Jump to content

NieBędęSięŻenił

Użytkownik
  • Content Count

    34
  • Joined

  • Last visited

  • Donations

    0.00 PLN 

Community Reputation

15 Dobra

About NieBędęSięŻenił

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Właśnie skończyłem tą wspaniałą, mroczną parodię (8 odcinków w dwa dni). I powiem że nie spodziewałem się takiego "Redpillowego" zakończenia po czymś stworzonym dla normików! Facet przez lata chce pomścić swoją "Zgwałconą" i "Zamordowaną" żonę a na końcu odkrywa że ona żyje i sama dawała dupy a nie żaden gwałt. Wszystko wywalone w jednej finalnej scenie. Jezu, jak ja czuję ból tego typa.
  2. Kupiłem od nich raport za 39pln. Wynika z niego że jestem czysty i od przynajmniej 60miesięcy nie miałem długów. Tępa dzida na infolinii powiedziała że to niemożliwe że dla netii dali by inne dane. Więc pojechałem do typa z netii jeszcze raz umowę zrobić. I znowu to samo wyskoczyło przy weryfikacji w BiKu. Ten sam Pesel itd. Czyli mi dają inne odpowiedzi niż firmie pytającej o mnie. A jeszcze niedawno wziąłem to tv na raty bez problemu. I od tamtej pory nie miałem ani mandatu ani innego kredytu. Więc zakładam że im się ten automatyczny system pierdoli.
  3. Witam. Dziś przy zamawianiu pewnej usługi dowiedziałem się że w BiK wisi na mnie jakiś dług. Ja nic o tym nie wiem bo żadnych mandatów nie mam a kredyty płacę co miesiąc. Żaden komornik też się ze mną nie kontaktował. Sprawa musi być dosyć świeża bo parę miesięcy temu kupiłem telewizor na kredyt i oni problemów nie robili. Teraz pytanie. Nie chce tym chujom z BiK płacić ani grosza żeby mi dali raport na mój temat. Ale nie chce też czekać aż komornik w końcu zapuka z jakimiś roszczeniami. Jest jakiś sposób by się za free dowiedzieć komu i za co niby wiszę pieniądze?
  4. Witam. Opiszę coś, i może ktoś coś doradzi. Jestem ponad rok po rozwodzie (ostatnie lata związku praktycznie bez sexu), jak każdy zdrowy facet mam swoje potrzeby, zwłaszcza jak sobie popatrzę na ładne panie na ulicy. Problem jest w tym że gdy już dochodzi do zbliżenia z jakąś białogłową to jest to trochę... zawód. Mój poziom nakręcenia na sex jest taki jakby to była najlepsza rzecz na świecie (jak chyba u każdego). Ale w trakcie ruchania to jest takie "meh". Jakbym miał ochotę na jakieś danie, w końcu je dostał, i nie smakuje jak chciałem. Przez ten rok miałem parę przygód z Tinder
  5. W skrócie. Jestem parę miesięcy po rozwodzie i nikogo/niczego nie szukałem bo nadal mam traume. Niedawno byłem na imprezie gdzie nie znałem większości osób, była tam też taka bardzo fajna dziewczyna którą może ze dwa razy gdzieś widziałem wcześniej ale nawet nie znałem imienia (uznajemy że X). Jakoś zaczęliśmy ze sobą gadać i bardzo się rozmowa kleiła, gdy odciągneła ją ode mnie jej koleżanka to po paru minutach X wróciła dalej rozmawiać. Chyba ze 2 razy tak jeszcze było że miała szansę na ucieczke a mimo to wracała :). W końcu musiałem się wcześniej zwinąć do domu i j
  6. Obejrzałem wczoraj pierwszy sezon tego serialu i jestem w szoku. Serial jest świetny, każdy z tych trzech odcinków pokazuje jakieś chore zachowania u kobiet. UWAGA SPOILERY!!! Odc.1 Zostaje porwana jakaś Brytyjska arystokratka, a porywacze wymuszają na premierze, aby odbył stosunek ze świnią na antenie, albo ją zabiją. Po wielu perypetiach premier robi co trzeba by uratować zakładniczkę i cały naród widzi go jako bohatera i trochę jako ofiarę. Jedynie jego żona ma pretensje, że odbył stosunek ze świnią, zupełnie jakby zrobił to dla przyjemności a nie z konieczności. Ocz
  7. Ja przez wiele lat widziałem sytuacje (bardziej u innych niż u siebie) które powinny mnie wybić z matrixa a nie wybijały. Sam nie mam pojęcia jak to możliwe, patrząc wstecz doskonale widzę zachowanie tych kobiet i nie mogę uwierzyć że nadal myślałem trochę jak biały rycerz. To trochę tak jak jakiś eurolewak który jest świadkiem zamachu a nadal chce sprowadzać zamachowców do europy. Na przykład koleżanka która zmieniała chłopaków w zależności do aktualnych potrzeb. Każdy kolejny był dla niej wielką miłością. Jak potrzebowała piętro w domu odremontować to strasznie zakochała się w bu
  8. Zawsze byłem przekonany że TED to lewactwo. A tu taka niespodzianka. Pani opowiada o toksycznym feminizmie, przyczynach "Pay gap" między płciami i o tym że na zachodzie to kobiety mają lepiej niż faceci
  9. Myślę że z samooceną mam jakieś problemy od zawsze. Ale to idzie w obie strony. Jednocześnie czuję się gorszy i lepszy od reszty. Po prostu w różnych sytuacjach. Przyklad: Jak widzę kolesia gadającego z laską na imprezie, i ich rozmowa jest na poziomie ameby to raczej mam z tego powodu poczucie wyższości. Ale jak potem ta lasia uznaje że musi kolesiowi gałę opjer***** bo jest taki fajny to już gorzej. Bo wiem że nie jestem w stanie zbajerować laski jak ten idiota. Może właśnie dla tego że za bardzo to analizuje (zamiast się upić i gadać z nią o pierdołach na jej poziomie).
  10. Witam. Zakładam ten temat bo wydaje mi się że na forum jest pełno ludzi ogarniętych oraz takich którzy mogli być w podobnej sytuacji. Od małego byłem bardzo introwertyczny i stroniłem od ludzi. Wydaje mi się też że ludzie (i wtedy i teraz) wyczuwają że jestem jakiś inny, bo w każdej grupie (w szkole, w pracy, na imprezie) bardzo szybko zaczynam odczuwać że jestem na uboczu. Że oni zaczynają tworzyć jakieś więzi a ja nie. Trochę to lepiej wygląda jeśli ktoś ze mną spędzi dużo czasu i mamy jakieś wspólne zainteresowania (nie umiem rozmawiać o niczym), paru znajomych tak zyskałem. Ale
  11. Witam. Mam pytanie do braci z Poznania i okolic. Czy ja słusznie rozumie że w tym pięknym mieście nie ma normalnego (i niedrogiego!) przybytku gdzie po prostu się wchodzi i wybiera dziewczynę?. Popytałem znajomych i taksiarzy i wygląda na to że niby są jakieś teatry ale ceny 400+, a taniej to tylko dziewczyny na mieszkaniach (a tam loteria i brak wyboru). Wiem że niby na roksie jest wybór, ale przecież te fotki nie koniecznie zgadzają się z tym co na miejscu zastanę.
  12. Przepraszam za złamanie zasad obowiązujących na forum. A z terapii zrezygnowałem bo żona chciała rozmawiać jedynie o tym co ja robię/robiłem źle. Gdy próbowałem podjąć temat jej "grzechów" to ucinała dyskusję. Terapeutka też to widziała i próbowała jakoś zwrócić na to jej uwagę. Nawet jeśli ta terapia miała by nam jakoś pomóc to uważam że już nie było warto po tylu złych latach.
  13. Ja się z tym wszystkim zgadzam. Ale dłużej nie dam rady. Ile można czasu i energii poświęcić dla kogoś kto po prostu mną gardzi? Przez lata proponowałem jej wiele rozwiązań, w tym terapie. Ale nie było mowy, nie i chuj. Po pierwszych rozmowach o rozwodzie (jak się z nią zgodziłem) to poszła ze mną na terapię par. Ale to już było zbyt późno żeby cokolwiek naprawiać (o jakieś 4-5 lat) i po kilku spotkaniach sam jej powiedziałem że miała racje i trzeba to skończyć. Ta terapia udowodniła mi że nie ma czego naprawiać.
  14. Przez pięć lat może jak się jej na przykład zdrowie pogorszy i nie będzie mogła pracować. Ale żeby to symulować to by ją musiało popierdolić bo ma bardzo dobrze płatną pracę (dzięki bogu). Myślę że jak pierwszy raz wspomniała rozwód to była to jakaś zagrywka z jej strony. Ale ja przemyślałem sprawę i po 3 dniach jej odpowiedziałem że ma racje i trzeba się rozejść. Nie jestem dobry w czytaniu ludzkich reakcji ale odniosłem wrażenie że nie tego się spodziewała. Ja chyba ją miałem błagać by się nie rozwodziła a nie zgadzać się z nią. Potem jeszcze to trochę przeciągała zanim w końcu z
  15. Bo jej nie rozumiem, bo jestem introwertykiem a ona chce extrawertyka, bo się z nią kłócę (czyt. nie daje się opierdalać jak ma zły humor), bo ona musi sama pewne rzeczy ogarniać (zwłaszcza związane z dzieckiem) i jej się przez to krzywda dzieje (ja też mam sporo na głowie a jej nie wypominam, np wszystko związane z samochodem). Jeśli ma zły humor to byle powód się nadaje do zjebki.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.