Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

krisye

Użytkownik
  • Ilość treści

    9
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

17 Dobra

O krisye

  • Ranga
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. krisye

    Autorytety i ciekawi ludzie - sprawa priorytetowa.

    Hej. Od wielu lat siedzę w branży samochodowej- kupuję, sprzedaję (handel), sprawdzam przed zakupem itp. Zajmuję się tym profesjonalnie. Mam pomysły na wiele artykułów, typu: pomoc przed zakupem samochodu, psychologia kupującego, psychologia sprzedającego. W tym temacie jest również wiele tabu, niezręcznych prawd o kupujących jak i sprzedających. Jeśli przydałaby się moja pomoc w formie takich tekstów, proszę o znak- wyskrobię na próbę coś:) EDIT: Patrząc na datę powstania tematu, domyślam się, że napisałem w złym dziale. Moja propozycja dotyczy gazety internetowej o jakiej obecnie wspomina Pan w audycjach:)
  2. Dziękuję bracia za wszystkie wypowiedzi:) Bez wątpienia pomogło mi to:)
  3. Co racja to racja. Trafił się frajer, który nie spełniał wszystkich wymagań, albo poszło coś nie tak w ich relacji, to szybko przypomniała sobie moją dobra stronę. Jednak pewnie jakby natrafił się trochę lepszy, to już by nie była taka chętna wobec mnie.. Potrzebuję trochę czasu żeby sobie to wbić to łba, minie trochę czasu ale w końcu się uda i będę miał kompletnie wyje*ane w nią, bo ileż można takie toksyczne i niszczące uczucia w sobie nosić.. Trzymajcie kciuki żeby jak najszybciej mi to przeszło;) Dzięki za wypowiedzi
  4. To fakt, fizjologia miesza się z czymś subtelnym, duszą- próbuję to rozgraniczyć, lecz czuję jakbym nie miał na to wpływu.. Chociaż tak myślę, że sex, czy pocałunek w takim wypadku to w pewnym sensie manifestacja nie tylko fizjologi, ale też trochę uczuć, przynajmniej tak to czuję. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że mamy dziecko i że jesteśmy tak naprawdę w pewien sposób skazani na siebie. Co innego jakby to była zwykła dziewczyna, nie podoba się to narazie nie musimy się nigdy już widzieć. A w tym wypadku jesteśmy skazani na spotkania kiedy np zabieram dziecko do siebie, czy kontakt w sprawach odnośnie dziecka.. Jak sobie tego jakoś nie przetłumaczę, nie oswoję się z tym i nie zrozumiem, to będę skazany na bagno emocjonalne jeszcze na długi okres czasu... Niech mi to przejdzie jak najszybciej. Chciałbym się stać tępym, oschłym i niewrażliwym człowiekiem wobec innych ludzi, może załatwiłoby to sprawę moich głupich smutków i cierpień. Masakra
  5. Hej braciaki, niekontrolowany smutek wchodzi do mnie drzwiami i oknami, więc muszę się wygadać może mi trochę lepiej będzie;) Krótka zwięzła historia: Byłem z dziewczyną 3 lata, mamy dziecko. 8 miesięcy temu postanowiłem odejść od niej z wielu powodów, które zmusiły mnie do tego (wynikały one z jej zachowania wobec mnie, ale nie to jest teraz najważniejsze). Zrobiłem to, bo było to konieczne, jakbym dalej w tym tkwił, jeszcze gorzej by się to skończyło. Zrobiłem to dla dobra nas obojga, z myślą, że może gdy ona zrozumie, że to że mamy dziecko nie oznacza, że może sobie ona robić co chce bo i tak nie odejdę od niej (i zacznie mieć trochę więcej szacunku do mnie), to wrócimy do siebie, bo jednak chciałbym tworzyć pełną rodzinę, zawalczyć o to. Dopiero 2 miesiące temu (po pół roku od rozstania) zaczęliśmy się znowu spotykać praktycznie jak para. Zauważyłem, że zrozumiała to, że nie szanowała tego co miała. Zauważyłem też, ile razem błędów popełnialiśmy, bo ja również święty nie byłem. Zaczęliśmy więcej rozmawiać, lepiej się dogadywać, być wobec siebie szczerzy i szanować się nawzajem. Naprawdę fajnie to się zapowiadało. Ale w sumie nadal nie byliśmy parą, bo chcieliśmy sobie dać czasu żeby zobaczyć czy to nie tylko chwilowy pozór. 2 dni temu przyznała mi się ze smutkiem, że dwa i pół miesiąca temu zaczęła się spotykać z jakimś typem i trwało to 2 tygodnie i zakończyli to, bo stwierdziła że nic z tego nie będzie gdyż dalej kocha mnie. Argumentowała się tym, że wtedy jeszcze nie wiedziała, że ja w ogóle będę chciał wrócić do niej, dlatego chciała spróbować zapomnieć, spróbować czegoś innego. Ja nigdy nie byłem typem romantyka, a on traktował ją jak księżniczkę, wielkie bukiety róż, drogie prezenty, no żałosne zagrywki byle tylko zamoczyć. No i chłopowi się udało, bo uderzył w to, czego jej brakowało (Wiele razy miała do mnie pretensje że nie jestem romantyczny, że nie kupuję jej kwiatów itp) Na koniec moi bracia przedstawię Wam moje roztargnienie emocjonalne, które mnie niekontrolowanie niszczy. Rozum mi podpowiada: Nie masz za co jej winić, przecież nie byliście razem. Czemu ona jest winna? Miała do tego prawo, nie zdradziła cię, mogła robić co chciała. Popatrz tylko że ta sytuacja doprowadziła do tego, że bardziej cię będzie teraz szanowała, bo to o co ciebie kiedyś winiła (brak romantyczności, brak kwiatków itp) teraz stwierdziła, że ma to w dupie bo zrozumiała że jest to jej nie potrzebne. <---- tak mi podpowiada rozum Teraz dla kontrastu wiecie co czuję w głębi siebie? Kur*a płakać mi się chcę i przyznaję Wam się że to robię.. Mimo że nie byliśmy razem, to te moje subtelne ciało(dusza/podświadomość?) czuje się zdradzona... I powiem Wam szczerze... Od razu kiedy mi o tym powiedziała, poczułem wewnątrz obrzydzenie do niej. Zaczęły mi się pojawiać wizje jak on ją pie*rzy, jak się całują przytulają w tej zas*anej aurze romantyczności. Nie chciałem jej już w ogóle dotykać, mimo, że w ten dzień w którym mi to powiedziała to wcześniej uprawialiśmy seks (przed tym jak mi o tym powiedziała). Po tym jak mi powiedziała o tym, to poprosiłem ją żeby poszła do siebie i na razie się nie kontaktowała ze mną, bo muszę sobie z tą myślą poradzić. Nie potrafiłbym jej teraz pocałować, bo pierwsze co miałbym, to przed pocałunkiem chorą wizję, że te usta całował niedawno jakiś pajac, nie mówiąc o innych czynnościach. Ta myśl mnie niszczy. Powstał konflikt rozum vs uczucia, gdzie rozum zdecydowanie przegrywa.. NIE RADZĘ SOBIE Z TYM, MASAKRA.. nie chcę uciekać w alkohol ani inne rzeczy, ale ja ciągle o tym myślę i nie daje mi to funkcjonować. Biegałem, grałem w gry, spotkałem się ze znajomymi, byłem na spacerze.. i nic, nie mogę od tego uciec, nie mogę tego zajścia zrozumieć.. jest konflikt z którym sobie nie radzę... Pomóżcie coś proszę.
  6. krisye

    Kryzys!

    Bracie, niestety, tak jesteśmy skonstruowani, że potrafimy się przyzwyczaić nawet do największego bagna, a kiedy je opuścimy w ramach nowej idei czujemy 'tęsknotę' wynikającą z przyzwyczajenia, dyskomfort itp. Tak działa nasz mózg. Szykuje się w Twoim życiu rewolucja, coś całkiem nowego... Do tej pory dom, żona, codzienność.. I kiedy nagle ma nastąpić wielka zmiana, organizm tak reaguje- to normalne. Musisz to przezwyciężyć. Od siebie poleciłbym Ci wykonanie prostej rzeczy, której efekt będzie zawsze wspierał Cię w takich sytuacjach. Weź kartkę papieru, notes, cokolwiek. Spisz w nim wszystkie swoje cierpienia wynikające z tego związku, spisz dosłownie wszystko co negatywne.. od emocji jakie czułeś, po sytuacje jakie zachodziły i to jak ograniczał Cię ten związek i co z Tobą robił- spisz każdą negatywną myśl związaną z tym. W drugiej kolejności zapisz, dlaczego to robisz- w sensie kończysz ten związek. W tym punkcie zapisz wszystkie pozytywne aspekty jakie Cię spotkają po zakończeniu związku. Odwróć wszystko to, co było negatywne. Opisz jakie Twoje życie będzie teraz, jakie miałeś wcześniej bagno, a jakie teraz piękne idee będziesz mógł realizować. Sam to stosowałem, tylko i wyłącznie dlatego polecam. Jest to wręcz konieczne. Mózg jest tak skonstruowany, że po kilku miesiącach zapomnisz o tym wszystkim co było złe, a dobre chwile będą zaprzątały głowę, powróci tęsknota i myśli typu: czy ja na pewno dobrze zrobiłem?? I w takiej chwili łapiesz za notes i czytasz to wszystko co spisałeś na początku.. On Cię uratuje, zrób to, polecam z całego serca. Mózg płata figle, trzeba się wspomagać takimi rzeczami.
  7. krisye

    Techniki medytacji

    Troszkę stykam się z medytacją na co dzień, więc mogę podpowiedzieć kilka wskazówek/ nakreślić temat. Dużo samozaparcia przyda Ci się, bo efektów nie ma od razu. To jest jak nauka gry na pianinie. Nie będziesz od razu potrafił zagrać dzieła pięknie brzmiącego dla uszu, bo będziesz potrzebował na taką naukę miesięcy, lat.. W końcu po latach praktyki zasiadasz do pianina i efekt masz od razu, palce same zaczynają grać.. Wprawiona osoba w medytacji nie musi przykładowo kilka godzin medytować by obniżyć puls, tylko uda jej się taki efekt w 5 minut. Z własnego doświadczenia, poleciłbym zacząć medytację z wykorzystaniem pranayam'y, tzn kontrolą oddechu. Nie będę tutaj szczegółowo opisywał co to jest pranayama, bo wiele informacji jest w internecie. Po kilkumiesięcznej praktyce w medytacji z kontrolowaniem oddechu, dopiero wdrążyłbym mantry w postaci pojedynczych dźwięków sylabowych, a wtedy to dopiero zaczną się pierwsze prawdziwe efekty moim zdaniem.. Co do pozycji.. Stawiałbym przede wszystkim na prosty kręgosłup, ze względu na kanały energetyczne i odpowiedni przepływ energii. Jeśli jesteś odpowiednio rozciągnięty, elastyczny i szczupły, może to być kwiat lotosu, ewentualnie tzw, 'pół lotos', ale to dopiero jak już będziesz wprawiony.. Zacznij może od pozycji zwanej Siddhasana (wpiszesz w google i będzie wiadomo o co chodzi) Co do książek- mnóstwo ich czytałem. I nie polecę żadnej konkretnej, bo nie ma moim zdaniem dobrej książki, która opisywałaby medytację na każdej płaszczyźnie. Ja osobiście stosuję tradycyjne i starożytne techniki medytacji dalekiego wschodu, o których nie ma żadnej dobrej książki (są, ale nieprzetłumaczone na nasz język). Trzeba wiele różnych książek przeczytać przede wszystkim autorów ze wschodu a nie z zachodu, a do tego dodać swoje własne doświadczenia. Na zachodzie medytację mało kto rozumie i jest bardzo mało prawdziwych informacji na jej temat, więc bardzo ciężko cokolwiek się dowiedzieć. Ludzie zachodu nie rozumieją czym jest medytacja i myślą że jak usiądą, przez chwile się zrelaksują i jest im przyjemnie to jest to już medytacja. Uczestniczyłem kiedyś w spotkaniach polskich buddystów praktykujących medytację, i byłem załamany nawet ich wiedzą na jej temat. Praktykowana medytacja na zachodzie daje tylko lekkie odprężenie i jakąś tam przyjemność... W prawdziwej medytacji chodzi o dużo więcej.. Jakby ktoś potrzebował jakichś informacji, to na tyle co wiem-służę pomocą. Pozdrawiam.
  8. Ja bym się pokusił o typowe 'kołczowskie' stwierdzenie o strefie komfortu, w którym jest dużo prawdy. Jesteś świadomy, że ludzie Cię wykorzystują, że dzieje się krótko mówiąc ŹLE dla Ciebie, ale nic z tym nie robisz, bo umysł generuje wizje konsekwencji wychylenia się poza obecny szablon 'uległości'. Widocznie gdzieś w środku boisz się/ nie masz motywacji do stawienia czoła reakcjom ludzi na Twój sprzeciw. Moim zdaniem musisz znaleźć motywacje do tego. Jeśli nie będziesz miał "po co" wychylać się poza ten szablon uległości, to nic z tego nie będzie. Musisz mieć wewnętrznie jasno określoną drogę, wizję, chęć samorozwoju czy po prostu bycia lepszym. Odpowiedz sobie na pytanie: Dlaczego nie chcę się tak zachowywać/ Dlaczego nie chcę być traktowany jak 'popychadło'. - i tutaj jest klucz. Jeśli odpowiedź będzie wystarczająco silnie motywująca, to znaczy że naprawdę tego chcesz i zrobisz coś z tym od razu. Jeśli nie będzie przekonująca, to znaczy, że wolisz tkwić w tej przysłowiowej strefie komfortu i nie zależy Ci zbytnio, żeby coś zrobić w kierunku wyjścia z niej. Połącz to z tym co chłopaki pisali wyżej i myślę, że powinno być ok.
  9. krisye

    Powitanie

    Witam wszystkich tu zgromadzonych. Prawie wszystkie audycje przesłuchałem, po czym coś mnie tknęło, by zarejestrować się na forum. Marka odnalazłem przypadkiem na YouTube (Drogi Marku, miło mi, że mogę zagościć na Twoim forum)- codziennie wiele oglądam/czytam i tak jakoś pewnego razu w proponowanych pojawiła się któraś z audycji Radia Samiec.. I tak zostałem przy nich na dłużej... Jestem oczywiście samcem, mam 22 lata. W życiu zawodowym zajmuję się prowadzeniem firmy w branży motoryzacyjnej od 19 roku życia, dodatkowo jestem też muzykiem, mam też swój kanał na YT, ale to już bardziej hobby (nie będę zdradzał pseudonimu artystycznego:) ). Od strony duszy jestem stary, co bardzo udziela się w moim życiu od wczesnych lat młodzieńczych. Od małego interesuje mnie ezoteryka, obecnie w swoim życiu na pierwszym miejscu stawiam kwestie 'duchowe'- to jest dla mnie najważniejsze. Niestety w środowisku fizycznym jakim się znajduję bardzo ciężko spotkać osoby na podobnej ścieżce, dlatego też postanowiłem się tutaj zarejestrować. Mam nadzieję, że będę też mógł dać dużo od siebie, bo nie przyszedłem tu z myślą by czerpać, lecz by również dawać... Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia między postami;)
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.