Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

HodowcaKrokodyli

Użytkownik
  • Content Count

    238
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

294 Świetna

2 Followers

About HodowcaKrokodyli

  • Rank
    Starszy Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

2395 profile views
  1. Czasami mają tak też faceci nie mający większych zasobów finansowych. Ja znam nawet sytuację, w której kobieta wspomagała finansowo faceta, który miał drugą kobietę, o czym obie wiedziały. Takie akcje są i były zawsze, tylko wielu mężczyzn ich nie dostrzega. Moim zdaniem widzisz ich więcej nie dlatego, że jest ich więcej, tylko dlatego, że zmieniła się Twoja perspektywa, Twój dostęp do informacji. To zależy od faceta, w tym także w dużym stopniu od czynników niematerialnych. Może być dwóch facetów o podobnej urodzie i zamożności, gdzie jeden ma tylko dostęp do kobiecych odpadków i to nielicznych, a drugi posuwa kilka atrakcyjnych, fajnych i młodych kobiet. BTW Wczoraj mój kolega "mocny w te klocki" poszedł na wieczorny kebab. Gość 38 lat, oprócz kebaba wyhaczył dziewczynę 24 lata, którą jeszcze wczoraj skonsumował. Podobno była ładna, 7/10, a ja wiem, że musiała być ładna, bo chłopak się szanuje i nieładnych nie tyka. Wiem też, że informacja o tym jest prawdziwa, bo widziałem go w tego typu akcjach wiele razy. Z jego punktu widzenia "kobiety leżą na ulicy", trzeba je tylko podnieść. Dla niego ta akcja to coś fajnego, ale nie wyjątkowego. On nie jest reprezentatywnym przykładem, to ostry natural, ale pokazuje to, jak sytuacje różnych facetów bywają kompletnie odmienne. Ty mylisz sytuację bogatego "alfa", z sytuacją bogatego "beta". U "alfa", bogatego czy biednego, to prędzej kobieta znosi jego fochy, niż odwrotnie.
  2. Masakra. Pranie mózgu kobietom tak, aby się rozwodziły, bo niby na tym skorzystają - a wcale nie muszą. Co do historii, to ja co prawda nigdy nie byłem żonaty, ale przypominam sobie dwie sytuacje z byłymi: 1. Bardzo inteligentna, fajna i dobra dziewczyna, kiedyś 7/10. Niby ona mnie rzuciła, ale ja na to solidnie zapracowałem. Wiele razy olewałem ją w weekend i wychodziłem z kolegami na miasto. Kiedyś dorwała się do mojego telefonu i sprawdziła SMSy - co prawda nie powinna tego robić, ale z drugiej strony ja nie powinienem mieć w telefonie SMSów od innej dziewczyny, która nazywała się w nim "moją słodką Kicią", która "na mnie czeka". Wtedy się popłakała, ale jakoś to przełknęła. Lecz później przegiąłem, gdy pojechałem nad morze z kolegami, a ją zostawiłem samą. Myśląc o tym trochę się tego wstydzę, a trochę mnie to śmieszy. Gdy widziałem ją wiele lat później, to ona zbrzydła, utyła mocno w okolicach tyłka, teraz z 7/10 zrobiło się może 5/10. Jest mi jej trochę żal i czuję, że zachowywałem się względem niej w przykry sposób... Ale myśl o tym, że miałbym posuwać ten gruby tyłek jest dla mnie odpychająca. Ona znalazła sobie jakiegoś męża - może dobrze, że byłem dla niej niedobry, bo dzięki temu rozstaliśmy się, gdy jeszcze miała urodę, aby kogoś sobie łatwo znaleźć? Czuć było u niej pewien żal, który moim zdaniem jest uzasadniony, ale myślę też, że musiało się tak skończyć. Cieszę, że ma męża, a teraz pewnie już dziecko. 2. W sumie też inteligentna i fajna dziewczyna, która dla mnie była dobra, z lepszą niż poprzednia urodą 8/10. Rozstaliśmy się bez jakiegoś dramatu - ona chciała stabilizacji, a ja miałem równolegle inny temat, kategorycznie wykluczyłem stabilizację, bo byłem akurat w swoim "złotym okresie". Ona była pewna siebie, silna psychicznie, no i bardzo ładna, więc chyba jej to zbytnio nie zabolało. To było coś w stylu "szkoda...ja to chyba nie mam szczęścia w miłości". W tym przypadku zakonserwowania urody był dużo lepszy, bo ona była po latach 7/10, czyli straciła 1 punkt, a nie 2 jak poprzednia. Pomyślałem sobie, że to bezsens, co mówią ludzie odnośnie "weź sobie kobietę o zwyczajnej urodzie" - bo zwyczajna kobieta zbrzydnie do poziomu brzydkiej, a taka bardzo ładna może po zbrzydnięciu być nadal ładna. Jeżeli ktoś chce żyć z kobietą, która będzie mu się dalej podobać, to moim zdaniem to powinna być kobieta bardzo ładna. Gdy ją spotkałem, to była ze swoim facetem. Niby nic nie powiedziała odnośnie tego, ale uśmiechnęła się, patrzyła się tak, że miałem wrażenie, że gdybym zechciał, to mógłbym ją mieć, a on poszedłby błyskawicznie w odstawkę. Tak jakby miała nadzieję, że może przez lata zmieniło się moje podejście i w tamtym momencie byłbym już chętny na stabilizację z nią. Odbierałem to tak, że ja jestem dla niej atrakcyjny, ważny, a jej obecny facet był dla niej jak rzecz, jak przedmiot który można wyrzucić, gdy przestanie być potrzebny. Co było dla mnie przyjemne, ale moim zdaniem obrazuje to straszną dla wielu mężczyzn prawdę - ich partnerki rzuciłyby ich w mgnieniu oka, gdyby określony facet z ich przeszłości zgodził się na stabilizację z nimi. A taki "upiór z przeszłości" może się pojawić w dowolnym momencie i wykolegować tego drugiego faceta ze związku czy małżeństwa, nie mówiąc już o zrobieniu z niego rogacza.
  3. Ona tak mówi, ale to nie znaczy, że jest to prawda. Wiele kobiet pomniejsza znaczenie pieniędzy i poziomu życia, jakie mają dzięki swoim mężczyznom, tak aby ich mężczyźni je lepiej traktowali i mieli względem nich słabszą pozycję. "Mi nie zależy na pieniądzach" to bardzo klasyczne kobiece kłamstwo. A skąd niby on to "wie"? Z tego, że ona mu powiedziała? Ja podejrzewam, że gość ślepo wierzy w jej propagandę, przez co powtarza ją z przekonaniem i udało mu się ją "sprzedać" także Tobie.
  4. Ok, to źle Cię zrozumiałem. Według tego co widziałem, ja bym chyba obstawiał wariant 2 i 3. Tak, jest błędny i niepotrzebny, a do tego szkodliwy. Bo popycha facetów w kierunku przesadnych, a nawet karykaturalnych zachowań. Jednocześnie powstrzymując ich przed szukaniem "zrównoważonej" drogi, bez popadania w skrajności. Tak, bo to jest mitologia, kult. Tak.
  5. Moim zdaniem pokój w Budziszynie z 1018 roku, można uznać za polskie zwycięstwo.
  6. Tak, 1000 lat temu Polska była na tyle silnym państwem, aby móc wygrywać wojny z Cesarstwem Niemieckim. O tym się mało mówi, ale podobno w ostatnich latach już przeprowadziły się do Polski tysiące Żydów. Na pewno jest dużo propagandy, kłamstw idących w obu kierunkach - czy to w kierunku "turbosłowiańskim", czy to w kierunku "pusta knieja".
  7. Nie - kobieta widzi jego "alfa" postawę typu "ja jestem wspaniałym super samcem, a kobieta jest dla mnie samicą/otworem, ona ma paść na kolana i rozłożyć nogi przed moją super męskością". Co wbrew błędnym teoriom nie wywołuje u niej podniecenia i rozłożenia przed nim nóg, tylko obrzydzenie i spławienie gościa. Nie - ona go spławia, skutecznie dąży do tego, aby dał jej spokój. Próby dopasowania tego na siłę do teorii o "alfa" nie mają sensu, bo te teorie są błędne. To są bzdury, mitologia rozdmuchana przez naiwną wiarę i bezmyślne powtarzanie, która z rzeczywistym stanem rzeczy ma niewiele wspólnego. Działa to w sposób typowy dla religii i ideologii, w tym także Białorycerstwa - najpierw pojawia się (pozbawiona podstaw/weryfikacji) wiara, a potem ludzie bronią tych przekonań, pomimo ich irracjonalności i sprzeczności z realnym światem. A to, że ludzi w to wierzących jest dużo i że są oni święcie przekonani, że mają rację, niczego tutaj nie zmienia - w przypadku np. Białorycerstwa, islamu czy feminizmu występuje to samo. Tak naprawdę: 1. Nie jest prawdą, że kobietami jednoznacznie rządzą hormony, biologia, "gadzi mózg". W realnym świecie biologia jest potężną siłą, ale potężną siłą jest też cywilizacja i uwarunkowania kulturowe, osobiste doświadczenia i przekonania kobiety, aktywność "wyższej", niepierwotnej części jest mózgu. Między różnymi impulsami toczy się walka, w której biologia czasami wygrywa, a czasami przegrywa. Skrajnym przykładem przegranej biologii są kobiety, które zamiast szukać bolca i możliwości rozmnażania, idą do klasztoru. Natomiast przeciętna kobieta chce bolca, ale chce dostać tego bolca w "cywilizowany" sposób, z którym nie będzie się czuła się źle. Innymi słowy mówiąc - chce jednoczesnego spełnienia kryteriów "biologicznych i "wyższych" kryteriów cywilizacyjnych, osobistych. BTW Wśród mężczyzn jest dokładnie to samo - mamy biologiczny instynkt wsadzania bolca i zapładniania, ale w praktyce u wielu facetów biologia przegrywa z cywilizacją, wychowaniem, osobistymi lękami faceta, a niekiedy ze zdrowym rozsądkiem. 2. Nie jest prawdą, że podstawą biologicznej atrakcyjności są "zachowania alfa". Podstawą biologicznej atrakcyjności jest WYGLĄD. Wbrew fałszywym teoriom, "beta" z dobrym wyglądem jest dużo bardziej atrakcyjny od "alfy" ze słabym wyglądem. Nieprawda, wcale nie musi tak być, to zależy bardziej od wyglądu i jakości seksu z betą niż od charakteru. Ale o czym dokładnie piszczy? Kobiety często zdradzają - ale to nie znaczy, że mitologia "alfa" jest prawdą. Na pewno częściej zdradzają swoich facetów razem z "alfa" - bo "alfa" nie ma oporów, podczas gdy "beta" wywracają się o własne kompleksy i lęki, o Białorycerstwo, etc. Ale to wcale nie znaczy, że "alfa" z racji samego bycia "alfa" rzucają kobiety na kolana. Co więcej, zdarza się czasami, że kobieta zdradza "alfę" z "betą" - którego potrafi sobie sama uwieść. Ja znam w realnym życiu sytuacje, gdy kobiety dominujących, odważnych, "ostrych" facetów ze świata przestępczego, zdradzały ich z mniej dominującymi, bardziej spokojnymi i strachliwymi (!!!) facetami. W klubach jest niebezpiecznie? Ja nigdy nie widziałem, aby w klubie kobiecie stała się krzywda. Sporadycznie faceci pobiją się między sobą i to tyle. Skąd wniosek, że "alfa bardziej je podnieca"? Z poznanej w internecie teorii?
  8. Nawet jeżeli chodzi o szybkie pójście do łóżka, to faceci typu "alfa" bardzo często przegrywają z bardziej "zrównoważonymi" facetami, którzy nie pasują zbyt dobrze ani do opisu alfa, ani do opisu beta. Widać to w klubach, gdzie często kobieta spławia pełnego testosteronu, przebojowości i dominacji "alfa/macho", a reaguje dużo lepiej na wyluzowanego, miłego faceta, który rozmawia z nią "jak z człowiekiem".
  9. Moim zdaniem bardzo często jest tak, jak piszesz. Wbrew teoriom budujący mit samca alfa, który zawsze zwycięża, przed którym kobiety padają na kolana, etc. Ja wiele razy widziałem w życiu, jak cechy osobowości i zachowania "alfa" przegrywały z wyglądem czy pieniędzmi, albo z chęcią założenia stabilnego związku. Z tym bywa różnie, wbrew bzdurnym teoriom to nie jest tak, że wszystkie kobiety zawsze lecą na "alfa" i koniec. Kobiety są różne, tak samo jak mężczyźni są różni.
  10. Masakra... Do tego druga masakra dlatego, że pisał to facet....
  11. Jeden z nich studiował z moim kolegą. Poznając tego jednego, poznałem też jego kolegów (czyli kolegów kolegi mojego kolegi). Nie chcę mi się tego robić, bo te historie wcale nie byłyby zbyt ciekawe. Tak na zasadzie "poszedł natural do klubu, zagadał z dziewczyną, pocałował, a potem zabrał do siebie do domu na seks". BTW Jeżeli chcesz tego typu historie, to bardzo polecam blog Milroha. Tak, niektórzy naturale ostro koszą laski. Różnica pomiędzy tymi naturalami, których ja poznałem, a przeciętnymi ludźmi, była ogromna. Sorry, ale nie masz pojęcia o czym mówisz. Ja znam naturali działających współcześnie, w ostatnich latach, którym bardzo dobrze idzie. Na podstawie tego, co widziałem, sugestia, że Kalibabka miałby współcześnie zostać "przemielony i puszczony z torbami", jest dla mnie czymś absurdalnym.
  12. Tak, to swoją drogą. Natomiast mi chodzi ogólnie o to, że wielu facetom się wydaje, że aby komuś dobrze szło z kobietami, to musi stać się w jakiś sposób "silny". Podczas gdy tak naprawdę podstawą jest zmiana swojego stosunku do kobiet na bardziej lekceważący, a przez to wyluzowany. Tak, ja to widziałem wiele razy w życiu. Często Biały Rycerz jest 100% pewny tego, że postępuje dobrze i właściwie, a na koniec to on "wygra". Oczywiście dostaje od życia sygnały, że jest inaczej niż mu się wydaje, ale on jest tak pewny siebie, że je ignoruje. Oczywiście. "Bądź sobą!". Czyli co, Biały Rycerz, frajer, lamus ma nadal być Białym Rycerzem, frajerem, lamusem, i to da mu sukces? W moim życiu był taki moment, gdy po kilku (nieudanych) latach w PUA i kilku (bardzo udanych) latach wychodzenia się z naturalami, spotkałem się z kolegami z liceum, których nie widziałem kilka lat. Spotkaliśmy się i okazało się, że czuję w sobie pogardę do własnych kolegów. Patrzyłem na nich i intuicja mi mówiła "ja nie mogę, ale frajerzy, lamusy do kwadratu". To nie był mój świadomy czy celowy osąd ich zachowania, tylko spontaniczny głos mojej intuicji. Moim zdaniem jest tak, że kobiety, a szczególnie kobiety które miały do czynienia z co bardziej sensownymi facetami, mają to samo i intuicyjnie "wyczuwają frajera" w większości facetów. To jest świetny przykład.
  13. Tak. Dużo się mówi o tym, że trzeba mieć pewność siebie, wysokie poczucie własnej wartości...co moim zdaniem nie jest prawdą. Moim zdaniem potrzebna jest właśnie pogarda, brak szacunku, postrzeganie kobiety jako kogoś gorszego. To obniża poziom stresu, ilość rozterek typu "co ona sobie o mnie pomyśli?". Tylko nie należy o tym mówić, należy tak myśleć, a na zewnątrz udawać gentlemana. Miła gadka zaspokoi normy społeczne kobiety, ale na poziomie intuicji, emocji i tak będzie czuła, że ma do czynienia z draniem. BTW Pogarda w postaci typowej dla Red Pill, czyli mieszanka zawierająca niechęć, frustrację, poczucie krzywdy i bycia ofiarą, emocje byłego Białego Rycerza "zgwałconego" przez kobiety i brutalne wyzbycie się złudzeń, to nie jest to. To jest trudne, ale można to zmienić, chociaż na pewno nie przez kursy Pua czy inne śmieszne metody.
  14. Śmierdzieć, to może lewakiem. Masz coś do narodowców?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.