Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

NieBędęSięŻenił

Użytkownik
  • Ilość treści

    27
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

7 Neutralna

O NieBędęSięŻenił

  • Ranga
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Zawsze byłem przekonany że TED to lewactwo. A tu taka niespodzianka. Pani opowiada o toksycznym feminizmie, przyczynach "Pay gap" między płciami i o tym że na zachodzie to kobiety mają lepiej niż faceci
  2. NieBędęSięŻenił

    Jak wyjść do ludzi?

    Myślę że z samooceną mam jakieś problemy od zawsze. Ale to idzie w obie strony. Jednocześnie czuję się gorszy i lepszy od reszty. Po prostu w różnych sytuacjach. Przyklad: Jak widzę kolesia gadającego z laską na imprezie, i ich rozmowa jest na poziomie ameby to raczej mam z tego powodu poczucie wyższości. Ale jak potem ta lasia uznaje że musi kolesiowi gałę opjer***** bo jest taki fajny to już gorzej. Bo wiem że nie jestem w stanie zbajerować laski jak ten idiota. Może właśnie dla tego że za bardzo to analizuje (zamiast się upić i gadać z nią o pierdołach na jej poziomie). Jeśli da się jednocześnie mieć kompleksy i megalomanię to ja tak pewnie mam.
  3. NieBędęSięŻenił

    Jak wyjść do ludzi?

    Witam. Zakładam ten temat bo wydaje mi się że na forum jest pełno ludzi ogarniętych oraz takich którzy mogli być w podobnej sytuacji. Od małego byłem bardzo introwertyczny i stroniłem od ludzi. Wydaje mi się też że ludzie (i wtedy i teraz) wyczuwają że jestem jakiś inny, bo w każdej grupie (w szkole, w pracy, na imprezie) bardzo szybko zaczynam odczuwać że jestem na uboczu. Że oni zaczynają tworzyć jakieś więzi a ja nie. Trochę to lepiej wygląda jeśli ktoś ze mną spędzi dużo czasu i mamy jakieś wspólne zainteresowania (nie umiem rozmawiać o niczym), paru znajomych tak zyskałem. Ale potem słyszę od nich że jestem inny niż im się kiedyś wydawało (nikt mi nigdy nie sprecyzował jaki niby byłem przy pierwszym kontakcie). Już jako nastolatek zdecydowałem że skoro z ludźmi się nie dogaduję, i świetnie się sam bawię (gry, książki) to lepiej mi będzie jak ich oleję. To była debilna decyzja. Wydaje mi się że człowiek normalny ma potrzebę by przybywać w grupie, gdzieś jeździć razem albo siedzieć u znajomych na chacie. A ja, nawet jak mnie ktoś z domu wyciągnął to myślałem tylko o tym żeby tam wrócić. I tak to trwało prawie całe moje życie. Ale parę lat temu (gdy moje małżeństwo zaczęło się rozpadać) zdałem sobie sprawę że moje hobby znacznie mniej mnie bawią i że brakuje mi ludzi wokoło. Sam sobie to zrobiłem z premedytacją. Staram się teraz wyjść jakoś do ludzi ale nie jest to łatwe. Mam tylko kilku znajomych których widuję bardzo żadko, i oni już przywykli że nie ma co zapraszać mnie na imprezy bo i tak odmowie. Poza tym jestem społecznie tak upośledzony że nie umie się zachować w wielu sytuacjach, chyba brak mi odruchów których inni uczą się za młodu. Jak nawiązać kontakt z drugim człowiekiem? To jest temat nie do przeskoczenia dla mnie. Na pewno zapisze się do jakiegoś klubu fitness i może na kursy językowe. Żeby zmusić się do wyjścia z domu parę razy w tygodniu. Ale znając siebie spędzę ten czas "obok" ludzi a nie z nimi...
  4. Witam. Mam pytanie do braci z Poznania i okolic. Czy ja słusznie rozumie że w tym pięknym mieście nie ma normalnego (i niedrogiego!) przybytku gdzie po prostu się wchodzi i wybiera dziewczynę?. Popytałem znajomych i taksiarzy i wygląda na to że niby są jakieś teatry ale ceny 400+, a taniej to tylko dziewczyny na mieszkaniach (a tam loteria i brak wyboru). Wiem że niby na roksie jest wybór, ale przecież te fotki nie koniecznie zgadzają się z tym co na miejscu zastanę.
  5. NieBędęSięŻenił

    Nietypowe zachowanie żony przed rozwodem.

    Przepraszam za złamanie zasad obowiązujących na forum. A z terapii zrezygnowałem bo żona chciała rozmawiać jedynie o tym co ja robię/robiłem źle. Gdy próbowałem podjąć temat jej "grzechów" to ucinała dyskusję. Terapeutka też to widziała i próbowała jakoś zwrócić na to jej uwagę. Nawet jeśli ta terapia miała by nam jakoś pomóc to uważam że już nie było warto po tylu złych latach.
  6. NieBędęSięŻenił

    Nietypowe zachowanie żony przed rozwodem.

    Ja się z tym wszystkim zgadzam. Ale dłużej nie dam rady. Ile można czasu i energii poświęcić dla kogoś kto po prostu mną gardzi? Przez lata proponowałem jej wiele rozwiązań, w tym terapie. Ale nie było mowy, nie i chuj. Po pierwszych rozmowach o rozwodzie (jak się z nią zgodziłem) to poszła ze mną na terapię par. Ale to już było zbyt późno żeby cokolwiek naprawiać (o jakieś 4-5 lat) i po kilku spotkaniach sam jej powiedziałem że miała racje i trzeba to skończyć. Ta terapia udowodniła mi że nie ma czego naprawiać.
  7. NieBędęSięŻenił

    Nietypowe zachowanie żony przed rozwodem.

    Przez pięć lat może jak się jej na przykład zdrowie pogorszy i nie będzie mogła pracować. Ale żeby to symulować to by ją musiało popierdolić bo ma bardzo dobrze płatną pracę (dzięki bogu). Myślę że jak pierwszy raz wspomniała rozwód to była to jakaś zagrywka z jej strony. Ale ja przemyślałem sprawę i po 3 dniach jej odpowiedziałem że ma racje i trzeba się rozejść. Nie jestem dobry w czytaniu ludzkich reakcji ale odniosłem wrażenie że nie tego się spodziewała. Ja chyba ją miałem błagać by się nie rozwodziła a nie zgadzać się z nią. Potem jeszcze to trochę przeciągała zanim w końcu złożyła pozew.
  8. NieBędęSięŻenił

    Nietypowe zachowanie żony przed rozwodem.

    Bo jej nie rozumiem, bo jestem introwertykiem a ona chce extrawertyka, bo się z nią kłócę (czyt. nie daje się opierdalać jak ma zły humor), bo ona musi sama pewne rzeczy ogarniać (zwłaszcza związane z dzieckiem) i jej się przez to krzywda dzieje (ja też mam sporo na głowie a jej nie wypominam, np wszystko związane z samochodem). Jeśli ma zły humor to byle powód się nadaje do zjebki.
  9. NieBędęSięŻenił

    Nietypowe zachowanie żony przed rozwodem.

    Alimenty na dziecko (i to małe), a na nią nic bo rozwód za porozumieniem stron. A z nie ogarnianiem to było tak że jak musiała dziecko karmić/przewijać/uspakajać to miała wielkie pretensje że to ona musi robić (dziecko dużo płakało zamiast spać). Potem jak zacząłem jej więcej pomagać to miała pretensje że ja sobie do pracy wychodzę a ona nadal musi z dzieckiem być. I zawsze jak pojawiała się jakaś nowa czynność (kąpiel, jakieś leki, mleczko w proszku) to ja musiałem przecierać szlak bo ona się bała. Oczywiście zawsze się dowiadywałem że to robię źle, a potem sama robiła to tak samo...
  10. NieBędęSięŻenił

    Nietypowe zachowanie żony przed rozwodem.

    Od lat jest tak że niezależnie od moich starań i mojego wkładu ona mnie widzi jak bezużyteczny balast. To zawsze wychodzi w czasie kłótni bo jak jest zdenerwowana to nie kontroluje co mówi i myślę że mówi co myśli. Mi się wydaje że ona uwierzyła we własną propagandę. Od lat powtarza jaki jestem beznadziejny i jaką mi łaskę zrobiła że ze mną jest. Więc pewnie jest przekonana że rozstając się zrzuci niepotrzebny balast i bez problemu zastąpi mnie bardziej wartościowym samcem. Nie ma znaczenia czy to prawda czy nie. Przez te lata razem wielokrotnie pokazał że stan faktyczny się dla niej nie liczy, liczy się to w co woli wierzyć. W tv ciągle pokazują rozwódki z dziećmi za którymi szaleją bogaci faceci (na przykład ta pani prokurator w m jak miłość lata temu). Może ona tak to widzi
  11. NieBędęSięŻenił

    Nietypowe zachowanie żony przed rozwodem.

    1. Nie byliśmy gotowi. 2. Przed porodem to ona ogarniała "życie" bardziej niż ja. Ja się ogarnąłem dopiero dopiero jak mnie sytuacja zmusiła. 3. Ja chce tego rozwodu bo już mam dosyć. Od 6 lat tylko kłótnie i pretensje. Zero czułości czy docenienia mnie. Nawet jeśli będę sam to będzie to dla mnie leprze niż to bagno.
  12. NieBędęSięŻenił

    Nietypowe zachowanie żony przed rozwodem.

    W jej obronie powiem tyle że miała jeszcze inne problemy na głowie (choroba w rodzinie, ja na nadgodzinach ciągle). Ale ona ma coś takiego że gdy pojawia się kryzys to cała jej pewność siebie znika i zachowuje się jak nieporadne dziecko. Niestety nie zauważyłem tego w porę i potem latami za to płaciłem. Gdyby nie miała problemów i gdyby dziecko było z tych bardziej śpiących (a mniej płaczących) to pewnie nic by się jej nie stało i jeszcze by mi zabroniła pomagać by pokazać jaką jest wspaniałą matką. Ale niestety sytuacja nie była idealna więc już nie ogarnęła.
  13. NieBędęSięŻenił

    Nietypowe zachowanie żony przed rozwodem.

    Z takich rzeczy które faktycznie zrobiłem. - Dzień po porodzie najebałem się z kumplami a wiedziałem że następnego dnia w południe mam żonę odebrać ze szpitala. Więc jak przyjechałem to byłem jeszcze trochę wstawiony (ale w pełni przytomny). - Zawsze żyłem we własnym świecie. Książki, gry itd. Typowy introwertyk. Więc w sytuacjach stresowych odruchowo wolę się zamknąć w sobie i na przykład na kąpie posiedzieć (chyba do pewnego stopnia jestem uzależniony, a przynajmniej byłem). Jak żona była jeszcze na macierzyńskim to kompletnie nie ogarniała jak się dzieckiem zająć a mnie zajęło chyba kilka miesięcy (nie wiem ile) zanim to zrozumiałem. Żeby było jasne, ja jej od początku pomagałem. Ale jak wracałem zmęczony po pracy to chciałem się odstresować (na przykład przed kąpem) a nie siedzieć godzinami z wkurwiona żoną. Dopiero po paru miesiącach zrozumiałem że to jest trochę sytuacja kryzysowa, że ją to przerasta do tego stopnia że nie wystarczy żebym raz dziecko przewinął i coś w domu pomógł. Później robiłem wszystko żeby ją odciążyć, nawet chciałem na terapie z nią iść (nie było o tym mowy). Oczywiście jej wersja jest taka że jej wcale nie pomagałem i czuła się porzucona (gówno prawda) że niby cały czas siedziałem na komputerze a ona w pokoju obok z płaczącym dzieckiem. Ja autentycznie myślałem że skoro ona jest na macierzyńskim a ja w pracy to ma się zająć dzieckiem i chuj. Powinienem wcześniej rozpoznać że nie ogarnia i jakoś zadziałać. W sumie to pisząc to zdałem sobie sprawę jak wiele z rzeczy które "robiłem" to jest nic więcej jak jej pierdolenie... po prostu od lat tego nie analizowałem.
  14. NieBędęSięŻenił

    Wazektomia przed 30tką

    Po macierzyńskim poszła do pracy (najpierw na pół etatu a potem na cały). Ale jeszcze długo mi wypominała że jak była na macierzyńskim to bardziej się dzieckiem zajmowała niż ja. Oczywiście próbowałem jej tłumaczyć że nazwa "Urlop macierzyński" pochodzi od słowa "Macierzyństwo", bardzo się wtedy obrażała.
  15. NieBędęSięŻenił

    Wazektomia przed 30tką

    Dzięki misiu. Ja bym z wielką przyjemnością przyjął na świat i wychował kolejne dzieci jako część kochającej się, tradycyjnej rodziny. Ale po pierwszym razie mam traumę jak cholera. Okazało się że moja kobieta nie bardzo umie zajmować się niemowlakiem. W pewnym momencie naszego życia robiłem z tym dzieckiem wszystko poza karmieniem piersią. A i tak się potem dowiedziałem że to ona musi przy dziecku robić bo ja się opierdalam (opierdalam to znaczy robię nadgodziny w pracy żeby kasa w domu była). Ja w pracy, ona na macierzyńskim. I miała pretensje że więcej czasu musi z dzieckiem spędzać niż ja. Powiedziałem jej że jak tylko przestanie karmić to możemy się zamienić i ja wezmę resztę jej macierzyńskiego a ona niech idzie do roboty. Nie poszła na taki układ
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.