Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

marcopolozelmer

Użytkownik
  • Content Count

    53
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

101 Świetna

About marcopolozelmer

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Oj nowy kolega przyszedł się pochwalić, że zaliczył i trochę podkolorował historię, żeby nadać dynamiki i dramatyzmu. No chyba że nie zaliczył i trochę nam tu nazmyślał, żeby nie wiem co... serio nie kumam o czym jest ten wątek... przepraszam...
  2. Z moich wyliczeń przeprowadzonych jakieś 10 lat temu, oraz dzisiejszych obserwacji też mi wychodzi podobny współczynnik jak u kolegów. Średnio licząc dokładnie co 4 spotkanie ma jakąś tam kontynuację z tym że u siebie obserwuję znaczącą tendencję wzrostową w ilości, im jestem starszy tym szybciej to wszystko się dzieje i w czasie potrzebnym kiedyś na ustawienie jednej randki, obecnie mogę mieć 2, 3, a nawet 5 i co nie mniej ciekawe Panie w wieku powiedzmy 40+ czyli mój target, często gęsto same inicjują seks już na pierwszym spotkaniu. Kiedyś jak spotykałem się z młodszymi, to raz że trzeba było się napocić, żeby w ogóle do spotkania doprowadzić, a dwa to zero bzykania, co najwyżej buzi buzi i do chaty, na jakieś 20-30 znajomości zawartych w przeciągu 3 lat (2006-2009) tylko jedna popuściła szpary od razu, a i to po pijaku, cała reszta trzymała fason przynajmniej do 2-3 spotkania, a nierzadko i któregoś tam kolejnego. Dzisiaj to jest już chyba naturalne, że jak idziemy na randkę, to w scenariusz spotkania wpisane jest dymanie i wiecie co? Kiedyś było jakoś fajniej...
  3. Można trafić kogoś wartościowego, pod warunkiem że ustrzelimy pierwsi, zanim ta osoba zdąży nasiąknąć zgnilizną takich miejsc jak portale. Jak ktoś dłużej siedzi, to na pewno już kojarzy, że 3/4 obsady sympatii, badoo czy tindera, to te same gwiazdy od lat, których nie ma nawet co tykać, bo to zwykle pojebane jest jak paczka gwoździ albo jakieś szlauchy, których nikt już ruchać nie chce, bo latka lecą i zajechane jak koń po westernie... Do tych nie ma co pisać w ogóle, bo to tylko strata energii, czasu i hajsu na jakieś tam pakiety premium czy inne chujstwa.
  4. Ruchać chce się każda, tyle że nie z każdym. A jak ruchanie się spodoba, to i związek może z tego być. Oczywiście mało która przyzna się wprost, to nawet nie ma opcji, ale jak mówi staropolskie porzekadło: jeśli chcesz wiedzieć co kobieta naprawdę myśli, patrz na nią uważnie i nie słuchaj tego co mówi
  5. Ostatnio patrzę jakaś nowa na badoo się pokazała, no to wbijam na profil poczytać trochę co tam u niej, a tam w rubryce hobby - szczerość... Szkoda że nie ma rubryki do wpisywania swojego IQ
  6. Mocno zdegustowany badoo oraz sympatią, postanowiłem spróbować tego całego eDarling co tu ktoś wyżej reklamował. Chyba godzinę czasu mi zajęło odpowiadanie na setki pytań w jakiejś śmiesznej ankiecie, a jeszcze zabawniej się zrobiło po kliknięciu w DALEJ kiedy się okazało, że ani nie mogę nikogo zobaczyć, ani do nikogo napisać, dopóki nie opłacę abonamentu na ileś tam miesięcy z góry przy czym najtańszy 3 miesięczny pakiet, to wydatek ponad 200zł (3 x 75zł/mies) a nieco bardziej wypasiony w trochę więcej pożytecznych funkcji jest na 12 miesięcy i trzeba zabulić 360zł (już po obniżkach i w promocji) gdzie i tak nie mam pełnego dostępu do wszystkich profili, tylko ich komputer mi jakieś losuje. No to się pośmialiśmy, nie powiem, aż się popłakałem trochę nawet, a teraz pytanie quiz zagadka... czy komuś się tutaj przypadkiem sufit na łeb nie spierdolił?
  7. Dalej to robię to co wiem, że zawsze działa, szukanie następnej. Co prawda póki co może bez jakichś spektakularnych rezultatów (rynek ofert na maksa przetrzebiony) ale dobrze robi na banię i wspomnienie tamtej blednie z dnia na dzień, chociaż kiedy o niej pomyślę, tak jak na przykład teraz pisząc ten post, to jeszcze szarpie, no ale nie tak jak dwa tygodnie temu czy kiedy to tam było jak jej się w dupie odkręciło. Ostatnie dni urlopu wykorzystam na spędzenie czasu z dzieckiem, a po niedzieli wracam do roboty i wyjebane
  8. Ni chuja. napisałem jej czarno na białym, że nie ma takiej opcji i jeśli podjęła taką a nie inną decyzję, oznacza to automatycznie koniec naszej znajomości i od tej chwili nie będziemy do siebie ani pisać, ani dzwonić, ani się spotykać pod pretekstem oddawania sobie rzeczy. Chciała mi jeszcze oddać kwit od jubilera, u którego zostawiłem coś do naprawy i miała to dla mnie odebrać jak mnie nie będzie w kraju. I to były moje ostatnie słowa w jej kierunku. Od tamtej pory to już tylko ona do mnie napisała dwa razy. Raz żeby mnie przeprosić za to, że załatwia to przez telefon, bo nie ma odwagi spojrzeć mi w oczy (akurat kurwa, zaraz się rozpłaczę) i drugi raz kilka dni później, żeby mnie poinformować o tym jak strasznie jej mnie brakuje (niedziela rano i mój śmiech obudził chyba wszystkich w bloku) Ja się do niej nie odzywam, także nie ma żadnych podstaw aby sądzić, że jestem jełopem który będzie na nią czekał. Ona wie, że nie będę. Jak jeszcze "byliśmy razem" została niejednokrotnie pouczona przy okazji różnych tam anegdot z mojego życia, że ja nie wracam i do mnie nie ma powrotów.
  9. Dziwne, bardzo dziwne... U mnie (jestem z Koszalina, nad samym morzem) najlepszy okres odkąd pamiętam, to lato. Może nie tyle najlepszy, co najbardziej intensywny w spotkania z różnymi paniami, ale to też wypływa bezpośrednio z dopływu świeżej krwi, a teraz to jest jakiś dramat i porażka, no nie ma do kogo gęby otworzyć nawet. Jak w czerwcu/lipcu miałem co łykęd 1-2 spotkania plus jakieś w tygodniu, tak teraz no bez kitu, na sympatii mam deżawi, a na badoo, to nawet mój 11 letni syn się krzywi jak u mnie jest i akurat oglądam te poczwary. Tinder mi coś nie podchodzi, tam same ruchawice i szony, a raczej nie tego szukam. No nic, pożyjemy zobaczymy, może to tylko chwilowy zastój.
  10. Po dwóch miesiącach nieobecności na portalach, założyłem z powrotem konta na dwóch najpopularniejszych i... przeżyłem mały szok. Ale po kolei. Jakieś trzy lata temu (za miesiąc minie dokładnie trzy) poznałem na Badoo laskę z którą się bujałem dobre 2,5 roku, a więc portale miałem w dupie. W końcu z początkiem tego roku ona też miała mnie w dupie, więc się rozstaliśmy, a że ja nie lubię być długo sam, to powrót na portale był kwestią czasu. Wróciłem jakoś w kwietniu, pokręciłem się trochę, rozejrzałem, generalnie nic ciekawego, nuda panie nic się nie dzieje, aż tu nagle pewnego dnia... pojawiła się taka jedna Ona, od razu ją napadłem, zgarnąłem dla siebie, pokasowałem portalowe konta i już tam nawet nie zaglądałem, bo po chuj, ale jak mówi stare chińskie przysłowie - to co dobre szybko się kończy - no i moja nowa miłość właśnie szybko się skończyła, tydzień temu dokładnie. Po dwóch dniach od pożegnania wytarłem gile i na nowo zakładam te konta na portalach po dwumiesięcznej przerwie, klikam wreszcie SZUKAJ ... sprawdzam kable od komputera, sprawdzam połączenie z internetem, sprawdzam czy jestem w ogóle online, nawet baterie w myszce wymieniłem i nic. Cały czas wyświetla mi się strona, którą już widziałem dwa miesiące temu. Te same ryje, te same opisy, ten sam szyk profili na stronie... co jest kurwa? No po prostu masakra jakaś. Mówię o Sympatii teraz, gdzie po dwóch miesiącach przerwy wlazłem, a tam nic się nie zmieniło, może ze dwie nowe twarze w ponad 100 tysięcznym mieście swego czasu wojewódzkim nawet, a tak poza tym to te same gwiazdy tam siedzą jak kwoki na grzędzie i żadnego ruchu. Wchodzę szybko na Badoo, a tam jedyna różnica to jakiś zalew pasztetów z okolicznych wioch, gdzie chyba dopiero teraz internet podłączyli, a tak poza tym to te same gwiazdy tam siedzą i szczerzą ryje do aparatów albo dla niepoznaki powrzucały fotki ze szkoły na profilowe i zadowolone z siebie. Nawet do jednej takiej napisałem w formie żartobliwego zapytania czy nie wie, że wykorzystywanie wizerunku innej osoby i umieszczanie fotek własnej córki w profilu na internetowym portalu randkowym jest w tym kraju nielegalne, to mi odpisała - to moje zdjęcie - więc ja na to, że chyba z legitymacji szkolnej, na co ona, że nie musi mi się tłumaczyć, po czym zostałem przez nią zablokowany buehehe Tak czy srak nie zmienia to faktu, że gdzie się podziały wszystkie fajne laski, skoro na tych portalach ich nie ma? Taki okres akurat trafiłem, że wszystko jest do cna przebrane po wakacjach i "zostało tylko to co widać" czy może jest jeszcze coś o czym ja nie wiem... Może dodam, że w moim targecie chodzą gorące milfy 35-40 żadne tam siusiumajtki, bo tego to wiem że jest pełno, tylko że to nie moje rewiry.
  11. Jak ktoś czytał mój poprzedni temat (ja pierdolę, weźcie mi nawet nie przypominajcie, to tutaj przy tamtym, to jest domowe przedszkole) być może wyłapał w potoku słów moją tęsknotę, ale nie tam za jakąś jedną cipą, drugą czy jeszcze inną, tylko za spokojnym życiem ogólnie i stabilną relacją z normalną zwyczajną babką, no ale nie oszukujmy się, za nieco ponad tydzień skończę 45 lat i nie czeka mnie już spotkanie 18 letniej dziewicy, która mnie pokocha ot tak jak stoję i będziemy żyli długo i szczęśliwie... no kurwa ustalmy sobie coś, to się już nie wydarzy, a więc patrząc realnie w przyszłość, chcąc nie chcąc jestem skazany na dzieciate 40-tki po przejściach i chuj, tego nie zmienię, a będzie coraz gorzej, dlatego nie zwracam nawet uwagi na fakt, że laska ma dzieciaki i jakiś tam eks się ciągnie w ogonie, bo w moim targecie każda jedna ma to w pakiecie. Ale nie każda do chuja karmazyna po miesiącu czy dwóch do tego swojego eksa wraca. Na tyle tych bab co w życiu miałem, pierwszy raz coś takiego mnie spotyka. Mało tego, powiem wam więcej, w tym czasie jak my się już spotykaliśmy, ten facet tu był, przyjechał na urlop i siedział tydzień czasu pod jej oknem z dziećmi, przychodził, prosił, pisał, wydzwaniał, no chwili spokoju nie było, bo ciągle czegoś chciał, a to że po chrupki dla dzieci przyjdzie (bo nie może w sklepie kupić) a to że usypiać te dzieci przyjdzie (boi same nie zasną w swoich łóżkach) a to że do miasta je zabierze i czy ona mu pożyczy samochód (bez komentarza...) no i ona konsekwentnie go olewała, wiem to na pewno, bo siedziała wtedy ze mną na dupie. W końcu on wyjechał z powrotem w pizdu, a tej się nagle odmieniło. Dosłownie z dnia na dzień stwierdziła, że to wszystko tak szybko się dzieje, a ona nie wie czy dobrze robi, bla bla bla, resztę już znacie. Tak wiem, męczę bułę. Nie to wcale nie o to chodzi. Próbuję tylko wam wytłumaczyć na czym polega mój problem z traktowaniem tych panienek jak materace i nieangażowaniem się emocjonalnym w relacje z nimi. Owszem, zdarzyło się nie raz i nie dwa puknąć jakąś bez emocji i pożegnać jeszcze tego samego dnia jakimś czerstwym esemesem bez żalu, nie mówię że nie. Ale to jest całkiem co innego, kończy się szybko i nie zostawia nawet śladu na psychice. A tu jednak przez te kilka tygodni regularnego spotykania z nastawieniem, że jest fajnie miło sympatycznie, mogłoby coś z tego być... i nagle jeb i koniec, bo ona musi dać mu szansę... no chyba każdego by ruszyło, nie pierdolcie, że nie
  12. Nie sądzę, myślę raczej, że najwyższy czas zakończyć tą błazenadę. Tę. Na dniach ten typek zjeżdża z Niemiec i nie wiem, chyba u niej na powrót zamieszka, no bo gdzie, więc zakładam, że co najmniej przez tydzień nie będzie z dupy złaził i chyba nie chcę ani o tym wiedzieć, ani tym bardziej myśleć, ale już tak abstrahując i zakładając czysto hipotetycznie taki scenariusz, że być może... w przyszłości... ona się do mnie odezwie ponownie, nie wiem, pojutrze, za dwa tygodnie, za miesiąc... bo jednak stwierdzi, że to był błąd i najgorsza pomyłka w jej życiu bla bla bla deklarując jednocześnie, że jeśli ją przyjmę, to ona już nigdy nawet nie spojrzy na telefon z esemesem od niego (dobra kurwa, nie musicie się śmiać, teoretycznie mówię) to jakie według Was są realne procentowo szanse na to, że naprawdę jej się w tym łbie przestawi i znów nie odpierdoli takiej akcji jak tylko tamten zacznie znów pajacować? Spokojnie, pytam tylko, zanim ją wyjebię w kosmos i wszędzie poblokuję na stałe w chuj. 10%? 20%? 0,03%?
  13. Po paru dniach ciszy z obu stron roztwieram dziś fejsbuka i oczom mym ukazał się... Nie kurwa, nie las. - Brakuje mi ciebie. Strasznie. U mnie spoko, parę dni potrzymało i wyjebka, A tej się pewnie nudzi. Albo chuj wie co.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.