Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Ważniak

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    449
  • Donations

    66.66 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Ważniak last won the day on October 26

Ważniak had the most liked content!

Community Reputation

2618 Świetna

About Ważniak

  • Rank
    Starszy Kapral

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Wioska Smerfów
  • Interests
    Smerfetka, apodyktyczność, wieczna racja i z Osiłkiem od czasu do czasu jakaś mała libacja

Recent Profile Visitors

10044 profile views
  1. Oj, drogie panie, gdyby w magiczny sposób zmieniono wam płeć i dano misję znalezienia partnerki, to byście się po miesiącu popowieszały wszystkie. Witamy w codziennej rzeczywistości mężczyzn. Sam, będąc swoistym czadem z wyglądu, wiele razy spotkałem się z odrzuceniem po dłuższych czy krótszych znajomościach, i nigdy mi nie przyszło na myśl, aby roztrząsać to nigdzie w przestrzeni publicznej. Nawet wczoraj kazałem kulturalnie jednej pani spierdalać, to później mi srała na fejsie, że jak to tak można, a teraz pomyślcie sobie, że jesteście odrzucane kilkadziesiąt razy w miesiącu. Psychiatryki by nie wyrobiły. "Silniejsza płeć", yeah, right. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  2. Niestety, ale to, co ta trolowaginoposiadaczka (bo do kobiety to jej ho-ho) mówi, to prawda. Kobiety przewyższają (należy jednakowoż nadmienić, iż to przewyższanie objawia się głównie w najgorszych cechach: manipulacja, dążenie do celu po trupach, kłamstwo, obłuda, brak empatii, machlojkarstwo, brak skrupułów, zawiść, a że owe cechy pozwalają się lepiej ustawić w naszej rzeczywistości, cóż, to z kolei mówi wiele o tej planecie) mężczyzn głównie z powodu przewagi prawnej i samych mężczyzn właśnie, którzy nie mają godności i stawiają kawałek mięsa między nogami na piedestał. Nie wiem, co by mi musiało odjebać, żebym się targnął na linę przez dupę; prędzej zrobię to z powodu rozlanej herbaty, lol; tak samo nie wyobrażam sobie, abym miał pajacować przed typiarą, chcąc nieść jej torebkę lub odpierdalając inną manianę (żeby nie było: "trzeba wnieść sąsiadce siaty, to sąsiadce wnoszę siaty, kurwa"). W dzisiejszym świecie to kobiety się lepiej ustawiły społeczno-prawnie, a w świecie tak, jak w dżungli: survival of the fittest, dlatego to nie one się wieszają, bo w tym skurwiałym świecie czują się jak ryba w wodzie. Ale do czasu... Z wyrazami szacunku, Ważniak
  3. Panowie wyżej ładnie wyjaśnili temat; pan Marek nagrał nawet audycję o tym (co prawda, nie słuchałem, ale domyślam się, co powiedział), a dla Ciebie niech cała sytuacja będzie lekcją asertywności. Od siebie dodam, abyś w momencie odmawiania siostrze bacznie obserwował jej mimikę, zachowanie, postawę, tembr głosu - to będą milisekundy, w których pokaże swój prawdziwy stosunek do Ciebie. Albo, albo: A. Jak to ten skurwiel mi nie chce pożyczyć?! Co za chuj!; B. No nic, szkoda, będę musiała (a nie, kurwa, będziemy musieli, wtf 😂) sobie jakoś inaczej poradzić. Oczywiście werbalnie zakomunikuje Ci, że spoko-loko, nic się nie dzieje... eyes, chico, they never lie. Także pollice verso: Z wyrazami szacunku, Ważniak
  4. Byku, u kobiet mnóż razy trzy/cztery, u facetów dziel.
  5. Kryzys w wieku 30. lat? Chłopaku, patrz na Brada: 55 lat na karku, rozwodnik, z kilkoma dziećmi, a nadal młode siksy chcą mu wskakiwać na chuja. Typiara prawie doszła po 6. sekundach rozmowy, gdyby ją dotknął, to by pewnie w ciążę zaszła! Będzie dobrze, dzieciak. Tak więc idź za moimi radami: 1) Bądź Bradem Pittem; 2) Nie bądź sobą. O kurwa, to nie ten wątek. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  6. Ludziom.* Dno dna mówisz? To dlaczego w ogóle tu zaglądasz? Nie mogę tego pojąć, dla mnie np. dnem dna są netkobiety i wizaż. Zgadnij, co? Nigdy na te fora nie wchodzę. Proste jak drut. Dysleksja to żadna wymówka, w 2 sekundy możesz sprawdzić pisownię na Google, co sam często robię, mimo że dysleksji nie mam, ale z szacunku do własnego języka i osób to czytających zawsze sprawdzam, gdy mam jakieś wątpliwości. Korona mi z głowy nie spadła, póki co. Jeśli czujesz się szykanowana, to w prawym górnym rogu masz opcję "Zgłoś", gdzie możesz donieść moderacji, że ktoś się nieładnie zachowuje w stosunku do Ciebie, a oni ocenią, czy faktycznie jesteś ofiarą cyber-bullyingu. Empatii tutaj dość, ale to męskie forum, więc nikt Cię nie będzie po tyłku lizał, żeby czasami Cię nie urazić. A na koniec wrzucam gadkę Rocky'ego do syna: "The world ain't all sunshine and rainbows...". "But it ain't about how hard you hit. It's about how hard you can get hit and keep moving forward; how much you can take and keep moving forward. That's how winning is done! Now if you know what you're worth, then go out and get what you're worth, but you gotta be willing to take the hits, and not pointing fingers saying you ain't where you wanna be because of him, or her, or anybody. Cowards do that and that ain't you. You're better than that!". Wyhoduj jaja, kotku. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  7. Tupac jest ofiarą tego, co nazywam syndromem sukcesu - kobiety miały go głęboko w dupie, dopóki nie stał się sławny, bogaty i rozchwytywany, a że głupi nie był, to wiedział, że każda taka typiara, to zwykła ściera lecąca na jego personę, a nie na niego, więc traktował je adekwatnie do tego, co sobą reprezentowały. I słusznie, bo gdzie one były, gdy był na dnie? Natomiast gdy sytuacja się odwróciła, to nagle Tupac stał się taki adorable! Kobiety tego nie rozumieją, bo rzadko kiedy spotykają się ze związkowym ostracyzmem mimo wykładania serca na tacy i szczerych intencji (nawet najgrubsze i najbrzydsze nie mają problemów ze znalezieniem jakiegoś faceta), a ich sukces matingowy zależy od tego, jakie są, a nie co mają. W przypadku facetów jest odwrotnie - liczy się, co mają, a nie jacy są (pomijając patologie of course), co jest po prostu krzywdzące, bo ktoś, kto Tobą gardził rok temu, nagle chce Ci wskoczyć na chuja, gdy osiągnąłeś jakiś sukces. Na samą myśl mnie bierze obrzydzenie, a żadnego sukcesu nie osiągnąłem. To typowa taktyka większości kobiet - nie interesuje ich bycie na starcie wyścigu i dopingowanie faceta, tylko czekają na gotowe na mecie na tych, co dobiegną. Na facetów to działa jak płachta na byka i potem traktują każdą taką kobietę jak zwykły wór na spermę. Nie bez kozery mówi się, że na szczycie czeka samotność. Od czasu do czasu zdarzają się perełki pokroju Dee Devlin (żona Conora McGregora), która wierzyła w swojego faceta i jego sukces, a przy tym pomagała mu, jak tylko mogła (jeśli wierzyć doniesieniom, on zapierdalał na zasiłku i ćwiczył, a ona utrzymywała ich oboje), a teraz żyje jak pączek w maśle i razem spijają śmietankę, śpiąc na dolcach. To jest właśnie "cool female", o której Tupac mówi w czwartym cytacie od góry, ale takich kobiet już nie robią. #smuteczek Z wyrazami szacunku, Ważniak
  8. @Androgeniczna Męskość to imponderabilia, której nie da się zdefiniować. Ktoś może wyglądać męsko (broda, mięśnie, dwa metry wzrostu i whatnot), ale w ogóle w sobie tej męskości nie mieć. Wiem, że jak patrzę na Jasona Stathama czy Toma Hardy'ego, to widzę twardych skurwysynów, od których bije męska energia. Męskość to historia, którą często można wyczytać z twarzy; w stylu: "This guy went through some crazy shit and survived", sposób bycia, prowadzenia się, małe gesty, a nie sam wzrost (to, że masz mokro na widok wysokich, nie czyni ich męskimi w żaden sposób, tak samo, jak nie czyni kobiety kobiecą fakt, że na widok jakiegoś pustaka z wielkimi cyckami i fajną dupą mam ochotę ją zerżnąć), czego przykładem jest powyższa lista z poprzedniego posta (no może oprócz Zaca Efrona 😂). Z wyrazami szacunku, Ważniak
  9. Jason Statham - 175 cm; Marlon Brando - 175 cm; James Dean - 173 cm; Antonio Banderas - 174 cm; Al Pacino - 170 cm; Eminem - 173 cm; Ice Cube - 173 cm; Nas - 173 cm; Kanye West - 173 cm; Zac Efron - 173 cm; Dave Franco - 170 cm; James McAvoy - 170 cm; Tom Hardy - 175 cm. Dane z oficjalnych źródeł, więc spokojnie można założyć, że na potrzeby image'u większość z nich sobie pododawała kilka centymetrów. Zapewne są jeszcze niżsi, niż podają źródła. Z całym szacunkiem do wszelkich preferencji osób wypowiadających się tu na temat męskości i tego, czy wzrost jej dodaje - możecie postawić dwumetrowego dryblasa z idealną sylwetką, pełną brodą, kwadratową szczęką, chujem wieloryba, a i tak nie będzie bardziej męski od Toma Hardy'ego mającego 175 centymetrów (#nohomo). Męskość nie jest definiowana centymetrami, a to, że komuś się podobają wyżsi, nie oznacza, że są bardziej męscy (ani że nie są), bo równie dobrze mogą srać w gacie na dywaniku u szefa, który ma metr pięćdziesiąt w kapeluszu. Do każdego chłopaka, który myśli, że nie ma szans, bo bozia mu nie dała wzrostu, prosta wiadomość od pana, który miał 176 cm: A tutaj ten sam pan, tyle że 17-letni. W pewnym fragmencie wypowiada się na temat kobiet, że odrzucały go, bo był dla nich za miły. Proszę zwrócić uwagę na sposób wypowiedzi, gestykulację, mimikę - typowo kobiece, wręcz queerowate (był wychowywany przez samotną matkę); parę lat później brał udział w największym rapowym beefie w USA, który skończył się jego zgonem: A tutaj po metamorfozie: Inteligencja to przede wszystkim sztuka adaptacji, którą Tupac władał biegle. Zrozumiał, że kobiety to zwykłe suki, które uwielbiają być traktowane przedmiotowo, więc dawał im to, czego chciały - a fejm, hajs, thugowatość mu w tym tylko pomagały. "Make money, fuck bitches" - it ain't important what height a guy reaches. To kiedy jakiś feat, Tupac? Z wyrazami szacunku, Ważniak
  10. Piszesz jej tak: "Słuchaj, kotku, mam dość tej popierdolonej zabawy w kotka i myszkę. Od dawna mam ochotę Cię zerżnąć. Jeśli również jesteś zainteresowana, to: - mój adres znasz (wersja, jeśli możecie się spotkać u Ciebie), i nie zapomnij ubrać seksownej bielizny; - w sobotę lądujemy w takim i takim hotelu (wersja, jeśli jednak nie możecie), i nie zapomnij ubrać seksownej bielizny. W innym wypadku - uprzejmie proszę - nie zawracaj mi więcej głowy, bo nie szukam psiapsiółek. Buźka!". Wchodzisz all-in, szkoda życia na tracenie czasu na jakąś typiarę w nieskończoność. Jak każe Ci spierdalać, problem z głowy, a jak nie, to wtedy się będziesz martwił, żeby ją faktycznie zerżnąć, ale przynajmniej skończy się to chuj-wie-co między wami. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  11. A cały szkopuł polega na tym, żeby to ludzie czuli się dobrze w Twoim towarzystwie - wtedy będą sami o nie zabiegali. Chcesz brać, ale po owocach widać, że nie dajesz wystarczająco dużo. Póki co jesteś relacyjnym akwizytorem, którego wpuszcza się do mieszkania, żeby powiedział swoje i znikał, a jeśli tak Ci zależy na interakcjach z ludźmi, to powinieneś być pierdoloną ciężarówką z lodami, której już sama muzyczka pobudza kubki smakowe. Z wyrazami szacunku, Ważniak EDIT: @Tornado, niestety, nadal mam za mały forumowy staż, żeby być w stanie rozszyfrować Twoje wywody. Ja prosty chłopak jestem, mi trzeba jak debilowi.
  12. Masz dopiero 18 (?) lat, a - jak już zdążyłeś zauważyć - relacje międzyludzkie to farsa; nie myśl, że z wiekiem będzie lepiej, bo nie będzie - będzie gorzej. Wnioskując po tym, co piszesz, jesteś nisko lub najniżej w hierarchii Twoich znajomych (sytuacja z pizzą). Sam jestem człowiekiem, który jest wyczulony na takie sytuacje, i zawsze czekam na osoby zostające z jakiegoś powodu z tyłu; zawsze skupiam uwagę na kimś, kto zaczął mówić, ale nagle inna osoba się jemu/jej wpierdoliła - wtedy zachęcam tę uciszoną osobę do kontynuowania, wpierdalając się temu chamowi, co się wtrącił; jak chodziłem na imprezy, to zawsze starałem się zagaić rozmowę ze wstydliwymi osobami; i tym podobne sytuacje - wszystkie takie osoby łączy jedno - nie mają posłuchu wśród grupy swoich znajomych; są najniżej w hierarchii. Osób najniżej w hierarchii nikt nie szanuje i nie chce się z nimi spotykać. Sytuacja wygląda zgoła inaczej, gdy mowa o ludziach na szczycie hierarchii - obcowanie z nimi powoduje wyższe poziomy serotoniny napierdalające po neuronach. Od najmłodszych lat jest to zauważalne - najładniejsza dziewczynka w podstawówce (na danym etapie życia wygląd jest jednym z głównych aspektów decydujących o pozycji w hierarchii; zresztą później też) zawsze będzie miała najwięcej koleżanek i najwięcej osób chcących się z nią kolegować, bo wtedy ci, co się z nią kolegują, sami są fajni (a tak naprawdę czują się sami lepiej ze sobą - ładna dziewczynka jest triggerem ich dobrego samopoczucia; przyjaźń z nią jest swoistym narkotykiem), a w przypadku chłopaków ci, którzy najlepiej grają w piłkę, będą najbardziej rozchwytywani (przynajmniej w czasach mojej młodości tak było). Wraz z kolejnymi latami sytuacja wygląda identycznie, tyle że dochodzą kolejne determinanty: markowa odzież, najnowsze gadżety, budżet domowy rodziców, sukcesy sportowe/naukowe, muskulatura, pierwsze kontakty seksualne itd. I tak ten wyścig toczy się non stop, tyle że jego tło się zmienia w zależności od okoliczności. Zawsze ktoś będzie ładniejszy, bogatszy, szybszy, lepszy; w tym wyścigu nie ma zwycięzców, jest tylko niekończąca się frustracja bycia "never good enough". Co możesz zrobić? Nauczyć się spędzać czas ze samym sobą i lubić go bardziej od bycia w towarzystwie, znaleźć swoją życiową misję i się jej poświęcić w całości, co nie oznacza, że powinieneś zamknąć się na ludzi; po prostu musisz się nauczyć wyławiać perełki z morza gówna, zamiast szukać atencji w fekaliach. Zapewne masz ekstrawertyczną naturę, więc może być Ci ciężko skupić na samym sobie, ale tylko wtedy uniezależnisz się w pełni od reszty świata. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  13. Makaron, który ta dziewoja Ci nawija na uszy, nie bez kozery jest al dente. Najpierw porozmawiaj z tym Twoim ewentualnym przyszłym chłopakiem - #nohomo - (w końcu wszyscy będziecie tworzyć symultatywnie kilkukąt %-)), bo może on sobie nawet nie zdaje sprawy, że w ogóle jest w jakiejkolwiek poliamorycznej relacji. Wielu chłopaków, którzy piszą na forum, też jest w relacji poliamorycznej*, więc może kiedyś się podzielą swoim doświadczeniem, jak to jest. * - tylko jeszcze o tym nie wiedzą. Z wyrazami szacunku, Ważniak
  14. Zaraz Cię zjadą 😅 Dokładnie, kotku, tutaj co druga ma przystojnego i odpowiedzialnego Adonisa z osiemnastoma firmami, więc takim czymś na nikim wrażenia nie zrobisz. Jakbyś wyskoczyła, że spotkałaś jakiegoś bezrobotnego incela z mikrogenią, to wtedy możemy rozmawiać... Kończąc śmieszkowanie, gdybym miał wstać o 4-tej następnego dnia, to chyba tylko SMS od Shakiry byłby mnie w stanie zmotywować, żeby zarwać nockę. ¿Eres como Shakira? No lo creo. Z wyrazami szacunku, Ważniak
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.