Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

StatusQuo

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    566
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

642 Świetna

2 Followers

About StatusQuo

  • Rank
    Plutonowy

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Interests
    test

Recent Profile Visitors

1063 profile views
  1. Napisz, czemu Ci się wydawało, że jesteś alphą. To jest taki frazes w dzisiejszych czasach, że każdy rozumie to po swojemu. Według mnie alfa to jest osobnik, którego inne samce szanują lub boją się, który generalnie wzbudza respekt oraz ma pierwszeństwo w wyborze samic. W dzisiejszych czasach, kiedy samice mają tyle do gadania, takie coś praktycznie nie istnieje. Albo musiał byś być adonisem, czyli wygrana po całości na loterii genetycznej i kobiety same by na Ciebie leciały, ale wtedy żaden z Ciebie alpha, bo to i tak kobiety decydują, czas leci moda się zmienia, kobieta się przyzwyczaja, to jest dobre tylko jako inicjalizator relacji. Albo musiał byś być zajebiście bogaty, ale biorąc pod uwagę jak bardzo starsze kobiety potrafią być wyrafinowane i przebiegłe, to zostaje Ci głównie młody wiek, więc i "zawód syn", co znowu stanowi pewnego rodzaju prezent "odziedziczony w spadku" po rodzicach i też bez odpowiedniej odporności na kobiece zachowania w zasadzie jest prawie pewne, że polegniesz. Chyba, że chodziło Ci o to, że twoja prezencja, pewność siebie, bajer, tembr głosu zawsze powodował, że kobietą się uginały kolana w twoim otoczeniu.. Ale to wszystko jedynie powoduje, że przechodzisz przez wstępną preselekcje i kobiety "dają Ci szanse". To co się dzieje później to już inna bajka. Imo większość tego typu cech dość słabo koreluje z umiejętnym przechodzeniem przez niektóre shit-testy kobiet. Jeśli nie masz w życiu wyznaczonych jakichś celów, marzeń, nieprzekraczalnych granic, typu na przykład siłownia, dla której prędzej będziesz wolał zrezygnować z kobiety, albo na tyle jaj, żeby nie dać kobiecie odciąć się od twoich przyjaciół, znajomych, to prędzej czy później okaże się, że kobieta jest całym twoim światem i zacznie się erozja resztek twojego charakteru.. wiadomo jak się kończąc,, Rozszyfrowanie tego wszystkiego w swoim życiu zajmuje dużo czasu.. Więc wydaje mi się, że każdy facet musi przejść przez bardzo wiele shit testów, bardzo wiele oblać, później wylizać się z ran i dopiero wtedy stać się silniejszym człowiekiem. Bycie alphą, to znaczy bycie silnym, czy można być takim w dzisiejszej rzeczywistości, ot tak sobie? Wydaje mi się, że nie. Natomiast jak już raz przez to przejdziesz, to jest duża szansa, że zapamiętasz większość "lekcji".. Mówisz, że byłeś "pewnym siebie", wystarczy parę kobiecych shit testów i od razu widać, czy pod spodem byłeś ulepiony ze skały czy z gliny, po prostu nie wiesz jaki jesteś, puki nikt nie włożyć Ci kija w szprychy. Interakcje między facetami są łatwe, albo jest luz albo należy bardziej siłowo wyznaczyć granice. Kobiety, zrobią Ci scenę sugerując, że jesteś cipą, nie podziała? Mogą spróbować to samo, przy twoich kolegach, nie podziała? Mogą spróbować na niedzielnym obiadku? Raz się zawahasz, albo zapowietrzysz, to już mogą wiedzieć, że coś jest na rzeczy i w jakiej materii i będą drążyć dalej. Możesz kopnąć w dupe, ale kolejna może zrobić to samo.. Kopniesz w dupę? Może przelecieć twojego kumpla.. Ich arsenał w uderzeniu nas tam gdzie boli jest dość potężny, jak to się mówi, jesteśmy tacy na ile nas sprawdzono.. Więc, czy byłeś alphą? ... Przekonaj nas Co do wsparcia, jesteśmy z tobą
  2. Weź sobie jakiegoś ultra przeciętnego gościa z ulicy i wyobraź sobie, że miała byś sobie leżeć koło niego i żebyście się na siebie "gapili" przez minutę.. Są takie rzeczy, że minuta to długo, a jak nie wierzysz, to potrzymaj rękę nad palnikiem Pytanie ile oni tam zarabiają, jak sobie popatrzyłem tu: https://blog.gaijinpot.com/what-is-the-average-salary-in-japan-in-2019/ Jakieś takie IT "entry level" 300k yen to wychodzi 10,5k pln, więc przeliczając na naszą silę nabywczą, to by było pewnie coś koło 10pln, to może wcale nie tak źle.. Rozważasz ? $$
  3. Tak mi się przypomniało. Zasadniczo, każda strategia, która się sprawdza jest dobra, bo można przewidywać rezultaty i przez to traktować jak coś pewnego w ramach "większej układanki": "You can fool all the people some of the time, and some of the people all the time, but you cannot fool all the people all the time." „Możesz oszukać wszystkich ludzi przez jakiś czas, a niektórych przez cały czas, ale nie możesz oszukiwać wszystkich ludzi przez cały czas”. Abraham Lincoln "You can fool some of the people all the time, and those are the ones you want to concentrate on." „Możesz cały czas oszukiwać niektórych ludzi, i na tych chcesz się skoncentrować”. George W. Bush Mam wrażenie, że większość rządów faktycznie postępuje według tej drugiej zasady. Dasz 500+ i masz wierne stado baranów na lata.. To proste, bliższe jest Ci to co znasz. Mniej to czego nie znasz, a nie wiesz nie o tym czego nie wiesz.. Prawdopodobnie jest wielu bohaterów, którzy zgięli za innych i nawet nikt o tym nie wie..
  4. @Nefertiti Kiedyś o tym czytałem, że w Japonii coś takiego mają. Wpisałem w googla "japan hug service" ale szybko mi wyskoczyło coś takiego jak "cuddle cafe", o to Ci chodziło? Z jednej strony, ludzie tego potrzebują, ale to chyba jest też kwestia kulturowa, u nas takie coś by było wyśmiane raczej. Jest w tym coś przykrego, jakby ludzie byli głodni najbardziej podstawowych prymitywnych kontaktów z drugą osobą. Stety albo nie, brakuje nam trochę do Japonii, czasem mam wrażenie, że to chyba dobrze... Ale brać kasę za to, żeby ktoś Cię przytulił.. coś tu jest mocno nie tak.. Popatrzcie sobie niżej. "Pogapić się na kogoś", zakładam, że patrzenie "w oczy" 35pln za minute.. "pomasować stópki" 70pln za 2 minuty.. Ostatnio był temat o "kobietach pracujących", ciekawe co by samice powiedziały, o facetach korzystających z "takich" serwisów. Coś takiego znalazłem: 1000yen to około 35pln według googla https://japantoday.com/category/features/lifestyle/japans-first-cuddle-cafe-lets-you-sleep-with-a-stranger-for-y6000-an-hour Standard Course (poleżenie koło kogoś ?? ) 20 min – 3,000 yen 40 min – 5,000 yen (only 3,000 yen for first time visitors) 60 min – 6,000 yen 2 hrs – 11,000 yen 3 hrs – 16,000 yen 4 hrs – 20,000 yen 5 hrs – 25,000 yen 6 hrs – 30,000 yen 10 hrs – 50,000 yen “Shimei-ryo“ (fee to pick the girl you want to sleep with) – 1,000 yen + 500 yen per hour Optional Course Customer sleeps in girl’s arm (3 min) – 1,000 yen Girl pats customer on the back (3 min) – 1,000 yen Customer pets girl on the head (3 min) – 1,000 yen Customer and girl stare at each other (1 min) – 1,000 yen Girl changes clothes (1 time) – 1,000 yen Girl gives customer foot massage (3 min) – 1,000 yen Customer gives girl foot massage (3 min) – 2,000 yen Customer sleeps with head on girl’s lap (3 min) – 1,000 yen Girl sleeps with head on customer’s lap (3 min) – 2,000 yen
  5. @JudgeMe Sukcesy jak sukcesy, ilekroć to oglądam, to zawsze się muszę popłakać ze śmiechu, może nie twoja działka, ale spróbuj Ten śmiech jest mega zaraźliwy
  6. Wiesz, co, ona sobie szybko ogarnęła bolca, nawet się cieszyłem, że teraz inny się musi z nią męczyć, to była świadoma decyzja, której nigdy nie żałowałem. To co mnie bolało, to to, że zachował się nie honorowo.. Oczekiwałem czegoś więcej, po facecie, którego darzyłem, jakimś tam, "nie zerowym" zaufaniem.. Nie wiem, może jestem naiwny, ale w sumie wierze w coś takiego jak męska przyjaźń i szukałem w tamtej relacji "znaków", ale zachował się odwrotnie do tego co oczekiwałem.. "Posiłek był zjedzony, ale kelner jeszcze nie zabrał talerza", pisałem, że emocje były świeże. Jakby nie zapytał, to bym nie miał się czego przypierdolić. Zapytał, bo chciał niby pokazać, że jest w porządku, ale zignorował odpowiedź, więc zawiódł moje zaufanie. Nie wiem, może myślał, że ja jako "gentelmen", nie miałem prawa mu powiedzieć "nie". Ale też, jak pisałem wyżej, jak jakiś "randomowy" bolec do niej zagadywał, to miałem wyjebane. Jedynie, to czego byłem ciekaye, to to, jakim cudem się tak szybko ogarnęła, ale to tylko w kontekście, czy coś było na rzeczy, jak jeszcze razem byliśmy. Wiesz, co, tak sobie właśnie robię, taką retrospekcje na prędce i może nie chciałem do niej wrócić, ale jeszcze wtedy wierzyłem, że się z nią spotkam i tak już z dystansem jako "bardziej dorośli" porozmawiamy, o tym co było dobre i złe, i zrobimy jakieś takie "dojrzałe" domknięcie całej sytuacji. A jak mi się jaki penis wbił między wódke, a zagryzkę, jeszcze z takim tekstem, to nie zdzierżyłem.. Jak to mówią, foch i huj, jakby rokował na przyjaciela, to by już się postarał, żeby załatwić to taktownie.
  7. Chyba tylko wśród samic takie coś obowiązuje ja mam w dupie kto puka moje ex. W sumie sam mogę każda z moich ex zaliczyć bez uczuć.  Miałem zwarcie styków jak usłyszałem ten fragment historii, bez kitu. WTF.  Wiesz co, miałem taką sytuacje, jak się rozstałem, bliski kolega, się mnie spytał "czy nie miał bym nic przeciwko, żeby uderzył do mojej ex". Zwłoki jeszcze ciepłe były, emocje buzowały, powiedziałem, że "miał bym coś przeciwko". I tak uderzył, teraz nie uznaje go mojego kumpla.. Wiem, bo mi była powiedziała, że się odezwał.. Czy ja jestem jakiś zaściankowy i nie postępowy, dlatego, że się wk..łem?
  8. @Rodanek Miałem to samo, przez długi czas, kupiłem w końcu na próbę wycieraczki jakiegoś innego producenta, i teraz jest ok. Ale nie pamiętam co miałem i na co zmieniłem. O ile mnie pamięć nie myli, kupowałem jakąś lepszą markę w markecie, a zmieniłem chyba na jakąś tańszą, bo mnie właśnie drażniło skrzypienie.. Minęło jak ręką odjął. Ale to z "kontem nachylenia" świetne, wiedza się przyda na całe życie Niby oczywiste, a nigdy o tym nie pomyślałem..
  9. @Ziomek96 "Marność nad marnościami i wszystko marność".. W sumie po kolegach @Dakota i @Baelish, ciężko wymyślić coś, co by zapachniało świerzością Po czytaj więcej historii ze świeżakowni i doznaj tego dziwnego uczucia: "O Boże jaki byłem głupi, popełniłem wszystkie błędy, jakie się tylko dało" Spróbuj, obserwować zasady, na jakich się z tobą komunikuje i przeanalizuj, jak się komunikowała. Ona w pewien sposób, podsyca to uczucie i tym samym nie daje Ci o sobie zapomnieć. Prawdopodobnie, to samo robiła z byłym, co Cię słusznie wkurwiało. Miłość i nienawiść, to dwie przeciwne skrajności, tego samego "ognistego" uczucia. Więc całkowitym zaprzeczeniem tych emocji jest coś po środku, czyli totalny "lód emocjonalny" i "obojętność". Jeśli chcesz, żeby ją zabolało, nie odpisuj jej, ale to pod absolutnie żadnym pozorem. I nastaw się, że ona Cię na tyle zna, że będzie wiedziała, jak Cię doprowadzić do nieskończonej ciekawości, albo szewskiej pasji, dlatego, "mentalna" blokada na mózg na nie odpisywanie moim zdaniem jest kluczowa. Nie wpuszczaj jej też na mieszkanie, zero kontaktu, utnij wszystko. Jak jej odpisujesz, to dolewasz oliwy do ognia, ona wie, że o niej pamiętasz, bo wie po smsach, że jesteś zirytowany. Sam fakt, że utrzymywałeś kontakt z nią, podczas, gdy ona jeszcze była z nim i wiesz, że on był "jakimś katolem", świadczy o tym, że "wyplakiwała się w rękaw" i prawdopodobnie robiłeś za emocjonalny tampon i budowała sobie nową gałąź, bo przecież musiała się zabezpieczyć, żeby było "stabilnie" na wypadek, gdyby chciała przeskoczyć.. Postaw się w jej sytuacji, ma dwóch gości, którzy walczą o jej "atencje", to logiczne, że ona biedna "nie wie co czuje" .. ale prawdopodobnie, kocha ta dramę i ten dziwny emocjonalny trójkąt. Ona się tym "żywi". Nie daj na sobie emocjonalnie pasożytować. Kobiety umieją zbudować bardzo silne przywiązanie świetnym seksem na początku, wielu tutaj wpadło w sidła, nawet spotykając się mężatkami, chociaż sobie poprzysięgali, że będą trzymać emocje na wodzy. Tak, że nie miej do siebie pretensji, że wpadłeś, zdarza się najlepszym!! Tylko wyciągnij wnioski.
  10. Eno nie przesadzaj, zderzenie z rzeczywistością zawsze rodzi pewnego rodzaju bunt, po czym opór i po czym agresje Branie na miękko == akceptacja, a ta zawsze przychodzi na końcu Przypominały mi się, fazy żałoby/akceptacji śmierci, może poznawanie natury kobiet, nie jest tak straszne jak śmierć, ale droga do poznania tej "wiedzy tajemnej" jakoś obrzydliwie przypomina mi te fazy 1.ZAPRZECZENIE – Nie, to nie może być prawda. To na pewno jakaś pomyłka. (lol, jak to "one nie umieją kochać tak jak my"? a pierdolą głupoty, moja myszka jest inna!! ) 2.GNIEW – Za co to spotyka akurat mnie? Są na tym świecie gorsi ludzie, którzy na to zasłużyli. (jebane suki , mam je w dupie) 3.TARGOWANIE – Jak bardziej o siebie zadbam, to może się poprawi. Jak będę się więcej modlił, to wyzdrowieję. (nie no, to na pewno dlatego, że nie mam abs i za mało się staram..) 4.DEPRESJA – To wszystko nie ma najmniejszego sensu.(hlip, hlip...) 5.AKCEPTACJA – Teraz już nic nie zmienię, muszę się pogodzić z losem. (a huj tam, są jakie są, trzeba sobie jakoś radzić..) Ale jeszcze wracając do tematu "oczywistości". Miałem tak wiele razy w życiu, że coś pomyślałem, zakodowałem i nawet miałem gdzieś z tyłu głowy, ale tak naprawdę do mnie to nie docierało. A parę lat później, jakieś wydarzenie i nagle Ci się przypomina, że w sumie już to wiedziałeś i nagle doznajesz jakiegoś takiego "objawienia" połączonego z taką ironią "no ale w sumie to logiczne, niby to już wiedziałem, ale ..". To w sumie trochę tak jak z emocjami, wiele rzeczy na temat kobiet tu czytamy, rozumiemy, ale jak przychodzi co do czego, to popełniamy te same błędy, bo czasem dopiero musimy coś poczuć na własnej skórze. . Czasem wiedza teoretyczna to po prostu za mało.. Jak Ci ktoś powie, że wkładanie ręki do ognia jest złe, to możesz, możesz się zgadzać, ale podskórnie możesz bagatelizować problem, "a może nie jest tak źle", "a może wcale tak bardzo nie boli" puki jej faktycznie nie włożysz do ognia, ale jak już zasmakujesz tego doświadczenia, to już wiesz na 100%, że nigdy tego nie będziesz chciał powtarzać, bo "już wiesz jak to jest". Są takie rzeczy, że się trzeba przekonać na własnej skórze. Ile razy, ktoś Ci mówił "nie rób tego" a ty i tak musiałeś spróbować ? Niby, to że życie jest jedno, to oczywista oczywistość, ale dopiero jak ostatnia robota dała mi w dupę, trochę na własne życzenie, bo tkwiłem trochę w takim mentalnym w "pracoholizmie", to dopiero wtedy poczułem, że potrzebuje przerwy i trochę poczuć, że żyje, to ciągłe "dorabianie się" tak mi obrzydło, że stwierdziłem, że będę musiał sobie zacząć radzić w życiu trochę na skróty i trochę zacząć cieszyć się życiem, a nie ciągle dołować tą zjebaną rzeczywistością. Zazwyczaj starałem się być takim "mister by the book" i zawsze wychodziłem na tym gorzej niż cwaniaki na około .. Prawda jest taka, że chodzenie na skróty oszczędza energię, a nikt nie ma jej nieskończenie wiele..
  11. To może nie jest do końca żart, ale akurat wpadłem na to przypadkiem, a wydało mi się całkiem ciekawe:
  12. Chyba dosłownie w ciągu dwóch tygodni słyszałem ze 3 warianty tej pierwszej historii. Brzmi trochę jak ballada na otarcie łez dla tych wszystkich, którzy nie mają kasy, a lubią siebie mamić, że mają życiowy "moralny high ground". Nie ufam takim wyciskaczom łez.. Moim zdaniem, to jest takie programowanie podprogowe, żebyśmy "opuścili gardy" i sobie wmawiali, że sprawiedliwość istnieje.. Gówno prawda.. Ostatnio doszedłem do wniosku, że życie jest jedno i zaczynam po woli rozumieć, dlaczego kobiety wolą bogatych. Bo jeśli ładne kobiety mają do wyboru harować, albo nie, to dlaczego nie miały by przynajmniej spróbować poszukać prostszego życia, a nuż się uda? Cierpienie dla samego cierpienia nie ma tak na prawdę sensu, to jest tylko takie samooszukiwanie się, żeby sobie wytłumaczyć, że nasze życie ma sens, gdy cierpimy.. A któż nie cierpi będąc niewolnikiem? Ostatnio trochę się wypaliłem zawodowo i brakuje mi właśnie czasu dla siebie, gdybym mógł pracować mniej i mniej się przy tym stresować, to bym był szczęśliwszy. Jak się ma kasę, też sobie można znaleźć pracę, którą się kocha, nikt nie mówi, że bogaty nie może pracować. Natomiast jak się nie ma kasy, to jest się zmuszonym robić to co pod ręką, albo wybrać dobrze płatny zawód, którego może nie koniecznie się kocha, zapieprzać w nadgodzinach etc. etc.. Jak się ma też dużo kasy, można jebnąć robotą jak jest chora atmosfera i nie psuć sobie zdrowia. A ci którzy są biedni muszą tkwić w takiej robocie, bo liczy się każdy grosz.. Bez względu na wartość pieniądza, są ludzie, którzy prześlizną się przez życie nie znając jego prawdziwej wartości, jestem sobie w stanie wyobrazić, dlaczego niektórzy chcą iść przez życie na skróty. Problem jest tylko taki, że jak szukasz kogoś bogatszego, to występujesz trochę w charakterze pijawki, ale to powinni się martwić tylko Ci, którzy mają wiele do stracenia. A główny bohater tej historii, po złamaniu serca zrezygnował całkowicie ze swojego życia i rzucił się w wir pracy, czy to jest przepis na szczęśliwe życie? To teraz każdy z nas, który kiedyś został odrzucony przez kobietę, będzie miał być pracoholikiem, żeby udowodnić kobiecie, że źle go oceniła, bitch please.. Jak na mój gust, podprogowo te filmiki mówią, pracuj, pracuj, pracuj... Tak to widze:
  13. Kolega z pracy miał żonę, która brała dyżury, nie była pielęgniarką, ale lekarzem chyba też nie, sam nie wiem, może praktyki, może wczesny etap bycia lekarzem, nie do końca się znam. Mówił, że jak ktoś na dyżurze nie kojfnął, to był słaby dzień, a czasem, to i 3 zejścia się trafiały, a młoda, fajna dziewczyna była, bo ją raz widziałem. I się zastanawiam, jak po czymś takim dziewczyna ma wrócić do domu i być jeszcze chętna na igraszki, żarciki i gotowanie kolacji, jak jeszcze parę godzin wcześniej ktoś jej schodził na rękach.. Niby człowiek się nabawia znieczulicy, ale kurde, to wszystko chore jakieś jest.. Nie wyobrażam sobie tak żyć... Ja kolegę zrozumiałem tak, że początkujący lekarze zarabiają naprawdę mało i dyżury to jest jedyny sposób, żeby sobie jakieś godne pieniądze dorobić. A też zdobywasz doświadczenie. Więc oprócz dodatkowego etatu, zapieprzasz w weekendy, a to są chyba 24h czy jakoś tak, nie pamiętam dokładnie, ale chyba nie można sobie wpaść tylko na 2 godzinki. Ale mi by coś nie pasowało, jak bym miał żonę i by wróciła napalona po dyżurze
  14. Czy na pewno można nazwać związkiem, relacje w której ktoś pracuje 300h w miesiącu? Przy takim tempie życia, pani będzie ledwo znajdowała czas, żeby sobie kilka razy w miesiącu "na kimś poskakać" i to w określonych godzinach, w określonym czasie, po czym prawdopodobnie nie będzie miała siły pogadać i po prostu zaśnie.. Wiadomo, że to duże uproszczenie.. Nie wiem czy bardziej trafne nie było by powiedzenie, że pani już jest mężatką i wyszła za swoją "prace".
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.