Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

SławomirP

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    1558
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

SławomirP last won the day on November 1 2018

SławomirP had the most liked content!

Community Reputation

2111 Świetna

1 Follower

About SławomirP

  • Rank
    Starszy chorąży
  • Birthday 03/01/1868

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Interests
    "Wszyscy jesteśmy Archami,,

Recent Profile Visitors

3426 profile views
  1. Przecież nikt nie będzie walczył za tych pajaców w rządzie i ich durne pomysły.
  2. Najlepsze jest to, że wcale tak nie musi być, ale jeśli on w to uwierzy, to przekonanie wejdzie w rzeczywistość. Mam takiego kumpla, co myśli, że nie potrafię podrywać lasek i jakoś mi się tak w głowię poukładało, że rzeczywiście w jego towarzystwie zapominam języka w gębie, kiedy gadam z dziewczynami. Przykładowo podbijam do dziewczyny X i coś tam pierdole, gadka się klei i naglę wchodzi ten kolega tak, że słyszy o czym rozmawiamy. Z miejsca mnie ścina i rozmawia mi się o 50% trudniej. Przecież w ciągu tej sekundy nic się ze mną nie stało, żebym nagle stracił umiejętności komunikacji, a jednak się dzieje. Możliwe że jesteś świetnym podrywaczem, tylko przestawia ci się jakaś wajcha w głowie i wszystko idzie w pizdu. Podświadomość potrafi zmienić w życiu tyle, że ciężko aż w to uwierzyć.
  3. Po pierwsze odstaw palenie. Po drugie u mnie działa tylko praktyka. Co prawda nie mam za bardzo okazji chodzenia na randki, ale często jestem stawiany w podobnej sytuacji. Zajmuje się korepetycjami i na mój przedmiot chodzą same laski. Teraz miałem przerwę od marca i był problem opanować stres przed pierwszym spotkaniem. Cały czas sobie wkręcałem, że sobie nie poradzę, że nie dam rady powiedzieć wykładu z głowy bez zacinania i gubienia się, że będzie gówno i się skompromituje. Dziewczyna wchodzi a ja spięty jak cholera, siadamy przy stoliku i mam problem z opanowaniem głosu i trzęsącymi się rękami. Gdyby to była randka, to pewnie już bym chciał uciekać bo wiedziałbym, że klapa wyjdzie totalna. Po pierwszych kilku minutach stres zaczął mocno przechodzić, a mi się odpaliły stare nawyki i pierdolnąłem taką lekcję, że aż sam się zdziwiłem. Dziewczyna zadowolona, że tyle udało się zrobić w 1,5 godziny i umawia się na następny raz. Chwile po niej wbiła kolejna dziewczyna, a ja już byłem rozluźniony i rozgadany. Lekcja na totalnym luzie, sprawiająca mi przyjemność. Wszyscy rozeszli się zadowoleni i jesteśmy umówieni na następne spotkanie. W kolejne dni stres przy początku spotkania już na poziomie 10%, co przy pierwszym. Bardzo duża swoboda rozmowy z mojej strony. Moim zdaniem będziesz na te randki chodził wysrany do momentu, aż sam się nie przekonasz, że one ci wychodzą. W momencie jak uda się pierwsza, druga, trzecia to stres znacznie spadnie. Na twoim miejscu w pierwszej kolejności zastanowiłbym się, co zrobić żeby następne kilka randek było udanych, bo wtedy uwierzysz w siebie i kolejne będą o wiele mniejszym wyzwaniem. Nawet nie musisz przebudowywać swojej podświadomości. Wystarczy, że przekonasz sam siebie, że spotkanie z dziewczyną nie jest dla ciebie sytuacją zagrożenia, a czymś co całkiem dobrze ci wychodzi. Możesz zostać dokładnie takim samym człowiekiem jak teraz, nie potrzeba tutaj wielkich terapii. Wystarczy tylko, że zmieni się to jedno przekonanie. Może zacznij zapraszać laski na piwo do baru, a sam przychodź już po jednym? Po paru udanych razach nawet na trzeźwo będzie ci już znacznie łatwiej.
  4. @Messer Podoba mi się pozytywny przekaz do ludzi, którzy są jeszcze na dole. @self-aware Podoba mi się pozytywne i merytoryczne podejście. @Hippie Podoba mi się twoje wnętrze.
  5. @mac Wkurza mnie, że piszesz takie długie posty, a ja muszę to wszystko czytać.
  6. Zagaduje każdego do kogo pasowałoby się odezwać, a jak mam dobry humor i pomysł na gadkę, to obcych też. Czasem mam okazje porozmawiać z taką topową laską, z bitch face, jakbym jej nie znał to w życiu bym nie podszedł, bo pogardą wali z twarzy. Zawsze jak do niej coś gadam, to cieszy się jakbym dał jej zabawkę. Jak do mnie coś mówi, to też twarz jej się zmienia na uśmiech. Może leci na średniaków?
  7. Odzywaj się do ludzi --> natręt, rycerzyk, pajac. Nie odzywaj się do ludzi --> kosmita, frajer, odludek. Beka. Dzisiaj widziałem, że mam okazje popracować kilka godzin z fajną laską. Od razu wykorzystałem okazje i się dosiadałem. Było luźno i śmiesznie. Znajomość na tyle zacieśniona, że teraz bez problemu mogę do niej po coś podbić, albo napisać na fb. I tak jest zajęta, więc ciężko więcej kombinować. Ale według filozofii niektórych piszących, jeśli dobrze zrozumiałem, to lepiej jakbym usiadł sam z boku i poprosił o pracę samodzielną, bo wyjdę na pajaca, albo laska wyczuje że mam problemy i ucieknie. Pewnie już mam opinię natręta.
  8. Jedna mi się tylko podobała XD. Jak stoi sama laska pod salą, gdzie będziecie mieć zajęcia i możesz albo poczekać w bezpiecznej odległości, albo podejść też pod drzwi i coś pogadać. Mówię o takich sytuacjach. Nie wiem dlaczego sporo użytkowników lubi się doszukiwać jakiegoś szczegółu i oprzeć na tym całą tezę. Gdybym słuchał tego wszystkiego, dzisiaj już bym myślał, że tylko człowiek krystaliczny ma szanse na relacje z kobietami. Jak idę sobie w dobrym humorze przez korytarz i zagaduje spontanicznie z uśmiechem do dziewczyny, to ona z pewnością wie, że kiedyś miałem jakiś spór wewnątrz siebie i od razu ucieka. Bo nigdy żadna rozmowa mi nie wyszła i nigdy nie gadało mi się dobrze z jakąś koleżanką od tak, jak się spotkaliśmy NIGDY.
  9. Z wyglądu nie ma co się oszukiwać, że lepszy niż średniak. Ojciec sprzedał mi dość spierdolone wzorce, jeśli chodzi o komunikacje z innymi ludźmi. Sam nie jest wygadany i często mamrocze pod nosem jak coś robi, ja zauważyłem że robię tak samo, a wygląda to głupio jakby ktoś patrzył od boku. Jak byłem dzieckiem, to koledzy mi wkręcali, że mało mówię i nie umiem się odezwać. Chociaż nie było, to prawdą. Jakbym miał siebie ocenić powiedziałbym, że wcześniej w 30% sytuacji byłem skrajnym ekstra, a w 70% skrajnym intro. Jednocześnie często byłem postrzegany jako dusza towarzystwa, zwłaszcza na imprezach, a czasem jako milczek. Jakby mi się jakaś lampka w głowie przestawiała zależnie od sytuacji. Wydaje mi się, że silne wzorce od ojca działają i nie jest łatwo się tego pozbyć. Sam przed sobą nie potrafię przyznać, że nie poradzę sobie w jakiejś sytuacji. Nawet gdyby nikt nie widział to będę pogardzał siebie wewnętrznie, boje się zburzenia swojego wewnętrznego obrazu przed samym sobą. Widzę laskę do której powinienem zagadać, ale mogę równie dobrze uniknąć sytuacji, to jeśli się tego boje, bo mi się podoba, to zatrzymam się na sekundę, uświadomię sobie że jak nie pójdę to będę czuł wewnętrzny wstyd i nie tak łatwo będzie sobie już wkręcać, że jestem zajebisty. Pokonam sam siebie, odwrócę się na pięcie znowu w jej stronę i pójdę na pizdę. Nie potrafię się pogodzić, że mógłbym nie być ekstrawertykiem i bać się interakcji z ludźmi. Ostatnio przyszła koleżanka do mojej współlokatorki i siedziały w kuchni. Wszedłem tam tylko po to, żeby pokazać że nie ukrywam się w pokoju i że się nie boje. Mam wobec siebie takie wymagania, że sam za sobą nie nadążam. Strach że moja opinia o sobie nie sprawdzi się w praktyce jest tak silny, że zrobię wszystko, żeby tego uniknąć. Oczywiście sytuacje z dzisiaj nie są tym wszystkim w 100% podyktowane. Często mam dobry humor i lubię na luzaku podbić i jakoś śmiesznie zagadać i taki obraz siebie chciałbym utrzymać.
  10. @mac Gdybym nie musiał studiować, to już bym sobie budował pracę z domu, w 100% zdalną. Myślałem, że będzie walnięcie na rynku korepetycji, ale jest chyba odwrotnie. Gówniarze narobili sobie zaległości przez naukę zdalną, strajki nauczycieli. Dzisiaj dostałem 5 ofert korków zdalnych, a od dawna nie odświeżam ogłoszeń na portalach. To jest jakieś 1200-1500 złotych miesięcznie, gdybym tylko z nimi nawiązał współpracę. No, ale studia mi nie pozwalają, ani pieniądze. Chętnie bym sobie kupił dobry tablet graficzny za 1500zł plus wypasiony mikrofon, ale w mojej obecnej sytuacji nie ma to sensu. Trzeba się trzymać z ludźmi na wydziale, bo człowiek utonie, a przynajmniej będzie miał dużooo gorzej.
  11. Ćwiczę skille społeczne, buduje znajomości. A kto mówi, że jestem miły? Normalnie kurwa gadam. Żadnego rycerzykowania. Wcześniej, nic nowego. Z koleżankami pierdolą.
  12. Strach żyć na tym świecie. Nie jestem pewny, czy nastąpiła jakaś wyraźna zmiana w relacjach międzyludzkich na kierunku od tego roku. Wczoraj i dzisiaj na wydziale prawię się popłakałem ze śmiechu z kumplem, jak opowiadałem mu o swoich problemach życiowych. Najlepsze, że chwile wcześniej musiałem, aż wyjść z sali, bo tak mnie nerwy ścięły jak odczytałem wiadomości na telefonie. Jak widać można. Jest ogólnie przyjęte że inicjatywa należy do faceta. Ludzie są nabuzowani strachem, po prostu walczą o przetrwanie i się boją. Teraz już chyba wszystko należy do faceta.
  13. Ja też od nich nic nie chciałem, a jednak zagadałem, lub zagadałbym gdyby druga strona wyraziła jakieś chęci.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.