Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Messer

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    865
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

Messer last won the day on May 20

Messer had the most liked content!

Community Reputation

3404 Świetna

About Messer

  • Rank
    Młodszy chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

8752 profile views
  1. Kolejny powód, żeby incelki złośliwie zaczęły tupać nóżkami i mieć pretekst do rozrostu swoich patologicznych emocji, które zniszczą tylko ich. Tymczasem nie widzę żadnych informacji, o: - brakach odpowiedzi, - ilości blokad/czegokolwiek co blokuje na tej apce, - zlewkach od ładnych kobiet, - dalszym napaleniu od brzydkich kobiet. - jakie są tamte kobiety, bo nie oszukujmy się, że kobieta która daje po sobie jeździć jest wysoko jakościowo. Godząc się na to po paru sekundach interakcji prawdopodobnie jest do tego przywykła, być może jakaś patologia, ma korzenie w takiej rodzinie, być może nieświadomie uznaje to za normę. Kto poznał trochę kobiet, które lubią cwaniaków i nie mają problemów z tym, żeby rżnąć się dla samego faktu rżnięcia, ten wie, że to nie są kobiety dobrej jakości. Tymczasem komentarz kogoś z wykopu: Zróbcie inny rodzaj eksperymentu. Dajcie ekstremalnie atrakcyjną kobietę, ale bez wyuzdanych póz. Taką trochę skromną, trochę zasłaniającą, a trochę pokazującą ciała. Niech to będzie 9tka najlepiej. Gwarantuję, że: - będzie miała multum propozycji, znacznie więcej niż ten koleś, - faceci przezywani nadal będą chętni do dalszej interakcji i będzie ich więcej niż kobiet. Niech tak kobieta będzie sugerowała, że najpierw ona musi zerżnąć faceta straponem, bo wtedy jest prawdziwie rozgrzana i to jest jej wymóg do dalszego seksu, ale potem zamiana ról. Ja już podejrzewam ilu facetów zgodzi się na bycie szmaconym, zaakceptuje bycie przezywanym i zniesie upokorzenie dla takiej kobiety. Właściwie jestem pewien, że będzie ich więcej niż kobiet.
  2. Jest tylko jeden problem - to jest robota na lata. Popęd seksualny jest wdrukowany w najgłębsze części naszego mózgu, nawet mnisi przyjeżdżający nauczać ze Wschodu na Zachód, często temu ulegają, jak widzą co się dzieje w nowoczesnym świecie. A to są ludzie, którzy poświęcają temu właściwie całe życie. Żeby to przepracować, potrzeba lat pracowania najcięższymi technikami, żeby "zmniejszyć poczucie oddzielenia od własnego szczęścia w sobie". Na poziomie psychiki wygląda to tak, że słońce zawsze świeci (szczęście) ale naszą robotą jest rozgonić chmury - a chmury są ciężkie i nie rozgonisz chmur rękami, bo sobie tego życzysz. Osobiście mam rozgonione mnóstwo chmur po latach pracy właśnie najcięższymi technikami i moja potrzeba kobiety znacząco spadła, chociaż testosteron mam wysoki, jednak gdzieś jest nadal jakaś potrzeba "romantyzmu" i chęć poprzytulania się z kobietą - ładną, oczywiście. Ucieczka w pasję jest tylko pozorna, zawsze popęd jest u spodu. Mike Tyson przestrzegał przez lata celibatu, żeby być mistrzem, a jak sobie odbił i co robił z kobietami, gdy już swoje osiągnął, to wszyscy wiemy. Jak pies spuszczony ze smyczy. I chociaż seks jest często taki 6/10, można się czasem bardziej zmęczyć niż wyciągnąć z tego przyjemność, a łaska kobiety na pstrym koniu jeździ, to właściwie jesteśmy istotami, które podporządkują temu całe życie, a ci co krzyczą, że tak nie jest w ich przypadku, z reguły wewnątrz siebie najbardziej potrzebują kobiety - wystarczy dobrze interpretować czyny takiego człowieka. Co ciekawe, im w dzieciństwie miało się mniej matczynej troski, tym pojawia się aż obsesja na dostaniu tego samego od kobiet - a jak wiadomo, żadna kobieta tej dziury nie jest w stanie zapełnić, to tylko i wyłącznie nasza robota. Seks na chwilę nakłada łatkę na tą dziurę - "jak dobrze, w końcu czuję ukojenie", a to uzależnia. Oczywiście to zależy od kogoś, więc ta łatka z tej rany schodzi i rana nadal boli - potrzeba kolejnej porcji narkotyku. Tym samym jest przecież porno - daje iluzję tego, że jednak jesteśmy warci czegoś, kochani, pożądani w tym świecie, coś znaczymy. Dopiero po przepracowaniu tego braku (dobre parę lat), seks staje się wymianą czułości i nie ma znaczenia kiedy będzie, bo nie ma tego ciążenia, tego narcystycznego i aż zwierzęcego nacisku na czyjeś ciało. Jest to postawa typu: "jest seks? wspaniale! nie ma seksu? też pięknie.". Niewyobrażalny stan dla zwykłego faceta, bo wtedy już czuje się przyjemność z samego faktu życia, a nie z czegoś zewnętrznego, co jest iluzoryczne i można to w każdej sekundzie stracić. Jedynym rozwiązaniem z mojego punktu widzenia jest rozwój duchowy i wieloletnie treningi. Nie ma nic innego. Mam swoją pasję, wiem czemu chcę się poświęcić właściwie na całe życie, a nadal mam chwile, kiedy od tego odchodzę i wracam do normalnego życia, muszę wyjść na miasto, spotykam się z różnymi ludźmi i są tam kobiety, a przed nimi nie można uciec. Nie można, koniec kropka. Jaki ty arch tępy jesteś. Nawet nie potrafisz nie bawić się w buraka i prostaka, gdy zakładasz tutaj n-te konto, żeby cię nie rozpoznali? Naprawdę to, że musisz komuś dojebać jest aż tak silne, kolego?
  3. Klasyka tematu. Od siebie wrzucę wiele wyjaśniający wiersz osoby, która i tak miała swoje za uszami, bo chodzi o.. Matkę Teresę. Co jak co, ale to naprawdę dobrze ujęła, bo wiedziała gdzie żyje i jak ten świat wygląda. Ludzie są nierozsądni, nielogiczni i zajęci sobą, Kochaj ich mimo to. Jeśli uczynisz coś dobrego, zarzucą ci egoizm i ukryte intencje. Czyń dobro mimo to. Jeśli ci się uda, zyskasz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów. Staraj się mimo to. Dobro, które czynisz, jutro zostanie zapomniane. Czyń dobro mimo to. Uczciwość i otwartość wystawią cię na ciosy. Bądź mimo to uczciwy i otwarty. To, co zbudowałeś wysiłkiem wielu lat, może przez jedną noc lec w gruzach. Buduj mimo to. Twoja pomoc jest naprawdę potrzebna. Ale kiedy będziesz pomagał ludziom, oni mogą cię zaatakować. Pomagaj mimo to. Daj światu z siebie wszystko, a wybiją ci zęby. Mimo to dawaj światu z siebie wszystko. To, czy warto się do tych rad stosować to już kwestia na wielogodzinną debatę, ale i tak to wrzucam, dla dobra ludzkości, powiedzmy.
  4. Mam nadzieję, że to jeszcze przeczytasz, bo ja nie dostałem bana, tylko jedno ostrzeżenie, właściwie zasłużone. Tak na odchodne i na uśmiech - chyba mnie z kimś pomyliłeś, kolego. Powodzenia.
  5. Polityka to nie moja bajka, no ale jak to się mówi, czy coś.. Przypadek? Źródło: https://wybory.gov.pl/prezydent20200628/pl/wyniki/1/gm/376
  6. Polecam przesłuchać i zrobić notatki, przyda się.
  7. A, czyli jednak nawiązujesz do tego czego naprawdę nie napisałeś. Napisałeś, że incele prowadzą charytatywną działalność w Internecie, to jest fakt. Ja wytłumaczyłem nie raz dlaczego ona jest kulawa, NAWET swoim postem wyżej. I nie, nie ośmieszam się. Nawet nie wiesz jak wielką krzywdę robią normalnym ludziom te bzdury, którzy ci incele namiętnie z siebie wydalają. Normalny facet czytając te opinie, a opinie są niczym innym jak tylko stanami emocjonalnymi (to co np. napisałeś o studentkach, bo to nie jest fakt, a opinia) może mocno spierdolić sobie kawałek życia albo całe życie, dopóki się nie otrząśnie z tych pierdół. Zdajesz sobie sprawę, że terapeuci takie rzeczy często muszą prostować latami? Wiesz na czym polega działalność sekciarska? Wiesz jak trudno wyciąga się osobę z sekty i tego, co sekta robi z mózgiem człowieka? Daruj sobie osobiste wycieczki bo coś Cię zabolało w tym co napisałem i w pisaniu mądrości, jeżeli nie masz w czymś doświadczenia, jak w tych komentarzach o seksie: Widzisz swój komentarz, ALE nie widzisz tego, że możesz zjebać życie dziesiątkom ludzi. Psychologia jest nauką gdzie KAŻDY może sobie mówić coś pod nosem i uznaje się za naukowca, tymczasem dla innej osoby, gdzie ktoś ma kompetencje to jest coś w stylu: Ja Cię nie chcę obrażać, bo mi już krzywdy nie zrobisz takimi frazesami. Krzywdę zrobisz zagubionym, którzy mogą uznać, że wiesz co mówisz, ze względu na to, że jesteś praktykiem i swego rodzaju specjalistą. Nie myśl teraz znowu o sobie, że masz obrażone ego. Pomyśl o innych, których kosztem windujesz w górę swoje poczucie mądrości. Bez odbioru.
  8. A może mamy jakiś wysyp schizofreników w Polsce? W końcu to ciężka choroba psychiczna. Parę cytatów z Internetu: "Ponadto osoby chore mają duże problemy z oceną własnej wartości oraz świata, który ich otacza. Prawdopodobieństwo zachorowania w ciągu całego życia wynosi około 1 proc. Schizofrenia częściej zostaje zdiagnozowana u ludzi młodych, przed ukończeniem 30. roku życia." "Do objawów pozytywnych schizofrenii zaliczamy: Urojenia, zaburzenia myślowe, które kreują lub zniekształcają otaczającą rzeczywistość. Ciężko jest wytłumaczyć osobie z urojeniami, że nie jest tak, jak się jej wydaje. Choremu może także mieć poczucie, że jest obserwowany, prześladowany, wyszydzany i obmawiany zarówno przez znajomych, jak i obcych ludzi spotkanych na ulicy. Halucynacje, czyli zaburzenia wzroku, słuchu, dotyku, zapachu, węchu czy smaku, polegające na odbiorze zjawiska czy rzeczy, pomimo tego, że realnie nie występują one w środowisku." "Do objawów negatywnych schizofrenii zaliczamy: Wycofywanie się z codziennych aktywności (np. pracy) i relacji z innymi osobami; Zobojętnienie uczuciowe (osoby chore często mówią, że jest im wszystko jedno, nie interesuje ich to, co robią bliscy). Niechęć do wyrażania swoich emocji, czasami prowadząca do całkowitego ich zahamowania. Upośledzenie komunikacji ze społeczeństwem za pomocą gestów czy mimiki. Zmniejszoną zdolność odczuwania przyjemności. Spowolnienie ruchowe. Niechęć do dbania o siebie." To się strasznie pokrywa.. Ja trochę żartuję, ale po czasie to już przestaje się robić śmieszne. Ależ oczywiście, że napisałeś. Tutaj, że studentki nie zadają się seksualnie ze studentami: https://braciasamcy.pl/index.php?/topic/29998-ilość-seksu/&tab=comments#comment-620024 "Ja, podobnie jak większość moich znajomych mam ten sam problem. Studentki nie są zainteresowane studentami i koniec. Zresztą do ukończenia studiów, faceci są tak wyposzczeni, że im się w głowach przewraca. Dlatego divy to normalna rzecz u studentów, choć wciska się kit o ruchaniu studentek. To jest bzdura, bo studenci chodzą na prostytutki, bo musza. Oczywiście rzadko, bo studenci do bogaczy nie należą. Potem jak już skończą studia i zaczną zarabiać hajs, to nagle kobiety się znajdują, dziwnym przypadkiem wcześniej nie miały czasu." Na pewno nic takiego nie napisałeś? A tutaj, że nie istnieje coś takiego jak uwodzenie kobiet: https://braciasamcy.pl/index.php?/topic/29916-pua-vs-rp/page/3/&tab=comments#comment-622320 "Odpowiedź jest prosta, od nikogo! Nie da się nauczyć podrywać kobiet. Albo się kobiecie podobasz, albo nie i tyle. Jedyne co można ogarnąć, to jak zebrać się na odwagę, by zagadać, jeśli masz z tym problem, bądź nieco poprawić swój wygląd. " Taka ciekawostka. Kobieta bardzo często ma tak, że na początku nie bierze Cię za partnera seksualnego, ALE po czasie jak zaczynasz coraz bardziej u niej plusować.. to nagle się jej odmienia. Ile razy ja już to przerobiłem, to aż bawi, jak kobieta nagle się tak zwiesza, wytęża jakby wzrok i tak patrzy prosto w twarz, taka jakby była nieobecna, albo bardzo pobudzona, a jednocześnie coś w sobie emocjonalnie mieliła i średnio nawet słuchała słów bo jest zajęta czymś innym. A co załatwia dalsze sukcesy jak nie osobowość, styl bycia i bajerowanie? To nie jest tak, że nie istnieje uwodzenie. Być może u osoby tak twierdzącej tak się dzieje. Nie ma tak, że nie istnieje dobry bajer. Istnieje i kobiety na to się nabierają, ale być może nie na bajer tej osoby, która głosi takie tezy. W końcu jak napisałem ja i @Ramaja Awantura .. normalni ludzie też mają partnerki, a nie mają 2 metrów wzrostu i szczękę tak ostrą, że można na niej noże ostrzyć. Skąd to się bierze, z hipergamii? Litości, wystarczy wyjść na parę imprez, do galerii handlowej do miasta czy gdziekolwiek gdzie jest więcej ludzi i te twierdzenia muszą się bardzo mocno bronić, żeby nie upaść..
  9. Gremium wybitnych naukowców psychologów, omawiających taktyki ewolucyjne kobiet na reddicie i wykopie [incelizowane]: Teraz to już się uśmiałem. Uczenie się o kobietach i doborze płciowym u ludzi od incela, jest jak nauka biznesu od osoby, która całe życie przepracowała na etacie. Albo jak zarządzać sobą, emocjami i własnym życiem od alkoholika, bo na jedno wychodzi. Ja BOGU DZIĘKUJĘ, że nie zniszczyłem sobie skrajnie relacji z kobietami przez te incelskie wypociny, którymi nasiąkałem - wraz z żalem, złością, agresją i poczuciem niesprawiedliwości na świat. Uratował mnie praktyk i obserwowanie rzeczywistości, gdzie facet 6/10 prowadza się za rączkę z kobietą 8/10, goście z brzuszkiem mają fajne panny i tego, jak żyją ludzie. Bierze mnie coś w rodzaju pustego śmiechu, gdzie ci incele krzyczą o hipergamii, chociaż to się bardzo, bardzo, bardzo wątle sprawdza u ludzi. To, że mam inny obraz świata a nie redpillowo-blackpillowy, to dziękuję losowi, bo wziąłem z tych nurtów to, co chciałem i zostawiam ten syf za sobą, niech się w tym bagnie kąpią inni. @DuchAnalityk piszesz o tym, że nie istnieje coś takiego jak uwodzenie bo albo się podobasz kobiecie albo nie (i nic nie musisz robić) (co świadczy o braku realnych kompetencji z kobietami) czy tym, że studenci nie ruchają studentek. A kogo niby? To świadczy, że powielasz dane jakie przeczytałeś, i narażasz się na błędy w ich powielaniu ze względu na skrajne, negatywne emocje, ze względu na swoje doświadczenia i/lub ich brak. Incele mają to samo. Dlatego nikt ich nie bierze poważnie - piszą często bzdury + ton użalania się nad sobą tworzy z nich mężczyzn, od których instynktownie się ucieka, a oni znajdują wsparcie tych wśród swoich małych, podobnych sobie, grupek. Dlatego to jest na wyższym poziomie żenada. Jako ciekawostkę dodam, że czas kiedy nasiąkałem redpillem był NAJGORSZYM z możliwych dla mnie kontaktów z kobietami. Nic tego tak nie psuło jak czytanie ich wypocin. Poza tym, ja redpill już wyjaśniłem na forum parę razy, nie chcę się więcej rozpisywać na ten śmieszny temat.
  10. To jest ogromna historia, ale tak w skrócie, siedziałem "w piwnicy" i wszelkie osoby korzystające z życia uznawałem za gorsze od siebie, a siebie za wyjątkowy płatek śniegu, uzależniony od porno, gier. Z podobnymi sobie znajomymi, bo podobne przyciąga podobne. A potem zacząłem walczyć z życiem, bo okazało się, że tamci mi podobni kumple nie są do życia i jako typowy prz*gryw muszę sobie radzić samemu ze sobą i z życiem. I jakoś to się toczyło, od lekko anorektycznego chłopaczka do osoby, która sporo robocizny zrobiła, żeby żyć bez pretensji, uraz i jakoś wyjść na prostą i coś w końcu osiąga. Ciężka sprawa, trzeba wyrzucić prawie całą dawną osobowość do kosza. Osobowość to po prostu suma naszych odruchów na określone bodźce, coś jak w tresurze psa. Tresura siebie na nowo to nudna i ciężka sprawa, ale o tyle warta zachodu, że życie się nie wraca Jak myślę o swoich dawnych porażkach, głupocie, jak dawałem się traktować innym, to aż mi się rzygać chce, ale może to była karma, czy coś.
  11. Fajnie napisane. Jako były 101% przegryw dorzucę swoje parę groszy. Kiedyś trenowałem BJJ i trener pokazał nam jak zakładać trójkąt nogami. Jako nowy, dali mi również początkującego do treningu. Był właśnie takim typowym, ekhm, flepiarzem. Podczas ćwiczenia trener poprawił moje ułożenie i powiedział, żebym docisnął się bardziej do jego ciała, to będzie lepiej działało. W efekcie, koleś zrobił się wręcz purpurowy w parę sekund a ja zupełnie nie czułem tego nacisku. Wtedy chciało mi się z tego śmiać, dzisiaj już nie za bardzo. Po wszystkim, widziałem że chłopak tak siadł, taki zdołowany i pewnie myślał coś w stylu "znowu to samo..". Jakby nie było - robił co mógł. Szacunek do niego. Tak, ale ciekawy jest mechanizm to kompensujący. Bo nie ma światła bez cienia i przemocy bez odwetu. Ktoś powie, że tacy ludzie żyją długo i szczęśliwie - niekoniecznie, jeżeli wejrzeć głębiej. Tłumią wszystko dopaminą. Wszelka przemoc u ludzi względem innych powoduje parę rzeczy: - strach przed karą - najlepszy przykład to kłótnia. Jak już się z kimś pokłócimy, to i tak gdzieś z tyłu głowy jest "a kiedy on zaatakuje znowu?". Jak byłem mały to pamiętałem, że bałem się tego, że nawet ktoś w szkole mnie podejdzie od tyłu i coś zrobi po jakiejś dramie. To się wszystko kumuluje w człowieku, nie ma takiego zwycięstwa czyimś kosztem, które nie odbija w drugą stronę. - podświadome poczucie winy - poczucie winy to najzwyczajniej nienawiść do siebie, im jest tego więcej tym bardziej sobą gardzimy, chcemy się ukarać za to, co robimy innym. Czujemy się winni, że kogoś skrzywdziliśmy, bo każdy na pewnym poziomie rozróżnia czynienie zła od dobra. To też kumuluje się w głębokiej nieświadomości i wybucha, gdy tylko może. To, co opisałeś to buduje SAMOOCENĘ (która jest powierzchowna, np. u kobiet samoocena związana jest często z tym jak wyglądają), natomiast poczucie własnej wartości świadczy o tym jak cenni jesteśmy, jako człowiek ale bardzo wewnętrznie, głęboko, nie powierzchownie. Człowiek, który uważa się za cennego nie będzie miał nałogów, nie będzie w słabych związkach, nie da sobą poniewierać i nie będzie poniewierał innych, bo skoro ma poczucie własnej "cenności" to w taki sposób będzie traktował innych, skoro źródło jest w nim samym, a można dać tylko to, co się ma. Oprawca często nie wie co to znaczy mieć wysokie poczucie własnej wartości. Gdyby mu zabrać wszystkie jego stymulanty to gdyby zeszło tłumienie, to ten człowiek mógłby oszaleć. Tak, ale ciekawa jest sprawa osiągania. Często do sukcesu paradoksalnie prowadzi nas poczucie winy (co śmieszne) i chęć odczuwania satysfakcji - celem nie jest sam cel, ale satysfakcja jaką będziemy odczuwać jak się to już zdobędzie. Nasza psychika jest skonstruowana tak, że musi ciągle do czegoś dążyć, ciągle osiągać - problem w tym, że końca nie ma. Dlaczego? Gdyby się odnalazło ostateczne zaspokojenie, to wyginęlibyśmy, dlatego iluzje są aż tak cenione i ludzie nawet jak spędzą całe życie na poszukiwaniu rzekomego szczęścia i nigdy go nie znajdą to będą lecieć w chuja dla własnego obrazu "wysokiej własnej wartości" jacy super nie są, to i tak w odruchu szczerości powiedzieliby, że tak naprawdę w życiu szczęśliwi byli może parę razy. Fajny link do artykułu, gdzie jest wyjaśnione, że ludzie nie są skonstruowani do odczuwania szczęścia - https://neurosciencenews.com/human-happiness-14525/ Księga Syracha zawsze na propsie, tutaj pasuje do przegrywania. 22 Gdy bogaty wpadnie w nieszczęście, wielu ma takich, którzy mu pomogą, gdy wstrętnie mówić będzie, jeszcze uniewinniać go będą. Gdy natomiast biedny w nieszczęście wpadnie, będą go ganili, a gdy mówić będzie mądrze, nie znajdzie uznania. 23 Gdy bogaty przemówi, wszyscy zamilkną i mowę jego wynosić będą pod obłoki. Gdy biedny przemówi, spytają: «Któż to taki?», a jeśliby się potknął, całkiem go obalą. I jeszcze klasyk z Biblii: Bogaci będą jeszcze bogatsi, a biedni jeszcze biedniejsi. Dobrym rozwiązaniem jest nie tyle praca nad wygrywaniem na zewnątrz, ale bardziej wewnątrz. Wszelkie poczucie krzywdy, upokorzenia, strachu itd. jest związane tylko z wnętrzem i tam jest rozwiązanie. Inaczej życie to ciągła ucieczka od emocji - bez względu czy prz*grywa czy wygrywa. Zabierając zewnętrzne, znowu zostajemy z tym co wewnątrz. Ludzie nie odczuwają złych emocji ze względu na swój wygląd. Ludzie odbierają tylko swój wewnętrzny wstyd, który można usunąć. Nie cierpi się z powodu przeszłości, ale ze względu na żal jaki się za nami ciągnie. Nie cierpi się z powodu tego co nam zrobiono, ale z chęci zemsty jaka się z nami ciągnie. Nie cierpimy z powodu braku, ale pożądania które nigdy się nie skończy, a które napędza każde działanie i ma za zadanie wypełnić dziurę "w duszy". To wyniszcza tak naprawdę, a nie iluzja jaką się karmimy. Też, i potwierdzam że ciężko się to odbudowuje, ale da się odrodzić znacznie bardziej silniejszym, bo nie jesteśmy ofiarami samych siebie - jesteśmy ofiarami swoich myśli. Poza tym, słowo trama jest za bardzo szafowane na prawo i lewo. Trauma jest to zdarzenie, zagrażające zdrowiu i życiu. Żeby nasz flepiarz miał traumę, musiałby widzieć jak ktoś umiera, najczęściej w skrajny sposób na jego oczach, widzieć jak ktoś jemu bliski płonie na żywca, czy coś takiego. W innym wypadku ma coś w rodzaju zaburzeń, najczęściej zaburzeń adaptacyjnych. Te formy zaburzeń też fajnie wychodzą i ta "bezbronna ofiara" gdy coś w świecie osiąga, natychmiast to sobie rekompensuje - np. jako ekstremalnie chamski przełożony, który się rozkoszuje gnębieniem innych. Dlatego warto to brać na poprawkę, że nasz wygryw i prz*gryw są bardzo sobie tak naprawdę podobni. Swoją drogą, najbardziej agresywni ludzie jakich znam, to właśnie prz*grywy - u obu płci. Nie dresy, bo z nimi jak się wie jak, to można się dogadać i jeszcze mogą być pomocni. Najbardziej próżnymi, złośliwymi i przemądrzałymi ludźmi jakich znam, to są właśnie prz*grywy, patrzący na innych z góry. Tak samo u kobiet, te które nie mają powodzenia jakiego by chciały, to są nie do życia. Gdy ten syf wychodzi robi się naprawdę ciekawie. Na zakończenie słowa Marka, które zawsze mnie bawią: ja nie mam żadnego przystojnego hejtera. Całkiem śmieszny jest ten cyrk jak widzi się, że ofiara też nie jest taka święta, a wygrany też nie jest do końca taki wygrany, a obaj tylko folgują własnej małości.
  12. Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać. Post nie ma na celu nikogo obrazić, po prostu mam dobry humor. Ale tak, potwierdzam, na przestrzeni 20 lat jakość odbieranego przez nas Słońca trochę się zmieniła. Już nie pamiętam o co chodzi, ale starsi ode mnie ludzie donoszą, że oparzenia słoneczne są bardziej dotkliwe niż kiedyś, chociaż może to coś związanego z ich wiekiem.. Może coś się dzieje z atmosferą, kto wie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.