Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Miraculo

Użytkownik
  • Ilość treści

    6
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

17 Dobra

1 obserwujący

O Miraculo

  • Ranga
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Miraculo

    Sen - dobre życie.

    Jeśli ktoś kiedyś powiedział ci, że wyśpisz się w grobie. Tzn, że chciał żebyś szybciej do niego trafił🐷 Sen jest ważniejszy niż potocznie się uważa i napiszę dlaczego tak jest. (nie jestem lekarzem, ale staram się bazować głównie na pracach naukowych, jeśli znajdziesz błąd to nie będzie miał on wpływu na wydźwięk całości) Dla tych którzy nie mają za wiele czasu : 1. To kiedy śpimy jest bardzo ważne, cykl dobowy jest udowodniony naukowo, niedawno za jego uzasanienie naukowe był wręczony Nobel. Kiedy spać? Polecam od ok 21-22 zasypiać a wstawać ok 6-7 2. Ile śpimy? 8+ godzin (czyli czasem nawet 9h w łóżku) (tak wiem, cykle trwają ok 1,5h, ale nie u wszystkich dokładnie tyle) 3. W jakich warunkach? Zimno(przynajmniej chłodono, z wywietrzonym pomieszczeniem)ciemno, cicho(nie wszystkie odgłosy wybudzą cię ze snu, ale mają wpływ na jako jakość, na wygodnym materacu. 4. Nie pij kawy na minimum 7godzin przed snem. 5. Walcz z niebieskim światłem (na pc ściągnij f.luxa) albo okulary gunnar. 6. Alko wpływa na sen i zmienia nasz sen z bardziej "ludzkiego" na bardziej "małpi" true story bro. (alko skraca fazę rem) 7. W łóżku seks albo sen, wszystko inne pochodzi od złego. Dla tych co lubią poczytać w dłuższej formie. Za co odpowiada sen i dlaczego jest ważny? Do całkiem niedawna naukowcy nie wiedzieli dokładnie czemu śpimy. Czasem podważano potrzeby dłuższego snu. Wraz z rozwojem technologii mogliśmy jednak sprawdzić, że tak naprawdę w trakcie snu dzieje się w organizmie mnóstwo ciekawych rzeczy, niektóre wśród nich wciąż nie są zbadane. Chcesz mieć dobrą gospodarkę hormonalną i szczupłą sylwetkę? Wysypiaj się. Jeśli nie, to hormony odpowiedzialne za poczucie głodu będą aktywniejsze, a hormony odpowiedzialne o uczucie sytości będą stłumione - jesz więcej. Prowadzono kiedyś badania na dwóch grupach gdzie ludzie mieli ten sam tryb życia i spożywali taką samą ilość pokarmu. Okazało się, że Ci ktorzy średnio spali o min 30 minut krócej ważyli więcej od tych którzy spali dłużej. Wydaje się to nielogiczne, przecież jak ktoś nie spał to funkcjonował a skoro funkcjonował to spalał kalorie, a skoro spalał... a jednak nie. Masz problemy z ciśnieniem? Sen obniża ciśnienie utrzymując serce w dobrej kondycji. Załóżmy, że chcesz uczyć się do egzaminu, zarywasz nocę, kładziesz się nieregularnie, wiesz co, robisz sobie krzywdę. Ponieważ sen to jest ten czas w którym twój organizm koduje sobie informacje. Załóżmy, że jednak jesteś po studiach i masz do przygotowania projekt, tutaj sen też jest twoim przyjacielem, ponieważ wysypiania się zwiększa twoją kreatywność. Ludzie który się niewysypiali wykazywali problemy z odczytywaniem mowy ciała innego człowieka. Dodatkowo w pewnych funkcjach organizm człowieka który jest niewyspany działa tak jak organizm człowieka pod wpływem alkoholu. Chcesz mieć Alzheimera? Po prostu przestań się wysypiać. Nie wiem czy wiesz, ale twój mózg ma zdolności samooczyszczania się. Chodziu tutaj o usuwanie protein z mózgu które w dużych ilościach znajdują się u pacjentów którzy mają tę chorobę. Polecam pozbywanie się ich na bieżąco, a to dzieje się w trakcie fazy snu zwanej NREM (od no rapid eye movement). Jest to tak zwana głęboka faza snu która występuje głównie w godzinach po zaśnięciu. W dalszych godzinach snu faza REM ustępuje liczbowo fazie NREM. Jakie są tego konsekwencje? Załóżmy, ze skracasz sobie sen z 8 do 6 godzin. Wydawałoby się, że skróciłeś sen o 25% a to nie jest prawda. Ponieważ mogłes uciąć nawet 80% snu fazy REM(rapid eye movement) czyli tej której jest więcej w drugiej połowie snu. O adenozynie i kofeinie będzie w następnym wpisie, ponieważ nie chce by ten był za długi, a napisać o tym muszę. Wiem, że na rynku znajduję się trochę gadżetów które mierzą jak długo w jakiej fazie snu się znajdowałeś. Problem z nimi jest taki że nie do końca wiadomo czy mierzą to dobrze. Ponoć oura smart ring jest dobry, ale to wydatek min 300euro (nie dla Miraculo cebulino takie frykasy) Co jeszcze możesz zrobić żeby poprawić sen? Spróbuj ciepłych/zimnych pryszniców, wiem, że to skrajności, ale tu akurat róznie ludzie reagują więc ciężko o zasadę. Niektóre badania wskazują, że niska temperatura pomaga wejsć głębiej do fazy NREM snu. Rozważ również używanie maski na oczy(może być nawet taka jaką rozdają w samolotach, albo zatyczek to uszu (u mnie niestety zatyczki się nie sprawdziły, ale znam ludzi którzy śpią tylko w zatyczkach i mocno chwalą). To że nie powinniśmy jeść conajmniej na 3godziny przed snem to podejrzewam, że wszyscy wiedzą. Jednak możecie nie wiedzieć tego, że cukry i węglowodany będą działały negatywnie na głęboka fazę snu, tj NREM. Ponadto wysiłek fizyczny za dnia poprawi nasz sen - napisane dla tych leniuszków co robią wszystko by nie ćwiczyć. Jak odpowiedziec na pytanie czy śpimy za krótko? jeśli wstajesz rano a o 11 mógłbyś się położyć ponownie spać to prawdopodobnie śpisz za krótko. Czy widzieliście film nieodwracalnie? Każda noc w której nie damy szansy zregenerować się naszemu organizmowi kaleczy nas właśnie w ten sposób. Dobranoc słodki książe.
  2. Może jestem zbyt przyziemny ale na mnie takie przysięgi i wpisy na forum nie działają i nie przemawiają. W jeden dzień pękniesz bo stanie ci się kilka złych rzeczy a wola z każdym kolejnym ciosem będzie słabnąć. Więc postuluje rozwiązania bardziej wymierne, natury finansowej. Wzajemny zakład z kimś na no fap z escrow. Jeśli nie tak to wpłacenie x złotych na cele charytatywne za kazdy raz kiedy fapiesz a nie powinieneś. Na pewno nie przysięga której złamanie sobie jakoś zracjonalizujesz. Poza tym już zakładasz poddanie się w tym fragmencie "w razie upadku przyznam się przed wami publicznie." No i co z tego, że przyznasz się publicznie?
  3. Miraculo

    Medytacja - a na co to potrzebne?

    (9 na 10 ludzi może i powinno medytować, ale wiem, że są ludzie którym ona nie służy ze względu na ich specyficzną strukturę umysłu, te osoby zapewne wiedzą o tym, więc nie będę tego rozwijał.) A co ja jestem Budda czy Jezus? Nie, medytacja jest uniwersalnym narzędziem umysłu, nie ważne jakie masz poglądy religijne oraz jakim systemem filozoficznym się kierujesz. Tobie może być bardziej potrzebna niż im. Co jeśli powiem ci, że medytując możesz zwięszyć objętość szarych komórek w mózgu? Tak, literalnie, medytowanie zwiększa objętość i gęstość hipokampu. Gdyby ktoś nie wiedział co to jest odsyłam do wikipedii "Element układu limbicznego odpowiedzialny głównie za pamięć; nieduża struktura umieszczona w płacie skroniowym kory mózgowej kresomózgowia. Hipokamp odgrywa ważną rolę w przenoszeniu (konsolidacji) informacji z pamięci krótkotrwałej do pamięci długotrwałej oraz orientacji przestrzennej. Badania dowiodły, że hipokamp może ulec uszkodzeniu pod wpływem dużego stresu. Zbyt silny stres, którego następstwem jest zespół stresu pourazowego, doprowadza do wzrostu aktywności osi podwzgórze-przysadka-nadnercza, powodujący wydzielanie m.in. kortyzolu, uszkadzającego hipokamp" "Nie mam za dużo stresu w życiu, do czego zatem może być mi to potrzebne?" Medytowanie przez 8 tygodni zwiększa : - możliwość uczenia się - możliwość zachowywania informacji - kontrolę umysłu - zwiększa empatyczność Dowiedziono tego naukowo. Robiono skany mózgu MRI a potem również serie innych badań. https://www.youtube.com/watch?v=m8rRzTtP7Tc Dodatkowo pomoże ci : - obniżyć poziom stresu - zredukować ciśnienie krwi - leczyć depresję ( w skrócie) - spowodować, że będziemy szczęśliwsi (w skrócie) Masz problem z zachowaniem kontroli nad sobą? Medytuj. Jesteś lękowy? Medytuj. Chcesz poprawić wzrost aktywności fal alfa w mózgu? Medytuj. Techniki medytacji : Jest ich pewnie tyle samo co pozycji seksualnych, o ile nie więcej. Osobiście zaczynałem od literatury, przeczytałem kilka książek ale nie było to konieczne. Jedną z pierwszych pozycji które przeczytałem była "Osiem minut medytacji. Spokój umysłu na co dzień" Victora Davicha. Próbując medytacji wg opisanych tam ćwiczeń poznałem kilka róznych technik. Po czasie dowiedziałem się, że istnieją aplikację webowe które pomagają medytować takie jak Headspace. https://www.headspace.com/ headspace powinien mieć darmowy trail. Za pełną dostępność trzeba zapłacić, jest to duża sprawdzona platforma. Program zaczyna się od 10min medytacji prowadzonej przeprowadza nas przez kilka rodzajów medytacji i ich wariacji a kończy się ok 22min medytacji z minutowym wprowadzeniem i zakończeniem. program trwa rok, udało mi się go "przejść" Po czym uświadomiłem sobie, że nic z tego nie było mi potrzebne : ) Potrzebne rzeczy do wygodne krzesło i 5min wolnego czasu (na początek). Usiadź wyprostowany -akurat pozycja ciała ma znaczenie, należy być wyprostowany ale nie napięty jak struna. Taka erekcja na 85-90 % Pozycja? Tu polecam po prostu stopy na podłogdze, nogi w lekkim rozkroku (jak komu wygodnie), dłonie na kolanach, na udach lub pomiędzy. Oczy zamknięte/otwarte? Ja osobiście mam zamknięte. Chyba, że jest to jakiś specyficzny rodzaj medytacji. Jest to mocno indywidualna kwestia. Skupienie na oddechu. Jest to bazowa medytacja. Jeszcze raz. Skupienie na oddechu. Czasem poleca się liczyć oddech, ja tego osobiście nie polecam. Myśli będą krążyć ci po głowie i tu jest sedno. Nie możesz ich podejmować. Twoje myśli to nie ty, nie rozwijaj ich w swojej głowie, jeśli już chwycisz się tej myśli to zaczynasz myśleć, myślenie jest przeciwieństwem medytacji. One nie zostawią cię w spokoju. One nie odejdą. One zawsze tam będą. Mózg zawsze będzie podsuwał ci tacę pełną pomysłów, kusił wewnętrznym dialogiem. Pierdol je. Pozwól im minąc jak chmury mijają na niebie. Kolejny wdech i wydech. Pamiętaj o pozycji. Czas będzie ci się dłużył nieubłaganie, będziesz myślał, że minęły dekady a nie minuty. W tym momencie jesteś dzieckiem które uczy się raczkować, ale zaufaj mi to samo dziecko po pewnym czasie będzie chodzić i biegać. Ty też potrzebujesz treningu. Regulanego treningu. Nie przerywaj medytacji za wcześnie, daj jej tyle czasu ile założyłeś. Czym będziesz bardziej zaawansowanym tym dłużej będziesz mógł medytować. Kiedy medytować ? Kiedy chcesz, wazne by regularnie, tzn, nie 5dni w tyg, tzn 7dni w tyg. Czym regularniejsza medytacja tym lepsze efekty. "Kurła, nie mogłem dzisiaj medytować bo somsiad miał remont i nie mogłem się skupić!" Medytacji to nie przeszkodzi, nie ważne jakie masz warunki, powinieneś je zaakceptować i robić swoje. Masz czas w pociągu? Medytuj. Jesteś w biurze i nie masz akurat nic do roboty? Medytuj. Masz w łóżku dobrą dupeczkę której świecą się oczy na twój widok? Nie medytuj, zajmij się nią, pomedytujesz później. Tych którzy chcą pogłębić temat zachęcam do skorzystania z biblioteki yt.
  4. Niektórzy graję w grę, ja będę czasem pisał na blogu. Tematyka wg mojego uznania. minimalizm część 1, co z czym, droga do i zastosowanie praktyczne: Zapewne wielu z was słyszało w szkole lub na studiach o takiej postaci jak Diogenes. Filozof, abnegat, człowiek którego ponoć odwiedził sam Aleksander Wielki. Wg mnie, ów człowiek był pierwszym skrajnym minimalistą. Diogenes nie dbał o swój, strój, nie dbał o posiadanie, ponoć spał w beczce. Co z tego jest prawdą nikt teraz nie zwerifukuje, pozostajemy w sferze mitów i legend. Tak czy inaczej, była to osoba który świadomie odwróciła się plecami do nadmiaru. Co więcej, jedna z legend mówi o tym, że posiadał tylko naczynie z którego jadł i pił, ale gdy zobaczył kiedyś małego chłopca, który ze swych dłoni zrobił łódkę porzucił i to, stwierdziwszy, że skoro małe dziecko tak może, to dlaczego nie on. Czy chciałbym żebyście żyli w taki sposób? O ile nie jesteście mieszkańcami kanarów ze świeżym dostępem do wody i tylną furtką do zaplecza chińskiej restauracji to nie. Natomiast, chciałbym żebyście rozważyli lżejsze wersje minimalizmu dostępne dla mniej ikonicznych postaci. Co skłoniło mnie do minimalizmu? Była to wypadkowa kilku lektur które uświadomiły mi zalety z takiego stanu bycia oraz mniejszego stanu rzeczy. Zaczeło się dosyć niewinnie od lektury książki Marie Kondō, Japonki która była delikatnie zafiksowana na punkcie czystości i porządku. Z tego co pamiętam ma to również związek z ogólnym poczuciem estetyki Japończyków, którzy przykładają duże znaczenie do harmoni i estetyki. Pani Kondo wprowadziła ciekawe techniki tego w jaki sposób możemy rozstać się z nadmiarem rzeczy. Są to proste wskazówki które można zastosować w każdym gospodarstwie domowym, wymieniajać najbanalniejsze : 1. Jesli nie używasz czegoś przez okres minimum roku (chodzi tu głównie o obrania) pozbądź się tego, skoro żaden z 4 sezonów nie był wart tego ubrania, znaczy to, że jest ci ono zbędne. 2. Wyjmij z szafy codziennie kilka ubrań, przyłóż je do ciała i pomyśl co czujesz w zwiazku z tym, jesli czujesz pozytywne skorzenie zostaw to. Jeśli jesteś obojętny lub wręcz odpycha cię ten ciuch - pozbądź się tego. Dla chętnych którzy nie chcą zająć się lekturą pani Kondo udzieliła wywiadów i wystąpień do zobaczenia za darmo na yt. No dobrze, ale garderoba i utrzymywanie czystości, to jeszcze nie minimalizm, to raptem aspekty. Trochę szerzej opisał sprawę inny japończyk, Fumio Sasaki. Typowy, styrany pracą, mający niskie poczucie wartości azjata, który pracował w firmie zajmującej sie wydawaniem książek. Sasaki większość swojego życia spędził na niskim stanowisku, co prawda, zawsze marzył o pracy w wydawnictwie, ale była to praca bardzo absorbująca bez wysokiego statutu społecznego. W jaki sposób kompensował sobie niską pozycję społeczną? Oczywiście chciał żeby ludzie wokół niego mieli go za skrytego intelektualistę z głębokim wnętrzem(skoro nie portfelem). Targanego wielkimiś myślami, zamyślonego, wiecznie pochylonego nad problemami ludzkiej egzystancji. Fumio zaczął kolekcjonować książki, robił to w takiej ilości, że pozostawiane na podłodze i meblach stosy zaczęły przeszkadzać mu w fukcjonowaniu w swoim własnym mieszkaniu. Ciężko mu było nawet zaprosić do siebie znajomych, ponieważ nie chciał, żeby te osoby widziały jaki burdel u niego panuje. Poza tym, spór wewnętrzny narastał, Fumio wiedział, że budowany przez niego wizerunek delikatnego intelektualisty to kłamstwo. Życie w kłamstwie doprowadziło go do depresji, wyrwać się z niej mógł poprzed oderwanie się od swojej alternatywnej osobowości która mówiła mu w jaki sposób ma żyć, wyglądać, zachowywać się. Dodatkowym depresantem był alkohol, który zaczął dominować kolejne wieczory Czyżbyśmy nie znali tego schematu? Praca do późna, potem 2-3 czasem 4 drinki i tak na okrągło, jak od cyrkla. Fumio pękł, zaczął pozbywać się książek, zaczął je sprzedawać, oddawać, następnie zwrócił uwagę na inne elementy swojego mieszkania. Zbędne naczynia, zbędne meble, zbędny sprzęt hi fi. Zrobione w ten sposób porządki pozwoliły mu wynająć mniejsze mieszkanie ponieważ nie potrzebował tyle przestrzeni. Mniejsze mieszkanie to więcej pieniędzy w porftelu. Czyste mieszkanie to satysfakcja dla oka. A co jeśli by tak pozbyć się mebli, pozwolić światłu słonecznemy budzić nas, a nocy koić nas do snu księżycowi zamiast wpatrywać się w światło monitora? Po lekturze tej ksiązki byłem już na tyle zainteresowany, że chciałem poszukać czegoś z kręgu kultury europejskiej, trafiłem natomiast na dwóch Amerykanów którzy mocno wierzyli w "American dream". W wieku 30 lat mieli wysokie stanowiska w korpo, własne domy, dobre samochody, mocną pozycję. Mieli również depresję, problemy w związkach, pracoholizm, alkoholizm oraz kilka innych lżejszych i ciężych izmów. A, zapomniałem wspomnieć, jeden z nich był w trakcie rozwodu, drugiemu zmarły bliskie sercu osoby, generalnie, nie było lekko ( a nie porobiło ich jeszcze penitencjarne piekło). Nie jest powiedziane do końca co było przyczyną zmiany, historie poznajemy od strony osoby która wiedziała, że jej przyjaciel powinien być w traumie, ale nie jest pomimo ciężkich życiowych doświadczeń. Minimalizm jest tu więc czymś w rodzaju oświecenia, dobrej nowiny przekazywanej od jednego z oświeconych. Trzeba jednak przyznać, że panowie zachowali się jak to na Amerykanów przystało, czyli w pełni profesjonalnie. Z tą samą gorliwością jaką budowali firmy i kariery zaczęli się brać za minimalizm. Wg mnie kluczowym momentem historii była kwestia pożegnania jednego z autorów z rzeczami które należały do jego zmarlej matki. Każda z tych rzeczy przypominała mu o niej, gdy znalazł wśród jej rzeczy pudło ze swoimi dyplomami i rzeczami skontatował dziwną rzecz. Jego matka trzymała je w jednym z prywatnych magazynów, ale pudełko przez xx lat było zamknięte. Z jednej strony uważała to za ważne, ale nie oglądała tych pamiętak przez ileś lat? Jakie mogą być tego przyczyna i jaka lekcja z tego płynie? Otóż, wspomnienia i to jak myślimi o innej osobie nosimy w sercu/umyśle, te istotne dla nas obrazy nie ulegają zapomnieniu. Autor uznał więc, że zdjęcia może zeskanować, a rzeczy materialne może oddać np dla fundacji. Dobrze, teraz jeśli ktoś z was dobrnął do tego momentu spyta. OK, wzruszające historie, ale co ja miałbym z wyznawania tej namiastki filozofii? Dobre pytanie, wymienie poniżej benefity, częśc z nich jest już w tekście, część z nich jest na pierwszy rzut oka ukryta : - mniejsza ilosć rzeczy, mniejsza potrzeba przestrzeni -> mniejsza potrzeba przestrzeni -> mniejsze mieszkanie -> mniejsza piwnica lub brak piwnicy - mniejsze mieszkanie, mniejsze rachunki za ogrzewanie - mniej kurzu w mieszkaniu, patrzyliście kiedyś ile zacne księgi zbierają pyłu? - mniej frustracji pod tytułem "kurła, żaba, gdzie jest xxx, nic nie mogę znaleźć" - lepsze samopoczucie przebywania w czystym pomieszczeniu, czystym bo estetyczne miejsce zamieszkania łatwiej ogarnąć - co za tym idzie, wiecej czasu wolnego, tak czasu, najważniejszej z walut - mniejsze potrzeby i mniej wydawania -> bardziej spuchnięte konto -> opuchnięte konto -> mniejsza potrzeba biegania za moentą mniejsza potrzeba biegania za monetą -> więcej czasu na realizację swojego hobby, lub choćby po prostu życie chwilą i oddawanie się przyziemnym rzeczom, jak choćby napicie się w spokoju herbaty Ok a co z płytami i ksiązkami, lubię czytać, lubie słuchać muzyki/ - spotify (za kilka kilkanascie zł miesięcznie - pełen legal) i youtube ( wersje cebula lajt, ale jest prawie wszystko) - biblioteki i Internet, mnóstwo zeskanowych ksiązek, mnóstwo darmowych książek, mnóśtwo pdfów, czasem księgarnie internetowe oddają coś za darmo lub półdarmo No dobra, ale nie bedę przecieł czytał wszystkiego z monitora, zespuje sobie wzrok! No, nie tak prędko, zamiast 10 ksiażek możesz kupić sobie kindla który pomieści tysiące ksiazek, a objętościowo jest mniejszy od średniej wielkości książki, gdy już nie mieści ksiażek, to mozesz je chomikować na swoim dysku twardym No dobra, ale co z muzyką, co jeśli nie będę miał Internetu i nie będę mógł słuchać muzyki z tego powodu? Może zgraj sobie kilka ulubionych albumów, tak by móc odtwarzać je offline, możesz je mieć np na dysku przenosnym. Swoją drogą, próbowaliscie kiedyś odpalić 10 letnią płytę cd? Jeśli nie, to nie zdziwcie się, że zacznie wam skakać albo sprawiać odtwarzaczowi prawdziwe problemy. Co wtedy z przyjemnością ze słuchania ich, a co dopiero z 25letnią płytą? No dobrze, mam mnóstwo pamiątek, jak się ich pozbyć, co powiedzą rodzice, znajomi? Co mam zrobić z ksiązkami które dostałem od kogo? Użyj skanera, wszystkie kartki upominkowe, dyplomy możesz zeskanować i trzymać w dwóch różnych miejscach, np na ulubionym pendrivie, na mailu, w chmurze, lub na dysku przenośnym, najwartościowsze rzeczy można mieć w kilu kopiach. Książki które dostałeś możesz przekazać dalej. Czy ktoś bliski naplułby na ciebie za taki gest? Ok, ale co zrobić z ciuchami? Sprzedawanie ich zajmie mi wieki. Nie sprzedawaj ich zatem, oddaj na cele charytatywne, prawie w każdej miejscowości są kontenery na ubrania dla biednych. Zamiast posiadania 4średniej jakosci kurtek miej jedną dobrą. Jakość>>Ilość jak tysiąc nad stówkę. Ok ok, może i bym to posprzedawał, ale komu mam to niby sprzedać i gdzie, jak? W kilku słowach to : allegro, olx, finta ale tu już nie będę teraz o tym pisał. No dobra, ale tam się nie opłaca, wystawiłem ludzie nie chcą kupować, etc - Dłuższy temat, może kiedyś skrobnę. Pff, ale ja mam sporo pieniędzy, co mam z nimi zrobić? To też raczej na osobny wpis, w jednym zdaniu przeżywanie lepsze niż posiadanie. Na razie to tyle, do następnego. Poniżej źródła. Gdyby ktoś chciał je kupić, to kupcie je tak, żeby forum dostało jakiś % za polecenie. Marie Kondō (Author) https://www.youtube.com/watch?v=w1-HMMX_NR8 Goodbye, Things: The New Japanese Minimalism Fumio Sasaki Pożegnanie z nadmiarem: minimalizm japoński MINIMALISM By Millburn & Nicodemus https://www.theminimalists.com/ The Life-Changing Magic of Tidying Up: The Japanese Art of Decluttering and Organizing Taki mały polski akcent na koniec. Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce. Katarzyna Kędzierska
  5. Miraculo

    Witam

    Chyba szympans, ale nie jestem pewien. To jest element tapety które stworzył typ z nieistniejącego już forum Joe Rogana.
  6. Miraculo

    Witam

    Siema, pozdrawiam wszystkich świeżaków i weteranów, mam nadzieję, że wniosę coś w wasze życie lub wy w moje.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.