Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

StatusQuo

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    302
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

260 Świetna

1 Follower

About StatusQuo

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Interests
    test

Recent Profile Visitors

685 profile views
  1. Ja dopiero poszedłem do przodu, jak się nauczyłem sobie wybaczać ... Tych głupot się tyle nazbierało, że stwierdziłem, że albo zmarnuje życie na rozpamiętywaniu czegoś co mogłem zrobić inaczej, albo nauczę się od teraz postępować lepiej .. Mi pomogło stwierdzenie, że każdy postępuje najlepiej na miarę swojej bieżącej wiedzy .. A jak coś zjebie, to sobie mówię .. cytując Grzegorza Brauna... "cóż, taka była mądrość etapu" ... Myślę co mógłbym zrobić inaczej i staram się robić lepiej ... Hehe, robiłem dokładnie tak samo, niby wszyscy tu mądrzy, ale konwersacje z kobietami w rezerwacie, mniej więcej w ten sposób wyglądają
  2. Jest też coś takiego jak jesienna deprecha. Po okresie wakacyjnym, zaczyna być chłodno, później zimno i generalnie świat staje się jakiś taki bardziej ...złowrogi.. Wydaje się sensowne, że chęć bliskości jest wtedy naturalna. Dużo kobiet boi się być samemu. Wakacje się skończyły, zainteresowanie znika, fajnie mieć wtedy kogoś pod ręką .. ciekawe spostrzeżenie .. W sumie przecież w przyrodzie wszystko występuje w cyklach, była zabawa, teraz trzeba się trochę ustabilizować .. Swoją drogą ciekawe ilu facetów zostaje tatusiami właśnie w okresie "powakacyjnym", bo żabka nabroiła w wakacje... A później się najwyżej zbajeruje, że wcześniak , żeby się matematyka zgadzała ...
  3. Ale ja jednej rzeczy nie kumam, wszystkie te osoby mają po parę w porywach to parędziesiąt filmów, jak jakiś ma powyżej 100 kliknięć to już dużo, a podejrzewam, że większość obejrzeń jest nabita przez samego pana Marka i ... nas ..z ciekawości ... Więc impakt na opinie publiczną jest prawie zerowy, po co się w ogóle spinać, czego ja tu nie rozumiem ?
  4. Przecież jest taki mechanizm, nazywam się on małżeństwem No to znaczy, że większość małżeństw się nie sprawdza .. Ale wiesz, czasem tak jest, że mówi Ci ktoś bliski, to nie wierzysz, bagatelizujesz, a jak powie ktoś obcy, to uwierzysz. Bo jak się straci do kogoś szacunek (jak np. kobiety do swoich mężów), to nie chcą słuchać, więc jakiś taki zewnętrzny autorytet (jakieś publikacje, instytucje lub państwo) czasami może zdziałać cuda. Chodzi generalnie o to, żeby ta wiedza "była w powietrzu", a nie, żeby każdy odkrywał Ameryke na własne potrzeby .. A tak poza tym, to mam wrażenie, jak obserwuje starsze małżeństwa, że bardzo niewielki procent umie tak na prawdę ze sobą szczerze i skutecznie rozmawiać. Większość mam wrażenie wygląda tak, że on coś powie, a ona strzela focha...
  5. 1. Tempy wyraz twarzy (nieoczytanie, brak zaradności, brak kontroli, brak racjonalności, prymitywność, wieśniactwo ...) 2. Nieforemna figura (absolutny brak wysiłku fizycznego, lenistwo, niedbalstwo o zdrowie) 3. Bezguście jeśli chodzi o ubieranie się (beznadziejne połączenia i niestosowne stroje np. gruba+legginsy) 4. Szara, zmęczona skóra ( .. jak za długo pali, imprezowy styl życia ) 5. Włosy ufarbowane na tęczowe ( ..lewackie ) kolory (niebieski, żółty ...) 6. Zbyt duża ingerencja w wygląd twarzy ( tyle szpachli, że matko bosko ... , kolczyki gdzie indziej niż uszach) 7. Tatuaże .. (po ostatniej lekturze któregoś tu wątku, to dla mnie mocna czerwona flaga, brak kontroli nad impulsami ) 8. Jak jest nie wydepilowana (albo pod pachami, albo na dole, po prostu się boje wtedy ) W sumie najwięcej rzeczy to mnie odrzuca w charakterze, chociaż jak sobie przeczytałem co mnie odrzuca, to wychodzi na to, że większość cech na które zwracam uwagę, to pewnego rodzaju "markery" na cechy charakteru ... No ale czy nie jest tak, że im kobieta starsza, tym bardziej charakter ma wpływ na wygląd ?
  6. No to ja już się nauczyłem jakiś czas temu, że jak kobieta mówi "ty zawsze" to w skrajnych przypadkach może oznaczać, że coś zrobiłeś raz, a jak mówi "ty nigdy", to w skrajnych przypadkach mogło oznaczać, że nie zrobiłeś czegoś raz. Jak ktoś się chce przypierdolić to się przypierdoli, pytanie tylko czy/co można zrobić w wieloletnim związku, żeby "zachęcić" partnera, żeby nie wyładowywał swoich frustracji na swoim współmałżonku .... Mi się wydaje, że to generalnie jest mało dyskutowany temat, ale przecież kobiety też mają swoje problemy. Starzeją się, świat, który leżał u ich stóp jak miały dwadzieścia-parę, już o nich zapomniał, zaczynają się problemy zdrowotne, czasu dla siebie coraz mniej, pieniędzy potrzeba coraz więcej, figura już nie ta.... Wydaje mi się, że generalnie brakuje jakichś takich społecznych mechanizmów, które by kobietom pomagały prościej przechodzić przez te nieubłagane frustracje i je akceptować, no i w konsekwencji przestać się wyładowywać na bliskich i zacząć ich doceniać .... Chociaż z drugiej strony, czasem się zastanawiam ile w tym jest kwestii "inteligencji", albo "inteligencji emocjonalnej", bo często jest tak, że się z kobietom gada, tłumaczy, ona się zgadza, ona rozumie, po czym i tak robi swoje i wraca do starych schematów ... A tak w ogóle, to polecam film "American Beauty" z Kevinem Spacy ...Dokładnie w tej tematyce
  7. To była moja pierwsza myśl. Przecież nie było tak, że one tam tylko zajmowały się dzieckiem, prawdopodobnie twoja zaczęła matce opowiadać, co jej leży na sercu, a że wszystko szło przez pryzmat, tego, że na jakiejś płaszczyźnie była nieszczęśliwa, to pewnie matka "analizując" jej biadolenie dochodziła do wniosku, że to ty wszystkiemu winien i nie dość, że żabka miała sojusznika, to jeszcze się nawzajem nakręcały. Już parę razy przyłapałem się na tym, że słuchając kobiety staje automatycznie po jej stronie, one są mistrzyniami w robieniu z siebie ofiar i niestety totalnymi zerami w braniu problemów na klatę i odpowiedzialności za swoje życie .. Tak sobie kontempluje teraz, a może wszyscy zamiast myśleć "moja partnerka" powinniśmy myśleć "moja suka" ?? No bo przeanalizujmy, jak się olewa, opierdoli, zerżnie od niechcenia, to jej się zaczyna chcieć, a nawet przyjdzie i się poprzymila, a jak jesteś miły i pomocny, to zaczyna Cię traktować jak gówno, no gdzie tu logika ... W zasadzie jakby się zastanowić, to wszystkie problemy z kobietami biorą się z powodu dzieci ... Gdyby ich nie było, nie było by ciśnień o zegar biologiczny, śluby. a w konsekwencji i rozwody nie były by potrzebne i większość kobiecych problemów dało by się rozwiązać tekstem "nie podoba się, to wy#$%" ...pięknie by było @lekkiepióro Ale zastanów się, powyższa wypowiedź mówi, że dzieci są symbolem, tego, że się źle dzieje, to znaczy, że przedłużanie gatunku ludzkiego jest generalnie jednym wielkim nieszczęściem ... nie pojechałeś za grubo ? Kurde, a to ciekawa koncepcja, warta przemyślenia, nie myślałem o tym w ten sposób, ale wiesz ... Wejście w związek z kobietą to nie jest koniec świata, ani koniec życia (chociaż w sumie, jak słucham niektórych historii to mam wątpliwości ... ) Więc będąc w związku powinno móc się realizować swoje potrzeby, nie będące w żaden sposób związane z partnerem. A jakby twoja kobieta chciała sobie zrobić ogródek na działce, gdzie by sobie sadziła fiołki, czy co tam jej przyjdzie do głowy, to też dla tego że już jej nie wystarczasz?? Faceci też koniec końców chcą dzieci, chociażby dlatego, aby zostawić jakieś "dziedzictwo", tylko raczej dużo później niż kobiety. A jeśli by facet miał wielką fortunę i chciał syna, to też dla tego, że partnerka mu już nie wystarcza ??? @lekkiepióro Mam wrażenie, że trochę grubo pojechane, aczkolwiek "shittest" w postaci pytania "a co ja Ci już nie wystarczam?" pewnie można zastosować, żeby zobaczyć czy kobieta wybrnie
  8. ....no jak to jak, zwiększyć socjal, przecież pieniądze leżą na ulicy ... Swoją drogą, każdy kto zarabia na wynajmie ma sprzeczny interes, z każdym, kto chciałby mieszkanie nabyć i mieszkać. Gdyby uregulować jakoś ilość posiadanych mieszkań do tego stopnia, że nie opłacało by się ich trzymać na wynajem, to podaż automatycznie by się zwiększyła i popyt generowali by jedynie Ci ludzie, którzy nie mają dachu nad głową. Teraz popyt generują ci ze zdolnością kredytową. Teraz jest taki podział społeczeństwa, "masz mieszkanie, jesteś gość, nie masz, jesteś w dupie". Kiedyś gadałem z gościem ze Szwajcarii, podobno ceny mieszkań są tam już tak duże, że przeciętna osoba nie jest w stanie spłacić kredytu przez całe życie, z kolei kolega ze Szwecji mówił, że tam można wziąć kredyt na przykład na 100 lat ... Ciekawe jak to będzie za parę lat ...
  9. No właśnie, a nadal jest twoją pańcią? Riposta mocna, ale zostaje jeszcze kwestia pójścia razem do łóżka. Ja mam dziwne wrażenie, że mi by się odechciało .... Okazanie w towarzystwie takiego braku szacunku, to oznaka, że pańcia albo chciała Cię poniżyć, albo jest po prostu tempa .. Tak czy inaczej, ja bym chyba tego tak nie zostawił w spokoju ...
  10. Ja tego do końca nie rozumiem, ale termin "Cuckold" nie wziął się znikąd, więc może istnieją faceci, którzy są wstanie iść na taki układ, a może to rodzaj specyficznej perwersji. Fetyszu stóp w sumie też nie rozumiem ... Ale Dwie rzeczy mi się tu nie podobają 1) Panie absolutnie nie wspomina o zasadzie wzajemności, jak ja mogę to on też .. Obawiam się jednak, że skoro rutyna się wkradła, to takie jednorazowe otwarcie puszki pandory, doprowadzi do tego, że będzie się chciało więcej i w praktyce to będzie zezwolenia na cokolwiek .. czyli prawdopodobnie koniec związku .. Jakby się Ci @Zendiri podobało, gdyby mąż bardziej podłapał koncept niż ty ? Taki brak poszanowania dla zwykłej "wzajemności" i zwykłych "konsekwencji", mnie po prostu przeraża ... 2) Pani rozważa opcje "Czy mam mu to po prostu oznajmić" ? Że tak ładnie spytam "pojebawszy ?" Jesteście tyle lat w związku i nagle chcesz do niego iść, i powiedzieć "Kocham Cię, ale chce ssać inne kutasy?" Jak już coś to na zasadzie partnerstwa, powinnaś spytać,. Nie uwzględnienie sprzeciwu to moim zdaniem koniec związku z automatu. Tylko pojawi się wątpliwość, a co jak druga strona olała sprzeciw i i tak robi swoje? Też moim zdaniem koniec związku, tylko bardziej powolny ... Jak już coś to chyba najlepiej było by przede wszystkim "wysondować" teren. Opowiedzieć mu "historyjkę o koleżance", która coś takiego robiła, żeby na bezpiecznym gruncie facet się mógł wypowiedzieć, czy tym gardzi czy nie ... Tylko jak facet nie jest totalnie ciemny, to się może domyślić, że pytania nie biorą się znikąd ... Tak czy inaczej, jakbym chciał mieć kobietę, którą ruchają inni faceci, to bym sobie poszedł na dziwki (przepraszam za zwrot, celowo nie użyłem terminu "prostytutka" ) .. też mi ten temat trochę trąci trolem .. ..
  11. @Szninkielka To chyba też zależy od branży. W IT wiadomo w miarę dobrze płacą, jak chłopak jest nawet bardzo ogarnięty, ale wybrał sobie ścieżkę zawodową w branży, która nie ma topowych zarobków, a ma nawet przeciętną dziewczynę, ale w IT, to może się okazać, że ona zarabia więcej. W zasadzie wydaje mi się, że twoje pytanie można by skompresować, do postaci, "co to oznacza, że facet jest ogarnięty". Jeśli na swoim polu jest ponadprzeciętny, czy ma to znaczenie, że kobieta zarabia więcej ? Trzeba ogarnąć najpierw jak wyglądają okoliczności, zewnętrzne bo jak na przykład kobieta zarabia 2k a facet na kasie 1.5k, to jest trochę inna bajka, niż jak kobieta w korpo zarabia 14k brutto a facet 10-11k brutto ? Też trzeba wziąć pod uwagę potencjał zawodu, który się wykonuje. Są takie, że jak dobrze trafisz to może być tylko lepiej, a są takie, że może być tylko gorzej ... No bo czy można mieć pretensje, do faceta, który ma 30 lat średnio zarabia, ale kształci się na lekarza ? On dopiero rozwija skrzydła ... Odnoszę wrażenie, że twój problem jest całkowicie inny, tylko sobie wydedukowałaś, że "to przez to, że więcej zarabiam" i dlatego właśnie o to pytasz ....
  12. @marcopolozelmer Matriks nie matriks, łatwo się gada, a myślę, że wielu cwaniaków, pewnie by te same błędy popełniło. Teorie już wszyscy mniej więcej znamy, ale przeprogramować się tak, żeby nasze emocje podążały za tą teorią, to wydaje mi się, że wymaga lat praktyki. Czasem mam wrażenie, że żeby wygrać z kobietami to trzeba by być totalnie wyzutm z emocji betonem emocjonalny ... Może przez tyle lat związku, wytworzyła się w niej pewnego rodzaju chemia i jak się tylko odezwał to wszystko odżyło na nowo i dla niej to było odpalenie wszystkich starych schematów ? A może przy nim czuła się potrzebna, może kobiety też mają potrzebę "naprawiania" innych, i przy nim czuła się potrzebna przez tyle lat, że teraz nie umie inaczej funkcjonować ? A ty byłeś po prostu dla niej "za normalny" ....? Przykre jest to, że jak po pstryknięciu palcem przestałeś się dla niej liczyć. Bo odnoszę wrażenie, że się do niej przywiązałeś i odnosiłeś wrażenie, że z wzajemnością ? Ale wychodzi na to, że chyb zawsze jest ryzyko wiązania się z kimś kto ma za sobą jakiś bagaż emocjonalny. No ale z drugiej strony, w pewnym wieku, przecież każdy zaczyna go mieć. A może właśnie czułeś, że to jest kobieta dla której warto zaryzykować i opuściłeś swoje systemy obronne trochę za wcześnie? W każdym razie mi się wydaje, że Ciebie rozumiem, ale co można by zrobić inaczej, żeby uniknąć tego wszystkiego, to już nie wiem. Może po prostu, nie wiedziałeś do końca jaka ona na prawdę jest, a właśnie się przekonałeś. Może nie dało się tego uniknąć? Może jedyne co mogłeś zrobić, to mieć na nią wyjebane od samego początku, a w pewnym momencie przestałeś mieć wyjebane ... Może zaczęło Ci na niej zależeć ? I stąd to całe cierpienie .. ?
  13. Ta kobieta skacze z kwiatka na kwiatek i ma do Ciebie tyle szacunku co rzeźnik do mięsa, podejrzewam, że nigdy nie miała go więcej. Więc, jeśli mowa tu o jakimś szacunku to podejrzewam, że musiał byś go dopiero zbudować, tylko na tym etapie możesz to zrobić jedynie dla własnej satysfakcji, czyli, żeby poczuć się lepiej .. co tylko dowodzi, że masz po tej relacji jeszcze ból dupy i się z nim nie uporałeś Ale kobiety funkcjonują inaczej, one nie filtrują rzeczywistości pod kątem "wdzięczność", "szacunek", mam taką hipotezę roboczą, że to są cechy, które wykształcili faceci, żeby coś wspólnie budować i z automatu im się wydaje, że kobiety funkcjonują tak samo, ale doświadczenia. moje i kolegów raczej pokazują, że tak postępuje tylko wspominana tu od czasu do czasu "kobieta z Himalajów" Ile razy mi na tym zależało, tyle razy się na relacji przejechałem ... Jak będziesz ją olewał, to może zauważyć, że poszedłeś dalej swoją ścieżką i o niej zapomniałeś, więc może być to dla niej sygnał, że musi się jakoś postarać, żebyś jej nie zwiał, ale to mi wygląda bardziej na "technikę" utrzymywania "gałęzi" w pogotowiu ... W sumie, czy to takie dziwne, że kobieta chce się "sprzedać" jak najlepiej? Chyba nikt nie chciał by się sprzedać poniżej wartości rynkowej ...
  14. Przypomniałę mi się kawał, ale daje troche do myślenia Logika psa: "Człowiek mnie karmi, bawi się ze mną, dba o mnie... To znaczy, że musi być Bogiem!" Logika kota: "Człowiek mnie karmi, bawi się ze mną, dba o mnie... To znaczy, że muszę być Bogiem!"
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.