Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

HodowcaKrokodyli

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    360
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

499 Świetna

3 Followers

About HodowcaKrokodyli

  • Rank
    Kapral

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

4849 profile views
  1. Ja tak nie mam, moi koledzy najczęściej też nie. Ja nie widzę u Polaków ślinienia się na egzotykę porównywalnego z tym, jakie mają Polki. Mi najczęściej podobają się Słowianki. A także...Germanki, szczególnie te ze Skandynawii i Holandii.
  2. Określenie "białorycerstwo" ma konkretne znaczenie, związane z konkretnymi zachowaniami "rycerzy", którzy traktują kobiety jak "księżniczki". O jakim "rycerstwie" mowa w przypadku, gdy żadnego rycerstwa nie ma? Także trudno nazwać "stawianiem na piedestale" dążenie do ruchania. To jest coś innego od traktowania kobiety jako "księżniczki". W wielu przypadkach, faceci uprawiający podchodzenie uważają kobiety za dziwki i mają skrajnie niski poziom białorycerstwa w oryginalnym znaczeniu. To normalne, że facet jest bardziej szczęśliwy, gdy ma ładne kobiety. To nie jest "białorycerstwo", tylko naturalna budowa mężczyzny. Nikt nie mówi, że ma to być sensem życia, natomiast w kategorii "hobby", podchodzenie i uwodzenie potrafi dać dużo więcej przyjemności, niż inne zajęcia. Tu nie ma żadnej sprzeczności. Nieśmiałość to stan początkowy, który się chce opuścić. Potem, gdy ta nieśmiałość schodzi, to facet z reguły idzie w kierunku nastawienia "porucham sobie dziwki". Co do interesujących kobiet, to już mówiłem - przyjemniej się podrywa inteligentną i fajną kobietę, więc często podchodzi się do kobiet, które na takie wyglądają. Do tego atrakcyjne kobiety statystycznie mają wyższe IQ, uroda i inteligencja często idą w parze.
  3. Zgadza się. Jest "dobre PUA" i "złe PUA". Niestety to "złe PUA" dominuje i jest go ponad 90%. Jeżeli by patrzeć na PUA jako na jednolitą całość, to ocena może być tylko jedna - jest to straszny syf. A dokładniej - jest to w ponad 90% syf. Jednak ja patrząc na określone osoby, kręgi osób, określone koncepcje, widzę też "podzbiory" PUA, które są jednoznacznie pozytywne. Jeżeli się siedzi w odpowiednim "podzbiorze", to dominujące 90%+ syfu nie ma na Ciebie żadnego wpływu. Na pewno predyspozycje indywidualne odgrywają ogromną rolę. Niemniej jednak w przypadku tej samej osoby, różne koncepcje dają różne efekty. Ja doświadczyłem tego na sobie, tak samo jak inni ludzie. Zresztą według moich obserwacji, "to coś" też bywa zmienne i uzależnione od przekonań, nastawienia, stanu emocjonalnego danej osoby. Ja zyskałem dużo "tego czegoś" ucząc się w realu, obserwując pewne osoby. Co prawda to akurat byli naturale, nie PUA, ale i tak było jasno widoczne, że zyskałem dzięki wpływowi innych osób. Większość materiałów PUA to syf. To nie na tym powinno polegać. Powinno polegać na zmianie przekonań i nastawienia. Może Ty rozumiesz to inaczej, ale dla mnie białorycerstwo to traktowanie kobiety jak księżniczki, której trzeba służyć. U mnie w związku zawsze jest tak, że ja jestem ważniejszy od kobiety. Nie ma mowy o równości, nie mówiąc już o stawianiu kobiety wyżej. Jak na kogoś, kto nasiąkał tą strasznie "białorycerską" atmosferą PUA, to chyba całkiem nieźle. Ja nie widzę nic białorycerskiego w tym, że chcę wyruchać kobietę. Przecież ja ją traktuję jak dziwkę, a nie jak księżniczkę.
  4. Co do "zajętości" kobiet, to: 1. Nawet kobiety niezajęte mówią, że są zajęte, gdy chcą spławić faceta. 2. Gdy kobieta jest zajęta, ale jest chętna, to potrafi o tym nie powiedzieć. Albo powiedzieć na zasadzie "no niby jesteśmy razem, ale on jest dla mnie niedobry, więc nie jestem mu nic winna". Kobieta mówi to po to, aby kochanek wiedział, że ona nie zawsze będzie dostępna, że potrzebna będzie dyskrecja. Jeżeli chodzi o wyniki, to w tej dziedzinie są ogromne rozpiętości. W zależności od wyglądu, psychiki i umiejętności. Często faceci nie rozumieją, jak wygląda wpływ wyglądu na "statystykę". Goście 4/10, 5/10 myślą "przecież ja nie wyglądam jakoś źle, powinienem mieć jakieś rezultaty". Problem w tym, że facet 4-5 się po prostu nie podoba. Tak samo jak kobieta 4-5. Tak jak kobieta 4-5 nie kręci praktycznie żadnego faceta, tak samo facet 4-5 nie kręci praktycznie żadnej kobiety. Co innego powiedzmy 7/10. Kobieta 7/10 podoba się większości facetów. Facet 7/10 podoba się większości kobiet, a to bardzo wiele zmienia. O psychice ludzie myślą najczęściej jako o odwadze do podejścia. Podczas gdy psychika ma wpływ na charyzmę, podświadomą mowę ciała. Po jednym facecie widać, że jest lamusem, "beta niewolnikiem". Po drugim facecie widać, że jest "piratem", "rozbójnikiem" i ma tak naprawdę wyjebane. Umiejętności to nie sztuczki, a ogólna umiejętność prowadzenia rozmowy. Jeżeli kobiecie się dobrze rozmawia, to jest dużo bardziej skłonna to kontynuować. Mało kto ma te wszystkie 3 czynniki na dobrym poziomie. Przez to mało kto ma dobre rezultaty, większość ma słabe. Średniej klasy PUA zalicza jedną kobietę na 100+. Słabej klasy PUA zalicza jedną kobietę na kilkaset. W skrajnych przypadkach zdarza się, że ktoś zrobi 1000 podejść i nie zaliczy. Taką sytuację opisał jeden z użytkowników tego forum. Twoje 200 to żadna szalona liczba w porównaniu z tym. Uważany za dobrego PUA zalicza jedną na kilkadziesiąt. Naprawdę dobre osoby zaliczają jedną na kilkanaście lub nawet jedną na kilka. Tylko to są najczęściej naturale, a nie PUA. To świetny przykład rozpiętości wyników i niesprawiedliwości świata. Niejeden normalny facet by jej chciał, a ona jest z życiowym przegrywem. Jak widać, nawet słaby praktyk podchodzenia zauważa takie rzeczy.
  5. Ludziom z Aspergerem, albo sprawiającym wrażenie, jakby go mieli, PUA niewiele daje, bo nie są się w stanie nauczyć uwodzenia. Oni po prostu nie łapią pewnych rzeczy. Dużo lepiej wychodzą na PUA goście, którzy są ogólnie normalni, bez zaburzeń, których jedynym problemem jest nieśmiałość, brak obycia towarzyskiego. Standard - matka chce dobrze, ale rozumie to "dobrze" w taki sposób, że syn ma być grzecznym chłopcem. I to jest właśnie przykład pozytywnego działania PUA. Z tym to bywa różnie, bo PUA robiący wiele podejść częściowo zepsuli "rynek". Niemniej jednak jest coś takiego, że jeżeli kobieta widzi, że facet ma wywalone na normy społeczne i jest "piratem", to może zachowywać się zupełnie inaczej, niż względem normalnego faceta. Ja miałem akcje, gdy bzykałem kobiety poznane tego samego dnia, 1 na 1, albo 2 na 2 i potem rozmawiałem z nimi o tym, jak doszło do tak szybkiego dania dupy. Słyszałem rzeczy w stylu "ty jesteś taki fajny, z tobą to inna sprawa". Albo "czułam, że w twoim przypadku to będzie ok". Drugą stroną tego jest to, że po większości facetów widać, że są lamusami, "beta-niewolnikami". Te wszystkie lęki, negatywne przekonania, są widoczne w subkomunikacji, energii faceta. Z czego przeciętny facet nie zdaje sobie sprawy. Jeżeli ktoś czuje, że wyruchanie kobiety jest niemożliwe lub niewłaściwe moralnie, to po części wywołuje u niej potwierdzającą to postawę. Jasne. Często 6/10 jest trudniejsza do wyrwania niż 7/10 lub 8/10, bo jest zablokowana emocjonalnie. Wbrew temu, co się wydaje Red Pill "ekspertom" od SMV i hipergamii.
  6. Jasne, wszędzie są lepsi i gorsi. Tylko na tej zasadzie, to i w PUA można znaleźć dobrą pomoc. Miałem na myśli nie "sztuczki", a ogólne poprowadzenie w kierunku sukcesów z kobietami. W czym najważniejsza jest zmiana przekonań, nastawienia do kobiet. A strona "techniczna" to głównie kwestia ogólnych zasad rozmawiania, a nie "sztuczek". PUA bazujące na "sztuczkach" to toksyczne, fałszywe PUA. Na tym forum jest wiele treści słabej jakości. Mam na tu na myśli typowe dla Red Pill treści ukazujące kobietę jako wroga, jako kogoś podłego, a także przeginające w kontekście wagi SMV i "hipergamii". Tym forum można się też nieźle pokaleczyć. PUA w dobrym wydaniu uczy, że kobieta nie jest księżniczką, nie jest drogocennym skarbem. Uczy, że kobiety są bardziej łatwe, puszczalskie, niż wynika to z ich publicznego wizerunku. Uczy też, że kobiet jest wiele i jeżeli dany model nie spełnia naszych oczekiwań, to należy sobie znaleźć lepszy. Takie nastawienie pomaga też na luzie "wychowywać" kobiety w związkach. W moim przypadku, PUA nauczyło mnie dominowania kobiet w związkach dużo lepiej, niż nauczyło mnie podchodzenia i poznawania nowych kobiet. Ja miałem topornie wbite do głowy, że mam dominować, a uleganie kobiecie to bycie frajerem. A dokładnie "Przeciętnym Sfrustrowanym Głupkiem" - Average Frustrated Chump, AFC w skrócie. Byłem zajaranym dzieciakiem, zakutym łbem bez wyczucia. Gdy dziewczyna się frustrowała, to ja byłem z siebie dumny. Pomimo tej toporności, działało to wspaniale. W każdym moim związku kobieta była względem mnie dobra i ustępowała mi, a ja byłem trochę gorszy dla niej, niż ona dla mnie. To mnie wtedy utwierdziło w błędnym przekonaniu, że wszystko co mówi PUA jest super. BTW Ja nigdy nie miałem związku przed PUA, byłem opóźniony towarzysko, bardzo nieśmiały. Przez to ja nie wiem jak to jest być w związku, w którym kobieta nie jest pode mną. Nie wiem jak to jest, być źle traktowanym w związku. Co moim zdaniem jest ogromnym osiągnięciem na tle większości mężczyzn. Moje najlepsze chwile, gdy czułem "wow, moje życie jest wspaniałe", były związane właśnie z tym. Moim zdaniem mężczyzna naturalnie taki jest, że kręcą go piękne kobiety. Można próbować to z siebie wypierać, ale czy aby na pewno jest to coś zdrowego? 1. Jasne, że poza PUA prawie nikt tak nie robi. Tylko to nie zmienia faktu, że tylko osoby mające w tym doświadczenie wiedzą, jak to naprawdę wygląda. A tylko osoby które są w tym dobre wiedzą, jak to wygląda, gdy jest robione na dobrym poziomie. Pozostali ludzie mają jedynie wyobrażenia, które są najczęściej zabarwione białorycerstwem. Ludziom nie mieści się w głowie, że ładna, sympatyczna i inteligentna dziewczyna może dać się poderwać na ulicy, a do tego jeszcze np. dać się wyruchać w ciągu kilku godzin od poznania. W wariancie 1 na 1, albo 2 na 2. To się nie mieści w głowie wielu normalnym facetom. Moim zdaniem to też uderza w ich poczucie własnej wartości, bo stawia to ich na pozycji tych "gorszych" mężczyzn, z mniejszymi sukcesami, a więc tak jakby mniejszą męskością. Więc zaczyna się negowanie, próby podważenia tego. Że może to nie miało miejsca, a może dziewczyny były brzydkie, a może były z marginesu, a może to, a może tamto. Tak naprawdę sprawa jest brutalnie prosta - kobiety lubią sobie pobzykać, tak samo jak faceci. Niejeden fajny, inteligentny, wartościowy facet, widząc na ulicy ładną dziewczynę, chętnie by ją wyruchał. Dobry człowiek, dbający o innych, wrażliwy, etc. Ale poruchać, to by poruchał. Gdyby jeszcze ładna kobieta sama podeszła, zagadała, zaprosiła na kawę - pewnie byłby zachwycony i podekscytowany. Niejedna fajna, inteligentna, wartościowa kobieta ma podobnie. Jest dobra, wrażliwa, dba o innych, etc. Ale też ma swoje potrzeby jako kobieta. Jeżeli podejdzie do niej nieźle wyglądający, sympatyczny facet, z którym dobrze się jej rozmawia, to dlaczego miałaby nie przyjąć zaproszenia pójścia od razu na kawę? Jeżeli na kawie jest przyjemnie, ona czuje się dobrze, gość jest fajny, to może tam się dać pocałować. A gdy już się z nim przeliże, to nakręcona może pomyśleć "olać przyzwoitość, mogę iść z nim już teraz do łóżka, to taka fajna przygoda". 2. Ludzie często rozumieją to, że kobieta może pójść do łóżka z facetem poznanym w klubie. Nie rozumieją tego, że pod pewnymi względami ulica jest lepsza. W klubie kobieta praktycznie nigdy nie jest sama, jest albo z koleżankami, albo w mieszanym towarzystwie. To rodzi barierę "nie chcę wyjść na dziwkę przed moimi znajomymi". Na ulicy kobieta często jest sama, przez co tego problemu nie ma, może dać się wyruchać bez uszczerbku dla swojej reputacji. To taki klasyczny "lone wolf" zalecany przez Gunwitcha. Przy 2x2, dziewczyny uzgadniają to ze sobą i wchodzą w to razem, obie są tak samo moralnie "umoczone", przez co nie wstydzą się tak bardzo jedna przed drugą. BTW To dlatego brzydkie koleżanki są takim problemem. Brzydkie koleżanki bardziej przeszkadzają nie dlatego, że są konserwatywne, tylko dlatego, że wiedzą, że w razie czego one nie dostaną bolca i będą się czuły upokorzone, bezwartościowe. Ich ładne koleżanki też nie są głupie i wiedzą, że ich brzydkie koleżanki nie nadają się do "wspólnego moralnego umoczenia", tylko potem będą chodziły wściekłe i obrabiały im dupę wśród znajomych. 3. Co do tego, czy celem PUA jest poznawanie wartościowych kobiet, to wbrew obiegowym opiniom, często tak jest. Nikt nie ma ochoty na rozmowę z kretynką, ani na sprowadzanie do domu kobiet z marginesu, narkomanek, etc. Każdy woli inteligentną dziewczynę na poziomie, z normalną osobowością. Dlatego uderza się do kobiet, które na takie wyglądają. Dzięki Tak, mam jeden z największych zasobów wiedzy na ten temat w Polsce. Ja zdecydowanie dałem się kiedyś oszukać (w sensie wiary, nie wydanej kasy). Ale gdyby cechował mnie większy sceptycyzm, to mógłbym poczynić błędy w odwrotną stronę i ominęłoby mnie wiele dobrego. Dzisiaj wiele rzeczy zrobiłbym inaczej, ale zdecydowanie cieszę się, że poznałem niektórych ludzi, że nauczyłem się niektórych rzeczy. Ja widziałem, jak podstawowa idea podchodzenia i poznawania kobiet potrafi działać w pełnym zakresie od "bardzo źle", do "bardzo dobrze". Sam miałem z tego wiele pięknych akcji. Jak miałbym ocenić negatywnie ideę, która dała mi najpiękniejsze chwile mojego życia? Czy mówisz o tak zwanych "sztuczkach"? To jest syf. Prawdziwa wartością jest zdobywany przez praktykę luz, umiejętność prowadzenia rozmowy, znajomość i wyczucie kobiet. Wiara w "sztuczki" i "magiczną wiedzę" przeszkadzają w osiągnięciu tego, bo taki ktoś jest ślepy na to, co nie pasuje do jego wizji. Do tej pory w PUA wielu facetów wierzy w błędne koncepcje, przedkładając wiarę nad obserwację. Nigdy nie pisałem, że każdy potrzebuje PUA. Są goście, którzy mają sukcesy bez tego, jasne. Natomiast są ludzie, którzy dzięki temu mają dużo więcej kobiet, niż mieliby w przeciwnym wypadku. Oczywiście, faceci którzy mają powodzenie, najczęściej nie trafiają do PUA, bo tego nie szukają. Czasami zdarzają się wyjątki, ale bardzo rzadko. Większość osób trafiających do PUA można podzielić na 2 grupy: 1. Ludzie z poważnymi problemami. Z wyglądem, z psychiką, z orientacją seksualną. Czasami są to ostre przypadki, jak ludzie z Aspergerem, albo osoby walczące ze swoim własnym homoseksualizmem. Ale dużo więcej jest brzydkich gości 3-4/10, którzy uwierzyli, że będą mieć modelki 10/10. 2. Normalni faceci, którzy są tylko nieśmiali, mają braki w umiejętnościach towarzyskich. Grupie z punktu 2 PUA może pomóc (zaszkodzić też). Grupie z punktu 1 PUA może w zasadzie tylko i wyłącznie zaszkodzić.
  7. Nie, PUA nie jest całkowicie bez sensu. Może nauczyć podchodzenia, co daje części facetów znaczące korzyści. Też pytanie kto dokładnie z PUA - taki Gunwitch to inna jakość informacji niż np. RSD. Mocno wątpię. Ci psycholodzy, z którymi ja o tym rozmawiałem, byli bardzo niekompetentni jeżeli chodzi o tę sferę życia. Opowiadali ogólniki, sprawiali wrażenie teoretyków, którzy chcą coś powiedzieć, żeby nie wyszło, że nie mają wiele do powiedzenia. Do tego było to podszyte białorycerstwem. Co do przepracowania problemów, to moim zdaniem psycholog może pchać pacjenta w kierunku szukania "głębokich przyczyn" swoich problemów emocjonalnych. A przyczyna jest z reguły taka sama - zaszczepione kulturowo białorycerstwo. Dlaczego idiotyczny pomysł? Wielu facetów wychodzi na uwodzenie i ma z tego kobiety, seks. Skoro mają z tego korzyści, to co w tym idiotycznego? Najczęściej słabą stroną tego jest skuteczność i duża ilość włożonego czasu. Bo z reguły to jest jedna zaliczona kobieta na 100+ podejść, rzadziej jedna na kilkadziesiąt, w PUA goście robiący jedną na kilkanaście to już wielka rzadkość. Niemniej jednak, są faceci, którzy zrobią jakieś 100 podejść w może 3 miesiące, mają co kilka miesięcy nową, ładną kobietę i są zadowoleni. Często taki facet ma w telefonie z 2-3 wcześniej zaliczone kobiety, z którymi może umówić się na seks. Komuś może to nie odpowiadać, może chcieć czegoś innego od życia. Ale jeżeli zaspokaja to potrzeby części facetów, to nie jest to wcale idiotyczny pomysł. Oj, tutaj widać, że nie masz o tym zielonego pojęcia. Można w ten sposób poznawać także fajne, inteligentne dziewczyny, z przyjemną osobowością i zdrową psychiką. Ja bym nawet powiedział, że to wychodzi lepiej z kobietami z mniejszą ilością kompleksów, z bardziej zdrową psychiką. Do tego jeżeli celuje się w kobiety z inteligentnymi, pogodnymi twarzami, to właśnie takie kobiety się poznaje. To nie jest tak, że one muszą po zatrzymaniu myśleć "ja go chcę na chłopaka!". One mogą myśleć coś w stylu "hmmm, jakiś gość zagadał, ale w sumie to całkiem fajny jest, mogę z nim chwilę pogadać". A potem "lubię go, dobrze mi się z nim rozmawia, w sumie mogę pójść z nim na kawę". Bzdura. Niejeden facet zwyczajnie się gubi, nie wie co mówić, nie wie jak ocenić stan sytuacji, etc. Jest wielu facetów, którzy mają te rzeczy, a nie wiedzą co robić. Przykładowo podoba im się dziewczyna poznana przez wspólne hobby, potrafią z nią rozmawiać o tym hobby, ale nie mają pojęcia, jak zrobić z tego "coś więcej". Co to jest, jeżeli nie brak umiejętności podrywu? Tak bardzo często bywa. Z bardzo negatywnymi konsekwencjami dla tego, jak wygląda PUA.
  8. Tak. Często ludzie czytający głupie materiały o "samcach alfa" źle to sobie wyobrażają. Moim zdaniem to jest naciągane. Ja słyszałem od wielu kobiet z podziwem, że świetnie odczytuję ludzi. Słyszałem to od kobiet, z którymi sypiałem, od koleżanek, a także od mojej mamy. Do tego zdaniem wielu kobiet, wcale nie każda kobieta jest w tym dobra. Równie dobrze mógłbyś napisać, że ewolucja ukształtowała mężczyznę tak, żeby był twardym, odważnym wojownikiem. To brzmi jakby miało sens, ale gdy się człowiek rozejrzy po konkretnych ludziach, to widać, że to tak najczęściej nie wygląda. Kobiety jak najbardziej da się okłamywać, tylko trzeba umieć. Przecież to jest stara męska tradycja, spójrz sobie na takiego Kalibabkę.
  9. Ja też tak uważam. Wiele razy widziałem w życiu działanie dobrej energii, ale nigdy nie widziałem brzydkiego gościa, któremu energia kompensowała brzydotę. To najczęściej były osoby, które czysto fizycznie wyglądały lepiej od średniej, dużo rzadziej były to osoby przeciętne fizycznie. To swoją drogą. Natomiast ja widziałem na żywo wiele trenerów i większość nie miała dobrej energii w realnym życiu. Często byli sztywni, sztuczni. W niektórych przypadkach creepy, albo dziwnie pedałkowaci.
  10. Ja też uważam, że jego wypowiedzi się ze sobą kłócą i jest to mało wiarygodne. Energia w sensie mowy ciała, komunikacji niewerbalnej naprawdę potrafi mieć duże znaczenie. Ale PUA mówiący o takich sprawach najczęściej są bajkopisarzami i sami nie mają dobrej energii. Co najwyżej widzieli to u znajomego naturala i nie potrafią sami powtórzyć. Albo w ogóle nie widzieli, tylko plagiatują cudzy content, który o tym mówi.
  11. Tak też bywa. Co często szkodzi osobom, którym pomogły rady od kogoś takiego. Bo zaczynają myśleć, że skoro jedna rada pomogła, to gość faktycznie jest dobry i warto jest się go słuchać. Trenerzy uwodzenia często mówią content splagiatowany od kogoś innego. Tu na forum wiele osób kojarzy trenera, który ukradł fragment contentu Marka. Ten sam trener ukradł fragment contentu innego trenera uwodzenia. A to są tylko dwie kwestie, na których został przyłapany. BTW Ten sam pajac nagrał "nagranie z akcji", na którym występowała jego dziewczyna, z którą był już na co najmniej wiele miesięcy wcześniej. Oni kradną na potęgę content jeden od drugiego, a także z innych źródeł, jak z książek o samorozwoju.
  12. Tak, poznałem. Moje wrażenie były ekstremalnie negatywne. On na jednym z nagrań przyznał się wiele lat później, że ma Aspergera. Ja na żywo miałem wrażenie, że jest z nim coś grubo nie tak. Zrobił na mnie wrażenie osoby chorej psychicznie, żyjącej we własnym świecie. Kobiety reagowały na niego bardzo źle, ale on zachowywał się tak, jakby uważał, że świetnie mu idzie. Sprawiał takie wrażenie, jakby spodziewał się z mojej strony wielkiego podziwu, uznania dla jego poziomu. Tak jakby nie docierało do niego, że kobiety reagują na niego bardzo źle i ja to widzę. Mi to przypominało sytuację, gdy ktoś za dużo wypije i zaczyna mu się wydawać, że jest królem świata. Zaczyna się drzeć, narzuca się, rzuca chamskie żarty. Wydaje mu się, że jest wspaniały, ale wszyscy dookoła widzą obleśnego, pijanego typa. Tyler nie był pijany, ale miał podobny brak kontaktu z realnym światem. Do tego też podobne zachowania jak darcie się, narzucanie, szorstkie żarty. Też poznałem. Wrażenia też zdecydowanie negatywne, choć nie aż tak bardzo jak w przypadku Tylera. To jest smutna sprawa, bo PUA mogło być czymś lepszym. Mogło, ale zostało "zjedzone" przez różnego rodzaju mitomanów, oszustów, kretynów.
  13. Przedstawiciele grup PUA najczęściej mają małą skuteczność. Goście uważani w tamtych kręgach za dobrych bzykają jedną kobietę na kilkadziesiąt podejść (kilka procent skuteczności), a ci przeciętni jedną na kilkaset (poniżej 1 procenta skuteczności). Ja kiedyś siedziałem długo i głęboko w PUA, poznałem wielu polskich i trochę zagranicznych trenerów, w tym kilka sław znanych na cały świat. Nigdy nie poznałem w PUA kogoś, kogo mógłbym nazwać mistrzem. Wśród naturali jak najbardziej, ale w PUA nie. Za to naciągaczy i mitomanów to w PUA poznałem bez liku. Ty piszesz o tym "Jak w każdej branży są mistrzowie i są naciągacze", tak jakby to było pół na pół, albo coś. A tam jest prędzej 99% oszustów. Tak, tylko w PUA dominują ludzie, którzy tego nie potrafią. Także wśród trenerów. To jest możliwe, aczkolwiek nigdy nie poznałem w PUA kogoś takiego. W PUA poznałem jedynie ludzi kłamiących, że tak potrafią. Ma to jakiś sens. Co prawda w większości przypadków, to są porady płynące od oszustów, ale nadal mogą zadziałać na zasadzie placebo.
  14. To właśnie tak jest, że w inteligentnych, oczytanych i wykształconych ludziach nadal siedzą najprostsze ludzkie instynkty. To nie tyczy się tylko książek i seriali, ale także historii takich jak Twoja w tym wątku. Masz niezaspokojone proste potrzeby bliskości z drugą osobą, czucia się akceptowanym. Próba radzenia sobie z tym przez myślenie moim zdaniem nic nie da, bo musisz po prostu zaspokoić te potrzeby, co można osiągnąć tylko działaniem. BTW Widzę, że zdajesz sobie sprawę z konieczności działania, ale podkreślam to i tak. Jakie cechy wzajemnie się wykluczają? Tak jak są różni mężczyźni, tak są i różne kobiety. Są kobiety o bardzo pozytywnych cechach, które mogą się komuś wydać nierealne. Szczególnie jeżeli ktoś odpuści większe wymagania co do wyglądu i zadowoli się 6/10, to znalezienie wrażliwej artystki, intelektualistki nie jest wielkim problemem. BTW Nie wierz w często spotykany na tym forum, Red Pillowy negatywny obraz kobiet. Są toksyczne kobiety, które robią chore akcje, ale są też bardzo fajne kobiety, które dbają i troszczą się o swoich facetów.
  15. Toksyczna szmata to kwadratu. On ją wybawił z trudnej życiowej sytuacji, a ona mu nawet dupy nie daje. Plaskacze dostałeś dokładnie za to, że prawdę powiedziałeś. On też jest szmatą, jest cwelem bez honoru. Ty mu próbujesz pomóc, a on chce Cię bić? W obronie niewdzięcznej szmaty, która odmawia seksu swojemu dobroczyńcy? Oni oboje są rażąco niewdzięczni względem swoich dobroczyńców. Może tak naprawdę pasują do siebie, jak jedna szmata do drugiej? Tak to jest z uświadamianiem innych. Często zamiast wdzięczności albo przynajmniej neutralnego przyjęcia informacji, taka osoba reaguje niechęcią lub nawet agresją. Niejeden dobry kolega doświadczył tego mówiąc swojemu koledze o tym, że tego drugiego kobieta zdradza. To nie jest jednak ograniczone tylko do tego. Gdy ktoś próbuje kogoś uratować spod wpływu toksycznych coachy samorozwoju czy PUA, to dzieje się to samo.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.