Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

HodowcaKrokodyli

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    308
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

399 Świetna

2 Followers

About HodowcaKrokodyli

  • Rank
    Kapral

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

3971 profile views
  1. A jakie to ma znaczenie, czy szkoliłem? Czasami pomagałem znajomym, ale to nie ma tutaj znaczenia. 1. Poznałem ogromną ilość osób, które były szkolone przez różnych trenerów. Polskich i zagranicznych. Ogromna większość z nich nadal sobie słabo radziła. 2. Poznałem wielu polskich i niektórych zagranicznych trenerów. Ogromna większość z nich sama słabo sobie radziła. Oni obiecywali innym ludziom efekty, których sami nie potrafili uzyskać dla siebie. 3. Mam na tyle dużo doświadczenia z kobietami, aby wiedzieć, że wiele "informacji", teorii z PUA to brednie. Natomiast jeżeli Ty myślisz, że w tym chodzi o to, aby "wydobyć „sukinsyna podrywu"", to najprawdopodobniej jesteś osobą, która bardzo niewiele wie na temat tego wszystkiego, ale zabiera głos. To jest słownictwo i perspektywa rodem z tanich gadek motywujących. Zdarza się, że w PUA jest dobra grupka, nie szukająca rozgłosu. Niestety znacznie częściej taka grupka ma słabiutki poziom, za to pozuje na dobrą. Natomiast "wieczny atak" z mojej strony zdecydowanie jest potrzebny, bo ludzie nadal nabierają się na PUA oszustwa. Podchodzę do tego jak do jeża, bo to nie jest takie proste do wytłumaczenia. To porównanie nie jest mi miłe, bo @Długowłosy chyba wrzucał na forum materiały z PUA, szczególnie z Mystery Method, czego nie oceniam dobrze.
  2. Tak, oni plagiatują jeden drugiego. Najczęściej polscy "eksperci" plagiatują zachodnich "ekspertów". Bardzo często nawet nie wiedząc, że zachodni "ekspert" też jest oszustem. Ja poznałem na żywo kilku trenerów zachodnich, w tym dwóch bardzo znanych, widząc ich w akcji było widać, że są oszustami. Oni byli creepy, kobiety źle na nich reagowały. A w Polsce są ludzie, którzy nadal plagiatują ich materiały i nauczają tego innych... Klasyka. Tak. A to chodzenie w kółko ma negatywny wpływ na psychikę. Wielu PUA wykształca przez to cechy "robota" czy "zombie", co upośledza ich jeszcze bardziej. To duże uproszczenie, ale jest w tym wiele prawdy. Doświadczenie bardzo wiele zmienia, jeżeli jest to doświadczenie zdobywane z głową, a nie w oparciu o bezmyślne tłuczenie błędnych informacji z PUA.
  3. Moje doświadczenia są inne - w klubach wbrew pozorom jest dużo fajnych i normalnych kobiet. One mają tak samo jak my - grupka koleżanek od czasu do czasu idzie się zabawić na miasto. Szczególnie w okresie studenckim. Moim zdaniem to nie jest kwestia tego jakie są tam kobiety, ale klimatu, jaki narzuca klub. Czyli klimatu, który jest płytki, powierzchowny, etc. Dziewczyny tańczą na parkiecie i spławiają facetów, są dziwne stosunki międzyludzkie. Mężczyźni też w to wpadają - popisują się, próbują pokazać, jakimi to nie są wielkimi imprezowiczami i w ogóle "alfa sralfa". Tak naprawdę w klubach problemem nie są kobiety, a klubowa atmosfera. I można tam się nauczyć radzić sobie z tą atmosferą, uwodzić tam kobiety. Kobiety mądre lub głupie. Ja bym podał inny powód: w klubie nie każdy się odnajduje. Nie każdy potrafi radzić sobie z klubową "pozerską" atmosferą. Moim zdaniem jeżeli ktoś nie jest fanem clubbingu, to tak, powinien raczej poszukać szczęścia w bardziej spokojnych miejscach. Natomiast jeżeli ktoś dużo imprezuje, lubi kluby, rozumie je, to dla niego poznawanie w nich kobiet jest dużo bardziej sensownym pomysłem. Oczywiście, PUA zarabia na desperatach sprzedając im różne bajki. Ale jest też realny świat, gdzie kobiety czasami idą z facetami do łóżka, na co facet może wpływać swoją gadką i zachowaniem. Dla mnie to są tak naprawdę dwa różne tematy - "PUA oszuści i bajki o uwodzeniu" vs "prawdziwe uwodzenie w realnym świecie". Na pewno bywa tak, że są dziewczyny z którymi rozmowa idzie sama. Na pewno te dziewczyny są najbardziej "opłacalne" jeżeli chodzi o stosunek zysków do poziomu trudności. Z drugiej strony, co jest złego w uwodzeniu kobiet z kategorii "może", które trzeba umieć zbajerować? Przecież to też potrafi być opłacalne. Ja robiłem tak wiele razy i byłem zadowolony, tym dziewczynom niczego nie brakowało. To wcale nie jest tak, że jeżeli nie ma się z kobietą od razu fenomenalnej gadki, to później będzie słabo. Często kobieta po prostu potrzebuje trochę czasu na wyluzowanie, rozkręcenie się, a potem okazuje się, że jest bardzo fajna. To samo ma wielu facetów, którzy nie potrafią się dobrze zaprezentować w warunkach rozmowy z nieznajomą kobietą, a wypadają lepiej przy dłuższym poznaniu. Moim zdaniem naprawdę warto ulepszać swoją psychikę i umiejętności uwodzenia. Chociażby po to, aby mieć luz wynikający z tego, że możemy sobie szybko znaleźć nową kobietę, że nie jesteśmy uzależnieni od losu. A jak można stać się lepszym inaczej, niż działając na kobietach klasy "może"? Mi udało się w życiu zdobyć niezłą psychikę i umiejętności. Wiem, że jest to trudne, więc nie mogę tego z czystym sercem polecać innym ludziom. Za to mogę napisać, że jeżeli komuś się uda taki rozwój, to wywraca tę dziedzinę życia do góry nogami. Pojawia się zarówno wysoki poziom dostępności kobiet, jak i lepsze traktowanie przez nie. To może zabrzmieć jak wciskanie kitu, ale kobiety podświadomie czują, z kim mają do czynienia. Ja mam tak, że co prawda wyglądam dość dobrze, ale dostaję od kobiet dużo więcej zainteresowania, niż nawet trochę lepiej wyglądający ode mnie faceci. Dostaję "maślane oczy" od kobiet na ulicy czy w metrze, od kelnerek, od sąsiadek. To ma swoje ograniczenia, ale jeżeli w danym miejscu jestem ja i faceci z porównywalnym, a nawet trochę lepszym SMV, to prawie zawsze oni są dla kobiet "niewidzialni", a jakiekolwiek zainteresowanie skupia się na mnie. Miałem i mam problemy w innych sferach życia (nie chcę opowiadać), przez co długo nie chciałem zajmować się kobietami. Kilka miesięcy temu trochę mi się odmieniło i uznałem, że chcę mieć jakiś związek. Sprawę załatwiło jedno podejście na ulicy. Dziewczyna bardzo ładna, 8/10 w ocenie mojej i kolegów, młodsza o kilkanaście lat. Inteligentna, czuła, opiekuńcza. Do tego w miarę bogata, gdyby ktoś się pytał. Ona mi mówi, że jestem wyjątkowy, genialny, głęboki, etc etc. Według niej, ona ma szczęście, że mnie poznała. Chce wypaść przede mną jak najlepiej. A ja czuję się trochę winny, trochę jest mi jej żal, bo traktuję ją instrumentalnie, staram się na kilka procent tego co ona. Co nie zmienia faktu, że będę z niej korzystał, dopóki będzie mi to pasowało. To tak naprawdę jest win-win. Bo ja jestem tylko trochę toksyczny. Na tyle, abym ją fascynował, ale nie na tyle, abym miał jej życie zniszczyć, albo ciężką traumę wywołać. BTW Widziałem orbiterów mojej dziewczyny i moje wrażenie jest takie, że normalny facet z moim SMV nie miałby żadnych szans. Gdyby to pokazać mnie samemu z 2 roku studiów, gdy byłem nieszczęśliwie zakochany i miałem myśli samobójcze, to ja-sprzed-lat by się nieźle zdziwił. Więc nie jest to coś wrodzonego. Tylko po drodze było kilka lat PUA debilizmu i kilka lat naturalowego kompletnie-nie-debilizmu. Gdy patrzę na znajomych "normalnych facetów", to mam totalne zero wątpliwości co do tego, że moja ścieżka była lepsza. Pantoflarstwo, rozwody, słabe kobiety, etc. U kolegów "toksycznych", "krzywdzicieli kobiet" i tym podobnych, dziwnym trafem jest posłuszeństwo i poddanie kobiety mężczyźnie, nawet w małżeństwach. Biorąc pod uwagę powyższe, czy kogokolwiek dziwi, że opowiadam się za praktykowaniem uwodzenia? W tym także podchodzenia do kobiet typu "może"? Dziękuję. Dla seksu, dla polepszenia psychiki i umiejętności, lecz także dla towarzystwa, jeżeli ktoś chce mieć nieco niewolniczą "przyjaciółkę". Ja mam takie wrażenie, że zrozumiałeś mnie tak, że ja opowiadam się za uderzaniem do głupich, dennych z charakteru kobiet. Ja nie lubię głupich i dennych kobiet, działają mi na nerwy. A nie ma sensu nadwyrężać sobie nerwów. Jest wiele kobiet klasy "może", które są inteligentne i fajne, ale gadka z nimi nie robi się sama, tylko trzeba trochę pobajerować. Moim zdaniem ograniczanie się tylko do kobiet, których nie trzeba bajerować, to niepotrzebne ograniczanie swojego wyboru. 1. Na czym Twoim zdaniem powinna polegać? 2. Na " flircie, podrywie i umiejętności sprzedaży" to faktycznie nie. Za to opieranie się na psychice, która robi kobiecie wodę z mózgu, ma już sens. Tylko taka psychika najczęściej nie pojawia się z powietrza, trzeba ją sobie wykształcić. BTW Wielu ludzi zawiera związki, małżeństwa, kierując się poczuciem, że to jest miłość, że druga osoba jest bratnią duszą, że jest idealna kompatybilność i dogadywanie się, etc. To samo jest z podobieństwem zainteresowań czy światopoglądu. To wcale nie daje gwarancji na udane wspólne życie. Wiele małżeństw tak się zaczyna i kończy się źle.
  4. Zauważyłem. Natomiast chciałem podkreślić różnicę, jaka potrafi zaistnieć między ludźmi: 1. Z podejściem typu: "Dlatego tak trochę mi się wydaje że to podrywanie to jest taki hmmm rytuał, a u podstaw "spiknięcia się" leży po prostu wzajemne zainteresowanie, które albo jest, albo go nie ma." 2. Z "aktywnym" podejściem do uwodzenia, z umiejętnościami, etc. A kto mówi o zaliczaniu dla podbijania licznika? Ktoś idzie do klubu, widzi atrakcyjną panią i ma ochotę jej "spróbować". To jest bardziej jak próbowanie nowych potraw w restauracji. Chodzi w tym o zabawę i spróbowanie nowego smaku, o fajne doświadczenie, a nie o licznik. Nie czułeś ekscytacji, gdy szedłeś do łóżka z nową kobietą? Ja czułem ekscytację i nie rozumiem, jak kogoś może dziwić to, że ktoś lubi czuć to często.
  5. Nie, to jest rodzaj czynności. Tak samo jak sprzedawanie czy ogólnie przekonywanie kogoś do czegoś. Nie masz dużych umiejętności, więc nie zauważasz ich działania, różnicy jaką robią. Do tego uogólniasz to doświadczenie, traktujesz je jako ogólny obraz tematu. Pomimo tego, że doświadczenie facetów z dobrymi umiejętnościami jest oczywiście inne. Jasne. Czasami mocno spodobasz się kobiecie i masz z górki. Tylko to nie oznacza, że podrywanie to mit. Nie, to nie jest zero-jedynkowe. Bardzo często kobieta nie jest zbytnio zainteresowana facetem, ale też nie jest dla niej odpychający. On jest w jej oczach "normalnym facetem". W takiej sytuacji, jeżeli ktoś ma dobre umiejętności, to ma duże szanse na jej wyrwanie. Raz na 0.5-1 roku? Są ludzie, którzy często zaliczali po 1-3 kobiety tygodniowo. Piękne kobiety, żadnych przeciętnych, nie mówiąc nawet o pasztetach. Często inteligentne, a pozostałych przypadkach raczej przeciętnie rozgarnięte niż głupie.
  6. Ja kiedyś siedziałem wiele lat w PUA i mogę powiedzieć tyle, że od większości poradników należy trzymać się z daleka. Większość z nich zawiera bzdury, to są bajki opowiadane przez biznesmenów-naciągaczy, a nie uwodzicieli. Nie chce mi się rozpisywać na ten temat, ale powiem, że pewien polski autor poradników jest znany z tego, ze sam korzysta z usług prostytutek. Za pieniądze z nauczania uwodzenia. Inny, zagraniczny, znany na całym świecie, jest w stałym związku z mało urodziwą kobietą, moim zdaniem 4/10. To jest toksyczna branża, większość tych ludzi wmawia innym, że wygląd nie ma znaczenia. Tak, aby brzydcy faceci w desperacji wydawali pieniądze na ich poradniki. Jeżeli chcesz coś solidnego, to polecam blog Milroha. To jest darmowe i bardzo dobre merytorycznie, choć jest to duża lektura.
  7. Niech się lepiej zajmie sprawą zniszczeń dokonanych przez Niemcy podczas II WŚ i odszkodowań za nie.
  8. Taki był poziom cierpliwości, tolerancji Twojej byłej. U innej kobiety ten poziom może być wyższy lub niższy. Wielu mężczyzn, także tu w wątku, nie rozumie, że takie chamskie zachowanie (lub nieprzyjemna mina) kobiety to najczęściej przekroczenie granicy tolerancji, a nie żaden ogólny "wredny charakter". Dla kobiety to może być nie wiadomo które niechciane podejście w skali dnia czy tygodnia. Rozumiem to. Ja nigdy nic nie miałem przeciwko zainteresowaniu ze strony ładnych kobiet, podczas gdy zaloty ze strony brzydkich mnie irytowały.
  9. Facet, bełkot to jest to, co Ty piszesz. Zabierasz głos i krytykujesz, a nie masz pojęcia o sprawie, nie wiesz jak wygląda sytuacja od strony atrakcyjnych kobiet. Dokładnie. Ja też tego doznałem i było to dla mnie odpychające, denerwujące, obraźliwe. Miałem myśli typu "co ten pasztet sobie myśli? czy naprawdę sądzi, że jestem typem faceta, który mógłby zniżyć się do zajmowania się pasztetem?". Gdybym doświadczał tego wielokrotnie częściej, to praktycznie na pewno bym się wściekł i by się we mnie gotowało na najmniejszą myśl o tym. A atrakcyjne kobiety właśnie tak mają, że doświadczają tego wielokrotnie częściej.
  10. Inne zdanie, tak, ale przede wszystkim inny poziom kompetencji. Po tym co piszesz widać, że nie miałeś większego kontaktu z atrakcyjnymi kobietami, nie miałeś z nimi bliższych relacji. Bo inaczej byś wiedział, jak to wygląda od ich strony. Większość kobiet odmawia grzecznymi słowami, źródłem obrazu "wrednych księżniczek" są tak naprawdę skrzywione miny wywołane negatywnymi emocjami, a nie chamskie słowa. Sam napisałeś: "Mi też często towarzyszą negatywne emocje np. podczas oglądania min obrażonych księżniczek. Mam ochotę walnąć w ten głupi czerep, ale nie robię tego."
  11. Gdy masz jak napisałeś "ochotę walnąć w ten głupi czerep", to Twoja mina, spojrzenie, są prawie na pewno nieprzyjazne i nieprzyjemne. Wiem, bo kobiety które dobrze poznałem, żaliły mi się na niechciane zainteresowanie ze strony mężczyzn. Dodatkowo rozumiem to doskonale, bo sam czułem coś podobnego, gdy ja byłem obiektem zalotów brzydkich kobiet. Gdybym miał tego doświadczać często, to bym się wściekł. Nie masz pojęcia o czym piszesz. To nie jest żadna tajemnica, tylko coś oczywistego dla każdego, kto miał trochę do czynienia z atrakcyjnymi kobietami. Obrzydzenie niechcianym zainteresowaniem to normalny temat rozmów, a nie żaden niezbadany sekret. To co piszesz jest tragiczne. Ja wiem, że one mówią prawdę, bo sam czuję to samo względem zalotów ze strony brzydkich kobiet. Nie, to Ty nie masz pojęcia. I nie tyle "moim zdaniem", co na 100%. Zgadza się. Ale stoi za tym nie bezinteresowna złośliwość, a poczucia bycia urażoną i nękaną niechcianym zainteresowaniem. To nie jest trauma z dzieciństwa. To uczucie obrzydzenia, obrazy, bycia nękaną. Jakiego zachowania? Tu chodzi o minę, spojrzenie wywołane negatywnymi emocjami. A obrzydzenie, pogarda względem kogoś, kto jest mało atrakcyjny, to standard wśród ludzi. Wielu facetów widząc brzydką kobietę myśli lub mówi cicho do kolegów "ale pasztet!".
  12. Ale jakim "naciąganym usprawiedliwianiu"? Ja po prostu piszę jak jest - one najczęściej wcale nie są, ani nie zachowują się wrednie. Czują w pewnych sytuacjach negatywne emocje, niechęć, przez co ich wyraz twarzy robi się nieprzyjemny. Z czego potem robi się mit o "tych wrednych kobietach". BTW Ty mając ochotę "walnąć w ten głupi czerep", też pewnie masz nieprzyjemną minę. Czyli pewnie jesteś tak samo "wredny", jak większość z nich.
  13. Odpowiedź na pytanie "Czy laski gardzą facetami, którzy się przy nich stresują?", brzmi: tak. Miałem różne sytuacje pokazujące, że poziom zestresowania i ogólnie stan psychiczny, mają duży wpływ na kobiety. Nie, to przesada. Przykładowo jeżeli facet jest brzydki, ale pewny siebie, to nadal nie jest atrakcyjny.
  14. Najprawdopodobniej za mało wiesz o tym, jak to wygląda od strony atrakcyjnych kobiet i jak one się czują z pewnymi rzeczami.
  15. Ogromna większość kobiet w takich sytuacjach wcale nie szydzi. Po prostu odmawia. Ale ponieważ często towarzyszą temu negatywne emocje (tak jak napisałem wcześniej), to często kobieta ma wyraz twarzy typu "wredna, zimna suka". Przez to potem tworzą się mity o "tych wrednych kobietach", bez zrozumienia tego, jaka tak naprawdę jest sytuacja.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.