Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Hubertius

Użytkownik
  • Content Count

    124
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

123 Świetna

About Hubertius

  • Rank
    Szeregowiec
  • Birthday 10/24/1998

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Interests
    Gry komputerowe, jednak nie podzielam większego entuzjazmu dla utworów typu "Fortnite" czy "CS-GO", bardziej od wcześniejszych wymienionych wolę gry strategiczne (serie Total War,"Ultimate General Gettysburg") oraz symulatory typu Arma 3. Interesuję się także mocno historią (II wojna światowa i secesyjna, te głównie okresy działań wojennych skupiają moją największą uwagę).

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. @Feniks77 Nie pogardzę w takim razie. Na pewno przeczytam. P.S Będę wdzięczny za linka.
  2. @Feniks77 Do końca sierpnia jak tylko wejdzie wypłata udam się do psychologa. Jeszcze nie wiem jakiego i nie wiem czy będzie dobry, ale jak nie "ruszę du**" to się nie dowiem. @kali Dzisiaj zapoznam się z tymi książkami i prawdopodobnie na 90% je zamówię też w sierpniu. @TheGreatCornholio Być może to rzeczywiście to byłoby to co mi jest. Ale na 100% się nie wypowiem, no bo jestem tylko losowym typem bez żadnej wiedzy naukowej w tym temacie. @Margrabia.von.Ansbach No jakbym czytał o swoim zachowaniu. 😮 Uwierz mi jest walczone, choć częściej przegyrywam niż wygrywam ze swoimi lękami. Mówiąc przegrywam mam na myśli, że po prostu zatruwają mi lęki umysł w danym momencie. Plus w takich sytuacjach, że pomimo sajgonu od lęków w głowie jako tako nie daję po sobie tego poznać. @thyr Ostatnio to jest 50/50 z walką i wygraną z tym lub przegraniem. Walczę z takimi sytuacjami i: a) czasami np. na spokojnie sprawdzę w takim wypadku jakąś rzecz bez niepotrzebnej paniki b) po krótkotrwałej silnej walce odpuszczę sprawdzenie tej rzeczy, ale potrafi mnie to męczyć przez dłuższy czas c) no i oczywiście dochodzi także opcja przegranej. @Cycles Z tym izotokiem zostało mi kilka miesięcy. Szkoda byłoby mi to odpuszczać tak blisko końca. Co do samooceny to jest jeszcze jedna zdrowotna rzecz, która ją rypie. Mam problem z nieżytem nosa (i to chyba nie są zatkane nogi, bo sole za wiele nie pomagają). Dzisiaj poszukam laryngologa na internecie i jutro postaram się umówić z kimś na wizytę w tej sprawie. A co do samoceny i jej zaniżenia przez to chodzi o to, że przeszkadza mi to w mówieniu i trochę to nieprzyjemne dla samooceny, gdy jakaś osoba pyta Cię sie drugi raz pod rząd co się powiedziało (zauważyłem, że jak przed taką sytuacją zwykle jest spoko, to w tym momencie nagle pojawia się stres i wystrzeliwuje on nieziemsko). No dobra, a przechodząc do tego co będzie najciężej zrealizować to wbrew pozorom... wyprowadzka od rodziców. Jak ktoś czytał moją sytuację to wie jak to u mnie jest (jedyny syn na gospodarstwie rodziców i tak dalej). No i dochodzi także niestabilność finansowa. Może jak w trakcie/ po drugim roku załatwię sobie praktyki w zawodzie "studyjnym" powinno być lepiej. Aczkolwiek w tyj sytuacji pieniądze to tylko wymówka. Mój mindset "pewnie" (pewnie na pewno) jest problemem. 😕
  3. @Feniks77 Tak sobie. Bardziej żyję z dnia na dzień. Mieszkam do tej pory z rodzicami. Generalnie studiuję i pracuję zaocznie. Jeżeli chodzi o studia to praktycznie dobrze, ostatnio jestem po sesji, będę tylko poprawiał jeden przedmiot we wrześniu (a patrząc na to, jak wykosiło dziennych i zaocznych to uważam, że całkiem nieźle i tak mi poszło). Jeżeli chodzi o radzenie sobie z życiem to jest to... 50/50. Znaczy się w kontaktach z ludźmi, szczególnie laskami to leży i kwiczy, lecz gdy występuję jakaś sytuacja i trzeba to załatwić to często po krótkim namyśle przystępuję do działania i to robię. Wyjątkami są sytuację, gdy zaczynam się stresować, za dużo analizować albo przejmować opinią ludzi. Wtedy dochodzi u mnie do takich ataków paniki jak w podpunkcie a) wyżej. Jeżeli chodzi o odpowiedź na pytanie skąd to się wzięło to trzeba zacząć od początku. Przede wszystkim rodzice. Na kilku moich wątkach w profilu masz opisaną sytuację jak jest z moimi rodzicami. Generalnie teraz jest lepiej, bo mam jako taką niezależność finansową, a i ja bardziej skupiam się na nauce. Całe życie miałem raczej wpompowywane frajerstwo przez rodziców czyli: - jak jest sytuacja stresowa to zamiast ją rozwiązać lepiej przez pół godziny na siebie "poku******" i nabić jeszcze bardziej ten stres, zamiast myśleć logicznie i go rozwiązać. Tutaj widzę, że być może został mi przez nich wprowadzony ten "wzór" do podświadomości. Jako tako z nim walczę. Ale jak mówię, czasami wygrywam, a czasami przegrywam. -bądź posłuszny i słuchaj się nas we wszystkim, bo g**** i tak wiesz. Co do samooceny to sądzę, że może być ona rzeczywiście niska. Cały czas porównuję się pod kątem oceny innych (choć jest to chore i niemęskie) i choćbym nie wiadomo jak próbował z tym walczyć nie mogę tego pokonać. Może potęguję to też fakt, że jestem trochę takim piwniczkiem z małą ilością kontaktów międzyludzkich. A i ostatnio zaniedbałem kompletnie siebie przestając w ogóle ćwiczyć, a także czytać ciekawe książki. Co do chorób psychicznych w rodzinie to powiem tak. Wszystko jest od strony matki. Babcia miała schizofronię i widać, że psychicznie to ona nie jest i nigdy nie była normalna. Matka ewidentnie przejęła po niej te geny i jak kiedyś była na badaniu coś tam nawet wyszło, ale jak to człowiek chory nie przyjmuje tego do wiadomości i nie bierze leków, które powinna. Z charakteru widzę, że odziedziczyłem niestety po niej więcej cech niż po ojcu ekstrawertyku, czyli jestem stosunkowo nieśmiały, wycofany. Co do leków to regularnie biorę jedynie izotek na trądzik. Z tego co mi wiadomo potrafi także oddziałowywać ostro na samopoczucie. Może także jeszcze dochodzić prześladowanie rówieśników nade mną, w gimnazjum w jego ostatnich miesiącach zmagałem się z bruksizmem (w skrócie gdy organizm nie był w stanie odreagować stresu robił to sam w nocy na moich zębach), choć zaobserwowałem, że od dłuższego czasu przynajmniej nie zgrzytam zębami w nocy. @Mortyy Twój znajomy z tym walczy? Wiadomo od czego mu się to wzięło? Wiesz, czy np. pomogły mu z jego problemem leki? @Baca1980 Chyba nie zrozumiałem fragmentu z choroszczem...
  4. Cześć Generalnie pomysł na wątek już od dawna kiełkował w mojej głowie. Chodzi o to, że od dłuższego czasu zmagam się z następującymi problemami: a) nagłym BARDZO silnym stresem w przypadku bzdurnych sytuacji. Ot, dzisiaj wracając od lekarza medycyny pracy z ważnymi badaniami, które potrzebowałem zabrać ze sobą do domu nagle mój mózg ubzdurał sobie, że być może zostawiłem je u niego i nie są w moim aucie. Nie byłoby to być może jakimś dużym problemem, gdyby nie fakt, że praktycznie natychmiastowo pod wpływem stresu praktycznie nie myśląc racjonalnie musiałem odnaleźć najbliższy parking, zaparkować i dokładnie przeszukać swoją saszetkę, by okazało się, że rzeczywiście mam je jednak przy sobie. Poziom stresu jednak nie spadł od razu drastycznie, lecz jeszcze przez pół godzinny stresowałem się... w sumie nie wiem czym? b) wkręcam sobie, że ludzie coś sobie o mnie pomyśleli. To jest tak bzdurne z perspektywy osoby, która tego nie przeżyła, ale dla mnie jest to największa bolączka nawet od pierwszego podpunktu. Dlaczego? Bo jeżeli coś sobie wkręcę (albo mój mózg) to nie ma ch****, żebym zwalczył stres z tym związany. Przekonywanie siebie, że jest to tylko wytwór mojej wyobraźni, a nic poważnego może trwać... godziny, dni. Jest to ze mną od niepamiętnych czasów. Pamiętam, jak jeszcze w podstawówce wkręciłem sobie, że myślę o danej osobie inaczej niż w rzeczywistości. Przekonywanie siebie, że jest to tylko wytwór moich lęków trwał... ROK. KU*** ROK. Co jest ze mną nie tak? Nie wiem jak to sklasyfikować. Nie wiem co mi jest. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Nie muszę chyba mówić, że przez to moje interakcje z ludźmi często leżą i kwiczą, a ja wychodzę na słabego faceta. Problem jest w tym, że czuję się jakbym się sam autosabotował. I wiem o tym. Ale nie mogę nic z tym zrobić. Jak mogę z tym walczyć? Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi.
  5. I na tym temat można zakończyć.
  6. Sam jestem na podobnym etapie co twoje postanowienie. Dużo z forum nauki wyciągnąłem, ale doszedłem do wniosku, że mało co z nich korzystam bo marnotrawię swój czas, zamiast się rozwijać. Życzę powodzenia sobie (hehe, bardzo "skromnie") i Tobie także. Trzymaj się. 🙂
  7. Jeszcze do niedawna zastanawiałem się, czy problem Trumpa z wysłaniem wojska i pacyfikacji do rozbicia bandytów ogranicza się tylko do problemów z poszczególnymi stanami, które odmawiają na to zgody. Dla przykłady sytuacja w Seattle, pani burmistrz odmawiała wysłania wojska (swoją drogą do momentu, aż protestujący się rozchochocili i zaatakowali chyba ratusz, wtedy już następnego dnia do zlikwidowania CHAZ-u wysłała i policję i FBI). Ale być może jest w tym taktyka... wystarczy, że ta sytuacja potrwa jeszcze kilka miesięcy i chaos się tylko spotęguje. Obywatele od razu pójdą zagłosować na Trumpa, gdy nagle cudownie "weźmie za mordy" rządy stanowe i spacyfikuje rozruchy przestępcze na ulicach. Nie zdziwiłbym się, gdyby właśnie Trump to tak rozgrywał i uzyskał najwięcej z całej tej afery.
  8. @SzatanKrieger Idź pobiegaj, bo twoje ostatnie tematy poziomem przypominają problemy tej pani poniżej. Ale już tak na poważnie, idź to zrób.
  9. @Fury King Gadasz jakbyś urwał się z jakiegoś wiecu wyborczego euro-lewaka Trzaskowskiego albo pseudo "konserwatywnego" lewaka Dudy Chłopie, przeczytaj na trzeźwo jeszcze raz to co napisałeś i sam oceń szanse powodzenia tego.
  10. Jeżeli chodzi o moje stanowisko co do jakichkolwiek szans zmiany poprzez cyrki wyborowe to wypowiem się w ten sposób:
  11. @Carl93m Niech zgadnę, twój stary to typ "pseudo" samiec-alfa, który rządzi się jak nie wiadomo kto i jak, a w rzeczywistości ma w dup** Ciebie i twoją osobowość, a chodzi mu tylko o totalną kontrolę nad wszystkim wokół (włącznie ze swoimi bliskimi)? Jeśli tak to witaj w klubie. Ale to, że mam sp******* januszowych ojców nie znaczy, że mam wylewać tą frustrację na innych. Jeżeli np. taki @Still nie będzie taki sam jak nasi starzy wobec nas to nic tylko się chyba cieszyć?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.