Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Messer

Starszy Użytkownik
  • Ilość treści

    423
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    1

Messer wygrał w ostatnim dniu 24 Styczeń

Messer ma najbardziej lubianą zawartość!

Reputacja

808 Świetna

1 obserwujący

O Messer

  • Ranga
    Starszy Kapral

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnio na profilu byli

1793 wyświetleń profilu
  1. .. a w ostateczności do życia.
  2. Może i tak. Ja nie wytrzymałem z tym nawet godziny. Znam siebie, po jakimś czasie w takiej pracy musiałbym sięgnąć po psychotropy. Już bardziej wolałbym nauczyć się rzadkiego języka i próbować coś z nim ugrać. W technikum informatycznym mieliśmy paru nauczycieli - programistów. Gdy spojrzałem w ich przekrwione od monitora oczy.. to było jak pierwszy sygnał, że ta ścieżka nie jest dla mnie.
  3. Dokładnie tak. Kiedyś, dawno, dawno temu myślałem o tym w skrajnych kategoriach, do granicy czarnej rozpaczy. Kupiłem sobie książkę do programowania w C++ i próbowałem coś działać w tej dziedzinie, w końcu elitarna (tak mówią przynajmniej jajogłowi programiści), było się w tym technikum informatycznym i tyle płacą za tą robotę.. Przeczytałem około 20 stron, napisałem parę kodów i myśl, że spędzę tak życie, jebiąc w jakiejś korpo 40 lat dla kogoś to popłakałem się z rozpaczy. Bardzo głębokiej rozpaczy. Zrezygnowany, siadłem i otworzyłem losową książkę (to był DEIR) na losowej stronie. Zacząłem czytać i znalazłem - zupełnie przypadkiem - fragment o wyborze własnej drogi życiowej. Autor przytaczał doświadczenie z obozów nazistowskich przeprowadzone na więźniach. Mieli za zadanie kopać dół, a potem go zakopywać, i tak ciągle. Jak mnie pamięć nie myli, to więźniowie z tego eksperymentu po prostu słabli, niektórzy umierali, bo wiedzieli, że robią coś zupełnie bezsensownego. Wereszczagin wysnuł taki wniosek, że człowiek który wie, że robi coś bezsensownego traci całą energię i nadzieję na poprawę żywotu. Ci więźniowie w porównaniu z inną grupą "kontrolną" po prostu szybko umierali, inne grupa/grupy żyły dłużej. Znacznie. Po wybraniu swoich rzeczy, w których chcę pracować czuję ten spokój, luz i polot, że wiem co mam robić i jak mam to robić. Znikł strach, pojawiła się spokojna pewność, poparta wieloma pomysłami jak mam działać, żeby coś osiągnąć. I idę w tym kierunku, wiem czego potrzebują ludzie i wiem jak to zapewnić na swoim bezrobociu. Pomysły pojawiły się same, gdy zacząłem pracować i zgłębiać pewne zagadnienia. Myśl, o pracy DLA KOGOŚ, o WSTAWANIU RANO 40 LAT, żeby DORABIAĆ NAJCZĘŚCIEJ MILIONERA, żeby POŚWIĘCIĆ DLA KOGOŚ ŻYCIE wiele lat na ciężkich studiach, ucząc się rzeczy przez siłę, za marne grosze (nie osiągniesz mistrzostwa w tym czego nienawidzisz, będziesz co najwyżej przeciętny!) jest po prostu straszna. Wolałbym spierdolić do aśramu w Indiach niż żyć jak taki robak, (korpo)szczur, zaszczuty strachem niewolnik. Serio.
  4. Trafiłem ostatnio na swojego jednorożca, więc coś mogę o tym napisać. Najważniejszym jest to, że mężczyzna musi odczuwać względem kobiety szacunek. Koniec, kropka. Na moim przykładzie - muszę wiedzieć, że to nie jest byle karyna dająca co drugiemu na dyskotece. Że czymś się interesuje, poza "podróżami", "fotografowaniem" itd. Że do czegoś w życiu dąży. Że ma jakieś marzenia, cele, plany i to nie tylko związane z dziećmi. Że ma jakieś poczucie humoru. Urzekło mnie jak parę dni temu "moja" pani jednorożec zaproponowała mi pomoc w przebieralni - "widzę, że ten rozmiar jest na ciebie za mały. Przyniosę ci o jeden większy, a ty na siebie jeszcze chwilę popatrz". I poszła. Prosta rzecz, ale wiem że coś od siebie daje i coś tam mózgu ma, skoro żartuje sytuacyjnie. Że kultura feminazizmu nie wytrzebiła z niej tego co jest tak dla mnie pociągające - tej niewinnej kobiecości połączonej z lekką uległością. Czas mnie straszliwie goni, więc tyle napiszę. Ale w skrócie dla mnie jest interesująca ta sama postawa kobiecości czyli coś więcej niż tylko bezcelowe istnienie i "ciągnięcie wózka z dnia na dzień". Tyle na szybko, ale podsumowując : kobieta musi być na tyle ogarnięta, żeby czuć do niej szacunek, musi przejawiać po prostu takie cechy.
  5. Messer

    Zabrać białym kobiety

    Najśmieszniejsze w tym jest to, że garstka posłusznych i zmanipulowanych idiotów robi to, co chcą kontrolujący ich panowie, i pionki nawet nie zdają sobie sprawi że są tępym bydłem do wykorzystania, które po zrobieniu swojej roboty, pójdzie w odstawkę. Kali zrobił robotę, Kali może wypi3rdalać. I nawiasem mówiąc. Parę dni temu znalazłem taki klip video, o tytule "Jestem żydem i jestem dumny \z tego powodu\". Marzę o podobnej wersji, ale z tytułem "Jestem biały i jestem z tego dumny". Ale byłby kwik. Pod same niebiosa. Filmik, gdyby kogoś to interesowało. Naturalnie, odbiór tego jest w miarę pozytywny, co widać po łapkach w górę. Taa.. równość. 😆
  6. Messer

    Pobzykałbym, ale się brzydzę.

    Prawdopodobnie mechanizm obronny, którym Twoje ego broni samo siebie przed pewnymi oczywistościami. W pewnym trudnym okresie swojego życia też bombardowałem siebie takimi bzdurami. Tłumaczyłem sobie wszelkie złe rzeczy, które mnie spotykały okrucieństwem świata, masonów, kobiet, kosmitów. A po tym zacząłem być szczery sam ze sobą, i okazało się że to ja zjebałem. Nikt inny, tylko ja podłożyłem sobie kłodę pod nogi, potknąłem się o nią, i zacząłem przez to płakać, gdy brutalnie trafiłem na glebę. I tego panie @Niepowtarzalny małego oświecenia Ci życzę - że sam siebie bombardujesz gównianymi przekonaniami, i dziwisz się że z gówna wychodzi gówno. Jeżeli nie zacznie Ci to przechodzić z czasem, polecam udać się do jakiegoś fachowca od psychiki.
  7. + @jerry + @mianle To była zmiana całej mojej osobowości - od góry, do dołu. Począwszy od sylwetki -/+15kg mięcha, poprzez pracę nad dykcją, głosem (polecam oglądać aktorów dubbingowych i naśladować), ubiorem, perfumami, czy nawet coś tak osobliwego jak oczyszczanie organizmu, poprawa poczucia humoru, nauka rozmowy z ludźmi (byłem od zawsze zamkniętym w sobie gburem), uśmiechanie się do ludzi, próbowanie osłodzenia innym życia. Myślę, że największy wpływ miało to, kim się stałem. Ja po prostu lubię ludzi, ich radość to jest moja radość, gdy komuś poprawię nastrój i humor to jest to moje zwycięstwo. Ja nie udaję, że czuję radość gdy widzę kogoś bliskiego, ja autentycznie ją czuję. I tak jak napisał @Piter_1982 w tym poście - Skąd to się wzięło? Z codziennej, dwuletniej pracy nad sobą i podświadomością. Świadomym wybraniu byciu pozytywnym i dobrym, działaniu bez egoistycznych pobudek typu: "ja robię dla ciebie to, w zamian oczekuję..." I wiecie co, chłopaki? Ludzie to czują. Reagują odpowiednio, ba! czasem gdy mam zamiar o coś poprosić, to niektórzy sami czują radość, że mogą mi pomóc. Dziwne, biorąc pod uwagę "normalny" "lewopółkulowy" światopogląd ludzi, że inni to egoistyczne kurwy i trzeba dbać głównie o własny interes w życiu. Myślę, że dobrze to opisuje cytat Nietzschego: A ci, którzy tańczyli, zostali uznani za szalonych przez tych, którzy nie słyszeli muzyki. Nie odczuwam żadnej nienawiści czy złości w stosunku do kobiet. Rozumiem je i czasem współczuję, tego że nie mogą być inne - chociaż wiem, że wiele by po prostu chciało. Jednak za osiągnięcie takiego stanu odpowiada już niestety długotrwały rozwój duchowy. Na poziomie naukowym masz neurony lustrzane, na duchowym masz poziom energii, którym emanujesz. Czyli wchodzimy na poziom odrobinę głębszy: żadnego fapu i porno, to są podstawy podstaw. Osobiście udało mi się rzucić nałogi, które po prostu zżerały moją energię życiową - i nie zamierzam do nich wracać. Życie jest bez nich jest po prostu cudowne. Chociażby porno jest dzisiaj uznawane przez społeczeństwo za całkowicie zdrowie i normalne, ale ma zbyt duży wpływ na mózg, żeby to ignorować. A zdrowy mózg odpowiada głównie za harmonijną osobowość. Ciężko być harmonijnym, bez poprawnie funkcjonującego mózgu. Aha, i nie zapominajcie o jednym. Kobieta nie idzie do łóżka z waszymi butami, perfumami czy biżuterią. Na pewnym poziomie kręci ją to, co do sami sobą prezentujecie, jacy jesteście. Chyba, że ktoś tu chce być pociągającym tylko ze względu na portfel, czy dla narcyzek z rozdmuchanym ego, to życzę powodzenia. Co za rekontekstualizacja! Dziękuje za to co napisałeś! Nie pomyślałem nawet o tym. Dobra myśl, dziękuję raz jeszcze! @HodowcaKrokodyli nie mogę już cytować. W pewnym sensie masz rację. Mało rozwinięci ludzie nienawidzą każdego, kto ma coś, co można nazwać lepszym. Prymitywna, dziecinna reakcja. Tak bardzo psuje to jakość życia obu stronom, że aż wkurwia. Swoją drogą, to też dzięki Tobie zrozumiałem jakim gniotem są te pua bzdury - przynajmniej w większości. Nie podziękowałem chyba Ci za to! Dziękuje ślicznie! Pozdro! I uwaga na guru podrywu, trzymaj pasek od spodni mocno gdy będą w pobliżu! 😆😆 @zuckerfrei Jakie tam scysje, to było z ponad pół roku temu i tylko raz. Tyś mi jak brat! 😆 @Jebak Leśny @KuruKuruKukurin Zastanawiałem się nad tym wiele razy, nie myślcie że nie. I gdyby było inaczej, tego postu by nie było. Nawet chłopaki u góry piszą, że coś jest na rzeczy. Pomyślmy chwilę. Powiedzmy, że jedzie drogą skoda fabia w lpg. Kto na nią zwróci uwagę? Mało kto. Głównie będą to osoby, które by takową rzecz chciały sobie kupić. Za skodą jedzie, dajmy na to, Ford Mustang GT. I teraz zastanówmy się, który samochód przyciągnie więcej spojrzeń? Skoda czy Mustang GT? Myślę, że zasada działa jest równie podobna. Sprawdzałem te reakcje nie raz, badałem temat parę miesięcy, po prostu z ciekawości - zawsze podobne wyniki. Czy to jest projekcja? Nie wiem, nadal mogę się mylić. W końcu prawie całe ludzkie życie to jest jedna wielka projekcja. Czy jestem zadufany w sobie z powodu tego porównania do tych samochodów? Nie wiem, może, podświadomie. A te dziewczyny, z którymi spacerują jakie mają smv? Nie wiem, też zależy dla kogo. Dla mnie wysokie, i nie wstydziłbym przedstawić się je rodzinie czy kumplom. No ale nie zapominajmy, że jesteśmy wśród dżentelmenów, a de gustibus non est disputandum. @manygguh Amen. Niesamowitą ulgą jest to, że w końcu można to zrozumieć i wręcz fizycznie poczuć to wyzwolenie. Wybieranie przez kogoś drogi we własnym życiu to jest podobna sytuacja do tego, jakby ktoś uznał co będzie komuś drugiemu smakowało na obiad. A co z ludźmi, którzy chociażby tych obiadów nie jedzą? Życie jest tak proste. Szkoda, że tak bardzo sami je utrudniamy, najczęściej własną ignorancją.
  8. Wstępem. Od paru lat usilnie pracuję nad sobą tak intensywnie jak tylko mogę, w różnych aspektach życia. Znacząco poprawiłem swój wygląd, psychikę (to najbardziej), finanse, obycie wśród ludzi i całą tą próżną, społeczną otoczkę. Złożyło się tak, że od jakiegoś czasu zacząłem zbierać efekty swojej pracy. Normą są ciepłe spojrzenia od dziewczyn na ulicy, przyjazne nastawienie w moim kierunku (już zapomniałem kiedy jakaś dziewczyna była w stosunku do mnie chamska!) i nawet kobiety wychodzą same z propozycjami spotkania, wypadu na zakupy czy coś w ten deseń. To, co mnie jednak zszokowało, to jest ilość uwagi (spojrzeń), jaką poświęcają mi ludzie, kiedy spaceruje się po mieście samemu, z kumplem czy ze znajomymi, a kiedy robi się to z wyjątkowo atrakcyjną dziewczyną. Niektóre reakcje są aż skrajne, gdy jest się z kobietami o wysokim SMV. Wykrzywione ze specyficznej złości twarze, szczególnie kobiet wyglądających na 35+, które aż zdają się krzyczeć z tej nienawiści i frustracji. Mnie, jako urodzonego empaty to aż samego boli, że taka pani przeżywa takie katusze tylko w swojej głowie. Mężczyźni zazwyczaj rzucają spojrzenia związane z wyzwaniem, agresją i podświadomą próbą dominacji, chociaż nie jest to aż tak częste, jednak zdarza się. Najczęściej ktoś utrzymuje dłużej wzrok, uważnie patrzy, po czym idzie w swoim kierunku. Młodsze dziewczyny, zazwyczaj wyglądające na 21+, kokieteryjnie się uśmiechają, szczególnie gdy są tylko z koleżanką. Ciężko mi zliczyć ilość bezpośrednich spojrzeń w oczy i uśmiechów od dziewczyn w takich sytuacjach.. Dla porównania, chyba nigdy nie dostałem takiej reakcji od dwójki dziewczyn, kiedy szedłem samemu. Dla równowagi wspomnę również o tym, że bliżej mi do 25 lat, niż do 30tki. Jestem wyjątkowo wyczulony, kiedy ktoś na mnie patrzy, i ilość krótkich spojrzeń na ulicy od ludzi również zwiększa się mniej więcej trzykrotnie, idąc z urodziwą damą, w porównaniu do np. spaceru samemu. To jest pewne zderzenie ze ścianą. Wiedziałem, że dla wielu ludzi związek jest absolutnie najważniejszą sprawą w życiu, ale nie sądziłem że aż tak. To jest na początku szokujące, a potem najzwyczajniej w świecie smutne i ponure – jakie żałosne trzeba wieść życie, żeby tak bardzo emocjonować się takimi bzdurami, jak dwójka atrakcyjnych ludzi spacerujących po mieście, która wygląda na parę? Wnioski. Tutaj wielu chłopaków wręcz pragnie tego całego glamour związanego ze statusem i kobietami. Więc tak, rozwój to jest fajny sposób aby one same chciały Cię poznać. Jednak jest to związane z drugą stroną medalu, albowiem po takich reakcjach od ludzi poczułem, że muszę być gotowy na różnej maści patusów, którzy nie skończą na spojrzeniu, ale być może podeszliby się spytać czy mój nos też potrzebuje swego rodzaju rozwoju i poprawy. Czy warto? Z jednej strony – tak. Znacznie przyjemniej spaceruje się z miłą i atrakcyjną dziewczyną, niż samemu albo ze znajomymi, czy z mało atrakcyjną damą – wiadomo o co chodzi. Z kolejnej strony – raczej nie. Nienawiść ludzka sięga czasem apogeum, co może przerodzić się w specyficzne sytuacje, których trzeba być jednak świadomym, że takie coś może chociażby przerodzić się w zwykła szarpaninę z jakimś frustratem na ulicy. Obgadywanie i próby wbijania szpili od tak zwanych znajomych, to już jest norma, zbywana szerokim uśmiechem bez żadnej agresji zewnętrznej i wewnętrznej z mojej strony. Interesujące i żałosne jednocześnie. Dlatego warto teraz zadać sobie pytanie, czy warto poświęcać w życiu aż tak wiele, żeby dostać ten specyficzny implant szczęścia, zbudowany jednak na lęku (przed odejściem kobiety czy reakcjami innych ludzi) na rzecz.. nie oszukujmy się, swego rodzaju próżności. Po prostu warto zadać sobie samemu w głębi duszy pytanie: czy warto? Myślę, że warto się starać w życiu walczyć o swoje i zdobyć swój własny, prywatny, życiowy Everest. Ale motywacja kobiecym kuprem, to słaba motywacja. Ulotna i zmienna. Zawodna. Jako mężczyźni, nie usuniemy również zaprzeczenia: „nie będę się starał nic dla nich robić! Ja jestem najważniejszy!”. Jest to kłamstwo zbudowane na zaprzeczeniu, a więc zaprzeczenie to wyparcie. Przy każdym zysku pieniężnym, liczymy na efekty materialne, które on zapewni. A one bezpośrednio związane są z przetrwaniem, a przetrwanie z rozmnażaniem. Teksty typu: „rób to tylko dla siebie!” brzmią teoretycznie dobrze, ale nie niosą ze sobą prawdy jako takiej – zawsze z tyłu głowy będzie gdzieś damskie krocze, które można przez to zdobyć, więc w pewien sposób takich rzeczy nie robi się tylko dla siebie. Podsumowując. Jeżeli kogoś taki styl życia uwodzi i pociąga – owszem, czasem to jest fajna zabawa. Ale warto wiedzieć, że to przenigdy nie da Ci szczęścia i spełnienia. Ewentualne równie chwilowe emocje, czasem też ulotne zaspokojenie, które wróci w postaci napięcia w wiadomym miejscu za parę dni. Warto, z równowagą w sercu i głowie, czyli to jest dla ludzi odrobinę mądrzejszych niż ogół.
  9. Messer

    Dlaczego jest taka zawiść?

    Wszyscy od samego początku naszych żyć uczymy się jak poruszać się po świecie zewnętrznym, natomiast prawie nikt nie wie absolutnie nic o świecie wewnętrznym. Zazwyczaj wiedza na ten temat kończy się w temacie czym jest podświadomość i pseudo psychologią typu mądre cytaty o miłości. Ludzka psychika ma to do siebie, że bez pomocy i ingerencji z zewnątrz nie znajdzie równowagi w różnych aspektach życia, nie poradzi sobie z własnymi problemami i projekcjami, ba! - nawet nie jest w stanie odróżnić prawdy od fałszu. Zawiść jest bardzo specyficznym mechanizmem obronnym, który wręcz zdaje się mówić: ja nie jestem tego w stanie osiągnąć, nie wierzę w to świadomie ani podświadomie, dlatego muszę cię nienawidzić/obgadywać/dogadywać i temu podobne, i tak dalej. Dlatego właśnie maluczcy spychają ludzi na swój poziom, a ci bardziej wielcy i szlachetni pomagają stanąć na nogi, bo wiedzą że nie trzeba nurkować w szambie całe życie - mali tego nie wiedzą, i zapraszają do siebie na salony. Można dać tylko to, co ma się w sobie. Oni mają w sobie piekło, więc je mogą tylko rozdać. Tyle w nich spełnienia i radości. Pogardzanie tymi ludźmi jest pomyłką, bo ich procent życiowej satysfakcji to może jakieś 10%. To jakbyś kopał bezpańskiego psa, bo na chwilę do Ciebie podbiegł, bo samemu coś by chciał dostać. Tak, wiem, łatwo pisać i o tym mówić, trudniej zrobić. Ale to jest do zrobienia, po prostu trening. Po jakimś okresie pracy to spływa jak po kaczce. Nikt, absolutnie nikt nie uczy w szkole o tym co jest ważne i istotne w życiu, czym jest świadomość, jak działa psychika, czym są i jak wyglądają procesy umysłowe, jak się bronić przed "januszami", czym jest asertywność.. Stąd właśnie ta patologia wzmocniona biedą, nałogami, wychowaniem na chama przez dziada pradziada - jak tradycja przykazała, programowaniem kultowym i religijnym itd.
  10. Messer

    Szukam poradnika

    Też kiedyś kupiłem z dwa poradniki tego typu. Co za żenada. Nie żałuję, że kiedyś zgubiłem parę stówek na ulicy, ale tego żałuję strasznie. Dlaczego? Bo to było żerowanie na mojej naiwności, a naiwność to przede wszystkim postawa braku. Z tym co wiem teraz, nie wydałbym na to nawet złotówki, bo to nie jest tego warte. To, co masz opisane w tym pdfie znajdziesz BEZ NAJMNIEJSZYCH problemów na stronach zagranicznych - całkowicie za darmo. Tylko, że jest wymagany j.angielski. Od siebie polecam stronkę whetyourwoman.com Autorze posta, zaoszczędź sobie szekli. Kup sobie ładnie wyglądającego ciucha, albo dobre perfumy w zamian za to. Lepiej Ci to wyjdzie na dłuższą metę.
  11. Messer

    RAP dla wzmocnienia

    Wiem, że miał być j. polski, ale polski rap jakoś nie może mi przejść przez uszy. Po prostu ciężko słuchać o pewnych durnych tekstach, gdy się wie coś fachowego. Nie polskie, no ale. Znajomi wkręcili mi kiedyś ruskie klimaty muzyczne. I tak zostało. Wszystko, tylko nie polski rap. Zadałeś sobie pytanie dlaczego tego potrzebujesz? Jest różnica między byciem chamem i bucem, a pozbyciem się neurotycznych lęków i zahamowań, które blokują całe aspekty zachowań np. w tym podświadoma duma, która jest często związana z brakiem asertywności. A duma zawsze związana jest z defensywnością, podświadomą złością i agresją, a parę kawałków rapu po prostu te podświadome cechy może wzmocnić. Błędne koło, jeżeli chcesz żyć na wyższym poziomie spełnienia, a nie z buraczaną agresją charakterystyczną dla klasy niższej, co nie znaczy że nie ma jej klasa średnia i wyższa. Po prostu u niższej to jest wręcz cechą sztandarową. Celem rozwoju jest powiedzenie "nie" z uśmiechem, nie odczuwając przy tym żadnego poczucia winy, żalu, wstydu. Pytanie dlaczego chcesz nurzać się w jednych z najniższych stanów jakim jest chamstwo, kiedy możesz wykształcić to samo mając spokój i harmonię w duszy? @Ksanti masz intencję pójścia w dobrym kierunku, ale nie masz drogowskazów. Mnie się udało coś takiego osiągnąć, więc czemu nie możesz Ty? Nie musisz nurzać się w gównie, żeby paradować dostojnie i z klasą na balu życia, przeciwnie - możesz chodzić w eleganckim i czystym ubraniu, z uśmiechem, poczuciem wolności i spokojem.
  12. Messer

    Trochę to przykre

    Tak naprawdę jest to jedna z najcudowniejszych informacji jakie możesz w życiu dostać. Żeby osiągnąć spełnienie nie potrzebujesz żadnego damskiego krocza, władzy, milionów na koncie, strachu i posłuchu pośród ludzi. Żeby osiągać to co w życiu ważne, czyli jak najwyższe stany, nie potrzebujesz tego co jest fetyszem milionów. Przecież dla zwykłego Kowalskiego to powinna być ulga. Nie trzeba z nikim się ścigać ani konkurować. Można sobie spokojnie żyć, i brać to, czego rzeczywiście potrzebujesz od świata, a nie to co wydaje Ci się, że musisz mieć. Spokój i ulga, gdy z coraz bardziej zmęczonych barków schodzą głazy, nakazy i popędy "muszę". Wraz z rozwojem, coraz cięższe i coraz lżej się żyje. Dla osoby, która raczkuje w tych tematach to jest tragedia. Dla osoby, która już to rozumie, to jest wyzwolenie bo zaczynasz z byciem ofiarą na dosłownie pastwie losu, być odpowiedzialnym za samego siebie i własny poziom spełnienia. Swoją drogą, gdy osiągniesz propagowane przez społeczeństwo kolejne fetysze typu władza i bogactwo, możesz odkryć że w tym sensu też wielkiego nie ma. Zyskałeś parę przyjemności dla ciała więcej, może parę uzależnień więcej, które wzmacniają podświadomą agresję, ale poziom zadowolenia i spełnienia w życiu pozostał taki sam. I jak żyć? Wydaje mi się, że opcja jest tylko jedna, cytuję: The world of the ego is like a house of mirrors through which the ego wanders, lost and confused, as it chases the images in one mirror after another. Human life is characterized by endless trials and errors to escape the maze. At times, for many people (and possibly for most), the world of mirrors becomes a house of horrors that gets worse and worse. The only way out of the circuitous wanderings is through the pursuit of spiritual truth.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.