Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

elon

Użytkownik
  • Content Count

    56
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

80 Świetna

About elon

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Dzięki Panowie za odpowiedzi. Ogólnie, ostatnio udaje mi się zlewać albo sprawnie odbijać takie złośliwe uwagi. Wczoraj coś poszło nie tak, wziąłem to do siebie, popsułem sobie nastrój. Dzisiaj myślę, że to przez to, że była tam duża grupa ludzi, a ja nigdy nie czuje się komfortowo w takich zgromadzeniach. Wchodzę, witam się z każdym, patrzy na mnie dziesięć, albo więcej ludzi, co już samo w sobie podcina moją pewność siebie. Nagle w moją stronę leci taki pocisk który normalnie, w kameralnej grupie odbijam. Dobrze jest znać swoje słabości i nad nimi pracować. Najlepiej byłoby schudnąć ale wtedy niektórzy byliby jeszcze bardziej zazdrośni i znaleźli sobie coś innego do przytykania. Czasami wystarczy się prze spać i od razu inaczej podchodzi się do tematu. Dzisiaj sobie przypomniałem że ten "kolega" sam o wiele szczuplejszy nie jest.
  2. To było złośliwe. Takie pod publikę. Nie rozumiem tego mechanizmu w ludzkim mózgu. Co komuś to da, że powie drugiemu coś nieprzyjemnego. Robisz sobie z tego człowieka wroga, co otrzymujesz w zamian? Poczucie bycia lepszym, ty przytyłeś, a ja nie.
  3. Zacznę od tego, że nigdy nie byłem dobry w słownych przepychankach, docinkach, ciętych ripostach. Kontynuując, miałem dzisiaj pewną sytuację która całkowicie zburzyla mój dobry chumor. Wchodzę do pewnego lokalu z uśmiechem na twarzy. Coś tam pożartowalem z barmanką. Idę dalej, spotykam grupę "znajomych" siedzących przy piwku. Witam się z każdym podając dłoń. Jeden z "kolegów" wita mnie tymi słowami: Siema, dawno cię nie widziałem, chyba przytyleś, co ty tam jesz (miał na myśli miasto gdzie pracuje i mieszkam na stałe). Drugi koleś też coś dołożył od siebie. Wiem, że mam lekką nadwagę, nie podoba mi się to. Powinienem albo schudnąć, albo tak ustawić swoją psychikę żeby mieć to w czterech literach. Wiem że mam lekki problem z samoakceptacją, tego mi nie piszcie. Powiedzcie mi co kieruje ludźmi, którzy docinają innym w ten sposób? Ja nigdy nie powiedzialbym czegoś takiego specjalnie, żeby kogoś urazić. Po co taka zagrywka? To są jakieś wampiry energetyczne czy coś? Czy jest na ten temat jakaś literatura? Co odpowiedzieć takiemu człowiekowi, żeby mu poszło w pięty?
  4. Kiedyś, w czasie studenckich wakacji, pracowałem za granicą w rolnictwie. Jedna koleżanka poprosiła mnie żebym zawiózł ją do biura firmy, skąd mieli ją zabrać do lekarza. Twierdziła ze coś ją tam boli. Ogólnie czułem w jej gadce ściemę, zachowywała się dość podejrzanie. Nawet ubrana była trochę wyzywająco. Wiozę ją, pocieszam że to na pewno nic poważnego. Ona z telefonem, pisze jakieś SMSy. Już jestem blisko celu a ona nalega żebym się zatrzymał, że ostatnie 200 metrów dojdzie na nogach. Było w tym coś podejrzanego. No, ale myślę sobie, koleżanka chora, to ją zawiozę jak najbliżej. Zatrzymuje się na parkingu pod biurem. Ona szybko wysiada, i tylko zdawkowe dzięki. Patrze gdzie idzie, a ona wsiada do innego auta. Patrze kto jest kierowcą, a to był taki lokalny ginekolog amator (jeden z kierowników, o którym każdy wiedział że rucha wszystko co na drzewo nie ucieka). No i w tym momencie mnie olśniło. Już wiedziałem co się święci, bo koleżanka z cnotliwości nie słynęła. Tym sposobem nieświadomie zostałem alfonsem, i nawet nie otrzymałem zapłaty za swoją robotę. Najgorsze było to, że oczy moje i kierownika-ruchacza się spotkały. Jaką miałem wtedy minę, nie mam pojęcia. Co on sobie o mnie pomyślał, też nie wiem. Koleżankę spotkałem następnego dnia. Ogólnie jestem opanowanym człowiekiem ale tego dnia zniszczyłem jej psychikę słowami. Odeszła z płaczem. Potem co jakiś czas próbowała zagadywać z podkulonym ogonem, sprawdzała czy się jeszcze gniewam. Nie potrafiłem jej wybaczyć. Przecież damy do towarzystwa płacą swoim alfonsom w pieniądzach albo w naturze. Może nie było to typowe białorycerskie zachowanie. Raczej pomoc potrzebującemu. Ale z drugiej strony, gdyby koleżanka wcześniej nie zakwalifikowała mnie jako białorycerza, nigdy nie spróbowała by mnie tak wykorzystać.
  5. Czasami oglądam. W jednym z filmów opowiada jak zmienił swoje życie. Był w wieloletnim związku z dziewczyną. Miał z nią brać ślub. Miał też związać się wieloletnim kredytem na wypasiony dom (namawiała go do tego dziewczyna). Rzucił dziewczynę, z kredytu zrezygnował, zrzucił masę. Teraz chędoży Azjatki i inne egzotyczne dziewczyny. Podobno jego filmiki są wyreżyserowane, a dziewczyny na filmach opłacone. Słyszałem też, że ma problemy w kilku azjatyckich krajach z powodu treści zamieszanych na YT. Nie wiem ile w tym wszystkim prawdy a ile fikcji. Mimo wszystko oglądam, zawsze można coś wynieść.
  6. Z tym zakochaniem to był żart. Ja tam liczę na jakąś znajomość lub znajomości. Może przy okazji poznam jakieś jej koleżanki. Im więcej potencjalnych wyborów tym lepiej. Chciałbym celować w takie młode bo widzę że nie mam przy nich spiny. Po prostu wiem że mam nad nimi przewagę mentalną jak nad małymi dzieći. Teoretycznie takie młode powinny być mniej doświadczone, zepsute (to tylko teoria). Związki z kobietami to taka trochę walka, wojna. Dlatego lepiej od razu mieć przewagę nad wrogiem.
  7. No muszę ją koniecznie zbadać. To znaczy sprawdzić w jakim wieku jest. @The Motha temat ze śpiewaniem nie przejdzie, bo ona stoi cichutko. Ale spytam czy może mi streścić kazanie, bo nie mogłem się skupić i nic nie zapamiętałem.
  8. Zacznę od tego że mam prawie 27 lat. W swojej dotychczasowej młodości zaniedbałem kontakty z kobietami. Winne było tu wychowanie i może jakieś kompleksy. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Zamiast doświadczeń z kobietami jest dobre wykształcenie, praca z perspektywami, przyzwoite zarobki (czyli pozytywne skutki wychowania). Teraz poleci komplement. Jednym z większych sukcesów w moim życiu było odkrycie tego forum i "matrixa". Od momentu, tego przełomowego odkrycia wiele zmieniło się u mnie pod "kopułą", i nie tylko tam. Dziękuje wam, że jesteście, dzięki Wam moje życie staje się lepsze.Chciałbym jakoś nadrobić wszystkie zaległości dotyczące kontaktów międzypłciowych. Można powiedzieć, że już nadrabiam od jakiegoś czasu. Mimo to, doświadczenie mam nieduże. Ostatnio zauważyłem zainteresowanie również ze strony takich młodych dziewczyn, w wieku 18-20. Opiszę teraz pewną sytuacje. Chodzę do kościoła co niedzielę (nie obchodzi mnie co o tym myślicie, każdy wierzy w to co chce). W kościele zawsze stoję w tym samym miejscu. Co niedzielę stoi koło mnie taka młoda fajna dziewczyna. Czasem łapiemy jakiś kontakt wzrokowy. Dziś jak zwykle, wchodzę do kościoła, patrzę, a laska stoi dokładnie w tym samym miejscu gdzie mam w zwyczaju wstać. Po kościele rozmawiam ze znajomymi, ona stoi w takim miejscu żebym ją widział i rozmawia ze swoimi znajomymi. W drodze powrotnej z kościoła rozmawiam sobie ze sąsiadem, jego żoną, dziećmi. W pewnym momencie, nie wiem czemu odwracam się do tyłu. Trzy metry za mną idzie ta dziewczyna, delikatnie się uśmiechnęła. To nie przypadek. To musi być miłość - taki żarcik. Grzech nie wykorzystać takiej okazji. Trzeba zagadać do dziewczyny. Pytanie brzmi w jakim wieku jest. Styl ubioru wskazuje że jest pełnoletnia. Z twarzy młodziutka. Może taką ma urodę. W każdym razie fajna. Ogólnie te młode dziewczyny są teraz urodziwe. Miejscowość w której mieszkam jest mała, trochę przejmuje się opinią ludzi. Nie chcę wyjść na pedofila. Mieliście Bracia takie znajomości? Co możecie doradzić? Nie chodzi mi koniecznie o tą dziewczynę. Nie zakochałem się, (jeszcze). Chodzi o znajomości z takimi młodymi. Doświadczenia i porady mile widziane.
  9. Bart jak zwykle trzyma poziom. Kilka momentów było wzruszających. Szacunek dla Ani za to co robi. Zastanawiam się właśnie co nią kieruje. Czyżby miała " inny soft" niż większość kobiet. Co o tym sądzicie? Może by tak wziąć rok wolnego i zrobić coś dobrego dla świata, w ramach jakiejś organizacji charytatywnej. Tak się rozmarzyłem.
  10. @Ramzes dobre hasło - "bumerang". Sam ma taką koleżankę. Średnio co kwartał się odzywa co u mnie słychać. Nie wiem na co liczy, że jak ona się już wyszaleje a ja ustawie w życiu to weźmiemy ślub i będziemy żyli długo i szczęśliwie.
  11. W filmie który zamieszczam poniżej, ona mówi że jej mąż codziennie robi coś innego a ona to uwielbia. Jako przykład podała, że w jeden dzień trenuje boks a w inny wchodzi na drzewo. Może to jest klucz, on jest nieobliczalny i daje jej sporą dawkę emocji.
  12. Mógł wyruchać tą co mu chamsko przeszkodziła w igraszkach. Przecież widać że sama była chętna. No chyba że ma zamiar coś działać z tą pierwszą w dłuższej prespektywie czasu. Kumpel opowiadał mi podobną historię. Urabiał jedną dziewczynę. Znalazła się jednak inna koleżanka ''strażniczka cnoty'', zniweczyła jego plan a on za karę zemścił się na niej (wiecie jak). Oczywiście nie mam tu na myśli żadnego gwałtu.
  13. Zabawne bo dzisiaj rano myślałem o tym, żeby właśnie opisać swój problem jaki mam z wizytami u lekarzy. Udało mi się już oswoić z dentystą. Boję się też okulisty, ale coraz mniej. Ostatnie trzy pomiary ciśnienia u lekarza, w kilkuletnich odstępach to 190, 170 i coś koło 150 ( pamiętam tylko górne wartości). Jak widać powoli się przyzwyczajam. Badań medycyny pracy nigdy nie robiłem bo pracuję w kraju gdzie dla mojego zawodu wystarczy badanie u lekarza rodzinnego. Mają niestety wprowadzić coś na kształt badań do pracy jak w Polsce. Ogólnie nie wyobrażam sobie przechodzić tych wszystkich badań medycyny pracy, do tego jeszcze jakieś psychotechniczne dla kierowców. Chyba bym nie wytrzymał takiego maratonu. Przekręciłbym się w nocy przed dniem badań. Jest to dla mnie duży problem.
  14. Ja w każde wakacje jeździłem pracować w rolnictwie u zachodnich sąsiadów. Potrafiłem odłożyć 5k PLN miesięcznie.
  15. Tak sobie myślę teraz. Facet drążył temat aż do znudzenia. Może prowokował mnie, żebym mu powiedział co myślę o małżeństwie i wtedy on przyznał by mi rację. Może to był taki test na mądrość życiową. Ale ja mu zawsze przytakiwałem w myśl "on wie swoje a ja swoje".
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.