Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Sceptyczny?

Użytkownik
  • Ilość treści

    22
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

15 Dobra

O Sceptyczny?

  • Ranga
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Sceptyczny?

    Moje boje z shittestami

    Ja rozumiem, że facet ma naturę badacza, ale co Ty chcesz z nią stworzyć? Chyba friendzone, skoro laska wprost zaprasza Cię pod prysznic, a Ty ją zlewasz.
  2. Może ja też coś wtrącę od siebie. Moja matka też była nadopiekuńcza i trochę też mnie wykastrowała. Na szczęście zawsze miałem mocny charakter i sobie w kaszę dmuchać nie dawałem. Aż do przesady, bo potrafiłem z byle powodu zrobić awanturę z każdym. Zazwyczaj to ja bardziej byłem tym gnojącym niż gnojonym (chociaż to nie jest zdrowe, bo co innego zdrowa pewność siebie, a co innego agresywna postawa, która zazwyczaj wynika z jakichś tam nieprzepracowanych problemów). Recepta jest prosta: miej wszystkich w dupie i wchodź z ludźmi w relacje na zasadzie umowy. Jak ktoś ją łamie to niech zabiera manele i wypierdala z Twojego życia. Stawiasz granice i bezwzględnie ich przestrzegasz. Ustalasz warunki z góry i albo ktoś je akceptuje albo nie i niech spada na bambus, ewentualnie je negocjujesz. Zawsze kieruj się tylko i wyłącznie swoim interesem. Zawsze sobie zadawaj pytanie czy Ty musisz to zrobić, a jeśli nie to co będziesz z tego miał jak to zrobisz. Może mi się to łatwo mówi, ale to naprawdę nie są trudne rzeczy. Z twojej wypowiedzi wynika, że masz bardzo niską samoocenę. Czemu? Wygrzebałeś się z naprawdę trudnej sytuacji. Mało kto by to potrafił. Zainteresuj się co teraz robią Twoi dawni "oprawcy". Pewnie większość robi po budach z kebabem albo cieciuje w supermarkecie. Zestaw to z sobą i odpowiedz sobie na pytanie, kto sobie lepiej w życiu radzi. Podejrzewam, że Ty.
  3. Sceptyczny?

    Tanie plemniki.

    Kobiety w momencie urodzenia mają określoną liczbę komórek jajowych, która cały czas maleje. Facet produkuje plemniki przez cale życie. Trzeba dalej tłumaczyć?
  4. A propos tego co napisal @LuckyLuck to też słyszałem wiele historii o tym co się dzieje np. na Erazmusie. Jedna laska nawet nie wie z kim ma dziecko. No ale nie wybielałbym Pań z innych krajów, natura i schematy te same. U nas jest im po prostu łatwiej niż u nich, bo dla naszych dam czuć od nich dolary, euro czy funty. No i ta egzotyka. W ogóle to polecam film "Darling I Lowe ju".
  5. Jeśli nie podchodzisz do kobiet ambicjonalnie, że musisz wyrwać najlepszą laskę to wydaje mi się, że chodzi o wygodę. Łatwiej wyrwać gorzej wyglądającą dupę (ale mieszczącą się w Twoich standardach), niż taką co by mogła być modelką. I pewnie sama się będzie bardziej starać. Kwestia samooceny też na pewno ma znaczenie. W ostatecznym rozrachunku, jak spuścisz z krzyża to i tak nią stracisz zainteresowanie, więc po co tracić czas. No i weź jeszcze pod uwagę, że faceci raczej wiedzą, w której lidze grają. Każdy by chciał modelkę z dużym cycem, ale jednak nie każdemu SMV na to pozwala.
  6. W odpowiedzi na pierwszy post. Moim zdaniem nie można oceniać po wyglądzie. Znam jedną laskę 8/10 (nie 10/10 bo miała mały biust), która była profesjonalną modelką i pracuje umysłowo w jednym z wolnych zawodów. Faceta ma jednego od jeszcze czasów liceum, obecnie małżeństwo. Normalna, chociaż mimo nadmiaru atencji i pracy w modelingu wyglądała jakby miała niską samoocenę. No a pasztetów jest mnóstwo z ego wywindowanym pod niebiosa i zadzierających noska. Reguły nie ma. No i weź pod uwagę, że w internecie jest wszechobecny retusz, filtry i inne małe kłamstewka, więc taka "niby" laska 8/10 z fajną wypiętą dupą i dużym cycem, może być marną szóstką z płaskodupiem i dobrym stanikiem, a jak go ściągniesz to sobie drzazg powbijasz.
  7. Zamiast sprawiać wrażenie alfy, zbuduj w sobie cechy alfy i miej w dupie co laska o Tobie pomyśli. Cały czas rozmyślasz co zrobić, żeby ona odebrała Cię tak a nie inaczej. Co Cię to obchodzi?
  8. Któryś raz na forum spotykam się z myśleniem (dorozumianym), że kiedyś było lepiej. Nie było. Ludzie też się zdradzali i robili to co robią teraz, tylko bardziej się z tym kryli. To co ta Pani opisała to jest zwykłe partnerstwo oparte na umowie. Tylko takie prawdziwe parnerstwo. I nawet w takim partnerstwie kobieta dalej będzie kobietą i będzie zachowywać się zgodnie ze schematami. Tak samo facet. Nie więcej nie mniej. I jak każda umowa w obrocie rynkowym ma to do siebie, że w każdej chwili może zostać zerwana. Aby trwała jest konieczne to, aby to co strony sobie świadczą nawzajem było maksimum tego na co mogą liczyć na tymże rynku. Jeśli ktoś złoży lepszą ofertę to po prostu zmienia się kontrahenta. Kobiety to rozumieją. My się dopiero uczymy.
  9. Zaciągnij ją do łóżka i wypuść z nasieniem we włosach, gdy będzie wracać do swojego chłopaka. Przejdzie mu ochota na żeniaczkę.
  10. Nie chce, bo nie ma na co. Rzeczona Pani ma faceta, którego puszcza kantem. Więc na co czekać lub o co się starać? Na tym ta gra polega, ona też święta nie była.
  11. Sceptyczny?

    Najgorzej

    @hermangering Ja może nie miałem takich problemów jak Ty, ale widzę kilka analogii. Pierwsza z nich to taka, że też jestem mrukiem i moja matka trochę mnie wykastrowała w dzieciństwie. Moje zdolności socjalne były na słabym poziomie i jestem typowym introwertykiem - po kontakcie z ludźmi muszę pobyć sam, żeby naładować baterie. Pewność siebie, ale taka prawdziwa niekłamana pewność siebie nie będąca elementem aktorstwa, przyszła wraz z pierwszą pracą, w której zacząłem sobie radzić. Bazując na swoich doświadczeniach polecam terapie wstrząsową - idź pracować do marketu przynajmniej na jakiś czas (pół roku/może rok). Pracę powinieneś dostać, bo nie ma chętnych do pracy. Jest to zajebiście ciężka praca, gdzie masz kontakt z masą ludzi. Jak sobie tam będziesz radził to sobie poradzisz i gdzie indziej. Po prostu przywykniesz do tych bodźców, które teraz Cię przerażają. Kasa słaba, ale i tak wiele lepsza niż to co masz w tej chwili. Jak się ogarniesz to zacznij rozwijać swoje kompetencje i inwestować w siebie. Dziewczynami się teraz nie zajmuj, bo tylko sam sobie dosrasz. A jeśli już musisz to wysupłaj kilka złotych i idź na divę. Ale nie baw się w randkowanie itp. bo to jeszcze bardziej pogorszy Twój stan. Co do wzrostu i fizyczności, to nie przejmuj się głupotami. Znam gościa, który też ma koło 1,7 wzrostu, urodą nie grzeszy, ale ma pewność siebie i jaja jak byk. Po prostu ma w dupie co myślą inni i nie narzeka na brak zainteresowania Pań. W pracy też odnosi sukcesy.
  12. Byłeś na jej orbicie i akurat nikt lepszy (a tacy byli wcześniej tylko się wykruszyli) nie był pod ręką w danej chwili.
  13. Sceptyczny?

    Prawo według "madki".

    Nie wierz w takie rzeczy, że jak ona Cie nie widzi to nic nie wie. Na pewno macie jakichś wspólnych znajomych, których masz dodanych na swoich kontach. Jak samica ma jakiś interes to zbiera informacje lepiej, niż Mosad. Kiedyś spotkałem się z samotną matką, jeszcze na etapie białorycerstwa. Na szczęście do niczego nie doszło, bo byłem zbyt dużą pizdą. Paniusia miała niezły przemiał i miała epizod z gościem, który ją okłamał, żeby poruchać. Kobieta spisała numery jego auta, sprawdziła blachy, a samego gościa szukała na jakimś forum kobiecym. Pytałem się o adres. ale nie podała. Milutko, co nie?
  14. Z moich doświadczeń ostre BDSM czy seks grupowy to nie jest standard. No ale może problem leży we mnie, np. taki, że akurat mnie to nie kręci więc nigdy nawet się nie starałem. Bądźmy jednak szczerzy, czy gdybyś miał setki albo tysiące chętnych lasek na wyciągnięcie reki, to byś miał inne podejście do tego niż one? Większość facetów woli duże jędrne piersi, kształtny tyłek i chętnie poszłoby w tango w trójkącie z dwoma laskami. W świetle tego, obwinianie kobiet, że im się marzy wielki kutas, czy gangbang to są podwójne standardy - domena kobiet i matrixowe myślenie w jednym. No tak, to są schematy tutaj dokładnie opisane. Zgadzam się z nimi. Odpowiedź jest prosta - bo mogą. Nie łudźmy się, że bylibyśmy inni, gdybyśmy to my faceci mieli masę chętnych lasek i to one by się musiały starać. Ma wszystko co tylko chce, seks, darmowe przysługi od orbiterów itp. Problem nie jest w nich, tylko w nas i tym, że jesteśmy tani (większość z nas). Też kiedyś taki byłem, żeby nie było nieporozumień. 40% rozwodów, czyli 60% małżeństw się utrzymuje. Gdzie tu widzisz większość? Stosujesz kobiecą retorykę. Odwracasz kota ogonem. Najpierw połowa, potem 80%, a powołując się na dane, które podałeś jest to w Polsce 40%. Szanujmy się. Kolejny przykład damskiej retoryki - wybiórczość argumentowania. Szwecja jest to kraj, który wielokrotnie był opisywany na forum, jako taki, gdzie kobiety są jeszcze bardziej wyzwolone niż w Polsce. Sam fakt pozostawania w związku małżeńskim nie oznacza, że się on utrzyma o czym sam pisałeś wyżej. Ponawiam prośbę - szanujmy się. Odnoszę wrażenie, że przez wiele osób przemawia frustracja, że sprawy wyglądają tak jak wyglądają. A frustracja bierze się z połknięcia czerwonej pigułki, ale jej nie przetrawienia. Masz wiedzę i już w tej chwili masz dużo więcej niż inni faceci. Od Ciebie zależy co zrobisz z tą wiedzą - czy będziesz ruchał ile wlezie i z beta-bankomatu staniesz się gościem od wyrywania mężatek i młodych dup, czy będziesz szukał himalajki czy np. zrezygnujesz z relacji z kobietami.
  15. @Taboo Odnosząc się do Waszych wypowiedzi mam też jeden przykład z życia. Para, która jest ze sobą odkąd skończyli bodajże 14/15 lat. On - prawie 28 lat, z patologicznej rodziny, wygląd maksimum 3-4/10 (nie ma prawie żadnych zębów - wypadły), problemy zdrowotne wynikające ze słabego odżywiania się w czasie dzieciństwa. Ukończone tylko liceum, żadnych umiejętności, zarabia jak kierowca na busach. Osobowość otwarta, łatwo nawiązująca kontakty, ale całkowicie niezaradny życiowo (musiałem go rok temu uczyć jak wyprasować koszulę, gdy żony nie było, rachunków nie umie zapłacić itp). Wyjątkowo chamski i bezczelny w stosunku do ludzi, których nie zna. Wobec partnerki pantofel, na każde zawołanie - w stosunku do niej nie przejawia żadnych zachowań bad boya, po prostu ciepła klucha/pantofel. Ona - bodajże rok młodsza. Również z patologicznej rodziny. Pracuje w markecie, żadnych umiejętności, ale bardzo zaradna życiowo (robi wszystko - sprząta, gotuje, płaci rachunki itp). Z wyglądu również może 3/4 na 10, otyła. Osobowość podobna jak jej męża, prawie identyczna. W związku to ona nosi spodnie i trzyma faceta pod butem. Związek udany, oboje się wspierają. Kobieta nie może lecieć na kasę bo jej po prostu nie mają i perspektyw również nie. Mają dziecko i żyją jak normalni ludzie. Oboje pracują, wynajmują mieszkanie, kasą z tego co widziałem też się jakoś dzielą. Nie jest ona wspólna, ale mają jakiś swój system rozliczeń. Czy schemat jest złamany? Tego nie wiem. Można powiedzieć, że zdroworozsądkowo patrząc nikt inny ich obu by nie zechciał, a życie w ciągłym trybie przetrwania sprzyja emocjom u kobiety. Natomiast związek dla nich obu jest udany, wydaje się że każdy ma to czego oczekuje.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.