Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Bombas

Użytkownik
  • Content Count

    191
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

131 Świetna

About Bombas

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

974 profile views
  1. Witam Braci i zwracam się o pomoc, a może potrzebuje trochę atencji, wyżalenia się? Od około dwóch miesięcy jestem w bardzo ciemnym miejscu w swoim życiu. Podczas wchodzenia w 'dorosle zycie' zacząłem zauważać w sobie wady nad którymi myślałem ze mogę zapanować, moge je przekuć w coś lepszego, w swój atut, dlatego pracuje nad sobą w wielu aspektach. Mentalnie, fizycznie... Ale to wszystko jest bez sensu. Chyba nigdy się nie zmienię, zawsze będę kolejnym pionkiem z osiedla w małym mieście. Mam 21 lat, studiuje, nie mam grosza przy duszy. Jestem nieatrakcyjny. Fizycznie jestem chuderlakiem w okularach z przyszczami na 3/4 twarzy. Mam łupież i generalnie problemy dermatologiczne których nie moge pokonać. W środku? Jestem nieśmiałym gostkiem który ma kłopoty z wymową, z składnym opowiadaniem historii, żartów, czegokolwiek. Nie interesuje się tym czym moi rówieśnicy więc ciężko, ciężko mi budować relacje z kimkolwiek, a to stety lub niestety bardzo ważne. Jestem 'insecure' w życiu towarzyskim. Zawsze przyjmuje najgorszy scenariusz, np. że ktoś się ze mnie naśmiewa po cichu, że mnie oleje itd... Zawsze spodziewam się ze zadanie które miałem wykonać ktoś oceni negatywnie, za mało, za wolno, zawsze coś. W sumie w niczym się nie odnajduje. Interesuje się kilkoma dziedzinami, w dwóch sie próbuję, ale średniawo to wygląda. To taki krótki opis. Czuje się że jestem na samym dnie jakiejkolwiek hierarchii, jestem beznadziejny, bezużyteczny. Tak się czuję. Dużo nad tym myślałem i sądzę że to wina dzieciństwa. Zawsze byłem troszkę odludkiem, dużo to właśnie mój deficyt w umiejętności kontaktu z drugim człowiekiem, ojciec który tłamsił mnie i matka która tylko wykładała na mnie pieniądze, bo na pewno nie wychowała. I tak z tym walczę od około 3 lat. Dużo czytam, uczę się, miedzy innymi dlatego znam to forum. Staram sie wiedzę wprowadzać w życie. Wychodzi to nijak, czuję jakbym w życiu nie popełnił żadnego progressu przez te 3 lata. Czuję ze mam już dość i że rzeczywiście ludzie się nie zmieniają i nie przeskocze tej górki. Zawsze w głębi będę tym kim jestem teraz i nie mogę tego zmienić. Nie mam już siły na pracowanie nad sobą, od lipca popadłem w jakiś dołek, nie mam ochoty podejmować rękawicy. Nie mam ochoty znowu się przewracać i wstawać z kolan . Nie mam ochoty zawodzić samego siebie, oszukiwać się że idę do przodu, następnym razem będzie lepiej... Chyba nie będzie. Jednak głupi mózg chce więcej, mam ambicje, ale przegrywam sam ze sobą. Nie chcę spędzić reszty życia jako ta osoba którą jestem do tej pory. Są tu może osoby o podobnych przemyśleniach, podobnych stanach? Jak sobie z tym radzicie? Macie jakieś rady? Szczerze nawet teraz czuję że pewnie strasznie niemerytorycznie ułożyłem ten post, i ktoś mnie skwituje za to, ale no cóż.
  2. Jak narazie czuje sie bardzo dobrze, ale niestety to nadal jest libido, libido, libido. Porno obejrzałem przez popęd, edging który robiłem to zamiennik masturbacji z finiszem. Wiem że nawaliłem ale widzę lekki krok do przodu - chociaż się nie spuściłem. Dzięki za wytłumaczenie czemu powinienem odstawić to w całości. Daje do myślenia.
  3. No i jedno postanowienie poszło się... Oglądałem wlasnie porno, z masturbacja ale bez finiszu. Jakis maly krok do przodu, bo chociaz nie doprowadzilem siebie do orgazmu. Jedziemy dalej.
  4. Piszę ten temat, ponieważ szukam pomocy w walce z nałogiem masturbacji. Silna wola, zeszycik w którym spisuję swoje poczynania też nie zdają testu. Spróbuję tutaj... Może trochę nazbyt optymistyczna myśl o tym, że ktoś to obserwuje, podgląda mnie zmotywuję. Sam ze sobą przegrywam i koniec końców się masturbuję. Temat będę traktował jako dzienniczek, będę zapisywał czy się złamałem czy nie, jakie mam odczucia, przemyślenia, pomysły itd. Problem z pornografią posiadam, często to przy niej się łamie, ale myślę że nie jest to wróg numer jeden. Większość czasu dochodzę do pamięciówek. Wrogiem numer jeden jest libido, chęć uprawiania seksu, jakiejś bliskości z kobietą. Myślę że jest to spowodowane znikomym doświadczeniem z kobietami (1 partnerka) i totalnym brakiem zainteresowania płci przeciwnej. Zdrowy chłop domaga się tego seksu więc myślę o nim, o kobietach zbyt dużo. Mogę powiedzieć że jest to nawet około połowa moich myśli gdy nie jestem niczym zajęty. Jestem nagrzany chyba do granic możliwości, wczoraj zwaliłem oglądając jakąś vlogerke... Często też masturbuję się jak mam zły humor, byle by poczuć orgazm, tą przyjemność. Reaguję na każdą drobinkę seksualności i to mnie najbardziej przeraża jak bardzo jestem manipulowany przez pożądanie. Jestem tego niewolnikiem, a masturbacja to moja hera. Dlatego postanawiam coś z tym zrobić. Próbuję już od miesiąca działać w tym temacie ale mój rekord to 3 dni. Na sam początek postaram się wytrzymać chociaż 7 dni, czyli aż do przyszłej Niedzieli. Boje się myśleć co to będzie po tych 7 dniach. Kwadratowa szczena jak u Chada? Tak więc podsumowując mój plan to: 1. Ograniczyć media społecznościowe, a szczególnie te ociekające seksualnością. (instagram itd...) 2. Nie obejrzeć ani sekundy porno. 3. Wytrzymać do 14.06.2020 bez masturbacji. Na ten moment to wszystko. Myślę że już w środę jaja spuchną i zacznie się pogoń za seksualnością w jakiejkolwiek postaci. To właśnie ta pogoń jest czymś co chce zwalczyć. Chcę żeby moje myśli były wolne od seksu. Oczywiście nie zupełnie, ale żeby ten seks jednak nie górował. Dziś nie zgrzeszę, jestem w pracy do późnych godzin i wiem że jak przyjdę do domu to będę zbyt zmęczony żeby w ogóle kontaktować, a co dopiero... Do jutra.
  5. Postanowiłem też spróbować... dziś już drugi raz się złamałem po dwóch dniach :/ Pierwsza próba po 3 dniach, miałem ogromny dołek po pewnej sytuacji i musiałem sobie ulżyć. Dziś po prostu jaja pełne i aż zacząłem mieć myśli o sexie z byłą... No i poszło.... Czuje się mega słabo z myślą że nie mogę się powstrzymać, mam tak słabą wole. Fuck! Jest ciężko, ale próbujemy dalej
  6. Mam tak samo, wydaje mi się że boje się zimnej kąpieli gdy mam naprawdę mało energii, ale wmawiam sobie że to są właśnie te momenty które mają znaczenie
  7. @18TillIDie napisz do mnie na priv jeśli możesz, ja nie mogę...
  8. To jest temat o którym piszesz w poście?
  9. @Młody Samiec Medytujesz jeszcze, jakieś przemyślenia?
  10. Możesz rozwinąć tą myśl? Chyba wiem o co chodzi, ale chciałbym się upewnić...
  11. Stosowane, ale ile można??? Praktycznie dzień w dzień...
  12. Cześć, mój problem polega na tym że przerastają mnie już fantazje na temat tej jedynej. Zarówno te erotyczne jak i po prostu o przebywaniu z nią. Ta jedyna jest koleżanką mojej byłej, poznałem ją jeszcze gdy byliśmy w związku, był to jakoś kwiecień/maj zeszłego roku. W międzyczasie rozstałem się z partnerką. Do dziś dzień fantazjuje na temat tej koleżanki, po prostu chyba jestem zakochany, wiecie chyba o czym mówię. Najgorsze jest to że nie mogę do niej atakować bo - ma partnera - jest z wyższej półki (finansowo) -ma swoje wady - jej partner jest typowym kapciem, ustawia go jak chce to powinno coś mówić o jej charakterze i wychowaniu, poza tym jej ojciec w domu jest na gorszej pozycji, to też daje do myślenia. Panowie, jak się wyleczyć? Niby da się z tym żyć ale wiem że przez tą schizę przelatuje mi przez ręce wiele fajnych dziewczyn... :/
  13. Jeśli mogę spytać, jak znalazłeś taką osobę?
  14. Panowie żeby nie robić kolejnego tematu, może ma ktoś nowe propozycje? Sam kilka z tutaj wymienionych tytułów kupiłem i przeczytałem, pora coś dodać do kolekcji a jesteście jednym z bardziej rzetelnych źródeł porad dlatego też tutaj pisze. Ktoś coś?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.