Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ważniak

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    595
  • Donations

    66.66 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    12

Ważniak last won the day on July 11

Ważniak had the most liked content!

Community Reputation

3621 Świetna

About Ważniak

  • Rank
    Plutonowy

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Wioska Smerfów

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Hm... Nie wiem, czy to było pod nią. Podświadomie chyba to jednak było pode mnie. Nie odnajduję się w dzisiejszych czasach. Widzę siebie gdzieś w Ameryce lat 50./60. albo w takim musicalu "Grease" z Travoltą i Newton-John. Dzisiejszy świat i ludzie to dla mnie jedna wielka pomyłka, byle do następnej inkarnacji. %-)
  2. Bardzo jej się podobało, bo nigdy wcześniej się z takim traktowaniem nie spotkała i nie sądziła, że są jeszcze tacy faceci. Sztywno nie było, bo siedzieliśmy tam dobre kilka godzin, a zleciało jak pięć minut. Tu bardziej chodzi o mój perfekcjonizm i to, że to nie wyglądało dokładnie tak, jak sobie wyobrażałem. xD Gówniarz byłem, żyłem jeszcze wtedy ideałami, niestety, to nie świat dla idealistów. Liczy się tylko i wyłącznie papier. Never again. xD
  3. Te gafy to głównie moja wina, bo w teorii to miał być tylko spacer, jakaś kawa itp., ale ja - jako niedojebany romantyk - zrobiłem z tego Szkołę uczuć, hahahaha. Na wejście dostała różę, potem chwilę połaziliśmy po mieście i wzięliśmy taksę do najlepszej restauracji w mieście. Wcześniej oczywiście prebooknąłem stolik i poprosiłem o świeczki, ładny obrusik, winiacza za 100 zł (a to było dla mnie dużo, bo hajs mnie wtedy nie lubił xD), żeby było, ekhm, elegancko i żeby zrobić dobre wrażenie, jaki to ogarnięty nie jestem. Zaczęło się od tego, że sama wysiadła z taksy, mimo że kazałem jej siedzieć i czekać, aż otworzę, hahahaha. Potem też było awkward przy stole, bo ja jej chce zdjąć odzienie i powiesić, odsunąć krzesło itd., a ona znowu sama się do wszystkiego rwie, z czego wynikło takie chuj-wie-co-to-było-zastrzel-mnie-proszę. Potem już było lepiej, zamówiliśmy coś, zaczęliśmy gadać i fajnie spędziliśmy tam czas; chyba skumała czaczę, bo już pozwoliła mi się odziać pod koniec. Następnie odprowadziłem ją na przystanek i no wiesz - chciałem przejść do jakiejś akcji , wyjebałem dwie stówy, to coś z tego muszę mieć, ale w chuj ludzi dookoła, myślę: "Kurwa, może przynajmniej polecę w ślinę na chwilę jakoś", ale jak tylko przyjechał autobus, to szybko w niego wskoczyła i nawet nie miałem okazji, hahahaha. Ogólnie cringe jak chuj. Do dzisiaj mam ochotę zajebać barana w ścianę, gdy o tym myślę, hahahaha. Romantyk się, kurwa, znalazł za pięć groszy. Ech, jebać te komedie romantyczne, piorą mózgi normalnym chłopakom. xD
  4. Na to pytanie nie znam odpowiedzi, bo tak naprawdę nadal nic nie wiemy o jego stosunku do Ciebie. Aby Cię jeszcze bardziej podnieść na duchu, powiem Ci, że moja pierwsza dziewczyna też długo do mnie podbijała, zanim zrozumiałem, że naprawdę na mnie leci, a nie, że jest po prostu miła. Dopiero, jak mnie zaprosiła prosto z mostu na randkę, to mnie oświeciło. xD Na randce było bą tą i z klasą, choć zdarzyło się jej kilka gaf, ale przymknąłem na to oko, a gdy następnym razem się zobaczyliśmy, to byliśmy już parą. Później i tak to wszystko zjebałem, ale nie chcę do tego wracać. xD
  5. Definiuję nagłe, spontaniczne zaproszenie jako zaproponowanie czegoś w odstępie kilku godzin - czyli np. dzwonisz do mnie o 1600 hours, że o 2000 hours chcesz wyskoczyć na miasto. Nie byłbym zachwycony, gdyż, ponieważ, bo: musiałbym zburzyć całą swoją rutynę dnia; prawdopodobnie wziąć prysznic wcześniej niż normalnie, do tego przygotować outfit, wyprasować go, potem ogarnąć całą resztę, żeby jakoś wyglądać... czyli wszystko trzeba byłoby robić w pośpiechu, a ajenefdżeje nie lubią pośpiechu; muszą się upewnić, że wszystko jest na tip-top - w ogóle i w szczególe, a to wymaga czasu, a jeśliby się nie wyrobili, to już by szli w gorszym humorze na rendez-vous; jeśli to byłby jakiś dzień roboczy, to pewnie nie wyspałbym się dobrze i następnego dnia w pracy czułbym się chujowo; spotkanie nie byłoby jakieś długie zapewne, więc masa roboty dla dwóch, trzech godzin - ajenefdżeje nie lubią takich chujwiecosiów - jak już się bawić, to na całego do zapiania koguta; mogliśmy wyczerpać swoje zapasy decyzyjne, a tu trzeba byłoby wykrzesać, nie wiadomo skąd, siłę na kolejne decyzje danego dnia; jest coś takiego, jak decision fatigue, lub po polsku zmęczenie decyzyjne - możesz sobie poczytać, jeśli chcesz; moglibyśmy już myśleć, że odjebaliśmy najważniejsze danego dnia i teraz mamy czas wyłącznie dla siebie, a tu psikus; mieliśmy coś innego zaplanowane na dany dzień; zależy też, co to by było za wyjście; jeśli jakieś tłoczne z wieloma twarzami, to dziękuję, ale nie dziękuję - im więcej ludzi, tym ajenefdżej się bardziej zamyka; za dużo bodźców do przetworzenia i ludzi do rozczytania, chyba że to jest jego stała ekipa, którą już ma rozpracowaną; ajenefdżeje to planowacze, a coś niezaplanowanego z należytym wyprzedzeniem powoduje w ajenfedżejach chęć defenestracji samych siebie. To tak na szybko mi wpadło do głowy. Na studiach kręciłem z jedną laską i też mi wyjechała w środku dnia z telefonem, żebym wpadał na tory, bo pije z koleżankami i mnie wołają, a ja w środku treningu, cały spocony, walczę o życie z grawitacją, więc jej mówię, że może wyrobię się za dwie godziny; muszę się umyć, ogarnąć, ubrać... Coś tam popierdoliła pod nosem, że za długo; to powiedziałem, że nie przyjdę i elo ciotka Stefka. 🤷‍♂️ Przynajmniej z jednodniowym wyprzedzeniem z ajenefdżejami trzeba, a i to tak pewnie zależy od konkretnego przypadku. Ja bym jeden dzień przełknął jakoś, ale najlepiej tydzień. xD
  6. Lara to moja pierwsza miłość; i to jeszcze kiedy miała kwadratowe zderzaki. Te jej jęki przy skokach, pchaniu głazów i ja w tle próbujący ustawić kamerę na jej... a zresztą, nieważne. %-) W takim razie czekamy jak na szpilkach na eventus z na wpół otwartym szampanem. 😎
  7. W sumie spowodował zagrożenie Twojego życia. Trafiłby po oczach czy do ucha i nieszczęście gotowe. 😛 Należy mu się za to srogie lanie, ale rozumiem, że możesz się bać dać mu klapsa, więc na razie rzucaj go przedmiotami z daleka. xD Ale leworęcznych to niech on lepiej szanuje, bo będzie miał kłopoty - mańkut here as well. 😎 Z opisu brzmi, że macie b. dobry kontakt, to sukces; przebiłaś się przez pierwsze levele zabezpieczeń niczym Lara Croft pokonująca kolejne pułapki. High five! 😛 Skoro tak, to odpuść karmienie go; ma wylądować w Twoim świecie, a nie zostać wysłanym na drugi świat. xD Noice. 😏 Masz rację, nie lubimy takich nagłych, spontanicznych zaproszeń, aczkolwiek jeśli to jest tzw. "mój człowiek", to może pisać i zapraszać o każdej porze dnia i nocy, nie ma mowy o natręctwie - możliwe, że jeszcze musisz przeforsować tę zaporę. Ech, "maybe", no jak baba. xD Ale się nie dziwię, bo miałem podobnie, tyle że byłem młodszy od niego wówczas. Też taki ze mnie pierdolony księciunio był. 😏 "Mnie trzeba zdobywać". 🤣 Co do całokształtu, wygląda na to, że pasujecie do siebie i też nie jesteś mu obojętna; są szansę, że on też pała do Ciebie czymś więcej niż tylko sympatią, ale z jakiegoś powodu nie dopuszcza Cię bliżej - to może być fakt, że razem pracujecie chociażby i nie chce z tego powodu przechodzić na stopę romantyczną, aby nie było ewentualnej siary later; albo wszystko inne, co już wcześniej wybrainstormowaliśmy. Atakuj tam i mów, że tak to, kurwa, dalej nie będzie - Ty tutaj się dwoisz i troisz, a on sobie nic z tego nie robi! Co to ma być?! Niech chłopaczyna wie, co się odjaniepawla, i przedstawi swoje stanowisko (są szanse, że się osra i spierdoli, bo taka sytuacja może wywołać podobne emocje do konfliktu xD). Good luck, @Hippie. 🤞
  8. @Hippie, jakby nasze ścieżki się kiedyś przecięły, to pokażę Ci mój AJ-DI, sobie sprawdzisz. Póki co, moja postać jest owiana tajemniczym, ostrym cieniem mgły na tym forum. %-)
  9. @Hippie - chyba musi się odbyć tzw. THE TALK - czyli rozmowa, w której po prostu się obnażysz ze swoich uczuć i powiesz, jak wygląda sytuacja, oraz zapytasz, czy on też podziela jakiekolwiek z Twoich uczuć, tylko wiadomo, że potem może być niezręcznie przez jakiś czas w pracy, gdybyś dostała kosza, ale jako INFJ powinien docenić szczerość i wyłożenie kawy na ławę. Z ajenefdżejami tak właśnie jest, chuj wie, co im tam w głowach siedzi tak naprawdę. Chyba że faktycznie mu się nie podobasz pod fizycznym względem, ale weź się tu teraz od kogoś dowiedz, co on o Tobie myśli, jak on z nikim nie rozmawia, heh. %-) Tutaj się rozmijacie; on to typowy odludek, który najlepiej prosperuje solo lub solo +1 (gdzie ten +1 to ktoś bardzo bliski i zaufany) - jak to ajenefdżej - i Twoja otwartość może go onieśmielać. Tu ajenefdżej ma tak samo. Też bym nie poszedł; ajenefdżeje dbają o reputację i nie chcieliby być widzianymi pijanymi przy swoim przełożonym. No i x godzin w pracy wśród ludzi wysysa z nich energię, a weź tu jeszcze po robocie się szlajaj - no-no. Albo wie, że próbujesz go zbałamucić, i unika okazji, aby dać Ci szansę na zaloty (ale ponoć chodzicie razem w drodze do pracy, więc to odpada, hm...), albo nie chce łączyć outside'u z inside'em w pracy, albo miał już coś zaplanowane. Powodów może być wiele, choć ja bym się na spacer zgodził w dogodnym dla mnie terminie. Przecież byś mnie nie zjadła. Sam już mam mindfucka. Moja diagnoza zawiera się w: braku obycia z płcią przeciwną, co może prowadzić do strachu, gdy miałoby dojść do czegoś poważnego, a to z kolei prowadzi do włączenia fight or flight mode, gdzie ajenefdżej wybiera flight; niewidzeniu w Tobie potencjalnej partnerki, a po prostu fajną kumpelę, z którą można pośmiać; strachu przed Twoją otwartością i nastawieniem, które to cechy mogą go zniechęcać; jego niskiej samoocenie i negatywnym self-talku; "Ona zasługuje na kogoś lepszego"; "Tylko zmarnuję jej czas" i inne pierdolety, które ajenefdżeje lubią sobie mówić; jego za wysokiej samoocenie - to też jest możliwe; może myśli, że jest taki zajebisty, że zasługuje na same 18-letnie dziewice z wielkimi bimbałami; takie coś będzie skrywał, nie dowiesz się tego, bo ucierpiałaby jego reputacja.
  10. @Hippie - wg mnie on jest po prostu niedoświadczony (ma tylko 24 lata w końcu, to jeszcze młodzieniec) i jeśli chcesz go uwieść, to musisz być motorem napędowym nadającym tempo tej relacji i to Ty musisz zdobywać jego (co dla kobiet nie jest zbytnio atrakcyjne, ale jesteś nim tak zajarana, że powinnaś to przełknąć); przynajmniej na początku. Później, jak nabierze skrzydeł, to może przejmie inicjatywę i role się odwrócą. Ma jakieś pasje? "Taką masz kobietę, jakim jesteś sam facetem" - ja się kieruję taką zasadą i np. nie związałbym się z jakimś kanapowcem, co to po 200. metrach biegu dostaje zawału, bo sam jestem aktywnym człowiekiem, ani też nie zainteresowałbym się jakąś imprezowiczką, co to musi co weekend dupą świecić po klubach itd., bo to nie mój klimat. No i najważniejsze, żebyś nie zatraciła siebie w pogoni za nim. Też jesteś wartościowym człowiekiem i jeśli na nim nie robisz wrażenia, to nie ma co się płaszczyć; jakkolwiek zajebisty by nie był, ale wg mnie jego trzeba po prostu wziąć za wszarz i zdominować. Nieświadome INFJ-e bez wykształconej męskiej energii, to takie trochę kobiety i podobnie z nimi trzeba postępować.
  11. Też tak uważam. Pamiętam, że jak pierwszy raz tu trafiłem, to spodobały mi się Twoje posty i ogólnie Twoja osoba. Jak z tym kolegą, do którego absztyfikantujesz, nic nie ugrasz, to zapraszam na ciacho; spotkamy się gdzieś w połowie drogi. %-) Wg mnie atakuj jak pojebana; może po prostu nie ma za dużego doświadczenia z kobietami i jest trochę pokraczny w tym wszystkim, ale z Twojego opisu wynika, że nadajecie na tym samym vibe'ie, czyli najważniejsze masz odhaczone. Teraz po prostu trzeba przejść do ofensywy; nie ma na co czekać. Najwyżej dowiesz się, na czym stoisz. Też mi big deal. Pamiętaj, że najbardziej żałujemy tego, czego nie zrobiliśmy, mimo że mogliśmy, a nie na odwrót. Inną sprawą jest to, czy on sobie zdaje sprawę z tego, kim jest i dlaczego zachowuje i czuje się tak, jak się zachowuje i czuje - czyli czy rozumie samego siebie. Podrzuć mu Enneagram, MBTI, OCEAN (Big Five PT) - niech porozwiązuje i poczyta o swoich wynikach. Mi to pozwoliło zrozumieć wiele spraw z przeszłości - dlaczego zachowywałem się w określony sposób, dlaczego nigdy nie pasowałem do świata, jakie są moje mocne i słabe strony, w jakich zawodach najlepiej bym się odnajdował, skierowało mnie w kierunki pewnych osób, z którymi mi po drodze itd. To normalne i nie ma nic wspólnego z Tobą. Czasami tak mamy, że po prostu wstajemy lewą nogą, a wszyscy niech się fuck-offują, choć jeśli jest kumaty, to nie będzie tego stanu emocjonalnego wyładowywał na innych i będzie trzymał go w ryzach. Wziąłbym ją sobie, jeśli byśmy nadawali na takich samych energiach, jak to jest w waszym przypadku. Ile macie oboje lat? Gdy byłem młodszy, to wygląd miał dla mnie większe znaczenie niż obecnie. Wraz z dorastaniem i nabieraniem doświadczenia aktualnie koniecznym dla mnie warunkiem jest nadawanie na tych samych falach, pewność drugiej osoby na 100% (a przynajmniej pewność, że faktycznie można z tą osobą zbudować coś trwałego, co przysłuży się nam obojgu - INFJ-e potrzebują katalizatora, aby całkowicie zmaterializować swój potencjał; takiej swoistej safe harbour, do której mogą wrócić i wiedzieć, że jest ktoś, kto będzie po ich stronie, gdy cały świat będzie przeciwko nim - wtedy mają najwięcej siły i energii do działania; ten typ często w siebie nie wierzy, dopóki ktoś, na kim mu zależy, nie uwierzy w niego), patrzenie w tym samym kierunku oraz bycie wyzwaniem; nie potrzebuję kolejnego akolity; moja kobieta musi wymagać najwyższej formy mojego jestestwa i tego samego może się spodziewać ode mnie, abyśmy regularnie pchali siebie nawzajem do góry, czerpiąc i wyrywając w tym samym czasie egoistycznie od drugiej strony to, co chcemy. Nie będę Ci pierdolił, że wygląd nie ma znaczenia, bo ma, ale jeśli mieścisz się w zdrowych kategoriach (nie masz wielkiej nadwagi, masz wszystkie zęby, zdrową cerę, gęste włosy, nie masz defektów), to powinnaś mu się podobać. Mimo wysokich standardów wobec siebie, INFJ-e potrafią przymknąć oko na niedoskonałości zewnętrzne partnera, dopóki dopóty jest połączenie na poziomie charakterologicznym/energetycznym/społecznym, you name it. Może być też tak, że... on myśli, że nie zasługuje na Ciebie - może w wyniku jakichś wydarzeń z przeszłości jego samoocena została zniszczona. Sam miałem podobnie; mimo że ludzie ochali i achali nade mną, jaki to nie jestem i w ogóle, to w środku czułem, że nie jestem nigdy good enough, mimo że I've done my best to give them nothing less than perfectness. %-) Potrzebowałem zostać wiele razy przeczołgany przez życie, żeby udowodnić i uświadomić sobie swoją wartość; nie tyle fizyczną, co psychiczną. To na lepszy typ nie mogłaś trafić. Jeśli jest white INFJ-em (a z opisu na to wynika), to krzywdzenie ludzi sprawia jemu samemu ból, a w relacjach jest bezpośredni i nie lubi odstawiania szopki, tylko A to pierdolone A, a nie Y. Gorzej, jeśli jest dark INFJ-em, takie skurwysyny potrafią być przerażający, zwłaszcza jeśli spuszczą swoje demony ze smyczy. Spójrz na prof. Petersona; od dzieciństwa z jedną kobietą; dla niektórych tutaj to pewnie lamusowstwo, ale większym lamusowstwem jest skakanie z cipy na cipę, aby zagłuszyć tę wewnętrzną pustkę, która nie daje im spać w nocy; dobrowolnie zrezygnował z ponad 30. tysięcy dolarów na Patreonie (a miesięcznie dostawał prawie stówę, zanim ludzie stamtąd nie pospierdalali w wyniku banów dla right-wing tilting kanałów) - ludzie potrafią Ci oczy wydłubać za pięć złotych, a tu gość spuszcza w kiblu prawie 400 tys. baksów rocznie. W jego wystąpieniach widać prawdziwą troskę o drugiego, obcego człowieka - to się nazywa integrity i to jest coś niespotykanego. Nie wspominając o reszcie - cała lewica chciała go zniszczyć, a on zrobił z tego multimilionowy biznes. I zrobił to w wielkim stylu. Ruchających jakieś szlaufy na potęgę? Jest ich cała masa, ale o nich nikt nie będzie pamiętał, bo nie zostawią po sobie niczego wartościowego. Ot, kolejne zwierzęta w skorupie Homo sapiens. Wszędzie to pierdolenie o równości, jacy to my wszyscy nie jesteśmy tacy sami itd.; gówno prawda, każdy człowiek ma swoją jakość, a niektórzy nie mają żadnej. Rzekłem.
  12. @amator, nie chce mi się odnosić. Skonkluduję tylko tym, że ja nie mam problemów z dyskusjami na tym forum, co parokrotnie potwierdziłem (nawet jeśli bronię swojego stanowiska, robię to kulturalnie, bez szarpanek), więc jak to jest, że ja - jako ten głupszy brat INTJ i bardziej emocjonalny, sfrustrowany, którego dusza krzyczy z bólu - dostałem zaledwie dwa bany so far z błahych powodów, a Ty jako ten inteligentny, przenikliwy, zaradny INTJ wracasz tutaj z tysięcznym kontem, a Twoje poprzednie inkarnacje znane są z chamstwa, wulgarności, nieumiejętności panowania nad sobą, wyzwisk, bólu, tęsknoty, neurotyczności - ba, laska wyśmiała Cię za śledzia, którego jej zaserwowałeś na przywitanie, a Ty przyleciałeś zaraz płakać na forum. Czy tak postępuje wszechmocny INTJ? Nie sądzę; tak postępuje zagubiony chłopiec, który prosi o uwagę. Rozumiem ludzką psychikę i wiem, że będziesz bronił swojej twierdzy, jaką jest Twoje ego - ale obiektywnie rzecz ujmując, wszystko, co zarzucasz INFJ-om, ma 100% odzwierciedlenie w Twojej osobie. Projektujesz swoje przywary na potężnych INFJ-ów, bo wiesz, że nie masz do nich podjazdu - Ty konkretnie nie masz, bo na pewno są inni INTJ-e, którzy mają podjazd do INFJ-ów i mogą z nimi konkurować jak równy z równym. Życzę Ci, abyś pokochał samego siebie, bo, wbrew pozorom, jesteś dobrym chłopakiem, ale ta krucjata, którą sobie obrałeś, zaprowadzi Cię na mielizny życia - tego wewnętrznego; wówczas nawet 5 kawalerek na wynajem nie pomoże. Ściskam mocno.
  13. @kali ejkejej @goryl - to nie było odbicie piłeczki, bo nie poczułem się zaatakowany - @arch po prostu dobrze wie o supremacji INFJ nad INTJ i dlatego próbuje ten typ osobowości zdeprecjonować - tylko zwykła dygresja. Tak, kiedyś byłem bardzo neurotyczną osobą z wielu powodów - nie mam problemów z przyznaniem tego, bo wynikało to z wielu czynników niezależnych od małego dziecka, jakim wtedy byłem, ale neurotyzm można zminimalizować (choć nie uważam, aby było to coś złego - dzięki neurotyczności prawdopodobnie możemy dzisiaj w ogóle pisać na tym forum; gdyby nie było neurotyków, dawno byśmy wyginęli; po prostu zbyt wymaksowany neurotyzm jest szkodliwy); aktualnie nie jestem: - mam stabilną sytuacje zawodową i finansową, zarabiam więcej od @archa (ile to tam było, 8,5k? Bo raz 9k, raz 8k, zdecyduj się w końcu; anyway, i tak mam więcej za mycie garów xD); - wszystkie moje potrzeby są zaspokojone; - nie martwię się o przyszłość, ponieważ zdążyłem siebie poznać i wiem, że poradzę sobie nawet wówczas, gdy zrzucą mnie w środek dżungli; - mam fajną relację z samym sobą, podobam się sobie, lubię siebie; - dostałem fajny avatar w genach; - mam ciekawe plany na przyszłość. Panie, jaki neurotyzm. %-) Neurotyzm u mnie jest akutalnie niziutko; może za parę miesięcy życie mi się tak posypie, że będę na tabsach, bo sobie nie będę radził; who knows; na razie jest OK. A jak @arch chce tak bardzo zobaczyć tę wspomnianą przez niego wrażliwość w oczach, to zapraszam do Leeds; niech se spojrzy w moje pełne bojaźni oczka. %-)
  14. @amator, ależ ja się nigdy ze swoją wrażliwością bym nie krył ani nie próbował kogokolwiek oszukiwać; INFJ to potężna osobowość, noszę ją z dumą. %-) Neurotyzm aktualnie niziutko, choć za dzieciaka był duży. It's not a scream, it's a roar. %-) Co ciekawe, niby jako INTJ powinieneś być taki super-hiper-inteligentny, @arch, a tak łatwo Ciebie wyjaśnić - co zresztą ja i inni robili wielokrotnie - że spośród wszystkich INTJ-ów, których było mi dane poznać, jesteś - bez obrazy, bo mimo wszystko darzę Ciebie sympatią - najgłupszym z nich.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.