Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

dziadek do orzechow

Użytkownik
  • Content Count

    93
  • Donations

    50.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

dziadek do orzechow last won the day on July 28 2018

dziadek do orzechow had the most liked content!

Community Reputation

223 Świetna

About dziadek do orzechow

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

504 profile views
  1. [brak pl klaw] Prace zmieniam dosc rzadko, ale regularnie ubiegam sie o podwyzki. z tym, ze tak jak napisal @mac, zawsze je dobrze argumentuje i staram sie wskazac pracodawcy dlaczego warto we mnie mocniej zainwestowac. Musisz wczuc sie w 'winnego', ktory musi udowodnic swoja niewinnosc i tak ulozyc wszystko by pracodawca wiedzial/odczul, ze jestes wart duzo wiecej. tutaj nie ma co sie rozpisywac - jak masz poukladane w glowie to chyba wiesz co robic. Jezeli jestes w dobrej komitywie z szefem to takie sprawy omawia sie szczerze i otwarcie. Jezeli jest to temat tabu, to szukaj innej pracy. Kilka wskazowek z wlasnego doswiadczenia: - jezeli dostaniesz oferte od konkurencji, a pracodawca Ci da kontroferte to nigdy nie zostawaj w starej pracy. Skoro zaczales szukac pracy, to znaczy ze nie byla ona dobra. - trawa zawsze wydaje sie bardziej zielona po drugiej stronie. 2 razy mialem tak, ze sie bardzo sparzylem. Warto wiec byc ostroznym i rozwaznie podchodzic do sprawy (tym bardziej, ze zarabiasz dobrze).
  2. [brak pl klaw] @Bombas bede powtarzal to do znudzenia - jezeli musisz sie tlumaczyc z czegos przed kobieta lub dla nie specjalnie sie zmieniac to oznacza to jedno i tylko jedno - nie jest to kobieta dla Ciebie. Kobiety maja w dupie co robisz - wazne zebys do domu przynosil pieniadze i je na nie wydawal. Mozesz byc szambonurkiem, ale jezeli masz duze dochody, to zebys smierdzial za przeproszeniem gownem, zostaniesz jej kochanym Misiaczkiem. Jezeli bedziesz wykonywal jakikolwiek zawod lub prowadzil dzialanosc, ale nie przynosil kasy do domku albo kiepsko rokowal, to nigdy 'nie bedziesz mial tego czegos'. Jezeli nie kradniesz i dajesz z siebie 100% to nigdy niczego nie mozna sie wstydzic. Ale wtedy musisz szukac kobiety 'na Twoim poziomie' - co nie oznacza ze bedzie to zla kobieta. Mezalianse zawsze zle rokuja. Uczciwosc jest zawsze w cenie i czesto jest tak, ze fajna kobiete sie znajduje wlasnie bedac soba i lejac na grymasy.
  3. [brak pl klaw] @kame.hame To co Ci Bracia napisali powyzej, ale tak na serio cokolwiek co zaabsorbuje Twoja uwage. Jezeli nie bedziesz myslal o zwiazku, a skoncentrujesz sie na czym innym, kobieta sama wypadnie Ci z glowy. Mi bardzo pomagaly wizualizacje - wyobrazalem sobie byla w jej najgorszym swietle, przypominalem sobie jej najgorsze wpadki i na tej podstawie zmienialem jej wizerunek. Dobra opcja jest rowniez zapisanie sie na zajecia dodatkowe z duza iloscia samic - np. salsa. Nie dosc ze bedziesz mial ekspozycje na tabun nowych kobiet (czesto dobrych lasek), to jeszcze jak se potrzymasz jedna tu i owdzie to Ci tesknota za byla minie. Ja sam na 'lekcjach tanca' poznalem mega duzo 'partnerek'.
  4. [brak pl klaw] Tak jak powiedzial @Stary_Niedzwiedz i @giorgio, myszce ktorej sie powaznie podobasz 'smakuje wszystko co Twoje'. Przerabialem to rowniez w praktyce. Pani, ktora czula sie w zwiazku zbyt pewnie zaczela krecic nosem na loda. Wczesniej natomiast myslalem, ze mi doslownie oczy przez czlonka wyssie. Kandydatki natomiast maja orgazmiczna furie w oczach na sama mozliwosc dostapienia zaszczytu. Co wiecej, same sie tego domagaja. Jedna sie nawet obrazila na mnie, ze nie chcialem skonczyc w gardle i mialem karczemna awanture. Tego samego dnia byla powtorka z rozrywki - i 'mialem sie juz nie wyglupiac'. Co jeszcze zauwazylem? A jeszcze wyklarowalo mi sie to, ze jak Pani zaczyna wybrzydzac z lodem i zaczyna przemieniac sie w worek ziemniakow w lozku, to bardzo czesto za tym ida inne roszczenia. Nastepuje taka jakby zamiana rol - wczesniej ja 'lykalam Twoje swinstwa, teraz Ty lykaj moje'. I sie zaczyna stopniowa gownoburza o nic. @Estranged nie musisz zmieniac kobiety (aczkolwiek moze byc to finalny skutek lozkowych zmian). Musisz myszke na nowo zdominowac i dostarczyc jej nowych emocji. Lodzik ma byc od nowa dla niej nagroda i symbolem poddanstwa. Jesli sprawy lozkowe nie zagraja - zmieniaj kobiete zanim ona zmieni Ciebie.
  5. [brak pl klaw] Dostales kosza, wiec daj sobie z nia spokoj. Jak kobiecie zalezy to nawet przyjedzie do Ciebie, zeby pojsc na spacer. Kobiety tez nie potrafia dobrze odmawiac, pomimo tego, iz zdanie o facecie sa w stanie sobie wyrobic w 5 sekund. Kolezanka chciala byc po prostu grzeczna. Ale tak na prawde to Cie olala po calosci. Zapomnij o niej. I tak jest 150000000 innych i lepszych kobiet niz ona.
  6. [brak pl klaw] @Sundance Kid Zasada jest prosta - jezeli musisz sie starac by soba zainteresowac, to nie ma sensu sie w to bawic. Cala ta gra polega wlasnie na tym, ze myszka musi Cie ubostwiac takim jakim jestes -teraz, w tym momencie - a nie tym kim mozesz byc. Wszelakie proby zmieniania sie tylko po to by sie przypodobac to bardzo bledna strategia. Co wiecej, jest to strategia, ktora wiedzie tylko i wylacznie w strone porazki. Stara zasada - miej wyjebane, a bedzie Ci dane - sie tutaj zawsze sprawdza. Serio! Od siebie tylko dodam, ze takie gornolotne panny to nic ciekawego. Zazwyczaj pociagaja one swoja niedostepnoscia i niby inteligencja. Spotkasz sie z taka kilka razy i gwarantuje Ci, ze przestaniesz sie jarac. Z mojego doswiadczenia wiem (a studiowalem psychologie na wiodacej uczelni jako jeden z dwoch facetow na roku i wydziale pelnym dobrych i inteligentnych dup), ze dlugodystansowo sa one nudne i pasywne. Pomijam kwestie nudy w lozku (zazwyczaj klody) - ich styl bycia i poglady bardzo beda ograniczaly Ciebie i Twoich znajomych. Przerobilem dwie takie znajomosci. Jedna laska to bylo ostre 8/10 i tez z warkoczem - po 5 spotkaniach byla nudna w chu$5, bo nie umiala gadac o rzeczach prozaicznych. Tego nie chciala robic, tamto bylo be, ona do takiej knajpy nie pojdzie bo to obciach. Wyjscie na piwo to byla 'zabawa prostakow'. Odpuscilem wiec. Druga, takie 6-7/8, z poczatku bardzo mnie zainteresowala. Po 3ciej randce dostala kopa, bo zachowywala sie jak krolewna - bo przeciez ona jest intelektualna elita narodu. @Sundance Kid Tak wiec polecam poklepac Niemca po kasku i sobie odpuscic. Najlepsze kobiety to takie mocne 7/10, bez wybujalego ego i o sredniej inteligencji z normalnych rodzin. Mega-urodziwe laski z intelektualistycznym stylem bycia to przepis na tragedie - i osoby nie do zycia. No chyba ze chcesz byc wiecznie gnojony, wydojony z kasy a potem kopniety w dupe.
  7. @Stary_Niedzwiedz widzisz, a przeciez mogles przyjac zaplate w postaci 'usmiechu bombelka'
  8. [brak PL klaw] Ja nie rozumiem w ogole jak mozna nie dzielic sie 50/50. Z kazda moja kobieta od samego poczatku finansowo dzielilem sie prawie wszystkim 50/50. Ale tez bez przesady nie co do grosza. Jak ja postawie kawe czy teatr to nie chodze i nie krzycze, ze ona ma mi oddac ekwiwalent w jakiejkolwiek formie. To ma wyjsc samo od niej i zazwyczaj wychodzi. Jak nie - czynie uwage, ale robie to bardzo bezposrednio i dziala jak nalezy. Jest problem - kaze spadac. Nawet na randkach w przeszlosci (bo zyje od 13 lat z jedna pancia), nie bylo zmiluj. Jezeli kwestia jest jasna od samego poczatku to nie widze jak kobieta moze sie z tego wywinac. Czasami nawet jak jechalem odwiedzic 'kolezanke' - jeszcze za czasow studenckich - nieco dalej (40km od mojego miejsca zamieszkania) to 'kolezanka' sama z siebie dawala mi 20 zlociszy na LPG Moja obecna kobieta sama kupila samochod (ktorym de facto ja jezdze), ktory teraz wymaga remontu. Juz sama z siebie mi zakomunikowala, ze koszt naprawy idzie po polowie. A mowi tak, bo wie, ze ja np. ostatnio kupilem lodowke do mieszkania. Wczesniej jak ja kupilem odkurzacz, to ona uparla sie za zaplaci za zelazko z wytwornica pary. Choc podkreslam, ze zyje bez slubu (i bardzo polecam ten stan). Aczkolwiek mialem kilka 'ciezkich przypadkow', ktore powtarzaly niektore schematy jak powyzej. Ale to wychodzilo juz w pierwszej godzinie znajomosci i taka znajomosc byla natychmiast ucinana. Nie ogarniam tez tego jak mozna placic za obce osoby. By sie pokazac? Ale pokazac sie z jakiej strony - kogos naiwnego/nie szanujacego pieniadza/malo ciekawego inaczej? Co ciekawe - kazda moja kolezanka (a mam ich sporo - studiowalem psychologie jako jeden z dwoch facetow na roku gdzie bylo ponad 130 kobiet - wlacznie z takimi co obracalem) , jak i moja myszka, szanuje mnie za podejscie do tych spraw. Zadna tez nie jezdzi po mnie. Wiele z nich ma swoich facetow - niestety sposob w jaki ich traktuja znaczaco odbiega od ich podejscia do mojej osoby. Wiekszosc robi za bankomaty i kapciowych (kochanie, przyniesc to, podaj tamto).
  9. [brak PL klaw] W Warszawie da sie dobrze zarobic, ale zarobki powyzej 20-30k brutto (tak brutto) na etacie ma elita. Obracam sie w towarzystwie Big Law, BCG/Goldman Sachs i innych korpo (ja jestem w w gigancie ale z innej branzy). Sa to firmy bardzo prestizowe i placa tzw. top dollar za odpowiedni talent. BCG/GS zatrudniaja tez ludzi od ML i Big Data, a te profesje sa teraz na fali. W Big Law Senior Associate (zazwyczaj szczebelek ponizej partnera lokalnego) zarabia max 30k brutto (ciut wiecej jezeli ma solidne kontakty i przyciaga klientow - info z 1szej reki potwierdzone PITem). BCG/GS nie wychodza poza ten pulap, chyba ze jestes MD/Partnerem. Wysokie widelki pensji sa tylko podawane po to by zainteresowac kandydatow. Jezeli kandydaci by dostawali gorny pulap wynagrodzenia - to niekiedy zarabiali by wiecej anizeli specjalisci w UK (co sie nie wydarzy, bo UK nie pozwoli na brain drain). Ale tak jak mowilem, moj sasiad prowadzi duze biuro rachunkowo-ksiegowe (jest bieglym rewidentem rowniez) i ma wglad do wszystkich pensji w spolkach o sporej kapitalizacji rynkowej (w tym tych z sektora IT). Rzadko kto, na serio rzadko kto w stolicy wychodzi ponad 15k brutto. Tak jak mowi @Exile jest to 1 osoba na 200, i zazwyczaj jest to kierownik wysokiego szczebla. @Drizzt Ja juz przestalem sluchac tego pierololo o zarobkach Jak ktos sie juz chwali tym ile przytulil, to wiem, ze gowno ma. Ludzie ktorzy maja kase rzadko o niej nie rozmawiaja, a tym bardziej sie nia chwala.
  10. [brak PL klawiatury] @Adams dobra analiza, dzieki Od siebie moge tylko dodac, ze Warszawa to nie taki raj. Mowilem juz wczesniej, ze moim dobrym sasiadem jest gosc (lubimy robic wina domowe, zawsze sobie popijamy i gadamy), ktory robi ksiegowosc i pomaga z payroll'em wielu (100+) sporym spolkom z mazowieckiego. Ma wiec przekroj zarobkow zwiazanych z wieloma sektorami i stanowiskami. Dlatego jeszcze raz podkresle, ze ktos kto ma w stolicy 6.000 PLN na reke jest na serio na 'dobrych pieniadzach'. Wiekszosc osob dostaje wynagrodzenie w okolicach 5.000PLN ale BRUTTO. Przy warszawskich cenach to nie szal - wystarcza na podstawowe potrzeby. Na stanowiskach kierowniczych magicznym poziomem wciaz pozostaje 10.000 PLN netto. Takie pensje otrzymuja ludzie z tytulami dyrektora w stabilnych spolkach. Sam widzialem tabele plac z ktorymi pracowal i wiem, ze wiekszosc ludzi sciemnia o swocih poborach. Oczywiscie jak popytam znajomych jak tam w PL to kazdy zarabia 15.000 i zyje jak krol
  11. [brak PL klawiatury] Nie polecam prawa - bardzo duza konkurencja oraz niepewne zarobki. Bez okreslonych znajomosci w kregach biznesowych (takich co sa w stanie naganiac klientow lub sami nimi zostac) ciezko jest sie wybic. Opcja jest notariat i zabawa w komornika - tutaj da sie przytulic troche kasy. Wada jest mozliowsc pracy tylko w PL i dluuuuga droga dojscia do zawodu (plus ciagle obostrzenia). Z wlasnych doswiadczen bardzo polecam inzynierie rzadkiej specjalnosci - petro, lotnicza, systemy - lub konkretny fach w reku np. elektryk lub hydraulik (rzadkich i trudnych instalacji). Mozliwosc pracy w kazdym miejscu na swiecie plus zazwyczaj na swojej dzialnosci. Bardzo dobra praca jest takze zostanie brokerem surowcowym (czlowiek, ktory negocjuje ceny czy stawki za surowce czy materialy potrzebne roznym organizacjom). Ciezki start, ale tuz po przebiciu pieniadze sa niewyobrazalne.
  12. Brak PL kalwiatury @brama85 jest to typowy szantaz emocjonalny, ktory jest stosowany w celu wywolania zlego samopoczucia u 'ofiary'. Jest to zagrywka tak klasyczna, ze nawet nie ma sie co bawic w analize. Pani ma dzieci i uzywa ich teraz jako argumentu do sterowania Toba. Podaje kroki, ktore powinienes poczynic, aby Pani znala swoje miejsce. Powiem Ci tylko tyle, ze mialem podobna sytuacje w przeszlosci (ale Pani nie miala dzieci tylko byla chora - ale nie obloznie, i tym wlasnie probowala mi grac na sumieniu). Komunikujesz Pani, ze znaczy dla Ciebie bardzo duzo, ale przyjaciele to przyjaciele. Zaznacz, ze malzenstwa sie koncza, a prawdziwe przyjaznie czesto trwaja przez cale zycie. Kuzynke przepraszasz i mowisz, ze to juz nieaktualne, bo zona zostaje jednak z maluchami. Zonie dajesz do zrozumienia, ze to ona jednak bedzie sie opiekowala dziecmi i teraz to Ty jej nie dajesz wyboru - Ty musisz jechac a ona musi zostac w domu (odwracasz role zaznaczajac ze na niej teraz polegasz). Jestes na weselu i nie dajesz oznak zycia - spedzasz milo czas sam ze soba. Zero SMSow czy kontaktu. Po powrocie robisz mala przerwe nie opisujac zbytnio tego co bylo na weselu i jedziesz gdzies jeszcze raz z kolegami (odplata). Po takim zabiegu Pani bedzie znala swoje miejsce i powinna sie ulozyc. Jesli bedzie robic jazdy, napuszczac ludzi na Ciebie to powtorz punkt 4. Jesli sie zmieknie szybko to zmien kobiete, bo to zla kobieta jest.
  13. No problemo, 2 z brzegu. 1. Mama mojej mamy to dobry przykład (bardzo dobra kobieta, ale przeupierdliwa). Przy 50% rozmów gadka szmatka o ślubach i jak ja tak mogę żyć, wpędzać kobietę w wiek i trzymać ją w niepewności. Moja riposta po kilkunastu(-dziesięciu) grzecznych próbach zwrócenia uwagi skoncentrowała się na tym, iż lepiej by było żeby nie doradzała mi w tym temacie, bo jej dwójka dzieci (moja mama i mój wuj) są po rozwodach, które do dziś się wszystkim czkawką odbijają. Czy chcesz, żebym był samotnym i porzuconym ojcem z problemami finansowymi - tak jak wuj? Zapytałem się również jak przed Bogiem może ze spokojem (tak, tak własnie było) tak mi doradzać i poniekąd wpędzać mnie w kłopoty, w które innych wpędziła. Ale jak tak nalega - ciągnąłem dalej - to chętnie podpiszę umowę małżeńską pod warunkiem, że ona mnie zabezpieczy bezwarunkowo swoim całym majątkiem (wydziedziczając innych) w razie gdyby moja 'przyszła żona' zrobiła numer. Poza tym twoja córka też jest po rozwodzie i przez to mam cały czas traume, czuję się zepsuty psychicznie (nie jest to prawda, ale musiałem wyolbrzymić). Wszystko zrobiłem ze stoickim spokojem przy Wigilijnym stole. Pytanie nie padło ponownie 2. Niedawna wizyta w PL - obiad z sąsiadami i przyjaciółmi. Dziadek_do_orzechów, czemu się nie żenisz - rzecze mama z siostrą. Tutaj w ramach tyrady pojechałem po siostrze i po tym jak traktuje innych facetów, sama od siebie dając 0 (pomijając żonglerkę facetami). Zapytałem też czy zgodzi się przejąć moje ewentualne przyszłe alimenty prawnie, bo nam sie ostatnio psuje - mam przecież kolegę notariusza - umowa zajmie 1h. Mama z kolei została zapytana czy w końcu weźmie się dorzuci do wesele tak na bogato, bo moja myszka ma określone wymagania i nie zgodzi sie na gówno-ślub. Zacząłem wymieniać co i jak (moja rodzina nie wie ile zarabiam) kwitując, że mam bardzo ciężką sytuację materialną i wziąłem głupi kredyt, który spłacam. Po tym zadzwoniłem do swojej myszki (której bardzo pasuje nasz układ bez ślubu, a która była w UK) i powiedziałem głos z dodatkową bajerą, że 'teściowa' obiecała zapłacić za wesele, 'ale ma konkretne warunki i oczekiwania'. Dałem szybko słuchawkę mamie i słuchałem wykrętów... W kwestiach kasy spławiam tak: nie Twoj interes ile zarabiam, wiem ile zarabiam ale wiem ze to i tak malo wzgledem tego ile na to pracowałem, mam problemy i nie chce o nich rozmawiać, boję się teraz że stracę pracę, wpakowałem się w głupi kredyt i jest ciężko - mam nadzieję, że Ty chociaż mi pomożesz, wiem, ze nie mam kasy teraz ale od czego ma sie przyjaxciol/rodzine no nie?, dobrze ze o tym wspomniałem bo wlasnie Cie mialem prosic o przysluge bo wiem ze Ty duzo zarabiasz
  14. U mnie nie ma wojenek, ale jest mega niezadowolenie z faktu, iż wciąż żyję na tzw. kocią łapę. Co z tego, że z jedną kobietą jestem niemalże 13 lat bez żadnych większych nieporozumień. Co z tego, że płacimy za wszystko niemalże 50/50 i nie mamy w domu 'nowoczesnego' modelu, gdzie to kobieta leży i pachnie, a facet zapierdala. U nas wkład wspólny= wynik, bez kompromisów. W ten sposób żyję w dokonałej harmonii i jest mi bardzo dobrze. Co ciekawe moja druga połówka uważa, że tylko takie rozwiązanie jest fair (choć wcześniej jojczyła mi o ślubie). Ale nie, to dla rodziny jest nie do przyjęcia, bo przecież nie jestesmy 'mężem i żoną'. Nosz kurwa, ja nie wiem jak bardzo trzeba mieć sprany mózg, by wierzyć w instytucje małżeństwa. Najlepsze jest to, że w momencie wejścia na poziom argumentacji merytorycznej nt. 'za i przeciw', zwolennicy tego pojebanego skramentu od razu nabierają wody w usta albo dają argumenty jak przedszkolaki. W tym wszystkim najzabawniejsze jest to, że najglośniej w tym temacie zabierą głos osoby po głośnych i burzliwych rozwodach. Nie muszę Wam mówić, że jak o tym wspomnę to od razu cisza jak makiem zasiał. Ale ostatnio wedle wskazówek Mosze Red obudziłem w sobie wewnętrznego chama. Gdy ktoś ma jakieś uwagi co do tego jak się prowadzę w życiu osobistym, to gasze go jak peta w gównie. Działa. Mało kto już ma odwagę podjąć ten temat
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.