Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Andy Anderson

Użytkownik
  • Content Count

    59
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

79 Świetna

About Andy Anderson

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

905 profile views
  1. To nie ze mną dyskutowałeś w tamtym temacie, ale temat czytałem. Co jednak najważniejsze moim zdaniem trzeba rozróżnić w kwestii moralności, kto będzie poszkodowany w wyniku exploitowania prawa: nikt, potencjalnie osoba exploitująca w przypadku ustaw prohibicyjnych, państwo czy osoby trzecie. Wymieniłem te przypadki w kolejności od najmniej poważnego do najbardziej poważnego moim zdaniem z punktu widzenia moralności. Jest to pewna forma racjonalizacji, ale ciężko żeby nie było, ponieważ nie są to przypadki równoważne.
  2. Częściowo się z tym zgadzam, ale nie bierzesz pod uwagę kilku rzeczy: 1.Łamanie lub nadużywanie prawa ma kilka wymiarów. Czym innym jest sytuacja, gdy ktoś pali zioło nielegalnie, ponieważ jedyną osobą, której potencjalnie szkodzi, jest on sam. (abstrahując, że marihuana mniej szkodzi zdrowiu niż papierosy). Inną sytuacją jest, kiedy ktoś nieuczciwie napompuje sobie koszty w swojej firmie, żeby zapłacić mniejszy podatek. Wtedy poszkodowane jest państwo, czyli pośrednio wszyscy podatnicy. Z kolei jeszcze inną sytuacją jest, kiedy ktoś celowo nie płaci własnemu kontrahentowi, wykorzystując luki prawne albo tak jak jest w przypadku kobiet i nadużywania ustawy antyprzemocowej. W takich przypadkach poszkodowane są konkretne osoby, które mogą mieć problemy finansowe lub wręcz zniszczone życie. 2.Można się bawić w legalizm, ale czy kiedykolwiek nie paliłeś zioła, nie przekroczyłeś 50km/h w zabudowanym (gdzie jest prosta, bezpieczna droga), nie załatwiłeś opieki lekarskiej w mniej oficjalny sposób, często będąc do tego zmuszonym? Nie oczekuję odpowiedzi na te pytania, tylko tak jak Ty mówiłeś, żeby się zastanowić, to ja też to proponuję. 3.Z Twoich wpisów wynika, że politycy dlatego tworzą durne prawo, ponieważ ludzie je wykorzystują. Ciężko na 100% powiedzieć, co jest przyczyną, a co skutkiem, ale myślę, że w większości przypadków jest odwrotnie, a nawet jeśli nie jest, to można to zrzucić w dużym stopniu na naszą historię. Kiedy w Polsce zaczynał się komunizm, władza przywieziona ze wschodu nie liczyła się z opinią polskich obywateli i rządziła jak jej pasowało, więc Polacy się dostosowywali i robili różne rzeczy, by sobie w tym systemie jak najlepiej poradzić. Stąd wynika polskie kombinatorstwo między innymi i podobne rzeczy dzieją się przecież, z tego co wiem, w innych byłych krajach komunistycznych. Jednocześnie ludzie, którzy przeżyli wiele lat swojego życia w komunie, (nie mając wiedzy ekonomicznej) wybierają władzę, która ich nie traktuje poważnie i koło się zamyka. Krajom takim jak Polska ciężko wyjść z tego błędnego koła, ponieważ poziom edukacji obywatelskiej jest bardzo niski, co prowadzi do wybierania złej władzy, która wprowadza durne regulacje, co w konsekwencji prowadzi do ich nadużywania lub łamania. Trzeba byłoby podnieść poziom edukacji, co jest niezwykle trudne. Stylistycznie moja wypowiedź jest raczej średnia, ale mam nadzieję, że jest zwięźle i zrozumiale.
  3. Z jednej strony część ludzi pewnie przecenia znaczenie wyżej wymienionych organizacji i organizacji typu Komisja Trójstronna, Council on Foreign Relations i dopowiada sobie różne teorie do nich. Z drugiej strony wiadomym jest, że organizacje te istnieją po kilkadziesiąt lat, należało do nich wielu członków światowej finansjery, polityków, przemysłowców (w tym polskich np. Zbysiu Brzeziński). Tak potężni ludzie raczej nie spotykają się za zamkniętymi drzwiami tylko dla zabawy. Można znaleźć w internecie zdjęcia notatek prasowych sprzed parudziesięciu lat w przypadku Grupy Bilderberg, czyli coś jest na rzeczy. Pisali o tym poważni autorzy np. Song Hongbing w książkach z serii "Wojna o pieniądz". Oczywiście jest to trochę prochińska propaganda (o Chinach czegoś podobnego by nie napisał), ale przedstawia w nich bardzo wiele faktów, a jeśli snuje domysły, to jasno je zaznacza. Rozumiem, że to co napisałeś było na jaja, ale spośród wielu różnych "teorii spiskowych" w tym przypadku musi być coś na rzeczy, tylko nie wiadomo jak dużo.
  4. Wątpię, żeby zbyt wielu powymieniało swoje całe załogi na Ukraińców, ale nawet jeśli by tak zrobili, to mają do tego prawo (pod warunkiem oczywiście jeśli umowy z pracownikami na to pozwalają). Patrząc na Twoje poprzednie posty mam wrażenie, że nie zauważasz, że "prywaciarz" ponosi dużo większe ryzyko niż pracownik. Jak pracownik zostanie zwolniony, to w najgorszym wypadku nie będzie miał, co do gara włożyć. Jak pracodawcy firma upadnie, to oprócz tego że może nie mieć co do gara włożyć, to także w wielu rodzajach działalności odpowiada własnym majątkiem, a także jest na tą firmę zwykle zakredytowany na duże pieniądze. Po upadku firmy może pozostać z trudnymi do spłacenia długami. Dlatego właśnie pracodawca powinien mieć znaczącą przebitkę w zarobkach w porównaniu z pracownikiem, żeby wynagrodzić ponoszone ryzyko, a także nie powinien za bardzo się przejmować losem swoich pracowników w przypadku takich kryzysów jak ten związany z wirusem. Jego pracownik nie będzie ręczył za niego majątkiem. Oprócz tego to od niego zależy planowanie rozwoju i posunięć firmy, użeranie się z nieprzewidywalnymi urzędnikami, a także potencjalnie konieczność myślenia o firmie lub pracy prawie całą dobę (głównie na początku). Jest to na pewno bardziej stresujące niż praca etatowa. Opisuję oczywiste rzeczy, ale czytając niektóre posty, mam wrażenie, że trzeba o tym przypominać.
  5. @Marek Kotoński Skopiuję Ci tutaj post z poniższego tematu, w którym opisałem mniej więcej specyfikę matury, a którego chyba nie zauważyłeś. Jak chcesz zdać maturę, naprawdę polecam wynajęcie sobie korepetytorów, ponieważ korepetytorzy zmuszą Cię do nauki, wytłumaczą co warto, a czego nie warto się uczyć, jakich błędów nie popełnić. Matura na poziomie podstawowym jest prostym egzaminem do zdania, ale ważne jest, żeby się nie wyłożyć na prostych błędach (szczególnie na polskim pisemnym). Takie rzeczy tłumaczą nauczyciele w liceum przed maturą. Mając zewnętrzną pomoc, znacznie ograniczysz ryzyko wpadki. Co do deklaracji maturalnej, polecam podejść do liceum w Twojej miejscowości i poprosić o pomoc. Pamiętam jak u mnie w liceum dużo nauczyciele mówili o deklaracjach maturalnych. Szkoła bardzo nie chciała by ktoś się pomylił. W nawiązaniu do filmu o maturze sprzed kilku dni, postaram się rozpisać plan przygotowań dla @Marek Kotoński. Zdawałem maturę kilka lat temu, ale widzę, że niewiele się zmieniło. Jak ktoś ma jakieś uwagi do tego, co napisałem, proszę mnie poprawić. Ogólne założenia: -Masz 3 miesiące do matury, więc powinieneś być moim zdaniem zorientowany głównie na zdanie, w drugiej kolejności na jak najwyższe wyniki. -Trzeba zdać 3 egzaminy pisemne: język polski, matematyka, język angielski na minimum 30% oraz dwa egzaminy ustne na minimum 30%: język polski, język angielski. -Można zdawać do 6 przedmiotów rozszerzonych. Wystarczy podejście do jednego przedmiotu rozszerzonego by zdać maturę. Można go napisać na 0%, jeśli się nie mylę. Pytania, na które trzeba sobie odpowiedzieć: -Czy chcesz tylko zdać maturę czy także dostać się na studia? Jeśli chcesz dostać się na studia (to zgodnie z punktem poniżej), trzeba odpowiednio wybrać przedmioty rozszerzone i położyć na nie duży proces podczas nauki. Jednak nie wiem, czy masz już wystarczająco czasu. -Trzeba zastanowić się nad doborem przedmiotów rozszerzonych. Nie wiem, gdzie chciałbyś iść na studia psychologiczne, ale obawiam się, że z niskimi wynikami matur i tylko jednym przedmiotem rozszerzonym (historią) może mieć problem ze spełnieniem warunków rekrutacji co do preferowanych przez uczelnię przedmiotów. Polecam to dokładnie sprawdzić i wziąć to pod uwagę przy wyborze przedmiotów rozszerzonych. Historię zawsze można zdawać z ciekawości, by się przetestować. Może warto byłoby spróbować polski rozszerzony, chcąc dostać się na studia psychologiczne. Plan przygotowań do matury: -Z języka polskiego polecam wynająć korepetytora na 4-5 zajęć, na który wytłumaczy jak napisać rozprawkę ( 50 punktów), postawić tezę itd. Warto napisać ze 3 rozprawki i dać je do zobaczenia korepetytorowi. Warto także przećwiczyć z korepetytorem stawianie tezy i podawanie tekstów kultury do konkretnego polecenia. Są to kluczowe kwestie przy zdaniu matury z polskiego. Musisz koniecznie ogarnąć lektury obowiązkowe, a także przypomnieć sobie jakieś światowe klasyki kina czy literatury jak „Władca pierścieni”, „Zbrodnia i kara”, mity greckie, Biblia, „Gwiezdne wojny” i wiele wiele innych do wyboru. Pierwsze 20 punktów można zdobyć, interpretując teksty kultury i odpowiadając na pytania. Myślę, że nie ma sensu się specjalnie do tej części przygotowywać. Osoba oczytana powinna dać sobie z tym radę w dużym stopniu i zdobyć łatwe punkty- takie czytanie ze zrozumieniem głównie. -Z matematyki odpowiadając w pytaniach zamkniętych na chybił trafił, dostaniesz średnio 6,25 punktów , czyli 12.5% masz darowane, odpowiadając jak małpa. Ważne jest, żeby zawsze zaznaczać kratki na karcie odpowiedzi w pytaniach zamkniętych. Zadania otwarte są trudniejsze i trzeba pewnej wprawy, rozwiązując je, ale na przestrzeni lat są to zwykle dość podobne zadania. Polecam zaznajomić się pobieżnie z każdym działem matematyki i wyuczyć się zadań, które najłatwiej przychodzą. Jeśli np. figury przestrzenne sprawiają duże problemy mimo starań, lepiej nauczyć się rozwiązywać zadania z innych łatwiejszych działów. Możesz nie mieć wystarczająco czasu na ogarnięcie dokładne każdego działu, ale to tylko 30% i nie trzeba umieć zrobić każde zadanie. Moim zdaniem powinieneś koniecznie wynająć sobie korepetytora na zajęcia raz w tygodniu. Będzie on motywował, a także zmuszał do nauki w domu, a także zauważy, co Ci łatwo przychodzi, a co nie. Bez tego możesz tej matury nie zdać. -Angielski składa się tylko z testu i formy pisemnej. Wybierając losowe odpowiedzi na teście, można zdobyć średnio prawie potrzebne 15 punktów, więc jeśli byś się nauczył pisać e-mail czy list oraz rozumiał mniej więcej tekst słuchany i pisany, to powinieneś na luzie zdać. Polecam rozwiązać matury z kilku poprzednich lat na start i sprawdzić jak dobrze Ci to idzie. -Do części ustnej konieczny Ci będzie korepetytor także na raz w tygodniu, który oswoi Cię z mówieniem po angielsku i podpowie kilka sztuczek, które stosować. Lista typów pytań jest zamknięta i nawet, jeśli nie bardzo będziesz wiedział jak odpowiedzieć na konkretne zadane pytanie, zawsze możesz używać słownictwa związanego z określonym typem pytań. Najważniejsze to się nie zaciąć i odpowiadać na pytania mniej więcej. Nikt nie będzie chciał Cię uwalić na egzaminie ustnym, jeśli odpowiesz jako tako na każde pytanie. Korepetytor może Ci też pomóc w części pisemnej. -Matura ustna powinna stanowić dla Ciebie okazję na popisanie się oratorskimi zdolnościami przed komisją. Tak jak w maturze pisemnej będziesz musiał się odnieść do tekstów kultury , a także gadać przez 10 minut bez przerwy, co potrafisz. Będziesz miał 15 minut na przygotowanie wypowiedzi i radzę rozpisać sobie najważniejsze punkty, kluczowe słowa, a także przede wszystkim teksty kultury do odwołania. Polecam przećwiczyć przed korepetytorem ze 2 wypowiedzi na losowe pytania. -Historię potraktuj bardziej rozrywkowo. Zamiast czytać jakieś książki z tematyki pozamaturalnej, to przeczytaj sobie ze 3 razy obszerne repetytorium i postaraj zapamiętać jak najwięcej. Jak nie masz pamięci do dat, to postaraj się zapamiętać jak najwięcej imion władców, miejsc gdzie działy się ważne wydarzenia itd. Jednak najważniejsze jest, żeby zaznajomić się z mapami, których na maturze z historii zawsze jest dużo. Na ile napiszesz, to będzie dobrze. Założenia końcowe: -Matura to egzamin, który od kilku lat ma bardzo podobną strukturę i polecam przerobienie kilku poprzednich matur ze wszystkich przedmiotów by się oswoić ze strukturą egzaminu. -Jeśli określony typ zadań był na kilku ostatnich maturach, to jest duża szansa że będzie po raz kolejny. -Najciężej zdać matematykę, ale inne przedmioty mają dużo wyższą zdawalność. https://www.rmf24.pl/raporty/raport-matura/2019/news-wyniki-matur-2019-centralna-komisja-egzaminacyjna-opublikowa,nId,3078081
  6. W nawiązaniu do filmu o maturze sprzed kilku dni, postaram się rozpisać plan przygotowań dla @Marek Kotoński. Zdawałem maturę kilka lat temu, ale widzę, że niewiele się zmieniło. Jak ktoś ma jakieś uwagi do tego, co napisałem, proszę mnie poprawić. Ogólne założenia: -Masz 3 miesiące do matury, więc powinieneś być moim zdaniem zorientowany głównie na zdanie, w drugiej kolejności na jak najwyższe wyniki. -Trzeba zdać 3 egzaminy pisemne: język polski, matematyka, język angielski na minimum 30% oraz dwa egzaminy ustne na minimum 30%: język polski, język angielski. -Można zdawać do 6 przedmiotów rozszerzonych. Wystarczy podejście do jednego przedmiotu rozszerzonego by zdać maturę. Można go napisać na 0%, jeśli się nie mylę. Pytania, na które trzeba sobie odpowiedzieć: -Czy chcesz tylko zdać maturę czy także dostać się na studia? Jeśli chcesz dostać się na studia (to zgodnie z punktem poniżej), trzeba odpowiednio wybrać przedmioty rozszerzone i położyć na nie duży proces podczas nauki. Jednak nie wiem, czy masz już wystarczająco czasu. -Trzeba zastanowić się nad doborem przedmiotów rozszerzonych. Nie wiem, gdzie chciałbyś iść na studia psychologiczne, ale obawiam się, że z niskimi wynikami matur i tylko jednym przedmiotem rozszerzonym (historią) może mieć problem ze spełnieniem warunków rekrutacji co do preferowanych przez uczelnię przedmiotów. Polecam to dokładnie sprawdzić i wziąć to pod uwagę przy wyborze przedmiotów rozszerzonych. Historię zawsze można zdawać z ciekawości, by się przetestować. Może warto byłoby spróbować polski rozszerzony, chcąc dostać się na studia psychologiczne. Plan przygotowań do matury: -Z języka polskiego polecam wynająć korepetytora na 4-5 zajęć, na który wytłumaczy jak napisać rozprawkę ( 50 punktów), postawić tezę itd. Warto napisać ze 3 rozprawki i dać je do zobaczenia korepetytorowi. Warto także przećwiczyć z korepetytorem stawianie tezy i podawanie tekstów kultury do konkretnego polecenia. Są to kluczowe kwestie przy zdaniu matury z polskiego. Musisz koniecznie ogarnąć lektury obowiązkowe, a także przypomnieć sobie jakieś światowe klasyki kina czy literatury jak „Władca pierścieni”, „Zbrodnia i kara”, mity greckie, Biblia, „Gwiezdne wojny” i wiele wiele innych do wyboru. Pierwsze 20 punktów można zdobyć, interpretując teksty kultury i odpowiadając na pytania. Myślę, że nie ma sensu się specjalnie do tej części przygotowywać. Osoba oczytana powinna dać sobie z tym radę w dużym stopniu i zdobyć łatwe punkty- takie czytanie ze zrozumieniem głównie. -Z matematyki odpowiadając w pytaniach zamkniętych na chybił trafił, dostaniesz średnio 6,25 punktów , czyli 12.5% masz darowane, odpowiadając jak małpa. Ważne jest, żeby zawsze zaznaczać kratki na karcie odpowiedzi w pytaniach zamkniętych. Zadania otwarte są trudniejsze i trzeba pewnej wprawy, rozwiązując je, ale na przestrzeni lat są to zwykle dość podobne zadania. Polecam zaznajomić się pobieżnie z każdym działem matematyki i wyuczyć się zadań, które najłatwiej przychodzą. Jeśli np. figury przestrzenne sprawiają duże problemy mimo starań, lepiej nauczyć się rozwiązywać zadania z innych łatwiejszych działów. Możesz nie mieć wystarczająco czasu na ogarnięcie dokładne każdego działu, ale to tylko 30% i nie trzeba umieć zrobić każde zadanie. Moim zdaniem powinieneś koniecznie wynająć sobie korepetytora na zajęcia raz w tygodniu. Będzie on motywował, a także zmuszał do nauki w domu, a także zauważy, co Ci łatwo przychodzi, a co nie. Bez tego możesz tej matury nie zdać. -Angielski składa się tylko z testu i formy pisemnej. Wybierając losowe odpowiedzi na teście, można zdobyć średnio prawie potrzebne 15 punktów, więc jeśli byś się nauczył pisać e-mail czy list oraz rozumiał mniej więcej tekst słuchany i pisany, to powinieneś na luzie zdać. Polecam rozwiązać matury z kilku poprzednich lat na start i sprawdzić jak dobrze Ci to idzie. -Do części ustnej konieczny Ci będzie korepetytor także na raz w tygodniu, który oswoi Cię z mówieniem po angielsku i podpowie kilka sztuczek, które stosować. Lista typów pytań jest zamknięta i nawet, jeśli nie bardzo będziesz wiedział jak odpowiedzieć na konkretne zadane pytanie, zawsze możesz używać słownictwa związanego z określonym typem pytań. Najważniejsze to się nie zaciąć i odpowiadać na pytania mniej więcej. Nikt nie będzie chciał Cię uwalić na egzaminie ustnym, jeśli odpowiesz jako tako na każde pytanie. Korepetytor może Ci też pomóc w części pisemnej. -Matura ustna powinna stanowić dla Ciebie okazję na popisanie się oratorskimi zdolnościami przed komisją. Tak jak w maturze pisemnej będziesz musiał się odnieść do tekstów kultury , a także gadać przez 10 minut bez przerwy, co potrafisz. Będziesz miał 15 minut na przygotowanie wypowiedzi i radzę rozpisać sobie najważniejsze punkty, kluczowe słowa, a także przede wszystkim teksty kultury do odwołania. Polecam przećwiczyć przed korepetytorem ze 2 wypowiedzi na losowe pytania. -Historię potraktuj bardziej rozrywkowo. Zamiast czytać jakieś książki z tematyki pozamaturalnej, to przeczytaj sobie ze 3 razy obszerne repetytorium i postaraj zapamiętać jak najwięcej. Jak nie masz pamięci do dat, to postaraj się zapamiętać jak najwięcej imion władców, miejsc gdzie działy się ważne wydarzenia itd. Jednak najważniejsze jest, żeby zaznajomić się z mapami, których na maturze z historii zawsze jest dużo. Na ile napiszesz, to będzie dobrze. Założenia końcowe: -Matura to egzamin, który od kilku lat ma bardzo podobną strukturę i polecam przerobienie kilku poprzednich matur ze wszystkich przedmiotów by się oswoić ze strukturą egzaminu. -Jeśli określony typ zadań był na kilku ostatnich maturach, to jest duża szansa że będzie po raz kolejny. -Najciężej zdać matematykę, ale inne przedmioty mają dużo wyższą zdawalność. https://www.rmf24.pl/raporty/raport-matura/2019/news-wyniki-matur-2019-centralna-komisja-egzaminacyjna-opublikowa,nId,3078081
  7. Rząd nie chce niczyjego dobra, chce po prostu ściągnąć możliwie najwięcej pieniędzy na wydatki socjalne (kupowanie wyborców ich własnymi pieniędzmi). Z roku na rok podnoszą podatki, opłaty, a ludzie się tylko cieszą, że dostają plusy. Tak samo jest w tym przypadku. Podniosą wartości mandatów dla wszystkich, szczególnie że nie były waloryzowane od 1997 zgodnie z artykułem a gawiedź będzie się cieszyła, że bogacze zapłacą jeszcze więcej. Potem się niektórzy na forum dziwią dlaczego samorozwoje nie działają i dużo ciężej zostać milionerem niż w latach 90. Ta zmiana ( chociaż w niewielkim stopniu) i wiele innych tylko będzie sprowadzała do ziemi ludzi przedsiębiorczych, którzy budowaliby siłę tego kraju, a nie byli tylko tanią siłą roboczą zachodnich koncernów. Wysokie podatki dla najbogatszych tylko cementują podziały społeczne z lat 90, ponieważ ludzie aspirujący mają duże problemy, żeby się przebić wyżej ze względu na działanie państwa. Zobaczcie jak niewiele ludzi dołączyło do grupy najbogatszych Polaków w ostatnich latach. Trochę odjechałem od tematu, ale oczywistym jest, że podniosą mandaty wszystkim, a najbogatszym jeszcze bardziej. Wśród najbogatszych jest pewnie wiele wariatów drogowych,ale jest ich proporcjonalnie za mało by w ten sposób poprawić bezpieczeństwo na drogach. Myślę, że większym zagrożeniem na drogach są Sebixy w 20letnich BMW, każda młoda osoba na pewno zna kogoś takiego. Sam pomysł wprowadzenia takich zmian nie jest taki zły, ale pod przykrywką zabierania bogatym zabierają proporcjonalnie więcej zwykłym ludziom, którzy tego nie widzą.
  8. @Ancalagon sledzisz NBA regularnie? Kibicujesz komus?
  9. Ja się zgadzam z @Libertyn. Ukraińcy pratradycje własnego narodu upatrują właśnie w Kozakach , którzy sprawiedliwie przez polską szlachtę traktowani nie byli. Kiedy byli potrzebni do walki z Turcją czy Rosją, to rejestr kozacki rozszerzano, a kiedy wojny nie było to rejestr był zmniejszany. Szlachta traktowała nierejstrowych Kozaków jak chłopów pańszczyźnianych, mimo że byli przydatnym narzędziem militarnym. Udało im się nawet w 1615 roku splądrować Stambuł. Stąd między innymi wynika kompleks i nienawisć "ukraińskiego chłopa" wobec "polskiego pana". Tak samo było z Ukrainą Symona Petlury, która po traktacie ryskim kończącym wojnę polsko-bolszewicką została przez nas wydymana mimo, że odnieśliśmy pod Warszawą bezprecedensowe zwycięstwo militarne i powinniśmy byli żądać dużo więcej, jednak zwyciężyły tendencje nacjonalistyczne Dmowskiego i wzięliśmy stosunkowo niewielkie terytorium. Traktat ryski to jeden z najgorszych epizodów polskiej historii, który całkowicie obnażył nasz brak zmysłu politycznego. Nikt oczywiście podczas obchodów 15 sierpnia nigdy o tym nie wspomni. Nikt tutaj nie usprawiedliwia mordów na Wołyniu, tylko chodzi o wskazanie przyczyn tych wydarzeń. Bez szerszego patrzenia na takie sprawy, ciężko jest wskazać przyczyny takiej zwierzęcej nienawiści Ukraińców, która odpowiednio podsycona, dała fatalne dla nas efekty. Nie można patrzeć na historię Polski z perspektywy: my dobrzy, oni źli sąsiedzi. To co się stało już się nie odstanie i trzeba starać się odnaleźć jakąś historyczną lekcję ze złych decyzji i różnych tragedii, które nas spotkały.
  10. Ja z kolei widzę zachowania, które dyskryminują właśnie kobiety. Kobieta wstawi jakiś temat, zada jakieś pytanie i zaczyna się gównoburza, głupie żarty. Ciągle pisane są te same odpowiedzi pisane redpillowym słownictwem o chadach, samcach alfa, kutangach, hipergamii etc. (często w ogóle prawie nie odnoszące się do problemu). Niektórzy piszą swoje posty trochę taką nowomową. Choćby @deomi wstawi jakieś mało lotne pytanie i zaczyna się karuzela odpowiedzi, które zwykle niczego nie wnoszą i są tylko chęcią pojazdu po kobietach albo autorce tematu. Tworzą się pięciostronnicowe wątki o niczym. Kilka razy samica wstawiła jakiś post o tematyce miłosnej i pojawiało się wątpienie w jej wersję albo wręcz teksty, że jej partner powinien swoją wersję napisać. W drugą stronę to nigdy nie działa.
  11. @Mosze Red Czy w książce poruszone są rozwiązania majątkowe pozwalające przetrwać kryzysy gospodarcze, zawieruchy ekonomiczne itd.? Jak oceniasz prawdopodobieństwo, skalę i skutki potencjalnego kryzysu w następnym roku? W jaki sposób polecałbyś się przygotować majątkowo na potencjalne perturbacje?
  12. Czy tylko ja zauważyłem ten rażący błąd w tytule? "Coś o mnie i kim jest ta mityczna mizoginia " Powinno być raczej: "Coś o mnie i czym jest ta mityczna mizoginia " Mizoginia nie jest chyba osobą, ale ciul go wie w sumie. Ciężko nadążyć za tą nowoczesnością.
  13. Ja podejdę do tematu trochę z innej strony. Odpowiedz sobie na pytania: 1.Czy chętnie spędzasz z nimi czas tak po prostu? 2.Czy odpowiada Ci ich poczucie humoru, temperament, inteligencja? 3.Czy operujecie na podobnych falach? Jeśli odpowiesz "Nie" na te pytania, to nie warto jechać raczej na pewno. Jeśli odpowiesz jednak "Tak", to moim zdaniem warto jechać. Nigdy nie znajdziesz ludzi, którzy Ci odpowiadają w 100%. Jeśli znajdziesz ludzi z podobnymi zainteresowaniami, tematami do rozmowy, to już możesz być zadowolony. Interakcje społeczne, wspólne wyjazdy są potrzebne, bo stety niestety jesteśmy istotami stadnymi. Mówi Ci to zdecydowany introwertyk. Co do alkoholu: jeśli nie pijesz prawie w ogóle, to nawet jakbyś tydzień na wakacjach był najebany w trupa, to nic Ci się nie stanie. Idee rozwoju osobistego, walki z nałogami są słuszne, ale są one często niekompatybilne ze społeczeństwem. Ciężko Ci będzie znaleźć ludzi na wakacje, którzy w ogóle nie piją. Zależy także jak długo ten wyjazd potrwa. jeśli 3 dni, to naprawdę nic Ci się nie stanie jak trochę wypijesz. Rozwój osobisty jest dla poprawy jakości życia, samooceny, a nie dla samej idei. Tak samo jak ktoś pisze, że nie lubi obiadów rodzinnych, bo musi się napić z wujkami kilka kielonów, to niech odpowie sobie na pytanie, czy przeszkadza mu alkohol czy tak na prawdę nie lubi przebywać z własną rodziną.
  14. Najlepszym a jednocześnie najprostszym prezentem jest piłka do kosza lub do nogi z kilku powodów: 1)Syn będzie miał kontakt ze sportami zespołowymi przez cały czas nauki w szkole jako, że stanowią większość czasu spędzanego na WF-ie. To jak będzie mu w nich szło, będzie miało ogromny wpływ na samoocenę i pozycję w grupie. W sportach takich jak piłka nożna lub koszykówka kluczowa jest technika użytkowa, której syn nie nauczy się w szkole, tylko na własną rękę, na podwórku lub przy Twojej pomocy. Posiadając umiejętności nie będzie musiał koniecznie przeważać atletycznie nad rówieśnikami, wystarczy mu technika. 2)Grając z synem, zacieśnisz więzi. Nauczysz go częściowo rzeczy, które i tak będzie musiał umieć zrobić w przyszłości na WF-ie, za co będzie Ci wdzięczny. 3)Możesz stworzyć u syna sportowe hobby. Nie oszukujmy się: chodzenie na siłownię, na basen itd. wymaga samozaparcia i dyscypliny. Szczególnie w młodym wieku warto zaszczepić nawyki związane ze zdrowym spędzaniem czasu, a to przecież grając w sporty zespołowe, dziecko spędza najwięcej czasu sportowo. Im lepiej będzie sobie radzić, tym chętniej potem będzie w nie grał. Może mu zostać to na całe życie i chętnie będzie np. grał z kolegami z pracy w wieku 50 lat. 4) Sport szlifuje charakter. Szczególnie koszykówka ma to do siebie, że można grać w nią i trenować samodzielnie. Jak byłem młodszy lubiłem wychodzić i godzinę rzucać do kosza, starając się by jak najwięcej rzutów i różnego typu dwutaktów wykonanych przeze mnie wpadało. Robienie postępów sprawiało mi radochę.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.