Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Aur0n

Użytkownik
  • Content Count

    50
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

28 Świetna

About Aur0n

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. @Libertyn Akurat psi fryzjerzy, styliści, influencerzy to jest promil gospodarki - bez wpływu na nic. Zawody będą takie, jakie będą wynikały z potrzeb pracodawcy, ale generalnie teraz wiem o co Ci chodziło, dam przykład będący wymysłem ostatnich czasów czyli specjalistę od RODO - to nikomu NIC nie daje, NIC nie wytwarza, nie ma zupełnie wpływu na jakikolwiek aspekt działalności przedsiębiorstwa. Taki czysty koszt, ale jak nie masz to karę może dostać, że hoho. Ale czy te nowe zawody będą stabilne? Wyjdzie w praniu. Zawsze zostają w miarę pewnie zawody jak piekarz albo pracownik domu pogrzebowego Widziałem automatyczną kontrolę jakości Zależy co produkujesz, w skomplikowanych rzeczach to nie przechodzi, chyba, że nastawiasz się na zwroty od klientów. Możesz mieć wytyczne, że np. jeden włos znajdzie się w partii i wszystko do zwrotu i utylizacji = koszty, koszty, koszty. Tak rotacja wynika głównie z szukania oszczędności tam, gdzie nie powinno jej się szukać. Ale masz też drugą opcję, wyśrubowane normy, nierealne wymagania - sam się zwolnisz wtedy albo padniesz. W tej pierwszej pracowało ok. 300, w tej drugiej ok. 1000. Pierwsza miała też wielokrotnie większe obroty. Mylisz się - jak masz wizję utraty pracy to nie kupisz nowego samochodu za 100k PLN. Zresztą widzę namacalnie na danych produkcyjnych z różnych znanych marek jak lecą im plany sprzedażowe. Wiadomo, że teraz sytuacja jest co najmniej dziwna, ale spadki są duże i to bardzo. Remonty tak, ale zakup mieszkania od dewelopera? Znowu możesz stracić pracę i jak nie masz gotówki to też możesz mieć problem z dostaniem kredytu teraz. Technologia tak od razu nie stanieje. Jakby to był tak super biznes do zrobienia to miałbyś w Chinach setki fabryk produkujących tanie roboty. Może za jakieś 50 lat i oby powstały one w Polsce, a nie w Chinach, Indii czy innym tego typu kraju. Odnośnie kurteczki dla psa, to miałem kiedyś koleżankę co sobie odmawiała wiele rzeczy, ale dla psa wszystko kupowała... Aż z ciekawości obejrzałem sobie proces produkcji cegieł - pieknie linie produkcyjne. Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby ludzie przy tym stali i np, ręcznie przenosili cegły do wypalania i przenosili je po wypalaniu biorąc pod uwagę produkcję przemysłową.
  2. Cóż, w dawnych latach traktor na polu to też był szatan, bo cała wieś mogła skopać pole i każdy dzięki temu miał zajęcie. Świat się zmienia, zmienia się też szeroko rozumiany biznes zawody, które istniały 50 lat temu nie istnieją już teraz. Natomiast za 50 lat też pojawią się nowe zawody, o których obecnie nawet nikt nie ma pojęcia. Zresztą z czysto biznesowego podejścia pełna automatyzacja we wszystkich doprowadziłaby do globalnego krachu, bo mało kto miałby prace = brak konsumentów (nierealnie). Zresztą pełna automatyzacja nie jest możliwa - masz np. maszynę produkującą wyrobów z gumy = musisz mieć do niej formę, która podlega serwisowi/inspekcji przez człowieka, musi być człowiek, który zmienia formy (takie maszyny są nieopłacalne, człowiek jest tańszy), musisz mieć kogoś do usunie wypływki, kontrola jakości itp. itd. Fajnie jest mieć człowieka, który musi stać przy maszynie i tanecznym krokiem, dosłownie daje prawą nogę do przodu, wkłada komponent metalowy ruchem ręki jakby rzucał piłkę do kosza, naciska guzik, noga do tyłu, maszyna robi brrr i wypluwa wyrób oblany gumą. I pomyśl, że tak robisz jakieś 500 razy dziennie, 5 dni w tygodniu na 3 zmiany za jakieś 3500 brutto. Długo wytrzymasz? A rotacja pracowników to koszty zatrudnienia, szkolenia, początkowo niska wydajności i jakości. Nie ma co winić firmy, które chcą maksymalizować zyski, bo po to istnieją, za to niedopuszczalne jest maksymalizowanie zysków kosztem pracowników poprzez sztuczne podbijanie kosztów a potem udawanie, że firma jest w kryzysie. Tak jeszcze mi się przypomniało, jak byłem w jednej firmie na zachodzie Polskie, gdzie na produkcji ludzie zarabiali więcej niż pracownicy biurowi, ale mieli poziom – inżynierowie ale tez prości ludzie po szkołach zawodowych ale z taką widzą procesu produkcji, że aż przyjemnie się ich słuchało gdy opawiadali co i jak produkują – wiesz co było na hali? Roboty, proces w większości automatyczny, ale części wprowadzali do maszyn pracownicy przez co od razu była ich inspekcja, a poprawki robili ręcznie. Obok była druga firma produkująca inne komponenty dla tego samego dostawcy, hala rudera, stare maszyny, masa operatorów, syf, smród wulkanizowanej gumy i zarobki na poziomie 2800 brutto. Zresztą rozumiem awersję względem automatyzacji - miałem przyjemność parę lat temu brać udział w automatyzacji pewnej usługi w dużej międzynarodowej firmie. Do tej pory się dziwię jakim cudem nikogo z zespołu, w którym byłem nie zabili pracujący w tej firmie ludzie za to, że "kradniemy im pracę". Swoją drogą po skończonej pracy na tej automatyzacji w firmie za zaoszczędzone pieniądze zatrudnili nawet więcej ludzi, bo mogli wysłać ich na inne projekty. Mógłbyś rozwinąć które usługi najbardziej są wrażliwe na kryzys? W moim odczuciu na kryzys bardziej reaguje motoryzacja, budownictwo, przemysł ciężki a nie Pani Krysia fryzjerka (no chyba, że ją zamkną tak jak teraz, ale to raczej nietypowa sytuacja), co nie zmienia faktu, że może mi coś umyka, więc jeśli rozwiniesz to będę wdzięczny. Jako pracownik branży motoryzacyjnej powiem tak. Przeróbka prasy pod proces automatyczny to koszt ok. 20 tyś. Euro, ale oszczędność to 6 tyś. euro rocznie. Oczywiście im więcej robotów tym potem pojawia się konieczność zatrudnienia większej ilości mechaników, ale oszczędność i tak jest, ponieważ nie jest to relacja 1 do 1. Są też pozytywy, np. nanoszenie kleju - pracujesz i realnie nanosisz jakiś 7 godzin dziennie klej na części - smród okropny, płuca Ci padną od tej chemii - wprowadzasz automatyczną linię do nanoszenia kleju - wydajność wzrasta 500%, proces odbywa się w wentylowanej maszynie, więc masz minimalizację smrodu itp. itd. Ale jak wspomniałem w poście wcześniej - nie da się zrobić pełnej automatyzacji, bo to nierealnie obecnie - musiałbyś chyba produkować non stop to samo i tak samo, np. cegły, doniczki albo widelce.
  3. Roboty na produkcji nigdy nie doprowadzą do redukcji do zera pracowników produkcyjnych - zawsze musi być ktoś do naprawy, ustawienia maszyny itp, itd. Są też procesy wymagające precyzji - np. miałem przyjemność obejrzenia procesu produkcji jakiś fikuśnych elementów szeroko rozumianego zawieszenia do samochodów ciężarowych. Proces super, tu robot, tam robot ale np. niektóre elementy spawania odbywały się ręcznie pomimo tego, że były roboty spawalnicze, ot bo tutaj ramie nie sięga, tam ciężkie dojście. Zresztą u nas w kraju nadal bardziej opłacalny jest operator maszyny, niż zautomatyzowania linia za kupę kasy.
  4. Ja na pytanie ile chce zarabiać mam od ostatniego czasu taki wariant idący ponizszą ścieżką: 1) Konkretną kwotę podam po rozmowie z szefem działu (jeśli rozmowa jest na etapie działu hr), 2) Jesteśmy po rozmowie, więc czekam na państwa ofertę 3 dni (po rozmowie z szefem działu). Nikt mi jeszcze tak nie odrzucił kandydatury od momentu, kiedy stosuję to podejście a przynajmniej człowiek dostanie jakiś obraz pracodawcy. Miałem teraz w maju kilka rozmów i jasno było na nich widać, który pracodawca chce kogoś taniego, a komu pali się grunt pod nogami i szuka kogoś nie patrząc na koszty zatrudnienia. Oczywiście warto mieć rozeznanie w zarobkach w branży lub po prostu gotową kwotę i podać o 10-20% wyższą, żeby w przypadku negocjacji zbić do bazowej. Bardzo dobrze zostało napisane wyżej, żeby w kwestii wynagrodzenia stosować podejście tu i teraz. Pracodawcy zawsze obcują złote góry w przyszłości. Zresztą mogę powiedzieć z własnej działki jak w praktyce wygląda - robisz plan z którego wychodzi, że produkcja będzie droższa bo materiał drożeje to cyk wywalamy podwyżki. Wychodzi za dobrze? To podbijmy koszty, potem się najwyżej machnie jakieś rezerwy albo zrobimy inwestycje (samochody służbowe i podwyżki na produkcji 3% i panie jaki my mamy kryzys to łooooo, proszę się cieszyć, że macie pracę. Zresztą w mojej karierze zawodowej widziałem takie głupoty w kadrach zarządzających, że aż włos się jeży na głowie, czasami żałuję, że wybrałem studia i uczyłem się, bo mogłem zostać zwykłym pracownikiem fizycznym (których bardzo szanuję, bo to na ich pracy działają wszystkie duże firmy) i nie wiedzieć niektórych rzeczy. O wynagrodzeniach w korpo już nie wspomnę jako były pracownik big4, bo to jest parodia. Mam za sobą parę rozmów oceniających nowych pracowników, na których największe głąby i partacze w firmie zawsze chcieli wywalić tych najlepszych, bo „nie dogadywali się z nimi” albo „nie wiem dlaczego, ale jakoś źle mi się pracuje z tą osobą”. Słowem trzeci świat.
  5. Tej audycji już chyba nie ma na YT (była na starym kanale). Nie pamiętam tytułu ale motywem przewodnim było oddawanie przez misia wszystkiego w celu zaspokojenia potrzeby bezpieczeństwa ukochanej. Marek w piękny sposób udawał tam pod koniec płaczącą niewiastę "Miśśśśśśśśśśśś chlipppppppppppppp". Audycja nr. 2
  6. Ja zawsze zmieniałem prace jak wkurzało mnie szefostwo, współpracownicy lub obiecywano mi podwyżkę i potem odkładano to na później, bo kryzys, bo to, bo tamto (można powiedzieć, że wtedy zawsze sam "załatwiałem" sobie podwyżkę... gdzie indziej). Jeśli czujesz, że jesteś specjalistą w swoim fachu to zmień pracę, jeśli nie trafisz to znajdziesz i tak kolejną. I nie patrz na to, że mamy zawirowania przez wirusa - odpal portal z ogłoszeniami pracy, zobacz ile jest ofert z Twojej profesji, żeby mieć rozeznanie i działaj.
  7. Marzec to jeszcze nic. U mnie w firmie (automotive) spadek wyniósł tylko 20%, ale w kwietniu już 85%. Jedyna nadzieja na odbicie branży to przestawienia ludzi z komunikacji publicznej na samochody, jako formy transportu zmiejszającej ryzyko zarażenia wirusem. Już nawet jakieś artykuły o tym powstały, więc jest jakaś opcja, że nie będzie aż tak tragicznie.
  8. U mnie szykuje się to samo. Firma na postojowym, produkcja znikoma spadek przychodów 7-krotny. Perspektywa na kolejne miesiące już nie taka zła ale ogólnie łączny przychód w skali roku mniejszy o jakieś 3 pełne miesiące, niż planowo - a produkcja niskomarżowa... Awanse wstrzymane (co akurat osobiście mnie boli) i prognozuję redukcję załogi o jakieś 10% (a firma jest duża = dramat dla wielu rodzin).
  9. @Turop Walcz o swoje i nie oglądaj się na rodzinę.
  10. Podobnie, sprzedałem dolary ostatnio i część kasy z tego puszczę w akcje Polskich spółek (bardziej dla zabawy, lub raczej kupię i zapomnę, że je mam). Swoją drogą Panowie późno się obudziliście - w poniedziałek jak juz waluty szalały można było kupić tanio GBP i w perspektywie paru dni zarobić na tym biorąc pod uwagę spadki złotego. Teraz pozostaje wam raczej śledzenie sytuacji i zakupy jeśli zmienią się trendy a nie działania "łolaboga euro drogie to nakupię za wszystko co mam". Nie tak dawno temu podobna sytuacja była na złocie kiedy "ulica" kupowała je jak szalona.
  11. Sam odpowiedziałeś już sobie na to pytanie "No właśnie tu na dwoje babka wróżyła." Taki urok "zarabiania" na walutach/metalach szlachetnych/akcjach - nigdy nie masz pewności czy zarobisz bo osoba A powie kupuj to, a osoba B kupuj tamto. Ostatecznie to Twoje pieniądze, więc sam musisz podjąć decyzję co z nimi zrobić.
  12. Wybacz, źle zrozumiałem. Ale tu masz 100% rację, żeby nie trzymać kasy w banku teraz, nieważne jaka to kwota.
  13. Bitcoin - spadł teraz poteżnie - odbije czy spadnie dalej to spekulacja. Waluty - tylko GBP jest na jakimś takim poziomie teraz, reszta jest druga. Jeśli nie kupiłeś wcześniej to masz opcję przejechania się kupując np. franki czy dolary.
  14. "Wystarczy" zwolnić na jakiś czas wynagrodzenia pracowników ze składek ZUS i problem z głowy. Ale dla kasy państwowej hajs się musi zgadzać, a to że szary człowiek będzie miał przesunięcie wypłaty już mało kogo obchodzi. Ze swojego podwórka widzę jaka masakra jest. W praktyce zamówienia skoczyły do góry, tylko co z tego skoro jest problem z zakupem komponentów, żeby realizować pierwotne założenia. Większość pracowników na L4, więc i tak nie ma kto robić (nie dziwie im się, sam mam awersję chodząc teraz do pracy gdy widzę kogoś zakatarzonego).
  15. Panowie dam wam poprawkę bo mój szef okazał się niezłym jajcarzem (daję mu + 100 do pomysłowości). Znalazłem nową pracę w 3 dni (także, @rejdi spokojna głowa), koniec miesiąca zbliżał się szybko, wypowiedzenie gotowe - i w ostatnim tygodniu zostałem zaproszony przez szefa na rozmowę, która mniej więcej podumowanie miała takie "Auron fajnie się razem pracuje, ale musimy to zakończyć bo tak dłużej nie może być. Zostajesz wydzielony (i tutaj wyjaśnia się dlaczego nie "widziałem" siebie w kosztach bo warunki będziemy dopiero negocjować) jako osobny dział, w tym roku będziesz jeszcze sam, ale potem będziesz mógł dobrać sobie kogoś nowego". Wydzielenie = większa kasa, bo możliwości i tak mam na poziomie managerów. Celowo powiedział mi o tym przed końcem miesiąca bo negocjował to jeszcze z prezesem spółki a bał się, że się zwolnię do czasu przekazania wesołej nowiny. @ntech Ja swojego czasu dostałem podobną "szefową", dla zespołu skończyło się to odejściem prawie wszystkich ludzi (a było nas ok 40), zostali tylko "przyjaciele", którzy "ogarniali"
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.