Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

TheShy

Użytkownik
  • Ilość treści

    181
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

100 Świetna

O TheShy

  • Ranga
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnio na profilu byli

186 wyświetleń profilu
  1. TheShy

    Dziewczyna Rafatusa mówi gdzie się poznali.

    Może te zdjęcie zostało zrobione zanim ona sama się zrobiła... nie widziałem go. Na tym jest zdecydowanie naturalna i ładna, zwracam honor .
  2. TheShy

    Dziewczyna Rafatusa mówi gdzie się poznali.

    Kolega raczy żartować? Z jej części pierwotnych to chyba tylko pieprzyk pod kolanem się uchował... Wygląda jak kaczor Donald, nie obrażając kaczora .
  3. TheShy

    Syndrom białego fartucha.

    Jeśli to jest to, o czym ja myślę, to chyba bym tam zszedł... kiedyś mi koleżanka opowiadała, jak jej na żywca igłę w oko wbijali. Mnie się słabo robiło jak słyszałem . Taki dziwny paradoks... rok temu musiałem wyrwać zęba. Tak próchnica zjadła, że ja nie mogłem jeść. Denerwowałem się, że szok. Jednak Pani doktor okazała się dość młodym okazem urody i w momencie usadowienia się tyłkiem na fotelu, gdy poczułem jej dorodny cyc na swoim ciele (przytulała się, żeby lepiej operować szczypcami) stres minął jak ręką odjął. Od tamtego czasu chodzę do stomatologa (inna Pani, ale tak sympatyczna, że Norek z Miodowych Lat to przy niej robaczek) z uśmiechem i nawet mi serce nie przyspieszy. Wydaje mi się, że do wszystkiego idzie się przyzwyczaić, kwestia otoczenia i psychiki. Póki co, małymi kroczkami, może za parę lat zrobię sobie tomografię? Tak, z ciekawości .
  4. TheShy

    Syndrom białego fartucha.

    Każdy ma jakieś fobie, według mnie ta jest paskudna, bo prawidłowe ciśnienie to dość ważna rzecz, którą należy regularnie badać .
  5. TheShy

    Syndrom białego fartucha.

    Jak najbardziej. Mówią, że nadciśnienie cichym zabójcą. Jednak podczas pomiarów, gdy miałem te 190, czy 160, czułem ogromną różnicę. Prawie zawroty głowy, ból z tyłu, szybszy puls... Niemniej, postaram się oswoić na tyle z ciśnieniomierzem, że o każdej porze zmierzę sobie na luzie, bez stresu.
  6. TheShy

    Syndrom białego fartucha.

    Po wsiem. Niepotrzebne nerwy, stres... zbadali cukier, wszystko prawidłowo, osłuchał, obejrzał, ciśnienia nie mierzył. Dziękuję wszystkim za wytrwałość i cierpliwość!
  7. TheShy

    Syndrom białego fartucha.

    Rozumiem, że te ćwiczenia to na razie bez żadnych przyrządów pomiarowych? :> Dziś rano około 10 minut po przebudzeniu, 139/84. Będę żył :). Niemniej, na 15:00 lekarz. Trzymajcie kciuki proszę!
  8. TheShy

    Syndrom białego fartucha.

    No, Panowie, wieczorny raport. Po pracy postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę. Wyjąłem ciśnieniomierz i cyk, przycisk. Wynik zawrócił mi w głowie: 190/96. Ręce mokre, tętno 140... po godzinie 168/98. Konsekwentnie mierzyłem przez 20 minut i najniżej zszedłem do 150/94. Po tym przestałem mierzyć. Jeszcze mnie boli głowa, ale jest to dobry początek do oswojenia się z tym paskudnym urządzeniem . Postanowiłem nie brać żadnych prochów, Co będzie, to będzie. Do szpitala mnie nie wezmą. Jutro zdam relację .
  9. TheShy

    Ubiór do klubu

    Mianowicie? 😆 Przykład proszę, prócz dresu :>.
  10. TheShy

    Syndrom białego fartucha.

    Oj, nie mierzyłem nadgarstkowym nigdy niestety... No właśnie tak zrobię. Kiedyś wziąłem ze sobą ciśnieniomierz, lekarz zbadał, mówi, że różnica mu wyszła między tym normalnym jakieś +-5 oczek, po czym powiedział, że działa i mi uwierzył. Ponoć krew też mają pobierać, ale tu jest 99% szans, że jak nie wezmą z palca to zemdleję, więc o tym nawet nie piszę . @Drenkun i chyba tak trzeba będzie w końcu zrobić. Albo padnę ja, albo ciśnieniomierz... Dzięki wszystkim za rady! Zdam relację po. Dziś wieczorem będę walczył z tym parszywym urządzeniem .
  11. Czołem kompania! Bracia, proszę o potraktowanie wątku poważnie, bo jestem na skraju wysiadki nerwowej. Za dwa dni mam okresowe badania lekarskie. Skierowanie dostałem w tym tygodniu, ale sądziłem, że mam jeszcze czas. Tak więc, zostały dwie nieprzespane noce... Rozchodzi się o to, iż panicznie boję się pomiaru ciśnienia. Mam tak od dziecka i nie udało mi się nic z tym do tej pory zrobić. W momencie, gdy zaciska mi się kołnierz na ramieniu, moje serce mogło by tłuc schab na kotlety. Cały drżę, dłonie się pocą i zawsze, co bym nie zrobił, pierwszy wynik pokazuje 180/110. Czasami udaje mi się po 2-3 dniach w domu zejść na normalne, tj. maksymalnie 130/90, jednak to jest ogromna walka z samym sobą. Potrzebuję pomocy, rady, dobrego słowa... czy ktoś z tu obecnych zmaga się z podobnym problemem? Czy ktoś się może zmagał i pokonał to? Mam dwa pomysły, mianowicie, zanieść karteczkę z pomiarami ciśnienia w domu (dodam, że mam naramienny automat, nie nadgarstkowy) lub zażyć hydroxyzinum na około pół godziny przed, chociaż wątpię czy jest jakakolwiek chemia, która by mi mogła pomóc. Czego się dokładnie boję? Nie wiem, tak po prostu mam, ale w głównej mierze niezdolności do pracy (biurowej, tak dla ścisłości). Oczywiście o swoim lęku i nerwicy na tym punkcie poinformuję lekarza jeszcze zanim zamknę za sobą drzwi...
  12. TheShy

    Rok po rozstaniu z ex. :)

    Nikt nie każe się od razu żenić . Chodzi o poznawanie ich zachowania, reakcji, obyczajów... co ja tam pierdolę. O seks chodzi.
  13. TheShy

    Rok po rozstaniu z ex. :)

    Nie popadaj w skrajność. Umawianie się z kobietami jest bardzo fajne!
  14. TheShy

    Czy warto podbijać ot tak?

    Jeśli nie wpadłeś jej w oko przynajmniej w kilku procentach, to jest szansa, że jak tylko mordę Ci obije, to będzie sukces. @JoeBlue fajnie piszesz, ale tylko jeśli podobasz się kobiecie, możesz sobie pozwolić na cokolwiek.
  15. No, ale przecież mogą żyć jak po rozwodzie, nie mając go. Czyż nie? To nie zakamarki Sosnowca, gdzie kłócące się małżeństwo z dwójką dzieci jest zmuszone mieszkać ze sobą, bo ani jedno ani drugie nie ma za co się wyprowadzić . Chociaż, co ja gadam, nie znam się na małżeństwach .
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.