Owszem, umięjętności oratorskie bywają przydatne, ale pod warunkiem że mówisz do kogoś (na jakimś) poziomie.
Jest szansa że może wiedzieć o czym mówisz, natomiast nic nie musi z tym zrobić. Weszło jednym uchem, wyszło drugim.
Możesz do niej mówić, a ona może nawet (chcieć) Cię słuchać - niekoniecznie (z zainteresowaniem).
Czasami nawet nie rozumie co do niej mówisz albo ma to w dupie.
Możesz jej słuchać (albo wysłuchiwać), ale to i tak nic nie zmieni.
Ona swoje wie. Relacje bywają różne, miłość przychodzi jak sraczka.
Mija (jej) w kwadrans albo szybko.
Później są rachunki do płacenia, dom do ogarnięcia, życie do przejścia.
Razem, wspólnie albo obok siebie.
Nic nie jest czarno - białe. A mówię do Ciebie z perspektywy czterdziestu lat obserwacji.
Każdy ma swoją wersję..