bardzo podchodziłeś: "Mój poziom: wg mnie początkujący i zardzewialy" Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że jeżeli chodzi o rozwój umiejętności, to podchodzenie jest lepsze od braku podchodzenia. Tylko to można rozwiązać samemu, albo z kolegami-wingami. Oczywiście można też za to zapłacić, czyli dostać za pieniądze to, co można mieć za darmo. Problemy zaczynają się później, gdy ktoś już potrafi podchodzić i chce czegoś więcej, jakiejś skuteczności przyzwoitej, sypiania z bardzo atrakcyjnymi kobietami, etc. W tym zakresie PUA bardzo słabo wypada, o czym mało kto z tej społeczności otwarcie Ci powie. W rzeczywistości trenerzy, czyli rzekomo "mistrzowie" uwodzenia, mają najczęściej skuteczność na poziomie kilku procent, czyli zaliczają jedną kobietę na kilkadziesiąt. A w przypadku ich uczniów wygląda to zazwyczaj jeszcze gorzej. Najczęściej uczniowie zaliczają jedną kobietę na kilkaset podejść. Tutaj pewien trener podaje takie statystyki z roku 2015: https://krauserpua.com/2016/01/02/my-2015-daygame-stats/ Opens: 670 (Prague 160, Zagreb 40, Warsaw 150, Riga 50, Belgrade 120, Kiev 150) Numbers: 167 Dates: 50 Lays: 15* Czyli podszedł do 670 kobiet, zaliczył 15. To jest skuteczność poniżej 2.5%. Do tego mówimy o sytuacji, gdy Anglik, człowiek z bogatego Zachodu, podchodzi do kobiet w biedniejszych krajach, co podwyższa jego SMV. Jeżeli w takiej sytuacji gość ma poniżej 2.5% skuteczności, to jaka byłaby jego skuteczność, gdyby podchodził będąc "na równi"? Przy cenie 600 dowolnej waluty, trudno żeby Ci podstawiali do interakcji opłacone aktorki czy prostytutki. To by się im finansowo nie opłacało. Koleżanki mogłyby pomóc za darmo kilka razy, ale potem też by chciały działkę. Problem podstawionych kobiet pojawia się wtedy, gdy trenerzy mają na to kasę i im się to finansowo kalkuluje. Płacenie kilkuset jednostek określonej waluty nie ma większego sensu, gdy widownią ma być 1 osoba płacąca im kilkaset takich samych jednostek. To ma sens, gdy zapłaci się kobiecie kilkaset jednostek waluty i nagra fałszywego infielda, którego potem obejrzą tysiące potencjalnych klientów. A jeszcze lepiej, gdy nagra się to za darmo z koleżanką lub stałą partnerką trenera.
  15. Ja ogólnie się z Tobą zgadzam, ale tutaj linkujesz Toma Torero... Gościa który został przyłapany na tym, że zatrudnił do "infieldu" zawodową aktorkę. Info o tym: http://aaronsleazy.blogspot.com/2014/12/daygamecom-pr-fiasco-or-do-pua.html To wydało się, bo aktorka wpisała sobie firmę Toma Torero do CV (Tom Rallis = Tom Torero). Google złapało nazwę firmy i sprawa się wydała. CV zostało później usunięte, ale ktoś je zapisał: To nie jest problem tylko z Tomem Torero. W światku PUA jest MNÓSTWO tego typu akcji, tylko bez tak mocnych dowodów. O tym mało kto mówi, bo: 1. Trenerzy mają kasę i motywację, żeby iść z tym do sądu. 2. Dowody najczęściej nie są udokumentowane. 3. Z ujawniania tego nie ma korzyści, a jeszcze debile wierzący trenerowi potrafią się pluć, że ktoś oczernia ich wielkiego mistrza. Nie mniejszość, a większość trenerów uwodzenia to oszuści. Zarówno w Polsce, jak i na Zachodzie. W tym także wiele znanych na całym świecie nazwisk, posiadających profesjonalny, wzbudzający zaufanie marketing. W infieldach bogatszych trenerów często występują początkujące (tanie) aktorki i modelki, a także prostytutki. Biedniejsi trenerzy potrafią korzystać z koleżanek i swoich stałych partnerek. Jeden z polskich trenerów nagrał wideo infield ze swoją stałą dziewczyną, inny zrobił co najmniej 2 raporty ze zdjęciami ze swoją. Dziewczyna włosy przefarbowała i już może robić za 2 na raportach. Pewien polski trener od lat korzysta z usług prostytutek, zarówno w życiu osobistym, jak i marketingowym. Kilka lat temu zrobił taki numer, że wziął atrakcyjną prostytutkę na długoterminowy sponsoring i pokazywał się z nią w klubach, gdzie bywały inne osoby z PUA, przedstawiając ją jako swoją stałą dziewczynę. Gość zaliczył w życiu ponad 1000 prostytutek, z czego lwią część za pieniądze ludzi chcących się od niego nauczyć uwodzenia. Inny polski trener od około 10 lat jest w stałym związku, obecnie małżeństwie, z brzydką kobietą. Klientom opowiada jednak o uwodzeniu pięknych kobiet. Można przypuszczać, że spora część pieniędzy z opowiadania bajek o uwodzeniu pięknych kobiet, idzie na potrzeby jego brzydkiej żony. Inny polski trener opowiadał ludziom o sile psychicznej i byciu szczęśliwym, będąc w trakcie leczenia psychiatrycznego. Gość mówił spokojnie, bo był na lekach, bez których robił się sfrustrowany, nerwowy i agresywny. BTW: Nie śmieję się z ludzi potrzebujących leczenia psychiatrycznego. Natomiast moim zdaniem taki ktoś nie powinien radzić ludziom, jak radzić sobie psychicznie, skoro on sam potrzebował do tego leków. Nie chcę nikogo zniechęcać do uwodzenia, bo samo uwodzenie może dać wiele przyjemności. Natomiast chcę uczulić wszystkich w kontekście wierzenia ludziom z środowiska PUA. BTW Jeżeli ktoś nie wie, jakie wariactwa i przegięcia dzieją się w branży trenerskiej, coachingowej, to polecam przyjrzenie się karierze wielkiego coacha, pana Mateusza, który zresztą też otarł się kiedyś o nauczanie uwodzenia. W branży PUA coachingu wygląda to podobnie, ale ta branża jest bardziej niszowa niż coaching ogólny, więc trudniej znaleźć informacje o nieprawidłowościach.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.